Dodaj do ulubionych

Potrzeba dialogu

11.04.05, 00:20
Nieustanna potrzeba dialogu, przymus - jesli sie nie da, zaczyna swedziec,
piszczec, domagac sie. Wewnetrzny imperatyw, napedzany motorkiem umieszczonym
nie powiem gdzie. Pisz! Mow do mnie! Rozmawiajmy! Niech sie dzieje;
nieustanne, fascynujace odkrywanie.
Tyle, ze nie wystarczaja kartofle z koperkiem, w kazdym razie - nie byle
jakie kartofle z bylejakim koperkiem, one musza byc ohoho! Czego i Wam zycze,

(I wcale nie mowilam o samotnosci,
Obserwuj wątek
    • zom.bi Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 00:22
      no to teraz się poleją pomyje
      (albo i nie)
    • golden_lady Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 00:23
      ziemiomorze napisała:

      > I wcale nie mowilam o samotnosci,

      ależ skądże :)
      • ziemiomorze Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 00:24
        wiesz lepiej?

        z.dziwione
        • golden_lady Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 00:26
          a mylę się?
          • zom.bi Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 00:28
            z, nie odpowiesz pani?
          • ziemiomorze Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 00:28
            A znamy sie? Ty znasz mnię a ja ciebię? Skonczylas Wyzsze Studium
            TelePsychoWyrokowania z wyroznieniem?

            Bez obrazy, nie masz pojecia.
            Xianskiej pokory,
            • golden_lady Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 00:32
              Niestety nie ukończyłam wspomnianego przez Ciebie Studium, a szkoda.

              Skoro nie mam pojęcia, to chętnie posłucham lub poczytam - jesli zechcesz coś
              napisać o sobie.

              Więc jak?
              • ziemiomorze Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 00:35
                E, widzisz - znowu bedzie, ze sie chwale.
                On - i oni - maja bardzo piekne umysly (tez). Dlatego nie pisalam o samotnosci.

                Dlaczego interesuje Cie ja, a nie meritum?
                • golden_lady Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 00:38
                  > Dlaczego interesuje Cie ja, a nie meritum?

                  Bo zawsze uwazałam, że człowiek jest ważniejszy
                  nawet od meritum
                  :)

                  Zresztą gdyby nie on, nie byłoby sedna sprawy
                  • ziemiomorze Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 00:43
                    Nie znamy sie, a jakos mi sie wydawalo, ze tak napiszesz - specjalnie moze
                    podpuscilam?
                    Tyle, ze widzisz - mnie nie interesuje wywlekanie siebie tutaj, wole tanczyc w
                    majtkach. Jesli rzeczywiscie jestes zainteresowana, to czytaj meritum - tego
                    sie ode mnie nie da oddzielic,
                    • golden_lady Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 00:46
                      Jeżeli tu się wstydzisz, możesz napisac na skrzynkę.

                      OK, postaram się czytać Ciebie w całości :)

                      • ziemiomorze Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 00:53
                        Kiedy ja nie mam potrzeby sie zwierzania obcym, ani opowiadania o sobie - po
                        co? Skad lepki pomysl na wstyd?
                        • golden_lady Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 00:59
                          zawsze lepiej sprawdzić dokładnie niż coś przeoczyć
                          stąd moje dociekania

                          pozdrawiam i dobranoc

                          p.s. a do meritum dialogowego jeszcze kiedyś powrócimy, taką mam nadzieję
                          :)
    • bender_rodriguez <> 11.04.05, 00:33
      no i cóż z tego, że ludzie chco gadać. cnotom wielgi jest swobodna umiejełtność
      milczenia. nie ma co sie pieklić.
      • ziemiomorze Re: <> 11.04.05, 00:37
        Milczac pachniesz, bender - jesli swobodnie, to tym lepiej dla Was. Lub tez
        robisz miny - rozne smieszne. Albo milczac jestes - znaczaco.

        I bez sciemniania, doskonale wiesz, o czym pisze,
        • bender_rodriguez Re: <> 11.04.05, 01:20
          nie rozumiem. czytałem ale nie rozumiem. jestem tylko jajkiem.
    • rybolog Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 11:17
      Ty to potrafisz swoja zyczliwoscia wyprowadzic czlowieka z rownowagi. I to z
      samego rana...A tak naprawde to o co Ci chodzi? Dialog czy monolog? O glosy czy
      o halas?
      • ziemiomorze Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 11:23
        rybolog napisał:

        > Ty to potrafisz swoja zyczliwoscia wyprowadzic czlowieka z rownowagi. I to z
        > samego rana...A tak naprawde to o co Ci chodzi? Dialog czy monolog? O glosy
        czy
        > o halas?

        A Ty to glupi jakis jestes czy co? (udalo sie? udalo?)
        Przeciez napisalam 'nieustanne, fascynujace odkrywanie', 'kartofle z koperkiem
        ze ohohoho', co oznacza wysoka jakosc dialogu.

        No jasne, ze wobec braku rozmowcow moze zamienic sie w monolog, ale ja wtedy
        schodze do podziemia i milkne.
        • procesor Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 11:45
          ziemiomorze napisała:
          > No jasne, ze wobec braku rozmowcow moze zamienic sie w monolog, ale ja wtedy
          > schodze do podziemia i milkne.

          To już ostateczna ostateczność.
          Za życia do grobu? Lepiej sie nei spieszyć..
          • ziemiomorze Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 12:15
            Jakie do grobu.
            Jestem wysmienita partnerka do dialogu, takze dla siebie samej. Tyle, ze
            gryzienie wlasnej stopy w koncu sie nudzi, bo ile mozna.
            • procesor Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 13:03
              W chwilach przestoju zacznij tworzyć dialogi do seriali telewizyjnych. ;)

              I nie gryż się.
              Szkoda stopy.
        • rybolog Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 11:47
          Udalo sie:))

          Teraz jestem zmuszony zamilknac, bo robota wzywa...:(
    • procesor Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 13:13
      Wracając do tematu.

      Potzreba nieodparta wręcz przymus dialogu muszą wynikać z siły wewnętzrnych
      przemyśleń. Chęci zmierzenia ich z innymi, porównania, obrócenia w celu
      obejrzenia z róznych stron.

      Forum ma zalety i wady dla przymuszonych do dialogowania.
      W każdej chwili można zacząć rozmowę na każdy temat (zwłaszcza ten każdy temat
      czasem jest tu wadą..). Przyjaciół i bliskich czasem szkoda - ja przynajmniej ne
      dzwonie do przyjaciółki o 3 nad ranem bo sac nie mogę i włąśnie coś mi bardzo
      spokoju nie daje. :) Ja wiem że ona by posłuchała - ale ja naprawdę ja lubię i
      chce by moga sie wyspac gdy ja nie mogę. :)) Zamiast tego moge np. na tym forum
      sie wypisac. I czekac na odzew. Niekoniecznie o 3 nad ranem..

      Ale kto odpowie? I czy na temat?
      OOo!
      Tu już gorzej.
      Siłą tego forum było to że odpowiadało sporo sensownych (nawet bardzo
      sensownych)ludzi. Lecz to jak loteria.
      W dodatku ktoś może zamienic dyskusję w bezsensowny bełkot, flirty, wyzwiska..
      Ale czasem wplączą się wątki poboczne równie interesujące, czasem wywiąze sie
      zajadła kłótnia..
      Czasem temat sie wyczerpie, czasem zostanie olany.

      Cóż za wielorakośc możliwości.
      :)

      Generalnie im bardziej kontrowersyjny temat - dialogi ostrzejsze, szanse na
      doście do porozumienia - mniejsze.
      • ziemiomorze Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 15:11
        procesor napisała:

        > Wracając do tematu.

        Tak, liczylam na to.

        > Potzreba nieodparta wręcz przymus dialogu muszą wynikać z siły wewnętzrnych
        > przemyśleń. Chęci zmierzenia ich z innymi, porównania, obrócenia w celu
        > obejrzenia z róznych stron.

        Niekoniecznie, to znaczy - to tez, ale moze cos byc pod tym.
        Dla mnie to potrzeba intensywnosci. Troche jakbys jadla czekolade po dwoch
        tygodniach glodowki - takie 'alleluja!'.

        > Forum ma zalety i wady dla przymuszonych do dialogowania.

        Jak nieprzymierzajac wszystko dla wszystkich.
        ;-)

        ...
        > Ale kto odpowie? I czy na temat?
        > OOo!
        > Tu już gorzej.
        > Siłą tego forum było to że odpowiadało sporo sensownych (nawet bardzo
        > sensownych)ludzi. Lecz to jak loteria.

        Loterie ostatnio mozna ograniczyc ignorem.

        > W dodatku ktoś może zamienic dyskusję w bezsensowny bełkot, flirty, wyzwiska..
        > Ale czasem wplączą się wątki poboczne równie interesujące, czasem wywiąze sie
        > zajadła kłótnia..

        To tez jest ok. W takiej klotni mozna zobaczyc siebie (i wspol-klótanta), a o
        to miedzy innymi chodzi.

        > Czasem temat sie wyczerpie, czasem zostanie olany.

        Bo sie nie poznali!

        > Cóż za wielorakośc możliwości.
        > :)

        Y. Tak.
        To znaczy - ja wiem, ze 'nawet najglupszy czlowiek w miescie moze wskazac ci
        droge do szkoly', ale moze wystarczy juz tych wskazan.

        > Generalnie im bardziej kontrowersyjny temat - dialogi ostrzejsze, szanse na
        > doście do porozumienia - mniejsze.

        To chyba nie o to chodzi?
        • procesor Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 21:26
          ziemiomorze napisała:
          "Potzreba nieodparta wręcz przymus dialogu muszą wynikać z siły wewnętrznych
          przemyśleń. Chęci zmierzenia ich z innymi, porównania, obrócenia w celu
          obejrzenia z róznych stron."
          > Niekoniecznie, to znaczy - to tez, ale moze cos byc pod tym.
          > Dla mnie to potrzeba intensywnosci. Troche jakbys jadla czekolade po dwoch
          > tygodniach glodowki - takie 'alleluja!'.

          Czy mam rozumieć że masz takie okresy "wygłodzenia" że nie masz kim dialogowac??
          Bo dziwne jakos to porównanie.. Pozatym.. nie polecam czekolady po
          dwutygodniowej głodówce.. :) Może być źle.


          "Forum ma zalety i wady dla przymuszonych do dialogowania."
          > Jak nieprzymierzajac wszystko dla wszystkich.
          > ;-)

          No przy takim podejściu to dialogowania może nie mieć sensu. :)


          > Loterie ostatnio mozna ograniczyc ignorem.

          Nie lubię go uzywać. Nawiasem mwiąc już xy2 wyłaczyłam ignora ale w ramach
          samoobrony mam ja nadal podświetlona.
          Efekt lustereczka, tez wazna rzecz.

          "W dodatku ktoś może zamienic dyskusję w bezsensowny bełkot, flirty, wyzwi ska..
          Ale czasem wplączą się wątki poboczne równie interesujące, czasem wywiąze sie
          zajadła kłótnia..
          > To tez jest ok. W takiej klotni mozna zobaczyc siebie (i wspol-klótanta), a o
          > to miedzy innymi chodzi.

          A pewnie że jest OK. Czasem watki poboczne to dopiero jest własciwy dialog -
          wynikający czasem na marginesie kompletnie dennej rozmowy na temat
          przewodni-tytułowowatkowy. Gorzej jeśli jest odwrotnie....

          "Czasem temat sie wyczerpie, czasem zostanie olany.
          > Bo sie nie poznali!

          Ale jaki zawód dla wygłodniałego amatora dialogu!! :)
          Prawie jak lizanie puszki bo otwieracza brak..

          "Generalnie im bardziej kontrowersyjny temat - dialogi ostrzejsze, szanse na
          dojście do porozumienia - mniejsze.
          > To chyba nie o to chodzi?

          Nie. Ale czy głodnemu dialogofilowi jest czy nie jest wszystko jedno JAK potoczy
          sie dyskusja? Chyba nie skoro kartofelki mają byc super z jeszcze bardziej
          megahiperekstra koperkiem.
          Ale czy głodny naprawdę wybiera przebiera i grymasi?
    • m.malone Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 15:43
      A czy jest taka potrzeba. I przymus. Nie wiem, może ja nie mam tego motorka nie
      powiem gdzie...To co - jestem gorszy?
      • ziemiomorze Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 16:46
        m.malone napisał:

        > powiem gdzie...To co - jestem gorszy?

        Aha, jasne,
        • m.malone Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 17:05
          To znaczy, tak chętnie. Ale nie jest to przymus (nie odczuwam tak tego). KIiedy
          jest mi źle wolę sie zamknąć.
    • fleuret Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 16:42
      a jak ktos nie lubi kartofli?
      • ziemiomorze Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 16:47
        fleuret napisała:

        > a jak ktos nie lubi kartofli?

        To znaczy, ze nie jest Polakiem i Patriota?
        Nie mowiac juz o Katoliku,
        • fleuret Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 19:05
          tak Zetko, nie jestem Polką itp.
          jestem tera europejką
          jadam z lubością to co Francuzy
          no, te małe zwierzątka, które kości noszą na zewnątrz
    • baba2005 Re: Potrzeba dialogu - o wyzszosci forum... 11.04.05, 16:55
      ...nad dialogiem bezposrednim tzw. realnym ;)
      Wlasnie sie przekonalam, ze dialog forumowy, gdzie nie widzisz rozmowcy i nic,
      lub prawie nic o nim nie wiesz, daje niesamowite mozliwosci wymiany pogladow. W
      tzw. realu roznie bywa... Jednak to, jak jestesmy odbierani na "zywo" (mimo, ze
      to glownie przeciez pozory) potrafi miec ogromny wplyw na rozmowe - ba, na
      jakosc kontaktu ...
      Odkrywam tutaj prawdy objawione, ale moj nieodparty ciag do dialogu = imperatyw
      Ziemiomorza - mnie do tego zmusil ;)
      :)
      • m.malone Re: Potrzeba dialogu - o wyzszosci forum... 11.04.05, 17:06
        Jesteś po prostu imperatywna Baba. O!
        • baba2005 Re: Potrzeba dialogu - o wyzszosci forum... 11.04.05, 17:07
          :) No przeciez jakas musze byc ;))))
    • imagiro Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 19:07
      ziemiomorze, powiedz mu skad tyle infantylizmu skrywanego za badz co badz
      nieprzecietna inteligencja ... tak, mowa o Tobie ...
      Imagine.
      • ziemiomorze Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 19:10
        bez mydlenia i walenia
        wysilania i pelzania
        bez proszenia i syczenia
        ukrywania, zaznaczania
        niniejszym Cie wbryknelam,

        Niby dlaczego mam sie tlumaczyc z siebie, glupi glupku?
        • imagiro Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 20:03
          nie jestes w stanie sie wytlumaczyc z siebie ... nadajesz sie tylko do
          wzajemnej adoracji z trelami lutego ...
          • ziemiomorze Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 22:25
            Tak tak, ja wiem, ze wolisz, aby luty - dla odmiany - poadorowal Ciebie.
            Najwyrazniej nic z tego,
            • xx909 Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 22:47
              o co chodzi z tym lutym
              Raczej nie macie na myśli Pana Lutowego. wiec co jest
    • xy2 Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 19:27
      "Tyle, ze nie wystarczaja kartofle z koperkiem, w kazdym razie - nie byle
      jakie kartofle z bylejakim koperkiem, one musza byc ohoho! Czego i Wam zycze"

      też sobie życze dobrych kartofli z dobrym koperkiem, jak mówilam bog dał mi
      urode odebral mozliwosc pieegnacji. lubie dobrze zjeść, lubie dobrze wygladac,
      lubie knajpy, lubie zyc. lubie samochody i wku..a mnie to ze nie moge sie w
      tym realizowac. nie cierpie sprzatac, lubie lezec do góry dupa bo mnie tego
      nauczono, wole czytac niz zapie..c i wiele innych.
      i nigdy nie bede skromna, nie lubie sobie odmawiac niczego
      co nie oznacza ze jestem zła

      • fleuret Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 19:31
        a jakie masz zainteresowania?
        • xy2 Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 19:37
          chyba sobą, człowiekiem, emocjami, kocham samochody, lubie jezdzic i robie to
          całkiem niezle

          brakuje mi mozliwosci, nie lubie nikomu wchodzic w dupe i wiele innych
      • m.malone Re: Potrzeba dialogu 11.04.05, 19:53
        > lubie lezec do góry dupa bo mnie tego
        > nauczono, wole czytac niz zapie..c i wiele innych.

        Iksiu, a jak długo trzeba uczyć leżania do g... dupa, bo czytania to mniej
        więcej wiem.
        pozdrowienia
        MM
      • rybolog Tak, trzeba gadac... 11.04.05, 20:02
        I wiem to ze swojego kierowniczego doswiadczenia. Roznych ludzi woze, lekarzy,
        profesorow, dyrektorow, ludzi z City...i zawsze z nimi jest dialog. Chociaz
        przy moim stanowisku pracy jest wyraznie napisane: "Rozmowa z kierowca w czasie
        jazdy surowo wzbroniona" - takie jest prawo. Oni to maja gdzies i zawsze
        wysiadaja tam gdzie trzeba, nigdy sie nie gubia. A ci biedni, milczacy,
        zdenerwowani rozgladaja sie i nie wiedza gdzie maja wysiasc. Wtedy wkraczam do
        akcji i nawiazuje dialog...i w wielu przypadkach okazuje sie, ze juz ci biedni
        ludzie przejechali swoj przystanek...i beda musieli zawracac. Tylko czy trafia?
        Bo jak beda milczeli, to znowu bedzie to samo...:)
        • m.malone Re: Tak, trzeba gadac... 11.04.05, 20:06
          No to Ty ich robisz w konia. Zagadujesz, faceci nieśmiali, ale uprzejmi,
          rozmawiaja z Tobą i sru... Potem muszą wracać:)
          • rybolog Re: Tak, trzeba gadac... 11.04.05, 20:08
            :))) I w ten oto sposob autobusy zawsze jezdza wypelnione gapiami :)
            • m.malone Re: Tak, trzeba gadac... 11.04.05, 20:10
              gadającymi...
    • rybolog Juz nie chce mi sie dialogowac...n/t 11.04.05, 23:35
      • cossa Re: Juz nie chce mi sie dialogowac...n/t 11.04.05, 23:41
        czytalam Cie w te ostatnie, szczegolne dni
        dziekuje :)

        pozdr.cossa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka