Dodaj do ulubionych

dzień zadumy

03.04.05, 19:18
jak wiadomo w takim dniu jak wczorajszy więszosc popadła w zadumę, myślała
nad wlasnym życiem, marzeniami. w dniu dzisiejszym naszło mnie na rozmowe z
kumplem politologiem. chciałam dowiedziec sie czegos wiecej,
zaczerpnąć "wiedzy specjalistycznej". umówiłam sie na piwo w jednym spokojnym
miejscu na kazimierzu z odpowiednim klimatem do tego typu rozmów.
siedzielismy przy piwie w pustej niewielkiej sali podpalajac lekkiego jointa.
przy wejsciu stanął pozornie wesoły gosc i pozdrowił nas po zydowsku. zagadał
po angielsku wiec spytalismy czy zechce sie dosiasc. nie odmówił, oddalismy
mu czesc jointa z czego był bardzo zadowolony.
co sie okazało: gosc jest niemieckim zydem, świetnie wykształconym poliglotą,
który postanowił wiesc zycie kloszarda i w ten sposób zwidzic europe, pomimo
ze w niemczech miał mnóstwo kasy. jestem w stanie w to uwierzyc, bo ludzie z
takim wykształceniem w europie zachodniej zycie kloszarda mogą wiesc tylko na
życzenie. mówił chaotycznie bo był upojony "magic drinkami", które w tym
miejscu serwują. opowiedział nam historie swojego zycia, bardzo ciekawie,
opowiedział o swoim marzeniu, którym jest zbudowanie synagogi starymi
archaicznymi metodami, z materiałów jakie uzywano na początku, za pomocą
dawnych nardzędzi i urządzić to miejsce zgodnie z zasadami feng shui.
fakt, po magic drinkach bywa podobno różnie z marzeniami. spisałam bedac w
knajpie czesc jego słów, była to bajka, która kończyła sie pytaniem.
niesamowite przezycie
Obserwuj wątek
    • xy2 Re: dzień zadumy 03.04.05, 19:25
      bajka brzmiała mniej więcej tak:

      "był król, który miał 3 synów w wieku od 16 do 21 lat. postanowił jendenu z
      nich podarowac cały majątek- temu który pierwszy wróci z żoną. wysłał synow w
      świat, żeby po 10 latach mogli wrócic i spotkac sie w tym samym miejscu.
      zony nie znalazł żaden z nich, ale przy spotkaniu po latach okazało sie ze
      zaden tez nie wrócił bez niczego. jeden znalazł latający dywan, który mógł go
      przenieść wszędzie. drugi znalazł lustro w kształcie kryształowej kuli, w
      której mógł zobaczyć każdy zakątek świata, jaki tylko chciał. trrzeci znalazl
      jabłko, ktore zjedzone w całości leczyło kazdą chorobe jaka istniała na ziemi.
      na spotkaniu nie było ojca, więc w kryształowym lustrze zobaczyli, że ojciec
      jest cieżko chory. wsiedli na latajacy dywan, dotarli do ojca i podali mu
      cudowne jabłko.
      pytanie: który z nich powinien otrzymać majątek (bez możliwosci podziłu na 3)?


      nie wiem tak naprawde skąd ta bajka ale usłyszałam ja po raz pierwszy od tego
      człowieka
      • hellaa Re: dzień zadumy 03.04.05, 19:33
        Xy2, na pytanie nie odpowiem, ale powiem ci, że ten Kraków..! Co za magiczne
        miasto! Co za spotkania!.. Masz farta, dziewczyno!
        • xy2 Re: dzień zadumy 03.04.05, 19:35
          ja tez nie znałam odpowiedzi ale joshua (tam mu na imie) odpowiedział, że ten
          który znalazł jabłko, poniewaz on oddał wszystko co miał.
          czy miał racje, nie wiem ale warto pomyśleć
          • hellaa Re: dzień zadumy 03.04.05, 19:43
            A wiesz, co mi, tak "obok tematu" ostatnio chodzi po głowie? Że jest jakieś
            ogólne wywyższanie Ojca. Wszędzie tylko Ojciec i Ojciec. Ojciec wielki, Ojcu
            wszystko sie nalezy, Ojciec doskonały sam w sobie, a obowiazkiem wszystkich
            jest czyscić buty Ojca i oddawać mu wszystko, co się ma... A co ten Ojciec im
            dał? Dał na drogę jabłko, pojazd i mapę? Dał im tylko surowe polecenie, zabrał
            parę lat życia i zmusił do rywalizacji!...
            Ja bym jabłko zjadła a na dywanie poleciała w przeciwną stronę!...
            • xy2 Re: dzień zadumy 03.04.05, 19:47
              a ja nie. rodzice popełniaja błedy. mój tata chciał zebym sie zupełnie
              uniezalezniła i motywował mnie czesto w bardzo drastyczny sposób, nie istotne
              jak. wylałam mnóstwo łez, ale wiem ze mnie bardzo kocha i w tym momencie po
              szczerej rozmowie ze mna i moja ciotka z UK zmienił podejscie.

              ja bym oddała jakby miało to uratowac zycie osoby która kocham
              • hellaa Re: dzień zadumy 03.04.05, 20:06
                Bardzo chyba wszystkim ulżyło, kiedy zmieniły się te relacje, prawda?
                Pewnie teraz nie ma już kogoś, kto każe, zmusza, itd, tylko jest rozmowa,
                partnerstwo i zrozumienie... Piękna sprawa się stała!.. Gratulacje, Xy2 :)))!
                • xy2 Re: dzień zadumy 03.04.05, 20:12
                  dzieki:)
          • libby Re: dzień zadumy 03.04.05, 19:43
            :(((
            nawet lekki joint nie pomogl w tej chwili zdumy ???........
            • xy2 Re: dzień zadumy 03.04.05, 19:48
              ja nie mówie ze jest mi źle, mam nastrój pozytywny, nawet bardzo
    • xy2 Re: dzień zadumy 03.04.05, 19:49
      załuje ze nie miałam dyktafonu i ze spisałam tak mało słow tego człowieka
    • xy2 Re: dzień zadumy 03.04.05, 20:44
      wiecie co to są jaja: do knajpy poszło dwoje rozpieszczonych dzieciaków tak
      naprawde, pogadać ą ę. dosiadł sie człowiek wyglądajacy nieciekawie, ale widac
      było ze ma klase, zaprosilismy go. i było nam później wstyd: kumpel tylko po
      niemiecku ja po angielsku (obydwoje ze znajomoscia zapomniana bo nic sie nie
      chciało robic w tym kierunku), a Joshua po angielsku, po niemiecku, po
      hebrajsku, po francusku biegle.

      pomyślałam dlaczego taki człowiek zyje w taki sposób. zadałam mu kilka pytan-
      napisalam je na kartce, bo nie byłam w stanie spytać wprost. zachowałam ta
      kartke.
      nie spytałam czemu wybral takie zycie a mówił ze moge pytac o wszystko.
      zachowałam kartke
      • xy2 Re: dzień zadumy 03.04.05, 20:51
        -"you cult have everything"
        -"I need nothing angel"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka