Dodaj do ulubionych

obsesyjna 'milosc'

12.10.15, 20:41
Wpada w oko, coraz bardziej, fascynuje, okazuje sie- narzeczony. Koniec, realnie, ale fascynacja w rzeczywistosci rownoleglej nie chce ustapic, irracjonalna, obsesyjna, bez sensu.Skad taki upor? Zawzietosc umyslu by tracic czas?
Obserwuj wątek
    • feministkapl Re: obsesyjna 'milosc' 12.10.15, 22:29
      Tak mi sie zdaje. To pewnie jakies 'zastepstwo' czegos, np. nudnej rzeczywistosci czy jakiegos nieznosnego problemu ktorym straszno sie zahmowac - wiec odplyw w marzenia, moze..?
    • mona.blue Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 00:02
      Ale czy był realny związek czy tylko np. relacja internetowa, jakieś marzenia, bo trochę skrótowy jest Twój opis?
      • mona.blue Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 00:09
        Jeżeli wiecej było marzeń, oczekiwań niż realnego związku to może to lek przed rzeczywistością, proza życia, lek przed wypróbowaniem relacji w realnym życiu, lek, że się nie uda.

        A jeżeli był realny związek i nastapil koniec to zalezy od okolicznosci, od tego czy piszesz o stronie porzuconej, która nie potrafi się z tym pogodzić - jeżeli kocha to czasem trudno ot tak, przestać.
      • kropidlo5 Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 06:33
        Ani zwiazek ani internet- znajomosc w pracy po prostu. Nawet nie jakas bliska. Bardziej zatem xauroczenie wizja swoja niz realna osoba.
        • feministkapl Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 12:43
          Jak powiedzialam - przyjemna fantazja podczas nudnej pracy.

          A inaczej to, czytalam kiedys naukowa prace o tym jak dochodzi do zblizen i laczenia w pary - wtedy kiedy jedno i drugie ma poziom hormonow w takim a nie innym miejscu skali poziomow; czyli on szuka gdzie by to rozladowac, a ona wlasnie gotowa - i bez partnera!.

          Narzeczony istotnie przeszkoda, wiec, bo to on z tej jej gotowosci sobie korzysta - moze jemu noge podstaw? .. gdybys sie uparl ze to ta a nie inna i juz.. ;))

          • kropidlo5 Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 14:10
            Ja go nie znam, nie widzialemna oczy, ale mowisz, zeby przypadkowo wpadl pod tramwaj?:-D
            • feministkapl Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 14:49
              ale mowisz, zeby przypadkowo wpadl pod tramwaj?:-D

              No cos w tym guscie - tak zeby lap na niej nie kladl swoich i z tej jej gotowosci nie korzystal... a jesli ona we lzach bedzie po takim, i w potrzebie pocieszenia, to jak znalazl okazja sie zrobi by myk i ramie swoje podstawic do plakania, i raczkami poglaskac, i pocieszyc... ;))

              A tak serio, to ty lepiej tych mysli nie rozwijaj tylko robota sie zajmij solidnie - bo raz zasiane rosnie w glowie, a jesli niepotrzebnie to moze lepiej mysli skontrolowac jak najszybciej, tak jak lith radzila?

              Powodzenia! ;)
              • kropidlo5 Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 15:37
                A ja juz oplacilem tramwajarza...
                • feministkapl Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 15:49
                  ;))


                  ...oby sie tylko gromy tu na mnie zaraz nie posypaly od wszelkich bez poczucia humoru!
                  • kropidlo5 Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 22:02
                    Dodatkowym problemem dla mnie jest metoda 'zerwania'. Niektore zrodla radza, ze aby 'odkochac sie', nalezy obiekt fascynacji sobie obrzydzic, jakos zohydzic. Wyobrazac sobie taka osobe w brzydki sposob (fizycznie czy inaczej). I tutaj mam problem, bo czuje wobec tej osoby... jakas opiekunczosc. Jestem frajerem? Hm.
                    Ta osoba w gruncie rzeczy nic mi nie zrobila, po prostu ma kogos, wiec za co niby mam ja nienawidziec? Chocby to byla taktyka dobra z egoistycznego punktu widzenia, to nie jestem w stanie.
                    • mona.blue Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 22:31
                      A nie możesz 'powalczyc' o nią?
                      • kropidlo5 Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 23:06
                        mona.blue napisała:

                        > A nie możesz 'powalczyc' o nią?

                        Chcialbym, bo nikt mi sie chyba w zyciu tak nie podobal, ale to bez sensu i zerowa szansa realizacji- ona nie dosc, ze jest zareczona, to jeszcze kupili wspolny dom do ktorego sie niebawem maja przenosic, nie ma szans, ona nie zrezygnuje. Nie mowiac o tym, ze zapewne kocha swojego narzeczonego, skoro z nim kupila dom (i to jeszcze chyba na raty). Nawet jakby go nie kochala, to i tak juz sie z tego nie wyplacze, dom wziety i klamka zapadla, kupno domu to nie zart, jak juz do tego doszlo to nie ma szans, zeby sie rozstali. Nie wiem, co by musial sie stac, zeby kobieta wycofala sie nie tylko z narzeczenstwa (bo z tego to jeszcze jako tako mozna sie wycofac), ale z kupna domu? Nie ma takiej opcji, musze po prostu sie z tym pogodzic i tyle.
    • nanie2 Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 08:56
      Umysł nie jest zawzięty ani nie traci czasu :) ani tez nie działa przeciw Tobie. Widać ta kobieta ma coś takiego czego Ty nie masz, za czym tęsknisz, co jest ważne do Ciebie etc, etc. Anima. Albo ta sytuacja - gdy ona niedostępna a Ty stoisz i czekasz - coś porusza, coś odtwarza. Do zastanowienia a nie do wyrzucenia z pogardą. A zresztą "facet" :), dziś jest, jutro nie ma, nic nie wiadomo ;).
    • kropidlo5 Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 11:17
      Dzis jest nie ma jutro- ale moze i byc jutro, inwestycja 'czekania' ryzykowna wielce, tymczasem 'tego kwiatu' i tak dalej, po co sie zawzinac na te jedna, zapytalby ktos nie bez racji. Teraz na sile probuje, by ktos mi wpadl w oko innt, ale mnie w ogole ktos wpada raz na ruski rok i to kolejny dramat.
      • nanie2 Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 11:33
        Czemu chcesz żeby miłość była racjonalna? Nie jest i nie będzie. I to właśnie ładne. O co masz do siebie pretensje? Boisz się, że czas mija a Ty nic, tak "głupio" zauroczony, bez efektów? To jak z życiem: zauroczysz się, odepchnie Cię (ona lub sytuacja), przejdziesz żałobę i pójdziesz dalej. Swoją Animę, swój typ znajdziesz, tak czy tak. Ja powiem: pozwól sobie na wszystko, do czegoś ładnego dokładasz złość, że się zauroczyłeś. Na siłę szukasz klina? To nieuczciwe w stosunku do klina, bo teraz nie masz mu nic do zaoferowania.
        • kropidlo5 Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 14:08
          Nie musi byc racjonalna jak jest wzajemna, bo tak to sie mozna zakochac w posagu albo w britney spears:-D Klina na sile nie, nic na sile,raczej atkrote glaza
          • nanie2 Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 14:46
            albo w britney spears:-D

            No można, ale tu nie mamy takiego przypadku. Dla mnie miłość w ogóle nie jest racjonalna. Mnie się zdarza zauroczyć różnymi osobami, płci wszelakiej. A co takiego ona (pani nie BS) ma -w Twojej wyobraźni- że jest atrakcyjna? Bo to w sumie gra wyobraźni jest. Może tak "wydestylujesz" sobie jakieś jej cechy, postawy etc, które poszukasz za czas jakiś u innych?
            • kropidlo5 Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 16:12
              'Wydaje sie' byc raczej skromna, cicha ( nie lubie krzykliwych,kontrolujacych kobiet),oczywuscue uroda, czysta i zadbana.Nieco zagadkowa ale zarazem rozsadna. Sa tez rzeczy, ktore roznia ja ode mnie, inna muzyka, chyba inny humor, tez brak zdaje sie zainteresowania kwestiami typu gospodarka czy filozofia czy psychologia, wydaje mu sie, za ona jest dosc prosta osoba, nie ze glupia tylko raczej mentalnosc klasy rob. a nie inteligencji.
      • mona.blue Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 13:34
        A może ona daje jakieś znaki przychylności, które Ty odbierasz i dlatego masz nadzieję?
        • kropidlo5 Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 14:05
          Raczej nie, jest mila i tyle, nie eiedzialbym jak odroznic znaki id nadinterpretacji.
    • lilith45 Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 11:35
      Mozna ko tromowac swoje myśli. Popracuj nad tym zwyczajnie. I nie siedz bezczynnie.
    • lilith45 Re: obsesyjna 'milosc' 13.10.15, 11:35
      Kontrolować
    • duchswiety6 Re: obsesyjna 'milosc' 15.10.15, 13:35
      to jej o tym po prostu powiedz dosadnie,zakładam,że widzi jak wisisz nad nią :D
      • kropidlo5 Re: obsesyjna 'milosc' 15.10.15, 22:39
        duchswiety6 napisał(a):

        > to jej o tym po prostu powiedz dosadnie,zakładam,że widzi jak wisisz nad nią :D

        Tez zakladam, ze widzi, kobiety z reguly widza wiecej, niz by sie chcialo pokazac, ale mowil nic nie bede, bo co, powiem- lala, zostaw meza, sprzedaj dom i idz za mna? Nie jestem Jezusem:)
        • mona.blue Re: obsesyjna 'milosc' 16.10.15, 00:23
          Niekoniecznie widza, czasem myślą że to może być przyjacielska życzliwość. Jeżeli nie było prób umowienia się na jakiś wspolne wyjście albo wyznania czy chociaż sugestii to tak naprawdę skąd mogą wiedzieć. Mysle że mogą nie zwrocic uwagi na czyjes niby widoczne uczucia szczególnie te, które są przyzwyczajone do męskiej adoracji.
          --
          www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

          inspiracjemoje.blogspot.com/
        • mona.blue Re: obsesyjna 'milosc' 16.10.15, 01:33
          I jeszcze jedna rzecz. Niektóre młode kobiety nie potrafia rozeznać swoich uczuć. Czasem są z kimś z przyzwyczajenia, z sympatii, a nie z prawdziwej miłości. Czasem też wydaje im się, że czas się ustatkowac, tym bardziej że przyjaciółki są już zaobraczkowane, czasem chcą już mieć dzieci i myla pragnienie poczucia bezpieczenstwa z miłością.

          www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

          inspiracjemoje.blogspot.com/
          • hansii a to ciekawe... 16.10.15, 04:30
            ona.blue napisała:
            Niektóre młode kobiety nie potrafia rozeznać swoich uczuć.
            Czasem są z kimś z przyzwyczajenia, z sympatii, a nie z prawdziwej miłości.

            - a stare potrafia ?
            a to ciekawe...

            > Czasem też wydaje im się, że czas się ustatkowac, tym bardziej że przyjaciółki
            > są już zaobraczkowane,

            - ludzka rzecz, instynkt stadny...

            czasem chcą już mieć dzieci

            - as usual...

            i myla pragnienie poczucia bezpieczenstwa z miłością.

            - kto sie w zyciu nie myli, mona ?

            a cos do rzeczy ?
            • mona.blue Re: a to ciekawe... 16.10.15, 09:39
              Myślałam, że wniosek jest jasny - zachętą dla Kropidla, żeby spróbować jednak poderwać te dziewczynę.
              • kropidlo5 Re: a to ciekawe... 16.10.15, 22:01
                mona.blue napisała:

                > Myślałam, że wniosek jest jasny - zachętą dla Kropidla, żeby spróbować jednak p
                > oderwać te dziewczynę.

                Nie moge, jak ktos jest w zwiazku i ma plany, to po co takie wyznanie? Raczej nic nie wskoram, a duzo moge napsuc. Jedynie co moge, to byc milym, przyjaznym, a jak w miedzyczasie na przyklad cos by nie wypalilo miedzy nimi to wtedy moge cos zadzialac.
                Zreszta, ona by odebrala to pewnie zle, gdybym sie 'wyjawil'. A tak to jest sfera niedomowien, ja mysle, ze jednak ona ma swiadomosc, ze nie jest mi obojetna.
                • mona.blue Re: a to ciekawe... 16.10.15, 22:14
                  Opierasz się na niedomówieniach. To, że jesteś dla niej miły nie znaczy dla niej tego, że Cię zafascynowała. Może, gdyby wiedziała, że się nią interesujesz to wzięłaby Twoją osobę pod uwagę jako kandydata do związku.
                  • feministkapl Re: a to ciekawe... 16.10.15, 23:47
                    a czy to nie przypadkiem to co sie ma do zaoferowania liczy sie najbardziej - bo to ze jestes 'zafascynowany' to moze byc troche za malo, chyba?

                    Tamten facet polowe pozyczki zaoferowal sie splacac - w zamian za sprzatanie i opierunek, pewnie ;) - no i jakas tam przyszlosc razem... Moze trzeba by sie dowiedziec na czym to ta przyszlosc ma tam u nich razem polegac, i cos fajniejszego zaoferowac - poza ta polowa splat kredytu? Pomysl! ;)
                    • kropidlo5 Re: a to ciekawe... 17.10.15, 12:21
                      To akurat nue problem,,zreszta co to za oferta pol pozyczki splacac? Oferta to splacac 3/4 albo miec dobry wklad, polowa to minimum? No i inne oferty- osobowosc, czar, humor hehe
                • mona.blue Re: a to ciekawe... 16.10.15, 22:26
                  W sumie to też strategia czekać, aż coś nie wypali pomiędzy nimi. Ale tu zdajesz się na okoliczności niezależne od Ciebie. I często może już być za późno.
    • duchswiety6 Re: obsesyjna 'milosc' 16.10.15, 11:05
      istnieje coś takiego jak "przyjacielska życzliwość"? :D
      nie przekonasz się póki nie zadasz decydującego pytania :)
      powodzenia :)
      • mona.blue Re: obsesyjna 'milosc' 16.10.15, 12:44
        Dokładnie :)
      • mona.blue Re: obsesyjna 'milosc' 16.10.15, 12:45
        duchswiety6 napisał(a):

        > istnieje coś takiego jak "przyjacielska życzliwość"? :D

        Moim zdaniem tak.
    • duchswiety6 Re: obsesyjna 'milosc' 17.10.15, 12:43
      zresztą miłość to wymysł niedojepanych malarzy,muzyków itp. oczywiście bez urazy - kto chce niech wierzy he he
    • kropidlo5 updejt 02.11.15, 18:23
      Minal jakis czas i uznalem, ze oszalalem, cos mi sie stalo w glowe. To nie jest fascynacja tylko obsesja, prawie caly czas mysle o niej i co gorsza- tworze jakies scenariusze w glowie co by bylo gdyby. Sam sie w to wkrecam innymi slowy. Czy jest jakas choroba psychiczna, na ktora mozna zapasc z milosci, heh?
      Jesli chodzi o real- to jest dziwnie, w pracy duzo kontaktu, ale wiekszosc zawodowego, raz mam wrazenie ze ona mnie ignoruje a innym razem zaczepia, ale oczywiscie wiele w tym moze byc mojej nadinterpretacji, choc moj znajomy jeden ktory troche widzi i o tym wie uznal, ze to troche dziwne z jej strony, takie zaczepianie.

      Najgorsze jest to, ze racjonalnie to wiem co robic- alebo w ogole o niej zapomniec (wychodzac z zalozenia, ze i tak jej zwiazek jest silny a potencjalne szanse niemal zerowe) albo ochlodzic umysl i czekac jakis czas, a moze nuz- no ale na chlodno, tylko ze tak sie nie da, bo jak 'schlodze' takie uczucie a jej sie odmieni, to milosc przepadnie, bo przeciez ja juz sobie odpuszcze (tak kiedys raz w zyciu mialem, szalalem za jedna a ona nic, jak mi w koncu po 2 latach przeszlo calkowicie nagle ona zaczela byc zainteresowana- i nie moglem sie juz zmusic do uczuc wobec niej, nawet mi sie juz nie podobala, w koncu nad tym pracowalem dlugi czas).
      Nei wiem czy da sie tak schlodzic w ogole.

      A trecia opjca to strzal w leb, ale to byloby raczej najglupsze.
      • duchswiety6 Re: updejt 02.11.15, 18:34
        ja to bym prosiła pierw o zdefiniowanie "obsesyjna miłość" na czym to miałoby polegać jak się objawia ?
        • kropidlo5 Re: updejt 02.11.15, 18:51
          Obsesyjnosc polega na 24-godzinnym zafiksowaniu na takiej osobie, na mysleniu jak z nia byc albo zalamywaniu rak ze z nia sie nie bedzie, analizowaniu tego co dzis/wczoraj/ tydzien temu powiedziala, zrobila, jak spojrzala, na czekaniu az sie ja zobaczy, ileast but not least- na niemoznosci koncentracji na innych rzeczach.
          • duchswiety6 Re: updejt 02.11.15, 19:22
            aa miałam coś takiego po etapie zakochiwania się w wizerunkach piosenkarzy czy aktorów.Ale kurde to było jak miałam naście lat.
            Potem jak ktoś nie był zainteresowany w tym czasie jak i ja to obojętniał.
          • feministkapl Re: updejt 02.11.15, 19:36
            A zaobserwowales moze czy to ci sie w jakies dni ta obsesja nasila czy dzien w dzien jest tak samo?

            .. bo w takim programie tu niedawno mowili ze badania wykazaly ze atrakcyjnosc kobiet wzrasta w dni ich owulacji. Badanymi byly kobiety pracujace w klubach pole dancing - i okazalo sie ze w dniach owulacji zarabialy nawet i dwa razy wiecej robiac identycznie to samo dzien w dzien! To taka sila natury ktora w tym okresie przyciaga facetow. Moze to wlasnie to? ;))
          • duchswiety6 Re: updejt 02.11.15, 20:10
            zresztą, kropidło czytałam Cie wcześniej i jakoś mi się wierzyć nie chce że nie potrafisz analizować swoich uczuć i emocji.No ale rozumiem,że to w celach terapeutycznych?


            hmm ja już kilka terapii na "twardość" przeszłam w swoim życiu - ostatniego testu na tamtejszym portalu niestety nie zdałam.Ponadto tamtejsze towarzystwo zdaje się najepało głupot i najlepiej winę zgonić na drugą stronę - niestety ale tak nie ma :D
            Szkoda,że ja ich geb nie mogłam zobaczyć aby sie ponabijać :)
            Kojarzy mi się to z takim filmem gdzie czworo chłopców zostało umieszczonych w zakładzie karnym za przewrócenie jakiejś budki z jedzeniem - trafili tam na wyjątkowo sadystycznych s k u r w y s y n ów.Spotkali jednego z nich w barze po latach.Były wychowawca stwierdził iż chciał z nich twardzieli zrobić :D

            BUCHA CHA CHA.

            wydawało mi się zawsze,że jestem twarda - jednak tamtejsi udowodnili mi skutecznie,że jednak nie jestem.
            Nigdy nie myślałam,że traumą można komuś tak dojepać by rozłożyć na łopatki i to oczywiście KTO? oczywiste Facet.
            a potem jeszcze zdziwienie że nie mam sie ochoty zbliżac do takich debili i tutaj też - zaczęli szukać bucha cha cha winy w mojej seksualności,ale K U R W A nie w sobie.I jeszcze mi śmiecie psy napuszczą bucha cha cha
      • mona.blue Re: updejt 02.11.15, 18:38
        Moim zdaniem próbuj, może tak delikatnie, dając do zrozumienia, będąc blisko, będąc życzliwym.

        Swoją droga jestem ciekawa jakie faceci tworzą scenariusze w głowie? ;)
        • kropidlo5 Re: updejt 02.11.15, 18:47
          mona.blue napisała:

          > Moim zdaniem próbuj, może tak delikatnie, dając do zrozumienia, będąc blisko, b
          > ędąc życzliwym.
          >
          > Swoją droga jestem ciekawa jakie faceci tworzą scenariusze w głowie? ;)

          Banalne. Np scenariusz przemowy slubnej, po ktorej wszyscy rycza jak bobry:)

          Scenariusze od prozy zycia jak taniec czy rozmowa po jakies eskapady po swiecie. wyobraznia nie zna granic.
          • mona.blue Re: updejt 02.11.15, 19:33
            kropidlo5 napisał:

            > mona.blue napisała:
            > >
            > > Swoją droga jestem ciekawa jakie faceci tworzą scenariusze w głowie? ;)
            >
            > Banalne. Np scenariusz przemowy slubnej, po ktorej wszyscy rycza jak bobry:)
            >
            > Scenariusze od prozy zycia jak taniec czy rozmowa po jakies eskapady po swiecie
            > . wyobraznia nie zna granic.

            Fajnie:) Mi w takich przypadkach zawsze brakowało wyobraźni. A może warto właśnie sobie zwizualizowac pewne sytuację, żeby łatwiej pokonać lęki.
            • 1klementyna Re: updejt 02.11.15, 20:30
              Rozczarowujesz mnie, bo zawsze myślałam, iż kobiety są w tej sferze obdarzone wielką wyobraźnią. Mocno stąpam po ziemi, ale będąc w stanie zakochania fantazjowałam, a jakże.;)
              • mona.blue Re: updejt 02.11.15, 20:57
                U mnie jest inaczej - ją wspominam 'jak spojrzal', 'co powiedzial', 'jak wygladal' i interpretuje to sobie na różne sposoby.
      • 1klementyna Re: updejt 02.11.15, 20:26
        Nie bez powodu stan zakochania porównywany jest do psychozy. Na tę chemię nie ma lekarstwa, niestety. Trzeba to przeżyć, mniej lub bardziej szczęśliwie. Jeśli znajdziesz odwagę w sobie, to próbuj powalczyć o nią. Albo przeczekaj ten stan, choć wiem, że nie jest to łatwe. :)
      • mona.blue Re: updejt 04.11.15, 22:21
        Kropidło, o trzeciej opcji nawet nie myśl.
    • feniks_4 Re: obsesyjna 'milosc' 03.11.15, 14:12
      Kropidlo, masz dobra relacje ze swoja Matka? Jezeli jest toksyczna, to niestety mozesz byc bardziej podatny na uzaleznianie sie od niedostepnych kobiet, manipulatorek, itp.. Wtedy najlepiej byloby przepracowac ten problem na terapii.
      • kropidlo5 Re: obsesyjna 'milosc' 03.11.15, 15:56
        Relacja to zlozona sprawa i pewnie jest zaoeznosc, ale ta panna wydawala mi sie dodtepna na pocz.
        • feniks_4 Re: obsesyjna 'milosc' 03.11.15, 16:56
          Niektorzy, mimo tego, ze sa w zwiazku, flirtuja z innymi.
          Pozatym, chyba sie jej podobasz.
          • kropidlo5 Re: obsesyjna 'milosc' 03.11.15, 17:14
            Podobam to raczej za mocne.Najgorzej draznia mnie dwie rzeczy.Jedna to ze nie moge jej o niczym powiedziec o motam sie miedz probami unikow a subtena adoracja.nie moge, bo nie chce wprowadzac kwasu ale tez z troski o jej uczucia. Na sasiednim watku napisalem pyt. vzy w takuej sytuacji mowic, rady skrajne, od mow saraz po oburzenie, ze mowiac bylbym egoista i chamem, wiec jestem altruista i skoncze jak Wokulski, w jakichs skalach wybuchne.
            • feniks_4 Re: obsesyjna 'milosc' 03.11.15, 17:42
              Fakt, ze jest sie w zwiazku, nie oznacza automatycznie, ze sie slepnie i nie zauwaza innych interesujacych osob.
              Moze dla niej byl to tylko niewinny flirt. Moze nie zdawala sobie sprawy z tego, jak bardzo sie Tobie podoba i nie przewidziala, ze sie zakochasz.
              Przykro mi.
              Moze rzeczwiscie szczera rozmowa bylaby najlepszym wyjsciem? Do odwaznych podobno swiat nalezy. Wtedy przynajmniej mialbys te pewnosc, ze zrobiles wszystko, co w Twojej mocy. Nie wiadomo, jaki jest jej zwiazek, moze jest w nim tylko z przyzwyczajenia (?).

              Z drugiej strony, sytuacja jest trudna, bo pracujecie razem. Gdyby nie odebrala tego pozytywnie, moglbys sie ewentualnie potem niezrecznie czuc w jej obecnosci.
              Moze jednak ten pomysl na taktyke z "subtelna adoracja" jest najlepszym wyjsciem?

              • mona.blue Re: obsesyjna 'milosc' 03.11.15, 22:13
                Tylko problem w tym, że taka dyskretna adoracja może być pomylona z życzliwością, może być zrozumiana jedynie jako sympatia dla niej.
                • mona.blue Re: obsesyjna 'milosc' 03.11.15, 23:29
                  Ja np. w młodości byłam tak nieświadoma uczuć innych, że dopiero zaproszenie na randkę to był dla mnie czytelny znak czyjegoś zainteresowania.
                  • duchswiety6 Re: obsesyjna 'milosc' 04.11.15, 01:34
                    mnie czasem to się zdarzało - ochrona swoich emocji aby nikt ich nie zranił, paradoksalnie po poczucie straty czegoś ulotnego i smutek.
            • mona.blue Re: obsesyjna 'milosc' 04.11.15, 22:25
              Kropidło, zaobserwuj jak z Tobą rozmawia, jak na Ciebie patrzy, czy sama zaczyna rozmowy, czy daje jakieś subtelne znaki.
              Nie macie jakichś integracyjnych wyjść? To dawałoby jakieś pole do manewru.
        • mona.blue Re: obsesyjna 'milosc' 03.11.15, 18:09
          kropidlo5 napisał:

          > Relacja to zlozona sprawa i pewnie jest zaoeznosc, ale ta panna wydawala mi sie
          > dodtepna na pocz.

          W jakim sensie wydała Ci się 'podeptana'?
          • feniks_4 Re: obsesyjna 'milosc' 03.11.15, 19:19
            dostepna
          • mona.blue Re: obsesyjna 'milosc' 03.11.15, 22:21
            mona.blue napisała:

            > kropidlo5 napisał:
            >
            > > Relacja to zlozona sprawa i pewnie jest zaoeznosc, ale ta panna wydawala
            > mi sie
            > > dodtepna na pocz.
            >
            > rozumiem, ze 'dostępna'? to dlaczego wtedy nie próbowałeś?
            • kropidlo5 Re: obsesyjna 'milosc' 03.11.15, 22:54
              No wlasnie probowalem ale ostroznie, a byla mila,.prwnie nadinterpretpwalem sporo, potem wyszlo, ze narzevzony i plany
              • duchswiety6 Re: obsesyjna 'milosc' 03.11.15, 23:00
                sorry ale czegoś tu nie rozumiem - miałeś plany z których nic nie wyszło,bo nie wiedziałeś co powiedzieć.
                No i co w związku z tym, czego chcesz?
                • kropidlo5 Re: obsesyjna 'milosc' 04.11.15, 08:39
                  Nic nie powiedzialem, bo okazalo sie, ze zajeta.
                  • feministkapl Re: obsesyjna 'milosc' 04.11.15, 12:34
                    Popatrz, w dzisiejszej prasie o tym:

                    'it’s not a thinking, sophisticated part of the brain. Oh no. It’s part of the reptilian core, way below where rational thinking takes place. It’s a place associated with wanting, focus, craving. It’s also the part of your brain that would go “Bing! Bing! Bing!” if you snorted a line of cocaine.'

                    www.theguardian.com/commentisfree/2015/nov/04/what-if-i-never-get-over-him-her-google-answer
                    ;)
              • mona.blue Re: obsesyjna 'milosc' 03.11.15, 23:04
                Czasem to, że ktoś nam się podoba, nie dopuszcza się do świadomości, szczególnie, jeżeli jest się już zaangażowanym. Myślę, że wtedy musi nastąpić coś wyjątkowego, niespodziewanego, na przykład jakiś kontakt poza pracą albo jakieś spojrzenie z innej strony na tę osobę, dowiedzenie się czegoś nowego o niej i wtedy zaczyna docierać do świadomości, że ta osoba się dla nas liczy, że jest ważna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka