Emocjonalne odrętwienie

25.07.02, 09:54
Ogarnęło mnie właśnie i zastanawiam się dlaczego. Od kilku miesięcy jestem
sama, wcześniej jakaś nieudana znajomość, jeszcze wcześnij toksyczny związek.
Dziś nauczyłam się(?) żyć sama, nie tęsknię i nie czekam na wielkie uczucie.
Płynę sobie przez życie dziwnie pogodzona z losem i ze świadomością, że nic
mi sie już wielkiego nie zdarzy. To potworne, ale nie jestem w stanie nic z
siebie wykrzesać.
Wokół mnie jacyś mężczyźni... albo niedojrzali, albo nieodpowiedzialni,
potrzebujący bardziej mamusi a nie partnerki. Jutro mam sie spotkać z kimś,
kogo znam od miesięcy z netu. Ten ktoś jest podekscytowany naszym spotkaniem,
ja wcale... nie mam nawet sił się cieszyć. Zresztą, wiem, że to ktoś nie dla
mnie. Ale tak bardzo prosił o to spotkanie, więc sie zgodziłam.
Nie chcę żyć na pół gwizdka, z desperacji wiazać się z kimś, dla kogo jestem
tylko poczekalnią, kto dla mnie będzie takim przystankiem.
Łapię się, że samotne noce i dni coraz mniej mnie przerażają. Zaczyna mi by
wszystko jedno i źle mi z tym...
Czy ktoś przeżył taki stan? Czy to mija?
    • Gość: alissa19 Re: Emocjonalne odrętwienie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.07.02, 11:01
      wiesz co-powiem szczerze ze chyba tak dziwna jak ja to nie jestes-nie dosc ze
      nieopanowana[zerknij w wolnej chwili na watek o nieopanowanych to sie usmiejesz
      albo zalamiesz]to cierpie na cos podobnego do ciebie.ja w ogole nic nic nie
      czuje oprocz pozadania[1 faza]i zaraz potem znudzenia.wiesz ktos moglby
      powiedziec ze w moim wieku niedojrzalosc emocjonalna to jeszcze normalna rzecz
      ale ja w grudniu koncze 20lat i bynajmniej nie czuje sie mala dziewczynka.
      powiem ci jak to jest ze mna.ja w ogole slowa kocham nie rozumiem a obecnie
      jestem w ukladzie pomiedzy 2 facetami.scenariusz jest taki:poznalam faceta
      [szalalam za nim,odbilam go innej],jest fajny sex,on sie wkreca.i w tym
      momencie zaczna mnie irytowac-niby jest tak jak chcialam [to on
      mowi "kocham",ja cos tam mrucze].zaczynam z drugim-zonaty,[kuriozalne ale chce
      sie rozwiesc]scenariusz ten sam-ja znow jakies zniecierpliwienie.
      w momencie kiedy w gre wchodza jakies emocje ja sie odsuwam,widze to wszystko
      jakby obok siebie.kiedy opiera sie to na seksie ,luznym zwiazku,wolnosci jest
      okay.ale jak slysze ze ktos mowi kocham to cala sztywnieje,mam ochote uciec.
      wlasciwie tak jakbym byla zadowolona ze potrafie nic nie czuc ,ze to ktos
      cierpi.
      • satina Re: Emocjonalne odrętwienie 25.07.02, 11:16
        Z tym, że ja mam 33 lata i jestem, jak to sie mówi, pokładana, rozsądna itepe
        itede. Nie jestem w żadnym związku i nie mam podobnych dylematów co Ty...
        • Gość: alissa19 Re: Emocjonalne odrętwienie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.07.02, 15:07
          wiesz w necie trudno odgadnac czyjes intencje do konca-moze cie nie zrozumialam
          i opacznie zinterpretowalam o jaka porade czy odpowiedz ci chodzilo.nie wiem
          czy to co przezywam to akurat cos w stylu emocjonalnego odretwienia-dla mnie
          samej takie zachowanie jak moje jest jednak dosyc dziwne.ale to zaklety krag-
          nie wiem co e mnie tkwi ale nie potrzebuje uczuc ani czyichs ani swoich.jestem
          z tymi facetami,lawiruje a jednoczesnie dobrze mi samej.czasem chcialabym zeby
          o sobie wiedzieli[pracuja w tym samym srodowisku-wlasciwie te same zawody ale
          inne miasta].nie wiem sama bo obaj przystojni,z kasa-brzmi bajkowo ale to
          raczej kiepski horror.
          kiedys kolezanka[notabene studentka psychologii stwierdzila ze cierpie na chlod
          emocjonalny].

          a czy to mija?mnie sie wydaje ze to tkwi w srodku i nie wiem czy w ogole minie
          kiedys.
    • heti Re: Emocjonalne odrętwienie 25.07.02, 12:28
      satina napisała:

      > Ogarnęło mnie właśnie i zastanawiam się dlaczego. Od kilku miesięcy jestem
      > sama, wcześniej jakaś nieudana znajomość, jeszcze wcześnij toksyczny związek.
      > Dziś nauczyłam się(?) żyć sama, nie tęsknię i nie czekam na wielkie uczucie.
      > Płynę sobie przez życie dziwnie pogodzona z losem i ze świadomością, że nic
      > mi sie już wielkiego nie zdarzy. To potworne, ale nie jestem w stanie nic z
      > siebie wykrzesać.
      > Wokół mnie jacyś mężczyźni... albo niedojrzali, albo nieodpowiedzialni,
      > potrzebujący bardziej mamusi a nie partnerki. Jutro mam sie spotkać z kimś,
      > kogo znam od miesięcy z netu. Ten ktoś jest podekscytowany naszym spotkaniem,
      > ja wcale... nie mam nawet sił się cieszyć. Zresztą, wiem, że to ktoś nie dla
      > mnie. Ale tak bardzo prosił o to spotkanie, więc sie zgodziłam.
      > Nie chcę żyć na pół gwizdka, z desperacji wiazać się z kimś, dla kogo jestem
      > tylko poczekalnią, kto dla mnie będzie takim przystankiem.
      > Łapię się, że samotne noce i dni coraz mniej mnie przerażają. Zaczyna mi by
      > wszystko jedno i źle mi z tym...
      > Czy ktoś przeżył taki stan? Czy to mija?
      Satina, doskonale znam ten stan, ale niestety nie moge Ci powiedzieć czy to
      mija, bo cały czas mi on towarzyszy od jakiegos czasu. Niby wiem , ze powinam
      cos czuć, poznać kogoś z kim chciałabym byc, ale nie potrafie tego zrobic.
      Kazde spotkanie nie wywołuje nadziei, ani emocji, wszystko ogladam jak zza
      szyby. Czasami mysle, ze ten stan tak naprawde mi odpowiada, tylko czasem
      czyjes pytanie wytraca mnie z tego odretwienia i sklania do zastanowienia sie
      nad tym jak szczesliwe zycie ma wygldac.
      • satina Re: Emocjonalne odrętwienie 25.07.02, 12:40
        Dobrze to ujęłaś: zza szyby. Kogoś koło Ciebie targają uczucia, widać, że je
        ma... Widzisz w tym obrazie siebie z przeszłości. Jakbyś zaglądała do starego
        pamiętnika.
        Kiedy czytam wątki ludzi nieszczęśliwych, zakochanych, zrozpaczonych... staram
        sobie przypomnieć, co oni czują... jak to jest, kiedy się np. kocha?
        Jezu, nie pamiętam jak to jest.:(
    • Gość: saren Re: Emocjonalne odrętwienie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.07.02, 14:13
      co do uczuć - może odważ się na nie
      umawiaj się z różnymi facetami
      nie każdy, z którym się umawiasz musi ci w 100% pasować, ale jeśli masz ochotę
      np. na szczerą rozmowę, czułość, czy nawet jakieś pieszczoty - dlaczego
      miałabyś odmawiać sobie tego
      ja np. wychodzę z założenia, ze jeżeli spotykam kogoś, kto ma się ochote ze mną
      umówic, to, niezaleznie od mojej oceny jego osoby, nasze spotkanie może i
      powinno obojgu nam coś dać (jakąś refleksję, zaspokojenie jakiejś potrzeby,
      choćby potrzeby kontaktów społecznych)

      takie są moje refleksje -
      28 lat, wolna, obecnie chyba z wzajemnością zakochana
      s.
Pełna wersja