ikka
22.09.04, 23:51
że emocjonalne uzależnienie od matki? zawsze miałam wrażenie, że mnie nie
kocha i żeby sobie to zracjonalizować, wymyśliła, że mam brzydki charakter i
zdania nie zmienia, jak się okazało. śmieszne jest to, że może to ja jej nie
kocham i sobie racjonalizuję. ale fakt, za bardzo jej potrzebuję. naiwna,
wierzyłam, że jak powiem o swojej chorobie, padniemy sobie w ramiona, ona
zrozumie, zapłacze, ja zapłaczę, pomoże, będzie zaszczycona moim zaufaniem. a
guzik. mama nie wierzy. i kolejny raz nie była dyskretna. i w dodatku się
obraziła i nie dzwoni. absurd. zawsze to ja pierwsza przepraszałam, pewnie
wkrótce to zrobię, zwłaszcza, że nie byłoby rozsądnie robić awanturę jedynej
sponsorce. rodzina to dziwny wynalazek. eksperymenty ze społeczeństwem bez
rodziny nie wyszły. ale te sprzeczne uczucia, miłość,rywalizacja, zazdrość,
frustracja, poczucie obowiązku, dążenie do wolności, zależności finansowe i
inne... czy to może być zdrowe, nietoksyczne? w sumie, najgorszy układ, ale
lepszego jeszcze nie wymyślono.
wątek drugi-fobie: burza(była dziś, wrzesień, to juz przesada),tzw. sytuacje
społeczne,egzaminy, prąd elektryczny, przemoc, szybka jazda samochodem, atak
terrorystyczny, lęk wysokości i głębokości, zwierzęta gospodarskie inne niż
psy, duchy i cmentarze.
straszliwa samotność i zniechęcenie.