default
09.05.02, 14:33
Ostatnio miałam do czynienia z psychologiem, m.in. rozmawiałam o moim związku z
facetem. I nagle zaczęłam sobie uświadamiać, że układ między nami jest inny niż
to sobie wmawiałam przez lata. Właśnie - wmawiałam, nawet o tym nie wiedząc!
Uwierzyłam kiedyś, przyzwyczaiłam się do myśli, że jesteśmy idealną parą, a na
wszystkie niedociągnięcia przymykałam oczy. Nie chcę przez to powiedzieć, że
przestaliśmy się kochać, że chcemy (czy jedno z nas) się rozstać. Ale np.
zawsze wydawało mi się, że jestem niezależna, że nie dałam się udupić w kuchni
przy garach - a teraz widzę, że moja "niezależność" ma ściśle wyznaczone
przez "Pana" ramy. Których nauczyłam się trzymać - też nieświadomie, przestałam
widzieć co jest "poza". To co nazywałam "troską i dbałością o męża" - teraz
jawi mi się jako strach przed niewywiązaniem się z obowiązków wobec niego. To
co było "wylewnym okazywaniem miłości" przez niego - teraz widzę jako
demonstrację "prawa własności". Nie szłam na kompromis - ale tchórzliwie
rezygnowałam ze swojego zdania - "dla świętego spokoju".....itd.
Rozmawiałam z mężem o tym - pierwsza reakcja - "to ty już mnie nie kochasz!"
Znowu terror psychiczny? Chciałabym coś zmienić w naszym związku, żeby stał się
prawdziwszy, bardziej szczery...A może tak jak jest, jest wygodniej?