Dodaj do ulubionych

znów o potrzebach

01.09.14, 22:22
Czy można być zadowolonym z życia człowiekiem, nie mając zaspokojonych wszystkich uświadomionych potrzeb??

Nie da się przecież (chyba) wszystkich potrzeb zaspokoić. Nie wszystkie są zależne tylko od nas, niektóre się wykluczają, na inne za późno.

Czy mimo to możliwe jest zadowolenie z życia??
Obserwuj wątek
    • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 01.09.14, 22:29
      Malwi, niech za odpowiedź posłuży Ci cytat; ?Panie, daj mi siłę, abym zmienił to, co zmienić mogę, daj mi cierpliwość,abym zniósł to czego zmienić nie mogę i daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.? ? F. Oetinger
      • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 01.09.14, 22:31
        Pozamieniał znaki na "?", bo pisałam w dolnym okienku, które dziwnie formatuje tekst.;)
    • nvv Re: znów o potrzebach 01.09.14, 22:32
      Warto mieć choć jedno niezaspokojone pragnienie. Jeśli zaspokoisz wszystkie, znajdziesz nieszczęście.
    • mona.blue Re: znów o potrzebach 01.09.14, 22:36
      Chyba nigdy nie mamy zaspokojonych wszystkich potrzeb. Wydaje mi się, że wystarczy mieć zaspokojone podstawowe i najważniejsze potrzeby, aby być spełnionym w życiu.
      • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 01.09.14, 22:48
        Ale tych podstawowych potrzeb jest stosunkowo dużo.;) Jednak ich zaspokojenie powoduje, iż sięgamy coraz wyżej. Apetyt rośnie w miarę jedzenia...
        • mona.blue Re: znów o potrzebach 02.09.14, 10:07
          wiolcia29_2 napisała:

          > Ale tych podstawowych potrzeb jest stosunkowo dużo.;) Jednak ich zaspokojenie p
          > owoduje, iż sięgamy coraz wyżej. Apetyt rośnie w miarę jedzenia...

          Własnie chodziło mi o to, aby nie mieć zbyt wygórowanych potrzeb, bo to wtedy raczej zachcianki niz potrzeby.
          • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 16:19
            Ważnym jest, żeby mieć odwagę sięgać po więcej, dać sobie prawo do tego. I choć kiedyś podyskutowałabym z Maslowem na temat jego teorii i piramidy, to teraz widzę w tym jakiś sens. Zaspokojenie potrzeb niższego rzędu pozwala pomyśleć o tych wyższych, choć nie sprawdza się to choćby w środowiskach artystycznych. Oni mogą głodni i bez butów realizować się twórczo. ;)
            • nvv Re: znów o potrzebach 02.09.14, 20:38
              > Ważnym jest, żeby mieć odwagę sięgać po więcej, dać sobie prawo do tego.

              ... i doceniać co się ma, a po kolejne rzeczy wychodzić już dla przygody, bo łapanie króliczka bywa przyjemne, a złapanie stawia nas niemal w puncie wyjścia. Np. kiedyś wydawało mi się, że jak poderwę pewną laskę, to będę już z nią w niebie do końca życia, a niebo zamieniło się w piekło gdy przestałem doceniać co mam. Stoicy ponoć mieli na to taki sposób aby sobie czasem wyobrażać utratę tego co mamy, aby doceniać. Czasem jak coś zgubię i pogodzę się ze zgubą, a potem znajdę, to cieszę się niemal jak dziecko, a potem znowu zwykle przestaje doceniać. Trochę to jak bieganie psa za własnym ogonem - złapać szczęścia na dobre chyba się nie da, przyjemność jest w bieganiu, osiąganiu celów, rozwijaniu się.
              • malwi.4 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 21:16
                przyjemność jest w bieganiu, osiąganiu celów, rozwijaniu się

                Ale też przyjemność jest w komforcie. Takim życiu tu i teraz, a nie tym co będzie. W smakowaniu tego, co dostępne na dziś.

                • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 21:34
                  Wiesz, chyba wolę jednak to wyjście poza strefę komfortu. Spodobało mi się i nie wiem, kiedy się zatrzymam. ;)
                • nvv Re: znów o potrzebach 02.09.14, 21:40
                  > Ale też przyjemność jest w komforcie.

                  Przyjemność można znaleźć w wielu czynnościach, w konwersowaniu z inteligentnymi kobietami również. (:

                  Co do komfortu
              • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 21:47
                Masz rację, że urok tkwi w zdobywaniu, nowości. I słusznie porównujesz to do radości dziecka. :)

                Myślę, że warto wytyczać sobie drobne celi i piąć się po szczebelkach. Od pewnego czasu tak robię i frajdę mam z tego wielką. W każdym z nas jest trochę dziecka. Byleby nie dominowało nad dorosłym.;)
              • trollio Re: znów o potrzebach 03.09.14, 21:52
                Tak to juz jest jak sie z choojem na glowy zamienia a potrzeba niebianskiego jebania przewyzsza zdroworozsadkowe pozostanie na ziemi. Tak wlasnie sie placi tracac rodzine gdy chce sie magicznego, niebianskiego pie...nia. Czy sie myle?
                Ile kosztowal rozwod?
              • malwi.4 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 19:05
                przyjemność jest w bieganiu, osiąganiu celów, rozwijaniu się.

                Ja mam inaczej. Ja po to wyznaczam sobie cele, zadania, by właśnie dzięki nim ten komfort życia sobie poprawiać. Zdobywanie samo w sobie mnie nie pociąga.
            • malwi.4 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 21:19
              Oni mogą głodni i bez butów realizować się twórczo. ;)

              Tylko, że tacy pasjonaci są często rozchwiani emocjonalnie. A rozumiem, że człowiek który chce i umie zaspokoić swoje podstawowe potrzeby a potem wyższe jest stabilny emocjonalnie.
        • krytyk2 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 11:02
          tych podstawowych jest mniej niż nam się zdaje
          w zasadzie wszystkie można sprowadzić do jednej:
          all you need is love
    • clarissa3 Re: znów o potrzebach 01.09.14, 23:14
      to pewnie zalezy od tego jakie to sa potrzeby.

      Jesli mowimy o dachu nad glowa, ogrzanym w razie zimna miejscu i codziennym posilku to dlugo sie nie da pociagnac bez tego, ale jesli o prywtnym samolocie z obsluga toples to mysle ze bez problemu ;)

    • brygada_ww Re: znów o potrzebach 02.09.14, 14:08
      Ja w tym momencie nie jestem zadowolona z zycia, bo mam nieodparta, niezaspokojona potrzebe pozbycia sie raz na zawsze z mojego otoczenie jednego gowniarza, ktory mnie od lat bezkarnie obraza i ktoremu wydaje sie, ze moze wszystko, a od dawna powinien w pierdlu siedziec. Juz te sprawe zglosilam do samego Lwa.
    • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 20:04
      Jest jeszcze racjonalizacja "kwaśne winogrona, słodkie cytryny", gdy atrakcyjne cele, których nie jesteśmy w stanie zrealizować uznajemy za mało dla nas ważne i odwrotnie: cele mało atrakcyjne uznajemy jako ważne dla nas, podnosząc tym samym ich wartość w naszych oczach. Prościej mówiąc: jeśli nie ma się tego, co się lubi, to się lubi to, co się ma.;)
    • malwi.4 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 21:26
      Powiedzmy, że chodzi o potrzeby z poziomu miłości i przynależności.
      • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 21:39
        No to już brzmi trochę inaczej.;) No ale o co chodzi? Ktoś nie czuje się kochany, czy sam nie kocha? A przynależność?
        • malwi.4 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 21:45
          Oj tam. Wiedziałam, że domysły się zaczną ;) Tak "ogólnie" pytam. Pewnie dla niejednej osoby temat ciekawy.

          Da się być zadowolonym z życia człowiekiem, gdy się nie ma kogo kochać i/lub się nie jest kochanym?? Każdy potrzebuje miłości??
          • mona.blue Re: znów o potrzebach 02.09.14, 21:54
            malwi.4 napisała:

            > Da się być zadowolonym z życia człowiekiem, gdy się nie ma kogo kochać i/lub si
            > ę nie jest kochanym?? Każdy potrzebuje miłości??

            Wydaje mi się, że każdy potrzebuje kogoś kochać i być kochanym (co prawda nie wiem, co z tym, którzy żyją w celibacie). Jedni tylko potrzebują większej bliskości, inni mniejszej.
          • malwi.4 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 21:56
            Myślę, że nie dla każdego jest ona jednym z ważniejszych celów w życiu. Ale co z tymi, co potrzebują tej przynależności, ale nie mogą znaleźć? Odpiszecie może, że za mało się starają. Ale to nie ważne. Zastanawiam się czy da się zrekompensować ten brak przynależności, poczucia wspólnoty?
            • mona.blue Re: znów o potrzebach 02.09.14, 22:01
              malwi.4 napisała:

              > Myślę, że nie dla każdego jest ona jednym z ważniejszych celów w życiu. Ale co
              > z tymi, co potrzebują tej przynależności, ale nie mogą znaleźć? Odpiszecie może
              > , że za mało się starają. Ale to nie ważne. Zastanawiam się czy da się zrekompe
              > nsować ten brak przynależności, poczucia wspólnoty?

              Zależy pewnie od powodu, dla którego nie mogą znaleźć. Czy dlatego, że nie mogą nikogo bliskiego znaleźć, czy może dlatego, że ta bliska osoba potrzebuje więcej dystansu?
              • mona.blue Re: znów o potrzebach 02.09.14, 22:33
                mona.blue napisała:

                > Zależy pewnie od powodu, dla którego nie mogą znaleźć. Czy dlatego, że nie mogą
                > nikogo bliskiego znaleźć, czy może dlatego, że ta bliska osoba potrzebuje więc
                > ej dystansu?

                bo jeżeli dwie osoby chcą byc razem to pewnie mozna negocjować stopień bliskości
            • zabieganab Re: znów o potrzebach 03.09.14, 08:05
              Osobiscie uwazam, ze jak najbardziej da sie zrekompensowac nie tylko ten brak (przynaleznosci).

              Taka rekompensata powstaje na innej plaszczyznie, ktora dla danej osoby jest wazna. Czy to bedzie praca czy hobby czy... niestety jakies zboczenie lub nalog. Wydaje mi sie, ze wlasnie najrozniejsze uzaleznienia powstaja u ludzi, gdy nie sa podstawowo spelnieni uczuciowo i wlasnie w tej przynaleznosci.
              Natura nas tak zbudowala, ze nawet pustelnik potrzebuje wiedziec/pojmowac/uzmyslawiac sobie gdzie jest jego miejsce = przynaleznosc. Wiekszosc ludzi nie jest takimi pustelnikami i ma jednak potrzebe przynalezec, czy to do swojej rodziny czy to do paczki znajomych czy do jakiejs grupy zawodowej czy hobbystycznej.
              • ankaskakanka10 Re: znów o potrzebach 03.09.14, 10:08
                też się kiedyś zastanawiałam nad przynależnością - z pewnością do swojej rodziny a ogólnikowo rzecz biorąc do całego świata toć jestem/śmy jego częścią
            • ankaskakanka10 Re: znów o potrzebach 03.09.14, 10:00
              Widzenie samych dobrych rzeczy.
          • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 22:00
            Oj tam, domysły.;) Chodziło mi o doprecyzowanie. Myślę, że ciężko jest żyć bez miłości, bo ona nas ogrzewa, daje radość. Można karmić się miłością własną, ale według mnie jest to życie z brakiem.

            A przynależność? Myślę, że jesteśmy istotami społecznymi i potrzebujemy przynależności do grupy rówieśniczej, zawodowej, znajomych czy rodziny...Choć czasem wykluczamy się na własne życzenie.
            • clarissa3 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 22:25
              to zalezy moja droga - jesli swa wartos mierzymy taka przynaleznosica to cierpimy jesli jej nie mamy, ale jesli mierzymy ja czym innym to to co inne jest wazniejsze niz - rowniez sa tacy co cenia sobie wolnosc ponad wszystko, pamietaj - i np. zwiazek z prychopata czy sadysta raczej odpada. To tak o kobietach...

              Z facetami ... trzeba by sie ich zapytac - az takiej potrzeby przynaleznosci jak kobiety, rozumiem, wiekszosc wcale nie ma...

              Wiec cos jest na rzeczy - nieprawdaz?

              • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 22:36
                Ale my rozmawiamy o potrzebach, a nie mierzeniu wartości. To duża różnica.
                • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 22:41
                  Ok, doprecyzuję: chodziło mi o zaprzeczanie własnym potrzebom.
              • malwi.4 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 23:01
                Każdy zapewne swoją wartość mierzy inaczej. Można ja uzależniać od takiej przynależności właśnie, od sukcesów zawodowych, od stopnia radzenia sobie w życiu, od tego, co się zrobiło dla innych...itp.
            • malwi.4 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 22:54
              Ja myślę, ze nie każdy ma potrzebę przynależności do grupy tak jak i nie każdy ma potrzebę uznania, szacunku. Najważniejsze są te dwa pierwsze poziomy według mnie.

              Ale chyba każdy ma potrzebę kontaktu z drugim człowiekiem. Z różną intensywnością jak widzę. Ale jeśli ktoś wybiera samotność to raczej nie dlatego, ze lubi, ale czuje się niezrozumiany.

              Internet jest chyba takim dobrym miejscem dla nierozumianych, bo tu łatwiej spotkać grupy osób o podobnych zainteresowaniach, podobnym stopniu wrażliwości.
              • mona.blue Re: znów o potrzebach 02.09.14, 23:02
                wg piramidy Maslowa, ci którzy mają zaspokojone potrzeby podstawowe - fizjologiczne i bezpieczeństwa odczuwają potrzebę miłości i przynależności, po jej zaspokojeniu potrzebę uznania i na końcu potrzebę samorealizacji, a niektórzy dodają na szczycie tej piramidy porzeby prawdy, dobra i piekna.
                • mona.blue Re: znów o potrzebach 02.09.14, 23:02
                  www.google.pl/search?q=piramida+maslowa&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=ri8GVI7GIcnaaJLDgdgJ&ved=0CB8QsAQ&biw=1161&bih=548
              • clarissa3 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 23:06
                a ja mam taka sugestje, dot twojego pytania - poogladaj sobie czy poczytaj relacje doswiadczen ludzi z okresu Wojny!

                Mnie szczegolnie utkwil w pamieci wywiad z pewna Zydowka ktora transportowano z obozu do obozu przez cale lata wojenne az do czasu Wyzwolenia. Ten reportarz by nakrecony we wczesnych latach 1990.

                Da sie czy nie?... odpowidz sobie!
                • malwi.4 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 23:20
                  Wiadomo, że w obliczu wojny, ma się inne potrzeby, pragnienia lęki. Wiem to od znajomego, który pracuje z Ukraińcami.
                  • clarissa3 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 23:25
                    nie rozumiem - czy podczas wojny czy nie wciaz jestesmy ludzmi przeciez, - i mamy marzenia, pragnienia, itp.
                    • malwi.4 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 23:37
                      Miałam na myśli to, że podczas wojny jest lęk o podstawowe potrzeby. Według tej piramidy. Myślałam, że chcesz zbagatelizować moje dylematy podczas, gdy inni boja się o siebie i swoje rodziny, dzieci. I mają marzenia, które dla nas są codziennością. Gdyż jesteśmy wolnym, niezaleznym krajem, o otwartych granicach, zintegrowanym z Europą.
                      • clarissa3 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 23:43
                        mysle ze potrzebujesz wiec jasno okreslic te sytuacje o ktora pytasz.
                  • ankaskakanka10 Re: znów o potrzebach 03.09.14, 10:13
                    malwi.4 napisała:

                    > Wiadomo, że w obliczu wojny, ma się inne potrzeby, pragnienia lęki. Wiem to od
                    > znajomego, który pracuje z Ukraińcami.

                    wtedy do głosu dochodzi instynkt - potrzeba przetrwania
                    • ankaskakanka10 Re: znów o potrzebach 03.09.14, 12:04
                      teraz uświadomiłam sobie,że przynależę do fanów D.M "bojowników" o ochronę środowiska itp - jednak to nie jest potrzeba to wynika raczej z mich poglądów pasji.Jakoś nigdy mi nie zależało na akceptacji innych raczej obojętne chociaż drażni mnie,że ktoś inny narzuca karze mi akceptować rzeczywistość,rzeczywistość,która nie jest przychylna większości ludzi na świecie.Przy założeniu,że wszyscy ludzie tworzą rzeczywistość to chyba w większości to jacyś masochiści,którzy lubią cierpieć.
                      Ostatnio zjaw3iła się u mnie znajoma,która dość poważnie choruje na raka ( jakiś typ białaczki po chemii ) dodatkowo opiekuje się starą matką i prosiła abym jej pożyczyła na prąd,bo odcięli - dałam jej po prostu dałam ale z adnotacją - następnym razem jak przyjdziesz może mnie już nie być mogę się wyprowadzić,umrzeć lub po prostu sama mogę nie mieć kasy. I co wtedy? Powiedziałam jej,że jest wielu ludzi w jej sytuacji niech się rozglądnie za innymi zmówi i zawalczy o swoje - tworząc tym samym lepszą rzeczywistość nie tylko dla siebie ale i dla innych.
                      Osobiście nigdy nie prosiłam o pieniądze nigdy nawet jak byłam głodna a były takie momenty w moim życiu jestem za dumna :D i nie od każdego przyjmę pieniądze :D:D:D
                      • clarissa3 Re: znów o potrzebach 03.09.14, 12:18
                        wiesz anka, wyglada mi na to ze wielu ludzi poprostu nie potrafi powiazac wlasnych doswiadczen z otaczajacym ich swiatem, wplywu wlasnych dzialan na gatunek otoczenia - i odwrotnie.

                        Gdy o tym mowie, jako przyklad, przypomina mi sie pewna kobieta ktora swego czasu opiekowala sie za dnia psem mojej znajomej - pomimo blagan wlascicielki zeby tego nie robila, notorycznie go przkarmiajac nieodpowienim, 'ludzkim', jedzeniem a potem lamentujac ze pies sie wy... nie moze biegala z nim do weterynarza.... Nie szlo jej nijak wytlumaczyc ze to z jej wlasnego dzialania ten pies choruje. W jej umysle te dwa zdarzenia w ogole nie mialy polaczenia!

                        Jest wiele ludzi, niestety, ktorym tak lacza nie stykaja... ;(
                        • ankaskakanka10 Re: znów o potrzebach 03.09.14, 14:46
                          clarissa3 też brałam to pod uwagę "uszczęśliwianie na siłę" jednak rozejrzyj się w około większość ludzi spotkanych użala się - hmm staram się pomóc, doradzić - no i rozglądając się po rzeczywistości te problemy są realne ( przekonałam się niejednokrotnie na sobie ) Czy staram się uświadamiać problem,który widzę u kogoś tam - problem,który niejednokrotnie komplikuje życie.
                          Ja jako ja radzę sobie raczej dobrze - realizuję swoje marzenia,cieszę się z nich itp.Przeszkadza mi to co widzę w rzeczywistości - nie mam "wyłącznika" aby móc nie widzieć problemów innych.
              • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 23:18
                malwi.4 napisała:

                > Ja myślę, ze nie każdy ma potrzebę przynależności do grupy tak jak i nie każdy
                > ma potrzebę uznania, szacunku. Najważniejsze są te dwa pierwsze poziomy według
                > mnie.

                A ja myślę, że potrzebę przynależności ma każdy, ale o różnym nasileniu. Inne będą choćby potrzeby ekstrawertyka, który potrzebuje tłumu wokół siebie i introwertyka, który czasem potrzebuje ludzi wokół, jak i odpoczynku od nich. Jeśli chodzi o brak potrzeby szacunku, to pachnie mi to zaburzeniami, niestety.
                >
                > Ale chyba każdy ma potrzebę kontaktu z drugim człowiekiem. Z różną intensywnośc
                > ią jak widzę. Ale jeśli ktoś wybiera samotność to raczej nie dlatego, ze lubi,
                > ale czuje się niezrozumiany.

                Tak, ale nie doszukujmy się tego, iż powód tego niezrozumienia tkwi na zewnątrz.
                >
                > Internet jest chyba takim dobrym miejscem dla nierozumianych, bo tu łatwiej spo
                > tkać grupy osób o podobnych zainteresowaniach, podobnym stopniu wrażliwości.

                Ale internet nie może być jedyną formą kontaktu ze światem. Może być pomocny w przełamaniu ograniczeń, ale nie zastąpi życia w realu. Nie radzę traktować internetu jako parasola ochronnego przed "złym" światem. To pułapka.
              • ankaskakanka10 Re: znów o potrzebach 03.09.14, 10:10
                malwi.4 napisała:

                > Ja myślę, ze nie każdy ma potrzebę przynależności do grupy tak jak i nie każdy
                > ma potrzebę uznania, szacunku. Najważniejsze są te dwa pierwsze poziomy według
                > mnie.
                >
                bingo :)) zaś odzwierciedliłaś moje myśli/potrzeby
            • brygada_ww Re: znów o potrzebach 02.09.14, 23:05
              wiolcia29_2 napisała:

              > Oj tam, domysły.;) Chodziło mi o doprecyzowanie. Myślę, że ciężko jest żyć bez
              > miłości, bo ona nas ogrzewa, daje radość. Można karmić się miłością własną, al
              > e według mnie jest to życie z brakiem.

              Przy braku ogrzewania w domu milosc Cie nie ogrzeje, przy pustym garze nie nakarmi itd.

              > A przynależność? Myślę, że jesteśmy istotami społecznymi i potrzebujemy przynal
              > eżności do grupy rówieśniczej, zawodowej, znajomych czy rodziny...Choć czasem w
              > ykluczamy się na własne życzenie.

              Ja i wielu innych ludzi lubimy na przyklad mieszanki wiekowe, po pracy mieszanki zawodowe w celach towarzyskich, a to co Ty proponujesz to jest nic innego, jak getto.
              • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 02.09.14, 23:35
                Brygado, ale potrzeby o których piszesz są niżej w hierarchii potrzeb i dopiero po ich zaspokojeniu można myśleć o miłości.;)

                Pisząc o grupie rówieśniczej miałam na myśli pojawiające się w młodym wieku potrzeby. Sorry, ale nie lubię takich długich rozpisek i liczę na to, że czytający domyśli się o co chodzi. Może to błąd. A jeśli chodzi o grupy zawodowe, to bardziej chodzi o wymianę doświadczeń, a nie cele czysto towarzyskie. Nie wiem, dlaczego piszesz, że proponuję getto, ale widocznie masz jakieś swoje powody.
                • brygada_ww Re: znów o potrzebach 03.09.14, 12:30
                  wiolcia29_2 napisała:

                  > Brygado, ale potrzeby o których piszesz są niżej w hierarchii potrzeb i dopiero
                  > po ich zaspokojeniu można myśleć o miłości.;)

                  Ja to wiem, ale uwierz, sa na tym swiecie cale rzesze tych, ktorzy wierza, ze milosc ogrzeje i nakarmi. Przypomnial mi sie pewien dowcip na ten temat, ale nie bede go cytowac, bo nie wypada;)

                  > Pisząc o grupie rówieśniczej miałam na myśli pojawiające się w młodym wieku pot
                  > rzeby. Sorry, ale nie lubię takich długich rozpisek i liczę na to, że czytający
                  > domyśli się o co chodzi.

                  W mlodym wieku sa potrzeby i w starszym wieku tez. Mowie to z perspektywy 40+ i uwierz, moje potrzeby nie roznia sie specjalnie od tych, ktore mialam w wieku 20+, no, moze zrobilam sie bardziej wygodna:)

                  > Może to błąd. A jeśli chodzi o grupy zawodowe, to bardziej chodzi o wymianę doświadczeń, > a nie cele czysto towarzyskie.

                  Po pracy zawod zostawia sie za drzwiami pracodawcy i koncentruje sie na zyciu towarzyskim. Ale Ty pewnie jeszcze mloda i ambitna, ja tez w wieku 20+ mialam nieco wyzsze ambicje, chcialo mi sie doksztalcac, jezdzic na szkolenia, konferencje, dzis mi to juz zwisa i powiewa:)


                  > Nie wiem, dlaczego piszesz, że proponuję getto, ale widocznie masz jakieś swoje powody.

                  Mlodzi z mlodymi, starsi ze starszymi, dziennikarze z dziennikarzami, lekarze z lekarzami itp. nudno by bylo w takim gettcie:)
                  • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 03.09.14, 13:33
                    O, dzięki, że mnie tak odmłodziłaś. ;) Jestem starsza od Ciebie. W wieku 20+ jest moja córka.;)
                    • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 03.09.14, 14:25
                      Ale duch we mnie ciągle młody.;)
                      • brygada_ww Re: znów o potrzebach 04.09.14, 12:31
                        wiolcia29_2 napisała:

                        > Ale duch we mnie ciągle młody.;)

                        To dobrze, bo dzis akurat u mnie odwrotnie, czuje sie jakbym miala 80, a mam niewiele ponad 40:)
                        • ankaskakanka10 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 12:40
                          Odżyję - właśnie miałam tel,że kobieta che się zamienić na dom na wsi ( mały z klinkierowej czerwonej cegły ) 2500 m2 ziemi czyli będzie i ogródek i drzewka owocowe .400 km od mojego miasta całkiem inny rejon Polski.Będę miała potrzebną mi przestrzeń :)
                          • malwi.4 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 20:50
                            ankaskakanka10 napisała:

                            > Odżyję - właśnie miałam tel,że kobieta che się zamienić na dom na wsi ( mały z
                            > klinkierowej czerwonej cegły ) 2500 m2 ziemi czyli będzie i ogródek i drzewka o
                            > wocowe .400 km od mojego miasta całkiem inny rejon Polski.Będę miała potrzebną
                            > mi przestrzeń :)

                            fajnie, mnie też marzy się ogródek
          • zabieganab Re: znów o potrzebach 03.09.14, 07:56
            hymmm..... to zalezy od kazdego z osobna

            Chyba kazdy potrzebuje milosci. Takiej milosci wg swoich wyobrazen. Wiec dla jednego to bedzie juz milosc, a dla drugiego to nie bedzie jeszcze to czego chce ;-)

            Patrzac na moje otoczenie mysle, ze jak najbardziej da sie zyc i nawet byc ze swojego zycia zadowolonym, nie bedac kochanym i/lub nie kochajac. Obsweruje sobie roznych ludzi, zwlaszcza tych 40+ Nie oszukujmy sie... nawet jesli kiedys sie kochalo i jednoczesnie bylo kochanym (tworzac pare a nie trojkat) to z biegiem lat to "kochanie" i potrzeby milosci (mniej i bardziej cielesnej) nam sie zmieniaja. Niestety one nie zmieniaja sie tak samo jak partnerom... W takich sytuacjach sa dwie drogi: dazenie i drazenie odsiagniecia szczescia milosci miedzyludzkiej lub skierowanie swoich potrzeb w innym kierunku. Czyli: nie zadreczam sie, ze nie kocham czy nie jestem kochana, ale spelniam sie w innych plaszczyznych.
            Polskie spoleczenstwo jeszcze przezyje za jakies 10 czy wiecej lat swoja zmiane. Juz obecnie ludzie 40+ zaczynaja rozumiec, ze nie w pieniadzu sila a w kontaktach miedzyludzkich ( i ne chodzi tu jeno o milosc a nawet o kontak zwykle sasiedzki). Wiec za 10 czy iles lat obecni ludzie beda przechodzic powoli na swoje emerytury i bedziemy zauwazac, ze beda powstawac rozne nowe "ruchy" ludzkie majace na celu wspolzycie (w rozumieniu nieseksualnym) z ludzmi nas otaczajacymi.

            Tak na prawde, to wielu z nas nie jest wcale nieszczesliwych nie pozostajac w aktywnym zwiazku miedzyludzkim, czytaj: nie kochajac lub nie bedac kochanym. Tylko Polacy nie potrafia doceniac drobnych elementow zadowolenia, a co za tym idzie szczescia. Ale ja wierze, ze sie tego jeszcze nauczymy! :-)
            Gdyby brak milosci byl jedynym wyznacznikiem szczescia, to.... nie chcialabym isc ulicami wsrod ludzi.
            • malwi.4 Re: znów o potrzebach 03.09.14, 09:21
              Dzięki!
    • paco_lopez Re: znów o potrzebach 03.09.14, 13:24
      zadowolenie z życia nigdy nie będzie permanentne, a niezadowolenie powinno stać się podstawą motywacji do zmian, tak oby owo zadowlenie osiągnąć. są tacy, którzy uczą aby wyzbywać się pragnień, bo tylko wtedy można osiągnąć szczęście. a ja to sam nie wiem.... generalnie staram się określić swój stan emocji w danym momencie i dochodzę do wnosku, że one przychodzą i odchodzą jak chmury. dzisiaj najbardziej potrzebowałem, żeby mnie łeb przestał boleć , poszedłem do apteki i za 11,- kupiłem sobie takie niebieskie pastylki ibuprom, no i juz po bólu.
    • malwi.4 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 03:41
      Nie lubię wychodzić poza strefę komfortu, gdyż wtedy (zapewne pod wpływem stresu) dochodzi do głosu wewnętrzna pustka, głód emocjonalny, jakby odzywały się braki z dzieciństwa, ta miłość bezwarunkowa, która umacnia. Burzy się moje poczucie zadowolenia z siebie, samowystarczalności, harmonii wewnętrznej. Mimo, iż wiem, ze powinnam sobie poradzić i bliska osoba też we mnie wierzy.
      • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 09:44
        Malwi, takie wychodzenie poza strefę komfortu to podstawa rozwoju, Myślę, że każdego mniej lub bardziej boli taka sytuacja, ale nie da się jej uniknąć, jak chcesz coś zmienić. Później możesz dostrzec, iż to, co było wcześniej komfortem tak naprawdę wcale nim nie było. Jednak lubimy to, co dobrze znamy, zarówno u siebie, jak i u innych.
        • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 10:51
          O, coś na ten temat: www.facebook.com/142920443704/photos/a.427304128704.192807.142920443704/10152474681518705/?type=1
          • ankaskakanka10 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 11:07
            Pewnie można wyjść ze swoich schematów myślowych - nawet zastanawiałam się nad tym - jednak pewnie czułabym wtedy obrzydzenie do siebie,że mogłam coś zrobić pomóc a nie zrobiłam tego.
            • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 11:14
              Anka, ale skąd przypuszczenie, że rozwój może doprowadzić do poczucia obrzydzenia do siebie? Akurat jest wprost przeciwnie.
            • ankaskakanka10 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 12:12
              Teraz tak się zastanowiłam nad "dumą" - "fałszywa" duma szkodzi - nie było miejsca dla mojego dziecka w szpitalu mogłam i ja prosić o kasę na jego zabieg - nawet nie przyszło mi to do głowy - dopiero teraz pomyślałam,że skoro ja staram się pomagać dzielę się to istnieją inni ludzie,którzy by pomogli - no bo chyba są na tym świecie tacy ludzie jak ja?
              www.youtube.com/watch?v=m54WNWCUAE8
              :)
              • brygada_ww Re: znów o potrzebach 04.09.14, 12:25
                ankaskakanka10 napisała:

                > Teraz tak się zastanowiłam nad "dumą" - "fałszywa" duma szkodzi - nie było miej
                > sca dla mojego dziecka w szpitalu mogłam i ja prosić o kasę na jego zabieg - na
                > wet nie przyszło mi to do głowy - dopiero teraz pomyślałam,że skoro ja staram s
                > ię pomagać dzielę się to istnieją inni ludzie,którzy by pomogli - no bo chyba s
                > ą na tym świecie tacy ludzie jak ja?
                > www.youtube.com/watch?v=m54WNWCUAE8
                > :)

                Brak miejsca na lzy, a mnie jakos taki lzawy dzien dopadl, tak sie jakos dziwnie skumulowaly we mnie parszywe wspomnienia tego, co przeszlam przez ostatnie lata i co gorsze, nic sie nie zapowiada na zmiany na lepsze. Moze to takie przedjesienne przemeczenie, jakichs zestaw witamin chyba musze kupic:(
                • mona.blue Re: znów o potrzebach 04.09.14, 14:09
                  brygada_ww napisała:


                  > Brak miejsca na lzy, a mnie jakos taki lzawy dzien dopadl, tak sie jakos dziwni
                  > e skumulowaly we mnie parszywe wspomnienia tego, co przeszlam przez ostatnie la
                  > ta i co gorsze, nic sie nie zapowiada na zmiany na lepsze. Moze to takie przedj
                  > esienne przemeczenie, jakichs zestaw witamin chyba musze kupic:(
                  >
                  Brygado, jak chcesz o tym pogadac, to możesz napisac do mnie na priv.
                • zabieganab Re: znów o potrzebach 08.09.14, 13:59
                  stanowczo odradzam kupowanie witaminek! Nawet zajadanie sie zdrowa zywnoscia, ktora ma odpowiednie zestawy witamin czy elementow.
                  Podpowiadam:
                  ruch! :-)
                  Im intensywniejszy tym lepiej! A wiec: od spacerow poczynajac do himalaizmu przez joge lub kajaki! :-)
                  Prawdziwy, fizyczny wysilek i to w dodatku dostarczany organizmowi regularnie uchoni od depresyjek lub podlych humorow
                  ;-)
                  • brygada_ww Re: znów o potrzebach 08.09.14, 16:11
                    zabieganab napisała:

                    > stanowczo odradzam kupowanie witaminek! Nawet zajadanie sie zdrowa zywnoscia, k
                    > tora ma odpowiednie zestawy witamin czy elementow.

                    Jaja sobie robisz:)
                    Wlasnie kupilam sobie zestaw witamin, do tego lecytyne, ale jeszcze na efekty za wczesnie. Moze dobre witaminy, poprowiaja do tego koncentracje, dzialaja odstresowujaco, relaksujaco i podobno wzmacniaja uklad kostny:)


                    > Podpowiadam:
                    > ruch! :-)

                    Codziennie chodze na spacery:)

                    > Im intensywniejszy tym lepiej! A wiec: od spacerow poczynajac do himalaizmu prz
                    > ez joge lub kajaki! :-)

                    O nie, zadne kajakarstwo ani wspinaczka, joga tez nie dla mnie:)

                    > Prawdziwy, fizyczny wysilek i to w dodatku dostarczany organizmowi regularnie
                    > uchoni od depresyjek lub podlych humorow
                    > ;-)

                    Jak sa nastroje depresyjne i podly humor, to nie ma sie sily ani ochoty na zaden wysilek fizyczny.
                  • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 08.09.14, 19:03
                    A co z osobami, które z natury nie lubią dużej ilości ruchu, bo są tacy?

                    Wszystko byłoby bardzo proste, gdyby ruch leczył depresję, ale tak nie jest.
                    • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 08.09.14, 19:12
                      Przykład Justyny Kowalczyk mówi bardzo dużo.
                      • zabieganab Re: znów o potrzebach 18.09.14, 13:55
                        przyklad J.Kowalczyk nie jest tym, o czym ja pisze ;-)

                        ona traktuje swoje cialo jako "narzedzie" do uzyskania wynikow, jakich nikt z nas nie osiagnie i ... nie do konca potrzebuje

                        Ja pisze o zdrowym wysilku fizycznym :-)
                        Zdrowym, regularnym i zgodnym z natura danego osobnika.

                        Oczywiscie, ze ruch sam w sobie nie uzdrawia calokowicie, ale na pewno pomaga utrzymac dobra kondycje fizyczna, a co za tym idzie i psychiczna ;-)
                        Nie rozpatruje przypadkow zawodowych sportowcow, ale zwyklych ludzi, ktorzy swiadomie "korzystaja" ze swojego ciala. Jest ogolnie wiadome, ze ludzie, ktorzy regularnie i zgodnie ze swoimi odczuciami/mozliwosciami uprawiaja ruch/sport, sa mniej narazeni na rozne choroby. Rowniez te zwiazane z psyche ;-) Bo regularny sport daje nam endorfiny i motywacje do dalszego dzialania. Dzialania fizycznego jak i psychicznego.

                        Oczywiscie, ze sa ludki, ktore nie lubia ruchu.
                        Tacy sa tez w naszym spolecznym obiegu potrzebni! Zwlaszcza calej branzy farmakologicznej, ktora wlasnie zyje od lekow z chemi "ciezkiej" do para-lekow.
              • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 13:41
                Doskonale to rozumiem, bo sama miałam problem z proszeniem o pomoc, przyznanie się do tego, że ja jej też czasem potrzebuję. A to takie naturalne w sumie jest. Wiem, że to pokłosie osamotnienia w dzieciństwie.

                Dziewczyny, pogoda jesienna przez chwilę była i może obniżka nastroju ma jakiś związek z tym. Zwykle zapadałam na depresję sezonową, choć rok temu nie było jej ze mną. Ponoć pomaga suplementacja witaminą D, bo w naszym klimacie większość ma jej niedobory. Ja mam zaleconą od endokrynologa.
          • malwi.4 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 18:27
            Gdy nadchodzi wiosna, to właśnie jakiś lęk odczuwam, presję, bo wiosna powinna pobudzać do życia. Gdy nadchodzi jesień - spokój. To moja pora komfortu :)

            Bałam się dnia dzisiejszego, bo musiałam stawić czoła temu, co nowe. Przeżyłam. Jest dobrze. Cieszę się z tej zmiany.
            • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 19:21
              Gratuluję. :)
              • malwi.4 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 19:47
                To ja Wam się przyznam. Dzieć poszedł do przedszkola, a ja do pracy. I póki co, bardzo się cieszę.
                • malwi.4 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 19:48
                  może tego mi brakowało właśnie ;)
                • mona.blue Re: znów o potrzebach 04.09.14, 19:53
                  malwi.4 napisała:

                  > To ja Wam się przyznam. Dzieć poszedł do przedszkola, a ja do pracy. I póki co,
                  > bardzo się cieszę.

                  Gratulacje!
                • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 20:18
                  Miałam takie podejrzenia, bo pisałaś niedawno o ważnej rozmowie. To pewnie z tego powodu nie spałaś dziś w nocy, a ja rano zastanawiałam się, czemu pisałaś wtedy na forum.;)
                  • wiolcia29_2 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 20:19
                    I jak było?
                    • malwi.4 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 20:42
                      W zasadzie, to dopiero miałam pracy szukać. Ale jakiś czas temu upomniała się o mnie stara praca, polecając mnie w nowe miejsce.

                      Rozmowy się tak nie bałam, tylko czy sobie poradzę. Przeszłam pozytywnie szkolenie (dużo się pozmieniało podczas mojego "urlopu") i pracuję. Mam nadzieję, że nie zawiodę. Troszkę się stresuję.
            • mona.blue Re: znów o potrzebach 04.09.14, 19:54
              Ja mam odwrotnie, jesień mnie dołuje, brak słońca, krótkie dni. A wiosna pobudza do życia.
              • malwi.4 Re: znów o potrzebach 04.09.14, 20:49
                A ja mam tak, że wiosna mnie stresuje. Czuję, presję, ze powinnam coś zrobić, zmienić, zdobyć...

                A jesienią jest po prostu przyjemnie. Można się wygrzewać w jesiennym słońcu na spacerze po lesie wśród opadłych liści, a można też ogrzewać się kubkiem zielonej herbaty, gdy na dworze ponuro i pada deszcz.

                Cieszę się z wiosny, ale wolę jesień.
    • ankaskakanka10 Re: znów o potrzebach 18.09.14, 13:38
      kiedyś uzewnętrzniłam się licząc na współczucie - to co dostałam jest w historii.To o czym tutaj pisałam poradziłam sobie w miarę Nawet zbytnio nie rzutowało na związki z mężczyznami chyba jako matka też się sprawdzam.Finansowo też potrafię się ogarnąć.Zawsze starałam się pomagać innym ze zwykłego współczucia,bo wiem jak życie ludzie potrafią być okrutni nie licząc na cokolwiek bo to nie chodzi o to.Sama nigdy od nikogo nie oczekiwałam ani nawet nie chciałam aby litował się nade mną czy współczuł - raz tylko pozwoliłam sobie raz - cóż nie każdy zasługuje na w/w.
      • clarissa3 Re: znów o potrzebach 18.09.14, 14:06
        a ja sie przygladam dzisiejszemu swiatu, i swoim w nim doswiadczeniom i zastanawiam gleboko kiedy to tak sie porobilo ze kazdy o tych oczekiwaniach nadaje, rozlicza te ja tobie / ty mi bez konca, widzi kazdy ruch ktory dawniej sie nazywal 'ludzkim' jako 'wspolczucie' czy 'staranie pomoc', itp, itd?.... Gdzies, obserwuje, zgubila sie zwykla przyjemnosc uprzejmosc i satysfakcja jaka daja spontaniczne relacje i zastapily je wyrachowanie i zimny handel, mysle. Zamiast poddac sie fali, plynac z przyjemnoscia razem, jednostki obmyslaja ruch w wyprzedzeniem, planuja, knuja w samotnosci... zeby takim a nie innym sie pokazac, odgrywac jakies wydumane role, byc sztywnym jeden wobec drugiego.. wypatrujac korzysci!

        Gdzie rozum w tym wszystkim, pytam? - czyz to tak trdno zobaczyc ze to istne 'strzelanie sobie w stope'?
        • ankaskakanka10 Re: znów o potrzebach 18.09.14, 14:57
          rozwaliło mnie to kompletnie zniszczyło zaufanie,które i tak już było mocno nadwątlone do ludzi.Oczywiście,że nie wszyscy są tacy - tylko dlaczego ja trafiam na takich?
          • mona.blue Re: znów o potrzebach 18.09.14, 15:28
            ankaskakanka10 napisała:

            > rozwaliło mnie to kompletnie zniszczyło zaufanie,które i tak już było mocno nad
            > wątlone do ludzi.Oczywiście,że nie wszyscy są tacy - tylko dlaczego ja trafiam
            > na takich?

            a co sie konkretnie stało?
          • clarissa3 Re: znów o potrzebach 18.09.14, 15:48
            caly problem w tym ze nie ma czegos takiego jak 'tacy sa ludzie'.

            Ludz to stwor o dwoch nogach, rekach, odwloku i glowie z miesniami i flakami wewnatrz pod skora - i to wszystko. To na czubku kombinuje zaleznie od tego czym jest nasaczone - innymi slowy, ludzie dzialaja i zachowuja sie zgodnie z tym w co wierza!

            Jesli delikwent wierzy ze sie trzeba gryzc i bic o wszystko to tak bedzie robil. Jesli wierzy ze dobro mu zostanie odplacone to z tym dobrem do drugiego bedzie startowac, itp., itd., - a na jakiego trafi to przeciez loteria.

            Ogolnie towarzystwo obecnie w wiekszosci nasaczone jest papka poskladana z roznych zrodel - teraz glownie google, mamusia plus kumpela, i jest co jest! Jatka!

            Bo i, najzdrowszemu medrcowi sie przeciez trudno polapac w co kto wierzy!
        • ankaskakanka10 Re: znów o potrzebach 18.09.14, 15:17
          Została wyśmiana moja empatia współczucie - nie prosiłam się o to właśnie w/w pozwoliło mi przetrwać empatia,współczucie nawet dla oprawców wiedziałam skądś że nie są normalni,że chorzy .Szkoda,że nie potrafię być mściwa,podła,okrutna wtedy pewnie gnębiłabym jak i mnie gnębiono - tylko,że kółko się zamyka bo od razu identyfikuję się z ewentualną ofiarą i zastanawiam się jak ja bym się czuła.
          • ankaskakanka10 Re: znów o potrzebach 18.09.14, 15:29
            tak clarissa3 trzeba iść z nurtem mam właśnie taki zamiar :)))
            • clarissa3 Re: znów o potrzebach 18.09.14, 16:33
              trzeba iść z nurtem mam właśnie taki zamiar

              a gdzie ja tak powiedzialam? I co to ten 'nurt' za ktorym pojdziesz? ... Wojna?

              Powodzenia!
              • ankaskakanka10 Re: znów o potrzebach 18.09.14, 17:03
                spokój święty anielski,błogi spokój.
          • malwi.4 Re: znów o potrzebach 18.09.14, 22:03
            a czemu przejmujesz się ludźmi, dla których empatia jest śmieszna?? moja znajoma by powiedziała "zmień towarzystwo"

            są tacy, którzy empatię doceniają, tak szczerze docenią, rzadko to się zdarza

            ale są i tacy, dla których ludzie empatyczni są słabi, nieatrakcyjni
    • m_ann_a Re: znów o potrzebach 18.09.14, 15:50
      Chyba nie do końca jest to możliwe. Pytanie tylko-czy aby na pewno jest to uświadomiona potrzeba, w czystym tego słowa znaczeniu?
    • mona.blue Re: znów o potrzebach 18.09.14, 17:04
      Dla mnie ostatnio najważniejsza jest potrzeba bezpieczeństwa. Jakbym miała ją zaspokojoną to byłabym szczęsliwa.
      • ankaskakanka10 Re: znów o potrzebach 18.09.14, 17:11
        mona.blue napisała:

        > Dla mnie ostatnio najważniejsza jest potrzeba bezpieczeństwa. Jakbym miała ją z
        > aspokojoną to byłabym szczęsliwa.
        Ponoć każdy jest sam w stanie wszystko sobie zapewnić.
        • ankaskakanka10 Re: znów o potrzebach 18.09.14, 17:11
          o ile wie czego mu trzeba
        • mona.blue Re: znów o potrzebach 18.09.14, 17:21
          ankaskakanka10 napisała:

          > mona.blue napisała:
          >
          > > Dla mnie ostatnio najważniejsza jest potrzeba bezpieczeństwa. Jakbym miał
          > a ją z
          > > aspokojoną to byłabym szczęsliwa.
          > Ponoć każdy jest sam w stanie wszystko sobie zapewnić.

          nie wierzę, mam stresujący okres w pracy, odpowiedzialne zadanie, na efekty którego musze jeszcze poczekać

          mogę uwierzyc tylko w to, że w Bogu jest moje poczucie beazpieczeństwa
          • ankaskakanka10 Re: znów o potrzebach 18.09.14, 17:38
            mona.blue napisała:


            > mogę uwierzyc tylko w to, że w Bogu jest moje poczucie beazpieczeństwa

            Masz na myśli tego co siedzi w chmurkach czy tego którego dojepali na krzyżu
          • malwi.4 Re: znów o potrzebach 19.09.14, 21:45
            Ja też mam Mona trochę stresów w pracy. Nie wiem czy się nadaję, czy sprostam. Ja trzymam kciuki za Ciebie, Ty trzymaj za mnie.
            • mona.blue Re: znów o potrzebach 19.09.14, 21:53
              malwi.4 napisała:

              > Ja też mam Mona trochę stresów w pracy. Nie wiem czy się nadaję, czy sprostam.
              > Ja trzymam kciuki za Ciebie, Ty trzymaj za mnie.

              OK, dobry pomysł :)
        • malwi.4 Re: znów o potrzebach 19.09.14, 07:18
          "ponąć każdy jest sam w stanie..."

          Anka, ale jak potrzebę bycia kochanym sobie zapewnić będąc singlem lub w niedokońca udanym związku?

          A może taka potrzeba to ułomność? Braki z dzieciństwa? Tęsknota za miłością matki? Może normalnie funkcjonujący człowiek nie potrzebuje aż tak miłości? Jest to miły dodatek ale jak jej nie ma, pochłaniają go jego cele, pasje, codzienność i nie tęskni za nią?
          • clarissa3 Re: znów o potrzebach 19.09.14, 08:56
            Kota kup.
          • mona.blue Re: znów o potrzebach 19.09.14, 10:21
            malwi.4 napisała:

            > "ponąć każdy jest sam w stanie..."
            >
            > Anka, ale jak potrzebę bycia kochanym sobie zapewnić będąc singlem lub w niedok
            > ońca udanym związku?
            >
            > A może taka potrzeba to ułomność? Braki z dzieciństwa? Tęsknota za miłością mat
            > ki? Może normalnie funkcjonujący człowiek nie potrzebuje aż tak miłości? Jest t
            > o miły dodatek ale jak jej nie ma, pochłaniają go jego cele, pasje, codzienność
            > i nie tęskni za nią?

            Moim zdaniem potrzeba miłości jest normalną, powszechna potrzbą nas wszystkich.
            • clarissa3 Re: znów o potrzebach 19.09.14, 14:39
              a ja gdzies kiedys wyczytalam ze te 'potrzebe' to rodzice zaspokajaja do pewnego wieku, i gdy sie ja ma przez nich zaspokojona to sie przez zycie idzie bez niepokoju o brak milosci ze strony innych, akceptuje i nie dusi i nie wyciska na sile, i nie biczuje siebie za to ze ktos jej nie daje..

              Sa tacy ktorzy jej wcale nie czuja, i tacy ktorzy dac nie potrafia - czy chcesz uschnac z tego powodu?

              Mowie ci, kup sobie kota czy psa - czesto mocniej kochaja niz ludzie! ;)

              • malwi.4 Re: znów o potrzebach 19.09.14, 21:57
                Kota mam. Od 10 lat. Też mnie nie kocha. Kiedyś przygarnę psa.
                • mona.blue Re: znów o potrzebach 19.09.14, 22:04
                  malwi.4 napisała:

                  > Kota mam. Od 10 lat. Też mnie nie kocha. Kiedyś przygarnę psa.

                  napisałam @

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka