Dodaj do ulubionych

ZARĘCZYNY- co robić???

15.05.02, 11:11
Cześć! Szukam pomocy, ponieważ w niedzielę udajemy się z moim lubym do rodziców
by ogłosić im nasze zaręczyny. I chciałabym prosić abyście napisały mi CO
ROBIĆ? tzn. wiem że mają być kwiatki i alkohol i piździonek ale jak to wszytsko
zgrać? Jak o tym myślę to czuję że będzie sztywno, że staniemy w progu rodzice
naprzeciwko i .....co tu mówić?? Byłabym wdzięczna za jakieś przykłady z
życia . Czekam z niecierpliwością bo niedziela tuż, tuż......
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: anx Re: ZARĘCZYNY- co robić??? IP: 195.94.206.* 15.05.02, 12:05
      Pomozcie mi prosze, bo naprawdę jestem w kropce!!
      • bruce.lee a co tu jest do robienia? 15.05.02, 12:14
        twoj facet zarecza sie ztoba czy z rodzicami? po prostu powiedzcie im, ze sie
        zareczyliscie... no chyba ze macie zamiar odgrywac caly teatr... jak szkjolne
        przedstawienie... ale to nie dla mnie;) generalnie sie nie przejmowac...
      • Gość: Sławek Re: ZARĘCZYNY- co robić??? IP: 213.186.93.* 15.05.02, 12:20
        Nasze zaręczyny odbyły się tylko we dwoje bo uznałem że szkoda takich chwil
        zepsuć tremą, sztywniactwiem i teatralnością sytuacji. Teatralnością dlatego,
        że zaręczyny przy rodzicach są tylko odegraniem uprzednio przygotowanej scenki
        a cała reszta jest już ustalona wcześniej. Aby jednak rodziców nie zostawić z
        boku całej sytuacji to odbyło się uroczyste powiadomienie ich o tym że
        postanowiliśmy sie pobrać. Wtedy była kolacja, alkohol i inne atrakcje. Oni nie
        poczuli sie urażeni a my uratowaliśmy chwilę zaręczyn dla siebie.
    • default Re: ZARĘCZYNY- co robić??? 15.05.02, 12:29
      Jak to co robić? Powiedzieć, co macie do powiedzenia. A przecież dla rodziców
      (a to Twoi, czy jego?) to chyba nie jest niespodzianka, zakładam, że już
      słyszeli o Waszych zamiarach, czyli wizyta polegająca raczej na świętowaniu
      nowiny niż jej ogłaszaniu, czyli normalnie - wchodzicie, witacie się, mówicie,
      że właśnie chcecie wspólnie z nimi uczcić tę historyczną decyzję, podzielić się
      radością itd. itp. - no a dalej to już samo leci, jak to na rodzinnym spotkaniu.
      A jeśli dopiero wtedy się mają dowiedzieć, to najpierw towarzyskie zagajenie,
      co słychać, jak leci, bo u nas - wielka nowina, pobieramy się, chcemy abyście
      razem z nami uczcili to wydarzenie. I znowu - dalej leci samo, bo pewnie zaraz
      dużo pytań, ustaleń itd. Wydaje mi się, że nie ma co panikować, po prostu
      potraktować jak normalną wizytę - tyle, że "z niespodzianką".
    • Gość: kamfora Re: ZARĘCZYNY- co robić??? IP: 195.216.121.* 15.05.02, 12:35

      Przyznam szczerze, ze im jestem starsza - tym bardziej czuje,
      ze te, jak to nazywacie, "teatralne gesty" maja sens.

      To jakies zobowiazanie, slowa wypowiedziane nie tylko wobec
      partnera, ale wobec jego rodzicow...Cokolwiek by mowic -
      malzenstwo jest "wejsciem do rodziny".

      Wypada, zeby narzeczony dal kwiaty przyszlej tesciowej...
      Wypada, zeby "poprosil o reke" ukochanej wlasnie jej rodzicow.

      Oczywiscie, to "wypada" nalezy potraktowac z dystansem ;-)
      Kazdy ma swoje odczucia...

      Pozdrawiam narzeczonych,
      zycze powodzenia!
      • Gość: Sławek Re: ZARĘCZYNY- co robić??? IP: 213.186.93.* 15.05.02, 13:23
        Teatralne gesty maja sens i wyglądają ładnie jeśli "aktorzy" maja odpowiednie
        predyspozycje do aktorstwa. Jeśli są spięci, stremowani to połowę zaręczyn ze
        zdenerwowania zapomną a drugą połowę będą źle wspominać. Jak egzamin. Rodziców
        absolutnie nie wolno pominąć ale taka akcja gdzie wszyscy wiedzą że on poprosi
        a ona się zgodzi bo ustalili to wcześniej wydaje mi się sztuczna. Powiadomienie
        rodziców o decyzji zamiast podejmowania jej przy nich jest dla nerwowych
        biedaków lepsza. Trochę żałośnie wygląda kiedy plączą się słowa, zasycha w
        ustach a pot spływa obficie. Ale jeśli ktoś ma nerwy jak postronki...
        Kwiaty absolunie niezbędne.
        • Gość: kamfora Re: ZARĘCZYNY- co robić??? IP: 195.216.121.* 15.05.02, 13:33

          Slawku, zastanawia mnie jedna rzecz:
          Dlaczego przy rodzicach maja sie platac jezyki?
          • Gość: Sławek Re: ZARĘCZYNY- co robić??? IP: 213.186.93.* 15.05.02, 13:44
            Bo jak człowiek jest taki że reaguje bardzo emocjonalnie a chwila jest jedną z
            ważniejszych w życiu to niektórzy tak mają. Ja mam. To nie jest strach przed
            rodzicami.
      • roseanne a'propos teatralnych gestow 15.05.02, 16:30
        w czasie uroczystego obiadu, a jakze
        przy kwiatkach
        padly slowa "no to dawaj lape"

        na roleczkach szur szur szur bec auc'
    • Gość: Ewa Re: ZARĘCZYNY- co robić??? IP: *.pik / *.pik-net.pl 15.05.02, 13:10
      Przede wszystkim bądź sobą. Skoro zamierzacie dalej żyć razem, tzn., że dla
      niego ważna jesteś Ty taka, jaka jesteś. Masz więc te zalety, które ujęły
      przyszłego męża to musisz wierzyć, że ujmą i jego rodziców. Bardzo ładnie, że
      taka uroczystość ma miejsce. Przecież to dzięki nim będziesz miała takiego
      mężą. Wydaje mi się, że powinni uczestniczyć w waszej radości. A skoro radość,
      to przede wszystkim bądź uśmiechnięta. Nie jesteś w stanie przewidzieć
      wszystkiego. Życie płata figle. Jaki scenariusz byś nie przygotowała, to życie
      i tak jest sprytniejsze. Jesteś zakochana, a więc jesteś śliczna, młoda,
      radosna, pełna optymizmu i szczęścia. Co więcej potrzeba, to wszystko widać i
      to jest najważniejsze. Przecież jego rodzice pragną dla niego właśnie tego
      wszystkiego co sobą reprezentujesz. A więc śmiej się, bądź szczęśliwa a
      wszystko się samo ułoży. Życzę Ci wiele szczęścia, pokoju i spokoju, radości a
      smutki, żeby trwały tylko tyle co wiosenna burza.
      • Gość: anx Re: ZARĘCZYNY- co robić??? IP: 195.94.206.* 15.05.02, 13:52
        Wszystko co tu piszecie to święta prawda, ale chodziło mi o coś trodszkę
        innego. Nie będą to oświadczyny przy rodzicach bo to miało miejsce dawno, dawno
        i byliśmy wtedy tylko we dwójkę +światło ,świec....mmmm rozmarzyłam się.
        No ale wracając do tematu. Chodziło mi o to, że jak on wkroczy do rodziców (
        najpierw moich) to bedzie objuczony kwiatami i szampnem(załózmy) no ico? ma tak
        od progu wręczyć te kwiaty i szampana. Mamy naszą decyzję ogłosić już w
        momencie wejścia? Chodziło mi o coś w rodzaju scenariusza. Może macie jakieś
        doświadczenia. Może najpierw siąść przy stole , powiedzieć że chcemy się pobrać
        itd. A kwiaty niech czekają czy jak?? O Boże im bliżej tym bardziej się
        denerwuję, najchętniej wcale bym tego nie robiła, ale on się uparł!
        • Gość: Sławek Re: ZARĘCZYNY- co robić??? IP: 213.186.93.* 15.05.02, 13:58
          Skoro on się uparł to pewnie on będzie przewodził rozmowie. On też tak się
          denerwuje ? Nikt nie napisze wam listy dialogowej. Jak zacznie i w którym
          momencie wręczy kwiaty nie ma wielkiego znaczenia (chyba że przypomni sobie o
          kwiatach przy wyjściu). Od słowa do słowa i wszystko się potoczy.
        • Gość: hamelka Re: ZARĘCZYNY- co robić??? IP: *.mat.com.pl / 131.107.2.* 15.05.02, 16:15
          Nie martw sie tym tak bardzo. U mnie bylo tak: do rodzicow pojechalismy po to,
          zeby ich powiadomic o naszych zamiarach. Moj narzeczony mial kwiaty, przy
          wejsciu je wreczyl mamie, weszlismy dalej i wtedy wszystko oglosilismy.(To
          znaczy on, bo ja stracilam mowe z emocji)a dalej bylo juz z gorki.Pamietaj, ze
          jego rodzice beda po Waszej stronie (mam nadzieje)i dla nich tez bedzie to
          wielkie przezycie.Jesli sie spodziewaja Waszej wizyty, to pewnie denerwuja sie
          nie mniej, niz Wy.Powodzenia!
    • masaker Re: ZARĘCZYNY- co robić??? 15.05.02, 13:58
      Oj, ludziska, ze wszystkiego robicie problem. Ja oswiadczyłem się swojej kobiecie - zaprosiłem ją do
      restauracji, wręczyłem pierscionek i cos tam wymamrotałem (dosłownie, bo nerwy...). Na drugi dzień
      poszlismy do jej rodziców, ja wręczyłem jej mamie kwiatek, powiedzielismy, w czym rzecz i już! - po
      ptakach. Nie żyjemy w XIX wieku. Co ty bys chciała - żeby narzeczony uklęknął przed twoim ojcem i
      poprosił go o twoją rękę, a potem - po uzyskaniu zgody - twoja matka pobłogosławiłaby wam? I co
      potem, oczepiny w gronie mężatek?

      PS. Potem moja narzeczona mnie rzuciła, ale to odrębny temat.
      • Gość: Melba Re: ZARĘCZYNY- co robić??? IP: *.chello.pl 15.05.02, 15:30
        No, jakby mi facet wymamrotał, to też bym go rzuciła :)
        • masaker Re: ZARĘCZYNY- co robić??? 17.05.02, 11:30
          Gość portalu: Melba napisał(a):

          > No, jakby mi facet wymamrotał, to też bym go rzuciła :)

          Przecież pisałem, że to z nerwów. Ona zresztą też była niespokojna - jak się później okazało, z zupełnie
          innych przyczyn.

          PS. Może ktos kupi tanio używany pierscionek zaręczynowy o bardzo niewielkim przebiegu?
      • Gość: Sławek Re: ZARĘCZYNY- co robić??? IP: *.telpol.net.pl / 172.16.10.* 15.05.02, 15:38
        masaker napisał(a):

        > Nie żyjemy w XIX wieku. Co ty bys chciała - żeby narzeczony uklęknął p
        > rzed twoim ojcem i poprosił go o twoją rękę, a potem - po uzyskaniu zgody -
        >twoja matka pobłogosławiłaby wam? I co potem, oczepiny w gronie mężatek?

        No tak to by było idealnie. Sam bym tak zrobił gdym wiedział że tego nie zepsuję.
        :-)
    • vicca Re: ZARĘCZYNY- co robić??? 17.05.02, 12:29
      Moich zaręczyn były 2 - nieoficjalne i oficjalne. Nieoficjalne były takie:
      pierwszy dzień Bozego Narodzenia - jego urodziny - szykuję wszystko do imprezy
      (bo zaraz goście) a tu on mnie woła, gra muzyka, palą się świece a on z pełnym
      zakłopotaniem pyta czy za niego wyjdę i wręcza mi czerwone aksamitne pudełeczko
      z pierścionkiem w środku.
      Oficjalne były kompletnym niewypałem - nie kupił kwiatów dla mojej matki,
      założył golf (moja matka jest niezwykle czuła na tym punkcie) i wcale się nie
      odzywał - razem katastrofa. A potem doszedł do wniosku że mnie nie kocha i
      nigdy nie kochał :(
      • masaker Re: ZARĘCZYNY- co robić??? 17.05.02, 13:48
        Bo prawda jest taka, a mówię to także jako człowiek przykro doswiadczony w zaręczaniu się, że jeżeli
        ludzie się kochają i chcą być ze sobą razem, to nie zwracają uwagi na takie pierdoły jak forma
        oswiadczyn. Po prostu samo się jakos układa.
        • vicca Re: ZARĘCZYNY- co robić??? - masaker 17.05.02, 14:20
          To prawda Masaker, ale moja dusza kobieca znajduje dużą radość w oprawie
          różnych ceremonii - ma to chyba związek z przekonaniem o tym, ze wkład czyniony
          w celu uatrakcyjnienia takiej uroczystości jak zaręczyny jest widocznym znakiem
          jakichś tam uczuć. Dlaczego np. bardziej romantyczna i świadcząca o uczuciach
          wydaje nam się kolacja przy świecach niż ten sam posiłek w McDonaldzie?
          Mnie osobiście nie zmartwiło to jak wyglądał mój były podczas "oficjałki" i czy
          miał kwiaty czy nie, ale dla mojej matki był to szok i przejaw ewidentnego
          braku szacunku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka