Gość: yfcia
IP: 212.191.169.*
24.10.04, 15:34
Nie chodzi mi o kulinarne wpadki do płaczu, tylko do śmiechu. Ja długo
robiłam pycha sernik z bezą na wierzchu, która po ostudzeniu pokrywała się
brązowymi kropelkami. Kropelki nie podobały mi się - myślałam, że robię coś
źle - więc pracowicie wycierałam je z powierzchni ciasta. Długo później
okazało się, że sernik nosi nazwę "Złota rosa" i że te kropelki muszą być :)))