Dodaj do ulubionych

JAK SIĘ ODKOCHAĆ?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 18:07
problem stary jak świat - jakochałam sie w facecie, w dodatku żonatym w
dodatku razem pracujemy i widujemy się prawie codziennie?
Czy są może jakieś sposoby (łącznie z medytacją z zaklęciami i bóg wie czym )
które by mi pomogły to zrobić
Już po prostu nie wytrzymuje tego napięcia a nie chce kolesia znienawidzieć
(może po prostu nie umiem)
Proooosssseee o rade
Obserwuj wątek
    • caorle Re: JAK SIĘ ODKOCHAĆ? 04.10.04, 18:11
      Musisz koniecznie podejrzeć jak On robi kupę.
      Albo poproś go, żeby podłubał się w nosie i coś zrobił ciekawego...
    • Gość: krish Re: JAK SIĘ ODKOCHAĆ? IP: 62.233.233.* 04.10.04, 18:12
      kup sobie

      universal anti affection kit release 3.5

      i trenuj...
    • vielonick Re: JAK SIĘ ODKOCHAĆ? 04.10.04, 18:52
      www.nastolatek.pl/pokaz.php?a=poddzial&nazwa=mil_odkochac

      • Gość: krish Re: JAK SIĘ ODKOCHAĆ? IP: 62.233.233.* 04.10.04, 18:57
        vielo, jestes genialna...

        szkoda ze to dla nastolatkow tylko...
        • vielonick Re: JAK SIĘ ODKOCHAĆ? 04.10.04, 19:04
          ej tam... <rumieniec>
          rady, uwazam, do zastosowania w kazdym wieku
          przeczytaj :)
    • Gość: suzie Re: JAK SIĘ ODKOCHAĆ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 18:56
      ojjjjjjjj...a czy ty w ogóle jesteś zakochana?może o tylko zauroczenie?wyobraż
      sobie,że twoja majwiększa miłość w życiu czeka gdzieś dalej-ty jej nie
      zauważasz,bo przysłania ci ja żonaty facet.zresztą żonaci faceci mają jedną
      zasadniczą wadę.są zajęci.ZAJĘCI.ZA-JĘ-CI!!!poszukaj sobie kogoś
      osiągalnego,kto bedzie tylko twój.pomaga .sprawdzone.powodzenia.:)
      • Gość: ewa Re: JAK SIĘ ODKOCHAĆ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 19:03
        włącz wyobrażnię:wyobraż sobie jak ochydnie wygląda w starej powyciąganej
        piżamie,.nieogolony i zęby mie umyte,idzie do łazienki,a właściwie człapie,
        ziewa na cały regulator, drapie się po...JKeszcze coś dodać?
        • vielonick Re: JAK SIĘ ODKOCHAĆ? 04.10.04, 19:06
          Gość portalu: ewa napisał(a):

          > włącz wyobrażnię:wyobraż sobie jak ochydnie wygląda w starej powyciąganej
          > piżamie,.nieogolony i zęby mie umyte,idzie do łazienki,a właściwie człapie,
          > ziewa na cały regulator, drapie się po...JKeszcze coś dodać?

          mhmmmmm....

          • Gość: vlad To łatwe...., IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 22:05
            ...wyobraż sobie tylko, że oto urządziłaś
            zwykły /zapoznawczo-poruchawczy/ wieczorek...
            To znaczy:

            -nabyłaś winko,
            -zamowiłaś pizzę,
            -podmyłaś się ,
            -natarłaś wonnymi olejki,
            -przykleilaś sobie nieswoje rzęsy, pazury...
            -pokryłaś twarz farbą maskującą defekty.
            -zapaliłaś świeczke,
            -zapuściłaś na full "Ich Troje"...

            I co?

            I kaszanka.
            Kaszanka otóż...

            Bo pizzę, i owszem, gostek był zeżarł, winko, jak najbardziej - wychylił,
            lecz miast zrazu włóczykijem swej dłoni, błądzić po ciała twego bezdrożach,
            po jego tajemniczych górach i wilgotnych dolinach, on w tancu ... zapodaje ci
            jeno temat do dyskursu:

            Czy mąż ma prawo zmuszać do gotowania???


            :D


    • k_i_k_a Re: JAK SIĘ ODKOCHAĆ? 04.10.04, 23:06
      znajdź sobie jakieś takie jego zachowanie, taką rzecz, po której będziesz mogła
      sobie mysleć: "złamas jeden..." ;) Mnie zawsze pomaga ;) A jak nie ma takiej
      rzeczy - sprowokuj go ;)
      • Gość: krish Re: JAK SIĘ ODKOCHAĆ? IP: 62.233.233.* 04.10.04, 23:13
        A jak nie ma takiej
        > rzeczy - sprowokuj go ;)

        kurewstwo to malo powiedziane
        • k_i_k_a Re: JAK SIĘ ODKOCHAĆ? 04.10.04, 23:40
          a emotikonek nie widział?... człowieku - nie można poważnie odpowiadać na takie
          pytanie... Sorry, ale ktoś tu oczekuje wróżenia z fusów... KAŻDY przypadek jest
          inny, każdy człowiek przeżywa inne emocje, inaczej odbiera to co się dzieje...
          Nikt poważny nie da tu poważnej recepty na odkochanie się. No chyba że
          wyświechtane: znajdź sobie jakieś zajęcie, pasję, zajmij się czymś, spotykaj
          się z przyjaciółmi, poznawaj nowych ludzi.... Frazes. Ale nic innego nie można
          na takie pytanie odpowiedzieć... Dlatego sobie zażartowałam, ot co
          • Gość: gf Re: JAK SIĘ ODKOCHAĆ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 23:42
            W gruncie rzeczy radzisz, żeby delikwent obrócił zakochanie w żart.

            No nie wiem...
            • k_i_k_a Re: JAK SIĘ ODKOCHAĆ? 04.10.04, 23:45
              nie... w gruncie rzeczy sugeruję, że szukanie odpowiedzi tutaj nie jest dobrym
              sposobem. Za mało ktokolwiek z nas wie o tej sytuacji, żeby cokolwiek radzić...
              Najlepiej po prostu odpowiedzieć sobie samemu na kilka podstawowych pytań... i
              może rzeczywiście - tak jak radziłeś niżej - powiedzieć delikwentowi... Być
              może jego reakcja rozwiąże cały problem... kto wie, czy nawet nie w taki
              sposób, że dziewczyna rzeczywiście (choć nie życzę) straci do faceta szacunek i
              po prostu znielubi...
              • Gość: gf Re: JAK SIĘ ODKOCHAĆ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 23:51
                > może jego reakcja rozwiąże cały problem... kto wie, czy nawet nie w taki
                > sposób, że dziewczyna rzeczywiście (choć nie życzę) straci do faceta szacunek
                i
                >
                > po prostu znielubi...

                a jednak...
    • Gość: gf medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 23:20
      wywalą Cie i będziesz miała z głowy ;)

      a serio - spuść pare mówiąc mu, ze go kochasz
      no co? chyba kochany ma prawo wiedzieć, że jest kochany?
      • Gość: krish Re: medytuj, ale w robocie IP: 62.233.233.* 04.10.04, 23:23
        oj gf...

        zawsze tak dobitnie mowisz?

        az mnie ciarki przeszli...

        niestety prawda pewno...
        • Gość: gf Re: medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 23:26
          Gość portalu: krish napisał(a):

          > oj gf...
          >
          > zawsze tak dobitnie mowisz?

          zalezy co ;)
          <kocham cie> mowie zawsze cicho :)

          >
          > az mnie ciarki przeszli...
          >
          > niestety prawda pewno...

          • Gość: krish Re: medytuj, ale w robocie IP: 62.233.233.* 04.10.04, 23:28
            ano
          • Gość: krish Re: medytuj, ale w robocie IP: 62.233.233.* 04.10.04, 23:32
            zapomnialem

            <kocham cie> mowie zawsze cicho :)

            i za to Cie cholernie cenie...
            • Gość: gf Re: medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 23:39
              a to mi się trafiło... :)))

              myslisz, że to cenne?
              a jak amant przygłuchy? ;)

              • Gość: krish Re: medytuj, ale w robocie IP: 62.233.233.* 04.10.04, 23:52
                to pies go jebal

                nie mowie o amancie ale o Tobie

                choc, skoro Ci niemilo, wybacz



                PS nadal sadze ze to najcenniejsze
                • Gość: gf Re: medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 00:13
                  oczywiście, ze bardzo mi miło :))


                  nie złość się ;)
                  • Gość: krish Re: medytuj, ale w robocie IP: 62.233.233.* 05.10.04, 00:15
                    no dobra, dobra...

                    a kocham cie

                    trzeba mowic

                    baaaaardzo





                    cicho...
                    • Gość: gf Re: medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 00:17
                      Jednakowoż nie zgadzam się z Komandosem, który uznaje jedynie mowę czynów w tej
                      materii.
                      • Gość: krish Re: medytuj, ale w robocie IP: 62.233.233.* 05.10.04, 00:22
                        ta granica jest plynna

                        zalezy od mowiacego

                        jezeli ma TA swiadomosc to moze

                        ale i swiadom jest rzeczy przyleglych

                        rzecz w tym ze wtedy juz nie bardzo trzeba

                        bo i tak wszystko wiadomo




                        a fakt niezaprzeczalny:

                        ktos , kto bardzo chce cos powiedziec innym
                        chce przekonac przde wszyskim siebie...

                        wot zalko...

                        ale prawda
                        • Gość: gf Re: medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 00:27
                          Gość portalu: krish napisał(a):

                          > ta granica jest plynna
                          >
                          > zalezy od mowiacego
                          >
                          > jezeli ma TA swiadomosc to moze
                          >
                          > ale i swiadom jest rzeczy przyleglych
                          >
                          > rzecz w tym ze wtedy juz nie bardzo trzeba
                          >
                          > bo i tak wszystko wiadomo
                          >
                          >
                          >
                          >
                          > a fakt niezaprzeczalny:
                          >
                          > ktos , kto bardzo chce cos powiedziec innym
                          > chce przekonac przde wszyskim siebie...
                          >
                          > wot zalko...
                          >
                          > ale prawda


                          Chyba niekoniecznie.
                          Ale musze się zastanowić.
                          • Gość: krish Re: medytuj, ale w robocie IP: 62.233.233.* 05.10.04, 00:38
                            powiem tak

                            jezeli kochasz, i masz faceta, ktory czuje na podobnym poziomie
                            (bo do tego upraszczamy)

                            to nie musicie sobie nic mowic

                            czlowiek moze klamac i kontrolowac wszystko
                            ale miesnie dookola oczu nie podlegaja woli
                            trzeba tylko umiec z nich czytac...

                            jak ktos Czuje, nie oklamiesz


                            moze byc tez ok jak on nie czuje
                            pod warunkiem, ze sie podporzadkuje

                            bredze...

                            i to niepopularnie w dodatku...

                            / niniejsze przeslanie skierowane jest tylko do gf;
                            wszyskich ktorzy mnie lubia prosze o skierowanie sie do nastepnego wpisu/

                            krish nieznany
                            • Gość: gf Re: medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 00:49
                              Krish,

                              teksty wyczytywane z oczu mogą zwieść na manowce i uważnego czytelnika.

                              Łatwo przeczytać "nie kocham cie już" i nie wpaść na to, że napisane jest "mam
                              kłopot i nie chcę cię tym obarczać".

                              Porozumienie o jakim piszesz, bez skuch, jest możliwe raczej tylko po wielu
                              latach.

                              Poza tym, od melodii "kocham cie" jeszcze nikt nie umarł :)
                              • Gość: krish Re: medytuj, ale w robocie IP: 62.233.233.* 05.10.04, 00:58

                                ale ja mowie ze umarl on

                                jebac JEGO (JĄ???)

                                mowie TYLKO o mowiacym

                                i o rzeczach przyleglych i konsekwentnych

                                jego (ją) wlaczylem tylko dla uproszczenia wywodu

                                (nie wzwodu), to nie literowka




                                jebac tych co umieraja, baczmy bysmy sami nie umarli
                                a skoro dopuszczmy by oni... itp, itd, bla bla bla






                                po co komus na sile mowic, ze kochasz?
                                jak tak jest, bedzie wiedzial

                                choc sa sytuacje, w ktorych jest to fajne dla obu stron

                                ale nie, gdy jedna ma problem

                                wtedy nie mow, daj odczuc

                                nie dewaluuj slow
                                • Gość: gf Re: medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 01:04
                                  Nie wiem, Krish.

                                  W Stanach middle class ojciec mówi dziecku 3 x dziennie "kocham cie" i wydaje
                                  się, ze to dziecko ma sie raczej lepiej niż polskie.

                                  Co do korelacji między gadaniem i czynami nie wypowiadam się.

                                  Co to znaczy mówic na siłę kocham?
                                  • Gość: krish Re: medytuj, ale w robocie IP: 62.233.233.* 05.10.04, 01:13
                                    w stanach ojciec middle class ma duzo mniejszy poziom stresu niz polski
                                    dziecko tez (na poczatku)
                                    a pozniej??? przebijamy ich w procencie narkomanow?

                                    nie wiem

                                    ale jakos tak mysle ze nie w tym rzecz
                                    • Gość: gf Re: medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 01:14
                                      na razie dobranoc :)

                                      mersiboku :))
                                • Gość: gf Re: medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 01:10
                                  Ja nie mówię, ze mającemu problem nalezy mówić "kocham cie" :D

                                  Tylko mówię, że niemówienie "kocham cię" w sprzyjających okolicznościach może
                                  zostać odczytane jako "nie kocham cie".

                                  Czy jakos tak, sama nie wiem ;)
                                  • Gość: krish Re: medytuj, ale w robocie IP: 62.233.233.* 05.10.04, 01:15
                                    nieeee...

                                    oczy, oczy, oczy...

                                    energia, energia, energia...

                                    czytanie nie ma tu nic do rzeczy
                                    • Gość: gf Re: medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 20:31
                                      Namysliłam się - nie masz racji.

                                      Oko w oko to się człowieka ma nie stale.
                        • vielonick Re: medytuj, ale w robocie 05.10.04, 00:30
                          Gość portalu: krish napisał(a):

                          > ktos , kto bardzo chce cos powiedziec innym
                          > chce przekonac przde wszyskim siebie...

                          eee....
                          czasem slowa sluza przekonaniu
                          a czasem potwierdzeniu

                          aha, i dobitnie nie znaczy glosno
      • vielonick Re: medytuj, ale w robocie 04.10.04, 23:53
        Gość portalu: gf napisał(a):

        > wywalą Cie i będziesz miała z głowy ;)
        >
        > a serio - spuść pare mówiąc mu, ze go kochasz
        > no co? chyba kochany ma prawo wiedzieć, że jest kochany?

        i co?
        facet wzrusza ramionami, mowi "aha" i odchodzi
        a zakochanie zostaje...
        • Gość: gf Re: medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 00:14
          Nie. Nie ma takiej mozliwości, zeby po takim doświadczeniu zostać w tym samym
          punkcie, w którym sie było.
          • vielonick Re: medytuj, ale w robocie 05.10.04, 00:25
            delikwentka dowiaduje sie ze niedoszly gach ma ja gdzies
            i co?
            i tak sama zostanie z niechcianym uczuciem...
            • Gość: gf Re: medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 00:31
              Jeśli faktycznie ma ją gdzieś i da temu wyraz w sposób nieelegancki, to raczej
              jej lekko przejdzie. Jeśli będzie nadal równie mocno kochała chama - coś z nią
              nie tak. A na to to są inne metody.

              Ale większa szansa, że to będzie dla niego pozytywna informacja. Ludzie wbrew
              pozorom rzadko olewają tych, którzy ich kochaja.
              • vielonick Re: medytuj, ale w robocie 05.10.04, 00:49
                olewa w sensie nie odwzajemnia
                przeciez sie nie zakocha w niej na zawolanie
                nawet jesli slyszac takie wyznanie zrobi mu sie przyjemnie
              • Gość: malgo Re: medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 04:21
                No tak bedzie mu przyjemnie ,nie oleje jej i co?
                Zone ma olac ,czy beda zyc od tej pory wszyscy
                razem szczesliwie?To moze i zonie powiedziec a ta
                z pewnoscia sie usunie.Prawdziwie kochajaca zona,
                w trosce o szczescie meza by tak zrobila .Jesli nie,
                znaczy nie kocha prawdziwie.Noo to juz jej wina-
                kopa w dupe i do piachu. To byla wersja optymistyczna
                dla zakochanej :)

                Wersja pesymistyczna -wyzna ,facet zwieje a jak prostak,
                to opowie kolegom i dziewczyna oprocz klopotu z klopotliwym
                uczuciem ,bedzie zawstydzona.









                • Gość: gf Re: medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 20:29
                  Pierdzielicie Hipolicie.

                  Tak. Najlepiej wcale nie ryzykować. Co prawda nic się nie wygra, ale co
                  najważniejsze nic się nie przegra!

                  Nie promuj filozofii tchórzostwa, bo ta plaga i tak ma się dobrze.
                  Nie zakładaj tez z góry, ze mężczyżni to chamy i idioci, bo im od tego nie
                  ubędzie, a Tobie tak.

                  Pozdrawiam.
                  • Gość: malgo Re: medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 21:51
                    Dobra zalozmy,ze wygra,tylko pytanie co?

                    ano zonatego faceta i ciag dalszych komplikacji.
                    Po co?Tego kwiata pol swiata a ten jest zajety .
                    Zeby jeszcz on tez palal ale na to nie wyglada,
                    wiec po co komplikowac zycie sobie i innym
                    wyznaniami.

                    Gdyby chlop byl wolny mialabym ,takie samo
                    zdanie jak Ty.W tej sytuacji nie moge,bo tak
                    czy inaczej ktos oberwie autorka,zona?

                    Nie uwazam,zeby powstrzymanie sie przed proba
                    zdobycia uczucia zonatego(i nic nie wskazuje,ze
                    nieszczesliweg zzona) faceta ,bylo tchorzostwem.

                    Wiec-pierdzielicie Hipolicie :)nie promuje filzofii
                    tchorzostwa,w moim pojeciu promuje filozofie
                    przyzwitosci a to nie jest plaga.Bo milosc nie
                    usprawiedliwia wszystkiego i warto zrezygnwac z
                    zaspokojenia swojej zachcianki ,jesli jest jeszcze
                    taka mozliwosc.To nie przegrana ,ze jest sie
                    przyzwoitym czlowiekiem a bycie kochanka lub
                    rozwalenie czyjegos malzenstwa nie jest wygrana .
                    Dziekuje tez za taka odwage.

                    P.S.Nie zakladam,ze mezczyzni to chamy i idioci(choc
                    bywa),jednak nawet jesli on zachowa sie super(nie
                    wysmieje itd..),to jej po takim obnazeniu bedzie
                    nieswojo(moze zreszta sie myle).

                    Zrob kobieto jak chcesz i tak ostatecznie Ty bedziesz
                    pila to piwo-sama albo z nim.Zona sie nie martw,to
                    pewnie kaszalot ,nie gotuje,nie rozumie go ijest
                    intelektualna fleja.NIECH ZYJE MILOSC.

                    y bedziesz
                    pila to piwo-w najlepszym wypadku,w gorszym

















                    • Gość: gf Re: medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 22:07
                      Nic nie wiesz. Ani nie wiesz, na co wyglada ani na co nie wygląda. Nic tez nie
                      wiesz o jego małżeństwie. Jest więc to teoretyzowanie obarczone wielkim
                      ryzykiem.

                      Po drugie, nie masz zadnej podstawy do klasyfikowania emocji autorki
                      jako "zachcianki".

                      Po trzecie, konia z rządem temu, kto slowami "kocham cie" rozwali prawdziwe
                      małżeństwo. W zasadzie jestem skłonna tego konia ufundować :)

                      Co sie wygrywa mówiąc prawdę? Spokój serca. Przyzwoitość polega właśnie na tym.

                      A ja jestem już dośc dużą dziewczynką, żeby nie mieć wątpliwości co do faktu,
                      ze kochany ma prawo wiedzieć, że jest kochany. Szczęśliwemu i dorosłemu
                      człowiekowi nic to nie odbiera.

                      Jestes może zoną? Bo czuję przez skóre pewna nerwowość.
                      • Gość: gf koń ma być z rzędem a nie rządem :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 22:09
                        bo też kto by chciał rząd? ;)
                      • Gość: malgo Re: medytuj, ale w robocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 00:35
                        Oczywiscie,ze to teoretyzowanie i domysly.

                        Przyznaje ,po wyslaniu glupio nawet mi sie

                        zrobilo,bo moze autorka watku poczula sie

                        dotknieta tonem a nic zlego przeciez nie

                        zrobila.Jej problem stal sie tlem dyskusji.

                        Droga autorko bez obrazy.

                        Wracajac do naszych juz czysto teoretycznych
                        rozwazan nawet jesli ,to bardzo,bardzo glebokie
                        uczucie ,to i tak nie uprawnia do wchodzenia w
                        czyjs zwiazek.Odpowiedz na pytanie:jaki jest
                        cel wyznawania niezainteresowanemu (poki co)
                        facetowi,ze sie go kocha?W moim mniemaniu
                        nie chodzi o czyste serce lub sprawienie mu
                        przyjemnsci.Raczej chodziloby o zdobycie jego
                        wzajemnosci a dalej logicznie albo bycie trzecia,
                        albo doprowadzenie do rozwodu.To juz nie jest
                        takie sliczne i czyste.Pewnie,ze mocne malzenstwo
                        wytrzyma ale czy proba rozbijania go(niezaleznie
                        udana czy nie)jest przyzwoitoscia?

                        Piszesz,ze on ma prawo wiedziec.Skad to prawo?
                        Moze chcialby wiedziec (jak i ja chce)ale to
                        jeszcze nie prawo.Czy tak sam ma prawo wiedziec,ze
                        nikt go nie lubi,jest odrazajacy a w ogole na kilo-
                        metr czuc mu nogi.Czy w tym wypadku,tez domagasz
                        sie realizacji jego praw.Jesli dorosly -to zniesie
                        a my bedziemy miec spokojne serca.

                        To nie jest mowienie prawdy tylko wpychanie jej
                        czy ktos chce,czy nie.Co innego gdyby pytal,mozna
                        sie zastanowic...

                        Zreszta zwroc uwage,ze w tym watku nie idzie o
                        prawa tego wysnionego ,jak napisze ,bede nad tym
                        myslec.Nie chodzi i o te zone,(slodka,czy jedze).
                        Chodzi o to,zeby sie dziewczyna nie poranila.
                        Pozostaje spisac protokol rozbieznosci:

                        Ja-nie wyznawaj,bo poranisz siebie albo innego(co
                        z tego,ze obcego)czlowieka

                        Ty-powiedz,ze go kochasz ,bedziesz spokojniejsza,
                        moze go zdobedziesz a jemu milo bedzie.
                        Niech tak zostanie-mala szansa na zblizenie w tej
                        kwestii.Poddaje sie.

                        P.S.Nie robmy osbistych wycieczek.
                        Skora Cie nie zawodzi -nerwowosc jest.Wynika z tego,
                        ze ja sie bardzo latwo zapalam ,jesli temat mnie
                        wessie.Twoj wniosek to teoretyzowanie obarczone
                        wielkim ryzykiem,podobnie moznaby zapytac ,czy jestes
                        kochanką lub rozbilas jakies malzenstwo .A co mnie
                        to obchodzi i jakie ma znaczenie.Przeciez tylko sobie
                        rozmawiamy a ze zdania inne...NIE ZNAM CHLOPA ,NIE :))

                        matko ,jak ja wolno pisze zgroza




















                        • vielonick co mi sie wydaje 06.10.04, 02:09
                          autorka zadala pytanie - jak sie odkochac?
                          nie napisala - chce zdobyc wzajemnosc, chce byc jego zona etc.
                          czy powiedzenie komus ze sie go kocha/jest sie w nim zakochanym
                          zakonczy uczucie? nie
                          moim zdaniem moze byc jeszcze gorzej
                          (nie musi ale z duzym prawdopodobienstwem moze)

                          z tego co i jak pisze autorka,
                          moim zdaniem mozna wywnioskowac, ze ten mezczyzna nie jest nia zainteresowany

                          chyba rzeczywiscie jedynym rozwiazaniem
                          jest poszukanie nowej pracy...
                          • Gość: malgo Re: co mi sie wydaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 03:09
                            Ja wlasnie o tym pisze.Nieudolnie ,bo wdajac sie
                            w dywagacje na temat jego szczescia malzenskiego.

                            A dziewczyna moze przezyc upokorzenie ,bo on ja
                            odrzuci(nawet jesli delikatnie,to jednak).
                            Z milosci i tak jej to nie wyleczy Czyli dwa
                            siniaki w miejsce jednego.
                            Jesli on odwzajemni,tez klopot,bo autorka
                            gdyby chciala wiazac sie z zonatym,zrobilaby
                            to.Zadalaby najwyzej pytanie:jak uwiesc
                            zonatego.

                            Zaznaczam-to wszystko mi sie wydaje .
                            Nie jestem zona tego pana(mezem tez nie).









                • alfika Re: zawstydzona 06.10.04, 12:06
                  jeśli zawstydzona to ok, zawstydzony człowiek już pomyślał "coś ze mna nie tak"
                  i zaczyna z reguły "korygować" swoje bycie "nie tak"

                  a jak mówienie pomaga, to widać by było i po tym, że ów mąż, jako mąż swojej
                  żony, wraca do domu i mówi "wiesz jak miło, taka jedna pani to mnie kocha,
                  fajnie, co nie?" - no bo przecież nei będzie ściemniał jak dzieciuch jeden

                  no i potem żona tez uzewnętrzni swoją radość, razem pomyślą co z fantem
                  uczynić - chyba że mąż ów radosny będzie na tyle, że żonie samej przyjdzie
                  porozmyślać...


                  Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
                  • Gość: malgo Re: zawstydzona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 13:05
                    Pytanie:dlaczego autorka mialaby sie zawstydzac-w celach

                    terapeutycznych? Co z nia "nie tak"-zakochala sie w zonatym,
                    to sie zdarza .Nie widze,zeby robila cos zlego.Moze piszac
                    "cos z nia nie tak",myslisz o jej zlym samopoczuciu?
                    Zawstydzenie go nie poprawi a czy mozna odkochac sie ze
                    wstydu?-licho wie...

                    Gdyby nie trudnosci na rynku,tez bym radzila zmiane pracy.

                    Korzysciami pana i jego zony wynikajacymi z tego,ze wspol-
                    pracownica wyznala mu milosc, nie ma co sie zajmowac.
                    Nie on prosil o rade.

                    Zaznaczam-to wszystko mi sie wydaje:)


                    ,
                    • alfika Re: :))) 06.10.04, 13:36
                      wiesz, aniołku, co prawda nie ja podsunęłam pomysł, że autorka poczuje się
                      zawstydzona, jeśli "jej" amant zlekceważy wyznanie, ale uważam taką kolej
                      rzeczy za możliwą - rozumiem, że ty taknie sądzisz

                      to i chwała ci za nowatorskie podejście, a pytania skieruj do pomysłodawcy
                      zawstydzenia

                      a jak przy dobrych rozwiązaniach najpierw bedziesz patrzyła na trudności... -
                      no sama powiedz, czy cokolwiek wtedy się osiągnie

                      ps. korzysciami pana i żony pana nalezy sie przejmować, jak najbardziej - wszak
                      korzyść ukochanego człowieka zawsze ma się na względzie! - jako zapewne autorka
                      wątku -
                      no i on, jak już się dowie o miłości, to kto wie, czy nie poczuje się wplątany
                      w zawiłą historię o lekkim zabarwieniu dramatycznym, a nawet komediowo-
                      dramatycznym!...
                      • Gość: malgo Re: :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 14:40
                        Alez ja wlasnie sadze,ze zawstydzenie jest
                        mozliwe i dlatego "zalecam" nie doprowadzac
                        sie do niego-po co?i za co?Czyli zadnych
                        wyznan,pocalunkow zadnych...:)

                        Nie wiem,ktore razwiazania sa dobre ,wiem
                        ktore bylyby dobre dla mnie.Nie wiem tez,
                        ktore sa wykonalne i to wszystko.Zgadzam
                        sie-trudnosci trzeba pokonywac ,co tu
                        gadac....

                        Amantowi i jego zonie nie dogadzac a niech
                        zasluza!!!

                        Ach te historie milosne one takie wciagajace
                        som;) chyba sie uzalezniam.

                        p.s.jestem koteczkiem .
    • Gość: Diuna Re: JAK SIĘ ODKOCHAĆ? IP: *.cplus.com.pl 05.10.04, 09:28
      ...wyobraź go sobie za 15-20 lat łysego,z wielkim brzuchem,zepsutymi zębami, z
      gazetą w fotelu i starych dresach :)
      poza tym na pewno ma całą masę wad-zacznij je zauwazać i wyolbrzymiać
    • t_torro Re: JAK SIĘ ODKOCHAĆ? 05.10.04, 20:24
      Daj sobie spokój z zaklęciami i medytacjami. Myślę, że jeżeli tylko masz taką
      możliwośćoczywiscie, to powinnaś jak najszybciej zmienić pracę...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka