Dodaj do ulubionych

Milosc mezczyzny

01.01.25, 20:43
do kobiety, to w prostej linii kontynuacja milosci dziecka-chlopca do matki.
Tego o milosci kobiety do mezczyzny nie da sie powiedziec w ten sam sposob. Zwyczajnie kobieta nie kocha mezczyzny, tylko chce byc kochana przez niego. Kolosalna roznica, jesli sie troche nad tym zastanowic.
Motyl i kwiat! Kto do kogo leci zafascynowany uroda? Kto stroi sie w cudowne kolory i zapachy?
I w jakim celu?
Swiat przyrody nam podpowiada kto i czym jest w tym tancu.
Szalom.
Obserwuj wątek
    • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 02.01.25, 17:21
      kobieta nie kocha mezczyzny

      Na cale (moje) szczescie jest to kompletny nonsens 😀 Nie ma nic lepszego w tej galaktyce…

      Happy New Years! 😀😀😀
      • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 02.01.25, 17:50
        Nie wiesz o czym mowisz Olenko. Mylisz bycie kochana przez kogos, z kochaniem tego kogos.
    • shachar Re: Milosc mezczyzny 04.01.25, 19:24
      Miałam napisać violent wpis, potem miałam nic nie pisać, a na sam koniec, ba tak się gwiazdy złożyły wpisuję to;
      Co byś Imek powiedział na taki mój wpis:
      "Miłość kobiety do mężczyzny to w prostej linii kontynuacja miłości dziewczynki do jej ojca. Tego o miłości mężczyzny do kobiety nie da się powiedzieć w ten sam sposób. Zwyczajnie, mężczyzna nie kocha kobiety, chce tylko być niańczony przez nią. Kolosalna róznica, jaśli się nad tym zastanowić. Drzewo i pasożyt na nim. Kto wyciąga czułki-badawce, zafascynowany ogromem dawania? Kto stroi się w cudowne kolory i zapachy? I w jakim celu? Swiat przyrody nam podpowiada kto i czym jest w tańcu. "
      To moim zdaniem jest w miarę adekwatna odpowiedz, może nie odzwierciedla całej prawdy, ale powinna dać ci do myślenia.
      • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 04.01.25, 22:01
        Zadnej prawdy nie odzwierciedla.
        Mylisz pojecia jak wilcza jama.
        • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 05.01.25, 00:15
          Nie jama, tylko mia. To po wlosku znaczy moja.
        • shachar Re: Milosc mezczyzny 05.01.25, 00:21
          Imek, ale ja napisałam dokładnie to samo co ty, jak więc mylę pojęcia?
          Bardziej niejasne jest dla mnie, dlaczego występuje w tym wątku. Pewnie z głupoty.
          • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 05.01.25, 00:24
            Czyli ja tez jestem glupia 😀

            Ja to akurat na 100%.
          • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 05.01.25, 01:14
            Gosiul, nie napisalas dokladnie tego samego co ja. Ja napisalem o czyms czarnym, Ty o bialym, ale chcialas mi wmowic, ze biale to czarne.
            Od tysiacleci wiadomo, ze kobieta zasadniczo sie rozni od mezczyzny, pod wieloma wzgledami, w tym potrzeba posiadania partnera. I nikt tu nie stoi wyzej czy nizej, bo te dwa aspekty przebiegaja w rozny sposob. Jest pewna tzw. grey area, gdzie kobieta zachowuje sie po mesku, a mezczyzna po kobiecemu, ale to margines. Ten farmazon, ze facet chce byc mamkowany, to tez margines. Generalnie stoje przy swoim: mezczyzna kocha kobiete, kobieta chce byc kochana przez mezczyzne.
            Gasnica Brauna.
      • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 05.01.25, 00:12
        Ach, ta marka mydla… 🙂

        Plec nie ma znaczenia IMHO. Tak, jestesmy uwarunkowani i biologicznie, i kulturowo, ale na najglebszym poziomie i tak jestesmy wszyscy tacy sami, bo jestesmy czescia tego samego.

        Kazdy chce kochac, o ile nie jest jakims prymitywem, tylko przewaznie sie boi, i kazdy chce byc kochany, tylko przewaznie sie boi. Maskujemy to na rozne sposoby, ten strach. Bo absolutna milosc jest dekonstrukcja ja. Zeby w sposob prawdziwy, gleboki i trwaly wyciagnac reke do nie-ja trzeba miec odwage absolutna, puscic sie ostatniej poreczy, skoczyc ze soadochronem, ktory ktos inny skladal. Z tym ze mozna sie zabic, bo to moze byc niewlasciwa osoba. Im dalej w las, tym bardziej to wiemy i tym trudniej skoczyc, choc, paradoksalnie, bardziej chcemy, bo bardziej rozumiemy, jak to dziala, bo wiecej przezylismy.
        • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 05.01.25, 00:55
          Plec nie ma znaczenia IMHO
          Dobrze ze dodalas IHMO.
          Plec ma znaczenie. Tylko dzieki plci, caly przyrodniczy swiat, wlaczajac w to ludzi, ma szanse by sie reprodukowac i egzystowac. Z faktu, ze gdzies na poziomie atomowym, czy nizszym jestes tym samym, wyciagasz wniosek, ze plec nie ma znaczenia. Nie ciekawi cie, dlaczego ewolucja wlasnie poszla w kieunku rozrozniania plci? Opowiadasz farmazony po linii jakichs spolecznych "rewolucji".
          Jak nie ma znaczenia, to dlaczego nie uganiasz sie za kobietami, tylko za facetami?
          Szkoda czasu na dyskusje z toba, bo rozmydlisz tak wszystko, ze nic juz z tego nie da sie ulepic.
          Szalom i gasnica Brauna.
          • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 05.01.25, 13:22
            Hola, hola. Nie napisalam, ze plec nie ma znaczenia w ogole w przyrodzie. Nie ma, jesli chodzi o nasze potrzeby i mozliwosci emocjonalne, poza tym pewnie, ze ma. Ja sie nie lize z babami, jak te cosmolalki z niesmialkow, nawet nigdy nie bylam blisko. Moge calowac tylko mezczyzne. Ale to dziala tak: plec jest wabikiem, ekscytujacym i koniecznym, jednak istota jest cos glebszego. Tak, ewolucja stworzyla plec, ale tez odwrocila nas niedawno twarzami do siebie w tym akcie. Nie wydaje Ci sie to interesujace?

            Na jakiej wlasciwie podstawie twierdzisz, ze kobiety nie chca kochac? Osobistego doswiadczenia z kobietami?

            Ja na przyklad chce i nie jest mi niestety wszystko jedno kogo, akurat wlasnie tego jednego w calym kosmosie. Nie jest ro nawet kwestia chcenia, tylko to sie dzieje. I wiem, ze potrafie, ktos byl ze mna szczesliwy przez caly czas, kiedy sie nie e-widzielismy.

            Skoro wiec plec jest wszystkim, to chyba powinno mi byc wszystko jedno ktorego kocham w ramach jakiejs sensownej puli? Moze Ty sie uganiasz za kobietami. Ja za mezczyzna, sztuk jeden, poniewaz zostawia peleton daleko z tylu - na poziomie swiadomym i racjonalnym rzecz ujmujac. Aczkolwiek mysle, ze owo zostawianie peletonu z tylu jest bardziej skutkiem niz przyczyna. Plec jest warunkiem koniecznym, ale niewystarczajacym.

            Mylisz seks z miloscia zdajemniesie. Akurat ja tego nie oddzielam, ale wiekszosc ludzi tak. Sa intensywnie powiazane, przyznaje, nie jestem w stanie kochac kobiety tak, jak kocham mezczyzne. Ale z tego jeszcze nie wynika, ze kobiety maja zwrot wektora ku braniu, a mezczyzni ku dawaniu.
            • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 05.01.25, 13:44
              Hola, hola. Nie napisalam, ze plec nie ma znaczenia w ogole w przyrodzie. Nie ma, jesli chodzi o nasze potrzeby i mozliwosci emocjonalne, poza tym pewnie, ze ma.
              O jakich potrzebach i mozliwosciach emocjonalnych mowisz?
              O skakaniu w bok, o eksperymentowaniu "out of our sex"?
              • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 05.01.25, 14:08
                Kto skacze w bok? Chyba Ty, bo ja wlasnie nie. Przez prawie 2 dekady bylam immunizowana na innych mezczyzn, nikt mnie nie pociagal. Czytam po sasiedzku, ze to jest roznie, ze jak sie z kims flirtuje, to jeszcze nie koniec milosci, ze moje poglady sa niebezpieczne dla innych LOL. Ludzie sa z kims dalej w poscieli, ale wyobrazaja sobie kogos nowego. I jeszcze polemizuja z pogladem, ze to oznacza koniec zwiazku. Wez daj spokoj.

                Kazdy chce byc kochany, lgniemy do bliskosci z nie-ja na kazdym poziomie. Zwykle z plcia przeciwna, ale niektorzy z roznych powodow eksperymentuja ze swoja. Pewien odsetek sposrod nich ma w sobie wg mnie swego rodzaju “defekt”, inaczej przestawiona zwrotnice, cos jak niebieskie oczy.

                Mezczyzni chca byc kochani tak samo jak kobiety i nie roznia sie od nich zdolnoscia do kochania.

                • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 05.01.25, 14:47
                  Mezczyzni chca byc kochani tak samo jak kobiety i nie roznia sie od nich zdolnoscia do kochania.
                  No i gdzie ta twoja 20 letnia milosc sie podziala?
                  • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 05.01.25, 15:16
                    Juz odpowiadalam…
                  • permet Re: Milosc mezczyzny 05.01.25, 16:49
                    pewnie ta jej 20-letnia milosc poszla w pizdu, nie wytrzymala ogromu tej "wielkosci", tego calego rozdmuchania i reszty pierdolenia.

                    a teraz zostalo jej lizanie sie z babami, ktore tak pietnuje :d
                    smuteczek.
                    • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 05.01.25, 17:32
                      W jakis sposob sie spodziewalam, ze to napiszesz…

                      Mimo ze uzylam slowa zaloba w prywatnej korespondencji z Toba, Ty nadal nie zrozumialas absolutnie nic.

                      To nie Twoja wina - po prostu tylko tyle wylosowalas na loterii.

                      Via con dios.
                      • permet Re: Milosc mezczyzny 05.01.25, 17:57
                        a ty ciagle pierdolisz i nawiazujesz do prywatnych korespondencji. w dupie je mam, odnosze sie wylacznie do tego co piszesz na forum.
                        jednak, jak juz wspominalam, myli sie juz tobie wszystko, moze kwestia wieku, moze alko, a moze jakis restart potrzebny.
                        nieslabnaco pozdrawiam i duzo szczescia zycze :d
                        • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 05.01.25, 18:02
                          Jestes niebywala chamka, az mnie zatyka…
                          • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 05.01.25, 19:17
                            Buahaha
                          • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 06.01.25, 17:44
                            Jestes niebywala chamka, az mnie zatyka…

                            Nie powinnam Ci byla tak odpowiadac, to nie jest Twoja wina, reagujesz tak, jak Cie zycie stworzylo. Ja tez. Ale ja mam w sobie silna determinacje, zeby sie pozbyc najmniejszego sladu siebie, ktorego w sobie nie akceptuje i Tobie tez bym to rekomendowala. Chyba ze chcesz juz zawsze miec to, co masz. Ale chyba nie chcesz. Idzie mi tak sobie na razie, natomiast moze nawet do gory i jeszcze mi pojdzie lepiej. Im wyzej, tym trudniej, ale tym bardziej warto.

                            Ty tez mozesz 🙂
                            • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 06.01.25, 17:51
                              Masz gadane lalka 😁
                              • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 06.01.25, 18:29
                                Masz gadane lalka 😁

                                E, nie za bardzo…. Jestem w gruncie rzeczy niema jak mala syrenka. Nie potrafie komus czegos powiedziec.
                                • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 06.01.25, 19:26
                                  Ya right, wlasnie widze to, lol
                                  • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 06.01.25, 23:24
                                    Dlaczego napisalam via zamiast vaya, pozostanie nierozwiazana zagadka wszechswiata 😂

                                    To chyba przez to tiramisu w glowie 😀
                                    • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 06.01.25, 23:33
                                      Ty jestes zakochana w sobie.
                                      • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 06.01.25, 23:35
                                        Bzdura bzdur 🙂
                                        • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 06.01.25, 23:49
                                          Oj nie. Ty uwielbiasz sie tu obnazac ze swoim "szczesciem" i ukochaniem swej egzystencji. Wiecznie usmiechnieta, a takim nie wierze.
                                          • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 07.01.25, 00:48
                                            Obnazac 😂 Juz wez nie przesadzaj. Ty wybierasz ciemne tony, widocznie je lubisz. Ja nie, moj zwrot wektora naturalnie wychyla sie w sloneczna strone. Sadze, ze jestesmy z troche innej fabryki 🙂

                                            20 lat temu Luty mi powiedzial, ze najwazniejsze w zyciu sa ufnosc i wdziecznosc. Ufnosc jest kluczem do skarbca, wdziecznosc jest skarbcem.

                                            Wtedy bylam za mloda siksa, zeby to w pelni qmac, za malo przezylam, ale czulam, ze to jest prawda.

                                            Zycie dowiodlo, ze dokladnie tak jest.

                                            Ale ufnosc nie oznacza, ze mowisz wszystko wszystkim i to jeszcze publicznie. Mowisz tylko wtedy, kiedy podswiadomosc zapala Ci zielone swiatlo. I wtedy mozesz byc pewien, ze bedziesz miec powody do wdziecznosci.

                                            Poza tym trust the process. Wszystko dzieje sie po cos. Nie chce pisac po co w moim przypadku, bo nie wszystko powinno byc wlasnoscia wszystkich, a poza tym wszystkiego nie wiem, choc wiem, czego bym chciala 🙂
                                            • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 07.01.25, 00:56
                                              Ufnosc jest kluczem do skarbca, wdziecznosc jest skarbcem
                                              Na gasnice Brauna, jak ja kocham takie dyrdymaly, gry slow!
                                              • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 07.01.25, 01:00
                                                Nie chcesz, to sie nad tym nie zastanawiaj, jak uwazasz i co tam lubisz, wolna wola 😀

                                                Ja doszlam do takiego poziomu, ze potrafie byc wdzieczna za traume, bo chociaz o malo mnie nie zabila, w jej rezultacie przezylam cos pieknego. Wiem, ze tego nie rozumiesz. Za kilka inkarnacji moze zrozumiesz 😂
      • krytyk2 Re: Milosc mezczyzny 07.01.25, 17:23
        W czasie ostatniego półtora roku nasłuchałem się podcastów o tym , co terapeutki uważają za spełnienie przez mężczyzn oczekiwań kobiet w ramach tzw miłości mężczyzn do nich.
        Część terapeutek podnosiła jako główny czynnik zabezpieczenie materialne dla kobiety -żony i matki jego dzieci.
        Druga grupa podkreślała aspekt psychologiczny - mężczyzna ma dawać kobiecie poczucie bezpieczeństwa
        Więc zamiar mężczyzny ,żeby się wśliznąć do bezpiecznej dziupli damskiej opieki i tam spocząć na laurach jest z góry skazany na niepowodzenie. Prędzej czy później kobieta widząc jednostronność relacji będzie maiała ochotę skończyć taki związek
        Z kolei z męskiego subiektywnego punktu widzenia miłość taka ma wymiar uczucia opiekuńczości i czułości
        • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 07.01.25, 21:21
          Część terapeutek podnosiła jako główny czynnik zabezpieczenie materialne dla kobiety

          Tanie paciorki. Za pieniadze mozna kupic glownie piane i cekiny. Mozna sobie sprawic przyjemnosc na chwile, ale to wszystko.

          Nie kupi sie za nie tego wszystkiego, co powoduje, ze mezczyzna sie sni i sni.
          • shachar Re: Milosc mezczyzny 08.01.25, 13:39
            To nie sa tanie paciorki. Powiem, e jest na odwrot, bez pieniedzy mozna sobie sprawic przyjemnosc na chwile, ale to wszystko. W wiekszosci domostw tak to sie uklada, ze najpierw jest mienie sie ku sobie, a potem nastepuje rozmnazanie, ktore testuje kobiete i mezczyzne pod wzgledem mozliwosci wykazania sie opiekunczoscia i szczodrobliwoscia. No money no honey, proste i prawdziwe za kazdym razem.
            Kobieta bedzie dbac o relacje z czlowiekiem,ktory jej pomoze w jej planie na zycie, jaki by on nie byl, zapewnienia pomocy materialnej jej i dzieciom, pomocy w businessie, a niebedzie pielegnowac kogos,kto chodzi za nia i prosi o pieniadze na koszule i ma swoje quirks nie godzenia sie z calym swiatem. A gamer vs F gamer. Wszystkie inne, dobrze wygladajace w internecie opowiesci o nieslychanych sytuacjach kiedy oboje panstwo stoja na dziobie Titanica i odplywaja w sina dal,sa tym, czym sa, bajkami. Oczywiscie nie mozna odmowic pewnej magii fazie zauroczenia, ale jesli rozebrac ja na czynniki pierwsze, to sprowadzic mozna wszystko do biologii (chec rozmnazania) i poswiadomosci (chec naprawienia relacji z mamusia/tatusiem)
            Polecam posluchac Roberta Glovera, kiedy sie wchodzi na podkasty znim,tytuly brzmia odpychajaco, ale prosze sie nie przerazac, to bardzo ujmujaco brzmiacy pan, dowcipny i nie gledzacy kocopolow.

            www.youtube.com/watch?v=3f6kOUYj-g4&ab_channel=ChrisWilliamson
            • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 08.01.25, 17:24
              Poslucham.

              Akurat kocham kupowac meskie koszule, nie trzeba mnie o to prosic 😂 Kupilam cala szafe, nie mam z tym zadnego problemu.

              Jest cos takiego w zyciu jak basic necessities, wszystko ponad to to paciorki. Na coz Ci nawet fajne wino, jesli tej butelki nie oprozniasz z kims bliskim i zajebistym, takim, ze zastanawiasz sie, co zrobilas w poprzedniej inkarnacji, ze w tej to dostajesz w nagrode?

              W wiekszosci domostw to tak wyglada, ze ludzie chca coraz wiecej kasy, ktora jest niczym innym jak narkotykiem. Sa dla niej w stanie posuwac sie do rzeczy strasznych. Kupuja za nia rzeczy (albo platne doswiadczenia), ktore maja ich na chwile znieczulic. Nie lubie tego, nie ufam temu, mam z tym zle doswiadczenia.

              Mnie interesuja wlasnie quirks niegodzenia sie ze swiatem. Moim planem na zycie jest podroz, nie biznesy. Wiem, co ma wartosc. Nie chce hacjendy, ferrari ani diamentow. Chce zeby mezczyzna byl najbystrzejszy, najprzenikliwszy i najfajniejszy na swiecie, mial ulubionego filozofa i ulubionego poete, calowal mnie jak nikt inny, zachwycal mnie swoim stosunkiem do ludzi, energia, smial sie ze mna godzinami, mial piekny usmiech, ktory cos we mnie gleboko porusza, i prawde w oczach. Byl odwazny i madry. I zmienial mnie w kogos lepszego i madrzejszego. Byc moze inne kobiety wola paciorki. Ja nie. Ja chce magii, symbiozy i transcendencji. A inne niech sobie maja partnerow, kazdemu jego porno 😉
              • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 08.01.25, 17:50
                Chce zeby mezczyzna byl najbystrzejszy, najprzenikliwszy i najfajniejszy na swiecie, mial ulubionego filozofa i ulubionego poete, calowal mnie jak nikt inny, zachwycal mnie swoim stosunkiem do ludzi, energia, smial sie ze mna godzinami, mial piekny usmiech, ktory cos we mnie gleboko porusza, i prawde w oczach. Byl odwazny i madry. I zmienial mnie w kogos lepszego i madrzejszego.
                I tu lezy pies pogrzebany!
                Ty go "kochasz" tylko w celu ulepszenia siebie, nie dla niego samego. I tu lezy esencja tego, o czym mowie. Wyszuo szyduo z twojego worka "milosci".
                Mezczyzna kocha kobiete dla niej samej, dla jej kobiecosci, bez zadnych wymagan, o ktorych mowisz powyzej.
                Sza-mbo-lom.
                • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 08.01.25, 17:56
                  Mylisz sie. To, ze kogos kochasz, w moim przypadku dla jego meskosci, bo taki jest, bo mnie az zatyka z zachwytu, jest dokladnym odbiciem lustrzanym kochania kogos dla jego kobiecosci. To tez robi z Ciebie lepszego czlowieka, jesli oczywiscie kochasz nie pierwsza lepsza, klacz rozrodowa, jaka sie napatoczyla.
                • shachar Re: Milosc mezczyzny 08.01.25, 19:03
                  Mezczyzna kocha kobiete dla niej samej, dla jej kobiecosci, bez zadnych wymagan,

                  Bzdura. Wymaganiem jest, zeby poszla z nim do lozka, albo przynamniej okazala zainteresowanie, trzymala sie prosto, i nie przypierdalala sie o trzecia utrate pracy w tym roku smile.
                  • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 08.01.25, 19:08
                    Twoim “wymaganiem” (boze, zamieniamy sie w ten lud bozy z niesmialkow… 🥲) tez jest, zeby poszedl z Toba do lozka, wiec o co Ci dokladnie chodzi…? 😀

                    I to jeszcze nie zeby tylko poszedl, ale zeby to robil tak, jak Ci sie wczesniej nie snilo. Wez lepiej nie oszukuj! 😀
                • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 09.01.25, 15:03
                  Mam do Ciebie, Imczy, jeszcze jedno pytanie nt tego kochania “dla kobiecosci”, ktore mialoby - jak rozumiem - nic Ci nie dawac waznego, a tym samym niczego w Tobie nie zmieniac. Chwaliles sie publicznie jeszcze na psach kilkoma powaznymi zwiazkami. Jak to sie ma jedno do drugiego? Kochales to samo w wielu kobietach i nadal w rezultacie jestes w tym samym miejscu lub jezeli w innym to odbylo sie to bez wplywu tych kobiet na to, kim jestes (pozytywnego)? Jakos mi sie to wydaje niemozliwe…
                  • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 09.01.25, 17:44
                    Kaluzynski powiedzial, i ja sie podpisuje pod tym dwojga rencami:
                    - mezczyzna widzi we wszytkich kobietach jedna.
                    - kobieta w jednym mezczyznie widzi (lub chce widziec) wszystkich.
                    ×××
                    Tak, malzenstwa nauczyly mnie jednego: nie powinienem ich zawierac.
                    I w tym sensie mnie zmienily. Nic poza tym.
                    Szalom.
                    • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 09.01.25, 22:41
                      Tak, malzenstwa nauczyly mnie jednego: nie powinienem ich zawierac.
                      I w tym sensie mnie zmienily. Nic poza tym.


                      Ponure to. Czyli zalujesz swojego zycia wlasciwie...?

                      Ja mojego nie, choc mam nadzieje, ze jedna rzecz sie jeszcze zmieni 🙃
                      • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 09.01.25, 23:07
                        Zaluje, ale nie bylem w stanie postepowac inaczej.
                        Zawsze fascynowalo mnie kobiece cialo, i w zasadzie tylko tego potrzebowalem.
                        • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 00:25
                          Fakt faktem, ze kto chce nalo, ten malo dostaje.

                          Sa mezczyzni, ktorych pociaga w kobiecie raczej komplet: lubia miec partnerke intelektualna i takie inne pierdoly 😉
                          • shachar Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 10:21
                            Fakt faktem, ze kto chce nalo, ten malo dostaje

                            Sparafrazuję, że ten kto dużo chce, też mało dostaje. Są mężczyżni, kotoe pociaga w kobiecie raczej komplet, czesto jest to muza do kompletu, że ona jest tą trzecią , bo żona zajmuje sie prozą smile
                            • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 10:54
                              Nie wiem, czy mozna kochac dwie kobiety i miec z tego komplet, byc moze sa ludzie, ktorzy to potrafia. We mnie niestety budzi to silny odrzut. Poliamoria nie jest dla mnie, ale to each their own 😀

                              Ale nie widze tez powodu, dla ktorego jeden czlowiek mialby nie byc dla kogos jednoczesnie poezja i proza, najlepszym przyjacielem, najlepszym kochankiem, najmadrzejsza inspiracja i w ogole symbioza.

                              Wydajesz sie stawiac teze, ze codzienne ogarnianie bytu to jest taka orka na ugorze, ze nie zostawia przestrzeni na porozumienie na innym poziomie…?
                              • shachar Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 13:39
                                Ale nie widze tez powodu, dla ktorego jeden czlowiek mialby nie byc dla kogos jednoczesnie poezja i proza, najlepszym przyjacielem, najlepszym kochankiem, najmadrzejsza inspiracja i w ogole symbioza.

                                jest jeden powod, ten powod to swiadomosc ,ze najwyzsze standardy w poezji i prozie, ponadto w poscieli i harmonii sa to wyczyny z natury rzeczy krotkodystansowe. Kazdy kto zyje i ma jakies doswiadczenia zyciowe, po pewnym czasie mniej wiecej wie, jakim torem wszystko sie poturla. Albo moze nie wie, ale po niewczasie mysli, ze jednak wszystko bylo do przewidzenia. Ludzie sa tylko ludzmi. Niech sobie bedzie najbardziej wibrujacy mezczyzna, w tym momencie powiem, ze to wibrator w mojej glowie wibruje, a nie jakies kosmiczne sily postawily na mojej drodze nareszcie tego jedynego. Nie zamierzam demonizowac mezczyzn, ale tez nie podnosic tych unikatow wibrujacych to jakichs szczytowych osiagniec, gdzie dopiero stane sie czlowiekiem, nie tepa dzida lecaca na byleco, kiedy dam sie potoczyc wibracji.
                                • rzeka.suf Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 14:57
                                  no i super, szukasz czegos innego niz np romantyczne uniesienia. kiedy wypowiadasz sie z wyzszoscia i pogarda o tych, co szukaja romantycznych uniesien albo czegos innego niz ty, to no po prostu nie oczekuj, ze ni z szyderstwem i pogarda nie spotkasz sie ty i twoje cele.
                                • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 15:25
                                  Ja to widze inaczej, ale mnie cos zawsze z gory trzymalo za leb i zapalalo czerwone swiatlo na widok roznych pustych mlodych Hanuszkiewiczow.

                                  Kazdy mezczyzna jest droga w gore, pod warunkiem, ze masz dobry radar. Jestem chyba troche inna, optymistyczna 🙂 Albo sa ludzie z wiekszym i mniejszym (niezasluzenie!) talentem (odwaga?) do milosci, nie wiem.

                                  Na mojej drodze stawali nie tylko mezczyzni fajni, ale wrecz coraz fajniejsi. I byli bardzo silnym wiatrem w zagle.

                                  Potrafilam przez 20 lat kochac mezczyzne coraz bardziej, wiec niesmialo mysle, ze moze wylosowalam na loterii pewien dryg, w tym do wyplywania w kierunku swiatla.

                                  Ale wylosowalam tez silny radar, ktory pozwalal mi odrozniac ziarno od plew. Nie uleglam nigdy powierzchownej fascynacji i niczego w relacjach z mezczyznami nie zaluje. Moze i bylabym bez nich czlowiekiem, ale nie chcialoby mi sie w ogole byc, gdyby nie istnialo tych niewielu, ktorzy istnieli 🙂


                        • shachar Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 10:16
                          cialo, i w zasadzie tylko

                          No i widzisz Imczy, co zostało z twojej miłości mężczyzny z pierwszego postu.
              • rzeka.suf Re: Milosc mezczyzny 09.01.25, 14:59
                zgadzam sie, prosze shachar zeby nie wypowiadala sie w imieniu ogolu kobiet.
                • shachar Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 10:06
                  zgadzam sie, prosze shachar
                  Alez oczywiscie, jakbym mogla postawic cie w jednej linii z innymi kobietami! I smile to bardzo wazne dla ogolu dyskusji znalezc taki wyjatek. Ciekawe, od Papui do konca Alaski, czego kobiety szukaja w mężczyzach, oprócz oczywiscie bycia za pan brat z najnowszym leksykonem wierszy.
                  • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 10:37
                    oczywiscie bycia za pan brat z najnowszym leksykonem wierszy.

                    Wlasnie chodzi o cos dokladnie odwrotnego 🤓 Ludzie, ktorzy sa za pan brat “z najnowszym leksykonem wierszy”, kojarza mi sie ze snobami wyczytujacymi w magazynie winiarskim, co powinni lubic.

                    Poezja jest jak muzyka czy wino, ma pewna wibracje. Albo to jest zgodne z Twoja albo nie. Albo czujesz, rozumiesz i trafia do Ciebie ta wibracja (sorry, ale nie przychodzi mi do glowy lepsze slowo) konkretnego mezczyzny, albo na zawsze pozostanie obcy, chocby nie wiem jak byl zaradny zyciowo czy piekny czy nawet inteligentny. To jest jakies klikniecie duszy, cos Cie laskocze w piosenkach, ktore lubi, w konkretnym tekscie i muzyce.

                    Gros kobiet szuka byle czego, z calym szacunkiem, ale po prostu latwosci przetrwania. To jest OK, jesli chcesz tylko przetrwac. Dowiadujemy sie, czego szukamy, dopiero w kontakcie z ludzmi. Kiedy czegos podstawowego w nim brakuje i ich opuszczamy, bo nie mozemy tego braku zniesc, albo kiedy ktos nam pokazuje, czego wczesniej nie mielismy i nawet nie wiedzielismy, ze mozemy to miec. Wiec do niego lgniemy jak mucha do miodu.
                    • shachar Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 11:01
                      Wibracja to bardzo dobre słowo.
                      Nie powiedziałabym, że ogół kobiet szuka byle czego, moim zdaniem ogól kobiet szuka , albo raczej czego nie szuka, To można jakoś bardziej dokladnie okreslić, to nie szuka niepokoju zwiazanego z faktem, że wibracje wibracjami, ale czy te wibracje, są czy nie są w moim najlepszym interesie?
                      Dobrze jest wiedzieć, czym co jest, paląc cigareta amerykańskiego w mglistą noc z młodym Hanuszkiewiczem, rozkoszując sie momentami, na których niewiele można zbudować, oprócz niewątpliwego złamanego serca.
                      • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 11:24
                        Co chcesz doklsdnie zbudowac mimo braku wibracji? Ja moglabym tylko wlasne nieszczescie, ale moze czegos nie rozumiem…?

                      • rzeka.suf Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 14:51
                        'wszystko zniose, byle tylko dużo kasy przynosil na moje projekty', oto jest definicja stosunku kobiety do mężczyzny.
                        'kim jest ten mezczyzna jest nieistotne, ważne żeby związek z nim mi się oplacal, był w moim najlepszym interesie'.
                        i ok, niech tak będzie, tranzakcyjnie, zauważ jednak, ze tresc tego wlasnego interesu nie jest stala i dla wszystkich taka sama jak dla ciebie. tym bardziej zauważ, ze tranzakcyjnie, również temu, kto wiaze się z toba ten związek, wedle twojej własnej definicji milosci, ma się oplacac i ze ta osoba moze swój interes definiować inaczej niż ty bys tego chciała.
                        ze ty chcesz cos tam budowac, ok, ale moze on chce budowac cos zupełnie albo troche innego, albo nie budowac nic wcale a tylko wyc do księżyca w mglista noc? jeśli twoim pragnieniem jest aby ktoś liczyl się z toba i twoimi planami życiowymi, to chyba w druga strone tez powinno to dzialac? czy moze pragnienie mężczyzny powinno ograniczyć się do podporzadkowania i spełniania twoich pragnień, marzen, ambicji, snow? czy twoje pragnienia sa jakos obiektywnie, absolutnie lepsze, ważniejsze, bardziej godne spełniania niz pragnienia innych?
                  • rzeka.suf Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 14:29
                    a owszem, wazne jest szukanie wyjatkow a nie tylko potwierdzenia swoich tez czy wlasnych preferencji.
          • krytyk2 Re: Milosc mezczyzny 08.01.25, 14:38
            Jesteś w znakomitej romantycznej mniejszości. Moie doświadczenia osobiste też niestety potwierdzają tę średnią. Po początkowym okresie tzw zakochania się, szybko w grę zaczęło się niestety kalkulowanie- jakie On ma zasoby (oszczędności), czy jest zaradny, jak rozwiązuje problemy życiowo - praktyczne,czy ma własne lokum czy też wynajmuje .Na koniec powiem ,że ja podobnie jak Ty, nigdy nie podchodziłem w ewent ocenie "przydatności" kandydatki na partnerkę do tego w opisany powyżej sposób. Może dlatego właśnie ,że trudno tygrysowi oceniać drugą stronę pod kątem tego co on ma do zrobienia- to on musi wyjść i upolować sarnę
            • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 08.01.25, 18:06
              Nie przesadzalabym z tymi rolami plciowymi. Jesli blizej sie przyjrzec przyrodzie, kazdy gatunek ma troche inaczej. To jest jednak uwarunkowane kulturowo w duzej mierze, ze wydaje nam sie, ze zawsze musimy to czy tamto. Ale pewnym atawizmom i ja mowie tak.
            • shachar Re: Milosc mezczyzny 08.01.25, 18:55
              ja podobnie jak Ty, nigdy nie podchodziłem w ewent ocenie "przydatności" kandydatki na partnerkę do tego w opisany powyżej sposób.

              Bo biologia mezczyzny nakazuje mu ocene przydatnosci w innych kategoriach; czy dama nieejst zbyt dramatyczna, czy czesto sie usmiecha, czy jest zgodna/smieje sie z twoich dowcipow big_grin, dba o to, czy masz herbate i poskladane gacie,=spokojne zycie, czy ma czym oddychac i czy w innych kategoriach jest wystarczajaco 'kobieca'( kokieteryjna, ale trwa twardo na strazy tego, co ma jej zapewnic mezczyzna, zeby chciala z nim flirtowac= zdobycz, ktora trzeba zauroczyc walorami ).
              Teraz mi powiedzcie,zewszyscy wybieracie glownie pod wzgledem ulubionych wierszy smile
              • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 08.01.25, 19:03
                Znaczy co Ci ma zapewnic mezczyzna?
                • rzeka.suf Re: Milosc mezczyzny 09.01.25, 15:05
                  samiec paciorkowca ma zapewnic samicy paciorkowca paciorki
    • rzeka.suf Re: Milosc mezczyzny 07.01.25, 13:18
      motherfucker big_grin
      • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 07.01.25, 14:40
        Buahaha
    • jan_stereo Re: Milosc mezczyzny 07.01.25, 23:09
      O ilez czlowiek stalby na wyzszym poziomie gdyby nie dzielil sie na jakies plcie i ich prymitywne milosci lub braki tychze...moze z czasem ewolucja je u nas zatraci i nie bedzie ani kobiet ani mezczyzn.
      • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 08.01.25, 15:27
        Zes pierdolnou jasiu.
        1. Czy ruchanie ma byc wogole wyeliminowane, czy chcialbys moze aby kazdy kazdego jak leci,
        co pewnie jest w zgodzie z twoimi zachciankami,lol.
        W kazdym razie powinienes byc trzymanym z dala od nauczania biologii, wychowania w rodzinie itp.
        Sza-mbo-lom.
        • jan_stereo Re: Milosc mezczyzny 08.01.25, 15:37
          Chcialbym byc calkowicie wolny od zachcianek popedu plciowego. Od mysli milosnych juz dawno udalo mi sie uwolnic, gdzies na poziomie studiow, cudowna ulga, jedynie tego aspektu biologicznego jeszcze sie nie wyzbylem, ale to by trzeba praktykowac, jak niektorzy mnisi tybetanscy ;D

          A czlowiek jak ma isc w kierunku doskonalosci, czyli boskosci, bedzie musial porzucic swoje cialo w pewnym momencie (uwalniajac sie tez od problemu glodu i innych ulomnosci, jak choroby), wowczas zapewne nasz umysl zostanie przeniesiony do innego, lepszego nosiciela i bedzie mozna zapewne podrozowac do innych planet ;'))
          • rzeka.suf Re: Milosc mezczyzny 09.01.25, 14:55
            to chyba da sie zrobic chemicznie, wykastrowac sie.
            to by eliminowalo pozadanie seksualne, co nie oznacza, ze eliminowaloby pozadanie, ambicje jako takie.
            • jan_stereo Re: Milosc mezczyzny 09.01.25, 18:13
              Sciecie glowy też ponoc zabiera ten poped.

              Ambicje jako takie trzeba mieć i najlepiej realizowac je rozumnie, poped seksualny jest chyba najsilniejszy emocjonalnie i przeważnie zagłusza rozum dosc latwo.
              • rzeka.suf Re: Milosc mezczyzny 09.01.25, 18:46
                Oj wywaliło mnie na główna. To raz jeszcze: akurat mi tego powtarzać nie musisz.
                do pomysłu kastracji chemicznej zainspirowały mnie zasłyszane słowa, jakoby jakiś znaczny guru buddyjski stwierdził, że nie ma zasadniczej różnicy między nirwana osiągnięta ascetyzmem i treningiem a alkoholem np.
                dość niespodziewane orzeczenie.
              • rzeka.suf Re: Milosc mezczyzny 09.01.25, 19:01
                Pozbycie się popędu prawdopodobnie wpłynęłoby na zmianę treści ambicji. Kto wie, może nawet zachęciłoby do innego typu miłości niż ten wyznaczony żądza prokreacji.
                • jan_stereo Re: Milosc mezczyzny 09.01.25, 21:04
                  Przede wszystkim bardzo duza ilosc naszego czasu i energii marnotrawionej na romantyczne zawracanie sobie dupy, moglaby zostac przekierowane na cos wazniejszego, jak chociazby poprawa naszego bytu, przetrwanie, rozwoj naukowy itp. To by niejako zmusilo nas do dzialan innych.

                  Ten guru buddyjski, nie bardzo wiem jak moglby dokonac takiego stwierdzenia, musialby bowiem osiagnacnte nirvane na 2 sposoby, poprzez chlanie i poprzez medytacje. Poza tym, roznica jest dosc zasadnicza, ascetyczny czy inny trening mentalny nie prowadzi chyba do powiklan zdrowotnych (jak alkohol i narkotyki) a co wiecej, jest chyba stabilniejszym stanem, no chyba ze to mialoby byc jednorazowe wypicie piwa ktore u kogos trwale wywolalo to osiagniecie nirvany, jak wielkie olsnienie, tyle ze takie totalnie przypadkowe dojscie do stanu oswiecenia jest tak samo prawdopodobne jak wygrana w totka, a medytacja ma chyba wieksze szanse na zaprowadzenie nas do tego celu.
                  • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 09.01.25, 22:06
                    Napisac, ze rozwoj naukowy jest wazniejszy niz milosc, moze tylko ktos, kto nigdy nikogo nie kochal. Czlowiek z ujebanym sercem albo prowokator. Nie wierze, ze to serio napisales…

                    Ciebie chyba nikt nigdy nie calowal w mglista noc. Z taka pasja, odwaga, czuloscia, tesknota, nadzieja, energia i czyms jeszcze, czego nie nazwe, a co sprawialo, ze byla w tym cala uroda swiata, taka, ze przemyka Ci przez glowe mysl, ze zycie wczesniej bylo chyba tylko jakas proba generalna… Jaka poprawa bytu sie moze z tym rownac, czlowieku…




                    • shachar Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 10:14
                      moze tylko ktos, kto nigdy nikogo nie kochal.

                      No wilczarnio , takiego rozczarowującego argumentu się po tobie nie spodziewałam. Coś musiało zabrzmiec prawdziwie i niekomfortowo, skoro zdecydowałaś się zagrać poniżej chuja pileczką, "biedny, nigdy nie kochał".
                      No i ta mglista noc, i twoje projekcje, co ten całuśnik miał na myśli, kiedy cię całował. Panowie przez grzeczność nie skomentują pewnie.
                      • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 11:16
                        Przeciwnie, przeciez napisalam “z ujebanym sercem”. Innymi slowy, komentarz Jana brzmi tak nieprawdziwie, jakby Jan byl robocopem. Powatpiewam, zeby byl i mysle, ze nie wierzy w to, co forsuje.

                        Nie calowal mnie w zyciu jeden mezczyzna. Wiem, jaka jest roznica i mysle, ze Ty tez wiesz, o czym pisze 🙂

                        Sa panowie i panowie. Imczy sie wyzej przedstawil i zadeklarowal przynaleznosc do grupy, ktora bierzesz, przynajmniej na poziomie deklaracji, za wszystkich.

                        Ja juz wiem, ze tak nie jest.
                    • jan_stereo Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 19:21
                      wilczamia napisała:

                      > Napisac, ze rozwoj naukowy jest wazniejszy niz milosc, moze tylko ktos, kto nig
                      > dy nikogo nie kochal. Czlowiek z ujebanym sercem albo prowokator. Nie wierze, z
                      > e to serio napisales…

                      Jak bylem w liceum, a tez pewnie jeszcze za czasow studenckich, to myslalem tak jak Ty, ale potem albo z tego wyroslem, albo zwyczajnie zaczalem dostrzegac mialkosc takich uniesien milosnych. Duzo bardziej cenie sobie dobra, solidna znajomosc, nierobienie innych w chuja, bycie slownym, odpowiedzialnym, ze jak sie umowie na wyjazd w gory to jade zeby wie wiem co. Natomiast te wieczorne rozmowy przy winku w restauracji, pikniki , erotyczne rozmowki, tego juz od dawna nie cenie i nie szukam nawet, bardzo mnie jednak cieszy ze Ci sie nie znudzilo.

                      > Ciebie chyba nikt nigdy nie calowal w mglista noc. Z taka pasja, odwaga, czulos
                      > cia, tesknota, nadzieja, energia i czyms jeszcze, czego nie nazwe, a co sprawia
                      > lo, ze byla w tym cala uroda swiata, taka, ze przemyka Ci przez glowe mysl, ze
                      > zycie wczesniej bylo chyba tylko jakas proba generalna… Jaka poprawa bytu sie m
                      > oze z tym rownac, czlowieku…

                      Oszczedzilabys tego lukrowanego opisu, poczulem sie jakbym mial 14lat i byl na obozie w Piaskach...owszem, omamialo to umysl jak narkotyk, ale ja nie chce miec takiego zamroczonego miloscia myslenia, uwielbiam trzezwosc ogladu sytuacji, no chyba, ze jestem akurat zalany, ale to tez coraz rzadziej sie zdarza, wrecz prawie wcale. Pamietam jak kiedys kupilem dziewczynie jakis mega wykwintny lakier do paznokci, za ostatnie pieniadze, bo mi sie ten kolor wyjatkowo podobal, ta sie pojawila nastepnego dnia o 6:30 rano na dworcu PKP (akurat jechalem do rodziny), no zeby mi pokazac swoje umalowane paznokcie, musiala chyba sie zerwac o 4:00 aby to zapedzlowac, a normalnie to moglaby spac do poludnia. Bylo to mile, ale nie mam w sobie zupelnie potrzeby na takie niuanse, ..., wyroslem albo wyszedlem z tego mentalnie.

                      Chetnie bym sie poswiecil za to pomaganiu na caly etat ludziom, a i nawet a moze zwlaszcza, zwierzetom, czerpie z tego niepomiernie wieksza przyjemnosc niz z calowania sie przy ksiezycu i chichraniu z ukochana.
                      • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 23:56
                        Jest jakas niejasna dla mnie moda na moze nawet pogarde dla tej elan vital, ktora sprawila, ze wszyscy co do jednego istniejemy. Ja mam raczej dla niej szacunek. Ktos kogos ruchal, zebym mogla sie dzis wypowiadac pisemnie niniejszym… Pomagamie zwierzectwu tez bez niej nie byloby mozliwe 🙂

                        Wymieniasz piekne, czesciowo mieszczanskie, prawosci i kindnessy, ale dla mnie to jest troche malo. Ja tez ludziom przytrzymuje drzwi, jestem punktualna i te sprawy, ale zeby z tego czerpac sile i przyjemnosc? Dla mnie to raczej jedynie przyzwoitosc.

                        Cos mnie jednak innego w ludziach wzrusza, cos bardziejszego niz Ciebie. Sprowadzasz to do chichrania przy winie i pocalunkow, ktore mialyby byc tego efektem, ale chodzi wlasnie o lakier za ostatnie pieniadze, ktory mowi: jestes wazna, taka, taka i taka i byc moze dla tej dziewczyny jest wspomnieniem, do ktorego odwoluje sie w trudnych momentach zycia, choc Ty z tego prawie dzis kpisz. Nie powiedzialabym, ze to jest mniej wazne niz los zwierzat.

                        Ja wiem, co jest wiatrem w moje zagle i jestem za niego po prostu wdzieczna. I zawsze bede kims, kto z radoscia wstaje wczesniej, zeby komus usmazyc nalesniki na sniadanie, komus, dla kogo chce mi sie zawsze przejsc 100 ekstra mil, w tym zmienic cos w sobie, bo to jest ktos tego bardzo warty. A Ty sobie zyj ze swoim trzezwym ogladem sytuacji 😉
                        • rzeka.suf Re: Milosc mezczyzny 11.01.25, 12:55
                          bardzo ciekawe rzeczy piszesz. takie, ze najpierwsza moja reakcja na nie to 'tez bym tak chciala' i podoba mi sie taki model swiata. a druga reka mozgu usiluje wykryc powod, dla ktorego mimo, ze bym chciala, to mi sie to tak nie uklada.
                          i mysle:
                          moze piszesz to wszystko, co piszesz, w poczatkowej fazie zauroczenia kims nowym, pod wplywem tych naturalnych narkotykow, przez rozowe okulary?
                          jesli bowiem niejednego kochalas, i niejednego calowalas, to gdzie tu miejsce na mysl, ze wszystko przed tym pocalunkiem w noc glistną bylo jedynie proba generalna?

                          moze, mysle inaczej, masz rzeczywiscie jakis szczegolny talent do milosci erotycznej/romantycznej? ladnie skalibrowany kompas, dzieki ktoremu wybierasz mezczyzn, ktorzy nie wystawiaja twojej milosci na zbyt ciezkie proby? moze wibrujesz oplacalnie dla ciebie? no bo powiedz, czy naprawde zawsze z radoscia wstaniesz, aby mu nalesniki usmazyc, nawet chora? zawsze? czy nie zzera twojej energii, nie wytraca cie z milosci, kiedy raz po raz okazuje sie, ze twoj ukochany oczekuje lub domaga sie nawet, abys ZAWSZE wstawala wczesniej zeby mu zrobic cos do jedzenia, lub zawsze, chocby nie wiem, co, poleca ci zmienic cos w tobie, aby bylo wam lepiej? czy wibrowalas kiedys dla kogos, kto ani myslal ruszyc sie ze swojej wygodnej pozycji i pragnal, abys to ty te ekstra 100 mil z siebie wytrzasla, jesli go kochasz?

                          moze 'po prostu' umiesz kochac i ta milosc do ciebie wraca, nieproszona, niewymuszana, niewymanipulowana? a moze jakos sie tego uczylas i nauczylas?
                          tez bym tak chciala, to najszczersze, co moge powiedziec!
                          • shachar Re: Milosc mezczyzny 11.01.25, 16:24
                            Chcialabym wzbudzic w tobie spokoj Sowo takimi slowami; to, co mozna przeczytac w internecie, to jedno, a to co jest, to drugie. Prawdziwe jest to, co jest wokol ciebie poczawszy od poczatku twoich interakcji z ludzmi. Posty wilczarni sa tym, czym sa; jej obrazem emocnonalno-intelektualnym jej zwiazkow. Nigdy sie nie dowiemy. jak to by wygladalo, gdybys ty czy ja wskoczyly w jej buty, Moze nie znioslabys jej wyborow, a moze z kazdego z naszych ulomnych ona wykrzesalaby kotos bardziej pieknego na ciele i umysle i sercu. To bardzo dobra umiejetnosc i talent, bo kazdy czlowiek na pewno dalby rade zniesc troche wiecej uwielbienia i adoracji od drugiego czlowieka. Jednak dla wiekszosci z nas jest to pewnien wysilek wlozony, tym wiekszy, im dalej w las.
                            Generalnie, duza doza przymykania oczu i optymizm, ze jest dobrze, a bedzie lepiej, to jedyna droga jesli sie chce miec dlugie, pogodne zycie we dwojke i wilczarnia jest raczej skonstruowana w te strone, moim zdaniem.
                            • jan_stereo Re: Milosc mezczyzny 11.01.25, 16:40
                              Ludzie sie dziela na tych co bardzo lubia i takich co kompletnie nie czuja plusow ogladania Kardaszianow, dla kazdego cos sie znajdzie.
                          • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 12.01.25, 00:03
                            Napisalam, Rzeko, dluga odp, ale mi telefon padl i poszla w pizdu 😉 Wroce.
                          • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 12.01.25, 23:39
                            Mysle, ze kazdy ma swoja oryginalna droge i to nie jest koniecznie tak, ze ktos ma talent czy nie talent. Rownie dobrze na Twojej drodze jedna czy tam najwazniejsza milosc moze czekac za x lat, bo niby czemu nie, moze masz inne rzeczy do przezycia najpierw? smile Przez pierwsze pol zycia nie mialam takiego "talentu", a potem nagle zaczelam miec.

                            Czy ci mezczyzni byli "nie za trudni"? Nie wiem, mozliwe. Ale kazdy byl poprzeczka, cos w nim bylo trudnego, jednoczesnie chcialam tej trudnosci, mieli w moich oczach cechy i zalety. Te cechy zawsze widzialam jako szanse, zeby podskoczyc wyzej. To byly cechy, ktore inne kobiety niby plosza, ale mnie pociagaly. Ja po prostu chyba nie lubie latwych, wydeptanych sciezek wink Natomiast nigdy zaden nie byl brnieciem przez bloto, kazdy budzil we mnie entuzjazm, i to stopniowalny, choc nie byl wcale wejsciem na Gubalowke w sloneczny dzien. O innych ludziach tak nie mysle, widze w nich wady i nie wywoluja we mnie entuzjazmu.

                            Nikt ode mnie nie oczekiwal nigdy niczego przed czym czulabym prawdziwy, trwaly opor. Nigdy nie czulam sie wykorzystywana i zawsze czulam "transmisje" w dwie strony, w moja wrecz mocniej. Gdybym to czula jako wysilek, mysle, ze bym to wtedy przerwala, ale nie wiem, nie bylam w takiej sytuacji. Wyobrazam sobie, ze do tego sie dojrzewa, az w pewnym punkcie, np. overnight, to sie staje. Natomiast pachnie mi to koncem milosci, takie myslenie, ze to nieprzyjemny wysilek.

                            Z ta proba generalna, ze skad ta mysl. Bo jak czujesz, ze cos jest wieksze, to jest wieksze, inny level jakby. W Tobie, bez wzgledu na to, w co to pojdzie w tym Kims. To sie poznaje po prostu po skali, a moj pkt odniesienia jest jak mi sie wydaje mocny, czulam sie szczesliwa bardzo dlugo i czulam sie kochana. Wyobrazasz sobie, ze wszyscy siedza na sofie, mozesz uratowac tylko jednego i nie masz watpliwosci ktorego. Tak bym to okreslila, lepiej nie umiem. Ale tez szanuje role kazdego w moim zyciu, byli perfekcyjni na tamten konkretny fragment drogi smile

                            A, i cos jeszcze. Uwazam, ze mezczyzni sa kompletni, skonczeni. Albo mi sie podoba, albo nie. Nigdy nikogo nie chcialam zmieniac, negocjowac z nim jakichs cech czy zachowan. Zmienic mozesz i masz prawo tylko siebie, jesli masz ochote. On tak samo. Zawsze sie tego trzymalam. Mezczyzne mozesz tylko starac sie zrozumiec. Jesli w nim czegos nie akceptujesz - nie jest dla Ciebie. Mam wrazenie, ze ludzie czesto inaczej to widza.
                • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 09.01.25, 22:35
                  Zadza prokreacji powiadasz.

                  Zawsze mialam podejrzenia, ze Hymn o milosci , czyli najpiekniejszy tejst w historii ludzkosci, nie jest o caritas ani po prostu o uczuciach religijnych rodem z lekcji religii, jak to sie zwyklo twierdzic. Czulam to kurwa w trzewiach.

                  Oddalam sie w zeszlym roku studiom nad slowem agape, ktore jest jego oryginalna grecka trescia, a ktore w NT zostalo niejako zawlaszczone, w kazdym razie minimum w tlumaczeniach i egzegezach, do celow rzekomo wznioslejszych niz milosc mezczyzny i kobiety. Czolobitnych w skrocie.

                  Otoz pudlo. Slowo agape jest bezposrednim tlumaczeniem hebrajskiego ahavah i w starozytnej grece bylo wrecz niepopularne. Wykraczalo poza eros, ale je w sobie zawieralo. Bylo dokladnie tym, co opisuje Hymn, a w greckim tlumaczeniu ST zastepuje bodaj wszedzie hebrajskie ahavah. A to nic innego niz deity, bog, boskosc, elementarna substancja swiata.

                  Stad ten piekny erotyk Piesn nad piesniami utożsamia wprost milosc kobiety i mezczyzny z bogiem. I chocbyscie gdakali milion lat, nie przekonacie mnie, ze to nie jest to samo.

                  Rzeklam 😀
                  • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 09.01.25, 23:45
                    Twoja wyobraznia przerosla cie. Lubisz robic cos prostego, czy tylko wzdychasz do ksiezyca czekajac na ksiecia z (je)bajki?
                    • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 00:29
                      Moja mnie? Tak, lubie, ale nie powiem co 😀
                      • rzeka.suf Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 02:52
                        Bo widzisz – powiada – właściwy rozwój miłości i tak wyglądać powinien: Już za młodu chodzi człowiek za ładnymi ciałami, jeśli go tylko dobrze przewodnik prowadzi, kocha jedno z tych ciał i tam płodzi myśli piękne; niedługo jednak spostrzega, że piękność jakiegokolwiek ciała i piękność innych ciał, to niby siostry rodzone, i że jeśli ma gonić za istotą piękną, to musi dobrze oczy otworzyć i widzieć, że we wszystkich ciałach jedna i ta sama piękność tkwi. A kiedy to zobaczy, zaczyna wszystkie piękne ciała kochać; tamten gwałtowny żar ku jednemu ciału przygasać w nim zaczyna, wydaje mu się lichy i mały. A potem więcej zaczyna cenić piękność ukrytą w duszach niż tę, która w ciele mieszka; toteż jeśli w kim duszę zdrową znajdzie, choćby nawet jej ciało nieszczególnie kwitło, wystarcza mu to, i kochać zaczyna, i troszczy się, i znowu takie myśli płodzi, i szuka, kto by też młodego człowieka rozwinąć potrafił; z czasem musi zobaczyć piękno ukryte w czynach i prawach, i znowu pozna, że i ono w każdym jest jedno i to samo. Wtedy mu się piękność ciał zacznie wydawać czymś małym i znikomym. Od czynów przejdzie do nauk, a kiedy całą ich piękność zobaczy, kiedy na takie skarby piękna spojrzy, nie będzie już niewolniczo wisiał u jednostkowej formy jego, nie będzie ślepo kochał piękności jednego tylko chłopaka albo człowieka jednego, albo dążenia; nie, on na pełne morze piękna już wypłynął i kiedy się na nim rozglądnie, płodzić zacznie słowa i myśli wielkie i wspaniałe, gnany nienasyconym dążeniem do prawdy; aż kiedy sił w tej pracy nabierze i hartu, jedyna mu się wiedza ukaże, która naprawdę mówi o tym, co piękne. Teraz mnie słuchaj – powiada – jak tylko możesz, uważnie!

                        Ten, kto aż dotąd zaszedł w szkole Erosa, kolejne stopnie piękna prawdziwie oglądając, ten już do końca drogi miłości dobiega. I nagle mu się cud odsłania; piękno samo w sobie, ono samo w swojej istocie. Otwiera się przed nim to, do czego szły wszystkie jego trudy poprzednie; on ogląda piękno wieczne, które nie powstaje i nie ginie, i nie rozwija się ani nie więdnie, ani nie jest z jednej strony piękne, a z drugiej szpetne, ani raz tylko takie, a drugi raz odmienne, ani takie w porównaniu z czymkolwiek, a z czym innym inne, ani też dla jednego piękne, a dla drugiego szpetne. I nie ukaże mu się piękno niby twarz albo ręce jakie, lub jakakolwiek cząstka cielesna, ani jako słowo, ni wiedza jakakolwiek, ani jako cecha jakiegoś, powiedzmy, stworzenia, ni ziemi, ni nieba, ani czegokolwiek innego, tylko piękno samo w sobie niezmienne i wieczne, a wszystkie inne przedmioty piękne uczestniczą w nim jakoś w ten sposób, że podczas gdy same powstają i giną, ono ani się pełniejszym nie staje, ani uboższym, ani go żadna w ogóle zmiana
                        nie dotyka.

                        Więc kto od kochania chłopców zaczął, jak należy, a wznosząc się ciągle wyżej już to piękno oglądać zaczyna, ten stanął prawie u szczytu. Bo tędy biegnie naturalna droga miłości, czy ktoś sam po niej idzie, czy go kto drugi prowadzi: od takich pięknych ciał z początku ciągle się człowiek ku temu pięknu wznosi, jakby po szczeblach wstępował: od jednego do dwóch, a od dwóch do wszystkich pięknych ciał, a od ciał pięknych do pięknych postępków, od postępków do nauk pięknych, a od nauk aż do tej nauki na końcu, która już nie o innym pięknie mówi, ale człowiekowi daje owo piękno samo w sobie; tak że człowiek dopiero przy końcu istotę piękna poznaje. Na tym szczeblu życia, Sokratesie miły – mówiła niewiasta z Wieszczego Grodu w obcym kraju – na tym szczeblu dopiero życie jest coś warte; wtedy, gdy człowiek piękno samo w sobie ogląda. Gdybyś je kiedy ujrzał, nie myślałbyś go porównywać z klejnotami, szatami, czy pięknymi chłopcami ani z młodymi ludźmi. Dziś na takie rzeczy patrzysz ty i wielu innych, i zaraz każdy równowagę traci, i gwałt, byle tylko ulubieńca zobaczył i był z nim ciągle razem, gdyby tylko można, gotów nie jeść i nie pić, ale patrzeć tylko i nie odchodzić. A cóż myślisz – powiada – gdyby komu było dane zobaczyć piękno samo w sobie, nieskalane, czyste, wolne od obcych pierwiastków, nie splamione ludzkimi wnętrznościami i barwami, i wszelką lichotą śmiertelną, ale to nadświatowe, wieczne, jedyne, niezmienne piękno samo w sobie. Co myślisz, czyby mógł jeszcze wtedy marne życie pędzić człowiek, który aż tam patrzy i to widzi, i z tym obcuje? Czy nie uważasz, że dopiero wtedy, gdy ogląda piękno samo i ma je czym oglądać, potrafi tworzyć nie tylko pozory dzielności, bo on nie z pozorami obcuje, ale dzielność rzeczywistą, bo ona dotyka tego, co naprawdę jest rzeczywiste. A skoro płodzi dzielność rzeczywistą i rozwija, kochankiem bogów się staje; i jeśli komu wolno marzyć o nieśmiertelności,
                        to jemu wolno.

                        – Takie to rzeczy, Fajdrosie, mówiła mi Diotyma i ja, proszę was, uwierzyłem. A skorom uwierzył, próbuję i innych przekonywać, że do osiągnięcia tego celu nikt lepiej niż Eros naturze ludzkiej pomóc nie potrafi. Nie łatwo przynajmniej znaleźć innego patrona. Toteż powiadam, że każdy powinien czcić Erosa, i sam go czczę, a szczególniej się ćwicząc w miłości i innym to doradzam, a teraz i zawsze wielbię potęgę Erosa ze wszystkich moich sił. Przyjmij tedy, Fajdrosie, jeśli wola, tę mowę jako pochwałę Erosa, a jeśli nie, to ją nazwij, jak ci się
                        tylko podoba.

                  • rzeka.suf Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 02:20
                    w takim razie nie ma po co tracic czasu.
    • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 15:46
      Wy tu gadu-gadu a jasiu ma racje.
      Sex to narkotyk (co jasno widac po uzaleznieniu wilczej jamy).
      Te wszystkie poezje ksiezycowe oszukuja, bo sprawa sie zaczyna w glowie, a konczy w kalesonach.
      Bez penetracji kaleson zadna milosc nie przetrwa.
      Sex jest z jednej strony motorem naszego rozwoju, z drugiej powodem wszelkich mentalnych odchylen.
      Sza-mbo-lom.
      • rzeka.suf Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 15:56
        no honey, no money
      • permet Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 16:02
        "Bez penetracji kaleson zadna milosc nie przetrwa."
        oczywiscie, ze nie przetrwa. choc lekutko szkoda, ze tak jestesmy zaprogramowani, bo niekiedy tracimy cos cennego, gdy za bardzo skupiamy uwage na tych kalesonach wlasnie.
        • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 16:21
          To silniejsze od nas. O prawdziwej milosci mozemy mowic tylko gdy kalesony nie graja zadnej roli, rodzic-dziecko.
          Albo w przypadku 80-ciolatkow, gdy kalesony juz sluza tylko do dekorowania kleksami.
          Sza-mbo-lom.
          • permet Re: Milosc mezczyzny 11.01.25, 00:13
            "O prawdziwej milosci mozemy mowic tylko gdy kalesony nie graja zadnej roli, rodzic-dziecko."
            prawdziwa milosc to tylko ta zupelnie odarta z seksualnosci? why? nie, z tym sie zgodzic nie potrafie. milosc kobiety i mezczyzny jest z seksem scisle zwiazana, opiera sie na nim, ale nie mozna powiedziec, ze jezeli dochodzi ten fizyczny element, to juz jest oszustwo, a nie zadna prawdziwa milosc.
            wiesz, prawdziwa jest nawet wtedy, kiedy bylo uczucie, byl zajebisty seks, ktorego z czasem nie ma zupelnie (i nie dlatego, ze 80-letnie kalesony juz nie pociagaja), a jednak uczucie nadal trwa, a moze nawet jest silniejsze, niz wtedy kiedy o tym seksie mozna bylo piesni pochwalne wyspiewywac. czy dla ciebie to juz jednak ta brudna, skazona milosc?
          • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 11.01.25, 12:47
            Sranie w banie. Rodzic-dziecko to relacja przeidealizowana. Rozgladam sie i widze kobiety, ktore walcza ze swoimi corkami, mezczyzn, ktorzy porzucaja swoje dzieci, ludzi, ktorzy sa ofiarami tabu wokol niemilosci do dziecka. Nota bene ci, ktorzy byliby zajebistymi ojcami, wlasnych nie maja, albo maja z jakimis potworami i to wiele albo wszystko wysadza). Bywa piekna, ale bywa nie. To tez jest instynkt, ten sam, ktory kaze niedzwiedzicy lgnac z malymi do niebezpiecznych ludzi, zeby ich nie zagryzl samiec.

            cdn
            • permet Re: Milosc mezczyzny 11.01.25, 13:37
              moze idealizuje tak bardzo, jak ty milosc kobiety i mezczyzny?
              jedno i drugie zazwyczaj nie jest idealne. ideal jest, w obu sytuacjach, odstepstwem od tzw. normy.
              • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 11.01.25, 17:09
                Ale ja wcale nie idealizuje milosci m-k, przeciwnie, w tych najwiekszych jest zawsze jakis element trudnosci, im wieksza tym wiekszy. Ktory sprawia, ze poprzeczka jest zawieszona wyzej niz dotad skakalas. Mysle, ze prawdziwa milosc poznaje sie po tym, ze ludzi rozwija, ze staja sie kims lepszym i prawdziwszym, odwazniejszym i madrzejszym. Przeskakuja siebie, swoje leki, ograniczenia i daleko wyprowadzaja ze strefy komfortu.

                Ja po prostu uwazam, ze to jest wieksza sila niz milosc do rodzicow czy dzieci. To jest cos silniejszego, potencjalnie, niz sama biologia.

                Potencjalnie oczywiscie.
      • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 16:28
        Jest seks i seks, ale Ty sie tego w tym wcieleniu Imczyslawie nie dowiesz. Jeszcze ze 100 inkarnacji potrzebujesz 😉 Kojarzysz taki film z Sewerynem i Skrzynecka sprzed 30 lat “Podroz na Wschod”? A no wiec wlasnie.




        • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 16:33
          Nie kojarze, bo od 40 lat jestem Wodzem w Nebrasce.
          Bron mnie allahu od reinkarnacji na tej wyspie zeslancow. Brrrrr.
          Heil Floda.
    • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 20:19
      Jasiu, a co bys powiedzial na ta boginie.

      www.facebook.com/reel/1681585555898742?mibextid=rS40aB7S9Ucbxw6v
      • jan_stereo Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 21:27
        Wiele bym nie mowil, ale moglbym od biedy z nia potanczyc smile
        • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 22:15
          Chyba cos w zwolnionym tempie. Przytulango tylko.
      • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 21:28
        a tu?
        youtube.com/shorts/GpuFkWzdWFw?si=LTveDk90_L1wqlca
        • jan_stereo Re: Milosc mezczyzny 10.01.25, 21:31
          Ta to chyba sama woli tanczyc smile
      • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 11.01.25, 19:17
        Teraz Ci wierze, ze sie na milosci nie znasz. Obie tancza jak w cyrku, pierwsza jak z bratem, druga solo i jeszcze dziwne miny robi 😀

        Z mezczyzna tanczy sie np. tak…

        m.youtube.com/watch?v=WbcZKiJGE6Y&t=175s&pp=ygULem9ycm8gZGFuY2U%3D;;WbcZKiJGE6Y;;https://i.ytimg.com/vi/WbcZKiJGE6Y/default.jpg;;The Mask of Zorro | A Passionate Dancer
        • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 11.01.25, 19:26
          Masz obsesje. Mysle, ze luty cie wykoslawil tymi swoimi dyrdymalami o zyciu.
          • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 11.01.25, 19:38
            Nie no oczywiscie, oczywiscie, wiadomo ze masz racje, wszystko chujnia z grzybnia, caly wszechswiat 😂
          • shachar Re: Milosc mezczyzny 11.01.25, 19:59
            Masz obsesje.

            Jesli ktos mial obsesje namacalna na temat Lutego, to ty Imus smile Czy wilczarnia to ta girlfriend, ktora wystawiala pazury na kazda probe krytyki Lutego?
            Teraz kiedy mysle o Lutencjuszu, to caly czas jestem pod wrazeniem, jak dobrze znal sie na ludziach, wiedzial o ich ciemnych stronach, co tylko daje do myslenia o tym, kim byl/jest. A girlfriend tlukla wszystkich jak leci, Luty byl kims wartym takiej walki, w jej pojeciu.
            • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 11.01.25, 21:30
              Tak, to ona. Olenka.
              Ja nie wiem czym wam tak imponowal luty.
              Kwiecista mowa? Mnie prywatnie oszukal. Poza tym, tacy wszystko wiedzacy, to dobry material na guru sekty. Na co wielu z was dalo sie nabrac. Nie wierze ludziom nie potrafiacym mowic o sobie prawdy, czy zamiescic malej fotki itp.
              Wiemy, ze luty to kobieta, piszaca wczesniej jako Ziuta. A zreszta, co mnie to obchodzi. Na tyle glupia, ze dzwonila do mnie podajac sie za kogos z psychologii, mowiac ze wie wiele o nas itp. Oczywiscie nie przedstawila sie, zapomniala o tym, ze jej numer sie wyswietlil, i byl z Vermont.
              Taki to kretacz. Kochajcie ja/go dalej, a on/ona ma was w dupie.
              Braun, ty widzisz i na larum nie grasz!
              • jan_stereo Re: Milosc mezczyzny 12.01.25, 11:41
                a_iii_ty napisał:

                > Ja nie wiem czym wam tak imponowal luty.

                Luty, opisywal bodaj swoj bardzo realistyczny sen ktory zostawil u niego silne metafizyczne odczucia z ktorych nie mogl potem przejsc do porzadku dziennego ( no chyba ze myle go z kims innym), takie wywarl wrazenie. Tyle mi sie zapamietalo z jego dzialalnosci forumowej, bo nigdy nie szukalem i nie mialem z nim zadnych telefonicznych kontaktow prywatnych jak Ty Imus smile

                • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 12.01.25, 15:48
                  Mial talent w sprzedawaniu swych przemyslen. Wielu jednak dalo sie nabrac na jego opowiesci o rozmowach z Chrystysem, na jego podroze w czasie (przy pomocy Chrystusa) itp.
                  Ja dostalem od niego tekst calego snu i pewnie inne osoby tez byly obdarowane tym.
                  Zahir w szczegolnosci byla opetana jego osobowoscia, co latwo wyczytac z jej wpisow.
                  Tacy ludzie jak luty, o czym juz wspomnialem, to charyzmatyczni liderzy, jednak odbierajacy rozum swym sluchaczom.
                  Rozumiem, ze fajnie sie go czytalo, ale dobrze byloby przymknac oko na te kwieciste wywody.
                  Braun na prezydenta!
                  • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 12.01.25, 16:44
                    Luty nigdy nie rozmawial z Chrystusem ani Cie nie oszukal, nikogo tez nie opetal - rozmawialismy o tym na privie i nie bedziemy kontunuowac publicznie. Po prostu czul w Tobie widocznie czerwone swiatlo i teraz jasno widac dlaczego.

                    Ta sygnalizacja swietlna w nas jest jednak kluczowa 😔
                    • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 12.01.25, 18:11
                      A to ciekawe, mnie mowil, ze Chrystus go oprowadzal po jakichs wydarzeniach historycznych.
                      Oszukiwal mnie, utrzymujac, ze ma dokladnie tyle lat co ja i tez ma na imie Andrzej.
                      Tak, czerwone swiatlo mi sie zapalalo, bo za duzo tego lukrowania rzeczywistosci. Przykladem niech bedzie jego/jej zachwyt nad smiercia kilkunastu mlodych ludzi w wypadku autokaru. Dla niego/niej to najwspanialsza rzecz jaka moze sie przytrafic.
                      Osmieszal sie tym swoim przysiadaniem sie do obcych i "nauczaniu" sie od nich.
                      Jeszcze raz powtorze: tacy ludzie sa niebezpieczni i wlasnie takie typy moga pociagnac "wyznawcow" do skoku w przepasc, by znalezc sie u stop Boga.
                      Mysle, ze wszyscy tu wyznawcy lutego nie potrafili przeswietlic tego typa, tylko jak bezmyslny tlum podazali za tymi jego dyrdymalami.
                      Tak, pisal swietnie, bardzo kolorowo i pewnie duzo prawd bylo w jego tworach.
                      Ale nie zapominajmy, zeby przemycic jedno klamstwo, mowi sie sto prawd.
                      Halleluja i prysk gasnica.
                      • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 12.01.25, 18:37
                        Nie bede dalej w to brnac, bo zaraz zwymiotuje.

                        Nie zapominaj natomiast, ze piszesz o kims, kogo kompletnie nie znasz.

                        Rozpoznajemy w ludziach podobna do naszej wrazliwosc. To nie jest przypadek, ze Ty wyzej zapytales mnie, co sie stalo z moja miloscia, a dwom innym osobom trzeba bylo bardzo malo, zeby czuc, co sie stalo.

                        Pozdrawiam i zycze Ci powodzenia.
                        • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 12.01.25, 18:49
                          Niestety, to wina lutego, przedstawiajac sie tak jak chcialby byc rozpoznawalnym. Ja go znam takim jakim sie prezentowal. A to ,ze prowadzil drugie zycie (prawdziwe), zamkniete dla mnie i innych, to juz nie moja wina. Tak to jest jak sie robi durniow z ludzi na forach, maskujac swa plec i prawdziwa twarz.
                          Nie porzygaj sie teraz.
                          • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 12.01.25, 19:15
                            Otwarte dla innych. Nie kazdy zasluguje na wszystko z kazdym. Kazdego z nas znaja realnie tylko niektorzy ludzie - ci, ktorym ufamy i ktorych chcemy. Wykorzystujesz fakt, ze nie zamierzam nic prywatnego wynosic z priva, wiec nie moge odpowiedziec na te insynuacje. Czyli wykorzystujesz mnie do przeprowadzenia swojej narracji przeciwko komus innemu, kto nic Ci nie jest winien i dawno z Twojego zycia zniknal.

                            No to milo bylo pogadac, musze powiedziec, ze bylo to dla mnie pouczajaca lekcja.
                            • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 12.01.25, 19:56
                              Kompletnie sie nie rozumiemy. Ja mowie o czlowieku, ktory wystepowal na forum i jesli go krytykuje, to za to jak sie prezentowal publicznie. Ty mowisz o czlowieku tym prawdziwym, ktorego nie znamy i dziwisz sie, jak mozna takiego kogos krytykowac.
                              To tak jakby krytykowac Trumpa za wystepy na Fox News, a dostawac bencki za to, ze on jest wspanialym czlowiekiem w prywatnym zyciu. Tylko jak my mozemy o tym wiedziec?
                              Gasnice prosze!
                              • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 12.01.25, 20:25
                                Nieprawda, odwolujesz sie do realnych kontaktow i wykorzystujesz je przeciwko komus. Przytaczasz je publicznie w szczegolach, szkoda ze nr tel jeszcze nie podales.

                                Sorry, Imczy, ale to byl faul. EOT.
                                • a_iii_ty Re: Milosc mezczyzny 12.01.25, 20:33
                                  Kontakty byly realne, w przeciwienstwie do nierealnej, zamaskowanej persony. Jesli wykorzystuje je, to tylko przeciwko uzurpatorowi forumowemu, nie cieplej, dobrej osobce, ktorej nie mialem szansy poznac.
                                  Gasnice prosze!
            • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 12.01.25, 00:01
              Fakt faktem, ze jestem terytorialna i staje po stronie ludzi bliskich, wtedy moze troche za temperamentnie 😉

              A.D. 2024/25 tez miewam ochote, Pambuk jeden wie, jak bardzo, ale jestem juz kims innym, odlozylam floret. Zreszta, wszyscy bylismy wtedy bardziej hajduczkami 😉

              Z reguly z Lutym walczyli ludzie nie za madrzy, ale w pewnym momencie zastrzezenia co do Lutego intencji zaczal miec ktos taki, ze to byla duza przykrosc i mam wrazenie, ze to widac w starych watkach, ja to w kazdym razie czuje - tu postawie kropke.

              Nie czuje obowiazku pokazywania twarzy kazdemu, kto tego chce, panie Chorazy, a juz szczegolnie publicznie. Mam silna potrzebe prywatnosci. Nie uwazam ze forum = moja chalupa. Ty masz inaczej i OK, ale musisz zrozumiec, ze nie kazdy jest Toba.

              Lubilam i lubie niektore nicki, ale ze skrajnie mala liczba osob przeszlam do reala i nikt z nich nigdy nie byl tylko jakims nickiem na mojej drodze. Nigdy z nikim nie spotkalam sie na probe czy z ciekawosci, kiedy mowilismy sobie hello realnie to zawsze byl juz ktos, z kim czulam bliskosc i komu ufalam 🙂 Nigdy sie nie pomylilam. Ci ludzie po prostu gleboko zawazyli na moim zyciu zanim to sie stalo.

              Jestem ze starej dobrej szkoly Krisha, nie wynosze z priva, wiec na tym zakoncze ten podwatek, w ktorym pan Chorazy postanowil mnie rozczarowac. Ale let it be, wszystko dzieje sie po cos 🙂
        • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 13.01.25, 00:08
          This is too funny big_grin

          Jak boga najwyzszego kocham i najswietsza panienke, ze chcialam wrzucic linka do tanca, nie do prawie pocalunku big_grin Nie mam najzielenszego pojecia jakim cudem ta 175. sek sie zalapala i akurat wlasnie ta big_grin

          • rzeka.suf Re: Milosc mezczyzny 13.01.25, 03:58
            oj nie, taka milosc jak na tym clipie, to cepelia i obezwladniajace, meczace sinsentido dla mnie. choc oczywiscie sa rzeczy o wiele gorsze niz latino pasja.
            • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 13.01.25, 11:03
              To tylko danza (czy jak tam sie mowi), teatrum 😀

              Natomiast ja bym z pasji i energii w milosci nigdy nie zrezygnowala.
              • rzeka.suf Re: Milosc mezczyzny 13.01.25, 11:53
                mi sie topo prostu od razu kojarzy z reszta zestawu: ciezkie meble, duszna atmosfera, plotkarstwo i tendencja do czerpania jakiejs dziwnej satysfakcji z kreowania, podsycania i brania udzialu w dramach. almodovar w zyciu codziennym jest zabawny moze do ogladania, ale w praktyce wymaga zelaznych nerwow, anielskiej cierpliwosci i filozoficznego wrecz dystansu. ja po prostu nie potrafie zrozumiec, albo raczej - nie potrafie afirmowac tendencji do robienia z zycia dramaciku w odcinkach. to, co jest, jest wystarczajaco skomplikowane zeby to jeszcze bardziej komplikowac.
                • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 13.01.25, 12:08
                  Meble i plotki? 🙂 Mnie sie pasja kojarzy raczej z entuzjazmem i radoscia. Natomiast nie uwazam, ze cale zycie powinno byc takie samo 🙂 Nie lubie agresji i nie weszlabym w nic agresywnego. Natomiast polubilam silniejsze emocje niz te, do ktorych bylam przyzwyczajona 🙂 Nawet moge sie nauczyc funkcjonowac w sytuacji, w ktorej trace kontrole nad sytuacja i sytuacja przejmuje ja nade mna 😉

                  A poza tym błyskotliwa meska inteligencja jakos mnie tak nastraja entuzjastycznie do zycia 😀
                  • rzeka.suf Re: Milosc mezczyzny 13.01.25, 15:41
                    Ten clip kojarzy mi się z takim hollywoodzkim ujęciem latino/hiszpanskosci. Gdzieś pomiędzy telenowela a generałem Franco.
                    Na Co dzień to męczące dla mnie, jak przedzieranie się przez sztucznie napompowane emocje i wykreowane przez nie problemy. Zdziwiło mnie to zestawienie tego, co piszesz i obrazu pasji jaki dałaś tym clipem.
                    ale, jak już wspomniałam, miłość w rytmie disco polo, mierzi mnie i zadziwia dużo bardziej.
                    • wilczamia Re: Milosc mezczyzny 13.01.25, 19:31
                      Toz to tylko teatrum! Konwencja to konwencja, ta jest hollywoodzka, czyli nie za wysublimowana i komercyjna do urzygu, juz nie wspomne, ze raczje zartobilwa wink Przeciez ja nie twierdze, ze to jest obraz i podobienstwo milosci do mezczyzny, a bron cie panie boze...

                      Daj lepszy zreszta smile

                      Oryginalnie chcialam wrzucic to, ale koniec zle wienczy to dzielo.



                      • rzeka.suf Re: Milosc mezczyzny 14.01.25, 01:47
                        dla mnie moj jest lepszy niz twoj. dla mnie. z toba zwiazku, milosci ani pasji nie przewiduje, wiec nie widze problemu w tym, ze sie roznimy dosc znacznie w kwestii upodoban.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka