Gość: mała
IP: 149.156.28.*
07.05.02, 11:22
nie wiem, co poradzić mojej przyjaciółce.
Jej właśnie dobiegające końca małżeństwo od początku było związkiem toksycznym,
mąż ją zdominował, ona zrezygnowała dla niego z wielu rzeczy (np. sportu) bo
jemu się to nie podobało, krytykował ją przy obcych w sposób niemal wulgarny,
mówił że jest głupia i bez niego nigdy by sobie nie poradziła (było akurat
odwrotnie, ona bez problemów skończyła studia z wysoka średnią, on skończył
studia bo ona napisała najpierw jego pracę licencjacką a potem magisterską) A
ponadto mąż ją zdradzał, bił, wyrzucił z domu bo miał inną. Potem błagał by do
niego wróciła i ona do niego po kilku miesiącach mieszkania osobno wróciła,
zaszła w ciążę, urodziła dziecko. Dwa lata temu gdy dziecko miało niespełna
trzy lata on wyjechał na drugi koniec Polski na szkolenie i po zaledwie kilku
tygodniach zamieszkał z poznaną tam kobietą. Ona najpierw walczyła o jego
powrót bo dziecko bardzo tęskniło za ojcem, choć się nim niespecjalnie
zajmował, ale potem dała spokój.
Poznała kogoś, on też tkwił w nieudanym małżeństwie, w którym był zdominowany
przez żonę i też ma dziecko. Na początku było wspaniale, on był dobry,
opiekuńczy i czuły. Wyprowadził się od żony, obydwoje złożyli pozwy rozwodowe.
Od kilku miesięcy mieszkają razem. Pracują w jednej firmie, do niedawna
pracowali w jenym dziale, on był kierownikiem sekcji, w której pracowała też
ona, ale w ciągu ostatnich dwóch miesięcy w firmie wiele się zmieniło, zmieniły
się też ich stanowiska, ona została asystentem dyrektora jednostki nadzorującej
jednostkę, w której on będzie pracownikiem jednego z działów, więc ona
awansowała a on został zdegradowany.
Ona twierdzi że w tym momencie w ich związku zaczęło się źle dziać. Ona nie
może z nim porozmawiać bo on o wszystko się wścieka, na jej prośby o pomoc w
domu (np. umycie naczyń po obiedzie) odpowiada, że nie będzie nic robił bo nie
ma ochoty. Do tego dochodzą też problemy z dziećmi i pomiędzy dziećmi, jego
dziecko jest o kilka lat starsze i próbuje "wychowywać" jej dziecko, ona zwraca
uwagę swojemu dziecku gdy robi coś nie tak a on swojemu pozwala na bardzo
wiele.
Kiedy ona ma problem to często dzwoni do mnie i prosi o radę, a ja nie wiem co
mam jej powiedzieć, zwykle ograniczam się o wysłuchania jej, co już w jakiś
sposób jej pomaga, ale ona chce konkretnych porad, a ja nie jestem
psychologiem, sama jestem szczęśliwa w małżeństwie i większość jej problemów
jest mi zupełnie nieznana z mojego życia.
I co mam teraz zrobić? Proszę poradźcie mi a właściwie jej.