Dodaj do ulubionych

Przechodzone związki ...

26.01.05, 15:33
... zastanawiam się, co właściwie kryje się pod takim hasłem? Czy to oznacza
stan kiedy czuje się, że droga którą szliśmy wspólnie już się skończyła? Czy
może wtedy kiedy nie ma już dalej dokąd iść? Czy da się coś zmienić? Czy da
się zagłuszyć czymś tę pustkę? Czy to koniec związku?
Czekam na Wasze opinie na ten temat
Obserwuj wątek
    • kvinna Re: Przechodzone związki ... 26.01.05, 15:45
      Czytałąm kiedyś art., w którym padło takie "pojęcie".
      Tam oznaczało ono związek, który trwa za długo, a nie jest sformalizowany.
      Tzw. chodzenie (chyba już nie funkcjonuje taka nazwa) trwa za długo i nie
      przeradza się np. we wspólne zamieszkanie, założenie rodziny itp.

      O przechodzonych związkach mówiło się, gdy trwały więcej niż 5 lat.
      Seksuolog piszący ten art. uznał, że to wystarczająco dużo czasu, aby podjąć
      jakąś decyzję "co z nami dalej", bez trwania "w zawieszeniu".

      OK.

      Teraz ja: dla mnie to "wypalony związek". Strach przed zerwaniem (bo to boli),
      ale i niechęć brnięcia w coś, co się wypaliło.

      Jakie jest wyjście?

      • hsirk Re: Przechodzone związki ... 26.01.05, 15:47
        > Jakie jest wyjście?

        powiem krotko

        jest kilka

        kazde jest ch..owe
        • kvinna Re: Przechodzone związki ... 26.01.05, 16:03
          Jakie?

          Niekoniecznie.

          Jeśli dwoje ludzi naprawdę łączy coś ważnego - wybrną.
          • hsirk Re: Przechodzone związki ... 26.01.05, 16:04
            ile znasz przykladow?
            • kvinna ha ;-) 26.01.05, 16:05
              ja akurat jest niechlubnym przykładem - mi nie wyszło, ale czy to oznacza, że
              nikomu nie?
              • hsirk Re: ha ;-) 26.01.05, 16:10
                ja jeszcze nie umarlem. czy to oznacza ze wszyscy sa niesmiertelni?
                • kvinna A co masz do powiedzenia 26.01.05, 16:23
                  w temacie?

                  Przyznaję, że interesowałoby mnie (innych też) to bardziej.
                  • komandos57 Droga kobylencjo 26.01.05, 16:30
                    kvinna napisała:

                    > w temacie?
                    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxx
                    a w jakim temacie jestes dobra?Moze "grzmoty w nocniku".....cos wybzdzisz?
    • komandos57 Kwnicia,czesc kobylencjo! 26.01.05, 15:54
      Az sie wzdrygam na mysl o tobie
    • seksuolog Przechodzone związki to... 26.01.05, 19:23
      nika75 napisała:

      > ... zastanawiam się, co właściwie kryje się pod takim hasłem? Czy to oznacza
      > stan kiedy czuje się, że droga którą szliśmy wspólnie już się skończyła? Czy
      > może wtedy kiedy nie ma już dalej dokąd iść? Czy da się coś zmienić? Czy da
      > się zagłuszyć czymś tę pustkę? Czy to koniec związku?
      > Czekam na Wasze opinie na ten temat

      To sa zwiazki ktore przszly od fazy goracego iskrzenia do przywiazania zanim
      doszlo do decyzji czy zwiazek bedzie staly.

      Typowy przyklad gdy partnerzy znali sie, chodzili ze soba i seksili sie przez
      wiele lat zanim postanowili zawiazac malzenstwo i zamieszkac ze soba. Gdy to
      w koncu zrobili nastepuje rozczarowanie: maja trudnosci z dopasowaniem sie bo
      partner drazni w szarym codziennym zyciu.

      Dlaczego tak jest? Bo staly zwiazek powinno sie zawiazywac gdy jest goraco i
      jeszcze leca iskry. Pozwala to na latwiejsze dopasowanie sie parnterow bo
      temperatura uczuc lagodzi chlod szarego zycia. A gdy pozniej przechodzi sie w
      faze przywiazania partner juz wtopil sie szare zycie i nie ma problemu.

      W zwiazku przechodzonym jest przywiazanie do partnera ale dopiero zaczyna sie
      proba zycia z nim na codzien a nie ma goracych iskier co by pomogly na poczatek.

      Praktyczny wniosek z tego ze faza chodzenia powinna trwac 1-2 lata i nalezy
      podjac decyzje czy zwiazek ma byc staly albo sie rozstac. Jest to tez zwiazane
      z ekonomia czasu: okres na te sprawy w zyciu jest za krotki by z kims chodzic 5
      czy 10 lat i nie wiedziec co dalej.
      • komandos57 Doktorku,co u ciebie? 26.01.05, 19:25
        seksuolog napisała:
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxx
        sadzisz ze wielkosc wibratora wplywa na seksuala damy forumowej?
    • feber Re: Przechodzone związki ... 26.01.05, 19:35
      slyszalam, ze przechodzony zwiazek to taki po 3-4 latach, gdy ciagle nie ma
      decyzji co bedzie dalej
      moja bardzo bliska kolezanka tak mi powiedziala, i chyba cos w tym jest,
      byla z facetem 4 lata, byli zareczeni ale jakos decyzja o slubie nie zapadala i
      nie zapadala
      rozstali sie, ona zaraz poznala innego, i sa juz szczesliwym malezenstwem
    • cossa Re: Przechodzone związki ... 26.01.05, 19:39
      wiele sie da :)
      zalezy czy i jaka podejmie sie probe :)

      pozdr.cossa
    • julla Re: Przechodzone związki ... 26.01.05, 20:22
      Dziwne zjawisko. Znam parę, żyjącą, mieszkającą ze sobą przez
      prawie dziesięć lat. Po czym wzieli ślub i po pół roku rozwiedli, nie mogąc
      patrzeć na siebie. Ona stwierdziła że to było przechodzone narzeczeństwo,
      ale co miała na mysli- do końca nie wiem
      • nika75 Re: Przechodzone związki ... 27.01.05, 10:41
        Hmm ... ano właśnie, chyba rzeczywiście tak jest przywiązanie, ale już inne
        cele życiowe, może zbyt mało patrzenia na potrzeby tej drugiej strony
        wcześniej ... nie wiem, tylko dziwne mi się to wydaje, że kiedy tak naprawdę
        biegnie się razem do wspólnego celu, osiąga się wiele (chyba wiele - to zawsze
        jest subiektywne) i nagle budzisz sie któregoś dnia z uczuciem, że to wszystko
        co miało Cię uszczęśliwić jakoś Cię nie cieszy ... smutne ... dziękuję
        wszystkim którzy mieli coś do powiedzenia w temacie
        • marseille30 Re: Przechodzone związki ... 27.01.05, 11:50
          Z moim bylym mezem "przechodzilismy" 11 lat... Potem slub, rok pozniej rozwod.
          Wszystko co wazne i piekne przezylismy przed slubem. Po zaobraczkowaniu
          nadeszly kolejno prowokacje, potyczki slowne i agresja. Rownia pochyla, ktora
          dla naszego wspolnego dobra zakonczylismy kilkanascie miesiecy pozniej.
          Od czasu rozprawy nigdy wiecej sie nie zobaczylismy, ani nie rozmawialismy ze
          soba. Pielegnujemy wspomnienia i staramy sie zapomniec to co zdarzylo sie po
          odejsciu od "oltarza".
          • nika75 Re: Przechodzone związki ... 27.01.05, 12:31
            Tego właśnie się boję, w moim związku też było wiele chwil super i wiele takich
            o których chciałoby się zapomnieć, niedawno rozstaliśmy się na jakiś czas,
            potem powrót - ale dziś zastanawiam się nad tym czy to dobrze że chcieliśmy
            spróbować jeszcze raz, zbyt wiele się wydarzyło, pustka pozostała ... 9 lat, to
            chyba dość czasu żeby wiedzieć czy to TA osoba czy nie ... dziś mam wrażenie,
            że decydując się na tę kolejną "próbę" bardziej baliśmy się "zaryzykować" z
            kimś innym niż tak naprawdę chcieliśmy uratować to co po naszym związku
            pozostało - sama nie wiem ... jakoś nie mogę sobie tego poukładać
            • marseille30 Re: Przechodzone związki ... 27.01.05, 12:41
              Wszystko zalezy na czym "stoi" Wasz zwiazek. Jesli to cieply zwiazek
              typu "kokon", lub zbudowany na "kumpelskich" relacjach, mysle, ze macie szanse
              na udany powrot.
              U nas byl zywiol, pasja, plomien, ktorego nie dalo sie
              nieskonczonosc "reanimowac", w kazdym razie bez szkody dla naszego zdrowia
              psychicznego i fizycznego.
              Pozdrawiam,
              M.
              • nika75 Re: Przechodzone związki ... 27.01.05, 12:51
                Dzięki marseille30 ... nasz związek to chyba jeden z tych bardziej pokręconych,
                muszę to przemyśleć ...

                pozdrawiam
                N.
    • dobrydzien Re: Przechodzone związki ... 27.01.05, 13:44
      Mam podobną obserwację dotyczącą pojawienia się pierwszego dziecka w związku.
      Wśród moich znajomych rozwody następowały po pojawieniu się dziecka dotyczy to
      związków ze stażem większym niż 10 lat. Dziecko powinno pojawić w związku gdy
      jest on jeszcze "gorący".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka