Lęk przed ślubem

IP: *.tvk.tpsa.pl 18.04.02, 09:30
Witam! Mam za tydzień z kawałkiem ślub i jestem "w szponach" lęku. Mój
narzeczony jest mężczyzną mego życia, wszystko zorganizowane itd a ja umieram
ze strachu - boję się że zemdleję przed ołtarzem albo zrobię jakiś głupi numer.
Czy jest jakiś sposób żeby przełamać te obawy i zacząć się cieszyć z nowej
drogi życia? Nie wiem czemu ślub wydaje mi się końcem romansu, a początkiem
monotonii. Chciałabym zmienić nastawienie, ale nie wiem jak.
Pozdrawiam cieplutko.
Alicja
    • Gość: frisky2 Re: Lęk przed ślubem IP: 62.233.139.* 18.04.02, 11:19
      Jesli przed slubem nie zyjecie razem, to po slubie na pewno bedzie inaczej. A
      jak sobie ulozycie - czy romansowo czy nie, to w duzej mierze od was zalezy.
      Ale nie tylko, takze od okolicznosci, np. jak sie pojawia dzieci bedzie wiecej
      obowiazkow, wiecej strachu o prace itp.
      Ale wszystko jest dla ludzi, nie pekaj.
    • Gość: tosia do Alicji przyszłej panny młodej IP: *.chello.pl 18.04.02, 11:22
      Cześć!
      Stres przed ślubny To jest bardzo naturalny, choć okropny stan. Ja 2 tygodnie
      przed ślubem myślałam że zwariuje bałam sie okropnie ,zaczynałam się zastanawiać
      czy Go kocham , a może kocham sąsiada -dziadka lat 90-siąt Nieżle co.Byłam jak
      sparaliżowana.
      Wiedziałam że muszę porozmawiać ze swoim przyszłym mężem.
      No i porozmawiałam .Powiedziałam Mu: "kochanie jeśli ci powiem godzinę przed
      ślubem że za Ciebie nie wychodzę to nie jest prawda ja poprostu mam w sobie
      dziwny niewyobażalny lęk ,więc jeśli tak się stanie to sie nie obraź tylko
      poprostu weż mnie do ołtarza siłą" a on zamiast cokolwiek powiedzieć zaczął się
      strasznie śmiać i powiedział " co denerwujemy się?">Wszystko przeszło w dzień
      ślubu -było takie zamieszanie...>Teraz żałuje że straciłam tyle czasu na
      paranoje - może bedąc w lepszym stanie psychicznym wybrałabym sobie lepszą
      bielizne do sukienki ślubnej zamiast takiej która wpijała mi się w tłuszczyk-a
      wybierałam ja sama bo moja mama juz nie żyje(tak naprawde wszystko było na mojej
      głowie -/ jedzenie, stół ,ubranie ,wiązanka.../ więc bylismy zdani sami na
      siebie , ale i tak to był mój najszczęsliwszy dzień w życiu .Polecam Ci kalmsy-
      proszki ziołowe na uspokojenie -Głowa do góry. Przyszłością sie nie martw .Dbaj o
      siebie,bądź tajemnicza -życie staje się monotonia kiedy po ślubie wydaje nam sie
      że jesteśmy swoją własnością-a tak nie jest. Trzeba się codziennie zdobywać i
      uwodzić.
      powiesz:
      -"ale to cięzka praca!".
      Odpowiem:
      -"owszem"
      Ale tylo wtedy nie bedzie monotonii.

      Kochanie
      Po 1-wsze
      Porozmawiaj z przyszłym mężem o swoich obawach -On też napewno trzęsie sie ze
      strachu.To co sobie powiecie to irracjonalny strach który w Was teraz
      siedzi.Bójcie się razem

      po 2-gie
      jak nie zrozumie daj mu do przeczytania mój list

      po-3-cie
      to męźczyzna Twojego życia

      PO-4-te
      jeśli sie boisz jak zareaguje, nic nie mów ale wtedy mówisz to przezwyciężyc Sama

      po-5-te
      dzieki Tobie przypomniałam sobie że musze trochę pouwodzić swojego męża..

      po-6-te
      wszysko bedzie dobrze

      ALICJO ŻYCZĘ CI DUŻO RADOŚĆI NIECH ANIOŁY DOBROBYTU MIŁOŚCI I RADOŚCI BĘDĄ ZAWSZE
      Z WAMI, NIECH TO BEDZIE NAJSZCZĘSLIWSZY DZIEŃ W WASZYM ZYCIU

      Tosia z Warszawy żyjaca na kocia łapę przez lat pięc męzatka przez 11 miesiecy
    • Gość: Melba Re: Lęk przed ślubem IP: *.chello.pl 18.04.02, 12:47
      Ten lęk jest najnormalniejszy na świecie. Jak przed każdym wielkim wydarzeniem
      w życiu. To jest WASZ dzien, będziecie najpiękniejszą i najzakochańszą parą,
      jaka stąpała po ziemi. Wszystkiego wspaniałego!
      • Gość: karola Re: Lęk przed ślubem IP: *.retsat1.com.pl 18.04.02, 18:58
        To że sie boisz i masz tysiace irracjonalnych mysli to calkiem normalne.Moge
        cie pocieszyc ze tak jest w kazdym przypadku(sama to przechodzilam niecaly rok
        temu).Zapewniam cie ze TEGO DNIA bedziesz najszczesliwsza i najbardziej
        zakochana osoba na swiecie.A jezeli bierzecie ślub w Kośćiele to zobaczysz jaki
        to niesamowite uczucie,ta aura i nieskonczona wielkosc...Trzymam kciuki!
        • Gość: Izabella Re: Lęk przed ślubem IP: *.vgernet.net 18.04.02, 21:43
          Prosze cie tylko nie bierz zadncyh proszkow!!!!Nie wiadomo jak Twoj organizm na
          nie zareaguje, moga ci one popsuc ten piekny dzien a tego chyba nie chcesz co ?
          Ja tez sie denerwowalam bardziej tym czy wesele sie uda, czy ksiadz nie odstawi
          jakiegos glupiego kazania jak moja rodzina sie zachowa itd itp i wiesz co
          wyszlo tyle niespodziewanych ale milych rzeczy ze zanim sie ogladnelam byl
          blady ranek po weselu:)))tego dnia bedziesz sie denerwowala ale tez bedziesz
          zajeta i uwierz mi nie bedziesz miala czasu na drobnostki a tego dnia czas
          bardzo szybko leci.Zycze milosci i wzajemnego zrozumienia dla was obojgu:))
          • Gość: ann Re: Lęk przed ślubem IP: *.wiml.waw.pl 19.04.02, 09:56
            To juz tak jest, nie jestesmy w stanie obejsc leku przed wielkim i nieznanym,
            bo w koncu nie wychodzi sie za maz codziennie, a pierwsze dni w pierwszej
            pracy, w nowej szkole, tez towarzyzy im lek, zazwycaj jest taki, ze jakos da
            sie z nim przezyc i kolejne dni sa juz O.K.
            I cos z wlasnego doswiadczenia....
            Organizowalam slub i wesele wlasnymi silami i srodkami, strasznie duzo roboty,
            wszystko robilismy sami, mozna powiedziec,ze dopilnowalismy kazdego kawalka
            upieczonego miesa na weselnej uczcie, tym wiekszy byl stres...i co sie okazalo
            1dzien przed slubem-sporo pracy, ostatnie zakupy weselne, ostatnie
            przygotowania, nasze inteligentne kucharki kazaly sie odwiezc do domu o 24...a
            przywiezc w sobote o 6.30. Moj maz je zawozil i przywozil, bylam tak wsciekla,
            ze nie moglam zasnac, nie moglam...i nie moglam...nie mialam pod reka zadnych
            srodkow nasennych....nie zasnelam, o 2giej w nocy zaczeli sie do nas wlamywac
            zlodzieje(dobrze poinformowani, wiadomo goscie, samochody-mieszkamy w domku)
            Zlodziei przepedzilam, wezwalam policje, przyjechali, za chwile pojawila sie
            brygada antyterrorystyczna, ktora mnie niezle wystraszyla, czekalismy wszyscy w
            koszulach nocnych na jezdni przed domem, nikogo nie znaleziono i...wszyscy
            wrocili do lozek, zasneli smacznie, ja natomiast juz nie zasnelam....o 4 zaczal
            lac deszcz, tak strasznie, ze ja ryczalam razem z nim, bylam tak zmeczona, zla,
            niewyspana, ze juz caly ranek tak przeryczalam...
            Rano mialam wizyte w fryzjerki...nie mial mnie kto zawiezc wiec wsiadlam w
            samochod i pojechalam sama...dalej lalo...Jadac samochodem wpadlam w poslizg i
            wyrzucilo mnie razem z owym samochodem kilka ladnych metrow na chodnik, na
            szczescie nic sie nie stalo, ja i samochod bylismy cali...
            Dojechalam do fryzjerki, cala twarz spuchnieta od niewyspania i placzu...jak
            kobieta uslyszala moja historie to tylko mi wspolczula i szybciutko zrobila mi
            piekny fryz...
            Wrocilam do domu, oczywiscie nie spalam od poprzedniego dnia od 8, wiec padalam
            na ryja, a tu dopiero wszystko przede mna...
            Szczesliwie w poludnie sie wypogodzilo, zrobilo sie cieplutko i zaczelo swiecic
            slonce, slub byl piekny, ale niewiele pamietam bo praktycznie spalam...z
            przeblyskami swiadomosci w czasie przysiegi...
            Pozniej bylo wesele, tez udane, niewiele pamietam, przezylam dzieki duzej
            ilosci tanca(mielismy rewelacyjna orkiestre),a jak tylko siadalam za stolem
            zasypialam....na siedzaco. O alkoholu nie bylo mowy, zasnelabym na stojaco,
            nawet w czasie tanca, wiec jako kompletny abstynent, po weselu o 7 rano dnia
            kolejnego w sukni slubnej, ale juz bez butow odwozilam kretynskie kucharki do
            domow(ale widok, co!panna mloda za sterami po 48 godzinach kompletnej
            bezsennosci i pelni wrazen)
            Generalnie jednak wrazenia sa nie do powtorzenia, tylu wrazen na raz nie
            zapewni zaden dreszczowiec i inne atrakcje razem wziete!!!!!
            Moja rada, trzymac proszki nasenne pod reka i nie wahac sie ich wziac, bo
            niewyspanej pannie mlodej moze przytrafic sie tyle przygod, ze wyobrazni
            brakuje!!!!!!
            • Gość: Tosia Re: Lęk przed ślubem IP: *.chello.pl 19.04.02, 16:10
              REWELACJA/JAK SIE CZYTA OCZYWIŚCIE/ JAK Z DRESZCZOWCA. DZIELNA
              JESTEŚ.POZDRAWIAM.TOSIA
    • Gość: Pastwa Lęk przed ślubem IP: *.rivnet 19.04.02, 23:39
      Czegoś tu nie rozumiem, kto Was do tego slubu zmusza i skąd jego potrzeba u
      Was, da Wam on coś ?


      Ps. zadałem te pytania, ponieważ mam wrażenie pewnej bezmyślności W Twoim
      postępowaniu, a może raczej, braku zrozumienia dla tego, co zamierzasz zrobić.
    • Gość: fnoll Re: biale fatum IP: *.bydgoska.krakow.pl 20.04.02, 00:53
      masz racje, po slubie jak za dotknieciem magicznej rozdzki mickey mouse
      zaczyna sie monotonia - i tu pojawia sie dziwaczny paradoks: dlaczego lecisz w
      to jak cma w plomien swiecy?

      lek jest czyms nieodkrytym

      gdy widzisz zagrozenie to odczuwasz strach i... uciekasz!

      a tu moze wcale nie ma zagrozenia?

      wejdz do jaskini lwa, lew cie ukocha :)))


      miztikfnoll
      • Gość: A27 Re: biale fatum IP: *.proxy.aol.com 20.04.02, 23:52
        Jak slysze, ze malzenstwo zabija romans to mam ochote kims potrzasnac. to
        powtarazanie glupisch sloganow.
        Niemniej jednak stres przedslubny jest normalny tylko bez takich pierdul o
        zabijaniu milosci, please.
    • re_ne Re: Lęk przed ślubem 21.04.02, 00:55
      Malzenstwo to tak troche jak klatka z ptakami, te ktore sa w srodku - chcialyby
      wyfrunac, a te ciekawskie z zewnatrz - chca tam koniecznie wejsc! :)))

      Ale zycze powodzenia!
      Rene
    • Gość: iwona Re: Lęk przed ślubem IP: *.popierdulka.pdi.net 21.04.02, 11:15
      Ja wychodze za maz w przyszla sobate i tez sie denerwuje, zwlaszcza ze moj
      wybranek jest ode mnie duzo mlodszy, ale chyba nie warto zbytnio przejmowac sie
      tym co bedzie bo i tak na wiekszosc spraw nie mamy niestety wplywu
      Pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego:))
      • arbuz13 Re: Lęk przed ślubem 22.04.02, 13:00
        wszystkiego najlepszebo .trzymaj się .Nie liczy się wiek osoby, ale wielkość
        jej serca. Całuski. Olcia
    • Gość: Alicja Re: Lęk przed ślubem IP: *.tvk.tpsa.pl 06.05.02, 07:44
      No i mam to za sobą. Zgodnie ze stereotypami - był to chyba najpiękniejszy
      dzień mojego życia, a właściwie tydzień, bo impreza się zdziebko
      przedłużyła :). Bardzo dziękuję za pozytywną energię, którą przesłaliście mi
      wraz z mailami - dodała mi odwagi. Jeszcze raz po trzykroć dzięki!
      Alicja
      • hookean Re: Lęk przed ślubem 06.05.02, 10:15
        No to wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia !!!
        • Gość: Melba Re: Lęk przed ślubem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.02, 20:50
          Opisz ze szcegółami, pliz pliz :)
    • akjs Re: Lęk przed ślubem 07.05.02, 15:06
      A ja sie nie balam tego co bedzie po slubie, tylko tego, ze podczas ceremonii
      lub tuz przed zdarzy sie jakas katastrofa.

      A ilez sie nasluchalam takich straszliwych opowiesci!

      * ze panna mloda pociagnela pana mlodego za reke, bo chciala zeby prosto stal -
      a on stracil rwnowage i spadl z oltarza
      * ze obraczki byly przyszyte do poduszeczki i nie mozna ich bylo zadna sila
      podczas ceremonii oderwac - a nikt nie mial nozyczek
      * ze pan mlody sie zatrul i wymiotowal co chwila podczas slubu
      * ze pan mlody zalozyl pannie mlodej wieksza obraczke a ona potem miala klopot -
      bo ta mniejsza jemu na reke sie nie chciala zmiescic
      * a sama bylam swiadkiem jak pastor sie pomylil i panu mlodemu powiedzial
      przysiege w wersji: " slubuje ci wiernosc i posluszenstwo", a pan mlody to
      powtorzyl...

      Tego typu wpadki najbardziej sie balam, ale na szczescie jest juz po, a slub
      byl piekny, cudowny i wzruszajacy.... czyli taki jak mial byc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja