Gość: Alicja
IP: *.tvk.tpsa.pl
18.04.02, 09:30
Witam! Mam za tydzień z kawałkiem ślub i jestem "w szponach" lęku. Mój
narzeczony jest mężczyzną mego życia, wszystko zorganizowane itd a ja umieram
ze strachu - boję się że zemdleję przed ołtarzem albo zrobię jakiś głupi numer.
Czy jest jakiś sposób żeby przełamać te obawy i zacząć się cieszyć z nowej
drogi życia? Nie wiem czemu ślub wydaje mi się końcem romansu, a początkiem
monotonii. Chciałabym zmienić nastawienie, ale nie wiem jak.
Pozdrawiam cieplutko.
Alicja