forcione
19.07.15, 16:13
Nie wiem jak to możliwe, by ktoś o urodzie Jennifer Aniston lub Anny Lewandowskiej, a dla mnie oczach mądrzejszych od nich, zachowywał się tak normalnie, skromnie i do tego jeszcze pracował w fabryce. W życiu nie widziałem tak pięknej kobiety, ale to nie jest tak, że tylko zobaczyłem ją i mi odwaliło. Przecież mijam się z nią dziennie, ile po samym uśmiechu można o kimś powiedzieć. Widzę z boku, jak rozmawia z innymi ludźmi, jak nie czuje się kimś lepszym, kto może mieć każdego. Kto szanuje ludzi. Dla mnie to tragedia, ona jest mężatką, więc nie zacznę. Mówimy sobie cześć, zawsze z uśmiechem, czasami mijając się odezwiemy jednym zdaniem o jakiejś bzdurze. Mam w głowie popieprzone przeświadczenie, że życie z nią byłoby bardzo szczęśliwe. Jednocześnie czuję ból, że nigdy z nią nie będę. Przestały mi się podobać inne kobiety, każdą porównuję do niej i widzę przepaść. Może ktoś inny powie, że daleko jej do Dody, tylko ja w Dodzie widzę jakąś wredotę, a nie piękną duszę. W wielu innych pięknych kobietach widzę nudne życie, próżność i miłość do pieniędzy, dlatego w ogóle mnie nie pociągają.
Już miałem podobnie w liceum, dziennie mijałem dziewczynę i podobnie myślałem jak o tej, wykańczało mnie to psychicznie. I minęło dopiero jak przestałem ją widywać. Więc jednak to druga taka piękna kobieta, którą spotkałem w życiu - i tak kiepsko.
Byłem z innymi kobietami, z jedną związek trwał rok, z drugą 3 lata i niedawno się rozpadł. Nie straciłem do nich szacunku. Pierwsza przewyższała mnie pod wieloma względami i po czasie myślę, że to poczucie bycia gorszym zaczęło psuć nasz związek. Druga miała wady, ale chyba miałem nadzieję, że dzięki temu jestem bezpieczniejszy. Oczywiście dopiero teraz tak zaczynam to oceniać.
Jakieś rady, jak sobie poradzić z tym problemem? Ktoś miał podobnie? Co jest ze mną nie tak? Próbować porozmawiać z nią? Może bym dostrzegł jakieś wady, wyluzował, z drugiej strony mógłbym się tylko upewnić, że jest ideałem - i pogrążyć bardziej. Byłbym spięty, co w samej sytuacji, w której jako ktoś z innego działu sztucznie podchodzący, by pogadać, sprawiłoby, że raczej wystraszyłbym ją niż przekonał, że jestem zwykłym kolegą chcącym po prostu poznać koleżankę z pracy.