Dodaj do ulubionych

Marek Kotoński

18.12.20, 23:12
Co o nim sądzicie? Kotoński to kontrowersyjny pisarz, twórca internetowego radio samiec a także forum bracia samcy.

Poniżej kilka jego ciekawszych materiałów.

Miłość to ściema
youtu.be/dfIXnIfeTsw
Kobiecy terror, czyli wzbudzanie poczucia winy za rzekomą agresję - samiecweb.pl
youtu.be/t4wrk4Ce614
Frywolny olewa bitego przez swoją dziewczynę, rozpaczonego fana - samiecweb.pl
youtu.be/NTmCCsdz_mQ
Przemoc ekonomiczna ma płeć - to mężczyźni są jej ofiarą - strefasamca.pl
youtu.be/sHaEyqlKK7E
Nienawiść do kobiet jest niezrozumieniem tego, jak wygląda prawdziwe życie - strefasamca.pl
youtu.be/l-lKoA00CaQ
Czy jest prawdą, że rozbiłem wiele związków?
youtu.be/4PAK0fVRw_g
Jak radzić sobie z przemocą emocjonalną kobiet (shit testami)? - braciasamcy.pl
youtu.be/wfwgIw0_T4U
Dlaczego kobiety nie mają orgazmów? - samiecweb.pl
youtu.be/hRf2k8yQch8
Zanim zwiążesz się z samotną mamą z dzieckiem... - strefasamca.pl
youtu.be/_5ul3NH8wx4
Dla samotnej mamy, prawie zawsze będziesz tylko bankomatem - strefasamca.pl

youtu.be/f7zyoPMYkdI
Obserwuj wątek
    • mona.blue Re: Marek Kotoński 19.12.20, 22:12
      Z kilku fragmentow, których wysłuchałam to uważam, że to mizogin, a nawet mi incel.
      Kobiety to wg niego wszystkie są zle, wyrachowane i niegodne zaufania, a mężczyźni to biedne misie, które dają się wykorzystywać, a dzielny mizogin/incel ch uświadamia.
      Chyba nigdy nie zażądał miłości, albo faktycznie został kiedyś wykorzystany, a swoje złe doświadczenia uogólnił na całą płeć żeńska. Charakterystyczne jest też dla niego biologiczne podejście do miłości, uznawanie, że istnieje w zasadzie tylko poped, a jak sam mówi kobiety służą tylko do jednego celu.
    • harcownik Re: Marek Kotoński 20.12.20, 09:43
      Mizogin??! Skrzywdzony przez kobiety? Człowiek który nie zaznał miłości? Dostał klapsa w główkę, zamiast w pośladki przy porodzie?
      W swoich audycjach przedstawia niewątpliwie prawdziwe fakty. Niektóre podpiera badaniami naukowymi na dużych grupach osobniczych. W argumentowaniu swoich tez powołuje się na powszechnie uznane stereotypy (jaka jest szansa uznania racji mężczyzny w sfeminizowanych sądach) Jego wnioski, to w zasadzie jedno wielkie oskarżenie poczynań kobiet .Uzasadnia je oczywiście biologią, korzeniami ewolucyjnymi ,twz gadzim mózgiem. Zastrzega ,że nie wszystkich kobiet to dotyczy. On tylko otwiera pokrzywdzonym mężczyznom oczy. Czy zaleca sposoby wyjścia? Tak! Proste sposoby! Jeśli nie chce współpracować to zostaw ją. Nie brnij w związek, który nie rokuje. .Zainwestuj w siebie! Inaczej wyjdziesz z takiego związku z przetrąconym kręgosłupem, bez pieniędzy, z widokami na alkoholizm.* To chwytliwe! Faktycznie, wchodząc na odpowiednie fora, mamy zalew skarg mężczyzn: na jazgot, terror psychiczny, fizyczny, odmowę seksu swoich partnerek, Kiedy to się dzieje? W momencie nie zaspakajania rzeczywistych lub urojonych potrzeb kobiety, obniżenie standardu życiowego, lub gdy jej chęć posiadania dzieci została zaspokojona. Uczestnicy forów zastanawiają się dlaczego? Co się zmieniło. On stawia tezę: bo kobieta w głębi swojej jaźni ,partnerem gardzi. Udowadnia tezę w oparciu o olbrzymie badania przesiewowe. Niestety robi to w sposób miałki intelektualnie. Powtarza argumenty, fakty. Wyolbrzymia i uogólnia incydentalne zachowania kobiet(przypadek rapera Kartky) dla dowodzenia swoich tez .Jego audycje, to w zasadzie przydługie kalki jednego wystąpienia, którym dla niepoznaki zmienia tytuł .Dlaczego jego w zasadzie proste rady(zostaw ten związek, zainwestuj w siebie, zrób testy DNA swojego potomstwa, zadbaj o intercyzę) Budzą taką wściekłość feministek. Co dziwne nigdzie nie spotkałem argumentów przeciwko tezom autora. Tylko negacja i hejt ! Czy doczekam się, nie na bagatelizowanie, lecz ma rzeczową krytykę jego twórczości przez kwiat intelektualny tego forum?
      *Przecież takie rady są idealne również dla kobiet w twz trudnych związkach.
      • yadaxad Re: Marek Kotoński 20.12.20, 13:10
        Dlaczego intercyza ma wzbudzać opór feministek? Korzyści z uregulowania stosunków majątkowych działają w dwie strony. A potrzeba badania ojcostwa, bez względu na tak, czy nie, świadczy o nieprawidłowych relacjach między parą, które by móc być ze sobą powinny przejść terapię uświadamiającą czym jest związek.
      • mona.blue Re: Marek Kotoński 20.12.20, 16:30
        Ma dostęp do badań, że każda kobieta to 'zła kobieta była'?
        Z tego co usłyszałam to tylko badania, że kobiety wola przystojnych, o dziwo.
        Faceci też się za ładnymi oglądają.
        A co do stereotypów to np. faceci chcą kontrolować i panować nad kobietami.
        Stereotypy są często nieprawdziwe i krzywdzące.
      • harcownik Re: Marek Kotoński 21.12.20, 11:44
        To może tak zbiorczo ,by nie mnożyć postów.
        yadaxad „Dlaczego intercyza ma wzbudzać opór feministek..itd ”Ja to wiem, ty też, lecz wytłumacz takie postepowanie osobom typu Karolina W. Bezrobotnej absolwentce liceum. L.22 ,która na wiadomośc że jej ukochany .Kazio l.33, dziarski biznesman pierwszy milion grubo przed30, poprosił o spisanie intercyzy ,uruchomiła zestaw kobiecych sztuczek protestujących. Zestaw czeka na opisanie przez noblistę nie bajkopisarza.
        „… świadczy o nieprawidłowych relacjach między parą, które by móc być ze sobą powinny przejść terapię uświadamiającą czym jest związek.” Czyli jesteś takiego samego zdania jak autor: propozycja terapii lub rozstanie .Nie wiem jakie twoje doświadczenie w tej dziedzinie, lecz chyba orientujesz się zeby wysłać, mężczyznę czy kobietę na terapię to oboje musza chcieć. Najczesciej odpowiedz brzmi tak: Ja nie mam z tym żadnego problemu, jeśli ty masz to zgłoś się do psychola.
        „Kto nie umie panować nad sobą, chce panować nad innymi.” Dotyczy autora? Frazes ?Cytat? co niego wynika?
        mona.blue przykro mi lecz twój post, nic nowego do wątku nie wnosi.
        trust21
        "To bajkopisarz. Skrzywia obraz kobiet i związków".
        Uważasz, że przypadki takich biedaków jak Paul McCartney,Johny Deep,czy nasz znajomy Kazio Marcinkiewicz.to wypaczony obraz? To zaledwie wierzchołek góry, na który składają się losy setek mężczyzn wychodzących ze związków z przetrąconym kręgosłupem psychicznym, finansowym .Mogło by ich nie być, gdyby zastosować się do prostych rad (intercyza….itd. bajkopisarz o tym mówi) Teraz zagadka dla ciebie.
        Para, późna 40stka zakończyła swój związek kohabitacyjny..Córeczka lat 10 została przy mamusi, na utrzymanie której oprócz pobytów w przestępne weekendy i wożenia do szkoły, ojciec daje aż 300 zł/m. Ponieważ samemu źle się żyje, to oboje mają nowych partnerów.
        I teraz pytanie w jakim momencie nowy partner mamy córeczki (bardzo rozkapryszonej) stanie się bankomatem? Dlaczego ma się stać? Ja odpowiadam jak poniżej a ty?
        Gdyby nie pensja nowego konkubenta, to znacząco musiała by obniżyć standard życia swój i córki. A na to nigdy nie będzie zgody dziecka (presja rówieśników)Oczywiście jest jeszcze uczucie nowego partnera do matki dziecka pozwalające nie dostrzegać zwiększonych wydatków.(uznać ich konieczność ) Tylko że wydatki te rosną logarytmicznie a przychody nie .Pojawia się konflikt w którym matka zawsze stanie za potrzebami dziecka. Najczęściej potrafi je wyegzekwować !
        Czy to wykrzywiony obraz związków ? Samo życie!


        • yadaxad Re: Marek Kotoński 21.12.20, 15:01
          Podstawowa zasada jest taka, że jeśli ma się problemy z uporządkowaniem sobie relacji z partnerem, wszystko jedno czy to kontrolujący rodzić, który już nie ma prawa kierować naszym życiem, brak komunikacji z dzieckiem, czy partner, którego bardzo się kocha, tylko gdyby był zupełnie inny, to się idzie samemu sprawdzić w czym tkwi problem naszego nie radzenia sobie. Posyłanie drugiej strony, by się przerobiła na nam odpowiadającą nie istnieje. Tylko własne uświadomione działanie pozwala rozumieć czym i jak kierować się w relacji, a nie topić w mitach jak co miałoby wyglądać. Procentowo, to jednak jest więcej kobiet, które gorzej wychodzą na rozwodzie, łącznie z problemami alimentacyjnymi. Sprytnych i twardych jak czeska żona Trumpa , to jednak między kobietami solitery. A przy rozwodach celebrytów, to na ogół panowie adwokaci swoimi umiejętnościami stają przeciw panom porzucanym zmieniając je w atak piranii. Co do partnera jako bankomatu, to jednak większość matek wie, że demoralizowanie dziecka nie jest spełnieniem jego potrzeb. A facetowi musiało się podobać, że realizuje przywiązanie w związku imponowaniem kasą, a to zawsze niesie konsekwencje.
            • yadaxad Re: Marek Kotoński 21.12.20, 23:43
              Zło w związku, to zło. Nieumiejętność dostrzegania, radzenia sobie z nim, nieposiadanie odpowiedniej oceny, niczym go nie umniejsza. Zapracowujemy na własną krzywdę niechęcią do podjęcia wyzwania, a los się uległością nie daje przekupić. Mając wyobrażenie o partnerze jako o życiowym podarunku jak kobietom, tak mężczyznom życia nie ułoży.
              • harcownik Re: Marek Kotoński 22.12.20, 19:21
                yadaxad pisze „Zło w związku, to zło. …by zakończyć zdaniem…. Mając wyobrażenie o partnerze jako o życiowym podarunku jak kobietom, tak mężczyznom życia nie ułoży.”
                Bardzo mnie się twój wpis podoba. Do wniosków wynikających z twojego postu dochodziłem intuicyjnie ,mając na widoku nie dobro osobiste lecz dobro związku, rodziny. Zło jeśli się pojawiało, było likwidowane w zarodku ,bez roztrząsania kto winien. Nie chciejstwo lecz twarda codzienna praca. Dało to efekt w postaci udanego małżeństwa i optymistycznego spojrzenia na los świeżych jeszcze związków synów. Twój udany post nie daje odpowiedzi na moje pytanie: „Czy doczekam się, nie na bagatelizowanie, lecz ma rzeczową krytykę jego twórczości przez kwiat intelektualny tego forum?”
                Mieliśmy pisać o poglądach MK wyrażonych w jego audycjach, a tymczasem dyskusja zdaje się sterować w kierunku osobistych zniewag. Marek Kotoński napisał książkę, robi słuchowiska w których bierze w obronę mężczyzn ,jego zdaniem wykorzystywanych w związkach, do celów rozrodczo- finansowych. Podaje szereg przykładów które udowadniają tą tezę, Takie a nie inne „typowe” zachowania kobiet ,jego zdaniem (i nie tylko) są uwarunkowane ewolucyjnie. Na pozór wszystko wydaje się być uzasadnione, jednakże już intuicyjnie czujemy ,że ta rzeczywistość skrzeczy. Bagatelizowanie tematu i wskazywanie ,że kobiety wychodzą częściej ze związków bardziej „pogruchotane” chociaż prawdziwe nie dają odporu tezom autora.
                Moim zdaniem całe dowodzenie autora skleja negacja istnienia miłości. A to nieprawda Otóż człowiek jako homo sapiens ewoluował w kierunku zachowań społecznych. Człowiekowi miłość jest potrzebna. Jest jedną z sił sprawczych ludzkiego działania. Możemy pominąć jako incydentalną(chociaż idącą w tysiące w ludzkiej masie), ewolucyjną pozostałość „gadziego mózgu” tzn bezpiecznie przetrwać, najeść się i rozmnożyć. Takie postawy wygodnictwa ,chciejstwa, egoizmu są powszechnie piętnowane u obu płci .Być może wymusi to zmianę praw(a) Tezy autora popierane przez rzeczywiście pokrzywdzonych, chyba ich nie tak wielu, skoro lajków pod audycją naliczyłem 660, staną się ciekawostką, taką jak potwór z Loch Ness
                Zapytałem pewnej wychowawczyni w zakładzie poprawczym (dla skrajnie zdemoralizowanych dziewcząt), jakie widzi szanse na resocjalizację swoich podopiecznych. Po długim namyśle odpowiedziała: Jeśli pozna chłopaka, zakocha się, to duże. W przeciwnym razie żadnych. Tym samym niechcąco potwierdziła- miłość istnieje i może być potężną siła sprawczą. Ten skromny, bo nie potwierdzony żadnymi badaniami przykład, niech świadczy , że tezy autora są nieuprawnione. Wyciąga fałszywe wnioski na podstawie prawdziwych przesłanek.
                • yadaxad Re: Marek Kotoński 23.12.20, 00:22
                  No, nie wiem czemu miłość by miała zdemoralizowanego uszlachetniać. Miłość to instynkt, mózg narkotyzuje i bardziej ciało ciągnie do ciała, niż rozum do rozumu. Ci, którzy się rozumnie zakochują raczej nie wzbudzają aprobaty, to też działa podległość gadziemu mózgowi, którą każdy niesie instynktownie, nieświadom, że akceptuje w swojej zwierzęcej części naturalność rekcji na nieustającą u ludzi ruję. Demoralizacja jest akceptacją agresywności wbrew zasadom współżycia większej całości. Zabijanie zła w zarodku, nie jest zmuszaniem kogoś do ukrywania własnych potrzeb, bo znajdzie sposób na destrukcyjne ,pasywne zatruwanie sytuacji. Zwłaszcza, że sfrustrowany człowiek traci kontakt z wartościami na których mu zależy i zaczyna pragnąć momentalnej satysfakcji, nie licząc się z własnym dalszym życiem.
                  • harcownik Re: Marek Kotoński 23.12.20, 05:18
                    yadaxad pisze:
                    >No, nie wiem czemu miłość by miała zdemoralizowanego uszlachetniać<. Ja też nie wiem ,ale to obserwowalne fakty, których nie neguję .Także nie wiem dlaczego ziemia się kreci,(niepodważalny fakt) przecież nie po to ,by wystąpiły pory roku!?
                    > Miłość to instynkt, mózg narkotyzuje i bardziej ciało ciągnie do ciała,…<.Opisujesz raczej stan zakochania, który daje się wytłumaczyć chemią (wyrzut fenyloetyloaminy itd. powoduje wytworzenie dopaminy hormonu podobnego do amfetaminy,) Ten haj różnie przez osobników przeżywany, jest jednak relatywnie krótkotrwały. Później następuje stabilizacja. Włącza się rozum, wyciszają emocje(znowu za sprawą hormonów), sięga się do wdrożonych(wyuczonych) wzorców. Rozpoczyna się miłość.( lub nie) Dalszego ciągu wywodu, przyznam nie rozumiem* albo uznajesz, że miłość to chemia, której celem jest przekazanie genów następnemu pokoleniu**. Wtedy akceptujesz tezy MK i stajesz się obrońcą i propagatorem jego idei, lub uznajesz, że miłość to coś więcej niż te śmieszne ruchy (jak mawiał hrabia) a wtedy tezy MK stają się ciekawostką.
                    *Jakoś nie widzę spójności w tym co napisałaś? Frazesy, definicje? Tłumaczysz przyczyny „dojenia” ? 1)Kto nie umie panować nad sobą, chce panować nad innymi 2) Zwłaszcza, że sfrustrowany człowiek traci kontakt z wartościami na których mu zależy i zaczyna pragnąć momentalnej satysfakcji, nie licząc się z własnym dalszym życiem.
                    ** „Jesteśmy oto maszynami przetrwania, zaprogramowanymi zawczasu robotami, których zadaniem jest ochranianie samolubnych cząsteczek zwanych genami.'' R.Dawkins
                    • yadaxad Re: Marek Kotoński 23.12.20, 12:04
                      Oczywiście, że miłość to chemia. Zależy jednak od spektrum tego co nas podnieca. Im więcej jest powodów do kochania kogoś, tym dłużej trwa miłość. Jeśli nawet początkowa burza hormonów sprawia, że sam fakt fizycznej bliskości zmusza do nieustannej aktywności, nie oznacza, że faza uspokojonego porozumienia może być przestawiona jedynie na rozum, czyli przyjaźń, lojalność , wspólny interes. Bo to nie podnieca. Aby zdobyć się " na śmieszną gimnastykę" musi być chemia silniejsza niż szacunek do swojej i cudzej integralności. Ludzi, których szanujemy ( i siebie) nie chcemy widzieć w fizycznych sytuacjach wzbudzających zażenowanie. To jak pytanie, czy istnieje przyjaźń męsko damska. Owszem może istnieć. Porozumienie intelektualne i nic co wywołuje chemię. Owszem zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że pojawi się niespodziewanie element momentalnie podniecający. Ale w sytuacjach ekstremalnych, których nie przewiduje płaszczyzna porozumienia. Jak ktoś zdaje sobie z tego sprawę, to przyjaciela(ciółkę) w momentach kryzysu "ładuje" intelektualnie, a nie obejmuje, czy trzyma za rączkę. Bo zmuszenie do rozumowania jest doskonałym anty afrodyzjakiem. A teorii MK specjalnie nie zgłębiam, ma swój problem jak traktować stworzenie zwane kobietą, by wpasować to w swoje ludzkie życie, może i ma tam teorie do rozpatrywania, czy prostowania, ale nie mój problem, by chciało mi się z nim polemizować.
                      • harcownik Re: Marek Kotoński 23.12.20, 17:30
                        yadaxad napisała >A teorii MK specjalnie nie zgłębiam, ma swój problem jak traktować stworzenie zwane kobietą, by wpasować to w swoje ludzkie życie, może i ma tam teorie do rozpatrywania, czy prostowania, ale nie mój problem, by chciało mi się z nim polemizować.< Tak trzeba było od razu napisać ,uniknęlibyśmy drążenia tematu którym nikt, jak się okazuje, nie jest zainteresowany.
                        • yadaxad Re: Marek Kotoński 23.12.20, 18:09
                          Niby czemu, mnie interesują momentalne potrzeby związku i jak je rozumieć, by by trwałość relacji była twórcza. To, że związek realizowany jako zasada, nieuwzględniająca potrzeb psychicznych widzę jako poczucie katastrofy, albo przynajmniej frustracji z życia, gdzie nie ma restartu, w niczym rozpatrywania powodów wiązania się z kimś nie dyskwalifikuje.
        • trust21 Re: Marek Kotoński 22.12.20, 01:09
          Harcowniku bełkoczesz że aż przykro. Na każdy taki przypadek można też przywołać przypadki w drugą stronę. Więc nie manipuluj. Kotoński manipuluje w taki sprytnym sposób że bierze skrajne przypadki i próbuje robić z nich regułę. Na takie coś tylko dwa typy mężczyzn mogą się złapać: 1. Bez doświadczenia w kontaktach z kobietami b. Poranieni.

          A co do samotnych matek. Dla matki zawsze dziecko będzie na pierwszym miejscu i to jest normalne. Jeśli jakiś facet tego nie rozumie i sam chce być na pierwszym miejscu to znaczy że pod kopułą ma zdrowy bałagan, który najlepiej będzie posprzątać u terapeuty, bo to oznacza poważne deficyty.
          I nie każda samotna matka szuka bankomatu. Jest wiele takich co same sobie radzą bardzo dobrze. Więc proponuję nie wrzucać wszystkich samotnych matek do jednego wora.
          • yadaxad Re: Marek Kotoński 22.12.20, 18:26
            Dobrze by było, gdyby matki wiedziały co jest najlepsze dla ich dzieci, ale instynkt, jak wszystko w kobiecie gra, bez depresyjnych zaburzeń, kończy się do trzeciego roku. Potem już wchodzą kulturowe przekazy, które zostały przekazane rodzinnie. "Dojenie" partnera, bez względu, czy to ojciec, czy nowy partner, jest postawą wobec związku, a na dziecko, nie ma nic wspólnego z potrzebami dziecka, tylko i to się przyda w relacji nastawionej na pasożytnictwo, wynikające z postawy, że jako kobieta nic nie mogę, mam tylko to co sobie od "pana" jako niewolnik urwę.
              • yadaxad Re: Marek Kotoński 23.12.20, 17:55
                Prawda. To co podpowiada instynkt jest dobre dla dziecka. Kulturalne wymysły to łamią ze szkodą dla psychicznego rozwoju dziecka, jak karmienie w określonych godzinach, czy dawanie się wypłakać. Miłość i przywiązanie do dziecka się nie kończy, ale tu już na emanację dziecka osobowością wchodzą zachowania matki dyktowane kulturą środowiska.
                • trust21 Re: Marek Kotoński 26.12.20, 00:11
                  Naturalny instynkt macierzeński działa tak długo aż potomostwo z biologicznego punktu widzenia jest zdolne samo zadbać o swój byt. 3 letnie dziecko nie jest jeszcze do tego zdolne. U ludzi pierwotnych 3latek też jeszcze był pod opiką rodziców. Więc nieścisłości kulturowych w to nie mieszaj.Więc faktycznie nie pisz bzdur.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka