Dodaj do ulubionych

Jak postępować z narcyzem?

18.06.18, 09:00
Czy są jakieś metody ułatwiające kontaktowanie się z narcyzem, w dodatku wysoce egocentrycznym? Takim, który nie słucha albo udaje, że słucha, nie daje informacji zwrotnych, w zasadzie prowadzi monolog na swój temat?
I co zrobić, żeby tak nie wkurzal?
Obserwuj wątek
    • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 18.06.18, 09:03
      Poza tym chciałam podziękować Herkulesowi za udostępnienie linka emocje.pro, jest tam bardzo dużo ciekawiej wiedzy psychologicznej, która mi się przydaje.
    • maly.jasio Jak postępować z narcyzem? - "na paluszkach", gdy. 18.06.18, 09:07
      na paluszkach chodzic wokolo

      - jesli musisz.

      gdy jest Twoim szefem, bratem, ojcem, lub synem.

      w innych wypadkach stanowczo omijac szerokim lukiem.
      • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? - "na paluszkach", 18.06.18, 09:47
        maly.jasio napisał:

        > na paluszkach chodzic wokolo
        >
        > - jesli musisz.
        >
        > gdy jest Twoim szefem, bratem, ojcem, lub synem.
        >
        > w innych wypadkach stanowczo omijac szerokim lukiem.


        Tak, chyba tak :)
    • herakles-one Re: Jak postępować z narcyzem? 18.06.18, 09:26
      Odpowiem Ci trawestacją pewnego zalecenia, którego autora nie znam. Brzmi ono tak: Do byka nie podchodź z przodu, do konia z tyłu, a od narcyza uciekaj z daleka. ( oryginalne jest: od durnia, idioty ).
      Mówiąc poważnie: jeśli to jest osoba o silnych cechach narcystycznych to żadne perswazje nie pomogą , a tylko Ty stracisz zdrowie. Nie zmienisz jej, a tylko ją dotkniesz i będzie chowała urazę i mścić się. Narcyza bardzo łatwo jest zranić, bo wszelka krytyka narusza jego gmach iluzorycznego obrazu własnej osoby. Jeśli to jest ktoś bliski i nie można całkowicie zerwać kontaktów to je trzeba ograniczyć do minimum. Po pierwsze trzeba zdać sobie sprawę, że narcyz zawsze będzie narcyzem i nigdy nie zaspokoi Twoich oczekiwań wobec niego, czy też niej. Gdy się z tym pogodzisz to nie będą Cię tak raniły jego/jej zachowania.
      • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 18.06.18, 09:51
        Chyba właśnie chodzi o te moje oczekiwania, trudno się podogdzić, że nie będą spełnione, bo to chodzi o moich rodziców, od których cały czas wydaje mi się, że powinnam doznawać zainteresowania i troski. Ale już mi tak ktoś radził w sprawie tych oczekiwań, to chyba faktycznie nie jedyne wyjście, bo trudno ograniczać za bardzo kontakty z rodzicami. Poza tym oni są już w takim wieku, że to ja powinnam okazywać im więcej troski i zainteresowania, tylko czasem wydaje mi się, że zamieniliśmy się rolami, że ja wchodzę w rolę rodziców wobec nich, a oni w rolę dziecka. No, ale może to normalna zamiana ról przy starzeniu się rodziców?
        • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 18.06.18, 09:53
          Miało być: faktycznie jedyne wyjście. I dzięki za radę :)
          • aaleksiss Re: Jak postępować z narcyzem? 18.06.18, 12:25
            Myślę, że moja matka. Zawsze próbuje czyimś kosztem się dowartościować. Według niej samej jest dobra, cierpliwa, wyrozumiała itp. tylko inni są bę. Aktualnie dostało mi się, że nie gotuję nie sprzątam, bo ona niby nawet gdy była chora to robiła wszystko na czworaka. Czasami człeka żal ogarnia ma bardzo zakrzywiony obraz samej siebie. Ale nauczyłam się z tym z nią żyć. Tak Mona mimo, ze była i jest paskudna nie zostawię jej. Jej wpływ na mnie jest bardzo niewielki i zauważyłam, ze ja odzyskując stabilność psychiczna i jej w pewnym sensie funduję terapię a co za tym idzie zmianę postawy. Sa to bardzo drobne i małe rzeczy. Ale i to cieszy.Nie jest już wstanie wpłynąć na mój humor czy poczucie winy, bo wiem, ze chora.
            • aaleksiss Re: Jak postępować z narcyzem? 18.06.18, 12:40
              generalnie fascynujące jak zmiana własnej postawy wpływa na najbliższe otoczenie i relacje.. Jestem w szoku. Zawsze się bałam powiedzieć nie, bałam się, że nie będę przez to akceptowana, bałam się mieć własne zdanie. A teraz po prostu tylko szef musi być ze mnie zadowolony, a reszta według uznania. Myślę, że wiele osób myślało o mnie że jestem głupia. Nigdy nie byłam, zawsze doskonale wiedziałam, co i dlaczego się dzieje. Ale strach mnie ograniczał. Myślę, że większość chorób psychicznych ma podłoże traumatycznych przeżyć, a co za tym idzie strachu.
              • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 19.06.18, 10:51
                aaleksiss napisała:

                > generalnie fascynujące jak zmiana własnej postawy wpływa na najbliższe otoczeni
                > e i relacje.. Jestem w szoku

                Tak, fajnie to obserwować, moi rodzice też zmieniają sie

                . Zawsze się bałam powiedzieć nie, bałam się, że ni
                > e będę przez to akceptowana, bałam się mieć własne zdanie. A teraz po prostu t
                > ylko szef musi być ze mnie zadowolony, a reszta według uznania

                Ja jeszcze nie do końca się z tego wyleczylam, ale to słuszne podejście


                . Myślę, że wiele
                > osób myślało o mnie że jestem głupia. Nigdy nie byłam, zawsze doskonale wiedzi
                > ałam, co i dlaczego się dzieje. Ale strach mnie ograniczał. Myślę, że większość
                > chorób psychicznych ma podłoże traumatycznych przeżyć, a co za tym idzie strac
                > hu.

                Może masz rację.
            • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 18.06.18, 13:05
              To całkiem jak u mnie :) Zmiana postaw pod moim wpływem, już od dawna i jeżeli popsuty humor to na krótko. Tylko zastanawiam się, czy ja lubię, bo kochać tomtak, ale z lubienie gorzej.
    • milamala Re: Jak postępować z narcyzem? 19.06.18, 00:58
      Najlepiej unikac.
      • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 19.06.18, 10:26
        milamala napisała:

        > Najlepiej unikac.

        Czasem się nie da;) Tu chodzi o rodziców.
        • ada_ww Re: Jak postępować z narcyzem? 19.06.18, 11:10
          Mona, czemu Ty tak meczysz tych rodzicow na forum? Jestes juz 40 a nie 18, nie zmienisz rodzicow, sa jacy sa. Ty natomiast mozesz ich rzadziej odwiedzac jak ich tak nie lubisz:)
          • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 19.06.18, 11:35
            ada_ww napisała:

            > Mona, czemu Ty tak meczysz tych rodzicow na forum? Jestes juz 40 a nie 18, nie
            > zmienisz rodzicow, sa jacy sa. Ty natomiast mozesz ich rzadziej odwiedzac jak i
            > ch tak nie lubisz:)

            Męczę temat, bo chciałabym sobie z nim poradzić. Umieć jakoś z nimi egzystować, bo nie chce ich zbyt rzadko odwiedzać, są już w podeszłym wieku i potrzebują mojej obecności.
            Ale muszę przyznać, że zmieniają się na lepsze, ostatnia wizyta była bardzo udana. Tylko jak czasem mnie czymś wkurza, właśnie swoim egocentryzmem, narcyzmem to znów we mnie to odzywa, znów się denerwuje, chociaż to dość szybko mija.
          • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 19.06.18, 15:26
            A może rozwiązanie problemu leży we mnie, aby być bardziej akceptując wobec wad innych.
            • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 19.06.18, 15:52
              Tylko trudno mi przez te i inne ich wady mieć taki prawdziwy, wewnętrzny szacunek dla nich, bo na zewnątrz staram się podchodzić do nich z szacunkiem. Z tym też nie wiem co zrobić, może znów akceptacja/tolerancja by pomogła.
              • ada_ww Re: Jak postępować z narcyzem? 19.06.18, 16:25
                Ty najlepiej zajmij sie zyciem wlasnym, a nie swojej rodziny. Prezentujesz tu na forum roszczeniowa postawe wobec rodzicow przyklejajac im etykiety egoistow, narcyzow, rodziny zaburzonej. Chcesz zmieniac rodzicow i ustawiac ich pod wlasne dyktando. Maja Twoi rodzice prawo zyc, jak im sie tylko podoba, czy Tobie sie to podoba, czy nie. Nigdy nie zyczylabym sobie tego, zeby moje dzieci ustawialy mi zycie pod ich widzimisie.
                • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 19.06.18, 20:02
                  Ja im nie ustawiamy życia, żyją jak chcą. Nawet nie mam już do nich werbalnie pretensji, kiedyś powiedzialam co myślę i nie będę tego w kółko powtarzać. Zresztą nigdy im nie mówiłam, że są narcyzami czy egoistami, a raczej egocentrykami, bo myślę, że za bardzo by ich to mogło zranić.
                • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 20.06.18, 10:42
                  Może i jestem roszczeniowa wobec rodzicow, ale trudno mi wynaczyc i zapomnieć krzywde, którą mi wyrządzili poprzez dysfunkcjonalne wychowanie.
                  • leda16 Re: Jak postępować z narcyzem? 20.06.18, 11:05
                    mona.blue napisała:

                    > Może i jestem roszczeniowa wobec rodzicow, ale trudno mi wynaczyc i zapomnieć k
                    > rzywde, którą mi wyrządzili poprzez dysfunkcjonalne wychowanie.


                    Czyli te wszystkie terapie jakie przeszłaś, łącznie z wartościami chrześcijańskimi o kant d..y potłuc, skoro masz taką postawę wobec starych, schorowanych rodziców i nawet się jej nie wstydzisz.
                    • ada_ww Re: Jak postępować z narcyzem? 20.06.18, 11:21
                      Leda, ja widzialam osobiscie kobiety po "terapiach", o ktorych wspominalam. Jedna podobnie, jak i Mona zostala absolutnie zantagonizowana z rodzina, gdy nie chciala z "terapeuta" isc do lozka, to wmawial jej, ze ma zahamowania seksualne, poniewaz w dziecinstwie byla molestowana przez rodzicow. Celem Mony jak widac jest ukaranie rodzicow za "dysfunkcyjne wychowanie". Kiedys zadalam Monie pytanie na czym polegaly dysfunkcje w jej rodzinie, to nie potrafila na nie odpowiedziec. Takie publiczne jechanie po rodzicach sama uwazam za malo etyczne, tylko, ze ja mam zupelnie inny stosunek do moich rodzicow i rodziny.
                      • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 20.06.18, 11:44
                        ada_ww napisała:

                        > Leda, ja widzialam osobiscie kobiety po "terapiach", o ktorych wspominalam. Jed
                        > na podobnie, jak i Mona zostala absolutnie zantagonizowana z rodzina, gdy nie c
                        > hciala z "terapeuta" isc do lozka, to wmawial jej, ze ma zahamowania seksualne,
                        > poniewaz w dziecinstwie byla molestowana przez rodzicow. Celem Mony jak widac
                        > jest ukaranie rodzicow za "dysfunkcyjne wychowanie". Kiedys zadalam Monie pytan
                        > ie na czym polegaly dysfunkcje w jej rodzinie, to nie potrafila na nie odpowied
                        > ziec. Takie publiczne jechanie po rodzicach sama uwazam za malo etyczne, tylko,
                        > ze ja mam zupelnie inny stosunek do moich rodzicow i rodziny.


                        Jak sama pisalaś mialas udane dziecinstwo, więc nie wiem czy rozumiesz, co to znaczy dysfunkcja. Pewnie mialas to szczęście, że miałaś troskliwych i kochających rodziców.
                        Co do moralmego aspektu to może i nie powinnam o tym pisać publicznie, ale traktuje to forum jako pewnego rodzaju pomoc terapeutyczna, gdzie uwagi innych pomagają mi uporać się z różnymi problemami życiowymi i w tym aspekcie pisze o różnych sprawach.
                      • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 20.06.18, 11:46
                        I jak takie dzieciństwo potrafi spaprac kawał życia.
                        • ada_ww Re: Jak postępować z narcyzem? 20.06.18, 11:49
                          Powiem Ci Mona szczerze, gdybym byla na miejscu Twoich rodzicow z wiedza, ze to Ty jako corka od lat w taki sposob publicznie na forum oczerniasz, nie chcialabym Cie znac.
                          • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 20.06.18, 12:37
                            ada_ww napisała:

                            > Powiem Ci Mona szczerze, gdybym byla na miejscu Twoich rodzicow z wiedza, ze to
                            > Ty jako corka od lat w taki sposob publicznie na forum oczerniasz, nie chciala
                            > bym Cie znac.

                            Wierzę, że z pomocą Boga będę mogła zmienić to wewnętrzne nastawienie wobec nich, bo samej jest mi bardzo trudno. Ale staram się być wobec nich fair w bezpośrednich kontaktach.
                            • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 20.06.18, 12:39
                              Ale fakt, że za dużo się chyba naczytalam tych poradników nt. dysfunkcji w dzieciństwie.
                            • ada_ww Re: Jak postępować z narcyzem? 20.06.18, 12:45
                              Bog, to znaczy szef sekty, o przepraszam wspolnoty, ktora udziela Ci terapii?
                              • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 20.06.18, 13:04
                                ada_ww napisała:

                                > Bog, to znaczy szef sekty, o przepraszam wspolnoty, ktora udziela Ci terapii?


                                Nie Bóg przed duże B. Katechiści już dawno mi powiedzieli, że powinnam przebaczyc rodzicom, cenić ich za to, że dali mi życie, i nie oczekiwać już od nich za dużo.
                                PS. To nie jest sekta, to wspólnota uznana w kościele katolickim, że statutami zatwierdzonymi przez papieża.
                              • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 23.06.18, 12:20
                                ada_ww napisała:

                                > Bog, to znaczy szef sekty, o przepraszam wspolnoty, ktora udziela Ci terapii?

                                Dlaczego masz takie złe zdanie o mojej wspólnocie?
                • leda16 Re: Jak postępować z narcyzem? 20.06.18, 10:58
                  Słusznie Ado. Moja przyjaciółka psycholog, pogoniła kiedyś jedną taką z terapii, bo przyszła z oczekiwaniem, że terapeutka pomoże jej wychowywać matkę, która zdaniem tej pannicy miała same wady w tym totalną niewiedzę na temat posługiwania się sztućcami przy stole. Mama była po podstawówce, pannica po wyższych studiach i strasznie się tej matki razem z siostrą wstydziły. Pacjentka, mimo, że ładna i młoda, jakoś żadnego chłopaka dłużej przy sobie utrzymać nie mogła i już w panikę zaczynała wpadać z tego powodu, a do tej "prymitywnej" wdowy mężczyźni w kolejce się ustawiali. Zwyciężył jeden wdowiec z wypasioną willą i portfelem, co również wyrodnym córkom sen z powiek spędzało.
              • leda16 Re: Jak postępować z narcyzem? 20.06.18, 11:14
                mona.blue napisała:

                > Tylko trudno mi przez te i inne ich wady mieć taki prawdziwy, wewnętrzny szacun
                > ek dla nich,


                Spotkałaś się Mona z takim terminem jak atrofia uczuciowości wyższej? Jest to niezdolność do kochania najbliższych - rodziców, męża, własnych dzieci. Typowa dla osób z głębokimi zaburzeniami osobowości.
                • ada_ww Terapeuci ... 20.06.18, 11:49
                  Leda, ale tak to jest, jak swiat zostaje odwrocony dogory nogami, gdzie smiec dawniej spiacy zaszczany w wiejskim rowie dzis prezentuje sie jako "terapeuta" i oglosil sie niemal bogiem. jeszcze do tego wywodzacy sie z "kultury", gdzie gwalty i okaleczanie kobiet sa norma.
                  • mona.blue Re: Terapeuci ... 21.06.18, 16:55
                    Ja miałam to szczęście, że spotkałam samych kompetentnych terapeutów. Ale wiem, że sama terapia wszystkich problemów nie rozwiąże.
                    • herakles-one Re: Terapeuci ... 22.06.18, 10:16
                      Wiesz Mona, ja już wczoraj planowałem zakończyć swój pobyt tutaj, lecz przeczytałem wczoraj te wypowiedzi w tym Twoim wątku i chcę Ci powiedzieć, że masz tutaj naoczny przykład czego nie robi osoba kochająca siebie.

                      Taka osoba na pewno omija szerokim łukiem takie anonimowe fora jak to, a już na pewno na nich nie wywnętrza się ze swoich problemów.
                      Masz przykład co spotkało Ankę. Piszesz, że Ci pomaga to forum gdzie kwestionują Twoje uczucia i mówią Ci , że źle czujesz i nie masz prawa czuć tego co czujesz?

                      Twoi rodzice też Ci to mówili. Nie wiem czy werbalnie, czy tylko swoim zachowaniem Ci to sygnalizowali, ale taki komunikat dostawałaś : "Twoje uczucia nie są ważne".
                      Ja wczoraj się zniechęciłem do pobytu tutaj i nie odstraszyła mnie panująca tutaj agresja, bo potrafię być równie , albo bardziej agresywny niż te ledy i ledopodobne nicki razem wzięte.Testosteron !!!

                      Tylko widzę, że takie anonimowe udzielanie porad mija się z celem, bo udzielający ich anonimowo rzadko bywa traktowany poważnie, co widać na Twoim przykładzie.
                      Zgłaszasz problem i wiesz , że go nie przerobiłaś, bo gdybyś go przerobiła to by go nie było, ale gdy przychodzi co do czego i mówię Ci jaka jest jedyna droga do jego rozwiązania, to robisz unik i w tył zwrot i będziesz teraz szukać drogi rozwiązania go na drodze duchowej.
                      Do wspólnoty należysz chyba od dość dawna i jak myślisz: dlaczego nie udało Ci się rozwiązać do tej pory tego problemu- chociaż Ci w wspólnota od dawna mówi " co powinnaś"? I dlaczego myślisz, że teraz Ci się uda? Co się zmieniło ?

                      Ja myślę, że sama stwarzasz sobie nieświadomie sytuację, w której musisz się źle czuć sama z sobą , bo nie spełniasz oczekiwań jakie stawia Ci jakaś grupa.

                      Ja osobiście nie znam, ani jednej osoby, która rozwiązała swoje problemy na drodze duchowej. Znam za to wypadki kilku samobójstw, które popełniły osoby rozwijające się duchowo, a które uchodziły w swoich środowiskach za wysoko zaawansowane w tym rozwoju. Inne osoby praktykujące tę drogę swój egocentryzm przekształciły w megalomanię. Jeszcze inne wylądowały w szpitalach psychiatrycznych. Potrzeba naprawdę bardzo silnej psychiki, by tą drogą pójść.

                      Czytanie poradników nie pomoże Ci zbyt wiele. Sama wiedza na ten temat jest warta tyle co w tym dowcipie; Spotyka się dwóch kolegów : Antek i Józek. Antek do Józka" Słyszałem, że chodzisz na psychoanalizę? Jak się czujesz? Rozwiązałeś już swoje problemy? Panujesz nad swoim żołądkiem? " Józek : " Jeszcze nie, nadal robię w portki, ale przynajmniej wiem dlaczego.
                      Można też popaść w hipochondrię i zdaje się , że masz pierwsze objawy tejże?.

                      Nie martw się. Nie widzę u Ciebie ciężkich zaburzeń, w każdym razie masz znacznie mniejsze niż większość piszących tutaj. Słuchanie porad od nich przypomina drogę, na której ślepy prowadzi kulawego.

                      Napisałem Ci co Ci jet potrzebne już wcześniej. Zrobisz co zechcesz. To Twoje życie, Twoja odpowiedzialność za nie i Twój wybór. Powodzenia !
                      • mona.blue Re: Terapeuci ... 22.06.18, 12:35
                        Fakt, ze nie nauczyłam się szanować swoich uczuć, bo w domu rodzinnym nie były one szanowane. Ale akurat co do tej dyskusji, to nie szkodzi, że usłyszałam, to co usłyszałam, czasem dobrze jest usłyszeć coś, co nawet może zaboleć. Sama wiem, że powinnam wybaczyć rodzicom i akceptować ich takimi, jakimi sa. Szkoda tylko, że nie zauważono mojej dobrej woli w tym kierunku, a potępiony w czambul.
                        Co do drogi duchowej to nie zgadzam się z Tobą, mi pomogła nawet więcej niż psychoterapia. Nie wiem, jaka droga duchową szli ludzie, o których pisałeś, ale w moich wspólnotach nie ma samobójstw, są same dobre skutki, ludzie prostują swoje ścieżki, wychodzą z nałogów, małżeństwa się odbudowuja, dzieci są dobrze wychowywane. Nie twierdzę, że obywa się to bez cierpienia, ale cierpienie jest potrzebne, żeby sobie pewne rzeczy uświadomić, zmienić i zbliżyć się do Boga. Jest to wieloletnia współpraca z laską dotyczącą życia, charakteru, relacji z innymi, ciężka i mozolna, ale dająca bardzo dobre rezultaty, jak patrzę na ludzi, którzy nią idą.
                        Ale to bardzo długa, wieloletnia droga
                        • ada_ww Re: Terapeuci ... 22.06.18, 12:43
                          I co teraz? Uzyjecie sily z tym swoim uposledzonym umyslowo idiota, ktory wypral ci mozg do tego, zeby wszystkich niewiernych sprowadzic do waszej chorej pseudowspolnoty?
                          ja sram na ta twoja wspolnote i na tego uposledzonego umyslowo pseudoguru
                          Nikt nie bedzie nikomu narzucal sekciarskiego wychowywania dzieci i do zycia z kims, z kim ktos zyc nie chce!!!
                          • mona.blue Re: Terapeuci ... 22.06.18, 13:49
                            ada_ww napisała:

                            > I co teraz? Uzyjecie sily z tym swoim uposledzonym umyslowo idiota, ktory wypra
                            > l ci mozg do tego, zeby wszystkich niewiernych sprowadzic do waszej chorej pseu
                            > dowspolnoty?
                            > ja sram na ta twoja wspolnote i na tego uposledzonego umyslowo pseudoguru
                            > Nikt nie bedzie nikomu narzucal sekciarskiego wychowywania dzieci i do zycia z
                            > kims, z kim ktos zyc nie chce!!!

                            Ja nie mogę wg Ciebie rodziców oczerniać na forum, a Ty moja wspólnotę możesz w ten sposób oczerniać,, kompletnie bez szacunku i z taka agresja sie o niej się wypowiadać?
                            Zdaje się, że dajesz sobie wyższe prawa niż mi, tonie wolno krytykować, mi nie.
                            • mona.blue Re: Terapeuci ... 23.06.18, 12:25
                              Chociaż fakt, że katechisci i wpolnota zarzucali mi, żebym została z exem w małżeństwie, też długo miałam do nich o to żal.
                              • mona.blue Re: Terapeuci ... 23.06.18, 12:26
                                mona.blue napisała:

                                > Chociaż fakt, że katechisci i wpolnota zarzucali mi, żebym została z exem w mał
                                > żeństwie, też długo miałam do nich o to żal.
                                >
                                Miało być: narzucali mi
                                • aaleksiss Re: Terapeuci ... 23.06.18, 13:23
                                  prawa Ci mówić, co masz robić, bo nikt za Ciebie nie umrze.
                                  Ja czuję naciski ze strony otoczenia - oględnie rzecz mówiąc, ze powinnam sobie " pałę" zaleźć, bo fiksuję. Nie chce mi sie nawet idiotom tłumaczyć, że na stan psychiczny nie miała wpływu " pała"
                                  Ponadto wiem jacy potrafią być mężczyźni i nie chce faceta tylko dlatego, że ma " pałę". Ją mają wszyscy faceci. Niestety niektórzy tylko prócz przyrodzenia i mózg.
                                  " Pałę " mogę sobie kupić w sex shopie.
                                  Taka prawda.
                                  • aaleksiss Re: Terapeuci ... 23.06.18, 13:26
                                    error
                                    Nikt nie ma prawa Ci mówić, co masz robić, bo nikt za Ciebie nie umrze.
                                    Ja też czuję naciski ze strony otoczenia - oględnie rzecz mówiąc, ze powinnam sobie " pałę" zaleźć, bo fiksuję. Nie chce mi sie nawet idiotom tłumaczyć, że na stan psychiczny nie miał wpływu brak" pały"Ponadto wiem jacy potrafią być mężczyźni i nie chce faceta tylko dlatego, że ma " pałę". Ją mają wszyscy faceci. Niestety, tylko nieliczni mózg. " Pałę " mogę sobie kupić w sex shopie.
                                    Taka prawda.
                                  • mona.blue Re: Terapeuci ... 23.06.18, 15:10
                                    aaleksiss napisała:

                                    > prawa Ci mówić, co masz robić, bo nikt za Ciebie nie umrze.
                                    > Ja czuję naciski ze strony otoczenia - oględnie rzecz mówiąc, ze powinnam sobie
                                    > " pałę" zaleźć, bo fiksuję. Nie chce mi sie nawet idiotom tłumaczyć, że na sta
                                    > n psychiczny nie miała wpływu " pała"
                                    > Ponadto wiem jacy potrafią być mężczyźni i nie chce faceta tylko dlatego, że ma
                                    > " pałę". Ją mają wszyscy faceci. Niestety niektórzy tylko prócz przyrodzenia i
                                    > mózg.
                                    > " Pałę " mogę sobie kupić w sex shopie.
                                    > Taka prawda.

                                    Masz rację:D
                                    • aaleksiss Re: Terapeuci ... 23.06.18, 16:12
                                      Taką pałą bez mózgu jest właśnie mój eks i debil z portalu multipasko.
                                      Eksa dojadę w Berlinie.
                                      Koniec manipulacji dziećmi, a tego skurw...... trolla dorwę za kasę.
                                      Dam mu osobistą możliwość powiedzenia mi co sobą według niego reprezentuje i kim dla niego jestem.
                                      Nie mam nic do stracenia i niczego ani nikogo już sie nie boję - zwłaszcza takiej pały bez mózgu :D
                                      Zakładam, że już ktoś czeka aby go sprzedać - wszystko jest tylko kwestią kasy i czasu :)
                          • mona.blue Re: Terapeuci ... 22.06.18, 14:15
                            ada_ww napisała:

                            > I co teraz? Uzyjecie sily z tym swoim uposledzonym umyslowo idiota, ktory wypra
                            > l ci mozg do tego, zeby wszystkich niewiernych sprowadzic do waszej chorej pseu
                            > dowspolnoty?
                            > ja sram na ta twoja wspolnote i na tego uposledzonego umyslowo pseudoguru
                            > Nikt nie bedzie nikomu narzucal sekciarskiego wychowywania dzieci i do zycia z
                            > kims, z kim ktos zyc nie chce!!!

                            Czy ty jesteś ateistka lub agnostyczką?
                          • mona.blue Re: Terapeuci ... 22.06.18, 16:20
                            ada_ww napisała:

                            > I co teraz? Uzyjecie sily z tym swoim uposledzonym umyslowo idiota, ktory wypra
                            > l ci mozg do tego, zeby wszystkich niewiernych sprowadzic do waszej chorej pseu
                            > dowspolnoty?

                            Nigdy nie używamy siły, żeby kogoś zachęcić do wspólnoty, szanujemy cudzą wolność, tylko proponujemy.
                            Nie wiem dlaczego nazywasz odpowiedzialnych naszych wspólnot upośledzonymi umysłowo, to są ludzie, których podziwiam, którzy maja zdrową osobowość.
                            I nie wiem dlaczego nazywasz moja wspólnotę pseudo-wspólnota albo sektą, skoro jest zatwierdzona i uznawana przez kościół katolicki,ale dla ciebie pewnie wszystko, co jest związane z kościołem jest złe.

                            > ja sram na ta twoja wspolnote i na tego uposledzonego umyslowo pseudoguru
                            > Nikt nie bedzie nikomu narzucal sekciarskiego wychowywania dzieci i do zycia z
                            > kims, z kim ktos zyc nie chce!!!

                            Wspólnota nikomu nie narzuca sposobu wychowania dzieci, ale ja np. obserwując innych rodziców i biorąc pod uwage sugestie bardzo na tym zyskałam, uważam że moje córki są dobrze wychowane, jedna juz się od dłuższego czasu usamodzielniła, skończyła w tym roku studia,odnosi sukcesy za granicą, druga jest niepełnosprawna, ale bardzo kochana, o dobrym sercu.
                            • aaleksiss Re: Terapeuci ... 22.06.18, 17:21
                              Moją wspólnotą są fani D.M. pozdrawiam Mona. I po, co się komuś tłumaczysz ? Twoja sprawa gdzie chcesz przynależeć i co Cię kręci.
                              • mona.blue Re: Terapeuci ... 22.06.18, 19:14
                                aaleksiss napisała:

                                > Moją wspólnotą są fani D.M. pozdrawiam Mona. I po, co się komuś tłumaczysz ? Tw
                                > oja sprawa gdzie chcesz przynależeć i co Cię kręci.

                                Co to jest D.M? :)
                                • aaleksiss Re: Terapeuci ... 22.06.18, 19:26
                                  Zespół Depeche Mode
                                  www.youtube.com/watch?v=B9f2BmlDB4w

                                  Na politykę i religie mam wywalone. Jedno mnie obrzydza, a drugie śmieszy. Oczywiście bez urazy Monia.
                          • aaleksiss Re: Terapeuci ... 22.06.18, 19:29
                            www.youtube.com/watch?v=IbqYZinQ7Wo
                            • mona.blue Re: Terapeuci ... 22.06.18, 19:43
                              aaleksiss napisała:

                              > www.youtube.com/watch?v=IbqYZinQ7Wo

                              Fajne i daje do myślenia :)
                        • aaleksiss Re: Terapeuci ... 22.06.18, 13:05
                          A ja nauczyłam się szanować siebie i swoje uczucia. Osoby, które tego nie robią w stosunku do mnie - izoluje. Kiedyś było mi przykro, ze nie mogę z kimś sie tam dogadać. Obecnie chyba też - ale nie mam siły na użeranie sie i tłumaczenie, ze ktoś tam nie ma prawa mnie źle traktować.
                          Za czasów mojego dzieciństwa tylko mój tato szanował moje uczucia. Tylko on jeden dawał mi prawo aby się złościć, płakać być niezadowoloną. Nie karał mnie za negatywne emocje. Ciągle mi tłumaczył. Nie wiem dlaczego matka, córka nie dają mi takiego prawa. Według nich powinnam zawsze być zadowolona. Córka ma ciągle problem, ze ja patrząc na swoje dzieciństwo twierdziłam, ze mogła na gorsza matkę trafić, że mogła mieć gorsze dzieciństwo. Ciągle próbuje wymusić na mnie jakieś poczucie winy za jej dzieciństwo. Nie wiem dlaczego tak robi. Ciągle się do mnie złości. Nie wiem tez dlaczego ciągle próbuje mi udowadniać jakich to ona ma wspaniałych partnerów. Kiedyś była sytuacja, ze poznałyśmy sąsiada. Przystojny. Generalnie według mnie dla mojej córki bardziej jak dla mnie ( wiek ) on spotkał sie ze mną i zaś awantura jak śmiem kogoś do domu przyprowadzić gdy ona jest. Gubię się w tym. Nigdy by mi do głowy nie przyszło aby mojej matce wyrzucać jej partnerów czy mojej córce.
                • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 20.06.18, 12:10
                  leda16 napisała:

                  >
                  > Spotkałaś się Mona z takim terminem jak atrofia uczuciowości wyższej? Jest to n
                  > iezdolność do kochania najbliższych - rodziców, męża, własnych dzieci. Typowa
                  > dla osób z głębokimi zaburzeniami osobowości.
                  >
                  Swoje dzieci bardzo kocham, rodziców na swój sposób tez, jestem z nimi dość mocno związana.
                  Co do zaburzeń osobowości to pewnie jakieś mam, choćby zalezno-unikajace.
                  >
                  >
                  • ada_ww Re: Jak postępować z narcyzem? 20.06.18, 12:17
                    Mona, Ty w przeciagu jakichs 3 lat odnajdywalas w sobie kazde z mozliwych zaburzen osobowosci. Czy osobowosc zalezno-unikajaca jest kolejnym Twoim problemem, nad ktorym kazal Ci pracowac twoj bog i terapeuta?
                    Ps. jestes tu na forum naocznym przykladem na to, jak wielka krzywde moze zrobic czlowiekowi "terapia".
                    • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 20.06.18, 12:41
                      ada_ww napisała:

                      > Mona, Ty w przeciagu jakichs 3 lat odnajdywalas w sobie kazde z mozliwych zabur
                      > zen osobowosci. Czy osobowosc zalezno-unikajaca jest kolejnym Twoim problemem,
                      > nad ktorym kazal Ci pracowac twoj bog i terapeuta?

                      Nie, po prostu tak mi się samej wydaje, może mylnie.

                      > Ps. jestes tu na forum naocznym przykladem na to, jak wielka krzywde moze zrobi
                      > c czlowiekowi "terapia".

                      Nie sądzę, terapia mi pomogła, ale na razie nie mam ochoty na więcej. Pewne problemy. wykraczają poza psychologię, są w sferze duchowości i mam nadzieję że wiara i udział we wspólnocie mi pomoże.
                    • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 21.06.18, 16:25
                      ada_ww napisała:

                      > Ps. jestes tu na forum naocznym przykladem na to, jak wielka krzywde moze zrobi
                      > c czlowiekowi "terapia".

                      A dlaczego tak uważasz?
                      • ada_ww Re: Jak postępować z narcyzem? 21.06.18, 17:06
                        Bo pomimo terapii tkwisz w tych samych probemach i doszukujesz sie ich jeszcze wiecej,
                        • mona.blue Re: Jak postępować z narcyzem? 23.06.18, 12:19
                          ada_ww napisała:

                          > Bo pomimo terapii tkwisz w tych samych probemach i doszukujesz sie ich jeszcze
                          > wiecej,

                          Nie tkwię w tych samych problemach, tak mi się wydaje. Pierwsza terapia pomogła mi wejść w dorosłość, druga uwolniła od męża despoty i pijaka, na trzeciej przepracowalam zranienia z dzieciństwa.
                          A że ma jeszcze jakieś problemy to fakt, chyba każdy ma. I chcę nad nimi pracować samodzielnie dlatego czasem tu na forum je wyciagam.
    • kod_matrixa Re: Jak postępować z narcyzem? 21.06.18, 22:52
      Tu masz wszystko opisane poradnikogrodniczy.pl/narcyz.php

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka