kasia5266
01.08.14, 01:09
W moim domu nigdy nie było miłości.Mama miała ciągłe pretensje do taty i jak się potem dowiedziałam zranił ją w młodości i nigdy mu tego nie wybaczyła. Zresztą ogólnie trudno im było się porozumieć. Przez to mama wpadła w nerwicę często krzyczała, krytykowała i z bratem usłyszeliśmy trochę przykrych słów. Bardzo rzadko nas chwaliła i mówiła o uczuciach. Tato z kolei mało z nami rozmawiał. Gdyby nie babcia, która dużo z nami rozmawiała i okazywała nam więcej ciepła pewnie bylibyśmy zamknięci w sobie i pozbawieni poczucia własnej wartości. Rok temu gdy babcia zachorowała to ja zawiozłam ją do lekarza, bo mama kompletnie nie wie działa jak się zachować. Okazało się, że to problemy z sercem i jej stan jest poważny. Moja mama była tak zdenerwowana, że nie była w stanie podjąć żadnej decyzji a potem jeszcze obwiniała mnie mówiąc, że mogłam powiedzieć, żeby ją wzięli do innego szpitala itp. Wpadła w histerię powiedziała żebym się nie wtrącała ( a przecież to ja zawiozłam babcię do lekarza i pytałam o stan jej zdrowia i byłam przy niej w stanie krytycznym). Gdy jej się polepszyło mama trochę się uspokoiła i wspieraliśmy się wzajemnie ale potem znów miała pretensje i stała się obojętna. W tym czasie ja zaczęłam popadać w nerwicę ale ona tego nie zauważyła. Uznała że coś sobie wymyślam. Wróciłam na studia do innego miasta, ale tam wcale mi się nie poprawiło, wręcz przeciwnie. Straciłam chęć do życia i coraz mniej rzeczy mnie cieszyło. Zaczęłam terapię i leczenie u psychiatry i długo czekałam na efekty. W tym momencie nie miałam wsparcia u mamy. Jedynie z babcią jak zwykle mogłam porozmawiać choć początkowo też nie rozumiała mojej choroby. W każdym razie mama ani razu nie spytała jak się czuję, jak daję sobie radę itp. Udało mi się zdać egzaminy, napisać i obronić pracę a nerwica w dużym stopniu zmalała. Wróciłam do domu żeby odpocząć i pomyśleć co dalej. Cieszyłam się spokojem i swoimi sukcesami. Niestety moja mama musiała to zepsuć. Któregoś dnia zaczęła się histeria mama zdenerwowała się na mnie o błahostkę i stwierdziła, że oboje z bratem jesteśmy tacy jak nasz ojciec i zazdrości ludziom innych dzieci. Brat to słyszał i powiedział babci a ona zrobiła mamie awanturę o to jak się zachowuje wobec innych. Mama stwierdziła, że nie rozumie o co jej chodzi i że to jakieś wymysły ( brak słów), ale się uspokoiła. Jednak ja poczułam się zraniona i objawy nerwicy się nasiliły. I pomyśleć, że wpływ na to miała osoba która powinna wspierać i darzyć miłością. Za kilka tygodni wyjeżdżam na wakacje żeby w spokoju nabrać sił a potem będę szukać stażu. Wtedy też planuję się znów wyprowadzić choć i tak zapewne nie zapomnę o tym wszystkim tak szybko. Mam tylko nadzieję, że kiedyś uda mi się spotkać odpowiednią osobę i założyć rodzinę w której będzie miłość i ciepło. W każdym razie uważam, że negatywne relacje z rodzicami zdecydowanie nie powinny wpływać na ich relacje z dziećmi.