Dodaj do ulubionych

Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci

10.02.25, 01:01
Cześć,
jest prawie 1 w nocy a ja piszę tutaj swoje żale ale powiem szczerze , że chyba nawet nie mam gdzie się wygadać …
6 lat temu wyszłam drugi raz za mąż . Mam dwoje dzieci (23 i 19 ) , mąż też (16 i 30 lat).
Problem w tym, że ja męża dzieci akceptuję ale on moich nie . Nasze życie wygląda tak że trzy razy w tyg jeżdżę do dzieci , zostaję u nich na noc . Resztę tygodnia spędzam z mężem . Wiem , ze to dziwny układ ale moje dzieci nie chcianymi mieszkać z mężem i odwrotnie . To jest bardzo ciężki charakter … Doszło między nimi parę razy do spięć , głównie w mojej obronie . I tak to wygląda jak wygląda , nie lubią się . Mąż nigdy nie zaproponował byśmy wspólnie zamieszkali . Ma dom. Jest miejsce . Ale nigdy nie zrobił nic by moje dzieci czuły się w nim dobrze .Do czego zmierzam ? Mam kontakt z dziećmi bardzo dobry . Potrafię z córką dzwonić do siebie po kilka razy z jakimiś głupotami ale tak też jestem wychowana , że jestem nie tylko mama ale i przyjaciółka i cieszę się , że tak jest. Mój mąż oznajmił mi , że jestem matką Polką , że to jest nienormalne że ze starymi końmi mam taki częsty kontakt , że do nich jeżdżę , że zawożę albo odbieram skądś jak tego potrzebują , że dzwonimy do siebie często … usłyszałam że on nie wie kto jest bardziej nienormalny czy ja czy oni że tak dzwonią do mnie … Że destabilizuje mu życie … I tak się to ciągnie . Dodam , że taki kontakt z dziećmi mam od zawsze i cieszę się że jestem ich taką kumpelką . Tak i ja mam z moją mamą . Mąż ze swoimi córkami kontakt ma bardzo słaby . Twierdzi że nie potrzebuje tego , że chce odpocząć . I ok . Nie chce to jego sprawa ale jak w ogóle może mieć pretensje do mnie o to , że dzieci są dla mnie ważne . Twierdzi , że będę zawsze żyła ich życiem i ich partnerzy mnie znienawidzą . Póki co mnie jednak lubią 😬
Tłumaczę , że dziećmi moimi będą nawet jak będą mieć 50 lat i przecież to logiczne że kiedy będą mieli swoje rodziny to będzie inaczej . Ale nie rozumie . Nawet kiedyś mi kazał wybierać między nim a dziećmi … On wyznaje inne zasady wychowania dzieci , ja inne . Bardziej na luzie , przyjacielsko. On tzw twardą ręką.
Powiem Wam , że coraz bardziej mnie to męczy i wkurza . Łapie się na tym , że mimo uczucia nie chce z nim mieszkać tak 24h. Że tak mi dobrze , kiedy jadę do dzieci , do mieszkanka w którym się czuje najlepiej . Mam luz i spokój . To straszne wiem , ale nic na to nie poradzę . Nie mam siły na kłótnie na temat dzieci . Nie wiem już sama czy to ja zwariowałam czy on i musiałam się przed Wami wygadać .
Trochę mi ulżyło …
Obserwuj wątek
    • wilczamia Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 02:21
      Sorry, ale to nie bedzie mile.

      Nocowanie poza domem z doroslymi dziecmi to nieodcieta pepowina. Rozmawianie z dorosla corka wiele razy w ciagu dnia to nieodcieta pepowina. Robienie sobie z corki przyjaciolki to nieodcieta pepowina.

      Rola matki jest dyskretnie towarzyszyc i wypuscic w swiat, kibicowac temu, zeby inna kobieta byla dka corki najblizsza przyjaciolka. Byc w kluczowych momentach, sluzyc rada, kiedy poprosza, dzielic sie doswiadczeniem, jesli chca, okazywac zainteresowanie, ale nie praktykowac symbioze, w jakiej powinni byc z partnerami.

      Oczami wyobrazni widze, jak Twoja corka w przyszlosci mikrozdradza swojego chlopa z Toba.

      Na razie ich partnerzy Cie moze i lubia, bo 19-letni czlowiek jest krociutko w zwiazku, ale zadaj sobie pytanie, czy chcialabys, zeby Twoj maz mial taka relacje z wlasna matka, ze sypialaby u niego i dzwonila po kilka razy dziennie…

      Nie, matka to nie kumpelka. Sorry :(
      • yadaxad Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 09:53
        Obawiam się, że tu nie o relację z dziećmi chodzi, ale o uciekanie do nich z miejsca, w którym się nie czuje tak, jakby chciała i potrzebowała.
        • wilczamia Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 10:54
          Mysle, ze nie do konca zdrowa relacja z dziecmi byla pierwsza, czyli jest punktem wyjscia. Nie za bardzo rozumiem sytuacje, w ktorej 13-letnie dziecko zostawalo samo przez pol tygodnia, a matka u nowego meza. Watkownica chyba ma problem z odnalezieniem sie w roli i rodzica, i zony.

          Dzieci nie chcialy z nim zamieszkac, czyli sabotowaly nowy zwiazek matki. Teraz matka sabotuje swoj zwiazek, niejako "w obronie" dzieci podtrzymujac, w jej opinii wlasciwa, relacje z dziecmi. W kazdym razie dynamika tego ukladu wyglada bardzo odsrodkowo i wg mnie rzadko sie zdarza, zeby ludzie byli na tyle przytomni, zeby swiadomie ustawic partnera w roli pierwszego kregu. Maz zapewne niczego nie ulatwia, bo sam nie jest dosc dojrzaly, zeby stawic temu czola, ale czuje, ze jest na drugim miejscu i dlatego tak jest...

          Oj tak, patchworki trudna rzecz. Z tym ze aktualnie jej dzieci sa dorosle, a ona nadal tych ludzi infantylizuje...
          • yadaxad Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 11:26
            Człowiek ma ograniczone możliwości emocjonalne, jak gdzieś daje więcej, to gdzieś mniej. Jakby miała silną więź z mężem, to naturalnie odpuszczała by ssanie "energii przytularstwa" od dzieci i pozwalała im żyć ich emocjami w ich relacjach. A mąż chyba chciałby mieć małżeństwo skoncentrowane na sobie, podczas kiedy czuje, że złapał rolę portek w domu.
            • wilczamia Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 12:13
              Mam wrazenie, na podstawie bardzo dlugiego porownywania stosunkow spolecznych w PL i na Zachodzie, ze w PL szczegolnie latwo kobiety "ida w dzieci"... I szczegolnie trudno facet zostaje numerem 1. Znaczy, w porownaniu.

              To ona jest strona starsza w relacji z dziecmi, to na niej wiec spoczywa odpowiedzialnosc, zeby sobie z dziecmi nie robic zastepczego malzenstwa.
              • cpun-i-narkoman Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 13:05
                A no bo dziecko robi staremu, który je odsuwa na drugi plan piekło na ziemi.
        • lenkalena46 Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 11:29
          Trafione w punkt …
          • hrasier_2 Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 11:35
            lenkalena46 napisał(a):

            > Trafione w punkt …
            No wiesz nie każda lubi facetów. Niektóre by mogły żyć bez nich🥴
          • yadaxad Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 11:57
            Dzieci i tak cię emocjonalnie zdradzą, jak je zaangażuje ich rodzina, nie z decyzji, ale jak je wessie ich życie. Jak już masz "chłopa", to może znajdź przyjemności z bycia z nim, a jak jest tylko od przesuwania mebli, to będzie z tego walka w klatce. Facet się zmyje, bo ma wyobrażenie potrzeb, a jak ich nie ma to nic nie traci.
            • wilczamia Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 12:16
              Wlasnie niekoniecznie dzieci zdradza. Tak wychowywanym corkom jest sie trudno uwolnic od matek i powstaje cos toksycznego. To sa te dziewczyny, ktore z mamusia omawiaja kazdy problemik z facetem. Ona to podswiadomie czuje, dlatego obstawia corke. A maz czuje, ze nie wygra, wiec konflikt ma szanse sie poglebiac.
              • yadaxad Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 12:35
                Nawet jak na forum odzywa się dziesięć ludzi z tym problemem, to ludzi są miliony. Jak znajdą męża, nie portki, to będą się tylko pytać, czy wypada zablokować telefon, czy jak ją spławiać, bo się jej namolność na głaski zacznie zupełnie inaczej widzieć, choć z uczuciem, że to matka, którą się kocha.
                • wilczamia Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 12:50
                  Pod warunkiem jeszcze , ze to beda relatywnie silne, zdrowe, ogarniete, samodzielne osoby :) Na razie wiemy, ze to sa dzieci z niepelnej rodziny, co na dzien dobry jest poprzeczka.

                  Troche mnie zastanawia, ze watkownica tak po prostu zostawila 13-letniego dziaciaka w domu za soba, rozumiem, ze pod opieka 17-letniego, nawet jesli na 4 dni/tyg. Wydaje mi sie to dosc radykalne...
                  • lenkalena46 Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 13:01
                    Nie zostawiła żadnego dziecka samego .
                    3 lata temu wyszłam za mąż , 7 jesteśmy razem .
                    Pominęłam we wpisie wiele wątków , problemów przez które tak a nie inaczej jest , że dzieciaki mieszkają osobno a nie z nami . Pewnie to wiele by wyjaśniło ale nie chcę tutaj tego pisać .
                    • eagle.eagle Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 13:05
                      Jak nie chcesz tutaj pisać jak jest to czego oczekujesz ? Że będziemy się domyślać? Wymyślać scenariusze? Nijak nie możemy się odnieść się do twojego życia, nasze pisanie to pisanie dla pisania, całkowicie nic nie wznoszące.
                      • eagle.eagle Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 13:07
                        W dodatku kłamiesz bo w poście startowym piszesz że jesteście małżeństwem od 6 lat a teraz że dopiero od 3. Mając nastoletnie dzieci to jest bardzo znacząca informacja.
                      • lenkalena46 Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 13:11
                        Nie jest miłe pisanie o alkoholu , o słowach które się wtedy słyszy i o swojej głupocie że się nie ukróciło tego wszystkiego wcześniej bo się człowiek cieszył , że ktoś zwrócił na niego uwagę .
                        Alkoholu jest coraz mniej ale nie zmienia to faktu że moje dzieci mają taki a nie inny stosunek do męża właśnie przez to . Bo widziały jak płakałam , jak znosiłam te wybuchy … Dlatego nie ma z ich strony sympatii do niego . A on to osoba nieznosząca sprzeciwu . Każdy może mieć swoje zdanie ale pod warunkiem że jest takie jak jego . ..
                        • eagle.eagle Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 13:17
                          To może zacznij od terapii dla siebie. Al-Anon? Tam są cudowne kobiety. I od mówienia prawdy, nie ukrywania swoich emocji, krzywd.
                          Nic się nie zmieni jak ty się nie zmienisz. Tylko ty możesz cokolwiek zrobić ze swoim życiem. I nie zakrywaj się dziećmi, nie tłumacz się nimi - bo to nie w porządku.
                        • cpun-i-narkoman Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 13:21
                          Aaa, czyli dzieci to Twoi ratownicy. To oni są Twoim przyjaciółmi, nie Ty ich.

                          Ja pierdziu, jaka parentyfikacja 🤦‍♂️
                          No i jeszcze współuzależnionko. 🤦‍♂️

                          Do psychiatry, psychologa, terapeuty. Predziutko
                        • cpun-i-narkoman Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 13:41
                          I Ty się dziwisz, że nie spijają sobie z ust? No weź.

                          Moja macocha nie pije, a do dziś mówię jej pani, jak do nikogo innego. Po dwudziestu latach od jej związania się z moim ojcem i 13 od ich rozwodu.
                    • cpun-i-narkoman Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 13:10
                      W życiu bym się nie odezwał do takiej matki. Sorry
                      • eagle.eagle Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 13:14
                        Masz do tego prawo. Każdy ma prawo odzywania się do tych których chce. Ale to niczego nie wnosi w tym wątku.
                        Wyobraź że na np AA czy Al- Anon tam sami nie idealni są, i mimo wszystko to działa,.ludzie wychodzą ze swoich niedoskonałości. Pewnie dlatego że tam nikt nie czuje się lepszy od nich.
                    • wilczamia Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 13:22
                      Najpierw napisalas, ze 6 lat temu wyszlas za maz...

                      Czyli zwiazalas sie z agresywnym alkoholikiem i sie do niego wyprowadzilas, zostawiajac nastoletnie dzieci polsame? Obawiam sie, ze nie rozwiazesz swoich problemow pisaniem na forum, wygladaja na dosc powazne.

                      Wszyscy popelniamy bledy i wszyscy mamy jakies slabosci. Ale to, kim jestes, okresla sie post factum - kiedy masz szanse z dystansu na siebie krytycznie spojrzec. I albo bedziesz szukac winy w innych i szukac dla siebie samej usprawiedliwien, albo zostawisz innym naprawianie ich samych, a sama zajmiesz sie tym, co do Ciebie nalezy i co mozesz zmienic: soba.

      • cpun-i-narkoman Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 13:03
        👍
    • hrasier_2 Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 11:32
      Masz mieszkanie, masz gdzie wrócić. Jak mojego kumpla zabajerowała pewna kobieta i mało co nie sprzedał mieszkania. I dzisiaj by mieszkał pod mostem. Zobaczysz jak Ci się ułoży. Jak się nie da razem mieszkać to się cieszy co się ma. Widocznie mu nie zależy na tym.
    • cpun-i-narkoman Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 12:22
      Masz mega porządne te dzieciaki. Albo strasznie naiwne.

      W takich sytuacjach to dzieciory nie odbierają od mamusi w ogóle, jak sobie wybrała takiego fagasa 😁

      Zero akceptacji dla starego/starej, którzy idą za kimś kto nie akceptuje ich przeszłości i dzieci.

      W ogóle wiązanie się z kimś kto ma inne poglądy na wychowywanie to - nawet nie wiem co. Akt desperacji?

      No sorry
    • eagle.eagle Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 12:46
      Teraz masz dzieci dorosłe , a jak to było te 6 lat temu ?
      Też nie mieszkałaś z dziećmi ?

      Myślę że to co teraz czujesz i robisz jest w tamtym czasie zakotwiczone.
      Może czujesz się winna że wolałaś kogoś bardziej niż swoje dzieci.
      Bo właśnie teraz powinnaś skupić się już tylko na mężu, oczywiście nie ignorując dzieci bo one wciąż potrzebują rodzica, ale już w dużo mniejszym stopniu niż te 6,5 czy 3 lata temu.
      No chyba że jest to twoje wytłumaczenie aby odejść od męża, ale jak jest Ci źle to nie musisz szukać innych powodów aby odejść. A napewno byłby to jeden z najgorszych powodów - dla dorosłych już dzieci.
      • wilczamia Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 12:52
        Myślę że to co teraz czujesz i robisz jest w tamtym czasie zakotwiczone.
        Może czujesz się winna że wolałaś kogoś bardziej niż swoje dzieci.


        W punkt wg mnie.
      • lenkalena46 Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 13:06
        Nie da się edytować postu a za mąż wyszłam 3 lata temu . Nie 7.
        Tyle jesteśmy razem ale chyba miałam klapki na oczach i cieszyłam się że ktoś zwrócił na mnie uwagę .
        Mój mąż ma ciężki charakter i nigdy nie było między nim a dziećmi super relacji . To jest bardziej akceptujemy się bo musimy .
        Teraz po latach widzę , że już na początku powinnam dać spokój . Nie widziałam tego co widzę teraz.
        Tak na prawdę 4 lata temu zaczęłam być częściej w domu męża a mniej w swoim z dziećmi ale wiesz co mnie boli najbardziej ? Nigdy nie padło hasło zamieszkajmy razem ….
        • eagle.eagle Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 13:19
          > Nigdy nie padło hasło zamieszkajmy razem

          To sama nie decydujesz o tym z kim mieszkasz ?
          • eagle.eagle Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 13:25
            Sorry, odeszłam od alkoholika, od socjopaty, od osoby z zerowym poczuciem własnej wartości - to było najcięższe - i to były 3 osobne osoby. Wiem że źle wybieram partnerów ale też wiem że od każdego można odejść, często kończąc w sądzie jako pokrzywdzona - u mnie 2 razy. I najgorsze jest zwalanie winy na partnerów, zawsze to ja ich wybierałam i ja decydowałam na co się godzę w związku.
            • cpun-i-narkoman Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 13:29
              Super to napisałaś.

              Tu dziewczyna musi zdać sobie sprawę, że nie jest winna alkoholizmowi partera, ale jest winna, że go wybrała i to bardziej niż dzieci i jeszcze z nim została. Jej odpowiedzialność. Tylko
              • yadaxad Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 14:22
                Nie, to że kobieta trafia trafia na złego mężczyznę, to wciąż jeszcze nie jest jej wina, bo andro stosunków wciąż nie ma. A patry wymagania wciąż kobietom mieszają w głowie.
        • eagle.eagle Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 17:28
          Ja jeszcze jedną rzecz napiszę i już się zamykam.

          Nie boisz się że córka będzie Ci udowadniać że można odejść od męża ?
          Tak jak ja to robię. Ciągle próbuje pokazać mojej mamie że można odejść od męża, tak jak ją prosiłam, aby odeszła od taty jak byłam dzieckiem. To wszystko jest podświadome i nadaje się na terapię, ale to się dzieje. Po to wyszłam za alkoholika, urodziłam dwójkę dzieci, aby być w tej samej sytuacji. To chore wiem, ale nasz mózg i psychika nie zawsze mądrze postępuje.
          Twoja córka może podobnie postępować jak ja.
          • lenkalena46 Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 19:54
            Nie, nie boję się tego . W moim przypadku każdy kto zna moją sytuację , mówię tutaj o mojej rodzinie ( brat, rodzice) twierdzą , że powinnam dawno zakończyć tą relację . Przez to wszystko co było . Byli świadkami niektórych awantur .
            Moje dzieci się nie wtrącają .
            • eagle.eagle Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 20:56
              Ale widzą co się dzieje, bardzo dobrze wiedzą co się u Ciebie dzieje, sama o tym pisałaś.

              Zastanów się jaki dajesz im przykład. Czy jest to przykład że trzeba się szanować i walczyć o siebie, o swoje szczęście?
              • yadaxad Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 21:11
                Szczęście to nie wiele ma tu do roboty. Ważny jest brak nieszczęścia, nie tkwienie w czymś mordującym. Potem się jakoś ułoży, nawet z szansą na jakieś szczęście, ale uczucie spokoju i stabilność emocjonalna jest podstawowa by żyć. Inaczej, to się zawsze jakoś źle poskręca.
            • hrasier_2 Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 11.02.25, 00:07
              lenkalena46 napisał(a):

              > Nie, nie boję się tego . W moim przypadku każdy kto zna moją sytuację , mówię t
              > utaj o mojej rodzinie ( brat, rodzice) twierdzą , że powinnam dawno zakończyć t
              > ą relację . Przez to wszystko co było . Byli świadkami niektórych awantur .
              > Moje dzieci się nie wtrącają .
              To zakończ. Po co masz się męczyć. Chyba że jesteś od niego zależna finansowo. I zlapałaś się go tonący tratwy.
    • yoma Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 10.02.25, 13:57
      Troll? Temat jak znudzona gimbaza na feriach, a interpunkcja jak tańka 😆
    • alex_vause35 Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 12.02.25, 15:14
      Po co Ci ten mąż tak właściwie? Kasę ma, a Ty nie?
      Dzieci stawały w Twojej obronie? Czyli jest przemocowy?
      Relacji też nie umie tworzyć, jak widać, ze swoimi najbliższymi (jego dzieci) też słabo.
      • hrasier_2 Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 13.02.25, 10:38
        alex_vause35 napisała:

        > Po co Ci ten mąż tak właściwie? Kasę ma, a Ty nie?
        > Dzieci stawały w Twojej obronie? Czyli jest przemocowy?
        > Relacji też nie umie tworzyć, jak widać, ze swoimi najbliższymi (jego dzieci) t
        > eż słabo.
        >
        Niezbadane są wyroki Boże. Nie tylko ona tkwi w dziwnych związkach i układach. I nie może się oderwać od tego. To siedzi w głowie, w psychice. Czasami się liczy na cud, że coś się zmieni. Ale wychodzi jeszcze gorzej.
        • eagle.eagle Re: Problem z akceptacją moich dorosłych dzieci 13.02.25, 10:56
          Moja cudowna, dawna szefowa mówiła, umiesz liczyć licz na siebie. Ja teraz jeszcze w myślach dodaję - innych twoje szczęście jeb... .
          I może dlatego, że mówiła to osoba dla mnie ważna to tak bardzo ta myśl przyświeca mojemu życiu, i nią się kieruję.

          Jeszcze jest super myśl nieuczesana Stanisława Leca .
          " Wszyscy chcą twojego szczęścia, nie daj go sobie odebrać"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka