mona.blue 10.10.17, 18:39 ... w towarzystwie jednych ludzi czujemy się dobrze, podczas, gdy w towarzystwie innych nie najlepiej? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kolegabogdan Re: Co sprawia, że ... 27.10.17, 22:45 Moim zdaniem to jest tak jak z poszukiwaniem męża,żony---albo jest chemia albo jej nie ma ;)Albo nas ciągnie do tej osoby i rozmowa toczy się płynnie,tematy same się nasuwają albo myślisz sobie kończ waść idę do domu.Ale fakt jest taki że niekiedy mam tak że powinno się mieć prawo do odstrzału jednego osobnika na rok:)Nawet z ryzykiem że mógłbym być ofiarą;) Mona mam do Ciebie pytanieJestem tu chwilkę.Patrzę,czytam Twoje niektóre założone tematy i się zastanawiam--to twoje badania nad naturą człowieka czy rzeczywiście masz tyle życiowych problemów,rozterek...?Bez urazy Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Co sprawia, że ... 27.10.17, 23:21 Nie nazwałbym tego problemami, po prostu zastanawiam się nad różnymi kwestiami, czesto jestem ciekawa, jakie inni mają przemyślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kolegabogdan Re: Co sprawia, że ... 27.10.17, 23:47 I możesz być autentyczna i tak już Cie lubię ;) Odpowiedz Link Zgłoś
leaf.7 Re: Co sprawia, że ... 28.10.17, 14:38 Dobre wyjaśnienie, czemu lubimy wciąż te same tematy poruszać, te same pytania zadawać. Arjani mniej się udziela. Myślałam, ze poczuła się urażona i stąd ta ucieczka. A potem sobie przypomniałam, że przecież ona zawsze o tej porze roku tęskni za włóczykijem. Odpowiedz Link Zgłoś
arjanii Re: Co sprawia, że ... 28.10.17, 16:32 Zwyczajnie nie mam czasu. Zagladam, wiecej czytam, niz pisze. Na zadnego wloczykija nie czekam, chociaz jak pojawi sie na forum, to i owszem lubie dopirpapir... Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Co sprawia, że ... 28.10.17, 17:06 Chemia, może i tak. I wydaje mi się, że zalety danej osoby wpływają na nasz pozytywny stosunek do niej oraz to, jak ona nas traktuje, a wady są odpychające. Odpowiedz Link Zgłoś
kolegabogdan Re: Co sprawia, że ... 28.10.17, 22:59 Popiszę sobie bo lubię rozmawiać z ludźmi a w windzie za mało czasu albo pieter w moim wieżowcu.A swoja drogą taką mam obserwacje że każdy ma potrzebę rozmowy,ale większość boi,wstydzi się rozpocząć ,więc postanowiłem sam zagadywać i okazuje się że potem już z górki rozmowa się rozkręca. A w temacie to z biegiem czasu zauważyłem że moje grono przyjaciół się zawęża a grono znajomych powiększa.Życie po prostu weryfikuje i nauczyło eliminować.Przyjaciele zawsze będą mile widziani i zawsze będę się przy nich czuł dobrze,dlatego są przyjaciółmi.Znajomi to właśnie tak na chwile, bo już takiej przyjemności nie ma a ta chwila trwa proporcjonalnie do tolerowania osobnika.Trochę już żyję i wiem że za szybko oceniamy ludzi i walczę z tym bo sam się na tym łapię.I taką prawidłowość zauważyłem że jak ktoś fajny na początku znajomości,taka dusza towarzystw, to czym bardziej się poznaje to okazuje się że to człowiek tylko do zabawy i nic konkretnego do powiedzenia nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś