Dodaj do ulubionych

kryzys wiary...

16.03.05, 10:04
jest mi coraz trudniej. zostałem wychowany w rodzinie katolickiej, chodziłem
o kościoła, uczestniczyłem we wszystkich sakramentach (mój ślub był dla mnie
wielkim przeżyciem, wydawało mi się, że właśnie wtedy tak naprawdę
doświadczyłem obecności Boga) później jednak bylo już coraz gorzej. w życiu
układa mi sie dobrze, na szczęście (dzięki Bogu) nie zostałem jakoś
szczególnie doświadczony. szystko układa się po mojej myśli - kochająca i
kochana żona, wspaniały synek, właśnie kończe doktorat. wydawałoby się że
jest idealnie, ale...
no właśnie, jest ale. nie widzę sensu w chodzeniu do kościoła, nie rozumiem
celowości tej celebry, czytania Pisma Świętego i póxniejszej adoracji, nie
mającej z tym konkretnym czytaniem nic wspólnego. Nie rozumiem po co ksiądz
czyta Pismo Święte, aby zaraz po tym odczytać list pasterski od biskupa
proszącego o kasę na seminarium duchowne czy na jakiś kościół. nie jestem
specem od Biblii i przypuszczam, że to samo mogą o sobie powiedzieć moi
rodacy, a jedyna osoba mogąca mi to wyjaśnić, pomóc zinterpretować, fanzoli
coś o rzeczach mających związek "radziecki" z przeczytanym właśnie fragmentem
Pisma Świętego. nie rozumiem zakazu używania prezerwatywy (tylko i wyłącznie
z własną żoną), nie rozumiem sensu wstrzemięźliwości seksualnej i
gloryfikowania dziewictwa, nie widzę sensu klepania "zdrowasiek" co wieczór,
nie czuję potrzeby chodzenia do kościoła i bezmyślnego uczestnictwa w
obrzędzie nie dającym mi zupełnie nic wartościowego!
żeby było śmieszniej, to kilka tygodni temu na kazaniu mój proboszcz
tłumaczył jak ważny jest sposób przyjmowania komunii św! rozumiecie? sposób,
nie cel!! przez całe kazanie opowiadał jak powiniśmy podchodzić do księdza,
jak złożone powinny być ręce, kto powienien pierwszy podejść, że powiniśmy
podchodzić w kolejce itp. totalne pierdoły! czy to jak podchodzę po komunię
jest ważniejsze od jej istoty? jestem pewien, że Jezus, bedący wtedy z nami
smutno spuścił głowę...


Jestem rozdzierany wewnętrznie - z jednej strony nie mam najmniejszych
wątpliwośći, że Bóg istnieje, że zesłał nam swojego jedynego Syna żeby nas
zbawił, że Jezus zmartwychwstał i zawsze można Go prosić o potrzebne łaski, a
z drugiej strony obrzedy katlickie i cała ta otoczka pseudo wiary (patrz
radiomaryja) są dla mnie zupełnym bezsensem.
Nie jest łatwo....

Obserwuj wątek
    • jarmucha Re: kryzys wiary... czas przeciac pepowine... 16.03.05, 10:39
      czy boisz sie ze nie zdolasz rozwijac swojego zycia duchowego bez posrednictwa
      KK

      w koncu wielw jest kosciolow pielegnujacych te sama wiare do tego samego Boga

      wniosek z tego, ze wiele jest drog...

      twoja moze nyc jedna z nich...

      pewnie czas na to, by stac sie duzym chlopcem, i nie tzrymac sie kurczowo tej
      spodnicy :)
      • barwa1 Re: kryzys wiary... czas przeciac pepowine... 16.03.05, 10:56
        Takie rozterki przeżywałam na początku lat 90. Wtedy też wzięłam "rozwód" z KK.
        Tak naprawdę nie zwiążę się już z żadnym kościołem. To, co zwraca negatywnie
        Twoją uwagę w KK, całkowicie rozgrzeszyło mnie i dziś jadąc tramwajem,
        prowadząc samochód, siedząc przed TV lub na ławce w parku MOGĘ wreszcie
        spokojnie ROZMAWIAĆ z Bogiem. Nikt mi nie każe przyjmować na siebie win za
        innych - niosę swoje i z nich staram sie rozliczać przed moim sumieniem.
        Kiedyś ks. Józef Tishner, którego bardzo cenię, powiedział żartem, że w niebie
        katolicy będą zgromadzeni w jednym miejscu otoczonym wysokim murem, żeby nie
        zobaczyli, że w niebie są także innowiercy a nawet komuniści... To chyba
        powzwoli Ci nie szarpać się ze soba tak bardzo. Napewno czytałeś jezuitę
        pochodzenia hinduskiego - Antony de Mello. Tzreba chyba zostawić kościół i
        szukać duchowości w sobie i w dniu powszednim. Jeśli masz miłość żony, jeśli ją
        kochasz to już dużo Boga (czy jak Go kto chce nazywać) w Twoim życiu.
        Pozdrawiam serdecznie,
        A.
        • baba2005 Re: kryzys wiary... czas przeciac pepowine... 16.03.05, 11:00
          A czy masz dzieci? Pytam, bo ja tez chcialam zrobic podobnie, ale nie umialam
          sobie poradzic z ta kwestia, bo wlasnie dzieci... Co z nimi? Im trudno jest
          zrozumiec rozterki na tym poziomie, a wychowanie w wierze narzuca sie samo
          przez sie...
          :)
          • m.malone Re: kryzys wiary... czas przeciac pepowine... 16.03.05, 11:08
            Witaj Babo:)

            Pisze, że ma wspaniałego synka...

            Jasne, że dzieciom powinno sie oszczędzać takich rozterek, tylko czy
            rzeczywiście wychowanie w wierze "narzuca się samo przez się"?

            Ma Boga w sercu, podobnie jak większość z nas go ma, i do rozmowy z Nim nie
            potrzebni mu pośrednicy. TACY pośrednicy...
            (tu ktos cytował słowa Staszica na łożu śmierci)
            • baba2005 Re: kryzys wiary... czas przeciac pepowine... 16.03.05, 11:24
              Czesc MM :)
              Ja wystepuje z pozycji matki, ktora musi 10-cio i 15-latkowi przyblizyc te
              sprawy, jakos ukierunkowac, dac wsparcie etc. O wychowaniu w wierze (nie chodzi
              tutaj o przywiazanie do kosciola i rytualow) mowie, bo sama jestem wierzaca i
              buduje swoje zycie na systemie wartosci opartym w duzej mierze na wierze
              wlasnie. A rownoczesnie chce, zeby byli otwarci na WSZYSTKO. Ale baze buduje na
              KK m.in., bo ... tradycja, przywiazanie, madrzy ludzie (rozmowy z dominikanami,
              franciszkanami zreformowanymi), bo jak madrze hansii napisal, kosciol daje te
              podstawowa nauke, ktorej z domu nie wynosimy.
              Temat rzeka... eh
              :)
              • luty10 Re: kryzys wiary... czas przeciac pepowine... 17.03.05, 01:42
                po co Ty babo uparlas sie tak te swoje dzieci ukierunkowywac...
                nic bardziej blednego...daj im spokoj...swiety:)))
          • barwa1 Do baba2005 16.03.05, 11:23
            Mam córkę. Ochrzciłam ją, była u komunii. Zrobiłam to w przekonaniu, że skoro
            wyrosłam sama w kulturze katolickiej, to powinnam tak zrobić. Szybko straciłam
            to przekonanie, bo kiedy zaczęłam zgłębiać zagadnienia socjologiczne,
            psychologiczne, pedagogiczne to zrozumiałam, że na świecie jest mnóstwo
            religii, a więc sposobów wyrażania swego stosunku do Boga. Który jest lepszy, a
            który gorszy?? Rozmawiałam z moim dzieckiem tak jak z dorosłym. Kiedy czegoś
            nie rozumiała, to pytała. Powidziałam jej, że nie mam prawa ograniczać jej
            światopoglądu poprzez narzucanie kościoła. Zawsze jednak podkreślam, że jej
            korzenie są w tej właśnie kulturze, kulturze europejskiej, chrześcijańskiej.
            Myślę, że dzięki temu wychowałam osobę, która nie ocenia innych wg ich
            światopoglądu, koloru skóry czy pochodzenia. Natpmiast umie ocenić czy ktoś ma
            kręgosłup moralny. Córka nadal poszukuje swojej drogi duchowej. Tak jak ja. To
            poszukiwanie nas wzbogaca, uczy pokory, wytyka palcem nasze niedoskonalości.
            Ale idziemy...
            Pozdrowienia,A.
            • baba2005 Re: Do baba2005 16.03.05, 11:36
              Ladne to, co napisalas :) A w jakim wieku corka? Moja juz dorosla i rowniez
              szuka swego miejsca :) A chlopaki potrzebuja poczucia wiezi z konkretna
              instytucja - na razie.... Teraz daje im to poczucie bezpieczenstwa i ja to
              rozumiem, wiec swoje rozterki pozostawiam dla siebie. Potrzeba autorytotow jest
              bardzo silna, zwlaszcza u mlodszego. Starszy zaczal bunt, ale o dziwo, nie
              dotyczy to jeszcze spraw wiary, mam inne.
              Dla mnie to bardzo wazne, bo jak napisalam wyzej, chcialabym dac im i wiare i
              otwartosc na swiat i ludzi.
              :)
              • procesor OT do Baby2005 :) 16.03.05, 11:50
                czy ja juz pisałam ze cie lubie? :)
                • baba2005 Re: OT do Baby2005 :) 16.03.05, 11:52
                  To Twoj pierwszy raz :)))
              • barwa1 Re: Do baba2005 16.03.05, 11:57
                Córka już dorosła. Co rozumiesz pod potrzebą synów do związków z jakąś
                instytucją? Czy chodzi Ci o kościół czy jakąś instytucję wychowawczą? Myślę, że
                duchowość można znaleźć tam, gdzie są dobre wzory, autorytety moralne, tam
                gdzie życzliwość, serdeczność, chęć niesienia pomocy. Nie wiem w jakim wieku są
                chłopcy i czy to w ich osobowości, ale wszelkie wolontariaty to
                dobre "instytucjonalne" miejsca.
                A.
    • baba2005 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 10:44
      Tak jest.... Ale nie nazwalabym tego kryzysem wiary, a raczej przejawem
      zniechecenia do polityki polskiego kosciola katolickiego. Od lat "wojuje" z
      ksiezmi, ktorzy pojmuja swoj zawod jako "zawod" wlasnie, cos w rodzaju
      piastowania urzedu, a nie jako posluge milosci - jak przynajmniej ja rozumiem
      nauki Chrystusa. Zupelnie inaczej rozmawia sie z zakonnikami - oni maja
      zupelnie inne podejscie i stosunek do tego, co robia.
      Ja w jakis sposob nauczylam sie z tym zyc. Ale nie jest latwo, jak slusznie
      twierdzisz....
      Pozdrawiam :)
    • j_ar Re: kryzys wiary... 16.03.05, 10:48
      skoro byles wychowany w rodzinie katolickiej i bylas tak bardzo wierzacym
      czlowiekiem, to jakie byly twoje odpowiedzi wtedy na pytania, ktorych teraz nie
      rozumiesz? miales wogole jakies pytania?
      • 9ton Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:59
        długo nie miałem dziewczyny, więc siłą rzeczy pewne problemy mnie nie
        dotyczyły. a uczestnictwo we mszy? cóż, odbierałem to wszystko jak większość
        -trzeba chodzić. i nie zadawałem pytań.
        dojrzałem chyba dopiero teraz (za tydzień 30stka na karku).
        cóż poradzić...
        • j_ar Re: kryzys wiary... 16.03.05, 13:13
          no to co to za kryzys wiary, kiedy nigdy nie wiedziales w co wierzyles;)..
        • pstradomski Re: kryzys wiary... 16.03.05, 14:22
          Istnieją rekolekcje dla dorosłych, prowadzone np. przez wspólnoty zakonne.
    • antosiczek Re: kryzys wiary... 16.03.05, 11:02
      Co się nagle takiego stało? Było super a tak ni stąd ni zowąd pojawił się
      problem? Przyczyna jest napewno, trzeba ją nazwać - inaczej nie ruszysz z
      miejsca.
      • marusia_ogoniok Właśnie Antosiczek.... 16.03.05, 11:39
        antosiczek napisała:

        > Co się nagle takiego stało? Było super a tak ni stąd ni zowąd pojawił się
        > problem? Przyczyna jest napewno, trzeba ją nazwać - inaczej nie ruszysz z
        > miejsca.

        ....przyczyna jakaś musi być... poszukaj jej w tym smarkatym, "niedojrzałym"
        doktorancie, który nie wie, że dojrzałość samca /bo do mężczyzny samcowi to
        jeszcze bardzo daleko/ polaga na tym, że nie śmieje się jak głupi do sera
        podczas stosunku /jak to np. czynił Seweryn w Ziemi Obiecanej/, a już w żadnym
        razie nie wybucha rechotem, kiedy skupiona dzieweczka bierze w usta jego
        obwisłego pisiora.
        Otóż każdy taki dojrzały, doskonale sobie zdaje sprawozdanie, jak ważna jest
        celebra, przed i po seksodlocie kosmicznym. Co tu dużo gadać i się rozwijać,
        szkoda klawki.... Bierz ośle taką Barwe1, czy inną Xy2, chwyć za kłaki,
        przyciągnij do sraki, zapakuj z nagła, wykonaj sześć frykcyjnych, spluń, załóż
        gacie i leć do spożywczego na piwo..... No która tu blać tak by chciała....?, a
        przecie zakładamy, że orgazma by doświadczyła.... cel osiągnięty..... Co to za
        kretyństwa z tą grą wstępną, a na domiar złego, nawet po dymnięciu zasnąć nie
        można, tylko miętolic jej te cyce.....
        To powyższe, tyczy się głupiej baby, którą ostatecznie po zdymaniu można ze
        schodów na zbity pysk zrzucić..., a jednak tego zapewne nie czynisz.
        Do Jezusa zaś, chciałbyś przyjść, i może brudnymi łapami złapać za opłatek,
        wepchać sobie w pysk /jaki jest stan twojego uzębienia?.... jakieś zgorzele....
        dentystę odwiedzasz...?/ i na telewizje pędzić... telenowela się zaczyna......
        Ja bym ci dała pacanie..... zrozumienia on nie ma.....
        Gdybyś miał prawdziwie doktorancki umysł, dziwiłbys się.... jak Luty..., czy
        Boga nie stać przypadkiem na więcej Synów.... tylko na jednego? ...a temu
        celebra sen z oczu płoszy....qqqqrwa, jakich my produkujemy doktorów...... Z
        czego robisz ten doktorat, bo to może być istotne....?
        I w tym kierunku masz wytężać swoje myśli..., Antosiczek cię poprowadzi, moze
        Procesorka pomoże, ja nie mam czasu....
        pa
        • baba2005 Re: Właśnie Antosiczek.... 16.03.05, 11:48
          Czesc, skoro czytasz, to dlaczego nie odpowiadasz?
        • josarna Re: Właśnie Antosiczek.... 16.03.05, 13:04
          To do postu niejakiej marusi_ogonek (raczej "facet"):

          Nie wiedziałam, że pacjenci szpitali psychiatrycznych, i to tych "ciężkich"
          oddziałów maja stały dostęp do internetu... Bogaty kraj!
          • barwa1 Re: Właśnie Antosiczek.... 16.03.05, 13:07
            Proponuję ignorować chamstwo i nie reagować na marusię-ogoniok, bo takimi
            występami charakteryzuje się w wielu wątkach. Nie dajmy się byle komu
            prowokować.
            • marusia_ogoniok Krowo, jedna z drugą.... 16.03.05, 15:26
              barwa1 napisała:

              > Proponuję ignorować chamstwo i nie reagować na marusię-ogoniok, bo takimi
              > występami charakteryzuje się w wielu wątkach. Nie dajmy się byle komu
              > prowokować.
              josarna napisała:

              > To do postu niejakiej marusi_ogonek (raczej "facet"):
              >
              > Nie wiedziałam, że pacjenci szpitali psychiatrycznych, i to tych "ciężkich"
              > oddziałów maja stały dostęp do internetu... Bogaty kraj!
              --------------------------

              ....Gdyby istniało prawdopodobieństwo, choć z tysiącznym miejscem po przecinku,
              że potrafisz pomyśleć czymś innym jak pochwą, to może zamieniłabym z tobą kilka
              słów.
              Zanim to jednak uczynię, rozpocznij krucjatę przeciwko sędziom, którzy noszą
              śmieszne togi i łańcuchy, zamiast paradować w szortach czy stringach, uderz w
              przebrane jak na odpust ciało profesorskie, słuchające na baczność archaicznych
              przebojów w stylu Gaudeamus Igitur, zaatakuj zmieniających się wartowników przy
              grobie Nieznanego Żołnierza....., w ogóle co to za szopki w Oświęcimiu głowy
              państw wyprawiają..., skoro tamci ludzie już dawno nie żyją.... itd., itp.
              celebry......
              Nawet nie przyszło wam do durnych pał, kwestionować takie "dziwności".
              Dlaczego? No dlaczego ruch wico nędzna, pustocipna? Bo to z waszymi brochami
              nie ma nic wspólnego.... więc jest ok. Ale niech no ktoś każe wam na piz dy
              zważać...., dymanie nieco skontrolować..., to masz zaraz jedna z drugą swołoczy
              do ornatu pretensje, kadzidło ci się nie podoba...., kryzs wiary
              przeżywa...... i gó.. zarazem cię obchodzi, że się innym podobało i podoba od
              wieków..., w dupie masz dzieci, babcie i innych potrzebujących.... Pizd dy, piz
              dy i jeszcze raz...piz dy wasze tylko trajkocą tu na forum..... i za doradzwo
              jeszcze się biorą... to jest Luty temat na kiedyś...:)... skąd w qrwie potrzeba
              doradzania się bierze....?
              I Ty Babo Żono chcesz aby tym bladziom o Wisniowieckich czy Sobieskich
              pisać..... Toż to jedno wielkie bagno.....

              Brrrrrrr...
        • 1611ab Re: Właśnie Antosiczek.... 17.03.05, 10:58
          Antosieczek, a o co ci właściwie chodzi ?? Starszny bełkot.
        • xy2 Re: Właśnie Antosiczek.... 10.08.05, 09:53
          Kolejny przykład chamstwa, któremu przyklaskujecie.
          Tobie maruś wali mental niedopieszczony zboku, któremu należałoby uciąć jaja i
          rzucić psom na pozarcie. Gdzie tu mowa o jajach
          Nie baw sie w boga chamie w "białych rękawiczkach", nie wydawaj wyroków bo nie
          jesteś nieomylny. Bronisz swojego kaolicyzmu w taki sposób?

          twoja choroba psychiczna bije na łeb twój intelekt, chamie i prostaku z tym, ze
          oczytany.

          • xy2 Re: Właśnie Antosiczek.... 10.08.05, 10:59
            jego psychoza jest już tak silna (najwięcej psychopatów i zboków ześwirowało na
            punkcie wiary, przekonani o swojej boskości i świetym prawie do nagradzania i
            karania-dowiedzione naukowo), że na kolanach trzyma pisma "święte" i
            robi "autorskie" przekłady. może nawet na pamiec zna te pisma ale to świadczy o
            jeszcze większym mentalu
    • xy2 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 11:18
      niechęc do koscioła katolickiego nie musi byc kryzysem wiary
    • yoosh Re: kryzys wiary... 16.03.05, 11:19
      Przeczytaj Rozmowy z Bogiem -N.D. Walsch-rozwieje wiele wątpliwości,znajdziesz
      odpowiedz na wiele pytań.
      • procesor Re: kryzys wiary... 16.03.05, 11:24
        yoosh napisała:
        > Przeczytaj Rozmowy z Bogiem -N.D. Walsch-rozwieje wiele wątpliwości,znajdziesz
        > odpowiedz na wiele pytań.

        Wiesz co, ja też moge napisac TAKIE rozmowy z Bogiem....
        Jak dla mnie ta książka jest naciąganiem az sie kurzy.. Sorry..
        • yoosh Re: kryzys wiary... 16.03.05, 11:31
          Co stoi na przeszkodzie abys napisala TAKIE lub LEPSZE rozmowy z bogiem?

          Najlepiej wyrobić sobie opinię o książce po przeczytaniu/do autora wątku/
          • procesor Re: kryzys wiary... 16.03.05, 11:46
            yoosh napisała:
            > Co stoi na przeszkodzie abys napisala TAKIE lub LEPSZE rozmowy z bogiem?

            Zwykłą ludzka przywoitość. :D


            > Najlepiej wyrobić sobie opinię o książce po przeczytaniu/do autora wątku/

            Zgadza sie. Ja też musiałam przeczytać, przemyśleć.. I zastanowić sie czy w
            czasach głodu duchowości nie jest to świetny sposób na robienie kasy przez
            niektórych....
        • goscgazety1 Do procesor 19.03.05, 09:10
          > procesor napisała:
          > Wiesz co, ja też moge napisac TAKIE rozmowy z Bogiem....
          > Jak dla mnie ta książka jest naciąganiem az sie kurzy.. Sorry..

          Osobiście uważam, ze jest to piękna ksiażka, o dużej spojności , poruszająca w
          sposób prosty wiele trudnych kwestii - istotę zła i dobra, tożsamości
          człowieka, tego czym jest życie, czym jest prawdziwa wewnętrzna
          uczciwość....itd
          Jednak skoro tak piszesz, to byłoby dobrze, gdybyś napisała precyzyjnie , co
          wg. Ciebie jest naciągane w tej książce? Bardzo mnie to zainteresowało :))
          Pozdrawiam cieplutko
          • procesor Re: Do procesor 19.03.05, 19:55
            goscgazety1 napisał:
            > Osobiście uważam, ze jest to piękna ksiażka, o dużej spojności , poruszająca
            > w sposób prosty wiele trudnych kwestii - istotę zła i dobra, tożsamości
            > człowieka, tego czym jest życie, czym jest prawdziwa wewnętrzna
            > uczciwość....itd

            Każdy ma prawo do swojej opinii. :)

            > Jednak skoro tak piszesz, to byłoby dobrze, gdybyś napisała precyzyjnie , co
            > wg. Ciebie jest naciągane w tej książce? Bardzo mnie to zainteresowało :))
            > Pozdrawiam cieplutko

            Dzieki.
            Nie napisze ci szczegółowo bo książkę czytalam ze trzy lata temu, a nie stałą
            się moją dyżurną lektura..
            Nie podam ci racjonalnych argumentów - dla mnie to raczej sprawa intuicji,
            pewnej podskórnej nieufności do tych słodkich uspokajajacych słów.. No nic na to
            nie poradze. :)
            Co jest naciagane? Że mu Bóg te słowa "dyktował"..
            Ale oczywiście - mogę sie mylic.
            :)

            PS Wierzysz że Bóg mu rzeczywiście odpowiadał a nie jego wyobraźnia??
            • goscgazety1 Re: Do procesor 19.03.05, 22:33
              > Dzieki.
              > Nie napisze ci szczegółowo bo książkę czytalam ze trzy lata temu, a nie stałą
              > się moją dyżurną lektura..
              > Nie podam ci racjonalnych argumentów - dla mnie to raczej sprawa intuicji,
              > pewnej podskórnej nieufności do tych słodkich uspokajajacych słów.. No nic na
              t
              > o
              > nie poradze. :)
              > Co jest naciagane? Że mu Bóg te słowa "dyktował"..
              > Ale oczywiście - mogę sie mylic.
              > :)
              >
              > PS Wierzysz że Bóg mu rzeczywiście odpowiadał a nie jego wyobraźnia??
              >
              >
              Dziekuje za odpowiedź
              Miałem cichą nadzieje, ze przedstawisz konkretne argumenty...
              Kiedy poraz pierwszy wpadła mi w rece (ok 8 lat temu) byłem nią zauroczony.
              Zachwyciła mnie treść, nie sam tytuł.
              Pytasz, czy wierzę? Tak, wierzę, bo gdyby to był produkt jego wyobraźni,
              tzn. ze musiałby sie dopuścić świadomego oszustwa.
              A z drugiej nasuwa mi sie pytanie, dlaczego wg. Ciebie to nie mógł być Bóg?
              Dobranoc :))

      • forumromanum Re: kryzys wiary... 16.03.05, 11:28
        TO DOBRZE!! tak, to dobrze,że to cię dotknęło...
        i nie powinieneś mieć z tego tytułu wyrzytów sumienia.
        przede wszystkim trzeba sobie zdać sprawę z tego,że jest pewna
        zasadnicza różnica
        między prawdziwą wiarą a obrządkiem
        między byciem chrześcijaninem a katolikiem
        ja odszedłem z kościoła jako takiego wiele lat temu...z podobnych powodów.
        i nie powiem o sobie KATOLIK..chrześcijanin?- chciałbym...
        staram się żyć według dekalogu ale na miano chrześcijanina trzeba zasłużyć.
        twój bunt przeciwko temu co dzieje się wewnątrz KK jest DOBRY!!!
        widzisz całą te ułudę..te obrzędy jakby to było Voo doo jakieś...
        a gdy słucham tego co wyprawia Radio M... po prostu jest mi wstyd.
        wszystkiego dobrego.
        adam
        • j_ar Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:21
          eee tam, bez przesady, co to za bunt niby?... po prostu zaczal chlop myslec jak
          polaczyc wiare z ..no nie wiem...logika.. i stad problem.. a i na tacy sie
          zaoszczedzi
    • xy2 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 11:49
      powiem wam że ja to tak naprawde ciesze sie ze nie chodze do kościoła, że nie
      uważam tego za żaden, ani to moralny, ani żaden inny obowiązek. jest mi z tym
      dobrze, nie mam wyrzutow sumienia jak nie pojde na msze (jak niektórzy
      znajomi), nie czuje sie przez to gorsza. nie daje sie zastraszyc pustemu
      gadaniu ze jak bede niedowiarkiem to nie będę zbawiona. zadne takie argumenty
      mnie nie przekonują.

      dekalog- jako kodeks uniwersalny, z tym sie zgodze i staram sie zyc zgodnie z
      nim. nie mówie ze mi to do końca wychodzi bo jestem tylko człowiekiem
      • j_ar Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:27
        natychmiast plackiem na ziemi i trzy ..a co tam trzy, trzydziesci trzy
        zdrowaski, bo bramy nieba zostana zamkniete i bedziesz musiala z diablami w
        kosci grac!!!!!!
        • xy2 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:30
          to ostatnie nawet mi sie podoba:))
    • majaa3 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:22
      Mam podobnie, nie czuję tego wszystkiego... I nawet już nie chodzi o "grzechy"
      KK, o bogatych księzy, o płyciznę kazań itp., bo są kościoły, gdzie można
      naprawdę wysłuchać kazań na poziomie, a księża (zakonnicy) traktują swoją
      dzialanośc jak powołanie a nie zawód. Zresztą Kościół jest tworzony przez ludzi,
      więc błędy mozna mu wybaczyć. Ale co z tego kiedy cała ta celebra wydaje mi się
      tylko pustym gestem? Znam ludzi, którzy widzą w tym głęboki sens, przezywają,
      modlą się, widzą pozytywny wpływ KK na swoje życie i wierzę, że to jest
      prawdziwe, ale ja idąc na mszę czuję się jak pajac, któremu każą wstawać i
      klękać w wyznaczonym czasie i który stoi za ścianą, bo nic do niego nie dociera.
      No i kwestie z ktorymi nie mogę się pogodzić, jak antykoncepcja i inne... To
      mnie skreśla z listy uczestników.
      • ch.chaplin Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:28
        To
        > mnie skreśla z listy uczestników.


        A wyobrażasz sobie swój ślub nie w kościele
        lub pogrzeb bliskiej osoby bez księdza?
        • majaa3 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:39
          nie wyobrażam sobie, ale obłudy też sobie u siebie nie wyobrażam
      • j_ar Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:29
        a wiesz wogole po co sa te wszystkie 'puste' gesty klekania, wstawania i cos
        tam cos tam jeszcze, czy tylko jak pajac powtarzasz za innymi?
        • baba2005 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:42
          Nie wie i dlatego czuje sie "jak za sciana" - tak to rozumiem
          Czesc, j_ar :)
          • majaa3 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:45
            no własnie wiem, rozumiem te gesty, chodzi o to, że ich nie czuję
          • j_ar Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:47
            hej baba;)
        • majaa3 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:42
          j_ar napisał:

          > a wiesz wogole po co sa te wszystkie 'puste' gesty klekania, wstawania i cos
          > tam cos tam jeszcze, czy tylko jak pajac powtarzasz za innymi?
          >
          puste są dla mnie, napisalam o tym, wiem że dla innych mają znaczenie
          i - tak, znam sens każdego elementu mszy, myślę (podejrzewam nawet, że zawyżam
          średnią uczestników mszy swoim myśleniem na ten temat)
          • j_ar Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:47
            a ktore gesty sa dla ciebie najbardziej 'puste'? tak ze 3 chociaz? ;)
            • majaa3 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:55
              podpuszczasz mnie. nie chce mi się rozmawiac z kimś kto się ze mnie nabija. nie
              jestem tłumokiem, który idzie do kościoła i myśli o dyskotece, bo nie rozumie co
              się dzieje. napisałam wyraźnie w jaki sposób odbieram kościelne rytuały i nie
              tylko ja zresztą
              • j_ar Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:57
                nie podpuszczam ciebie, bron boze (sorry jahwe), ciekawi mnie jedynie co
                pustego widzisz w gestach, ktore symbolizuja dobre rzeczy i ktore z tych gestow
                uwazasz za puste?
              • baba2005 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:59
                Bo widzisz te rytualy czemus sluza - nie sa puste dla osoby, ktora w pelni
                uczestniczy w obrzadku. Jesli ich nie czujesz, to nie ma sensu, zebys na msze
                chodzila. Lepiej "pogadac" z Bogiem po swojemu. :)
          • 9ton Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:52
            majaa3 - te wszystkie gesty odbieram dokładnie tak samo - niby wiem po co ale z
            pewnością nie mogę powiedzieć żebym je czuł. są one dla mnie po prostu puste...
            • j_ar Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:54
              ale ktore gesty? tak dla przykladu chociaz....
              • totalna_apokalipsa Re: kryzys wiary... 17.03.05, 16:20
                Choćby "przekazcie sobie znak pokoju" i podanie reki czy przyjazne kiwnięcie
                głową miedzy ludźmi, którzy wyjdą z tego kościoła i dalej bedą sie okradać,
                albo obgadywać, w czym to dzisiaj byla Kowalska ...

                Chocby nieustanne: siadaj, klękaj, stój -----> jak na mustrze. Jakby to nie
                mozna bylo stać , caly czas, albo i siedzieć jak kto chory.

                Kazania od rzeczy.

                Wkładanie komuś opłatka palcem do ust.

                itp, itd...Do tego udawanie, że spiewamy, choć naprawdę wyjemy, jakbysmy nie
                mogli jakiejś modliwtwy poprostu powiedzieć.
                A najgorsza jest dykcja i zaśpiew księzy. Ja chcę żeby ksiądz do nie mówił po
                ludzku, a nie jakiś zaśpiew stosował, szczególnie w czasie kazania!
                • procesor Re: kryzys wiary... 17.03.05, 21:35
                  Często Apokalipso widac bywasz w kościele..
                  :)
                  Często??
                • j_ar Re: kryzys wiary... 18.03.05, 14:46
                  nie martw sie, niedlugo beda oplatek dawac do garsci, bedzie milej,
                  zobaczysz ;)
        • 9ton Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:48
          dzięki za wszystkie uwagi. przeczytałem je sobie dokładnie. pokrzepiające jest,
          że nie tylko ja przechodzę ten etap.
          piszecie, ze powinieniem znaleźć przyczynę sytuacji, w której się znalazłem.
          otóż nie wiem. nie mam pojęcia. w moim zyciu nie wydarzyło się nic, co mogłoby
          być przyczyną moich watpliwości. a może było to kazanie, które przelało czarę
          goryczy. szczerze nie wiem. nigdy nie miałem tego typu problemów i dlatego nie
          wiem co robić, dlatego piszę tutaj...
          długa jeszcze droga przede mną.

          do marusi ogoniok - muszę chyba jeszcze trochę dorosnąć, żeby zrozumieć o czym
          piszesz:)
          jeżeli chodzi o mój doktorat - nauki techniczne (systemy transportowe)
          • luty10 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:52
            9ton napisał:

            > dzięki za wszystkie uwagi. przeczytałem je sobie dokładnie. pokrzepiające
            jest,
            >
            > że nie tylko ja przechodzę ten etap.
            > piszecie, ze powinieniem znaleźć przyczynę sytuacji, w której się znalazłem.
            > otóż nie wiem. nie mam pojęcia. w moim zyciu nie wydarzyło się nic, co
            mogłoby
            > być przyczyną moich watpliwości. a może było to kazanie, które przelało czarę
            > goryczy. szczerze nie wiem. nigdy nie miałem tego typu problemów i dlatego
            nie
            > wiem co robić, dlatego piszę tutaj...
            > długa jeszcze droga przede mną.
            >
            > do marusi ogoniok - muszę chyba jeszcze trochę dorosnąć, żeby zrozumieć o
            czym
            > piszesz:)
            > jeżeli chodzi o mój doktorat - nauki techniczne (systemy transportowe)

            dziwne jest to, ze tego typu rozterki przezywasz tak pozno,
            sa one typowe dla okresu dojrzewania...


            • j_ar Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:53
              jak to dla okresu dojrzewania? to ja tez wciaz dojrzewam? o moj boze.. a
              niedlugo bar micwa, a ja jeszcze dojrzewam, heeeelp....
              • fleuret Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:59
                perspektywa jest dobra
                może wkrótce wydasz owoce
                • j_ar Re: kryzys wiary... 16.03.05, 13:06
                  niezwykly masz dar.... wlasnie wydalem, skad wiedzialas?
                  • fleuret Re: kryzys wiary... 16.03.05, 13:08
                    chwila namysłu i juz
              • luty10 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 13:06
                j_ar napisał:

                > jak to dla okresu dojrzewania? to ja tez wciaz dojrzewam? o moj boze.. a
                > niedlugo bar micwa, a ja jeszcze dojrzewam, heeeelp....

                rozterki religijne 9ton sa na poziomie dojrzewajacego 13-trzynastolatka...
                • j_ar Re: kryzys wiary... 16.03.05, 13:08
                  czy to znaczy, ze kazdy 14 latek juz wie to wszystko?.. naprawde?..i juz tak
                  sie uksztaltowal, ze sprawy religijnosci, wiary, pogladow w tej materii sa dla
                  niego jasne na cale zycie?.. lutek, no cos ty :)
                  • luty10 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 13:12
                    j_ar napisał:

                    > czy to znaczy, ze kazdy 14 latek juz wie to wszystko?.. naprawde?..i juz tak
                    > sie uksztaltowal, ze sprawy religijnosci, wiary, pogladow w tej materii sa
                    dla
                    > niego jasne na cale zycie?.. lutek, no cos ty :)

                    pozim rozterek duchowych doktoranta jest dziecinny...w tym wieku powinien juz
                    zastanowiac sie nad problemem chociazby 'zbawienia ' ...hi hi
                    • fleuret Re: kryzys wiary... 16.03.05, 13:15
                      nie kazdy ma takie przyspieszenie
                      nawet jesli zajmuje się transportem
                      • luty10 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 14:23
                        fleuret napisała:

                        > nie kazdy ma takie przyspieszenie
                        > nawet jesli zajmuje się transportem

                        czlowiek ktory spi, nawet nie pelza, a co dopiero mowic o przyspieszeniu...:)
                    • j_ar Re: kryzys wiary... 16.03.05, 13:15
                      a jaki poziom rozterek nt wiary powienien miec 30 latek? czy sw augystyn byl
                      cacy? a moze czy pius xii oznacza 12 stego czy pierwszego a moze 22 giego?
                      • luty10 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 13:23
                        j_ar napisał:

                        > a jaki poziom rozterek nt wiary powienien miec 30 latek? czy sw augystyn byl
                        > cacy? a moze czy pius xii oznacza 12 stego czy pierwszego a moze 22 giego?
                        >
                        > no chociazby...dziwne, ze ten gosc 9ton przeszedl tutaj podzielic sie
                        swoimi koscielnymi rozterkami...a nie ma religijnych...hi hi
                        >
                        • j_ar Re: kryzys wiary... 16.03.05, 13:27
                          no wiesz.. tu religia tam kosciol, kosciol religia.. to sie laczy ;)
                        • ch.chaplin Re: kryzys wiary... 16.03.05, 13:32

                          > > no chociazby...dziwne, ze ten gosc 9ton przeszedl tutaj podzielic sie
                          > swoimi koscielnymi rozterkami...a nie ma religijnych...hi hi


                          od czegoś trzeba zacząć

                          obawiam się że gro społeczeństwa w ogóle nigdy nie zadaje sobie takich pytań
                          jak autor wątku

                          • luty10 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 13:36
                            ch.chaplin napisał:

                            >
                            > > > no chociazby...dziwne, ze ten gosc 9ton przeszedl tutaj podzielic s
                            > ie
                            > > swoimi koscielnymi rozterkami...a nie ma religijnych...hi hi
                            >
                            >
                            > od czegoś trzeba zacząć
                            >
                            > obawiam się że gro społeczeństwa w ogóle nigdy nie zadaje sobie takich pytań
                            > jak autor wątku
                            >
                            masz racje...troche sie przekomarzalem...:)
                            • zalozylam_nowe Re: kryzys wiary... 16.03.05, 13:41
                              luty10 napisał:

                              > troche sie przekomarzalem...:)
                              > bo lewom nogom wstalem
                              > ale to jeszcze nie wszystko co potrafie
                              > sie nakryje, jak go trafie!

                              • luty10 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 14:26
                                zalozylam_nowe napisała:

                                > luty10 napisał:
                                >
                                > > troche sie przekomarzalem...:)
                                > > bo lewom nogom wstalem
                                > > ale to jeszcze nie wszystko co potrafie
                                > > sie nakryje, jak go trafie!
                                >
                                nie trafie...oddaj proce...postrzlam sobie do tarczy komka...:)
                • 9ton Re: kryzys wiary... 16.03.05, 13:12
                  całe szczęście że już nie mam pryszczy, bo jeszcze dałbym wiarę temu co
                  piszesz, luty10 :)
                  • luty10 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 14:21
                    9ton napisał:

                    > całe szczęście że już nie mam pryszczy, bo jeszcze dałbym wiarę temu co
                    > piszesz, luty10 :)

                    gratuluje dobrego samopoczucia...a swoja droga, jak latwo Ci to przychodzi..
                    trzy przytakniecia i mozna spac dalej...
                    o nie, absoltnie nie dawaj wiary temu co pisze...mogloby to rozbudzic w Tobie
                    potrzebe myslenia...:)))
                    • 9ton Re: kryzys wiary... 16.03.05, 18:00
                      juz się zaczynam bać, luty10. nie daj Boze jeszcze fakycznie zacznę myśleć, a
                      to dopiero bedzie problem :)
            • baba2005 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 12:55
              Co Ty, Luty ;) Czlowiek rozwija sie i dojrzewa przez cale swoje zycie, czyz
              nie ?;)
              Jest wiele przykladow....
              :)
              • 9ton Re: kryzys wiary... 16.03.05, 13:01
                już mnie uspokoilście z tym dojrzewaniem. myslałem przez moment, że coś ze mną
                nie tak :)
                • barwa1 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 13:04
                  O Boże! Chroń mnie przed wszystkimi, którzy już dojrzeli! Pozdrawiam
                  wszystkich, którzy dojrzewają!! :))
                • luty10 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 14:22
                  9ton napisał:

                  > już mnie uspokoilście z tym dojrzewaniem. myslałem przez moment, że coś ze
                  mną
                  > nie tak :)

                  no, teraz przynajmniej wiesz, ze wszystko z Toba w porzadku...:)
                  • baba2005 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 14:25
                    Jesli moge... Luty, nie wszyscy dorastaja Ci do piet ;) Ale to nie powod, zeby
                    ich za to nie karac...
                    :)
                    • baba2005 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 14:26
                      Mialo byc "karac" - za szybko poszlo :(
                    • luty10 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 14:29
                      baba2005 napisała:

                      > Jesli moge... Luty, nie wszyscy dorastaja Ci do piet ;) Ale to nie powod,
                      zeby
                      >
                      > ich za to karac...
                      > :)
                      o jakiej karze mowisz?
                      • baba2005 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 14:35
                        O Twojej ironii, ofkors ;) Nie mam teraz czasu - moze pozniej. Pa:)
                        • luty10 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 14:41
                          baba2005 napisała:

                          > O Twojej ironii, ofkors ;) Nie mam teraz czasu - moze pozniej. Pa:)

                          moja ironia to kara? ho ho....moze jeszcze kara boska?
                          jezeli to kara, to ten 9ton zasluguje na nia...:))
                          • fleuret Re: kryzys wiary... 16.03.05, 14:45
                            juz trochę dzis wycierpiał..
                            • luty10 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 14:49
                              fleuret napisała:

                              > juz trochę dzis wycierpiał..

                              co masz na mysli..?
                              • fleuret Re: kryzys wiary... 16.03.05, 14:53
                                publiczną krytykę
                                • luty10 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 14:56
                                  fleuret napisała:

                                  > publiczną krytykę

                                  kazdy, kto tu pisze skazuje sie na publiczna krytyke...dobrowolnie...:))
    • luty10 Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 16.03.05, 14:37
      9ton napisał:

      temat postu; kryzys wiary...a w srodku same bzdety o ksiezach...
      nie wiesz nawet co to wiara....
      • ch.chaplin Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 16.03.05, 14:49
        luty10 napisał:

        > 9ton napisał:
        >
        > temat postu; kryzys wiary...a w srodku same bzdety o ksiezach...
        > nie wiesz nawet co to wiara....

        a Ty wiesz co to pycha?
        • luty10 Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 16.03.05, 14:52
          ch.chaplin napisał:

          > luty10 napisał:
          >
          > > 9ton napisał:
          > >
          > > temat postu; kryzys wiary...a w srodku same bzdety o ksiezach...
          > > nie wiesz nawet co to wiara....
          >
          > a Ty wiesz co to pycha?

          wiem...mniam mniam...:)))
          • ch.chaplin Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 16.03.05, 14:53
            bingo...:)))
            • luty10 Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 16.03.05, 14:58
              ch.chaplin napisał:

              > bingo...:)))

              to zasluga fleur...:)))
              • ch.chaplin Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 16.03.05, 14:59
                moje pytanie to też jej zasługa....:))
                • luty10 Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 16.03.05, 15:02
                  ch.chaplin napisał:

                  > moje pytanie to też jej zasługa....:))

                  lubie cie, chociazby za nicka...:))
                  • ch.chaplin Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 16.03.05, 15:08
                    lepiej trafiony..?:)
                    • luty10 Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 16.03.05, 15:19
                      ch.chaplin napisał:

                      > lepiej trafiony..?:)

                      zdecydowanie..:))
        • luty10 Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 17.03.05, 03:13
          ch.chaplin napisał:

          > luty10 napisał:
          >
          > > 9ton napisał:
          > >
          > > temat postu; kryzys wiary...a w srodku same bzdety o ksiezach...
          > > nie wiesz nawet co to wiara....
          >
          > a Ty wiesz co to pycha?

          a Ty wiesz za co Chrystus zostal ukrzyzowany? za pyche...
          i powiadam Ci, nawet gdyby Chrystus wiele razy wrocil na Ziemie,
          za kazdym razem zostanie ukrzyzowany...bo pycha ludzka
          nie zniesie zadnych nauk...

          • ch.chaplin Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 17.03.05, 12:49
            dziękuję...
      • barwa1 Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 16.03.05, 15:01
        Drogi Lutku! Masz rację, że zawartość postu traktuje głównie o instytucji
        kościoła. Ale wiesz, niektórzy szybko połączyli fakt kryzysu instytucji z
        kryzysem wiary... Bo tak nieśmiało myślę, że wiara w Boga może być też wiarą w
        wartości... A ich upadek w instytucji, jaką jest kościół, właśnie zostaje
        obnażany. Wiesz, może to o to chodzi w tym wątku ?? :)
        Pozdrawiam Cię,A.
        • luty10 Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 16.03.05, 15:16
          barwa1 napisała:

          > Drogi Lutku! Masz rację, że zawartość postu traktuje głównie o instytucji
          > kościoła. Ale wiesz, niektórzy szybko połączyli fakt kryzysu instytucji z
          > kryzysem wiary... Bo tak nieśmiało myślę, że wiara w Boga może być też wiarą
          w
          > wartości... A ich upadek w instytucji, jaką jest kościół, właśnie zostaje
          > obnażany. Wiesz, może to o to chodzi w tym wątku ?? :)
          > Pozdrawiam Cię,A.
          to mnie zadziwia, ze czlowiek robiacy doktorat, nagle dostrzegl pekniecia w
          instyucji, jaka jest kk...to co on robil przez te wszystkie lata...?
          no i jeszcze laczy wiare w Boga z wiara w instytucje...
          tez Cie pozdrawiam...:))
          • luty10 Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 16.03.05, 15:18
            luty10 napisał:

            > barwa1 napisała:
            >
            > > Drogi Lutku! Masz rację, że zawartość postu traktuje głównie o instytucji
            >
            > > kościoła. Ale wiesz, niektórzy szybko połączyli fakt kryzysu instytucji z
            >
            > > kryzysem wiary... Bo tak nieśmiało myślę, że wiara w Boga może być też wi
            > arą
            > w
            > > wartości... A ich upadek w instytucji, jaką jest kościół, właśnie zostaje
            >
            > > obnażany. Wiesz, może to o to chodzi w tym wątku ?? :)
            > > Pozdrawiam Cię,A.
            > to mnie zadziwia, ze czlowiek robiacy doktorat, nagle dostrzegl pekniecia w
            > instyucji, jaka jest kk...to co on robil przez te wszystkie lata...?
            > no i jeszcze laczy wiare w Boga z wiara w instytucje...
            > tez Cie pozdrawiam...:))
            wlasciwie nie laczy, a myli...
            • barwa1 Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 16.03.05, 15:25
              Lutku! Chcesz człowieka dorżnąć??!! :)) Nawet na jotę nie ustąpisz? Wiesz jak
              jemu musi być trudno? Ciesz się, że w ogóle coś zauważył? Wiesz ile ludzi
              jeszcze śpi?? Weź taką partię Moherowych Beretów, żeby nie obrażać tego forum
              innymi nazwami... Powiedz mu gdzie ta wiara jest (może wiesz?) :)))
              Buzi,A.
              • luty10 Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 16.03.05, 15:38
                barwa1 napisała:

                > Lutku! Chcesz człowieka dorżnąć??!! :)) Nawet na jotę nie ustąpisz? Wiesz jak
                > jemu musi być trudno? Ciesz się, że w ogóle coś zauważył? Wiesz ile ludzi
                > jeszcze śpi?? Weź taką partię Moherowych Beretów, żeby nie obrażać tego forum
                > innymi nazwami... Powiedz mu gdzie ta wiara jest (może wiesz?) :)))
                > Buzi,A.

                alez...czlowiek (9ton) ma sie dobrze, wcale nie czuje sie dozynany...zobacz
                jaki z siebie zadowolony jest...hi hi
                ale masz racje...dam mu juz spokoj...:))

                Twoje 'buzi' mnie rozanielilo...:)
                bede dzisiaj dobrym czlowiekiem...od teraz....:))
                • 9ton Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 16.03.05, 18:28
                  luty10, czepiasz się tytułu, treści i moich odpowiedzi. Jestem niemal pewien,
                  ze problemy o których piszę masz juz za sobą, że przejrzałeś na oczy w wieku 13
                  lat i już nie trapią cie żadne problemy tej natury. Sarkastycznie odnosisz się
                  do tego czym się zajmuję i z Twoich wypowiedzi można wywnioskować, że ze mnie
                  marny naukowiec. Fajnie tak dowalać ludziom, nie? Zwłaszcza jak wie się o nich
                  więcej niż oni o Tobie. to dopiero jest komfort.
                  Swoją drogą jestem ciekaw jakie problemy egzystencjalne ma tak dalece
                  rozwinięty osobnik.
                  Wątek załozyłem coś koło 10:04 rano, pierwszy raz wpisałeś coś dopiero o 12.52.
                  o 14:37 koń się uśmiał ze związku tytułu z zawartością. Oznacza to, ze
                  potrzebowałeś 1 godzinę i 15 minut żeby zauważyć że coś tu jest nie tak,
                  stwierdzając, że nie mam pojęcia czym jest wiara. W międzyczasie zdążyłeś
                  napisać już kilka odpowiedzi, generalnie wyśmiewających to o czym piszę
                  (chociaż bardziej mnie).
                  Gratuluję skuteczności.

                  A podzieliłem się z Wami swoim problemem, bo to chyba forum psychologia.
                  Następnym razem wyskoczę z taka treścią na forum auto-moto.

                  Ponadto uważam, przynajniej tak mnie uczono, że wiara to nie tylko Bóg, ale
                  również kościół. Wiara katolicka, w której mnie wychowano opiera sie w dużej
                  mierze na nauce kościoła, na zasadach i regułach opracowanych przez ludzi
                  interpretujących Pismo Święte (trwało to prawie 2000 lat). Jeżeli więc piszę,
                  że tracę zaufanie do kościoła, to czy nie mogę stwierdzić że to jest tożsame z
                  moją wiarą???
                  Mogę się mylić, ale jeżeli ktoś twierdzi że nie mam racji niech napisze
                  dlaczego. i podaruje sobie lakoniczne odpowiedzi typu "nie wiesz co to wiara"
                  • marusia_ogoniok Nie dokazuj miły, nie dokazuj:) 16.03.05, 19:34
                    9ton napisał:
                    ###################################

                    Matką wszelkich kryzysów: wiary, małżeńskich, ogólnie.... życiowych, zazwyczaj
                    jest POCHWA, zeszmacona, pusta, zgniła, zajeżdżona..., no z tej parafii.....,
                    ojcem zaś, złamany CH... UJ i ROGI.....
                    Tak się sprawa przedstawia na tym forum... w 100u niemalże procentach. Nie masz
                    tu Erectusa, który nad problemem życia i śmierci zastanawiałby się z innego
                    poziomu, jak z poziomu genitalii. /poza nielicznymi wyjątkami :) /
                    Stojąc na stopniach kościoła i przyglądając się tym Aniołkom w białych
                    sukieneczkach i wianuszkach na nieskażonych główkach w dzień Pierwszej Komunii,
                    człowiekowi doświadczonemu zamiast skupiona modlitwa, inne słowa cisną się na
                    usta: kiedy? za ile? za cztery..., 5 lat..., zaśpiewam piosenkę:
                    Ujrzałam pierwszy, jasny włos na twoim łonie...
                    ... i zrozumiałam, że... pier.. dolić chce ci się ogromnie....
                    W tym momencie zaczyna się wszystko.......od jasnego włosa...., i z tymi
                    bladziami DOJRZAŁYMI, które kilo tapety i szminkę na pysk to wiedzą jak nałożyć
                    ale o zwykłego, porządnego chłopa to już ZADBAĆ nie potrafią, inaczej gadać nie
                    można, niż ja to od czasu do czasu czynię......
                    Luty, to jest inna szkoła jazdy:), inny wymiar ...... kosmiczny:)....
                    A Twoje rozterki, doktorancie szanowny, jak widzę mają inne podłoże...., no to
                    dzisiaj się już chyba nie wtrącę.... :), nie daj się.....

                  • scylla Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 16.03.05, 19:57
                    Co by było, gdyby nie było kosciola, ksiezy i calej tej otoczki?
                    nie wierzyl bys w Boga?
                  • luty10 Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 17.03.05, 03:07
                    9ton napisał:

                    > luty10, czepiasz się tytułu, treści i moich odpowiedzi. Jestem niemal pewien,
                    > ze problemy o których piszę masz juz za sobą, że przejrzałeś na oczy w wieku
                    13
                    >
                    > lat i już nie trapią cie żadne problemy tej natury. Sarkastycznie odnosisz
                    się
                    > do tego czym się zajmuję i z Twoich wypowiedzi można wywnioskować, że ze mnie
                    > marny naukowiec. Fajnie tak dowalać ludziom, nie? Zwłaszcza jak wie się o
                    nich
                    > więcej niż oni o Tobie. to dopiero jest komfort.

                    wiem o Tobie tyle, co sam raczyles napisac, nie moja to przeciez wina...
                    a po co to wszystko napisales?...chyba nie po to, bym sie nad Twoim losem
                    poplakal..zauwazylem, ze zwracasz uwage nie na sedno sprawy, a na najblachsze
                    jedynie strony Twojego tutaj wystapienia... no coz, pozwolilem sobie napisac co
                    mysle o Twojej 'wierze' i slusznie mi sie dostalo...zostan Ty sobie ze swoimi
                    rozterkami w pokoju...a tego kawalka o skutecznosci, to juz doprawdy nie
                    rozumiem...w czym bylem az tak skuteczny...?




                    > Swoją drogą jestem ciekaw jakie problemy egzystencjalne ma tak dalece
                    > rozwinięty osobnik.
                    > Wątek załozyłem coś koło 10:04 rano, pierwszy raz wpisałeś coś dopiero o
                    12.52.
                    >
                    > o 14:37 koń się uśmiał ze związku tytułu z zawartością. Oznacza to, ze
                    > potrzebowałeś 1 godzinę i 15 minut żeby zauważyć że coś tu jest nie tak,
                    > stwierdzając, że nie mam pojęcia czym jest wiara. W międzyczasie zdążyłeś
                    > napisać już kilka odpowiedzi, generalnie wyśmiewających to o czym piszę
                    > (chociaż bardziej mnie).
                    > Gratuluję skuteczności.
                    >
                    > A podzieliłem się z Wami swoim problemem, bo to chyba forum psychologia.
                    > Następnym razem wyskoczę z taka treścią na forum auto-moto.
                    >
                    > Ponadto uważam, przynajniej tak mnie uczono, że wiara to nie tylko Bóg, ale
                    > również kościół. Wiara katolicka, w której mnie wychowano opiera sie w dużej
                    > mierze na nauce kościoła, na zasadach i regułach opracowanych przez ludzi
                    > interpretujących Pismo Święte (trwało to prawie 2000 lat). Jeżeli więc piszę,
                    > że tracę zaufanie do kościoła, to czy nie mogę stwierdzić że to jest tożsame
                    z
                    > moją wiarą???
                    > Mogę się mylić, ale jeżeli ktoś twierdzi że nie mam racji niech napisze
                    > dlaczego. i podaruje sobie lakoniczne odpowiedzi typu "nie wiesz co to wiara"



                    • 9ton Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 17.03.05, 10:23
                      zięki, luty. Twoje uszczypliwości zmusiły mnie do myślenia. potrzebuje jeszcze
                      trochę czasu, żeby znaleźć właściwa drogę. mam nadzieję, ze ten cały wątek (a
                      czytałem go dokładnie kilka razy) przyczyni się do znalezienia odpowiedzi.
                      pozdr
                      • luty10 Re: kryzys wiary...kon by sie usmial 17.03.05, 14:29
                        9ton napisał:

                        > dzięki, luty. Twoje uszczypliwości zmusiły mnie do myślenia. potrzebuje
                        jeszcze
                        >
                        > trochę czasu, żeby znaleźć właściwa drogę. mam nadzieję, ze ten cały wątek (a
                        > czytałem go dokładnie kilka razy) przyczyni się do znalezienia odpowiedzi.
                        > pozdr

                        watek nie przyczyni sie do znalezienia odpowiedzi...mozesz co najwyzej
                        poznac opinie innych...kazdy musi szukac swojej wlasnej drogi...nie szukaj
                        daleko, bo odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania, sa bardzo blisko...
                        badz wytrwaly, tylko wytrwalosc i chec poznania, doprowadzi Cie do celu...
                        no i.... powodzenia na nowej drodze zycia...:))
    • lunar1978 Re: kryzys wiary... 16.03.05, 15:28
      A co jeśli ktoś ma nadmiar wiary nie w Boga tylko w KK?

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=21669460
    • josarna Re: kryzys wiary... 16.03.05, 19:57
      9ton napisał:

      "nie mam najmniejszych wątpliwośći, że Bóg istnieje,(...)i zawsze można Go
      prosić o potrzebne łaski,"

      To może dobrze, że nie masz wątpliwości... Ja nie potrafiłam sobie poradzić z
      pytaniami.
      Czy Bóg jest wszechomocny? Kościół mówi: tak.
      Czy jest sens proszenia Go o łaski? Tak.
      Dlaczego zatem pozwolił, by spłonęły żywcem dzieci w mojej wiosce, a ich matce
      kazał słuchać ich krzyku? Czy zawinili mu ci nieszęśnicy? Ojciec dzieci to
      porządny człowiek; co niedzielę prowadził dzieci na mszę a ksiądz osobiście je
      błogosławił (to niewielki kościół).

      Nie mam powodów do skarżenia się na los. Dużo przeszłam, ale skończyło się
      szczęśliwie (dotychczas). Jednak głębokie poczucie sprawiedliwości każe mi
      zadać pytanie: dlaczego ja miałam szczęście, a inni są tak okrutnie
      doświadczani? Łatwiej uznać, że albo Boga nie ma, albo nie ma ŻADNYCH
      możliwości pomocy - inaczej musiałabym uznać, że jest potworem...
      • procesor Re: kryzys wiary... 16.03.05, 21:41
        josarna napisała:
        > Dlaczego zatem pozwolił, by spłonęły żywcem dzieci w mojej wiosce, a ich matce
        > kazał słuchać ich krzyku? Czy zawinili mu ci nieszęśnicy? Ojciec dzieci to
        > porządny człowiek; co niedzielę prowadził dzieci na mszę a ksiądz osobiście je
        > błogosławił (to niewielki kościół).

        Bo Bóg to nie maszynka do spełniania naszych życzeń.
        To nie Bóg podpalił ten dom.
        To my mamy wolna wole.
        To my przez swoej działania lub zaniechania kierujemy różnymi wydarzeniami.

        Mam świadomość że ciebie to nie przekona.

        Kiedyś trafiłąm na pewne porównanie - i na pewną przypowieść.
        Nie pamiętam tak dobrze by je łądnie w słowa ująć.
        Ale sens pozostał mi w pamięci.
        Gdy widzisz lewą strone gobelinu widzisz plątanine nici, bezładnie splątane
        kolory, supły, nici urywaja sie, plączą. Chaos.
        Ale gdy spojrzysz z drugiej strony ujrzysz przepiękny obraz malowany nicią. I
        każda nić ma swoje miejsce i jest potrzebna, jest częścia całości. Nawet jeśli
        to tylko jedna mała kropka.
        To tak jak nasze losy - widzimy tylko swój kawałek osnowy, nei widzimy całości
        wzoru..
        Druga to opowieść o matce która wybłagała życie dla chorego syneczka. Wysłuchano
        jej. Ale on wyrósł na człowieka który jej i innym przysporzył wielu zgryzot i bólu..

        Nie, nie mówie że te dzieci miały wyrosnąć na złych ludzi.
        Ale nigdy nie wiemy częścia jakiej całości, jakiego wzoru jest nasze życie.

        Powiem ci jeszcze że często ludzie lekceważą ostrzeżenia które dostają - jedni
        powiedza od Boga inni od swej intuicji. Albo po prostu zdrowy rozsądek
        lekceważą.. choćby jadąc z nadmierną prędkościa.. A potem matka płacze "Boże
        czemus mi syna zabrałą, takeigo młodego chłopaka..".

        To trudny temat. Na wiele rozmów.
        • josarna Re: kryzys wiary... 16.03.05, 22:59
          procesor napisała:

          "Bo Bóg to nie maszynka do spełniania naszych życzeń.
          To nie Bóg podpalił ten dom.
          > To my mamy wolna wole.
          > To my przez swoej działania lub zaniechania kierujemy różnymi wydarzeniami."


          Innymi słowy: Bóg nie ma NAJMNIEJSZEGO wpływu na losy ludzi i świata. Może
          zatem wytłumaczysz mi, po co ludzie tak modlą się o zdrowie Papieża?!

          • procesor Re: kryzys wiary... 17.03.05, 10:50
            josarna napisała:
            > Innymi słowy: Bóg nie ma NAJMNIEJSZEGO wpływu na losy ludzi i świata. Może
            > zatem wytłumaczysz mi, po co ludzie tak modlą się o zdrowie Papieża?!

            Alez ma.
            Niejeden cud wymodlono..
            Tylko.. nie zawsze wiemy o co prosimy.

            Mnie tak tłumaczono kiedyś - dziecko tez może prosić o coś matkę usilnie bo
            CHCE. Ale matka wie, że nie wszystko dziecku wyjdzie na zdrowie, jak poprosi o
            noż do zabawy - to raczej nie dostanie..

            Zauważyłam że tobie modlitwa kojarzy sie jedynie z "wymuszaniem". Ktoś już ci
            odpisał że istnieje tez przepraszanie, dziękowanie.. Rozmowa. Czy wsłuchałaś sie
            kiedykolwiek w słowa "Ojcze nasz"? - "Bądź wola TWOJA"
            My mamy prawo prosić, Bóg wysłucha lub nie.
            Czasem sie okazuje że mu potem dziękujemy że nas nie wysłuchał.. :)

            PS Czemu nie mają sie modlić o zdrowie Papieża? Może sie boją tego co nadejdzie
            po jego śmierci? Ja sama nie wiem czy modlić się o zdrowie czy raczej by Bóg juz
            dał mu odpocząć - bo nielekkie ma zycie. Będzie co Bóg da..
            • forumromanum Re: kryzys wiary... 17.03.05, 12:14
              Forgiven
              You know how us Catholic girls can be
              We make up for so much time a little too late
              I never forgot it, confusing as it was
              No fun with no guilt feelings
              The sinners, the saviors, the loverless priests
              I'll see you next Sunday

              We all had our reasons to be there
              We all had a thing or two to learn
              We all needed something to cling to
              So we did

              I sang Alleluia in the choir
              I confessed my darkest deeds to an envious man
              My brothers they never went blind for what they did
              But I may as well have
              In the name of the Father, the Skeptic and the Son
              I had one more stupid question

              We all had our reasons to be there
              We all had a thing or two to learn
              We all needed something to cling to
              So we did

              What I learned I rejected but I believe again
              I will suffer the consequence of this inquisition
              If I jump in this fountain, will I be forgiven

              We all had our reasons to be there
              We all had a thing or two to learn
              We all needed something to cling to
              So we did

              We all had delusions in our head
              We all had our minds made up for us
              We had to believe in something
              So we did

              www.alanis.com/main.html
            • josarna Re: kryzys wiary... 17.03.05, 15:25
              procesor napisała:

              "Niejeden cud wymodlono..
              > Tylko.. nie zawsze wiemy o co prosimy.
              >
              > Mnie tak tłumaczono kiedyś - dziecko tez może prosić o coś matkę usilnie bo
              > CHCE. Ale matka wie, że nie wszystko dziecku wyjdzie na zdrowie, jak poprosi o
              > noż do zabawy - to raczej nie dostanie.."

              Drewniane poddasze płonęło. Matka próbowała tam się dostać, ale nie miała
              najmniejszych szans; dzieci pobiegły tam tylko na chwilę... Słyszała, jak
              krzyczały; "Mamo, ratuj!!!". Potem ucichły... Pozbierano kosteczki. Bóg uznał,
              że wyszło im to na zdrowie. Rodzicom i dziadkom również. I nam, sąsiadom. "Bądź
              wola Twoja...".

              • procesor Re: kryzys wiary... 17.03.05, 21:39
                Josarno, ty naprawdę uwazasz że Bóg zabawił sie w podpalacza?

                Coś było przyczyną tego pożaru - i raczej nie piorun z nieba tylko ludzkie
                zaniedbanie..

                Nie mam pojęcia czemu sa takie tragedie.
                Tez sie przeciw nim buntuję.
                Ale jednak nie przeszkadza mi to wierzyć w Boga.
                Cóż.

                Czy Josarno nie wierzysz w Boga - ale wierzysz w to że życie kończy sie śmiercią
                i potem Wielkie NIC?
                • josarna Re: kryzys wiary... 17.03.05, 22:15
                  procesor napisała:

                  "Josarno, ty naprawdę uwazasz że Bóg zabawił sie w podpalacza?"

                  Po prostu chce mi się wyć, gdy po raz kolejny piszę o tym koszmarze i KAŻDY
                  katolik zadaje dokładnie to samo pytanie na moje zapytanie, dlaczego Bóg uznał,
                  że spalenie żywcem tych dzieci będzie dla nich dobre, dlaczego nie wysłuchał
                  błagania!

                  Powiedz mi, czemu ma służyć człowiekowi wiara w Boga poza dobrym
                  samopoczuciem? Przecież bez względu na to, czy Bóg jest, czy go nie ma ja będę
                  tak samo żyć! Będę przestrzegać jedynego przykazania: "nie czyń drugiemu co
                  tobie niemiłe", czyli starać się czynić jak najwięcej dobra i jak najmniej zła.
                  Dla mnie śmierć tych dzieci i wielu innych ludzi oznacza, że Bóg (jeśli jest)
                  nie ma na nic wpływu. Nie mogę dowiedzieć się, czy jest życie po śmierci,
                  informacja ta nie ma wpływu na moje postępowanie - po co więc zaprzątać sobie
                  tym głowę? Wydaje mi się, że ludzie zwyczajnie nie mogą pogodzić się z tym, że
                  po śmierci miałaby być pustka i dlatego wierzą w życie pozagrobowe. Jeśli
                  ułatwia im to umieranie, to dobrze, że wierzą! Jest to zdrowe dla psychiki.
                  Tylko co z tym wszystkim ma wspólnego Kościół jako instytucja, rytuały,
                  kolosalny majątek Watykanu, wygodne życie większości księży?... To kapitał
                  zbity na instynktownym pragnieniu ludzi, by istniało życie pozagrobowe. Być
                  może, że ja również umierając wmówię sobie, że właśnie idę do nieba po to, by
                  łatwiej przez to przejść. W bardzo trudnych chwilach życia również świadomie
                  uciekałam do marzeń, co uratowało mnie przed ciężką depresją.
                  • procesor Re: kryzys wiary... 17.03.05, 22:30
                    Różnica między wiarą a niewiara jest taka że wiara nie jest warunkowana
                    "opłacalnością". Wierzy sie - lub nie.

                    Uważaj z "czynieniem drugiemu". Bo czasem ktoś lubi coś co tobie niemiłe! :)

                    Wolna wola. To klucz do tego co sie dzieje. Mozna z wolnej woli prosić Boga o
                    pomoc. MOżna w Niego nie wierzyc.
                    Może toś do kogo nalezało sprawdzenie bezpieczeństwa na strychu (p.poż.) olał
                    sprawe? Wiedział że powienien a nie zrobił tego? Może mataka wiedziała że strych
                    może być niebezpieczny - a jednak nie zdbałą by był niedostępny dla dzieci?
                    Łatwiej mieć pretensje do Boga niż przyznac sie do zaniedbania? Nie wiem..
                    Nie znam sytuacji, szczegółów..

                    Co do życia po śmierci - to tez kwestia wiary.
                    Choc dla niektórych - wiedzy.
                    Ja moge ci tylko powiedziec - do zobaczenai kiedys po tamtej stronie.
                    Bo ja wierze, nie, ja wiem, że śmierc nie jest końcem istnienia.
                    Ale tego doświadczalnie dowieść sie nei da. :)
                    Czas pokaże.

                    Ja cie nie nawracam.
                    Ty mej wiary nie zachwiejesz. :)
                    I niech tak będzie.

                    Kto to powiedział "nieważne że nie wierzysz w Boga - On wierzy w ciebie".. :)
                    • josarna Re: kryzys wiary... 18.03.05, 10:31
                      procesor napisała:

                      > "Różnica między wiarą a niewiara jest taka że wiara nie jest warunkowana
                      > "opłacalnością". Wierzy sie - lub nie."

                      Fakt. Tylko, że wtedy jest to sprawa bardzo intymna i pojęcia nie mam, jaki
                      ma to związek z instytucją Kościoła, po co on w ogóle istnieje.
                      Jak napisałam, zapewne umierając spróbuję wyobrazić sobie jakieś miłe miejsce,
                      ale NIGDY nie ośmieliłabym się narzucać swojej wizji innym - to zbyt osobiste
                      sprawy.
                      Dobrze rozumiem potrzebę wiary ludzi. Nie rozumiem tylko, że coś intymnego, co
                      jest właściwie nawet formą psychoterapii jest powodem do tworzenia instytucji,
                      wtykania nosa do polityki, zdobywania władzy i majątku, a nade wszystko jest
                      powodem do wywyższania się, uważania za lepszego, podczas gdy wszyscy żyjemy i
                      postępujemy podobnie.

                      > "Uważaj z "czynieniem drugiemu". Bo czasem ktoś lubi coś co tobie niemiłe! :)"

                      To oczywiste, że jest to tylko podstawowa wskazówka, ale nigdy nie zawiodła,
                      gdy traktuje się ją szeroko. Nie należy komuś podawać zupy ogórkowej, bo ja
                      lubię, ale podać coś, co on lubi - bo tak chciałabym być potraktowana. Nie
                      znoszę (!), gdy ktoś poza mną próbuje ograniczać moją wolność, dlatego ja też
                      nie ograniczam innych. Proponuję, podsuwam pomysły po wgłębieniu się w psychikę
                      osoby. Zwykle "kupują" - może dlatego tak lubiany jest mój leśny dom?

                      "Może to do kogoś nalezało sprawdzenie bezpieczeństwa na strychu (p.poż.) olał
                      > sprawe? Wiedział że powienien a nie zrobił tego? Może mataka wiedziała że
                      strych może być niebezpieczny - a jednak nie zdbałą by był niedostępny dla
                      dzieci?
                      > Łatwiej mieć pretensje do Boga niż przyznac sie do zaniedbania? Nie wiem.."

                      Oczywiście, że tak! Tylko, że podobno Bóg może czynić cuda, a choćby zatrzymać
                      dzieci przed wejściem akurat w chwili, gdy nastąpiło zwarcie.
                  • jarmucha a czy zastanawialas sie kiedys nad tym ze ... 18.03.05, 09:36
                    rozumujac w ten sposob uzurpujesz sobie prawo do pojecia i zrozumienia (i
                    nawet oceny) czegos/Kogos (?) co jest ponad Toba i wszystkim innym

                    czy sadzisz ze ludzki umusl moze pojac motywy, intencje, sposoby dzialania
                    absolutu ?

                    czasami przeciez trudno jest nam pojac motywy dzialania kogos nam bardzo
                    bliskiego...

                    skad ta pycha wiec? by uzurpowac sobie prawo do rozumienia i oceniania(sic) Boga
                    • josarna Re: a czy zastanawialas sie kiedys nad tym ze ... 18.03.05, 10:04
                      jarmucha napisał:

                      "skad ta pycha wiec? by uzurpowac sobie prawo do rozumienia i oceniania(sic)
                      Boga"

                      Tak, jak nigdy nie mówiłam dziciom, że jak obcy robi źle, to jest to zło, a jak
                      tatuś robi, to jest dobrze, tak i w "ocenie Boga" nie ma relatywizmu. Owszem,
                      bywają sytuacje trudne, które podsumowuje przysłowie: "nie ma tego złego, co by
                      na dobre nie wyszło", ale nie może to dotyczyć usmażenia dzieci na ognisku.

                      • jarmucha Re: a czy zastanawialas sie kiedys nad tym ze ... 18.03.05, 10:37

                        > Tak, jak nigdy nie mówiłam dziciom, że jak obcy robi źle, to jest to zło, a
                        jak
                        >
                        > tatuś robi, to jest dobrze

                        a kto wlasciwie orzekl/ ustalil co jest dobrem co jest zlem ?....

                        do tej pory mowiono mi ze to od Boga pochodzi

                        (nie wchodzac juz w to czy takie rozroznienie w ogole istnieje, poza naszym
                        ludzkim rozumieniem, oczywiscie - to tak na marginesie)
                        • josarna Re: a czy zastanawialas sie kiedys nad tym ze ... 19.03.05, 14:19
                          jarmucha napisał:

                          "a kto wlasciwie orzekl/ ustalil co jest dobrem co jest zlem ?...."

                          A Ty bez podpowiadania nie wiesz, że źle jest kogoś pobić? Chciałbyś, by Ciebie
                          pobito? Nie? To nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe! Proste, jak kołek w płocie.

                          " do tej pory mowiono mi ze to od Boga pochodzi"

                          Dlaczego przyjmujesz bezkrytycznie wszystko, co mówią inni? Kompleksy? Nie masz
                          swojego rozumu? Bogiem próbuje się przykrywać nawet paskudztwa - przyjmiesz
                          każde takie wyjaśnienie? Poczytaj link o Legionistach Chrystusa
                          ("Racjonalista").
                          • jarmucha Re: a czy zastanawialas sie kiedys nad tym ze ... 19.03.05, 20:09
                            pomijajac Twoja irytacje (czym wlasciwie?)

                            chce zwrocic uwage ze pojecie Boga zawiera z zalozenia jego (Boga)
                            niepoznawalnosc (lub ograniczona poznawalnosc)

                            Jesli uwazasz ze kazdy - lub prawie kazdy - czlowiek jest w stanie poznac Boga
                            na tyle by moc go osadzic wg wlasnych norm moralnych, znaczy ze wyzej
                            stawiasz ludzkie normy moralne, co stawia pod znakiem zapytania czy Bog, jak go
                            rozumiesz, jest wlasciwie Bogiem?

                            Co z jego boskosci pozostalo?

                            A co z Bogiem starego testamentu, tym okrutnym, karzacym?

                            czy to nie ten sam Bog, co Bog Ojciec Jezusa?
                            • josarna Re: a czy zastanawialas sie kiedys nad tym ze ... 19.03.05, 21:33
                              jarmucha napisał:

                              "A co z Bogiem starego testamentu, tym okrutnym, karzacym?"

                              Właśnie! Może mi to wytłumaczysz, bo ja już jako małe dziecko nie umiałam się
                              pogodzić z faktem, że Bóg jest takim potworem.

                              Dlaczego twierdzisz, że jestem zirytowana? Czy dlatego, że zadaję niewygodne
                              pytania? Nie odpowiedziałeś na żadne, choć są proste.

                              Wiara jest sprawą intymną. Jeśli komuś pomaga w trudnych chwilach, to chyba
                              dobrze. Ja niestety nie jestem w stanie przyjąć pogmatwanych odpowiedzi w
                              rodzaju: "Bóg jest wszechmocny i jeśli uznał, że najlepiej będzie upiec te
                              dzieci to wszyscy powinni być szczęśliwi." Nie mam również cienia wątpliwości,
                              że Kościół istnieje po to, by zapewnić dostojnikom i księżom wygodne życie,
                              wykorzystując wrażliwość ludzi.


                              • jarmucha Re: a czy zastanawialas sie kiedys nad tym ze ... 19.03.05, 21:48
                                josarna napisała:

                                > jarmucha napisał:
                                >
                                > "A co z Bogiem starego testamentu, tym okrutnym, karzacym?"
                                >
                                > Właśnie! Może mi to wytłumaczysz, bo ja już jako małe dziecko nie umiałam się
                                > pogodzić z faktem, że Bóg jest takim potworem.

                                Ja Ci tego nie wytlumacze, musisz do tego dojsc sama, jesli zechcesz
                                powiem Ci tylko, ze bog jest poza dobrem i zlem i pakowanie go do naszego
                                kwadraciku ogladanej rzeczywistosci na zadne pytania nie odpowie

                                >
                                > Dlaczego twierdzisz, że jestem zirytowana? Czy dlatego, że zadaję niewygodne
                                > pytania? Nie odpowiedziałeś na żadne, choć są proste.

                                na jakie pytania nie dalem odpowiedzi? A moze to Ty nie zrozumialas moich
                                odpowiedzi?
                                i ktore z nich mialo byc niewygodne?


                                >
                                > Wiara jest sprawą intymną. Jeśli komuś pomaga w trudnych chwilach, to chyba
                                > dobrze. Ja niestety nie jestem w stanie przyjąć pogmatwanych odpowiedzi w
                                > rodzaju: "Bóg jest wszechmocny i jeśli uznał, że najlepiej będzie upiec te
                                > dzieci to wszyscy powinni być szczęśliwi." Nie mam również cienia
                                wątpliwości,
                                > że Kościół istnieje po to, by zapewnić dostojnikom i księżom wygodne życie,
                                > wykorzystując wrażliwość ludzi.

                                To czy ktos stawia znak rownosci miedzy Bogiem i Kosciolem to juz sprawa
                                osobistego niezrozumienia ...

                                Bog nie potrzebuje kosciola, wiara tez nie ...
                                Choc czasami, zwlaszcza na poczatku z kosciolem szybciej i razniej
                                >
                              • marusia_ogoniok Bóg Starego Testamentu jest mój:)))))))))) 19.03.05, 23:19
                                josarna napisała:

                                > jarmucha napisał:
                                >
                                > "A co z Bogiem starego testamentu, tym okrutnym, karzacym?"
                                >
                                > Właśnie! Może mi to wytłumaczysz, bo ja już jako małe dziecko nie umiałam się
                                > pogodzić z faktem, że Bóg jest takim potworem.
                                ********************************************************

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=13850547&a=13850547
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=13850547&a=14442253

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=13130374&a=13130374
                                miłej lekturki...:)
                            • josarna Legioniści Chrystusa 19.03.05, 21:39
                              serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2609512.html
                              Jest tam też mój komentarz - nie mam za bardzo czasu powtarzać (termin
                              rozliczenia PIT5).
                              • jarmucha Re: Legioniści Chrystusa 19.03.05, 21:56
                                a dlaczego jacys legionisci mieliby mnie interesowac

                                i jakies koscioly

                                ja do Ciebie o Bogu a ty z Kosciolem...
                                i to w dodatku katolickim :(((

                                sorki, chyba rozmawiamy roznymi jezykami
                                • josarna Re: Legioniści Chrystusa 19.03.05, 22:48
                                  To był tylko komentarz do mojej opinii na temat Kościoła i jego związków z
                                  wiarą, a raczej jej wykorzystywaniem dla swoich celów.
    • rybolog Re: kryzys wiary... 19.03.05, 23:24
      Piszesz ze robisz doktorat a w tym samym czasie glupoty wypisujesz. Nie
      rozumiesz pewnej gradacji spoleczenstwa? Proboszcz mowi do owieczek a nie do
      owieczek z przyszlym doktoratem. Potrafisz to rozroznic?
    • ch.chaplin Re: kryzys wiary... 20.03.05, 22:44
      "Jezus wypędził handlarzy ze świątyni, potem handlarze zmądrzeli i przywdziali
      szaty kaplańskie"
    • chevrolett Re: kryzys wiary... 11.08.05, 21:33
      ZGADZAM SIĘ!! masz całkowitą racje, ale ja się tym nie martwię

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka