gocha1234
25.03.05, 19:04
Witam,
Wlasnie po raz pierwszy zdradzilam swojego meza.
Ja, dla ktorej do tej pory wszystko bylo "bialo - czarne". Najgorsze jest to,
ze nie ma zadnego kaca moralnego.
Od trzech lat jestesmy malzenstwem, od dwoch Michal (moj maz) wzbrania sie
przed jakimkolwiek kontaktem fizycznym. Zero czulosci, pieszczot. Probowalam
rozmawiac - nic nie dalo. Co najwyzej uslyszalam, ze naczytalam sie za duzo
kobiecych gazet.
I nagle... nie, nie szukalam "przygod". W samolocie, w podrozy sluzbowej
poznalam fajnego chlopaka. Super nam sie rozmawialo. Wymienilismy sie
telefonami, wysylalismy smsy, pare razy spotkalismy sie na piwie. Tydzien
temu maz wyjechal w delegacje. Spontanicznie zadzwonilam do Macka,
spontanicznie postanowilismy sie spotkac. Reszty mozna sie domyslic...
Bylo super... Poczulam sie akceptowana, kochana, podziwiana.
Czy to grzech?
Mala..