Dodaj do ulubionych

lunar 1978 - 2005

04.02.05, 13:58
Postanowiłem ... kończę swoją egzystencję na tym świecie. Nic mnie już chyba
nie powstrzyma. Nie mam siły i chyba nie chcę. Nie potrafię tylko trwać z
dnia na dzień. Przemyślałem to i chyba tak zrobię. Dam sobie jeszcze tydzień
czasu, ale nie dłużej. Nie wiem dlaczego to tutaj piszę, może jednak gdzieś
tli się słabiutka iskierka że będzie lepiej i to taki bezradny krzyk? Wiele
razy już stałem na takiej krawędzi ale schodziłem z niej. Ale teraz to chyba
już tak naprawdę. Życie jest takie piękne, ale nie dla mnie. Nie na w nim
barw, nie ma niczego. Ciało żyje, ale dusza już jest taka martwa ...
Przepraszam za ten post, pewnie nie powinienem. Nie oczekuję żadnych słów
pocieszenia bo i tak nic nie pomogą. Mogę pomóc sobie tylko sam, ale już nie
mam siły, nie chce ...
Obserwuj wątek
    • leksheygyatso Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 14:09
      witam,
      w Twojej intnecji odmawiam OM MANI PEME HUNG i
      NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA
      mam nadzieję,że nie odrodzisz się jako zwierzę lub w piekle bólu i lęku.
      Polecam do poczytani i do pooglądania napewno pomoże:

      www.tendrel.za.pl/mantry.htm
      www.tendrel.za.pl/wyzwolenie.htm
      www.tendrel.za.pl/metody.htm
      www.tendrel.za.pl/zabiegi.htm
      NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA

      Kłaniam się przed Bodhisattwą Skarbiec Ziemi
      lekshey

    • kvinna Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 14:16
      Mogę Cię potrzymać za rękę?
      Jeśli pomoże, to trzymam...
      • marybellows Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 14:22
        Lunar, nie rób sobie jaj... Na forum tchniesz jakims spokojem, sensownościa, a
        w środku - taki ból?.. Jesteś jak bohater filmu "Wilbour chce się zabić"? Jakoś
        tak mi się kojarzysz... Widziałeś ten film?
    • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 14:36
      PRZEPRASZAM, nie wiem co mnie napadło!!! Czy można jakoś skasować ten wątek? To
      najgłupsza rzecz jaką mogłem napisać
      • m.malone Człowieju! Opamiętaj się! 04.02.05, 14:38

      • alicja-ciekawska Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 14:40
        lunar1978 napisał:

        > PRZEPRASZAM, nie wiem co mnie napadło!!! Czy można jakoś skasować ten wątek?
        To
        >
        > najgłupsza rzecz jaką mogłem napisać

        dobrze ze Cie oswiecilo!!!
        • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 14:45
          Jakm na razie to nie oświeciło. Po prostu wstydzę się tego wątku i wolałbym go
          cofnąć ale chyba już się nie da
      • marybellows Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 14:47
        Jeśli to sa jaja, to faktycznie najgłupsze z możliwych, a jeśli nie, to
        naprawdę dobrze, ze napisałeś!..
        Lunar, coś mi się zdaje, że narzuciłeś sobie bycie grzecznym, pogodnym i
        niekłopotliwym... Ale, wierz mi, gdy jest nam źle, mamy prawo głośno krzyczeć i
        nie zważać na maniery. Nie jesteś na balu w ambasadzie, tylko w miejscu, gdzie
        ludzie piszą o różnych problemach i spotykaja innych ludzi. Człowiek ma prawo
        zwracać się do drugiego człowieka z tym, co czuje.
        A ciebie tu się bardzo lubi i wiele osób się tobą przejmuje! Zobacz, m.malone
        aż pisze w zdenerwowaniu "człowleku" czy jakoś tak...
        NIC nie kasuj. Nikt sobie tego nie życzy!... :)))
        • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 14:51
          To nie były jaja. Po prostu tak mnie dopadło. A teraz zwyczajnie mi wstyd za
          ten wątek :(
          • m.malone Nie wstydź się... 04.02.05, 14:58
            Głupoty to tutaj prawie każdy pisze - rzadziej albo częsciej. Żaden wstyd. tylko
            NIE RÓB głupstw! Masz dopiero 27 lat - i całe życie przed sobą:)
            • hsirk Re: Nie wstydź się... 04.02.05, 15:00
              i pomysl sobie, ze to moze nic nie zmienic


              a tam w takim ukladzie byloby jeszcze ch..owiej...
          • marybellows Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 14:59
            Lunar, a myślisz, ze mnie nigdy nie dopadło? Mniej więcej 2 razy na miesiąc
            dopada, i to w tej lepszej życiowej passie. Dopada dość powszechnie. I...
            działa tu jakiś mechanizm afiliacji czy tez zażyłości /?/ - rozpacz
            wyartykułowana i podzielona z innymi traci impet. Po to są przyjaciele. Między
            innymi. I tacy nie bedą się dziwić, ze jak ktos miał doła, to chciał się zabić,
            a potem stało mu się lepiej i juz nie chciał. Normalsowo, chłopie!
            A może załóz wątek "I tak warto żyć.." gdzie będziemy pisac argumanty na rzecz
            dalszego życia, a ten spadnie na druga stronę i popadnie w niepamięć. To jak? :)
            • m.malone I jeszcze Ci cos przypomnę... 04.02.05, 15:06
              Skoro już zaspokoiłeś swoją ciekawość i wiesz że nie jesteś sam to napiszę Ci
              jeszcze coś. Może się nad czymś zastanowisz. Może się trochę wymądrzam, ale
              kiedy próbowałem się samounicestwić to myślałem też o tym jak ja bardzo chcę
              jednak żyć. Myślę że jednak człowiek nawet myśląc o takim a nie innym
              rozwiązaniu, to jednak ma nadzieję że mu nie uda, liczy na jakiś cud. Obudzi
              się i będzie już wszystko dobrze. Pierwszy raz myślałem że to już koniec, że to
              mój ostatni dzień, naprawdę chciałem żeby tak było ale jednocześnie myślałem o
              cudzie jakim jest życie. Naprawdę mało brakowało a nie pisałbym już teraz tego.
              Za drugim razem, zacząłem zarzywać jakieś świństwa, ale w pewnym momencie
              wybrałem jednak życie, mimo że byłem pewny na 100 proc że chcę umrzeć.
              Skończyło się na rozpłakaniu i krótkiej chorobie. Teraz też mam nienajlepsze
              dni, coraz trudniej znoszę swoją samotność i nadwrażliwość, coraz trudniej jest
              mi być innym. Co spojrzę w przyszłość widzę tylko ogromną czarną plamę. Mam
              ochotę powiedzieć DOSYĆ tego. Myślę że to już niedługo, ale .... no właśnie
              zastanówmy się jeszcze nad tym bo od tego nie będzie już odwołania, na zawsze
              rozpłyniesz się we mgle a wrócić nie będziesz mógł już nigdy.

              -------------------

              Pamiętasz, kto to napisał?
              • lunar1978 Re: I jeszcze Ci cos przypomnę... 04.02.05, 15:10
                Tak pamiętam. Jam to uczynił :-)
              • nefil Re: I jeszcze Ci cos przypomnę... 06.02.05, 13:14
                Nie patrz w przyszłość, patrz na to, co teraz. Wiem, trudne, mi też to wychodzi tak sobie, ale jeśli najważniejsze dla Ciebie będzie TERAZ, to i przyszłość będzie sie jawić w bardziej pozytywnych barwach.
            • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 15:09
              Sam już nie wiem. Może założę, ale na pewno nie dzisiaj bo na obecną chwilę nie
              mam żadnego argumentu. Może za tydzień o ile nie zrobię nic złego. Dziekuję ...
              trochę pomogło.
              • hsirk Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 15:13
                lunarze, czy moze przypadkiem z wawy jestes?
                • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 15:15
                  Nie nie jestem z Warszawy.
              • m.malone I jeszcze to. Na zakoNczenie wątku 04.02.05, 15:19
                ...być tym, kto może powiedzieć "znam to ... zaufaj mi można z tego wyjść.
                Popatrz na mnie, ja też kiedyś taki byłem". Teraz ciężko mi w to uwierzyć, ale
                może kiedyś ... ale wiem jedno ... jestem CZŁOWIEKIEM bez względu na wszystko co
                się stanie.

                -------------

                THOU ART THE MAN
                • lunar1978 Re: I jeszcze to. Na zakoNczenie wątku 04.02.05, 15:29
                  Dzięki. Mało tu się udzielam, jestem tu od niedawna,ale widzę że jednak jest tu
                  pamiętane o czym pisałem. Naprawdę mi miło. Dziękuję bardzo, bardzo.
                  • m.malone Re: I jeszcze to. Na zakoNczenie wątku 04.02.05, 15:37
                    Bo fajnie piszesz, jak już Marybellows zauważyła. Nie ma za co dziękować. 3m się:)
                • luty10 Re: I jeszcze to. Na zakoNczenie wątku 04.02.05, 15:29
                  m.malone napisał:

                  > ...być tym, kto może powiedzieć "znam to ... zaufaj mi można z tego wyjść.
                  > Popatrz na mnie, ja też kiedyś taki byłem". Teraz ciężko mi w to uwierzyć, ale
                  > może kiedyś ... ale wiem jedno ... jestem CZŁOWIEKIEM bez względu na wszystko
                  c
                  > o
                  > się stanie.

                  Tego o czym mowisz Malonie, nie da sie przekazac.
                  To mozna posiasc, tylko poprzez wlasne zycie i wlasne doswiadczenia...
                  • m.malone Re: I jeszcze to. Na zakoNczenie wątku 04.02.05, 15:34
                    Tak. Masz rację. Ale to nie moje słowa. To napisał nie kto inny tylko Lunar na
                    tym forum:) On zresztą pamieta. Ja tylko zacytowałem. Stąd w temacie postu "i
                    jeszcze to", bo to drugi cytat jego wypowiedzi.
          • luty10 Masz racje. ze sie wstydzisz...:))) 04.02.05, 15:18
            lunar1978 napisał:

            > To nie były jaja. Po prostu tak mnie dopadło. A teraz zwyczajnie mi wstyd za
            > ten wątek :(

            Ten tutaj wstyd, to pestka, ale tam po drugiej stronie, dopiero bys sie wstydu
            najadl...
            Powiedzialbys; - cholera, jak moglem tak spieprzyc sprawe... hej, dawajcie mi
            tu zaraz kolejne ubranko, pokaze wam, ze nie jest ze mnie taki dupek...:)
            i mozolnie, po raz kolejny, przez dziecinstwo, przez dojrzewanie doszedlbys do
            tego samego punktu...zabic sie, czy nie zabic?...a tam po drugiej stronie
            wszyscy Toba zainteresowani dech by wstrzymali...- zrobi to znowu, czy moze tym
            razem mu sie uda...?
            Wiec nie marnuj chlopie okazji i... zyj i pokaz juz teraz, ze nie zaden
            z Ciebie dupek......:))pozdrwiam
    • blue_as_can_be Re: lunar, Ty lunatyku 04.02.05, 15:20
      lunar, taki ladny nick... ksiezycowy, swietlany (swiatly?) w kazdym razie cos o
      intuicji. i troche o lunatykowaniu :))).

      nie lunatykuj, OBUDZ SIE. sprobuj znalezc w sobie to swiatlo, ktore siedzi nie
      przypadkiem w Twoim nicku. tylko nie chrzan, ze go nie ma, albo je zgubiles.
      nie widzisz TERAZ - nie znaczy ze nie ma.

      nie wstydz sie ze napisales - wywalenie tego z siebie pomaga. byloby lepiej,
      gdybys wywalil, wyrzygal przyczyny tego jak sie czujesz, a nie tylko koncowy
      efekt.

      napisz do mnie jesli chcesz.



      • lunar1978 Re: lunar, Ty lunatyku 04.02.05, 15:45
        > nie wstydz sie ze napisales - wywalenie tego z siebie pomaga. byloby lepiej,
        > gdybys wywalil, wyrzygal przyczyny tego jak sie czujesz, a nie tylko koncowy
        > efekt

        Nie wstydzę się że napisałem, ale brak mi sił, nieakceptuję siebie i świata
        który mnie otacza. Tylko że zabrzmiało to jak zabrzmiało. Takie pożegnanie. To
        najbardziej beznadziejne co można napisać. Bo nie możecie przecież nic zrobić
        tylko napisać do mnie. To było takie podłe. I dlatego mi wstyd. Przepraszam.

        • hsirk Re: lunar, Ty lunatyku 04.02.05, 15:51
          sluchaj lunarze

          jestes dorosly. prawdopodobnie nie cierpisz na nieuleczalna chorobe.
          prawdopodobnie masz co jesc, gdzie spac i nic Cie fizycznie nie boli. wiec co Ci
          dolega? "nie akceptujesz, brak ci sil" too takie ladne okreslenia tego, ze sie
          BOISZ. Tak jak my wszyscy, tylko Ty chwilowo troche bardziej.

          tu mozesz probowac cos z tym strachem zrobic. niektorym sie udaje.

          tam moze nie byc mozliwosci

          a bac byc moze sie bedziesz tak samo
          • hsirk Re: lunar, Ty lunatyku 04.02.05, 15:51
            i wytrzymaj

            a jutro tez bedzie dzien
        • blue_as_can_be Re: lunar, Ty lunatyku 04.02.05, 15:54
          to prawidlowo, ze nie akceptujesz. mielismy kiedys jakis tasiemcowy watek o
          indywidualizmie - pamietasz? przekonywalismy oboje autorke ze o to wlasnie
          chodzi, zeby nieakceptowac (w duzym przyblizeniu o to chodzilo). i o tym, ze
          wlasnie z tej nieakceptacji wynika, ze jestesmy wyjatkowi, inni, jedyni w swoim
          rodzaju. i ze brak bezrefleksyjnej akceptacji, ze sprzeciw wobec rzeczywistosci
          sprawia, ze robimy rzeczy wazne i moralnie sluszne, a conajmniej ciekawe.
          • m.malone Masz wielkiego doła 04.02.05, 15:59
            a właściwie stan depresyjny. Wybierz się do psychiatry nie czekając aż będzie za
            późno.

            też żaden wstyd, a najpewniej Ci pomoże. Przechodziłem przez cos takiego -
            dawno, ale pamietam.

            Pozdrawiam
            MM
            • blue_as_can_be Re: Masz wielkiego doła 04.02.05, 16:04
              rozumiem, ze to bylo do Lunara, Malonku?
              • lunar1978 Re: Masz wielkiego doła 04.02.05, 16:05
                hsirk napisał:

                > sluchaj lunarze
                >
                > jestes dorosly. prawdopodobnie nie cierpisz na nieuleczalna chorobe.
                > prawdopodobnie masz co jesc, gdzie spac i nic Cie fizycznie nie boli.

                Zgadza się. Często też słyszałem taki argument. "Dlaczego dzisiaj jesteś taki
                smutny.? Ty nie możesz być smutny, przecież zawsze się uśmiechasz, masz co
                jeść, gdzie spać. Inni tego nie mają". No tak tylko że nie zawsze samym chlebem
                człowiek żyje. Niektórym ciężko to zrozumieć że czasami to za mało. Kiedyś
                fragmentarycznie napisałem o sobie w wątku o nieśmiałości, która strasznie
                komplikuje mi życie, ale znalazłoby się jeszcze parę innych przyczyn, tylko
                teraz nie chce mi się o tym pisać.
                • hsirk Re: Masz wielkiego doła 04.02.05, 16:08
                  ja nie chcialem Ci wykazywac ze inni maja gorzej


                  chcialem raczej powiedziec, ze wszyscy sie boimy jak cholera

                  choc udajemy ze jest inaczej


                  co nie stanowi powodu, zeby z tym nie walczyc i nie probowac tego prostowac
              • lunar1978 Re: Masz wielkiego doła 04.02.05, 16:08
                m.malone napisał:

                > a właściwie stan depresyjny. Wybierz się do psychiatry nie czekając aż będzie
                z
                > a
                > późno.
                >
                > też żaden wstyd, a najpewniej Ci pomoże. Przechodziłem przez cos takiego -
                > dawno, ale pamietam.
                >
                > Pozdrawiam
                > MM

                To nie zupełnie tak jest z tym stanem depresyjnym. Wiem dobrze co to takiego
                jest i raczej się w tym nie mieszczę. Doskonale wiem co powoduje taki a nie
                inny stan. Nie wzięło się to tak ot tak sobie jak nieproszony gość.
                • marybellows Re: Masz wielkiego doła 04.02.05, 16:43
                  Pamietam co pisałeś w wątku o nieśmiałości... Jakos nie wydaje mi się, ze
                  chodzi ci o smiałośc, taką "amerykańską" przebojowość, tylko że szukasz
                  głebszego kontaktu, prawdziwej bliskości z drugim człowiekiem.
                  I wydaje ci się, że wiesz, gdzie to jest, delikatnie pukasz do drzwi, i
                  słyszysz grzeczne: Przepraszam, nie teraz... Nikt w nikogo nie ciska nożem, gra
                  jest fair, tylko ty zbyt często wyciągasz pusty żeton..
                  Jednak wydaje się, że wyciągnięcie żetonu z prawdziwą bliskością to jedna z
                  głównych wygranych. O wysoką stawkę grasz, a kiedy tak się gra, to nie jest
                  łatwo. Ale tylko grający mają szansę wygrania. Nie odchodź od stołu, Lunarze -
                  marzycielu. Bella Lunar!
                  • lunar1978 Re: Masz wielkiego doła 04.02.05, 17:08
                    Śliczne słowa.Naprawdę.

                    marybellows napisała:

                    > Pamietam co pisałeś w wątku o nieśmiałości... Jakos nie wydaje mi się, ze
                    > chodzi ci o smiałośc, taką "amerykańską" przebojowość, tylko że szukasz
                    > głebszego kontaktu, prawdziwej bliskości z drugim człowiekiem.

                    Zgadza się. Nie wstydzę się swojej wrażliwości i że "przeżywam" ten świat
                    troszeczkę inaczej, bo nie chcę być podobny do milionów innych osób.
                    A "amerykańska" przebojowość jest zdecydowanie nie dla mnie i nigdy bym jej nie
                    chciał "mieć". Wtedy w wątku o nieśmiałości po raz pierwszy napisałem coś o
                    sobie. Pierwszy raz na forum i wogóle. Nawet wdedy miałem opory by się
                    do "siebie przyznać". Ale było warto mimo że wcale nie było mi lepiej.
                    • marybellows Re: Masz wielkiego doła 04.02.05, 17:46
                      Właśnie to jest dziwne, że niby nie jest nam lepiej być wrażliwymi, mamy przez
                      to masę kłopotów, ale też nie oddalibyśmy tego za jakiś
                      powierzchowny "amerykański superpower". Cyborgowaty i żelazoskórny.
                      My mamy taki "power - flower", dziś lekko niemodny, ale.. żywy, zmienny,
                      delikatny, i nie pachnący smarem, tylko kwiatem czy innym zielem.. :)
                      Może nie jesteśmy praktyczni i nie stanowimy idealnej srubki w machinie świata,
                      ale też de facto mamy to gdzieś i nie chcemy być śrubkami. Los tak chciał.
                      Na siebie już trochę machnęłam ręką, na moje imaginowane samobójstwa, ucieczki,
                      zemsty, wielkie miłosci in spe - meczy się człowiek ze sobą, ale to jakaś
                      słodka męka i nie zamieniłoby się jej na wesołość prezenterów z MTV, nie? /A tu
                      się okazuje, ze to któryś z nich przybrał nicka Lunar, i.. :)/
                      • lunar1978 Re: Masz wielkiego doła 04.02.05, 18:24
                        marybellows napisała:

                        > Właśnie to jest dziwne, że niby nie jest nam lepiej być wrażliwymi, mamy
                        przez
                        > to masę kłopotów, ale też nie oddalibyśmy tego za jakiś
                        > powierzchowny "amerykański superpower".

                        No własnie strasznie dziwne. Bycie sobą jest dla mnie najważniejsze bez względu
                        na cenę jaką musiałbym ponieść. Ja ponoszę cenę,taką a nie inną. Nie jest to
                        dobre, ale cóż ... bycie hamburgerem jest pewnie dużo gorsze.

                        > Na siebie już trochę machnęłam ręką, na moje imaginowane samobójstwa,
                        ucieczki,
                        >
                        > zemsty, wielkie miłosci in spe - meczy się człowiek ze sobą, ale to jakaś
                        > słodka męka i nie zamieniłoby się jej na wesołość prezenterów z MTV, nie?

                        Pewnie że nie, mimo wszystko ...

                        Chodzi o to że tak naprawdę to mam myśli, ale o ... życiu, pragnienieniu życia
                        o jakim się marzy, dawaniu siebie. Tak naprawdę to są marzenia o zwykłym
                        chlebie a nie jest mi dane dostać ani kawałka i ciągle jestem głodny. I tak
                        marzenia o życiu zamieniają się w myśli o samounicestwieniu bo głód jest zbyt
                        silny :-(

                        > My mamy taki "power - flower", dziś lekko niemodny, ale.. żywy, zmienny,
                        > delikatny, i nie pachnący smarem, tylko kwiatem czy innym zielem.. :)
                        > Może nie jesteśmy praktyczni i nie stanowimy idealnej srubki w machinie
                        świata,
                        >
                        > ale też de facto mamy to gdzieś i nie chcemy być śrubkami.

                        Podpisuję się pod tym obiema rękami :-)
                • inna_mama Re: Masz wielkiego doła 04.02.05, 16:45
                  Lunar wiem co czujesz. Ja mam obsesje na punkcie autodestrukcji i obsesyjne
                  mysli samobojcze. Nie chce, zeby to zabrzmialo jak swego rodzaju przechwalanie.
                  Mam za soba 2 proby samobojcze. Przy pierwszej bylam zdecydowana i
                  zdeterminowana, ale skonczylo sie bezsenna noca i silna reakcja alergiczna
                  (wzielam duza dawke lekow). Przed druga proba - chcialam umrzec, a jednoczesnie
                  chcialam zyc. To byl krzyk rozpaczy - patrzcie - ja sie zabijam, ratujcie mnie!!
                  Znowu mnie nachodzi, od tygodni nie mysle o niczym innym. Rozwazam za i przeciw,
                  mysle, jak to zrobic, mysle co bedzie "potem", mysle czy naprawde warto, daje
                  sobie co wieczor jeszcze jeden dzien. Cos mnie trzyma jeszcze tutaj. Dzis jest
                  ze mna baaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo kiepsko. Swiat mi sie zawalil na glowe. Wczoraj
                  w nocy. Rozrywa mnie od srodka, ale jeszcze jestem. Pracuje od rana, choc mialam
                  zostac w domu po histerii w nocy. Cala sie trzese, drza mi rece i jestem w
                  jakims transie. Chce umrzec, a jednoczesnie nurtuje mnie pytanie : "A co bedzie
                  jutro...? Moze warto sprawdzic?"

                  Pozdrawiam. Trzymajmy sie, do jutra chociaz.
                  • inna_mama jeszcze cos 04.02.05, 16:46
                    inna_mama
                    1978 - 2005 (????)
                    • lunar1978 Re: jeszcze cos 04.02.05, 17:20
                      inna_mama napisała:

                      > Lunar wiem co czujesz. Ja mam obsesje na punkcie autodestrukcji i obsesyjne
                      > mysli samobojcze. Nie chce, zeby to zabrzmialo jak swego rodzaju
                      przechwalanie.

                      Ja nie mam obsesyjnych myśli samobójczych. Ja naprawdę chciałbym żyć, tylko
                      jakoś ten świat mnie tak dołuje plus moje własna osoba. Gdybym wiedział że
                      kiedyś w końcu będzie lepiej i nadejdzie ten dobry czas to nigdy w życiu nie
                      chciałbym umierać !!! Życie może być fajne ale nie w każdej postaci. Eeeech to
                      najgorsza sprzeczność z możliwych. Tak bardzo chcieć umrzeć jednocześnie bardzo
                      chcąc żyć, ale godnie, pełną piersią, kochać i być kochanym.
                      • wybrany_login_jest_juz_zajety Re: jeszcze cos 04.02.05, 17:30
                        A jak masz na imię?
                      • inna_mama Re: jeszcze cos 04.02.05, 17:32
                        lunar1978 napisał:
                        Gdybym wiedział że
                        > kiedyś w końcu będzie lepiej i nadejdzie ten dobry czas to nigdy w życiu nie
                        > chciałbym umierać !!! Życie może być fajne ale nie w każdej postaci. Eeeech to
                        > najgorsza sprzeczność z możliwych. Tak bardzo chcieć umrzeć jednocześnie bardzo
                        >
                        > chcąc żyć, ale godnie, pełną piersią, kochać i być kochanym

                        Najsmieszniejsze jest to, ze (wszystkim to powtarzam) nasze zycie zalezy tylko
                        od nas i mamy to, na co sami zapracujemy, co sami osiagniemy. To taki banal.
                        Wiele osiagnelam ciezka praca i wyrzeczeniami, ale to wciaz nie wszystko. Czuje
                        sie pusta i zmeczona. Wciaz brakuje mi spokoju. Moglabym w zasadzie powiedziec
                        sobie "Bedzie fajnie, bedzie pieknie, warto zyc bo bedzie ten DOBRY CZAS" - w
                        mysl tego, ze mamy to na co sami zapracujemy. Ale tak naprawde - to gowno
                        prawda, bo nigdy nie jestesmy sami (nawet gdy czujemy sie samotni), nie wszystko
                        zalezy tylko od nas. Wiem, to egoistyczne myslenie. Chcialoby sie miec tylko z
                        gorki, a tu dupa.
                        Znam te sprzecznosc - chce zyc i umrzec. Umrzec i zyc. Co wybrac? Po smierci nie
                        ma odwrotu. Zostaje jednak zycie. Psychiatra. Leki. Bezsennosc. I nadzieja. W
                        czekaniu tez jest cos pieknego i pociagajcego.
                        A godnosc? W dzisiejszym swiecie nie ma miejsca na godnosc. To czysty idealizm.
                        Godnosc jest tylko w slownikach.
                        Pogodzic sie z tym trudno jak cholera ale trzeba tak zrobic. Albo umrzec.
                        Kochac tez jest trudno, choc na pewno warto i kazdy za tym teskni. Najgorsze sa
                        rozczarowania.
                        Tak sobie czasem tlumacze to wszystko i na chwile pomaga. Ale dzis jest zle....
                        Jeden z moich najgorszych dni...
                        • lunar1978 Re: jeszcze cos 04.02.05, 18:40
                          > Najsmieszniejsze jest to, ze (wszystkim to powtarzam) nasze zycie zalezy tylko
                          > od nas i mamy to, na co sami zapracujemy, co sami osiagniemy.

                          Niby racja, ale nie zawsze tak jest. Czasami przydałaby się czyjaś pomocna
                          dłoń. Mnie nikt jej nie podał, kiedy najbardziej tego potrzebowałem, może
                          wszystko by się inaczej potoczyło. Zresztą nie wyciągałem nigdy ręki po pomoc.
                          Nawet nikt nie wie że jestem niedoszłym samobójcą. Do tej pory to ja pomagałem
                          innym i to na mnie liczono. Pomagać innym w czym kolwiek jest dużo łatwiejsze
                          niż samemu prosić o pomoc. Przynajmniej dla mnie. Do tej pory nikt nie wie
                          jakim jestem w środku. Wszyscy myślą że nie mam żadnych problemów. Gdyby ktoś
                          przeczytał mój nekrolog i dowiedział się o przyczynie zejścia to mógłby być
                          zdziwiony.
                          • isabar Re: jeszcze cos 05.02.05, 01:30
                            lunar1978 napisał:

                            > > Najsmieszniejsze jest to, ze (wszystkim to powtarzam) nasze zycie zalezy
                            > tylko
                            > > od nas i mamy to, na co sami zapracujemy, co sami osiagniemy.
                            >
                            > Niby racja, ale nie zawsze tak jest. Czasami przydałaby się czyjaś pomocna
                            > dłoń. Mnie nikt jej nie podał, kiedy najbardziej tego potrzebowałem, może
                            > wszystko by się inaczej potoczyło. Zresztą nie wyciągałem nigdy ręki po
                            pomoc.
                            > Nawet nikt nie wie że jestem niedoszłym samobójcą. Do tej pory to ja
                            pomagałem
                            > innym i to na mnie liczono. Pomagać innym w czym kolwiek jest dużo łatwiejsze
                            > niż samemu prosić o pomoc. Przynajmniej dla mnie. Do tej pory nikt nie wie
                            > jakim jestem w środku. Wszyscy myślą że nie mam żadnych problemów. Gdyby ktoś
                            > przeczytał mój nekrolog i dowiedział się o przyczynie zejścia to mógłby być
                            > zdziwiony.

                            Po raz któryś tu na forum pomyślałam, że ktoś dostał się do mojej głowy wyjął
                            ze środka kawałek...
                            Po prostu napisałeś o mnie, każde, każde słowo.
                            Na pewne kroki pewiedzenia o swym stanie odważałam się co pewien czas i zawsze
                            dostawałam w dupę, później obiecywałam sobie latami przed zaśnięciem, że coś z
                            tym zrobię, w chwili zasypiania zanosiłam prośbę by już nie musieć się obudzić
                            i gdybym była pewna, że to będzie już koniec pewnie dawno bym ze sobą
                            skończyła,jednak mam głębokie przeswiadczenie, że to gó.. załatwia, to tylko
                            przedłużenie.
                            Najgorsze były takie teksty w stylu"co się dzieje, weź się w garść, no co ty,
                            przecież ty? ty dusza towarzystwa,gwiazda-nienawidził am się po tym najbardziej,
                            że w ogóle otworzyłam gębę do kogoś.
                            Lepiej to mi było jak się już tak całkowicie zdołowałam słuchając np Joy
                            Division.
                            To trwało latami z mniejszymi i większymi dołkami i zawsze już będzie we mnie
                            jakiś smutek, ale teraz już też coraz większa zgoda na to, że jestem
                            niezrozumiała, już nie chcę tego tak rozpaczliwie,choć dziwne, że własnie w tym
                            momencie się rozkleiłam...Może później dokończę
                            W kazdym razie jestem tu i czytam
              • m.malone Re: Masz wielkiego doła 04.02.05, 17:44
                Tak. Nie było mnie jakiś czas.Przepraszam
    • asta_la_vista Lunar, proszę... 04.02.05, 18:56
      wiesz, co o tym myślę..
      nie spiesz się nigdzie, daj sobie jeszcze czas..

      nie mam siły przeczytać całego wątku
      ale mam nadzieję, że znalazłeś tu wsparcie
      i nie zrobisz nic głupiego..

      przepraszam, że nie odpowiadam na maila
      od jakiegoś czasu mam się źle i nie mogę jakoś poskładać
      jest ciężko, czasem bardzo
      i różne myśli po głowie chodzą
      ale chociaż spróbujmy powalczyć
      Ty jeszcze nawet na dobre nie zacząłeś
      daj sobie tę szansę!

      trzymaj się jakoś proszę
      i nie poddawaj!

      asta

      P.S. obiecuję napisać jak tylko się lepiej poczuje
      • lunar1978 Re: Lunar, proszę... 04.02.05, 19:14
        Tak wiem, co o tym myślisz

        > przepraszam, że nie odpowiadam na maila
        > od jakiegoś czasu mam się źle i nie mogę jakoś poskładać
        > jest ciężko, czasem bardzo
        > i różne myśli po głowie chodzą

        Asta nie przepraszaj. Nie ma za co. Doskonale wiem z czym się borykasz. Po za
        tym wystarczająco już mi pomogłaś mimo że tak naprawdę to masz dużo gorzej ode
        mnie :-(

        Pozdrawiam Cię bardzo, bardzo gorąco
        Lunar
    • annddiik Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 19:20
      Myślę że najgorsza jest bezradność. Sytuacja w której przestajemy wierzyć że
      coś uda nam się poprawić. Chcielibyśmy żeby świat do nas się przystosował, a to
      my musimy przystosować się do świata lub go zmienić. Te nasze problemy są w nas
      zazwyczaj. Dobrze jeśli mamy jakieś wsparcie w kimś. Życzę ci żebyś miał kogoś
      takiego. Taki drogowskaz, przewodnika. Kogoś komu można wszystko wywalić.
      Zaufać. Przed kim nie trzeba niczego udawać. Piszę tak bo mi samemu kogoś
      takiego brakuje.
      A włściwie skąd sie bierze nieśmiałość? Czy jest to strach że się ośmieszymy?
    • cossa Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 19:44
      jestes madry
      dojrzaly
      i prawdopodobnie bardzo wrazliwy

      trudno sie z tym zyje

      ale za to jak mocno.. :)

      rowniez sluze swoim mailem :)


      pozdr.cossa
      • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 22:07
        > jestes madry
        > dojrzaly
        > i prawdopodobnie bardzo wrazliwy

        Chyba tylko to ostatnie. Mądry i dojrzały nie wypisuje pożegnań na forum gdzie
        pełno wrażliwców, bo to granie na uczuciach innych osób.
        • cossa Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 22:25
          tym bardziej mnie przekonales o tym pierwszym i drugim :)

          nie slodze.. :)

          zycze swiatelka
          szczelinki, ktora wniesie
          choc odrobine ciepla
          i swiatla

          pozdr.cossa
          • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 22:55
            > tym bardziej mnie przekonales o tym pierwszym i drugim :)

            Hmm. W takim razie bardzo dziękuję :-)

          • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 23:01
            > tym bardziej mnie przekonales o tym pierwszym i drugim :)

            Hmm. W takim razie bardzo dziękuję za komplementy :-)

            > zycze swiatelka
            > szczelinki, ktora wniesie
            > choc odrobine ciepla
            > i swiatla

            Tak, chociaż odrobinkę. Tylko że przez tyle lat nie wydarzyło się nic coby
            sprawiło by krew w moich żyłach popłynęła nieco szybciej. Za jeden rok życia,
            kiedy byłbym wreszcie spełniony oddałbym duszę diabłu. Tylko że takie coś to
            chyba tylko w baśniach o Twardowskim jest możliwe :-)
            • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 23:14
              Albo lepiej nie. Dusza jaka jest, taka jest, podziurawiona, popękana, ale moja.
              Nie oddam !!!!!!
              • cossa Re: lunar 1978 - 2005 04.02.05, 23:26
                bliskie mi to co piszesz o sobie
                poza oczywiscie zamykaniem swojego zycia w latach.. :)

                i dlatego podziele sie z Toba moim wnioskiem
                niezaleznie od tego czy czujesz czy nie

                trzeba trwac

                bo kazdy ma szanse.. :))

                pozdr.cossa
            • luty10 Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 01:57
              lunar1978 napisał:

              > > tym bardziej mnie przekonales o tym pierwszym i drugim :)
              >
              > Hmm. W takim razie bardzo dziękuję za komplementy :-)
              >
              > > zycze swiatelka
              > > szczelinki, ktora wniesie
              > > choc odrobine ciepla
              > > i swiatla
              >
              > Tak, chociaż odrobinkę. Tylko że przez tyle lat nie wydarzyło się nic coby
              > sprawiło by krew w moich żyłach popłynęła nieco szybciej. Za jeden rok życia,
              > kiedy byłbym wreszcie spełniony oddałbym duszę diabłu. Tylko że takie coś to
              > chyba tylko w baśniach o Twardowskim jest możliwe :-)

              Naprawde nic sie nie wydarzylo, przez tyle lat?
              Chlopcze, na ksiezycu zyjesz?
          • luty10 Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 01:54
            cossa napisała:

            > tym bardziej mnie przekonales o tym pierwszym i drugim :)
            >
            > nie slodze.. :)
            >
            > zycze swiatelka
            > szczelinki, ktora wniesie
            > choc odrobine ciepla
            > i swiatla
            >
            > pozdr.cossa
            >
            robisz sie ckliwa...
            • cossa Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 03:00
              no popatrz :)

              pozdr.cossa
    • hubkulik Re: lunar 1978 - 2055 04.02.05, 23:42
      Lepiej?
      • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 13:19
        Nie, nie jest mi lepiej ... pocieszające jest tylko to że już gorzej nie
        będzie. Eeech gdyby można było się z kimś zamienić. Z kimś kto bardzo chciałby
        żyć a musi umrzeć bo jest ciężko chory. Ja jestem zdrowy a muszę żyć mimo że
        jestem młody, a nie chcę. Ale taka zamiana jest niemożliwa, niestety. Wtedy bym
        wiedział że to ma jakiś sens, a tak ... nikt nie będzie miał z tego żadnego
        zysku, ani strat :-(
        • silva5 Ty weź sie zastanow!!!! 05.02.05, 13:22
          Jak mozna tak!!!! Jestes w moim wieku...
          Co tak strasznego cie spotkalo ze chcesz z tym wszystkim skonczyc?????????
          Nie ma takiej rzeczy na calutenkim swiecie!!! Nie ma!!!
        • hubkulik Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 15:24
          W wieku 27 lat popelnialo samobojstwo wielu slawnych ludzi: Jim Morrison, Kurt
          Cobain i inni. Moze ten wiek jest jakis specyficzny.
          Ja tez jestem Twoj rocznik (27 lat skoncze w tym roku).

          Pozdrawiam Hubert
          • silva5 Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 15:30
            Ale oni po prochach mieli odlot, wiec nie ma porówniania...
            Wiesz jakie gó.. sie człowiekowi robi z mózgu po narkotykach?
            Nawet jesli juz nie bierze to i tak bedzie miał uszkodzony mózg....
            • hubkulik Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 17:41
              Tyz prawda.
              • isabar Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 18:08
                Ten redaktor był przy okazji schizofrenikem, ale nie wiem czy to wielka różnica.
                Bo jak zmierzyć poziom niezrozumienia między społeczeństwem a osobą
                zaetykietowaną(schiz.),czy zaetykietowaną(w granicach normy).
                Czy o tym w ogóle da się o tym rozmawiać (mam na myśli dialog), czy możemy
                tylko prowadzić monologi w otoczeniu innych "monologujących"?
                Zrozumienie to można zresztą rozpatrywac w kategoriach 0-1, albo się rozumie
                albo nie, tak jak z ciążą.

                Nie wiem, już chyba bredzę, jak ktoś z tego coś kuma to niech napisze choć-"1'

                Tylko błagam, bez żadnych powtarzających się literek,czwartych w kolejności.

                --
                Kobieta osiągneła doskonałośc
                Jej nagie ciało...S.Plath
                • hubkulik Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 18:48
                  Nie wiem czy brzedzisz. Raczej nie. Dostrzegam w tym sens. Wydaje mi sie ze
                  piszesz o probie porozumienia sie jednej osoby z innymi.

                  > Ten redaktor był przy okazji schizofrenikem

                  O jakim redaktorze piszesz?

                  > Tylko błagam, bez żadnych powtarzających się literek,czwartych w kolejności.

                  Tego tez nie zrozumialem. O jakie literki chodzi?

                  Pozdrawiam Hubert
    • silva5 Egoista!!!!! 05.02.05, 13:17
      Jak mozesz tak myslec tylko o sobie????!!!!
      Tobie jest źle....
      A co z tymi ktorzy cie kochaja????
      Jak oni beda zyc jesli zrobisz cos takiego???
      Pozatym kazdy zyje nie dla siebie tylko dla innych... Skoro nie wiedzisz sensu
      by zyc dla siebie to zyj dla innych...
      Dla tych ktorzy potrzebuja kogos i niechca umierac a musza...
      Dla tych ktorzy naprawde nie maja po co zyc, a ciesza sie kazda seksunda na tym
      swiecie...
      Dla tych ktorych zycie naprawde doswiadczylo a mimo to potrafia odnaleźć
      nadzieje....
      • lunar1978 Re: Egoista!!!!! 05.02.05, 13:46
        Cytat:
        Jak mozna tak!!!! Jestes w moim wieku...
        Co tak strasznego cie spotkalo ze chcesz z tym wszystkim skonczyc?????????
        Nie ma takiej rzeczy na calutenkim swiecie!!! Nie ma!!!

        Nie bądż taka mądra!!! Wiem że inni pewnie mają gorzej ale w takich chwilach
        człowiek ma to wszystko gdzieś. Myślisz że nigdy nie myślałem o tych, których
        zostawiam? Ktoś kto nie doświadczył podobnych uczuć, ani nie próbował wyobrazić
        sobie jak to jest, co może o tym wiedzieć? Kiedyś słyszałem od pewnej osoby że
        człowiek który popełnia taki czyn to wariat, którego powinno się zamknąć w
        psychiatryku. I co miałbym jej opowiedzieć co czuję i myślę. W życiu !!!!!

        Cieszę się bardzo że uważasz że nie ma takich rzeczy. I tak trzymaj, ale nie
        oceniaj nigdy nikogo w taki sposób jaki przytoczyłem.Mam nadzieję że Ty tak nie
        myślisz

        Pozdrawiam
        Lunar
        • silva5 Re: Egoista!!!!! 05.02.05, 14:57
          A skad ty wiesz jakie ja mam mysli!!!! Ale z nimi walcze!!!
          Nie daje sie... Najłatwiej jest wszystko skonczyc...
          Pozatym ty ze nie oceniaj bo nie wiesz jakie bylo moje zycie. I nikomu nie
          zycze by takiego zycia doswiadczyl... To sa moje sprawy i nikomu nic do nich.
          Ale pogodzilam sie z tym ze bylo jak bylo, nic nie mozna zmienic, niec nie
          mozna naprawic i wiele rzeczy do dzis mnie sciga i sie boje kazdego dnia ale
          wiem ze jak sie im poddam to one mnie wykoncza.. Co ma byc to bedzie.. Pierwsza
          tragedia jest zawsze najtrudniejsza, ale jak sie ich w zyciu mialo kilka to
          kazda kolejna coraz bardziej daje zrozumiec ze jestesmy tylko ludzmi, ze
          popelniamy błędy....
          Trzeba uczyc sie na błędach i je akceptować, kazdy popelnia bledy jedni wieksze
          inny mniejsze ale wszystko mozna zmienic trzeba tylko chciec, trzeba znalezc w
          sobie ta iskierke i wiem ze ona w tobie jest ale z nia walczysz, bo latwiej,
          prosciej wszystko rzucic, nie myslec o nikim tylko o sobie. JA!!
          • lunar1978 Re: Egoista!!!!! 05.02.05, 17:14
            Hubert napisał:

            >W wieku 27 lat popelnialo samobojstwo wielu slawnych ludzi: Jim Morrison, Kurt
            >Cobain i inni. Moze ten wiek jest jakis specyficzny.
            >Ja tez jestem Twoj rocznik (27 lat skoncze w tym roku).

            >Pozdrawiam Hubert

            Silva5 napisała:

            >Ale oni po prochach mieli odlot, wiec nie ma porówniania...
            >Wiesz jakie gó.. sie człowiekowi robi z mózgu po narkotykach?
            >Nawet jesli juz nie bierze to i tak bedzie miał uszkodzony mózg....

            Pewien Redaktor z pr3 Polskiego Radia wywinął lepszy numer. Mianowicie
            zapowiedział swoją śmierć na antenie. Następnej audycji już nie było.
            Podziękował sobie za 40 lat życia (narkotyków nie brał). A wydawać by się mogło
            dlaczego? Przecież miał prawdziwych przyjaciół, finansowo niczego mu nie
            brakowało, uwielbiał swoją pracę. Nie dla każdego życie jest piękne. I nie ma
            co się pytać, co takiego się wydarzyło? Bo każdy z nas jest inny i inaczej
            wszystko odbiera. Dla jednych czyjeś problemy mogą być po prostu śmieszne, a
            dla innych odbierają sens istnienia

            A co do wieku 27 lat? Hmm ciekawe, może to jakaś feralna liczba?

          • asta_la_vista Re: Egoista!!!!! 05.02.05, 18:35
            silva5 napisała:

            > Najłatwiej jest wszystko skonczyc...

            naprawdę myślisz, że najłatwiej?
            zapewniam Cię, że nie
            do tego, by zakończyć swoje życie, trzeba ogromnej odwagi
            nie każdy ją w sobie ma

            > bo latwiej,
            > prosciej wszystko rzucic, nie myslec o nikim tylko o sobie. JA!!

            nie wiem, czy wiesz, ale wielu ludzi w depresji popełnia samobójstwo tzw.
            altruistyczne - żeby odciążyć swoich bliskich, nie być im przeszkodą, nie
            przysparzać więcej zmartwień. bo takie jest ich potrzeganie otaczającego świata
            w tej chorobie. nie oceniaj więc pochopnie wrzucając wszystkich samobójców do
            jednego worka.
            • aretha04 Re: Egoista!!!!! 05.02.05, 18:42
              asta_la_vista napisała:

              > żeby odciążyć swoich bliskich,
              >
              nie zgodzę się z tym, właśnie miłość do bliskich nas wstrzymuje, że moja śmierć
              mogłaby niekorzystnie odbić sie na Ich zdrowiu, może nawet zyciu
              pozdr.
              A.
              • asta_la_vista Re: Egoista!!!!! 05.02.05, 18:57
                i tak, i nie
                owszem, czasem wstrzymuje, ale dlatego właśnie nie uogólniałam, a napisałam
                jedynie, że bywają przypadki odwrotne. np. wiem, że moja śmierć byłaby tragedią
                dla rodziców i dlatego jakoś staram się trwać, jednocześnie czująć, że moja
                obecność i moja choroba również sprawiają jej ból. i nie wiem co lepsze. bo nie
                mogąc żyć ani umrzeć, mając na uwadze moich bliskich i nie potrafiąc wybrać dla
                nich "mniejszego zła", sama męczę się pomiędzy tym wszystkim straszliwie..

                również pozdrawiam
                asta
                • lunar1978 Re: Egoista!!!!! 05.02.05, 19:09
                  Ja też trwam tylko dla bardzo małej garstki osób. Ale mi już to nie
                  wystarcza !!!!!! To za mało !!!!!
            • silva5 Re: Egoista!!!!! 06.02.05, 02:23
              Akuratnie wiem bo jest po psychologii...
              A ty takim gadaniem mozesz naprawde kogos przekonac by sobie cos zrobil wiec
              sie lepiej zastanow!!!!
              Tu ktos chce ze soba skonczyc a to nie jest dyskusja za lub przeciw!!!!
              • asta_la_vista Re: Egoista!!!!! 06.02.05, 14:01
                chciałoby się zapytać: "i co z tego, ze jesteś?"
                skoro zdaje się jednej rzeczy nie widzisz
                nie chciałam podejmować tu dyskusji warto czy nie
                tylko uświadomić niektórym fakt, że odwoływanie się do bólu zadawanego w ten
                sposób rodzinie, bliskim może wywoływać paradoksalne poczucie winy i tym
                większą chęć odejścia (mniejsze zło)
                np. na mnie to tak działa
                więc trzeba bardzo uważać z argumentami

                ale masz też trochę racji
                sama jestem teraz w dość głębokiej depresji z silnymi myślami samobójczymi
                zapewne nie mam odpowiednio jasnego spojrzenia na zagadnienie
                więc się już nie będę wypowiadać

                pozdr.
                asta
                • luty10 Re: Egoista!!!!! 06.02.05, 14:13
                  asta_la_vista napisała:

                  > chciałoby się zapytać: "i co z tego, ze jesteś?"
                  > skoro zdaje się jednej rzeczy nie widzisz
                  > nie chciałam podejmować tu dyskusji warto czy nie
                  > tylko uświadomić niektórym fakt, że odwoływanie się do bólu zadawanego w ten
                  > sposób rodzinie, bliskim może wywoływać paradoksalne poczucie winy i tym
                  > większą chęć odejścia (mniejsze zło)
                  > np. na mnie to tak działa
                  > więc trzeba bardzo uważać z argumentami
                  >
                  > ale masz też trochę racji
                  > sama jestem teraz w dość głębokiej depresji z silnymi myślami samobójczymi
                  > zapewne nie mam odpowiednio jasnego spojrzenia na zagadnienie
                  > więc się już nie będę wypowiadać
                  >
                  > pozdr.
                  > asta

                  masz racje...:)i porownywanie zycia do uganiania sie psa za wlasnym ogonem, tez
                  nie jest w tym watku na miejscu...
    • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 19:05
      Isabar napisała :

      > Na pewne kroki pewiedzenia o swym stanie odważałam się co pewien czas i
      zawsze
      > dostawałam w dupę, później obiecywałam sobie latami przed zaśnięciem, że coś
      z
      > tym zrobię, w chwili zasypiania zanosiłam prośbę by już nie musieć się
      obudzić

      Kiedy przyłapie mnie dołek, który ciężko jest mi ukryć to słyszę tylko weź się
      w garść, jakie ty możesz mieć problemy, przecież jesteś fajny chłopak... To
      takie dla innych proste. Po co się wogóle odzywają. Nigdy nikomu w realu nie
      opowiedziałem jaki jestem w środku, bo i tak nikt nie zrozumie. Dla innych to
      mogą być głupoty i robienie problemów niejako na siłę. Bo przecież jestem
      taaaaki inteligentny. TY, NIE MOŻESZ? TY?? GŁUPOTY OPOWIADASZ. Przecież
      wystarczy wziąć się wgarść i kur ...a po sprawie. To tak boli.
    • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 19:15
      asta_la_vista napisała:

      >naprawdę myślisz, że najłatwiej?
      >zapewniam Cię, że nie
      >do tego, by zakończyć swoje życie, trzeba ogromnej odwagi
      >nie każdy ją w sobie ma

      Właśnie to jest bardzo, bardzo trudne. Najtrudniejsza decyzja jaką można podjąć
      bo jaka by nie była i tak będzie zła. Nie zrobisz tego to skazujesz siebie na
      cierpienie, zrobisz to, inni będą płakać.

      Kur..a i tak w kółko.
      • ariccia Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 23:39
        lunar - piszesz, że Ci wstyd za twój pożegnalny post, a ja powiem Ci DZIĘKUJĘ.
        Piszę tu pierwszy raz i wcale tego nie planowałam - po prostu bezsenna noc -
        można siedzieć i rozmyślać, można coś w necie poczytać...
        Przypadek(?), że trafiłam na Twój post...
        Czasem, jak Ty, mam wszystkiego dość i tylko siąść i czekać na koniec...(oby
        nadszedł szybko).
        Heh... ale jest we mnie jeszcze jakaś przekora, że mój smutek, to tylko MÓJ
        smutek, moja rozpacz jest tylko MOJA i skrywam te uczucia głęboko, w sobie, a
        na zewnątrz uśmiech i wszystko "cool"...

        Już nie wytrzymuję tego, chciałabym, żeby ktoś wiedział, że nie taki twardziel
        ze mnie, że nie taki wieczny optymista, że ja też płacze - heh... tylko zawsze
        sama i w ukryciu.....

        Wiecie co , tyle myśli mi się kłębi w głowie, że... chyba straszny to bełkot
        będzie, ale mam nadzieję, że wybaczycie i może trochę zrozumiecie....

        Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie dobre słowa, nawet te nie skierowane do mnie.

        Ariccia
        • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 23:51
          > Już nie wytrzymuję tego, chciałabym, żeby ktoś wiedział, że nie taki twardziel
          > ze mnie, że nie taki wieczny optymista, że ja też płacze - heh... tylko zawsze
          > sama i w ukryciu.....
          >
          > Wiecie co , tyle myśli mi się kłębi w głowie, że... chyba straszny to bełkot
          > będzie, ale mam nadzieję, że wybaczycie i może trochę zrozumiecie....
          >
          > Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie dobre słowa, nawet te nie skierowane do
          mnie

          A tego że ktoś mi podziękuje to się niespodziewałem. No dobrze ... w takim
          razie fajnie że mogłem swoim wątkiem jakoś Tobie pomóc mimo że tego nie
          planowałem. Jesteś w takim razie drugą osobą po Isabar, która znalazła tu
          kawałek siebie. Czyli jednak ten wątek mimo wszystko nie jest taki głupi :-)
    • scylla Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 21:30
      Teraz ja Ci pomogę, albo i nie, wszystko zależy ile z tego chcesz wziąść.
      Człowieku życie na tej planecie nie jest łatwe,
      jest pełne cierpienia, problemów, morderst, samobójstw itp.
      Nie raz zastanawiałem się po co to wszystko,
      ale doszedłem do wniosku że przychodzi czas na cierpienie to masz cierpieć,
      przychodzi czas na łzy, to masz płakać,
      przychodzi czas na radość, to sie radujesz itd.
      ale to wszystko odbywa się poki żyjesz, więc masz żyć, masz żyć aby to wszystko
      przeżyć, to wszystko jast nauką, w jakim celu spotyka Cię to?
      Ja Ci na to Nie odpowiem, poprostu nie wiem, ale Ty możesz to odkryć, znaleźć
      powody i cel, w Tobie jest decyzja jak ma wyglądać Twoje życie.
      Ja nie mówię że to będzie łatwe, wręcz twierdzę że będzie pełne gówna,
      ale po to, abyś kiedyś mógł stwierdzić że przeżyłeś życie.
      • alicja-ciekawska Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 21:34
        scylla napisał:

        > Teraz ja Ci pomogę, albo i nie, wszystko zależy ile z tego chcesz wziąść.
        > Człowieku życie na tej planecie nie jest łatwe,
        > jest pełne cierpienia, problemów, morderst, samobójstw itp.
        > Nie raz zastanawiałem się po co to wszystko,
        > ale doszedłem do wniosku że przychodzi czas na cierpienie to masz cierpieć,
        > przychodzi czas na łzy, to masz płakać,

        > przychodzi czas na radość, to sie radujesz itd.
        > ale to wszystko odbywa się poki żyjesz, więc masz żyć, masz żyć aby to
        wszystko
        >
        > przeżyć, to wszystko jast nauką, w jakim celu spotyka Cię to?
        > Ja Ci na to Nie odpowiem, poprostu nie wiem, ale Ty możesz to odkryć, znaleźć
        > powody i cel, w Tobie jest decyzja jak ma wyglądać Twoje życie.
        > Ja nie mówię że to będzie łatwe, wręcz twierdzę że będzie pełne gówna,
        > ale po to, abyś kiedyś mógł stwierdzić że przeżyłeś życie.


        i pamietaj : zyje sie tylko raz ,drugiej szansy juz nie bedzie.
        pozdrawiam
        • marybellows Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 21:54
          A ja znów ci powiem z autopsji, że życie to gonitwa psa za własnym ogonem: cykl
          zaczyna się wesoło i w nadziei na rychłe schwycenie własnej kity > przebiera
          się nogami i juz juz smyrga nosem po utęsknionej kicie > a ta kita tym szybciej
          ucieka > zasycha ci w ustach /pysku jesli mamy metaforę psa/ i kręci się w
          głowie /we łbie - gdy pies/ > czujesz i widzisz, ze to wszystko jakis kit >
          padasz i nie masz nic przeciwko "odwaleniu kity" > leżąc bezwładnie widzisz
          jednak jakiś ruchomy, kiwający obiekt... co go tak ozywia - myslisz, i chcesz
          się z nim zaprzyjaźnić, pochwycic tajemnicę radości, więc gonisz wesołka, a on..
          A może powymyslamy metafory "czym jest zycie"? Powyzywamy je od róznych,
          wyśmiejemy, strywializujemy - i nie bedzie takie straszne?
          A poza tym: jak się masz dzisiaj, Lunar?
          Bo ja nietęgo! Miałam egzamin, wyznałam to na forum, a jedna mi pisze, że ma
          nadzieję, ze nie zdam gdyż jestem głupia!... A ja mam nadzieję, że choć jestem
          głupia, to zdam, bo nadzieja matką głupich, no nie???!!!
          • luty10 Re: lunar 1978 - 2005 06.02.05, 02:45
            marybellows napisała:

            > A ja znów ci powiem z autopsji, że życie to gonitwa psa za własnym ogonem:
            cykl
            >
            > zaczyna się wesoło i w nadziei na rychłe schwycenie własnej kity > przebier
            > a
            > się nogami i juz juz smyrga nosem po utęsknionej kicie > a ta kita tym szyb
            > ciej
            > ucieka > zasycha ci w ustach /pysku jesli mamy metaforę psa/ i kręci się w
            > głowie /we łbie - gdy pies/ > czujesz i widzisz, ze to wszystko jakis kit &
            > #62;
            > padasz i nie masz nic przeciwko "odwaleniu kity" > leżąc bezwładnie widzisz
            >
            > jednak jakiś ruchomy, kiwający obiekt... co go tak ozywia - myslisz, i chcesz
            > się z nim zaprzyjaźnić, pochwycic tajemnicę radości, więc gonisz wesołka, a
            on.
            > .
            > A może powymyslamy metafory "czym jest zycie"? Powyzywamy je od róznych,
            > wyśmiejemy, strywializujemy - i nie bedzie takie straszne?
            > A poza tym: jak się masz dzisiaj, Lunar?
            > Bo ja nietęgo! Miałam egzamin, wyznałam to na forum, a jedna mi pisze, że ma
            > nadzieję, ze nie zdam gdyż jestem głupia!... A ja mam nadzieję, że choć
            jestem
            > głupia, to zdam, bo nadzieja matką głupich, no nie???!!!

            straszne banialuki piszesz...wiem, ze pamietliwa jestes i mam teraz kreske u
            Ciebie, ale nie moge sie powstrzymac, zeby Ci nie napisac...Buka, chrzanisz...
        • luty10 Re: lunar 1978 - 2005 06.02.05, 02:39
          alicja-ciekawska napisała:

          > scylla napisał:
          >
          > > Teraz ja Ci pomogę, albo i nie, wszystko zależy ile z tego chcesz wziąść.
          > > Człowieku życie na tej planecie nie jest łatwe,
          > > jest pełne cierpienia, problemów, morderst, samobójstw itp.
          > > Nie raz zastanawiałem się po co to wszystko,
          > > ale doszedłem do wniosku że przychodzi czas na cierpienie to masz cierpie
          > ć,
          > > przychodzi czas na łzy, to masz płakać,
          >
          > > przychodzi czas na radość, to sie radujesz itd.
          > > ale to wszystko odbywa się poki żyjesz, więc masz żyć, masz żyć aby to
          > wszystko
          > >
          > > przeżyć, to wszystko jast nauką, w jakim celu spotyka Cię to?
          > > Ja Ci na to Nie odpowiem, poprostu nie wiem, ale Ty możesz to odkryć, zna
          > leźć
          > > powody i cel, w Tobie jest decyzja jak ma wyglądać Twoje życie.
          > > Ja nie mówię że to będzie łatwe, wręcz twierdzę że będzie pełne gówna,
          > > ale po to, abyś kiedyś mógł stwierdzić że przeżyłeś życie.
          >
          >
          > i pamietaj : zyje sie tylko raz ,drugiej szansy juz nie bedzie.
          > pozdrawiam

          oj bedzie, bedzie jeszcze wiele szans, tak duzo, ze obrzydnie Ci to wszystko...
          i przyjdzie moment, kiedy wybierzesz co innego, inne zycie, inny wymiar...:)
    • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 22:10
      Hej marybellows :-)

      > A poza tym: jak się masz dzisiaj, Lunar?
      > Bo ja nietęgo! Miałam egzamin, wyznałam to na forum, a jedna mi pisze, że ma
      > nadzieję, ze nie zdam gdyż jestem głupia!... A ja mam nadzieję, że choć
      jestem
      > głupia, to zdam, bo nadzieja matką głupich, no nie???!!!

      Wiem, wiem, przeczytałem o tym przed chwilą w wątku o mieszkaniu samej.
      Egazamin zdasz napewno, jakby inaczej. Wcale nie jesteś taka głupia na jaką
      wyglądasz hi hi :-)

      A jak ja się mam? Wczoraj wiedziałem czego chcę, dzisiaj mam leciuteńkie
      wątpliwości, ale to dlatego że nie czuję się aż taki sam, choćby przez
      wirtualny kontakt z ludźmi, którzy nie są tacy jak inni. Ale to nie jest chęć
      życia, raczej instynkt samozachowawczy, a to jeszcze za mało.
      • marybellows Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 22:29
        Lunar, musisz życ, gdyż masz dług wobec forumowiczów, np. ja chyba już
        niedługo, z wiadomych przyczyn, będę potrzebowac reanimacji /duchowej - i
        wszystko w sferze duchowej - tak kojarzyć!!!/.
        Też będziesz musiał przekonać mnie, bym powstrzymała zamiar autodestrukcji - a
        nie bedzie to łatwe, gdyz przeżywam ciężko a argumentów mam worek albo dwa!
        Szykuj się - najlepiej z większą "zgrają"! - na ostrą kampanię w obronie zycia
        poczętego w nieznanym celu i okolicznościach /szkoda, że tego nie wiemy, byłoby
        ciekawie../, które przybrało moja skromną postać.. :)))
        • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 22:55
          > Lunar, musisz życ ...

          No tak najpierw muszę zechcieć chcieć ... ale nie obiecuję. Zresztą więcej
          pożegnań nie będzie. Te tu też bym cofnął ale cóż stało się a nie mam
          możliwości cofnięcia.

          Dzięki Buka. Dziwna, ale fajna jesteś. Zresztą na tym forum to Ty napisałaś
          pierwszego posta do mnie, jakieś trzy tygodnie temu :-)

          Pozdrawiam Cię cieplutko i dziękuję
          • scylla Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 23:03
            Ty też jesteś fajny:),
            też do mnie napisałeś dzisiaj posta:)))))
            Jak tam, lepiej?
            • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 23:09
              Dzięki scylla. Twój wątek był taki fajny i tak optymistyczny że chętnie do
              niego zaglądałem :-)))) I wybacz że byłem tak nieczuły i nie chciałem Ci pomóc
              w "nieszczęściu" :-)))
              • scylla Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 23:14
                wybaczam Ci,
                jak sam widzisz też Ci za bardzo nie pomogę:)))
                ale pomęczysz się trochę, tyle ile będziesz chciał:))))))
                a potem do roboty:)
    • majaa3 Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 23:29
      poczekaj, zobaczysz co będzie, co Ci szkodzi... nie jesteś ciekawy, co będzie
      potem? obejrzyj film z sobą w roli głównej, patrz jak bohater radzi sobie z
      każdym dniem, pokochaj go akceptując na początek, stopniowo zaplauj mu życie i
      patrz jak się spełnia
    • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 05.02.05, 23:56
      ariccia napisała :

      > Już nie wytrzymuję tego, chciałabym, żeby ktoś wiedział, że nie taki twardziel
      > ze mnie, że nie taki wieczny optymista, że ja też płacze - heh... tylko zawsze
      > sama i w ukryciu.....
      >
      > Wiecie co , tyle myśli mi się kłębi w głowie, że... chyba straszny to bełkot
      > będzie, ale mam nadzieję, że wybaczycie i może trochę zrozumiecie....
      >
      > Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie dobre słowa, nawet te nie skierowane do
      mnie

      A tego że ktoś mi podziękuje to się niespodziewałem. No dobrze ... w takim
      razie fajnie że mogłem swoim wątkiem jakoś Tobie pomóc mimo że tego nie
      planowałem. Jesteś w takim razie drugą osobą po Isabar, która znalazła tu
      kawałek siebie. Czyli jednak ten wątek mimo wszystko nie jest taki głupi :-)


      • isabar Re: lunar 1978 - 2005 06.02.05, 04:12
        Witam, jak zdrówko,mnie znów tęsknota wygnała z łóżka, facet wyjechał do Waw-y,
        w poniedzałek ma jakąś głupią wystawę, a ja tu usycham sama, nawet nie mam się
        do kogo przytulić, no i robię z siebie ofiarę.
        Słucham Cave'a to już mi tak źle, że aż dobrze.
        Są też małe promyczki, dostałam niespodziewanie takiego ciepłego maila od b.
        ważnej dla mnie osoby, która siedzi na Islandii i pewnie nie tak szybko się
        zobaczymy,odpisał mi też mój ukochany promotor,spotkamy się no i może wreszcie
        zacznę robić badania do magisterki.
        Jak mam czasem takie autoagresywne czy samokarzące się myśli to czasem magle
        pojawiają mi się z pamięci jakieś dobre momenty albo przypominają mi się smaki
        dzieciństwa,różne zapachy masz coś takiego?
        To się pojawia tak spontanicznie i niespodziewanie, taki samoaktywujący się
        mechanizm ratunkowy.
        Przytulam.
        Wyjaśnienie dlHuberta:
        Z tymi zmultiplikoawanymi literami to było do m.malona a propo's-DDDD i
        powalania z nóg.

        --
        Kobieta osiągnęła doskonałość
        Jej nagie ciało...S.Plath

        • lunar1978 Re: lunar 1978 - 2005 06.02.05, 12:37
          > Jak mam czasem takie autoagresywne czy samokarzące się myśli to czasem magle
          > pojawiają mi się z pamięci jakieś dobre momenty albo przypominają mi się
          smaki
          > dzieciństwa,różne zapachy masz coś takiego?

          Nie, nie mam czegoś takiego, ale to pewnie bardzo fajne. A z tym karaniem
          samego siebie to nie tak ... chociaż może coś w tym jest. Nie myślałem żeby
          umrzeć za karę, bo to dla mnie żadna kara. I tak do końca przecież nie chcę
          umierać. Przecież nigdy nie usłyszę już śpiewu ptaków, nie zobaczę błękitu
          nieba, nie zabłądzę gdzieś podczas samotnej wyprawy na rowerze, nie poklnę że
          samochód mi znowu nawalił. Ale to są takie drobne, że już prawie nic nie
          znaczące radości. W pewnych momentach bezradności to jest silniejsze ode mnie.
          Każdy chodź raz poczuł okropny strach przed tym że właśnie teraz mija jego
          najlepszy czas. A ja czuję że wszystko przecieka mi przez palce już bardzo
          długo. Nie osiągnąłem nic czym mógłbym się pochwalić i dużo też na własne
          życzenie. Ale też nikt nie podał mi nigdy ręki by pomóc mi uwierzyć że jestem
          coś wart. Nie wiem, może założę jeszcze jakiś wątek gdzie bardziej dokładnie
          napisałbym o siebie, ale mi się nie na razie nie chce.

          > w poniedzałek ma jakąś głupią wystawę, a ja tu usycham sama, nawet nie mam
          się
          > do kogo przytulić, no i robię z siebie ofiarę.

          Oj wróci to się przytulisz :-)) Ja nie mam kogo, ani do kogo się przytulić i
          powiedzieć kocham cię maleńka.

          > Słucham Cave'a to już mi tak źle, że aż dobrze.

          Też czasami jak posłucham czegoś dołującego to robi mi się trochę lepiej,
          dziwne nie :-) Wczoraj była to Lacrimosa "Elodia".

          I też wyjaśnienia do Huberta:
          Z tym redaktorem to była odpowiedź do mnie, tylko wciśnięta gdzie indziej,
          dlatego nie zrozumiałeś :-)
      • aretha04 Re: lunar 1978 - 2005 06.02.05, 12:39
        lunar1978 napisał:
        >
        > A tego że ktoś mi podziękuje to się niespodziewałem. No dobrze ... w takim
        > razie fajnie że mogłem swoim wątkiem jakoś Tobie pomóc mimo że tego nie
        > planowałem. Jesteś w takim razie drugą osobą po Isabar, która znalazła tu
        > kawałek siebie. Czyli jednak ten wątek mimo wszystko nie jest taki głupi :-)


        myślę, że nie tylko Isabar znalazła tu kawałek siebie:)
        nie wszyscy się tylko uzewnętrzniamy i piszemy tutaj o sobie. Częściej może
        swoje niepowodzenia, kłopoty niestety gryziemy w sobie..........
        Takie jest życie:(
        pozdr.
        A.
    • hubkulik Re: lunar 1978 - 3005 06.02.05, 12:49
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka