Dodaj do ulubionych

Zamknięte drzwi

03.04.05, 01:25
Przeżywałam bolesny czas odchodzenia Ojca w sposób szczególny.
Przewartościowania, rachunki sumienia, wszystko to z ogromną siłą , bardzo
burzliwie, by wreszcie urodziła się potrzeba i chęć przebaczenia win mojemu
winowajcy. Win wielkich, okrutnych...
Kilka minut po ogłoszeniu śmierci Papieża dzwoniłam do pewnych drzwi.
Nie zostałam wpuszczona, suchy trzask odkładanej słuchawki domofonu przerwał
moją prośbę o kilkuminutowe spotkanie.

Tobie Ojcze Święty dedykuję na Pożegnianie to swoje niechciane przebaczenie.

Obserwuj wątek
    • xy2 Re: Zamknięte drzwi 03.04.05, 01:32
      bo nie wszedzie warto zadzwonic
      • noie Re: Zamknięte drzwi 03.04.05, 01:41
        ale warto sprobowac....i przebaczyc....
        • xy2 Re: Zamknięte drzwi 03.04.05, 01:45
          jak sie kocha to sie zapomina, wybacza

          ale wszystko oprócz zdrady czy to fizycznej czy mentalnej. wiem ze nie moglabym
          sie zblizyc do nikogo innego
          • xy2 Re: Zamknięte drzwi 03.04.05, 01:51
            nie wyobrazam sobie zycia typu: "jade na konferencje, szkolenie" a umawiam sie
            z "kochankiem".

            a później prosic o przebaczenie
            • noie Re: Zamknięte drzwi 03.04.05, 02:08
              kochac to znaczy tez....przebaczyc....
              • xy2 Re: Zamknięte drzwi 03.04.05, 09:07
                nie zdradza sie osoby, z którą się jest, ktorą sie kocha, bo jak cos takiego ma
                miejsce nie mozna mówic o milości
                • bas_kontra Re: Zamknięte drzwi 03.04.05, 14:09
                  xy2 napisała:

                  > nie zdradza sie osoby, z którą się jest, ktorą sie kocha, bo jak cos takiego
                  >ma miejsce nie mozna mówic o milości

                  Nie rozumiem twoich wpisów :(, nijak się mają do tematu wątku, zapewniam cię -
                  nijak ! Czyżby ożyły jakieś twoje frustracje ? Przeżyj je proszę na innym
                  wątku...
                  bk
            • bas_kontra Re: Zamknięte drzwi 03.04.05, 02:20
              xy2 napisała:

              > nie wyobrazam sobie zycia typu: "jade na konferencje, szkolenie" a umawiam
              >sie z "kochankiem".
              >a później prosic o przebaczenie

              xy2 wprawdzie jest b. późno, co może być jakimś wytłumaczeniem, niemniej mam
              wrażenie, że mocno nieuważnie przeczytałaś mój post. To ja mam dużo do
              wybaczenia i to ja szłam wybaczyć...
              bk
              • gocha1111 Re: Zamknięte drzwi 03.04.05, 10:30
                Tak to wygląda z Twojej perspektywy. Może ktoś sądzi, że to on ma dużo do
                wybaczenie Tabie, ale jeszcze do tego nie dojrzał?
                • bas_kontra Re: Zamknięte drzwi 03.04.05, 14:22
                  gocha1111 napisała:
                  > Tak to wygląda z Twojej perspektywy. Może ktoś sądzi, że to on ma dużo do
                  > wybaczenie Tabie, ale jeszcze do tego nie dojrzał?

                  Bardzo słusznie!
                  Nikt nie jest kryształowy i bez winy, zapewne i mnie jest co wybaczać.
                  Mam nadzieję, że do tego aktu kiedyś będzie gotów.

                  Piszę o zatwardziałości serca, która nie pozwala na przyjęcie czyjegoś
                  przebaczenia. Wszak przyjmując przebaczenie musimy zmierzyć się znowu ze swoją
                  WINĄ. To może być ciężar zbyt duży...
                  bk
          • bas_kontra Re: Zamknięte drzwi 03.04.05, 14:27
            xy2 napisała:

            > jak sie kocha to sie zapomina, wybacza ale wszystko oprócz [...]

            Tak nauczał Jan Paweł II m.inn.wybaczając temu, który godził na jego życie.
            Bezwarunkowo. To podstawa wybaczania, bez "ale", pani xy2.
            bk

            • xy2 Re: Zamknięte drzwi 03.04.05, 18:57
              jestem człowiekiem nie bogiem i na całe szczescie
    • illona Re: Zamknięte drzwi 03.04.05, 08:51
      > Tobie Ojcze Święty dedykuję na Pożegnianie to swoje niechciane przebaczenie.
      Nie "niechciane", po prostu nie przyjęte. I na to wpływu nie masz.
      To, co zrobiłaś było WIELKIE,
      teraz Ty zamknij drzwi do złej przeszłości.
      Innych nie możemy zmienić, możemy zmienić tylko siebie.
      Pozdrawiam.
      Ilona
    • lizavieta1 Re: Zamknięte drzwi 03.04.05, 18:27
      Mam identyczne doświadczenie ,sprawa jest zamknięta, usłyszałam kiedyś. Mijamy
      się często,ale on nie chce ze mna rozmawiać. Myslę, że nie potrafi nie tylko
      przyjąć do wiadomości, że postąpił nie fair, ale w dodatku nawet nie jest w
      stanie znieść konfrontacji z kimś kto mógłby mu przypominać tę sytuację.
      Jestem w stanie wybaczyć mu tamto postępowanie, ale jeszcze nie pogodziłam się
      z faktem, że nasza relacja się zupełnie skończyła. Trudniej pogodzi,ć mi się z
      tym, że nie chce mnie znać, aniżeli z tamtym. Mimo racjonalizacji, nie
      rozumiem, dlaczego...
      Ból jaki czujemy kiedy zamyka nam się drzwi, to odebrana nadzieja, to wydaje
      sie nam ostateczne. Dla mnie to najskuteczniejszy sposób w jaki mogę byćprzez
      kogoś zraniona.
    • hubkulik Re: Zamknięte drzwi 03.04.05, 19:51
      Wystarczy ze wybaczasz. Nie jest konieczne sie spotykac, ani nawet pisac o tym
      na forum. Najwazniejsze jest to, co sie dzieje w Twoim sercu.

      Pozdrawiam Hubert
      • bas_kontra Re: Zamknięte drzwi 04.04.05, 00:14
        hubkulik napisał:

        > Wystarczy ze wybaczasz. Nie jest konieczne sie spotykac, ani nawet pisac o
        >tym na forum. Najwazniejsze jest to, co sie dzieje w Twoim sercu.

        Wystarczy, że jesteś i myślisz. Nie jest konieczne, byś te fakty sygnalizował
        na forum.
        Pozdrawiam
        bk

        P.S Sądzę, że ludzie czekają na wybaczenie i chcą wybaczać. Potrzebują tego
        zarówno skrzywdzeni, jak i krzywdzący. O tym, że ktoś im, krzywdzącym wybacza,
        chcieliby zapewne wiedzieć, gdyż, przekonana jestem, bardzo na to czekają.
        Wybaczenie komuś w cichości serca jest piękne i skromne, ale pozbawione tego
        najważniejszego: podarowania krzywdzicielowi jawnego dowodu na odpuszczenie mu
        win. Dlaczego daru wybaczenia nie mam zaofiarować otwarcie?
        Dlaczego mam nie powiedzieć o tym, co dla mnie ważne na tym forum, które
        zajmuje się chyba m.inn.uczuciami.
        Hubkulik -wybacz :)- jesteś cyborgiem ?
        bk
        • habitus Re: Zamknięte drzwi 04.04.05, 12:19

          Bywa, ze obie strony konfliktu czują się skrzywdzone. Ty wykazałaś większą
          dojrzałość, wykonałaś większą pracę duchową. Tamta osoba nie. Nie jest jeszcze
          gotowa na przyjęcie twojego wybaczenia. Przyjęcie wybaczenia to również uznanie
          swojej winy i to jest chyba ta bariera nie do pokonania. Zrobiłaś co trzeba,
          jesteś w porządku. Nie zabiegaj o tę osobę,a jeżeli się modlisz - módl się za nią.
          Pozdrawiam. Nie wiem czy ja bym się zdobyła...
        • hubkulik Re: Zamknięte drzwi 04.04.05, 14:56
          Mialem na mysli to, ze to co sie dzieje w sercu jest najwazniejsze i kluczowe,
          a to co sie dzieje potem jest wtorne wobec otwartego, czystego serca.
          Jestem zywym czlowiekiem.

          Pozdrawiam Hubert
    • lizavieta1 Re: Zamknięte drzwi 03.04.05, 21:01
      A wiesz, we mnei też wstapiła taka nadzieja?? Ze sie pogodze, że wsyzscy wokół
      sobie wybaczą...
    • bas_kontra Re: Zamknięte drzwi 06.04.05, 02:07
      Prawdopodobnie tego nigdy nie zrozumiesz, skoro sam takich potrzeb
      nie posiadasz, ale mimo tego chcę się z tobą pożegnać ostanim tak
      intymnym listem w ten szczególny czas śmierci Jana Pawła II.
      Nigdy już więcej w życiu nie bedę rozmawiała z Tobą o uczuciach.
      Byłam i zostanę sentymentalną kobietą, chociaż to już tak niemodne,
      że śmieszne. Po raz ostatni więc przed tobą serce otwieram, bo
      czuję, że tak zrobić trzeba.
      Przebaczam ci wszystko zło, które mi uczyniłeś, dziękuje za dobro.
      Kochałam cię i za ten dar także dziękuję. Błądziłam, za to
      przepraszam. Chcę, byś był szczęśliwy. Żałuję, że nie spędzimy
      dalszych lat życia razem i nie odprowadzimy jedno drugiego, jak
      było przed ołtarzem wzajemnie przyrzeczone. Żałuję, że dzieci nasze
      będą odwiedzać osobne groby rodziców. Gorąco nie zgadzam się, że
      życie jest "łapaniem chwil szczęścia" i cierpię, że w ten szatański
      przekręt uwierzyłeś poświęcając Rodzinę.
      Chce cię widzieć silnego i godnego, wolnego i pięknego w swojej
      dobroci, Człowieka szlachetnego i nawróconego. Wierzę, że to jest
      możliwe.
      Życzę ci tego z całego serca.


      • habitus Re: Zamknięte drzwi 06.04.05, 10:13
        A co zrobisz jak zechce wrócić po przekonaniu się, że "to nie była miłość"?
        Nie chodź za nim, nie przebaczaj i nie proś. Zachowaj godność i spokój. "Nie
        lękaj się".
        • bas_kontra Re: Zamknięte drzwi 06.04.05, 15:24
          habitus napisała:
          > A co zrobisz jak zechce wrócić po przekonaniu się, że "to nie była miłość"?
          > Nie chodź za nim, nie przebaczaj i nie proś. Zachowaj godność i spokój. "Nie
          > lękaj się".

          Dziękuję :). Zachowuję godność i spokój, teraz i radość serca.
          On i ja wiemy, że nie ma powrotu. Tak wybrał. Ma wolną wolę.
          Przebaczyć, to nie znaczy wołać "wróć" :)
          Przeciwnie, akt przebaczenia pozwolił mi zamknąć stare i otworzyć nowe drzwi.
          Za nimi jasno. Nie lękam się :)

          • habitus Re: Zamknięte drzwi 06.04.05, 23:53
            No to cię szczerze podziwiam i gratuluję. Podobno Bóg każdy prezent ukrywa za
            przeszkodą. Im trudniejsza przeszkoda - tym piękniejszy prezent. Przeszkoda już
            za tobą...Rozglądaj się :)
    • hellaa Re: Zamknięte drzwi 10.04.05, 09:40
      Basiku, wracam do twojego postu, bo to dla mnie ważna sprawa. Obserwuję na
      twoim przykładzie fenomen wybaczenia - czego ja raczej nie potrafię, zwłaszcza
      w przypadku poważnych krzywd. I obserwuję też prawdziwą wiarę i głęboką
      duchowość. Czuję się przy tobie jak "barbarzyńca w ogrodzie" - trochę
      wytrzeszczam oczy z podziwem, a trochę się boje, bo to obce...
      Jeśli jednak zechcesz usłyszeć zdanie pogańskie lecz życzliwe - oto ono:
      Myślę, że twoja wrażliwość i wiara spotkały sie z czyimś lękiem i nieufnością.
      Zamknięte drzwi - to nie było odrzucenie ciebie czy pogardą, i nie powinnaś
      czuć sie odrzucona czy wzgardzona - to był lęk. Pomyśl - ktoś, kto buduje sobie
      hedonistyczne "niebo" tak naprawdę robi to ze strachu - przed własną
      śmiertelnościa, słabością, cierpieniem, które jest częścia życia. Ale
      oczywiście czuje, ze to krucha budowla. Jego bronią jest nieświadomość, nie
      konfrontowanie się z prawdą. Boi się wszystkiego, co przywróciłoby mu
      świadomość. A ty z czyms takim tam poszłaś. Zlakł się, nie spodziewał sie, nie
      zdażył sobie przygotować obronnych frazesów... Był zaskoczony. Może kiedyś, gdy
      parę razy spadnie ze swojego nieba i się potłucze, bedzie gotów na rozmowę.
      Teraz jest nieświadomy, pijany kolorowymi kłamstwami o sobie i świecie. Co
      gorsza, współczesna kultura go w tym utwierdza. Poczekaj, aż sam się obudzi...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka