Dodaj do ulubionych

ciągłe kłótnie

12.10.04, 11:54
prawie rok temu wprowadziłam sie do domu ówczesnego narzeczonego, obecnie
męża. mieszkamy w trójkę (my i jego mama). powoli mam dośc atmosfery
panującej w domu a raczej w całej jego rodzinie. moim zdaniem oni nie
potrafią ze soba normalnie rozmawiac. wiecznie ktoś ma do kogoś pretensje.
każda rozmowa kończy się ostrą wymianą zdań a własciwie kłótnią. o zwykłych
wydarzeniach codziennych mówią podniesionym głosem. idziemy z wizytą do
babci - to samo, idziemy do ojca - to samo. a ja stoję z boku i tylko sie
przygladam. i wiadomo jak się czuję. najgorsze jest to, że to jest chyba
zaraźliwe. stałam sie nerwowa, byle błachostka wyprowadza mnie z rownowagi.
wyprowadzić się an swoje nie chcemy, bo mamy wiele planów związanych z domem,
w którym mieszkamy. mamy wyprowadzić się nie da, bo to był jej dom. ja
pochodze z rodziny, w której nawet głosu sie nie podnosiło. i nie umiem sobie
radzić w takich sytuacjach. rozmawiałam o tym nieraz z mężem, przyznawał mi
rację, mowił, że bedzie się opanowywał ale rezultatów nie widać. dobrze, że
chociaż na mnie nie wrzeszczą. czy jest jakis sposób aby wybudować sobie
bariere ochronną aby to na mnie nie przechodziło? jak tak dalej pojdzie, to
strace ochotę na powroty do domu albo nabawię się nerwicy..
Obserwuj wątek
    • mathias_sammer Re: ciągłe kłótnie 12.10.04, 12:10
      Przypuszczam, ze wiele osob poradziloby, zebys sie wyprowadzila z domu.
      Co do nerwicy to daleka jeszcze droga, ale pilnuj sie. Stan
      permamentnego "wyprowadzenia zrownowagi" moze stac sie codziennoscia i ani sie
      obejrzysz, a jestes juz.. drinn.

      M.S.
      • kryzolia Re: ciągłe kłótnie 12.10.04, 12:18
        Sa takie rodziny w których kłónie i mówienie do siebie podniesionym głosem, lub
        oburzanie sie o wszystko jest nawykiem. Osoba, która została wychowana w innej
        rodzinie doznaje szoku. A dla tamtych, jest to cos zwyczajnego, oni wcale sie
        na siebie nie gniewają. Jedni od drugich różnią sie tak jak np. my POlacy od
        Włochów. To jest poprostu różnica między jedną kulturą a drugą.
        • edmundzia Re: ciągłe kłótnie 12.10.04, 12:25
          no własnie, różnica kultur... niestety każda wymiana zdań miedzy mężem a mamą
          konczy sie kłótnią i płaczem po kątach. mama leci do córki ponarzekać na syna,
          tam kłócić się o błachostkę z córką i przylatuje do domu z żalami do córki.
          takie ciągłe pretensje są naprawde bardzo męczace. pociesza mnie tylko to, że z
          mężem rozmawiamy normalnie, nie kłócimy sie i zyjemy w mare zgodnie. boje się
          tylko, że nadejdzie czas, że na mnie tez zaczną wrzeszczeć..
    • Gość: Miang Re: ciągłe kłótnie IP: *.doskomp.lodz.pl / 195.205.148.* 12.10.04, 12:33
      nic dziwnego że matka męża jest nerwowa skoro chcesz ją wyrzucić z jej własnego
      domu
      • edmundzia Re: ciągłe kłótnie 12.10.04, 12:35
        nic takiego nie powiedziałam. wyprzedziłam argumenty "idźcie na swoje"
        • seksuolog Narzekania nie na miejscu 12.10.04, 15:10
          edmundzia napisała:

          >wyprowadzić się an swoje nie chcemy, bo mamy wiele planów związanych z domem,
          >w którym mieszkamy. mamy wyprowadzić się nie da, bo to był jej dom.

          Jezli masz takie plany to widocznie sa wazniejsze od nerwowej atmosfery.
          To co masz jest cena za dom, liczysz ze cie przypadnie a nic nie jest za
          darmo. Zacisnij zeby i nie narzekaj.
          • edmundzia Re: Narzekania nie na miejscu 12.10.04, 16:14
            dom nie przypadnie bo przypadł, wlasnie jesteśmy w trakcie generalnego remontu
            starej spróchniałej rudery z 1934 roku. ciekawe jak przeliczyć to na
            prawdopodobną przyszłą nerwicę i myśli typu: "chyba nigdy nie będe miała
            dzieci, bo nie chcę aby dorastały w takiej atmosferze". zaciskam zeby a z każda
            minutą coraz bardziej zaciskam. o tym, że taki sposób bycia (o ile można to
            nazwać sposobem bycia) panuje nie tylko w domu, ale takze w domach rodzinnie
            powiązanych (babcia, osobno mieszkający ojciec, siostra męża) tylko
            przypominam, bo już o tym pisałam. co robić? unikac wszystkich, zabarykadowac
            się we własnym pokoju i wychodzić przez okno? czy po prostu olewać to i udawać,
            że się nie słucha przekrzykiwań wzajemnych i wojen? czy produkują jeszcze
            stopery?
            • seksuolog Radykalna poprawa 12.10.04, 20:09
              edmundzia napisała:

              > przypominam, bo już o tym pisałam. co robić? unikac wszystkich, zabarykadowac
              > się we własnym pokoju i wychodzić przez okno? czy po prostu olewać to i

              To mozna robic. Ale niestety nie bedzie duzej poprawy. Radykalna poprawa to
              zamieszkanie osobno i rozluznienie wiezow rodzinnych. No ale ty wybierasz
              wyremontowana rudere z bagazem ktory wywoluje mysli o zaniechaniu rozmnazania
              sie. Wybacz ale to paranoja.
    • witch-witch Re: ciągłe kłótnie 12.10.04, 18:45
      To jest cena bycia blisko takich ludzi, bardzo ci współczuję. Ale rady to ty
      raczej nie chcesz. Wszędzie w naturze wszystkie małe i duże zwierzaczki jak już
      wyrosną to opuszczają gniazda rodzinne. Nie ma tak aby siedziały w pobliżu
      rodziców. A wy na odwrót.... jeszcze z matką pod wspólnym dachem mieszkacie,
      zamiast sie odseparować. Nerwicę to mało, ale w depresję można wpaść z powodów
      nieudanych rodzinnych kontaktów.
      • Gość: malgo Re: ciągłe kłótnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 20:35
        Gorzej ,ze Ciebie tez prędzej czy pozniej wciągną
        w te rozgrywki.Trzeba wielkiego opanowania ,zeby
        sie latami odcinac.Wyprowadzka by pomogla ,zostalyby
        do przecierpienia tylko wigilie ,urodziny dzieci ;takie
        tam okazje.Ich z pewnoscia nie zmienisz,perswazje nie
        pomogą.Są moze jakies terapie rodzinne ale tesciowej
        raczej nie zaciągniesz?
        • edmundzia Re: ciągłe kłótnie 13.10.04, 09:01
          hmm. wiem, że najprostszym sposobem jest wyprowadzić się i poluzować więzi
          rodzinne. niestety, nie tylko ze względu na remont domu ale przede wszystkim na
          chorobę teściowej (zaznaczam, że nie psychiczną) nie może ona mieszkać sama.
          jej córka nawet nie chce słyszeć o zamieszkaniu z własną matką. jestesmy chyba
          na siebie skazani. terapia byłaby dobrym pomysłem, ale na nią trzeba by
          zaprosić dosłownie całą rodzinę. oni uważają, że takie zachowania są jak
          najbardziej normalne. a moim zdaniem, obserwując ich relacje to mam wrażenia,
          że gdyby sie dało to jeden zabiłby drugiego za byle głupotę. najbardziej
          wkur... mnie to, że to ich malkontenctwo, ciągłe narzekanie, nerwowość przełazi
          na mnie.
          • kryzolia Re: ciągłe kłótnie 13.10.04, 14:12
            zrozum, nie zmienisz doroslych ludzi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka