Dodaj do ulubionych

Toksyczna relacja z mamą i jej skutki.

01.08.14, 01:09
W moim domu nigdy nie było miłości.Mama miała ciągłe pretensje do taty i jak się potem dowiedziałam zranił ją w młodości i nigdy mu tego nie wybaczyła. Zresztą ogólnie trudno im było się porozumieć. Przez to mama wpadła w nerwicę często krzyczała, krytykowała i z bratem usłyszeliśmy trochę przykrych słów. Bardzo rzadko nas chwaliła i mówiła o uczuciach. Tato z kolei mało z nami rozmawiał. Gdyby nie babcia, która dużo z nami rozmawiała i okazywała nam więcej ciepła pewnie bylibyśmy zamknięci w sobie i pozbawieni poczucia własnej wartości. Rok temu gdy babcia zachorowała to ja zawiozłam ją do lekarza, bo mama kompletnie nie wie działa jak się zachować. Okazało się, że to problemy z sercem i jej stan jest poważny. Moja mama była tak zdenerwowana, że nie była w stanie podjąć żadnej decyzji a potem jeszcze obwiniała mnie mówiąc, że mogłam powiedzieć, żeby ją wzięli do innego szpitala itp. Wpadła w histerię powiedziała żebym się nie wtrącała ( a przecież to ja zawiozłam babcię do lekarza i pytałam o stan jej zdrowia i byłam przy niej w stanie krytycznym). Gdy jej się polepszyło mama trochę się uspokoiła i wspieraliśmy się wzajemnie ale potem znów miała pretensje i stała się obojętna. W tym czasie ja zaczęłam popadać w nerwicę ale ona tego nie zauważyła. Uznała że coś sobie wymyślam. Wróciłam na studia do innego miasta, ale tam wcale mi się nie poprawiło, wręcz przeciwnie. Straciłam chęć do życia i coraz mniej rzeczy mnie cieszyło. Zaczęłam terapię i leczenie u psychiatry i długo czekałam na efekty. W tym momencie nie miałam wsparcia u mamy. Jedynie z babcią jak zwykle mogłam porozmawiać choć początkowo też nie rozumiała mojej choroby. W każdym razie mama ani razu nie spytała jak się czuję, jak daję sobie radę itp. Udało mi się zdać egzaminy, napisać i obronić pracę a nerwica w dużym stopniu zmalała. Wróciłam do domu żeby odpocząć i pomyśleć co dalej. Cieszyłam się spokojem i swoimi sukcesami. Niestety moja mama musiała to zepsuć. Któregoś dnia zaczęła się histeria mama zdenerwowała się na mnie o błahostkę i stwierdziła, że oboje z bratem jesteśmy tacy jak nasz ojciec i zazdrości ludziom innych dzieci. Brat to słyszał i powiedział babci a ona zrobiła mamie awanturę o to jak się zachowuje wobec innych. Mama stwierdziła, że nie rozumie o co jej chodzi i że to jakieś wymysły ( brak słów), ale się uspokoiła. Jednak ja poczułam się zraniona i objawy nerwicy się nasiliły. I pomyśleć, że wpływ na to miała osoba która powinna wspierać i darzyć miłością. Za kilka tygodni wyjeżdżam na wakacje żeby w spokoju nabrać sił a potem będę szukać stażu. Wtedy też planuję się znów wyprowadzić choć i tak zapewne nie zapomnę o tym wszystkim tak szybko. Mam tylko nadzieję, że kiedyś uda mi się spotkać odpowiednią osobę i założyć rodzinę w której będzie miłość i ciepło. W każdym razie uważam, że negatywne relacje z rodzicami zdecydowanie nie powinny wpływać na ich relacje z dziećmi.
Obserwuj wątek
    • nvv Re: Toksyczna relacja z mamą i jej skutki. 01.08.14, 07:49
      Ładne imię masz.
    • nanie2 Re: Toksyczna relacja z mamą i jej skutki. 01.08.14, 11:35
      Jakie skutki? że próbujesz szantażować matkę "objawami nerwicy" i radary masz nastawione na to co ONA zrobi, powie, i jak zrani? Matka nie będzie inna, dzieciństwo było jakie było i nigdy nie będzie inne, ale nie tobie matkę oceniać. A raczej (psychicznie) z domu odejść, wreszcie dorosnąć i nie łasić się o miłość, zrozumienie i uwagę. Dostałaś od matki życie, to cholernie dużo, więc je wykorzystaj mądrze, jesteś przecież dorosła.
      • torado Re: Toksyczna relacja z mamą i jej skutki. 01.08.14, 12:13
        nanie2 napisała:

        > A raczej (psychicznie) z domu odejść, wreszcie dorosnąć i nie łasić się o miłość,
        > zrozumienie i uwagę. Dostałaś od matki życie, to cholernie dużo, więc je wykorz
        > ystaj mądrze, jesteś przecież dorosła.

        nie sztuka spłodzić dziecko...sztuka dać mu tyle miłości, wsparcia gdy jest małe, całkiem zależne od rodziców i tego potrzebuje, by nabrało przekonania, że jest wartościowe i samo sobie w życiu poradzi...sztuką jest nauczyć dziecko jak rozwinąć skrzydła, by życie było jego sprzymierzeńcem...
        • torado Re: Toksyczna relacja z mamą i jej skutki. 01.08.14, 12:17
          a ja wierzę kasiu, że uda Ci się zrealizować, co sobie planujesz. Jesteś silna i wytrwała i w razie czego nie boisz się szukać pomocy u specjalistów. Matki nie zmienisz...możesz jedynie pracować nad sobą, nad poczuciem swojej wartości i nad takim nastawieniem do matki, żeby jej raniące słowa nie podkopywały Twojego poczucia wartości...choć wiem jakie to cholernie trudne...Powodzenia Kochana :-)
          • wiolcia29_2 Re: Toksyczna relacja z mamą i jej skutki. 01.08.14, 12:28
            Torado, nie mam nic więcej do dodania, bo bardzo trafnie to ujęłaś. :)
        • nanie2 Re: Toksyczna relacja z mamą i jej skutki. 01.08.14, 12:38
          Rodzice nie są sztukmistrzami, ale ludźmi. Jeśli ktoś patrzy na rodzica jak na boga, który ma coś dać za nic, to ciągle pozostaje w pozycji bezradnego dziecka jak Kasia. A Kasia dostała dużo i dobrze sobie radzi, ale ciągle jest gó...arzem, który-sam z siebie - śmie oceniać własnych rodziców, choć do tego prawa nie ma.
          • torado Re: Toksyczna relacja z mamą i jej skutki. 01.08.14, 12:55
            nanie2 napisała:

            > Rodzice nie są sztukmistrzami, ale ludźmi. Jeśli ktoś patrzy na rodzica jak na
            > boga, który ma coś dać za nic, to ciągle pozostaje w pozycji bezradnego dziecka
            > jak Kasia.

            rodzic jest bogiem dla dziecka gdy jest bardzo małe i całkiem zależne od niego...i jeśli nie otoczy dziecka miłością, poczuciem bezpieczeństwa dziecko nie nauczy się też jak ma kochać siebie samego i pozostaje mimo, że dorosłe bezradne, zależne od rodzica. Jednak na szczęście skoro można było się tej bezradności wyuczyć można też nauczyć się jak być zaradnym, jak opiekować się samym sobą i jak siebie kochać...bo to podstawa do dobrego życia...Na szczęście kasia miała babcię, która trochę jej tego nauczyła...
            A żal kasi do matki jest jak najbardziej zrozumiały :-)
            • hatroha pokorna miłość 01.08.14, 14:27
              Najtrudniej kochać tych, którzy tego najbardziej potrzebują. Jeszcze trudniej gdy nimi są nasi rodzice.

              Jeśli faktycznie rodzic, matka jest zła. Była zła gdy byliśmy dziećmi, to co możemy zrobić.
              Tylko kochać, choćby dla siebie samego.
              • torado Re: pokorna miłość 01.08.14, 14:31
                hatroha napisał:

                > Jeśli faktycznie rodzic, matka jest zła. Była zła gdy byliśmy dziećmi, to co mo
                > żemy zrobić.
                > Tylko kochać, choćby dla siebie samego.

                potrafisz kochać kogoś kto wyrządził Ci krzywdę? Czy najpierw musisz mu wybaczyć, zrozumieć dlaczego tak postępował...a to jest proces bardzo dłuuugi...
                Jak śpiewała Gaba Kulka: Dlaczego wszystko jest tak proste, póki nie przytrafi się tobie?
                • hatroha Re: pokorna miłość 01.08.14, 15:59
                  Żeby kochać, trzeba umieć nienawidzić.
                  Tak to prawda, wszystko jest proste póki się nam to nie zdarzy. Mnie zdarza, bardzo często, ale nie znalazłem lepszego sposobu niż to o czym wcześniej wspomniałem.

                  Czy muszę wybaczać? Chyba nie potrafię wybaczać, potrafię zrozumieć a wtedy przychodzi niezrozumiałe mi oczyszczenie, które sprawia że nie czuję gniewu. Nie muszę wybaczać.

                  Jest kilka osób w moim życiu do których mam niewymowny żal. Tylko ich śmierć w niewymownych katuszach osłodzi mi gorycz. Mam świadomość tego czucia we mnie, ale ę roztrząsam tego. Czekam aż będę mądrzejszy.
                  Prawdopodobnie nie nastąpi to za mojego życia...

                  Ch... im w dupę a ja idę dalej.


                  ===>Tool - Vicarious<===
                  Angelspit - "100%" / ACDC - "Black Ice"
                  Faith No More - "Kindergarten"
                  HIROMI UEHARA - "Place To Be"
                • leda16 Re: pokorna miłość 03.08.14, 09:41
                  torado napisała:
                  Jak śpiewała Gaba Kulka: Dlaczego wszystko jest tak proste, póki nie przytrafi
                  > się tobie?


                  Buhahaha! Więc to nie wiedza psychologiczna przez Ciebie przemawia, tylko mądrości niejakiej Gaby Kulki, która jednak dla ludzi rozumnych żadnym autorytetem nie jest. Może jeszcze super-nianię będziesz tu cytować? :)))))))))))))))))))))))
              • katamawira Re: pokorna miłość 02.08.14, 08:21
                Kasia nie napisała tego posta po to, byście oceniali postępowanie jej lub jej mamy. Napisała, bo potrzebuje pomocy, rady, wsparcia więc jak tego nie możecie jej dać - lepiej może pomilczeć niż robić jej kolejną krzywdę.
                Kasiu, myślę, że byłbym w stanie ci pomóc - jeśli chcesz odezwij się gabinet@senseipiotr.pl lub gg 34800114. Pogadamy i zobaczymy, co da się zrobić. Zaznaczam, że za pogadanie kasy nie biorę.
                • hatroha Re: pokorna miłość 02.08.14, 12:55
                  Forum jest od tego by sobie pogadać, nie od tego by pomagać.
                  Chyba nikt przy zdrowych zmysłach, nie szuka rozwiązywania swoich problemów na forum!
            • leda16 Re: Toksyczna relacja z mamą i jej skutki. 03.08.14, 09:35
              torado napisała:
              > rodzic jest bogiem dla dziecka gdy jest bardzo małe i całkiem zależne od niego.


              Owszem, ale ta Kaśka już od dawna nie jest "bardzo mała i całkiem zależna". Skończyła studia, na które pewnie rodzice słali forsę, co prawda do roboty się nie kwapi, nadal pasożytuje na matce wykazując zarazem postawę roszczeniową dotyczącą okoliczności sprzed 20-tu lat, ale może jak "odpocznie" a rodzice odpępnią od własnej kieszeni, zacznie na siebie zarabiać a zarazem rodzicom pomagać, skoro nie założyła jeszcze własnej rodziny.


              > ..i jeśli nie otoczy dziecka miłością, poczuciem bezpieczeństwa dziecko nie nau
              > czy się też jak ma kochać siebie samego


              I dobrze! "Kochać samego siebie" to znaczy być skrajnym egoistą, sobkiem tylko w siebie zapatrzonym. Kochać należy męża, dzieci, ludzi zwierzęta, Boga i ojczyznę. Z neurotycznego narcyza nikt pożytku miał nie będzie. A Ty koleżanko pewnie matką jeszcze nie zostałaś skoro sadzisz tutaj takie frazesy i komunały niczym redaktorka kolorowych tygodników dla matołów.


              i pozostaje mimo, że dorosłe bezradne,
              > zależne od rodzica.


              Jednak Kaśka nie taka znowu "bezradna" skoro i studia skończyła i wie jak się PR wzywa oraz drzwi do szpitala otwiera :). A zależna od rodziców jest dotąd, dopóki na chleb i mieszkanie sama nie zapracuje.
              • kasia5266 Re: Toksyczna relacja z mamą i jej skutki. 03.08.14, 10:01
                Akurat w tym momencie nie biorę kasy od rodziców, ale mam swoje własne oszczędności. Zresztą nie o to chodzi, ale o słowa które słyszałam od mamy i za które nie usłyszałam nawet słowa przepraszam. Rozumiem, że rodzic może być nadopiekuńczy, wymagający itp, ale gadanie typu:
                -zginiesz beze mnie
                -jesteś nienormalna
                - nie nadajesz się do życia
                -ludzie to mają dzieci i zazdroszczę im
                to nie jest normalne. Rodzic może się na dziecko zdenerwować, krzyknąć ale nie ubliżać. To o to mam największy żal do mamy. Mówiąc w ten sposób obniża się czyjeś poczucie własne wartości. I to zdecydowanie nie jest normalne zachowanie.
                • nvv Re: Toksyczna relacja z mamą i jej skutki. 03.08.14, 11:37
                  Uczenie się żyć z tym, że ktoś nas nienawidzi umacnia.

                  Podobnie jak uczenie się ignorowania bzyczących natrętnych much.

                  A najlepszą zemstą jest ignorować nienawistnych i zazdrosnych, a zająć się swoim życiem.

                  Spokój dobrze jest znaleźć wpierw we własnym sercu, dać sobie to czego się nie dostało - wiarę w siebie. I nauczyć się żyć ze spokojem robiąc to co w głębi serca uważamy za słuszne, niezależnie od tego jakie poprzeczki ktoś nam próbuje pod nogi wrzucić i jakie pomyje ktoś próbuje nam wylać na głowę. I warto pamiętać, że im bardziej robimy coś dobrze, tym bardziej będziemy za to krytykowani. A nasze największe zalety będą najbardziej krytykowane. W sumie to nawet zabawne i jak człowiek na spokojnie do tego podejdzie, to pozostaje współczuć zawistnym; najbardziej wykańczają się sami.

                  Uniezależnij się maksymalnie od matki i jej nie pomagaj sama z siebie (chyba, że będziesz o to explicite proszona i pomoc będzie faktycznie potrzebna), taka moja rada.
                  I słuchaj przede wszystkim swojego serca, Kasiu.

                  Czasami najlepsze co możemy dla siebie zrobić, to zacząć być dla siebie rodzicem.
                  • mona.blue Re: Toksyczna relacja z mamą i jej skutki. 03.08.14, 14:44
                    nvv napisał:

                    > Uczenie się żyć z tym, że ktoś nas nienawidzi umacnia.
                    >
                    W jaki sposób uczenie się zyć z tym, że ktoś nas nienawidzi może nas umacniać?

                    Moim zdaniem, jeżeli musimy stykać się z kims takim na co dzień to nas niszczy.
                    • kasia5266 Re: Toksyczna relacja z mamą i jej skutki. 03.08.14, 18:50
                      No tak to prawda takie zachowanie bliskich niszczy. Wprawdzie babcia mówi, że mama nas kocha, tylko nie umie tego okazać, ale nam ciężko jest to zrozumieć. Przecież używanie takich słów wobec własnych dzieci nawet jeżeli zdarza się w przypływie nerwów nie jest normalne. Tak samo to, że jak stwierdziliśmy z bratem nawet znajomi z którymi się widzimy od czasu do czasu mają więcej empatii i zrozumienia niż nasza mama.
                    • nvv Re: Toksyczna relacja z mamą i jej skutki. 03.08.14, 21:43
                      To co niszczy może też umacniać - zależy od dawki i od nastawienia.
                      Nawet lekarstwo w nadmiarze bywa trucizną, a trucizna w małych dawkach lekarstwem.

                      Nienawiść otoczenia i ogólnie przeciwności, w odpowiedniej dawce, umacniają.

                      Obserwuj rzeczywistość, a dowiesz się jak.
                      Spójrz na tych którzy daleko zaszli w życiu, a ujrzysz tych którzy mieli niesamowite przeciwności i zwykle również spotykali się na co dzień z nienawiścią.
                • nanie2 Re: Toksyczna relacja z mamą i jej skutki. 04.08.14, 08:57
                  Czyli jak "ubliża" to należy go ubezwłasnowolnić, bo jest nienormalny? Dlaczego tego więc nie zrobisz?
                  Jasne, że takie słowa ranią, ale już bez przesady z tym "obniżaniem poczucia własnej wartości", tak prosto to nie działa. Ty się nigdy nie zdenerwowałaś, nie ubliżyłaś nikomu, na nikogo nie przeniosłaś swojego bólu? W tym obrazie Ty jesteś ta wspaniała, cierpliwa, zaradna i świetna a Twoja matka jest tą złą do cna i to histeryczką. Powtórzę, słowa czasem ranią, to fakt. Ale faktem jest też że jest to ludzkie i inaczej nie będzie. "Przepraszam" możesz nie usłyszeć nigdy.
                  Nie pozwalasz sobie na emocje i jej zabraniasz.
                  Ja też słyszałam takie słowa od Matki, wiem o czym mówisz. Bolały, ale jak dorosłam przestały boleć, żyję szczęśliwie. I proste ćwiczenie proponuję-nawet wbrew sobie wypisz co dobrego od matki masz, co dostałaś, jakie jej cechy charakteru, postawy. Nie po to żeby się zmuszać do wdzięczności, ale po to żeby matkę oddemonizować.

                  W nawiązaniu- o naszej kulturowej narracji Złej Matki
                  Matka na uwięzi
          • wiolcia29_2 Re: Toksyczna relacja z mamą i jej skutki. 02.08.14, 13:44
            Wiesz, jestem matką dorosłej córki oraz nastoletniego syna i nie uciekam przed odpowiedzialnością za popełnione błędy wychowawcze. Wiem, że były one wynikiem moich trudnych relacji z rodzicami oraz tego, iż wcześniej tej sfery nie uporządkowałam. I wcale nie uważam, że moje dzieci nie mają prawa mnie oceniać.
            • malwi.4 Re: Toksyczna relacja z mamą i jej skutki. 02.08.14, 22:03
              Bardzo mi się podoba to, co Wiolcia napisałaś.

              Ja też chcę wiedzieć, kiedy synowi przykrość sprawiam. Myślę, że dzięki temu nauczy się on mówić otwarcie o swoich uczuciach i rozpoznawać swoje potrzeby.

              I liczę się z oceną za kilkanaście lat. Wielu swoich błędów zapewne nie widzę. A też mam za sobą dzieciństwo z trudnymi relacjami z rodzicami.
              • trollio Re: Toksyczna relacja z mamą i jej skutki. 03.08.14, 13:13
                malwi.4 napisała:

                > A też mam za sobą dzieciństwo z trudnymi relacjami z rodzicami.

                o ty niewdzieczna, kto ci kupil auto na 17 urodziny i chalupe na 25?
    • witchland Kasiu... 13.08.14, 22:06
      Relacje w rodzinach to najtrudniejszy kawałek życia, z jakim wszyscy musimy się uporać.
      Trudno jest też rozwiązać relacje z matką. Bo jaka by ta matka, nie była to zawsze po jakimś czasie przypląta się litość. I żal takiej matki, ktora wygląda na zwykłą niezdarę życiową...Zaniedbaną emocjonalnie, gdzieś tam żyje jak taka 'mróffka' w głębinach swojego jestestwa, nie do końca świadoma kim jest.

      Może pociesz się tym, ze ty nie idziesz jej scieżką. To co natomiast nie jest dobre, to ta nerwica, o której piszesz. I tak długo jak z nia nie umiesz się uporać nie powinnaś się spotykać z matką. Bo twój stan zdrowotny będzie się tylko pogarszał aż dojdzie, do poważnej niszczącej zdrowie i zycie depresji...
      To taki niewypoiedziany gniew, złość, ktorej nie udało się z siebie wydobyć, właśnie to często kończy się długoletnią nerwicą a później depresją... Gniew na kogoś kto potraktował Cię niesprawiedliwie, wręcz źle...

      Cóż, czasem tak bywa, że spotyka nas duża niesprawiedliwość, wręcz podłość ze strony innych, najbardziej boli gdy ze strony bliskich. Jednak gdzieś na drodze jest też sprawiedliwość, nie warto podążać scieżką drogi matki i wchodzić w dyskusje z nią- które prowadza do eskalacji jej agresji...Bo to tylko zaostrza też i twój gniew i koło się zamyka.
      Może pomocą jest tu bycie asertywnym?Ale to wtedy, gdy już się zdobędziesz tzw. dystans do matki, do siebie i w ogóle...

      Na teraz, najlepiej raczej będzie jak się usamodzielnisz, tak jak najdalej jest to możliwe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka