Dodaj do ulubionych

Zdrada....

25.03.05, 19:04
Witam,

Wlasnie po raz pierwszy zdradzilam swojego meza.
Ja, dla ktorej do tej pory wszystko bylo "bialo - czarne". Najgorsze jest to,
ze nie ma zadnego kaca moralnego.
Od trzech lat jestesmy malzenstwem, od dwoch Michal (moj maz) wzbrania sie
przed jakimkolwiek kontaktem fizycznym. Zero czulosci, pieszczot. Probowalam
rozmawiac - nic nie dalo. Co najwyzej uslyszalam, ze naczytalam sie za duzo
kobiecych gazet.

I nagle... nie, nie szukalam "przygod". W samolocie, w podrozy sluzbowej
poznalam fajnego chlopaka. Super nam sie rozmawialo. Wymienilismy sie
telefonami, wysylalismy smsy, pare razy spotkalismy sie na piwie. Tydzien
temu maz wyjechal w delegacje. Spontanicznie zadzwonilam do Macka,
spontanicznie postanowilismy sie spotkac. Reszty mozna sie domyslic...
Bylo super... Poczulam sie akceptowana, kochana, podziwiana.

Czy to grzech?

Mala..
Obserwuj wątek
    • cieply_glos Re: Zdrada.... 25.03.05, 19:09
      grzech to czynienie drugiemu zla
      jesli sprawilas komus tylko przyjemnosc to gdzie tu grzech...???
    • psychoguru Grzech rozpadu 25.03.05, 19:14
      gocha1234 napisała:

      > Czy to grzech?

      To jest oczywiste nastepstwo braku kontaktu fizycznego z mezem.
      Mowiac w kategoriach grzechu twoje malzenstwo przestalo spelniac
      swoje funkcje czyli wlasciwie rozpadlo sie znacznie wczesniej i
      to byl pierwszy grzech. P

      ytanie dlaczego tak sie stalo, sugerujesz ze to maz odmawia wspolzycia. Ale
      jakie moga byc tego powody? Zdrowie? Problemy psychiczne, np wskutek
      bezrobocia? Zanik uczuc? Jak do tego doszlo?

      • cieply_glos Re: Grzech rozpadu 25.03.05, 19:20
        jak doszlo do rozpadu tego malzenstwa nie ma w tym momencie zadnego znaczenia
        istotne jest to, ze przestalo byc tym, czym powinno byc w swoim zalozeniu
        istnieje tylko formalnie gdzies na papierze czyli wcale
      • gocha1234 Re: Grzech rozpadu 25.03.05, 19:26
        Niestety odmawia (kiedys bylo REWELACYJNIE, po prostu "Himalaje"). Dlaczego?
        Niestety tego moge sie tylko domyslac (nigdy nie uslyszalam zadnej odpowiedzi) -
        totalna niechec do posiadania dzieci. Wszystko zaczelo sie wtedy kiedy
        zaczelam wspominac, ze moze to jest dobry czas na dzieci (oboje mam niezla
        prace, niezle "warunki").

        Zadna inna przyczyna nie przychodzi mi do glowy.
        Problemow - praktycznie zadnych. O zaniku uczuc tez nie moge mowic (w innych
        sprawach jest naprawde OK i podejrzewam, ze z zewnatrz wygladamy "jak reklama
        szczescia").
        • czajek76 Re: Grzech rozpadu 25.03.05, 23:53
          Hmm.
          A nie slyszeliscie o wynalazku antykoncepcji?
          Poza tym - od pieszczot i czulosci (ktorych Ci maz nie dostarcza) do
          wygenerowania potomstwa jeszcze daleka droga...
          Wydaje mi sie ze brakuje jakiegos elementu w tej ukladance.
          Moze przestalas byc atrakcyjna dla meza?
          Moze on ma kochanke?
    • witch-witch Re: Kurka, nigdy się w tym nie połapie jak wy może 25.03.05, 19:34
      cie tak lekko przechodzić nad szerokim pojęciem małżeństwa i spłycać je jedynie
      do wydajności seksualnej? Czy małżeństwo to jedynie dawanie sobie czułych
      słówek i seksu? Przecież każdy dostatecznie inteligentny człowiek powie, że
      NIE!!!! Że nie masz kaca moralnego? Kobito mało kto taki zasrany kac ze
      zdradzających posiada. Swojego męża "ukarałaś" za to, że odsunął się
      emocjonalnie od ciebie. Paskudnie,że zyjąc w małżeństwie swoje problemy
      rozwiązujesz w ten oto sposób. Bo to cholernie zły sposób i to co zrobiłaś
      dobrze o tobie nie świadczy! To se zapamiętaj! Życie z drugim człowiekiem to
      nie prawo rewanżu. Jesteś wyraźnie zagubiona albo poszukaj sobie terapeuty albo
      rozstań sie z twoim mężem jeżeli dupa cię tak swędzi i puszczaj się na prawo i
      lewo z przyjeznymi chłopami.
      • gocha1234 Re: Kurka, nigdy się w tym nie połapie jak wy moż 25.03.05, 19:58
        Nie swedzi mnie - jak to byles laskawy nazwac- "dupa".
        I nie szukam zadnego "rewanzu". I mylisz sie sadzac, ze splycam malzenstwo
        od "wydajnosci seksualnej".
      • jpl5 Re: Kurka, nigdy się w tym nie połapie jak wy moż 27.03.05, 15:37
        witch- witch aleś Ty porąbany. Co Ci do czyjejś d..... , i małżeństwa? Pewnie
        byś pierwszy skożystał tylko brak Ci okazji. To Jej życie i Jej sprawa. Połowa
        z panów to "w gębie" mocni a jak mają kobietę przy sobie to góra 5 minut i
        CHRAPANIE. EEEEEEEEE szkoda słów pa
        • greenhills Re: Kurka, nigdy się w tym nie połapie jak wy moż 27.04.05, 13:39
          JPL: skoro to jej zycie i jej d... to po cholere sie uzewnetrznia na forum?
          Skoro juz to robi, to daje nam prawo komentowac swoje zachowanie.
    • hubkulik Re: Zdrada.... 25.03.05, 19:37
      Co teraz bedzie?
      • beate1 ciarki 25.03.05, 19:41
        przechodzą czasem, jak się czyta Twoje posty, Hubert
    • psychoguru Przyczyna jest inna 25.03.05, 19:50

      Jezeli jak piszesz wyglada na to ze jedyna przyczyna zaniku
      wspolzycia jest totalna niechec do rozmnazania to jest to
      problem nad ktorym trzeba sie niezwykle dokladnie zastanowic.
      Zdrada wyglada przy tym na sprawe zwiazana ale drugorzedna.

      Jaka jest/byla twoja reakcja na to ze maz nie chce rozmnazania?
      Czy w zwiazku z tym zamierzasz zrezygnowac z tego?
      Jest tez pytanie czy sprawa ta byla jakos poruszana przed zawarciem
      zwiazku?
      • gocha1234 Re: Przyczyna jest inna 25.03.05, 19:55
        Jest tez pytanie czy sprawa ta byla jakos poruszana przed zawarciem
        > zwiazku?

        oczywiscie, ze byla... ("tak, za rok - dwa").

        • habitus Re: Przyczyna jest inna 25.03.05, 20:00
          No to cię oszukał...
          • gocha1234 Re: Przyczyna jest inna 25.03.05, 20:06
            Zgadza sie... Nie tylko zreszta mnie.
            (Na marginesie - pytanie o chec posiadania potomstwa jest jednym z pytan w
            koscielnym protokole przedmalzenskim - i oboje na to pytanie udzielilismy
            odpowiedz pozytywna, pod czym oboje sie podpisalismy)
            • vattukvinna Re: Przyczyna jest inna 25.03.05, 20:11
              gocha1234 napisała:

              > Zgadza sie... Nie tylko zreszta mnie.
              > (Na marginesie - pytanie o chec posiadania potomstwa jest jednym z pytan w
              > koscielnym protokole przedmalzenskim - i oboje na to pytanie udzielilismy
              > odpowiedz pozytywna, pod czym oboje sie podpisalismy)
              ________________
              Tak, ale on mógł zmienic zdanie...chyba mu wolno?
              • alicja-ciekawska Re: Przyczyna jest inna 25.03.05, 20:16
                vattukvinna napisała:

                > gocha1234 napisała:
                >
                > > Zgadza sie... Nie tylko zreszta mnie.
                > > (Na marginesie - pytanie o chec posiadania potomstwa jest jednym z pytan
                > w
                > > koscielnym protokole przedmalzenskim - i oboje na to pytanie udzielilismy
                >
                > > odpowiedz pozytywna, pod czym oboje sie podpisalismy)
                > ________________
                > Tak, ale on mógł zmienic zdanie...chyba mu wolno?


                nie wolno mu,zmienic zdania.
                zdaje sie ze w takich przypadkach mozna strac sie o rozwiazanie malzenstwa
                w Kosciele./rozwod koscielny/

                A Ciebie Gocha jestem w stanie zrozumiec. Zachowaj to jako Twoja slodka
                tajemnice.
                • mekkanik Re: Przyczyna jest inna 26.03.05, 00:39
                  cóż za szybkie rozgrzeszenie....

                  To jak - dwa lata bez seksu, a Wy nawet o tym nie rozmawiacie ?
                  Nie masz zielonego pojęcia gdzie jest problem, dlaczego mąż nie chce ?

                  Próbowałaś jakoś pomóc ?

                  K..., pieprzony egoizm; i to ma być "do grobowej deski"...
                  • josarna Re: Przyczyna jest inna 29.03.05, 22:07
                    mekkanik napisał:

                    > cóż za szybkie rozgrzeszenie....
                    >
                    > "To jak - dwa lata bez seksu, a Wy nawet o tym nie rozmawiacie ?
                    > Nie masz zielonego pojęcia gdzie jest problem, dlaczego mąż nie chce ?
                    >
                    > Próbowałaś jakoś pomóc ?
                    >
                    > K..., pieprzony egoizm; i to ma być "do grobowej deski"..."

                    A jaśnie pan i władca to nie może czegoś w tej sprawie zrobić?!!! Ona jest
                    egoistką?!! Czy coś ci się we łbie nie pokręciło przypadkiem?! Ty chyba z tych,
                    co to uwazają ofiarę gwałtu za winną, "bo była zbyt ładna"!!
        • vattukvinna Re: Przyczyna jest inna 25.03.05, 20:02
          gocha1234 napisała:

          > Jest tez pytanie czy sprawa ta byla jakos poruszana przed zawarciem
          > > zwiazku?
          >
          > oczywiscie, ze byla... ("tak, za rok - dwa").
          >
          __________________________
          On zwyczajnie boi się mieć dziecko z tobą, czyżby koniec miłości?
          • gocha1234 Re: Przyczyna jest inna 25.03.05, 20:11
            On w ogole nie chce miec dzieci (jak uslyszalam "po comiec dzieci?"). A czy
            koniec milosci - chyba nie (gdyby tak bylo sprawa bylaby super prosta).
            • co-jest-grane Re: Przyczyna jest inna 25.03.05, 23:40
              Myślę, że w tej sytuacji powinnaś zastanowic się nad swoim stosunkiem do męża i
              jeżeli uznasz, że warto w ten związek dalej inwestować, proponuję długą i
              szczerą rozmowę n/t przyczyn oziębłości. Jeżeli tego nie wyjaśnicie, to fałsz
              będzie na codzień obecny w waszym związku i wcześniej, czy później dojdzie do
              frustracji z obydwu stron i konfliktów, które doprowadzą do rozpadu więzi
              pomiędzy Wami(jeżeli taka istnieje).
              Uważam,że nie da się stworzyć udanego związku bez wyjaśniania na bieżąco
              wszystkich problemów. Przecież chodzi o to, żeby wytworzyć taki układ, w którym
              obydwie strony będą się czuły dobrze i bezpiecznie, a bez otwartości jest to
              praktycznie nieosiągalne.
              O zdradzie bym nie mówiła, bo jeżeli związek ma się rozpaść, to taka rozmowa
              niczego dobrego nie wniesie, a jeżeli chcesz swoje małżeństwo ratować, to
              niepotrzebnie zraniłabyś tym męża.

              Pozdrawiam,Aga
              • gocha1234 Re: Przyczyna jest inna 27.03.05, 19:11
                Na pewno nie powiem o zdradzie (bo po co?, w niczym to nie poprawi
                sytuacji...). I na pewno chce ratowac ten zwiazek (bo maz jest naprawde super
                facetem).
    • armia5 Re: Zdrada.... 25.03.05, 23:45
      Wiesz , cieta jestem jesli chodzi o zdrady , ale jakos twoja potrafiłam
      zrozumieć , jesli to co piszesz jest prawdą .
      • isabar Re: Zdrada.... 26.03.05, 01:34
        Małżeństwo obumarło z różnych względów, wszystkich niuansów i tak tu nie
        poznamy, więc z ocenami to może lepiej się wstrzymać, jest jeszcze kwestia
        pewnej wspólnej historii, która jednak nadal się toczy i zapewne będzie się
        toczyć.
        Z jakiś względów trwałaś przy mężu, z innych zaspokoiłaś swoje potrzeby, teraz
        będzie trzeba coś zdecydować i pewnie będzie to trudne ze względu na tę wspólną
        historię.
        Trudno zostać ze względu na to złe co się wydarzyło i to cojest teraz z innym,
        trudno odejść z powodu tych najlepszych wspomnień, niepewności, w odejściu
        jest też rodzaj agresji, też autoagresji.
        Powodzenia
    • bas_kontra Re: Zdrada.... 26.03.05, 16:01
      Pisałaś, że przed wystąpieniem oziębłości u męża seks był "jak Himalaje".
      Teraz mijają już 2 lata bez współżycia. Co stało się z jego potrzebami? W jaki
      sposób je zaspakaja? Po co się oszukiwać, przyczyna w takich wypadkach niemal w
      100% jest ta sama - to inny partner seksualny.
      • ptasiara Re: Zdrada.... 27.03.05, 15:01
        czytam co napisałaś.. i niestety widze swoje zycie.. skamłanie o sex,
        zainteresowanie, czułość.. (kolejność bez znaczenia:D).. wtedy pojawia sę
        przestrzeń.. przestrzeń w którą ktoś wchodzi.. gdzie wszystko to nagle mamy na
        pstryk..a tak naprawde chciałabym od męża.. nie chce rozgrzeszenia.. tylko
        widze jak to postępuje.. rozmowy były.. skutek żaden- wręcz pogorszyły.
        Paradoks- mam to wszystko od innej osoby, a kocham tak bardzo męża- żyje iluzją-
        kiedys całe życie z nim to "Himalaje"- nie tylko sex.
        • gocha1234 Re: Zdrada.... 27.03.05, 19:14
          ptasiara napisała:

          > czytam co napisałaś.. i niestety widze swoje zycie.. skamłanie o sex,
          > zainteresowanie, czułość.. (kolejność bez znaczenia:D).. wtedy pojawia sę
          > przestrzeń.. przestrzeń w którą ktoś wchodzi.. gdzie wszystko to nagle mamy
          na
          > pstryk..a tak naprawde chciałabym od męża.. nie chce rozgrzeszenia.. tylko
          > widze jak to postępuje.. rozmowy były.. skutek żaden- wręcz pogorszyły.
          > Paradoks- mam to wszystko od innej osoby, a kocham tak bardzo męża- żyje
          iluzją
          > -
          > kiedys całe życie z nim to "Himalaje"- nie tylko sex.


          Swiete slowa - zycie z nim to byly "Himalaje" (a nawet wiecej).... Teraz
          zreszta tez (poza seksem)sa Himalaje tylko jakby troche wyplaszczone :((
      • gocha1234 Re: Zdrada.... 27.03.05, 19:07
        Wczesniej rzeczywiscie byly "Himalaje"....
        Co sie stalo z jeo potrzebami? Hmmm... probowalam na ten temat rozmawiac wiele
        razy. Zawsze slysze, ze jest super tak jak jest - ze przeciez swietnie nam sie
        rozmawia, ze dzielimy te same hobby, ze fajnie spedzamy razem czas, ze wspolne
        podroze etc.... no i, ze zycie to nie tylko seks.
        I naprawde nie sadze, zeby byl ktos trzeci (o to tez zreszta go pytalam).
        • isabar Re: Zdrada.... 28.03.05, 01:00
          Czyżby Hindukusz?
          Coś się zrąbało i zapisało jako osobny wątek-sorry
        • grazia.eni Re: Zdrada.... 28.03.05, 01:50
          gocha1234 napisała:

          > Wczesniej rzeczywiscie byly "Himalaje"....
          > Co sie stalo z jeo potrzebami? Hmmm... probowalam na ten temat rozmawiac
          wiele
          > razy. Zawsze slysze, ze jest super tak jak jest - ze przeciez swietnie nam
          sie
          > rozmawia, ze dzielimy te same hobby, ze fajnie spedzamy razem czas, ze
          wspolne
          > podroze etc.... no i, ze zycie to nie tylko seks.
          > I naprawde nie sadze, zeby byl ktos trzeci (o to tez zreszta go pytalam).


          To niemożliwe, żeby rok po ślubie mężczyźnie tak po prostu się odechciało.
          Musi być jakaś przyczyna. W niektórych sprawach nawet bardzo otwarci mężczyźni
          stają się milczkami. Coś musiało się stać. Jeśli wykluczymy innego partnera,
          nie możesz go tak zostawić. Wyrzutów sumienia nie miej, ale lepiej zapomnij o
          zdradzie i zajmij się mężem. Wszystko wskazuje na to, że ma jakiś wielki
          problem - to może być np. choroba do której nie chce lub boi się przyznać.
          Mężczyźni czasem tak mają - nam wydaje się to irracjonalne, ale oni są zupełnie
          inni niż my. Musisz znaleźć sposób, żeby się dowiedzieć o prawdziwą przyczynę
          jego oziębłości i starać się mu pomóc.
          • gocha1234 Re: Zdrada.... 01.04.05, 18:12
            Tez mi sie wydaje, ze musi byc jaka przyczyna. Ale jaka? Niestety rozmowy
            wprost nie przynosza zadnej odpowiedzi. Osobe trzecia wykluczam (nie ma zadnych
            sygnalow, zeby tak bylo)... zreszta wydaje mi sie, ze o osobie trzeciej maz
            powiedzialby mi wprost.

            A wszystko rzeczywiscie zaczelo sie rok po slubie (a 6 lat po tym jak
            zaczelismy ze soba byc).

    • rlena Re: Zdrada.... 29.03.05, 21:52
      Jak sama napisalas w tytule. Problemy malzenskie zalatwia sie w malzenstwie, a
      nie poza nim. Jesli sprawa okaze sie beznadziejna, powinnas najpierw sie
      rozwiesc, a potem szukac kogos nowego. Konsumujac samolotowe znajomosci, bedac
      mezatka dodajesz problem do problemu. Poza tym, jakkolwiek byloby to przyjemne,
      jest to zwykla, banalna zdrada.
    • josarna Re: Zdrada.... 29.03.05, 23:01
      Dziewczyno! Ja jestem tak długo po ślubie, że nawet nie uwierzysz, gdybym
      napisała, a wciąż seks/erotyzm jest "języczkiem u wagi" związku, choć nigdy nie
      był sprawą najważniejszą. To sztuka, poprzez którą mówi się niemal wszystko!
      Nigdy nie uwierzę, by normalne małżeństwo mogło być dobre bez seksu (wyjąwszy
      ciężką chorobę). Załamałabym się, gdyby mąż mnie odtrącił (i odwrotnie!). I nie
      dlatego, że (jak któryś kretyn tu napisał) swędzi d..., tylko dlatego, że
      poczułabym się paskudna, niesympatyczna, odtrącona itd. W głowie mi się nie
      mieści, że ludzie w trzy lata po ślubie odrzucają seks, rozumiany jako sztukę
      dialogu, okazywanie uczucia i akceptacji.
      • gocha1234 Re: Zdrada.... 01.04.05, 18:17
        W pelni sie z Toba zgadzam.
        Zawsze uwazalam, ze seks to sposob wyrazania uczuc, milosci do partnera.
        Dlatego to wszystko jest takie ciezkie. I trudno mi sie zgodzic z opinia meza,
        ze on wyraza swoje uczucia do mnie "wynoszac smieci, chodzac z psem na spacer,
        robiac mi niespodzianki, parzac mi rewelacyjna herbate...." ... wiec o co mi
        chodzi?
        • josarna Re: Zdrada.... 01.04.05, 21:13
          gocha1234 napisała:

          "I trudno mi sie zgodzic z opinia meza, ze on wyraza swoje uczucia do
          mnie "wynoszac smieci, chodzac z psem na spacer, robiac mi niespodzianki,
          parzac mi rewelacyjna herbate...."

          Po części ma rację. Na pewno nie czułabyś się dobrze ze wspaniałym kochankiem,
          który leży przed telewizorem podczas, gdy Ty w pocie czoła pracujesz. Rzecz w
          tym, że dla harmonii małżeństwa absolutnie niezbędne jest jedno i drugie.
          Odtrącenie fizyczne jest bardzo, bardzo bolesne.
    • komandos57 [...] 29.03.05, 23:14
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • golden_lady Re: no prosze ! 29.03.05, 23:18
        Komuś nie wkraczaj ze swymi mondrościami do cudzych wątków
        • komandos57 [...] 29.03.05, 23:22
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • golden_lady Re: no prosze ! 29.03.05, 23:31
            komandos57 napisał:


            > ty tez nie wkraczaj ze swoimi MONdrosciami.cipologu,dlaczego wabisz sie
            golden?

            ja Ci dam cipologa, Ty.... Ty..... #@&^()^%$

            zwe sie golden, bo jestem złota :)
            • marrian Re: no prosze ! 29.03.05, 23:41
              zlota co? ribka, pipka, czy fiszka?
              • golden_lady Re: no prosze ! 29.03.05, 23:43
                złote serduszko :)
                • marrian Re: no prosze ! 29.03.05, 23:50
                  to wiadomo...
                  so & so
                  and, in addition?
                  • golden_lady Re: no prosze ! 29.03.05, 23:54
                    In addition, I wish All of You SWEET DREAMS
                    bye
                    :)
                    • marrian Re: no prosze ! 30.03.05, 00:04
                      haroszij atwiet - malodaja
                      Ty mnie padchodzisz i nrawiszsa, bolsze i bolsze.

                      dobroj noczi.
      • gocha1234 Re: no prosze ! 01.04.05, 18:18
        No comments.
    • olalia Re: Zdrada.... 24.04.05, 16:43
      Myśle ze twój maz kocha cie na swój sposób(raczej jak siostre czy matke a nie
      kochanke)Mam to samo ze swoim mezem.Od momentu zalozenia obraczki na palec
      seksu praktycznie zero.Było wszystko rozmowy,łzy,fochy i nic.Ostatnio chodzilam
      nago po domu i stwierdzil ze mam tak nie chodzic bo on sie czuje tak jakby
      patrzyl na swoja matke.Kiedys tez mówił ze czuje do mnie to co do siostry
      kuzynki. Wiem ze mnie nie kocha.W przeciwienstwie do ciebie zycie z nim nie
      wyglada różowo.Mam zamiar sie z nim rozwieść(nie moge zdradzic bo nie
      umiem,próbowałam)Pozdrawiam
      • hsirk Re: Zdrada.... 24.04.05, 17:29
        bo to nie na palec te obraczke trzeba bylo...
      • gocha1234 Re: Zdrada.... 25.04.05, 19:03
        Oj Olajlia..

        Juz sama nie wiem co mam o tym wszystkim sadzic.

        Z jednej strony:
        - wydaje mi sie, ze mnie kocha, ze pylniemy na podobnych falach
        - "w dzien" jest naprawde fajnie,
        - to nie jest tak, ze on nie zauwaza jak wygladam, ze jest mu to obojetne;

        z drugiej:
        - zero "seksu"
        - zero jakichkolwiek prob powiedzenia "o co chodzi" (oprocz pytan "czy jest zle
        tak jak jest?".

        I pomalu przestaje miec zludzenie, ze cos sie zmieni. Nie mowiac juz o tym, ze
        podobnie jak Ty - nie wiem co jeszcze moge zrobic, ze "zrozumiec / zmienic
        sytuacje".

        A rozwod - no coz... to najprostsze rozwiazanie ale - przynajmniej na tym
        etapie - mialabym wrazenie, ze "rozwiazanie pochopne i zbyt emocjonalne".
        Bo naprawde "zal minionych Himalajow i super chwil w czasie dnia ". ;).

        Ale zdaje sobie sprawe, ze jak sie sytuacja nie zmieni... to ... roznie moze
        sie to zakonczyc.

        Na razie jednak - probuje zrozumiec sytuacje, zastanowic sie "jak moge nam
        pomoc" itd.
        • nezja Re: Zdrada.... 25.04.05, 21:13
          Ogladajac program E.Drzyzgi , nasuwa mi sie jedna mysl , czy oby to nie
          przykrywka to malzenstwo?...sory , ale i taka moze byc ewentualnosc, czesto
          facet bojac sie przed otoczeniem i wlasna rodzina do przyznania sie do swojej
          orientacji , zeni sie , a potem juz nigdy nic w tym malzenstwie nie jest tak
          jak bylo ( mam na mysli sex), czyli jak to napisalas "himalaje"... moze to o to
          chodzi?...wybacz , ale w tym wlasnie programie, faceci wlasnie przyznawali
          sie , ze malzenstwo do tego bylo im potrzebne , by nie wzbudzic podejrzen.Tak
          jak ktos tu juz zdazyl zauwazyc malzenstwo nie sklada sie tylko z rozmow , i
          wspolnych zainteresowan , malzenstwo scalane jest tez po przez sex.
          Zainteresowania , podroze mozna miec z Przyjaciólmi.Malzenstwo powinno laczyc
          cos wiecej , cos czego z innymi nie chcesz dzielic , czyli - alkowe.
    • daggy Re: Zdrada.... 26.04.05, 09:07
      Jest tu na gazecie takie forum "Brak seksu w małżeństwie" - sporo kobiet ma
      podobne problemy..
      • gocha1234 Re: Zdrada.... 06.05.05, 19:19
        Dzieki! Na pewno tam zajrze:)
    • gocha1234 Re: Zdrada.... 06.05.05, 19:29
      Mija kolejny tydzien "cudowny w dzien,koszmarny w nocy". I jedyne na co wpadlam
      to zapisanie sie do seksuologa/psychoterapeuty. Maz (zgodnie z przewidywaniami)
      o wizycie nie chce slyszec -bo przeciez wszystko jest OK.

      Za to Maciek - sporo rozmow, sympatycznych niespodzianek i...przekonanie,
      ze "to nie rozwiazuje problemu" (chociaz na krotka mete mogloby usmierzyc bol"

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka