evunia5
05.08.15, 00:26
Miało być dobrze, miał to już być dobry, dojrzały związek. Niestety moja osoba jest dla mojego męża za pracą, za matką, za jego dzieckiem z pierwszego małżeństwa.
Byłam już w dwóch nieudanych związkach. Pierwszy rozpadł się przez alkohol, drugi przez zdrady.
Ten jest trzecim. Poznałam go 5 lat temu. Po pół roku mi się oświadczył. Po trzech latach ślub.
Mówił, że nigdy nikogo tak nie kochał jak mnie, że nie znał tak wesołej i pełnej optymizmu kobiety, tak pięknej, inteligentnej ....
Po rozstaniu ze swoją pierwszą żoną zrozumiał, że praca nie jest najważniejsza, że samotność jest okropna. Obsypywał mnie prezentami, kupował kwiaty, mówił że nie wiedział że tak można kochać. Wszyscy moi znajomi, moja rodzina go polubili od razu,że taki porządny facet, taki dobry, że w końcu trafiłam na prawdziwego mężczyznę.
Niestety wszystko zaczęło się psuć.
Jak mu zależało to mieszkał ze mną. Ale potem praca zaczęła znowu odbierać go tym razem mnie. Ma swoje mieszkanie w tej samej miejscowości co praca - ma prywatną firmę. Zawsze pracował do późna, ale zawsze do mnie przyjeżdżał, do domu. Niestety od tego roku coraz częściej zostawal w swoim mieszkaniu. Teraz juz praktycznie do mnie nie przyjeżdża. Dzisiaj wracał z daleka, zrobiłam obiad, czekałam, rozmawiał ze mną dlugo przez telefon , aż dowiedziałam się że już dawno przejechał moją miejscowość i jest już u siebie. Gdy zaczęłam dopytywac się dlaczego nie przyjechał do domu to stwierdził że musi się wyspać i wyłączył telefon.
Piszę to teraz i płacze. Nie mam siły walczyć dalej o tę miłość, nie czuję by mnie kochał.