Dodaj do ulubionych

Czy On chce być ze mną ??

31.01.05, 09:50
Nie wiem co mam myśleć, co czuć jak postępować. Czy to jakiej miłości
doświadczam tak bardzo mogło mnie zmienić ??
Od 6 lat jestem z chłopakiem który mieszka 250 km ode mnie, w małej
miejscowości. Ja mieszkam w duzym mieście. Spotykamy się dość często jak na
" nasze warunki" raz na tydzień , raz na dwa tyg. w weekendy. Wszystko jest
dobre, kocham Go on mnie tylko, że nic się nie dzieje.
Przez te wszystkie lata tłumaczyłam sobie, że nie możemy narazie zamieszkać
razem, bo moje studia, bo jego studia, bo nie mamy gdzie, bo nie stać nas itp,
Tylko że w tedy bardzo cierpiałam ale rozumiałam sytuację, teraz cierpię i już
nic nie pojmuję.
Kończę studia dzienne, w przyszłym roku zaoczne, szukam stałej pracy.A tu nic.
Postanowilismy, ze zamieszkamy w moim miescie, bo u Niego nie ma perspektyw.
Tylko, ze on mówi i mówi i mówi a ja nadal jestem sama.Buntuję się, płaczę bo
przecież tych ciagłych przyjazdów, rozstań, powrotów nie da się już znieść
!!!Jak to strasznie boli.
Czy on tak naprawdę chce być ze mną, ja już nie wiem. Przez to wszystko leczę
się z depresji, dziwię się czasem, ze udaje mi się kończyć studia, tak
starsznie mnie to męczy.
Ta miłość jest taka porywająca i piekna, tylko ileż można żyć iluzją, na
odległość.
Przecież gdyby naprawdę mnie kochał robiłby wszystko by być ze mną, prawda,
tym bardziej ze nic Go tam nie trzyma, sam tak się określił.Nie mogę żyć
złudzeniami, proszę o radę wierzyć, że kocha?? Nadal czekać i tracić
psychiczną siłę, czy to mnie do czegoś doprowadzi ??
Obserwuj wątek
    • milostka Re: Czy On chce być ze mną ?? 31.01.05, 10:06
      Wiem,ze ta sytuacja nie jest dla ciebie łatwa i to,co powiem tez nie bedzie
      mile,ale...ja tego jakos nie widze.Spotykacie sie od 6 lat?slyszałas kiedyś o
      "przechodzonych związkach"-jak długo tak można?przecież to jakiś absurd.Stanie w
      miejscu to cofanie sie,a wy chyba nie podjeliście w ciągu tych 6 lat zadnej
      wspólnej poważnej decyzji.Cos jest nie tak.
      Poza tym wyczuwam sprzeczności:piszesz,ze to wspaniałe uczucie ("Ta miłość jest
      taka porywająca i piekna,"),a z drugiej,że właściwie cała ta sytuacja wpędza cie
      w poważną chorobę,jaka w końcu jest dperesja.Nie pojmuje:może tobie sprawia
      przyjemnosć użalanie się nad sobą?Wcześniej trwanie w zawieszeniu miało jakies
      wytłumaczenie:studia,brak własnego miejsca,ale teraz-skoro tak bardzo chcecie
      być razem,to musi być jakiś sposób.I może pytanie wcale nie powinno brzemieć:
      Czy on chce być z toba,tylko: czy ty chcesz być z nim?
      Pamiętaj:w zyciu nic na siłę-szkoda czasu i energii!
      Pozdrawiam!
      • kvinna To tylko on wie... 31.01.05, 10:21
        W stylu tzw. odświętnym spotykać się jest łatwo.
        Na takie spotkania się bardzo czeka.

        Są małżeństwa, które tak funkcjonują przez całe życie; spotkania są nawet
        jeszcze rzadsze; E. Jelinek, która jeździ do męża raz na miesiąc. Mówi o nim,
        że jest w pewein sposób autystyczny (a ona?)

        Pytanie, czy chcesz tak żyć.

        Jak na razie - dużo w Tobie sprzeczności.
        (pięknie, ale cierpię)

        "Ta sytuacja wiecznie nie będzie trwać" (jak ktoś powiedział) i znajdzie swoje
        rozwiązanie.
      • naturalwonder Re: Czy On chce być ze mną ?? 31.01.05, 10:44
        To prawda, jest we mnie mnóstwo sprzeczności i też często mam wrażenie, że ten
        związek jest przechodzony. Tylko, już zastanawiałam się czy chcę byc z Nim czy
        nie. Podejmowałam szereg decyzji izawsze tylko utwierdzałam się w tym, że bez
        Niego jest mi źle ale tak całkiem skonczyc tego nie mogę bo Bardzo Go kocham !!
        Bardzo i myslę, ze dlatego znoszę to " zawieszenie" ten brak rozwiazań.
        Nie raz wyobrażałam sobie, ze nie jestem z Nim, że dałam radę i uwolniłam się od
        tej niepewności. Tylko, ze potem przychodziła znów ta tęsknota i to poczucie, że
        Razem Nam się uda.
        To co ja mam zrobic, pójść na łatwiznę, przeprowadzić się do domu jego rodziców
        i męczyć się na wsi, wbrew sobie ale ku chwale miłości ?Chcę byc z Nim ale nie
        mogę zamieszkać u Niego, bo tam zwyczajnie nie pasuję.
    • niespokojna3 Re: Czy On chce być ze mną ?? 31.01.05, 10:23
      3,5 roku zwiazku, myslenia ze wszystko jest super i w porzadku... nagle zaczelo
      sie cos sypac. z jego ust padaly tlyko slowa,ze ok zrobmy jak chcesz mi to
      obojetne, na pytanie czy sie spotkamy padalo rowniez,ze jest mu obojetne;(
      wczoraj postanowilam,ze mam tego dosc. postawilam wszystko na szali. albo sie
      znow zaangazuje i zmieni albo to juz koniec. dalam mu czas. panuje martwa
      cisza. wiem,ze moge duzo stracic, ale mysle,ze nadszedl czas, aby sie przekonac
      ile tak naprawde dla niego znacze. lepiej teraz niz za pozno... czekam...
      • kvinna Dzielna jesteś. 31.01.05, 10:27
        I trwaj przy tym.
        Nie łam się.
        • niespokojna3 Re: Dzielna jesteś. 31.01.05, 10:32
          staram sie. mysle,ze dojrzalam i ze juz nie czas na dziecinne myslenie, ze brak
          rozmowy wszytsko smao zmieni. ale tak naprawde bardzo sie boje. zalezy mi na
          nim, a nie wiemc zego sie moge spodziewac:(
      • damika1 Re: Czy On chce być ze mną ?? 31.01.05, 10:48
        3 lata związku, pięknego, romantycznego... i nagle zaczęło cos się sypać.
        3 lata jego wielkich pięknych słów i zapewnień o miłości...i mojego wiernego
        czekania.
        i wreszcie sprawy się poukładały i mogliśmy być naprawdę razem. i co? on zaczął
        się zastanawiac,wahać, potrzebowac czasu na przemyslenia itd... w końcu-
        jakies pokrętne kłamstewka i unikanie powaznych tematów-a gdy zażadałam jesnego
        wytłumaczenia - przestał się odzywac.:(
        niech żyją męscy tchórze i egoiści.
        • niespokojna3 Re: Czy On chce być ze mną ?? 31.01.05, 10:50
          zgadzam sie z toba w zupelnosci. pytanie sie nasuwa czego sie boja. ja nie
          wiem. nigdy nie zrozumiem. jestem mlodsza od niego o 5 lat a mam wrazenie ze o
          niebo dojrzalsza:(
          • damika1 Re: Czy On chce być ze mną ?? 01.02.05, 13:39
            niespokojna3 napisała:

            > zgadzam sie z toba w zupelnosci. pytanie sie nasuwa czego sie boja. ja nie
            > wiem. nigdy nie zrozumiem. jestem mlodsza od niego o 5 lat a mam wrazenie ze
            o > niebo dojrzalsza:(


            U mnie byłe jeszce większa róznica wieku a wnioski podobne. :(
            Po moim "ultimatum" obiecał się odezwać na konkretną rozmowe po tygodniu.
            I TYLE GO WIDZIAŁAM!
            Stchórzył, zwiał, nie stac go było na powiedzenie wprost "nie chce się z tobą
            wiązac na stałe" ...po prostu po kundelsku zrejterował boczkiem, opłotkami,
            bez słowa jakby nic nas nie łączyło przez te lata.
            Minęło od tego czasu kilkanaście tygodni a on się "nadal zastanawia"-hahaha,
            żenada. Może liczy, że jeszcze kiedy w przyszłości ze mnie skorzysta i dlatego
            nie mówi "żegnaj"? Ach! wkurzyłam się
            • niespokojna3 Re: Czy On chce być ze mną ?? 01.02.05, 13:42
              bradzo mi przykro;( ja duchu licze,ze mnie to nie spotka;( mam tylko jedna
              satysfakcje jakby co. nie bedzie sie mogl pochwalic,ze zaciagnal mnie do lozka!
              • damika1 Re: Czy On chce być ze mną ?? 03.02.05, 11:53
                niespokojna3 napisała:

                > bradzo mi przykro;( ja duchu licze,ze mnie to nie spotka;( mam tylko jedna
                > satysfakcje jakby co. nie bedzie sie mogl pochwalic,ze zaciagnal mnie do
                lozka!


                może on dlatego tak sie nie wysila bo tej motywacji nie ma :))))))?
                • k_i_k_a Re: Czy On chce być ze mną ?? 03.02.05, 15:28
                  no, babeczki... lubię takie twarde stawianie sprawy :) Naprawdę :) Podziwiam i
                  życzę Wam siły :)
                  czasem przychodzi taki moment, że trzeba zrobić krok w tę lub w tę stronę...
                  dziwnym trafem na takie kroki decydują się najczęściej kobiety...;) Jakiś taki
                  niezdecydowany gatunek za mżonkami goniący, ci faceci...;)
                  "Słaba płeć, a jednak...." ;)))
                  No to jeszcze raz - siły :) Będzie lepiej :)
    • psychoguru Zwiazek bez zobowiazan 31.01.05, 18:36
      naturalwonder napisała:

      > Nie wiem co mam myśleć, co czuć jak postępować. Czy to jakiej miłości
      > doświadczam tak bardzo mogło mnie zmienić ??
      > Od 6 lat jestem z chłopakiem który mieszka 250 km ode mnie, w małej
      > miejscowości. Ja mieszkam w duzym mieście. Spotykamy się dość często jak na
      > " nasze warunki" raz na tydzień , raz na dwa tyg. w weekendy. Wszystko jest
      > dobre, kocham Go on mnie tylko, że nic się nie dzieje.

      To jest niestety typowy blad jaki obecnie wystepuje w relacjach damsko-meskich.
      Po prostu facet ma miodek bez potrzeby budowania ula. Raz na tydzien zazyje se
      miodku a poza tym jest nie ma na glowie calej reszty.

      Twoj zwiazek nie jest przechodzony to jest zwiazek bez zobowiazan.
      Wplatalas sie w ten uklad wskutek slabej osobowosci, byc moze kryje sie za tym
      sklonnosc do psychicznego uzaleznienia.

      Normalnie powinno byc tak ze po jakims czasie, najlepiej 1-2 lata stawia sie
      sprawe ostro: albo robimy ul albo miodek sie u mnie konczy i szukaj se innej
      pszczolki.

      Teraz musisz bezwzglednie zrobic to samo: postawic sprawe na ostro: w ciagu
      kilku miesiecy ostateczna decyzja. Inaczej facet bedzie korzystal z miodku
      dopoki bedzie w miare swiezy a potem bzyknie na mlodsza i zostaniesz pszczola
      na lodzie.
      • k_i_k_a Re: Zwiazek bez zobowiazan 03.02.05, 15:29
        no no... niech wreszcie zrozumie, że nie można zjeść ciastka i ciągle go mieć :)
      • bootybaby Re: Zwiazek bez zobowiazan 03.02.05, 15:46
        miodek..lub brutalniej; po co kupowac krowe, skoro mozna mniec tylko mleko.
        Mowilam ze brutalniej..
        Zgadzam sie ze sytuacja nie jest latwa, ale mam tez wrazenie, ze naturalwonder
        w jakis sposob ta sytuacja sprawia przyjemnosc. To naprawde tak wyglada..
        Bo jesli zwazek z kims wpedza w depresje, to to jest chory zwiazek.Ale jesli
        sie w nim tkwi, to jest to juz masochizm..
        Jesli chesz przeniesc sie do swojego chlopaka i wbrew sobie zamieszkac na wsi
        jego rodzicami, to tez nie jest dobrze. Dlaczego w ogole rozwazasz opcje
        zamieszkania z jego rodzicami??? To prawdopodobnie bedzie przyslowiowym
        gwozdziem do trumny (nie musi, ale najczesciej jest).
        Porozmawiaj z tym amantem i spytaj co On planuje. Nie stawiaj go pod sciana w
        kwestii malzenstwa (chyba ze to jest priorytet), ale niech sie okresli czego
        chce. To chyba nie trudne..? (chyba ze On nie wie czego chce, a wtedy sprawa
        prosta..).
        Zastanawia mnie czemu to w wiekszosci kobiety tkwi w takich ukladach. Trudno to
        nazwac zwiazkiem, bo widujecie sie sporadycznie i tak naprawde nie znacie sie z
        codziennego zycia. A jesli bedzie jeszcze gorzej? hm?
        Przeciez On nie jest jedyny na swiecie (wiem, wiem, dla Ciebie teraz jest),
        jestes mloda, wyksztalcona, atrakcyjna i pozwalasz sie facetowi wpedzac w
        depresje i jakies dziwne stany..I to ma byc dobry zwiazek?? Prosze Cie,
        przestan...
        Jesli przez 6 lat nie podjeliscie(wlasciwie ON) zadnej decyzji, to na czego Ty
        oczekujesz? Cudu? Ze nagle Mu sie odmieni?
        Moj maz(zanim sie ni stal) przeprowadzil sie do mnie z odleglosci 1500km. Z
        innego kraju. I to bylo tak oczywiste, ze nie trzeba bylo nikogo do niczego
        przekonywac..I On sam podjal te decyzje.
        Wiec jaka przeszkode stanowi dla Twojego lubego te 200 z hakiem kilometrow?
        Wez sie w garsc, rozmow z facetem, a jak bedzie stawial opor, to szkoda Twojego
        czasu.
        Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za Ciebie :)


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka