slon_rabalski
13.05.05, 12:15
Nie moge sobie wyobrazic aby jakiekolwiek dziewczyny, w jakimkolwiek zakatku
swiata mogly sie poprawnie rznac beze mnie.
Kiedy wiec czytam, ze komus w zwiazku sie nie uklada, odchodzi, nie widze w
tym nic dziwnego; mysle z radoscia: mnie tam nie ma.
Kiedy jednak slysze, ze ktos jest szczesliwy, plasa; mysle ze smutkiem:
klamie, to nie mozliwe, mnie tam nie ma.
Czy jest to myslenie najpoprawniejsze z mozliwych?