Dodaj do ulubionych

Emigracja?

IP: *.man.polbox.pl 05.07.01, 15:00
Myślę o emigracji i to skrajnie dalekiej - pod względem zawodowym odpowiada mi
Australia, tam widzę dla siebie szanse. Tu jest z dnia na dzień coraz gorzej,
ale nie o tym chcę dyskutować. Chciałabym poprosić Was, szczególnie tych,
którzy mają takie doświadczenie za sobą, bądź planują to samo, o radę,
przemyślenia. Wiem, że to inny świat i na pewno nie przewidzę wszystkiego -
podzielcie się wrażeniami!Z góry dziękuję :)
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: Emigracja? IP: *.abo.wanadoo.fr 05.07.01, 15:17
      na pewno nie przewidzisz wszystkiego i bardzo dobrze ! zapewnij sobie jako taki start materialny i
      przygotuj sie na nabywanie nowego statusu ktory bedzie ci towarzyszyl cale zycie : bez korzeni. Trzeba
      bardzo silnej osobowosci (bo to jedyne oparcie) by wytrwac. Lub pewnej dozy obojetnosci, lub tez celow
      materialnych.
      Jest to nieustajace rozerwanie, bogacace oczywiscie, ale rozerwanie. Slowianska dusza jest wyjatkowo
      uzdolniona do cierpienia na obczyznie i piekne rzeczy pod wplywem tego cierpienia potrafi tworzyc.
      Trzeba chyba byc nomadem, cyganem i mocno czuc przynaleznosc do ....swiata, ziemi.
      rozstanie z rodzina jest katastrofa bo moze i ona na zdjeciu tylko sliczna ale gdy jej brak ....:(
      z drugiej strony - nic tak nie zaciesnia wiezi jak odleglosc, wiec jezeli masz problemy rodzinne,sa
      szanse by sie zmniejszyly (sila rzeczy i sila dobrej woli)
      relacje miedzyludzkie w krajach "zaawansowanych" sa bardziej formalne - trzeba zaakceptowac.
      No i przygotowac sie na to ze bedziesz w najlepszym wypadku "inna".

      Gdyby sytuacja ekonomiczna na swiecie na to pozwalala to zmienialabym kraj co piec lat !
      raz w zyciu wiezi zerwane, masz potem przeswiedczenie ze wszedzie sobie poradzisz i zawsze
      wyplyniesz - to niezle uczucie.
      tyle jest do napisania....
    • Gość: koncerto Australia? IP: 195.41.66.* 05.07.01, 15:24
      Australia to okropne zadupie, prawie rowne Nowej Zelandii. Tam U2 zaglada raz
      na 5 lat i latwiej spotkac opadlego sputnika lub kangura niz to czego szukasz
      a co jest bardzo blisko. Dlaczego nie Europa? One jest milsza sercu, wierz mi.
      A emigracje jako taka bardzo popieram o ile masz dobre argumenty.

      I jeszcze jedno. Kiedys rozmawialem z Anglikiem, ktory spedzil 3 lata na
      Wyspach Dziewiczych. Dla nas to raj na Ziemi. Dla niego bylo to jak wiezienie.
      Palmy i ladne chmurki opatrza sie szybko no i co potem? Troche wyobrazni! Rusz
      glowa i pomysl przez pol godziny o zyciu w Australii, jak pracujesz caly
      tydzien a w weekend kosisz trawke w ogrodku. No i co dalej? Tam mieszka mniej
      ludzi niz w Polsce. Jak Ci sie zachce zobaczyc inny kraj to ile tysiecy km
      trzeba przeleciec? A tu masz wszedzie blisko i taka roznorodnosc kultur,
      krajobrazow, ludzi, wydarzen.



      pzdrw
    • Gość: koncerto Pytanie zawodowe. IP: 195.41.66.* 05.07.01, 15:30
      Piszesz, ze wzgledy zawodowe pokazuja na Australie. Jezeli nie masz tak waskiej
      specjalizacji jak 'nurek Wielkiej Rafy Koralowej' lub 'badacz jezyka
      Aborygenow' to naprawde zastanow sie 2 razy. A do Australii to fajnie bedzie
      pojechac na 3 miesiace wakacji. O ile oczywiscie nie boisz sie bardzo
      jadowitych wezow i rownie jedowitych skorpionow.

      pzdrw
      • Gość: Malwina Re: Pytanie zawodowe. IP: *.abo.wanadoo.fr 05.07.01, 15:33
        koncerto (presto)

        ja sie tak mocno zastanawiam czy ciebie nie znam ??????????????????????????????????????

        nagle mnie natchnelo czytajac powyzsze...........
        Mysle , mysle..........
        • Gość: koncerto Zawodowo IP: 195.41.66.* 05.07.01, 15:42
          Nikt mnie nie zna, nawet ja sam siebie. Tak wiec falszywy trop, Malwino.

          pzdrw
          • Gość: Melba Re: Zawodowo IP: *.man.polbox.pl 05.07.01, 15:48
            Żaden kraj nie wita imigrantów chorągiewkami i fanfarami, ale są takie, gdzie
            ludzi malutko, przestrzeń wielka i społeczeństwo starsze chce się
            odmłodzić...Może i zadupie, ale za to ciepło :). Tak na serio, ponoć łatwo się
            tam dostać, o ile gdziekolwiek jest łatwo...A Ty skąd?
            • Gość: koncerto Lody na patyku IP: 195.41.66.* 05.07.01, 15:57
              Jeszcze nam tu lodow brakowalo! Melbo, za duzo pytan. Wcale nie tak cieplo jak
              sie wielu wydaje po kolorowych obrazkach i reklamowkach Fostera. Dzisiaj w
              Melbourne +12 w dzien i +7 w nocy. No moze to i skwar?

              No i gdzie ta psychologia?
              • Gość: mariposa Re: Lody na patyku IP: 195.94.213.* 05.07.01, 18:00
                12 stopni w srodku zimy to malo???

                przeciez to jest na drugiej polkuli i tam ludziechodza do gory nogami i
                termometry tez wisza odwrotnie ;-)))

                dla mnie gorszy bylby przepocony Santa Claus ;-)
                • Gość: a psik Re: Lody na patyku IP: 192.168.1.* / *.zrpa.com 06.07.01, 19:27
                  W Austarlii to nawet jak w zimie organizuja olimpiade to nazywaja ja letnia - i
                  gdzie tu logika ?
            • Gość: Malwina Re: Zawodowo IP: *.abo.wanadoo.fr 05.07.01, 15:57
              allegro ma racje - tam jest zadupie, w jakim kawale bylo ze australia to jak kobieta 60 letnia - wszyscy
              wiedza gdzie lezy ale nikt nie chce tam jechac :)
          • Gość: Malwina Re: Zawodowo IP: *.abo.wanadoo.fr 05.07.01, 15:49
            przyjelam do wiadomosci (mow sobie co chcesz a mnie i tak ciekawosc pchac bedzie ;)

            M-l-in- (gubie nawet litery, co robic, co robic ????)
            lece do lustra sprawdzic czy mam jeszcze odbicie
    • Gość: gadula Re: Emigracja? IP: *.ym1.on.wave.home.com 05.07.01, 16:16
      Szczęście zależy nie od tego gdzie jesteś a z kim jesteś.
      • Gość: mika Re: Emigracja? IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 05.07.01, 17:24
        Racja GADUŁA !!!! Ale ważne też jest kim jesteś a nie tylko z kim jesteś.
        Bylam w Australi na wakcjach - piękny kraj, przemili ludzie no i super klimat,
        tylko że daleko do Polski. Chociaz gdybym miala jeszcze raz emigrować to może
        wybrałabym właśnie Australie. Mieszkłam już 10 lat w Angli - nie polecam z
        wielu względów, a przede wszystkim ze względu na podły klimat. Mieszkałam też 8
        lat w USA - polecam i to bardzo, chociaż na razie jest mi dobrze w Polsce i
        wracać nie mam zamiaru. W Stanch jest o wiele łatwiej emigrantowi niż napewno w
        jakimkolwiek innym kraju europejskim, a to z pewnością dlatego, że tam każdy w
        jakimiś sensie to emigrant i nikt się nie "szarogęsi" tak jak w Eropie. Myślę,
        że w Australi podobnie, chociaż tam są duże wpływy Brytyjczyków, a to już
        trochę odstrasza :-)))
        Powodzenia
        • Gość: gadula Re: Emigracja? IP: *.ym1.on.wave.home.com 05.07.01, 18:00
          Tak to prawda – walut mamy wiele i o rożnej wartości.
        • Gość: paul Re: Emigracja? IP: 203.202.95.* 10.07.01, 05:42
          Czy Ty masz uczulenie na Brytyjczykow? To dlaczego tam mieszkalas? Gdybym mial
          mieszkac w Europie, to wybralbym UK, ale jestem w Australii, i wplywy
          Brytyjczykow to jeden z najciekawszych elementow kulturowych.
      • Gość: aga Re: Emigracja? IP: 141.61.15.* 01.08.01, 18:00
        Gość portalu: gadula napisał(a):

        &#62 Szczęście zależy nie od tego gdzie jesteś a z kim jesteś.

        taa, jasne. Kiedy jestes obcy i wszyscy dookola Cie tak
        traktuja. kiedy nie masz przyjaciol (albo niewielu
        znajomych, zaledwie), bo jestes tam od niedawna, kiedy
        czasem nie ma z kim zwyczajnie pogadac (wierz mi, sa i
        takie dni), kiedy jedyna osoba, z ktora masz blizszy kontakt
        na codzien jest Twoj Partner/ka, ktora, sila rzeczy,
        przyjmuje Twoje radosci i smutki bez filtra czesto, i bywa
        ze ma dosc (czuje to samo), to uwierz mi, nie zawsze jest
        latwo. Nietrudno o konflikty, o ktorych normalnie, w Polsce,
        nawet bys nie pomyslal.
    • bf Re: Emigracja? 07.07.01, 03:01
      Melba,
      Jak szukasz swietego spokoju z daleka od wszystkich krewnych i znajomych to
      pewno Australia jest dobra opcja.
      Tylko, ze jak tam pojedziesz to troche daleko, aby wracac, gdy juz Ci minie
      depresja.
      Ja mimo wszystko dobrze sie czuje w Polsce. A za granice wyskoczylem na kilka
      lat, zeby popracowac sobie z takimi odmiencami jak Wlosi w Szwajcarii.
      Polska jest teraz dosc blisko Europy. Zamiast emigracji polecam wyjazd zawodowy
      (np. dwa, trzy lata). To mile doswiadczenie, ktorego i Tobie zycze!
    • Gość: leslawc Re: Emigracja? IP: *.uk.neceur.com 09.07.01, 13:53
      Desperacja - krancowa desperacja to moim zdaniem warunek do podjecia decyzji o
      emigracji. Tak bylo w moim przypadku. Nie chce tu rozpatrywac zrodel takiej
      desperacji ktora zmusza kogos do opuszczenia rodzinnego kraju. Wydaje mi sie ze
      warunki emigracji poprawily sie porownujac je do tych z przed pietnastu lat.
      Zawsze mozna wrocic i nikt ci paszportu nie skonfiskuje na reszte twego zycia
      nikt cie nie zamknie za zdradzenie ojczyzny.
      Jednak jest to bardzo indywidualna sprawa. Umiejetnosc zaaklimatyzowania sie
      przejecie pewnych wartosci kulturowych nowego srodowiska to warunki bycia
      szczesliwym w nowej ojczyznie Predyspozycje........nie mam pojecia na pewno
      znajomosc jezyka ulatwia niejedno
      No i pewna doza samodzielnosci

      powodzenia

      leslaw
    • ksenka Re: Emigracja? 09.07.01, 16:06
      Też zastanawiam sie nad wyjazdem. Mam wrazenie, ze uduszę się jesli dalej będę prowadzic tak
      jednostajny tryb życia: szkoła, praca, dom. Można zwariować. czasowo nie mam innego wyjścia. moze
      nie powinnam narzekać, bo mam dobrze płatną pracę, co w moim wieku (21lat) jest nielada
      osiągnieciem, fajnych znajomych ale codzienność zaplanowaną co do minuty. Wiem, że muszę cos
      zmienić, wyjechać, cos przeżyć, cz4gos nowego się nauczyć. Nie boje sie wyzwań i jestem odporna
      psychicznie. Wszyscy którzy macie takie same marzenia piszcie do mnie na adres
      ksenobia@poczta.gazeta.pl. Może wspólnie obmyslimy jakiś ciekawy projekt?
      • Gość: Budda Do Melby IP: *.unl.edu 10.07.01, 17:27
        Droga Melbo, jak czytam, ze ktos chce uciec, aby dalej, to jedno jest dla mnie
        pewne: nigdy to sie nie uda. Oczywiscie, ze uda sie wyjechac, ale ten zestaw
        problemow, ktory zmusza Cie do wyjazdu.... wyjedzie razem z Toba. Twoj problem
        jest w Tobie samej i chocbys na Marsa sie wybrala za chlebem, nic to nie zmieni.
        Budda.
        • Gość: Melba Re: Do Melby IP: *.man.polbox.pl 11.07.01, 11:58
          Drogi Buddo, w tym, co piszesz, jest sporo racji, ale kompletnie nie wiem,
          dlaczego odnosisz to do mnie. Ja nie mam większych problemów ze sobą ani tym,
          co dookoła mnie - sporo już osiągnęłam z zamierzonych rzeczy, otaczają mnie
          bliscy wspaniali ludzie, mam jeszcze wiele ambicji i celów. To, co mnie bardzo
          uwiera obecnie, to ten kraj i jego bylejakość i brak szans rozwinięcia skrzydeł
          tutaj (to jest moje odczucie). Stąd chęć wyjazdu, może nie na stałe, ale na
          dłużej, by spróbować czegoś nowego, poznać inna kulturę, ludzi. Jeśli pojadę do
          Australii to może się opalę i tyle ;). Pozdrawiam.
      • Gość: gadula Re: Emigracja? IP: *.ym1.on.wave.home.com 11.07.01, 15:30
        każdy, kto wyjechał, no powiedzmy większość, aby być politycznie poprawnym, kryje
        za swoja decyzja jakiś tam powód. Moim powodem, mówiąc w skrócie, była, tzw.
        zbiorowa karma, przed która się bronie obecnie.
        :)

        ksenka napisał(a):
        &#62 Też zastanawiam sie nad wyjazdem. Mam wrazenie, ze uduszę się jesli dalej będę
        &#62 prowadzic tak
        &#62 jednostajny tryb życia: szkoła, praca, dom. Można zwariować. czasowo nie mam i
        &#62 nnego wyjścia. moze
        &#62 nie powinnam narzekać, bo mam dobrze płatną pracę, co w moim wieku (21lat) jest
        &#62 nielada
        &#62 osiągnieciem, fajnych znajomych ale codzienność zaplanowaną co do minuty. Wiem,
        &#62 że muszę cos
        &#62 zmienić, wyjechać, cos przeżyć, cz4gos nowego się nauczyć. Nie boje sie wyzwań
        &#62 i jestem odporna
        &#62 psychicznie. Wszyscy którzy macie takie same marzenia piszcie do mnie na adres
        &#62 ksenobia@poczta.gazeta.pl. Może wspólnie obmyslimy jakiś ciekawy projekt?

        • Gość: Marta Re: Emigracja? IP: *.qc.sympatico.ca 12.07.01, 04:15
          Osobiscie, radzilabym Ci przemyslec te decyzje. Wbrew pozorom, opuszczenie
          kraju rodzinnego, to jakby nowe narodzenie. Za granica bedziesz zawsze czula
          sie cudzoziemka, a to jest czasami ciezkie do strawienia. Brak rodziny jest
          bardzo bolesny, ale mozna sie do tego przyzwyczaic. Zreszta, nigdy nie mozna
          miec wszystkiego. Znam ludzi, ktorzy mieszkali w Australii, lecz wrocili -
          zawiedzeni, znam tez innych, ktorzy wyjechali i sa bardzo zadowoleni. Wyjedz,
          jesli tego bardzo pragniesz,przeciez zawsze mozna wrocic. Pozdrowienia.
    • Gość: renka Re: Emigracja? IP: *.sympatico.ca 22.07.01, 05:51
      Popieram cie calkowicie, Melba.Z wlasnego doswiadczenia powiem ci jednak, ze
      emigracja to jak wpadniecie do wody.Jak jestes w dobrej kondycji psychicznej i
      fizycznej to doplyniesz do brzegu.
      Poza tym wszystkie nacje raczej sie wspieraja na obczyznie, z wyjatkiem
      Polskiej. Doswiadczysz duzo interesownej(bo w Polsce podobno jest
      bezinteresowna) zawisci i pomocy moze tylko na tyle abys nie podskoczyla za
      wysoko.
    • Gość: Melba Re: Emigracja? IP: *.man.polbox.pl 23.07.01, 09:44
      Bardzo Wam wszystkim dziękuję! Duzo miałam do przemyślenia, czytając Wasze
      odpowiedzi. I dzięki Wam jestem trochę pewniejsza. Spróbuję i choć to będzie za
      pewnie spory czas, to już się cieszę :). Jesteście kochani.
    • Gość: Gutek Re: Emigracja? IP: *.boston.navipath.net 31.07.01, 22:20
      Wyjechac kazdy moze, ale pozostac i nie zalowac jest trudniej! Znam ludzi marzacych o powrocie kazdego dnia,
      ale znam takich, ktorzy nigdy o tym nawet nie pomysleli! Jest to b. indywidualne - nie kazdy musi sie czuc gorszy
      tylko z powodu, ze na obczyznie jest "inny". Warto zastanowic sie, czy ta innosc nie jest naszym atutem, ktorym
      mozemy wygrywac z "miejscowymi".
      Moja rada - jak nie sprobujesz - nigdy nie bedziesz wiedziala.
      Odwagi!
      Gutek
      • Gość: renka Re: Emigracja? IP: *.sympatico.ca 01.08.01, 09:06
        Mieszkam w miescie , gdzie przewija sie dziennie tysiace ludzi setek
        narodowosci.Zawsze czulam sie inna, oni tez .Ale cos nas przyciaga do siebie
        bez wzgledu na pochodzenie i kolor skory.Czuje sie wsrod nich bezpiecznie i
        dobrze.Moze dlatego, ze wzajemnie szanujemy swoje prawa?
    • Gość: ja Re: Emigracja? IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 01.08.01, 21:40
      znam ten problem i muszę ci powiedzieć że przed sobą nie uciekniesz. Wiem, że
      euforia po zrealizowaniu planu mija tak szybko. Nawet nie wiesz jak człowiek
      jest samotny na emigracji... ba - nawet tej najbardziej atrakcyjnej... Bladego
      pojęcia nie masz jak się tęskni bez względu na wszystko... Ale życzę sukcesów
    • Gość: Witold Re: Emigracja? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 02.08.01, 09:19
      Gość portalu: Melba napisał(a):

      &#62 Myślę o emigracji i to skrajnie dalekiej - pod względem zawodowym odpowiada mi
      &#62 Australia, tam widzę dla siebie szanse. Tu jest z dnia na dzień coraz gorzej,
      &#62 ale nie o tym chcę dyskutować. Chciałabym poprosić Was, szczególnie tych,
      &#62 którzy mają takie doświadczenie za sobą, bądź planują to samo, o radę,
      &#62 przemyślenia. Wiem, że to inny świat i na pewno nie przewidzę wszystkiego -
      &#62 podzielcie się wrażeniami!Z góry dziękuję :)

      Czesc przegladlem rozne wypowiedzi, napisane po Twojej wiadomosci.
      Sprawa nie jest prosta. Wypowiedz kogos ze wazne jest kim sie jest a nie miejsce gdzie sie mieszka.
      Ciekawe gdzie ta osoba miszka na stale.
      Postawa czlowieka istonie jest bardzo wazna w zyciu. Ale sa miejsca na ziemi gdzie nie da sie szybko wystartowc z
      biznesem lub po prostu z lepszym zyciem.
      Na pewno jest to bardzo wazna decyzja w zyciu.
      Kilka pytan trzeba sobie zadac.
      1. Jaki mam zowod lub zdolnosci
      2. Ile mam lat
      3. Czy jade sam (a)
      4. Czy znam jezyk
      5. Czy tesknota mnie zabije
      6. Czy bede umial sie zaaklimatyzowac w nowym miejscu.
      7. Czy potrafie wystartowac w nowym miejscu gdzie nie ma polonii
      8.. Czy bede dumny ze swojego pochodzenia

      i jeszcze ze 20 + pytan
      Ja mieszkam w Los Angeles
      Jezeli myslisz na serio o wyjezdzie to pisz na moj
      email witold@volny.com

      Witold
      • malwinamalwina Re: Emigracja? 02.08.01, 09:33
        na cztery z powyzszych pytan nie bedziesz mogla odpowiedziec poki nie wyjedziesz a moze nawet
        nigdy ....
        wiec trzeba wziac to pod uwage
        i umiec zyc z niepewnikami
        z pytaniami
        w kontrowersji z sama soba
      • Gość: renka Re: Emigracja? IP: *.sympatico.ca 02.08.01, 22:33
        Witold ma racje.Trzeba sobie odpowiedziec na szereg pytan.Pierwsze, to, czy
        znam swietnie jezyk kraju do ktorego jade i czy mam tam szanse na szybkie w
        miare wejscie na rynek pracy.Bycie filologiem angielskim np daje nic poza
        szansa na edukacje , ktora potrwa pare lat zanim skonczysz jako np
        prawnik,nauczyciel, lub co ci tam pasuje technik, inzynier, masazysta itd
        itp.Wazne jest tez czy masz jakas kompanie, zn kogos z kim jedziesz, albo tam
        na miejscu, moze ktos ci pomoze przelamac pierwsze lody.W grupie zawsze
        razniej.Co do tesknot i samotnosci, to mysle, ze zalezy to naprawde od
        charakteru czlowieka i tej znajomosci jezyka.Ktos , kto slabo zna jezyk i do
        tego ma klopoty z komunikacja , jest bardziej skryty niz otwarty , raczej
        bedzie mial problemy.Zreszta kazdy przypadek jest inny.Ostatnio poznalam
        pania , ktora wyszla za maz za Amerykanina majac 16 lat, wychowala dwoje
        dzieci, teraz one maja po 16 lat .Zrobila blad, ze nie chodzila na college,
        zajmowala sie tylko domem.Teraz juz pare lat po rozwodzie, ma wciaz problemy z
        praca, bo nie ma zawodu. Powodem rozwodu bylo zmuszanie ja do podjecia pracy.Po
        prostu malzonek nie wyrabial.Tak, ze haslo "uczta sie dziewczyny" jest wciaz
        aktualne.
        • Gość: Maczig Re: Emigracja? IP: *.in-addr.btopenworld.com 12.08.01, 18:25
          Popieram Budde.Mozesz wyjechac bardzo daleko i zostawic za soba wszystko ale
          swoje problemy zabierzesz ze soba.
          Pozarawiam Maczig
      • Gość: gadula Re: Emigracja? IP: *.ym1.on.wave.home.com 03.08.01, 05:20
        Brakuje ci drogi Witku dziewiątego numeru. Skoro już mamy system metryczny to
        dla przyzwoitości dziewiątka powinna być na twojej liście.
        Proponuje dodać gruntowa wiedze na temat wpisu do księgi "Who is who"
        Bez tego nie da się żyć!
        • volny Re: Emigracja? - prosze o wypowiedzi na temat 04.08.01, 09:22
          Proponuje ci anonimowy gosciu - gadula podac swoje namiary internetowe abysmy mogli poznac
          twoj wpis do ksiazki Who is who !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          a co do wiedzy to lepiej nie wspominaj, bo napewno liczby nie sa twoja mocna strona
          raczej moze robienie numerow komus
          Witold
          PS prosze o wypowiedzi na temat

          Gość portalu: gadula napisał(a):
          &#62 Brakuje ci drogi Witku dziewiątego numeru. Skoro już mamy system metryczny to
          &#62 dla przyzwoitości dziewiątka powinna być na twojej liście.
          &#62 Proponuje dodać gruntowa wiedze na temat wpisu do księgi "Who is who"
          &#62 Bez tego nie da się żyć!

          • Gość: gadula Re: Emigracja? - prosze o wypowiedzi na temat IP: *.ym1.on.wave.home.com 07.08.01, 18:34
            Ty Volny (Volny jak wolność czy volny jak volt? Mam nadzieje, ze mnie nie
            kopniesz), masz racje z tymi numerami. Postanowiłem się uczyć C++.
            Ponoć oo języki komputerowe wymagają dużej wiedzy numerycznej i nie tylko.
            Słyszałem nawet, ze wymagają one dużej zdolności rozumowania logicznego a nawet
            analitycznego. Jestem pewien, ze w swoim biznesie używasz takich jeżyków.

            A tak na marginesie to czy wiesz, ze piszemy na forum psychologicznym?
            Zastawaniem się ile te nasze numery i dulary maja wspólnego z tym forum...?
            • Gość: ula Re: do Melby - Emigracja? - prosze o wypowiedzi na temat IP: *.hartford-10-15rs.ct.dial-access.att.net 12.08.01, 20:12
              po przeczytaniu kilku poprzednich wypowiedzi od tych, ktorzy moga sie nazwac
              ekspertami w temacie, powiem Ci, ze w kazdej z nich jest troche prawdy.
              Ja tylko dodam, ze po spedzeniu prawie 19 lat na obczyznie, nie mysle o
              powrocie do Polski na stale, mimo tego, ze ciagle czuje sie z Polska zwiazana,
              ale kiedy jade do Polski mam wrazenie, ze jade w odwiedziny natomiast wracajac
              do USA mam wrazenie ze wracam do domu. Na poczatku bylo mi strasznie teskno,
              ale w pewnym momencie powiedzilam sobie, ze zamiast uprawiac malkontenctwo
              potraktuje pobyt tutaj jak przygode i wyciagne z pobytu tutaj jak najwiecej dla
              siebie, przeciez poznawanie nowej kultury jest jak czytanie ksiazki przygodowej
              na zywo - a ja od dziecka marzylam o podrozowaniu - i dlatego miedzy innymi
              zamiast wracac do Polski wole pozeglowac troche po swiecie - jeszcze wiele mi
              zostalo do zwiedzenia bo w miedzyczasie jeszcze byla inna przygoda -
              doprowadzenie dwoch dziewczynek do studiow i teraz mozna wreszcie odetchnac
              chociaz studia tutaj sa niezlym finansowym obciazeniem dla rodzicow...

              jesli sie zdecydujesz na wyjazd zabierz z soba duzo optymizmu i badz po prostu
              soba ...
              pozdrowienia
              ula -uliczka
    • Gość: Ola Re: Emigracja? IP: *.ne.mediaone.net 13.08.01, 14:29
      Wszystko wskazuje na to, ze czeka mnie emigracja za kilka lat. Moj chlopak (od
      rowno dwoch lat) jest Amerykaninem i wiadomo, lepsze warunki do zycia sa w
      Stanach niz w Polsce. Za dwa lata koncze studia i...To bylo marzenie mojego
      zycia, a teraz nagle sie waham. Spedzilam tu lacznie juz kilka miesiecy i nie
      wiem, czy to naprawde raj na ziemi. Ciekawa jestem, na jak dlugie wspolne zycie
      wystarczy nastawienie "gdziekolwiek, byle z nim"?
      • Gość: gadula Re: Emigracja? IP: *.ym1.on.wave.home.com 13.08.01, 18:01
        Gość portalu: Ola napisał(a):

        &#62 Wszystko wskazuje na to, ze czeka mnie emigracja za kilka lat. Moj chlopak (od
        &#62 rowno dwoch lat) jest Amerykaninem i wiadomo, lepsze warunki do zycia sa w
        &#62 Stanach niz w Polsce. Za dwa lata koncze studia i...To bylo marzenie mojego
        &#62 zycia, a teraz nagle sie waham. Spedzilam tu lacznie juz kilka miesiecy i nie
        &#62 wiem, czy to naprawde raj na ziemi. Ciekawa jestem, na jak dlugie wspolne zycie
        &#62
        &#62 wystarczy nastawienie "gdziekolwiek, byle z nim"?

        Rozumie, ze powyższa wypowiedz odnosi się do mojego: nie ważne gdzie jesteś a z
        kim jesteś.
        Otóż w mojej wypowiedzi zawarłem dwie bardzo ważne kwestie; partner (ka) oraz
        druga kwestia to ta, do której bym zaliczył środowisko, w którym żyjemy.



      • volny Re: Emigracja? OLA ZYCZE >> CI WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO 14.08.01, 01:51
        Gość portalu: Ola napisał(a):

        &#62 Wszystko wskazuje na to, ze czeka mnie emigracja za kilka lat. Moj chlopak (od
        &#62 rowno dwoch lat) jest Amerykaninem i wiadomo, lepsze warunki do zycia sa w
        &#62 Stanach niz w Polsce. Za dwa lata koncze studia i...To bylo marzenie mojego
        &#62 zycia, a teraz nagle sie waham. Spedzilam tu lacznie juz kilka miesiecy i nie
        &#62 wiem, czy to naprawde raj na ziemi. Ciekawa jestem, na jak dlugie wspolne zycie

        Pytanie bardzo wazne. Na jak dlugo to zalezy czy uczucia ktore opisujesz sa pradziwe.
        Jak poznalem moja dziewczyne ponad 25 lat temu wiedzialem ze mozemy isc razem chocby ba ksiezyc
        no i po paru latach mieszjania razem w roznych miejacach w polsce wyladowalismy w Los Angles.
        Tak zycie razem jest latwiejsze dlatego Pan Bog stworzyl adama i ewe.
        Przeszlismy wiele rzeczy w zyciu. I wiesz co ci powiem jezeli wierzysz ze naprawde kochasz i twoj przyszly
        jest szczery z toba, to mozecie razem gory przestwic. Ale jezeli poza jego plecami zaczynasz w to watpic to
        twoj przyszly maz to wyczuje nawet bez slow.
        Podstawowa rzecza w zyciu razem jest zaufnie. Czy latwo jest to osiagnac nie nie jest latwo daltego
        trzeba nad tym pracowac. Przedwszystkim odpowiednim mysleniem. Nie nalezy sluchac niby zyczliwych
        ludzi ktorzy ci powiedza ze jest to nie mzoliwe. Jak wtedy urodzi sie w twojej swiadomisci wiara ze jest to
        mozliwe, jezeli ziarenko nieufnosci zasadzisz w tym samym czasie.
        Moi rodzice mieli sprzeciwy rodzice mojej zony takze, A my jestesmy RAZEM RAZEM
        i jestem zakochany w mojej zonie coraz bardziej i bardziej.
        W moim przypadku mialem szczescie powiecie !!!!!!!!!!! TAk mialem ale nie robilem nic przeciwko temu
        zeby tak sie stalo. Nigdy nie myslalem ze jest to nie mozliwe.
        Powiedzenie WIARA GORY PRZESTAWIA ODNOSCI SIE DO WSZYSTKIEGO.
        Co razem przeszlismy to mazna by ksiazke napisac. Mamy 3 synow kazdy jest inny.
        To tez osobmy temat zreszta bardzo wazny.
        Rozumiem ze mieszkasz teraz w usa.. Jezli ci moge radzic to staraj sie przybywac tylko z pozytywnymi
        ludzmi. Ci nie beda ci zazdoscic i nie beda sie starali swiadomie lub czasami nie swiadomie pouczac cie
        ze zobaczysz za kilka lat to i to sie stanie. Taka zyczliwisc jest najgorsza. Ja uciekam od takich ludzi jak od
        ognia i zarazy. Co oni ci zyczliwi moga wiedziec co sie stanie w Twoim zyciu za 5 lat. czy za 10 lat.
        Amerykanie maja wiele tafnych powiedzen. I mjacych sens.
        Np ze w zyciu czlowieka w kazdej dziedzinie zdarzaja sie zawsze dwie okazje, tylko nigdy nie wiesz czy to
        jest ta piewsza czy osatatnia okazja.
        Ty zaliczylas juz dwie masz mozliwisci miszkac tu w usa ( wiele osob na swiecie oddaloby wszystko zeby
        byc w twojej sytuacji - czasami ci biedacy traca zycie zeby tylko tu przyjechac.
        Masz kogos na kogo mozesz liczyc.
        To on jest tym z kim powinnas rozmawiac to razem musiece wiedziec gdzie chcecie isc w zyciu.
        Nikt na tym bodzie nie zna tego wszystkiego co ty wiesz o sobie lub o nim.
        Moze jak to sie mowi pod latarnia jest najciemniej.
        Poczytajcie sobie ksiazki na temat wiary, ale nie tej czysto religijnej. tylko wiary w sensie ogolnym.
        Nie ma duzo naprawde dobych ksiazek na te tematy. Bo albo tlumacza to ludzie bardzo religijni jak by
        fanatycy ze w zyciu nalezy sie poswiecac, albo pisza ci co nie maja pojacia o tym co pisza.
        Jest 3 grupa ktora pisze tylko dla pieniedzy, tak zeby duzo ludzi przeczytalo., a czy to komus pomoze czy
        nie to juz wszystko jedno.
        Ja maialem wielkie szczescie przeczyac ksiazki ludzi ktorzy pisali i robili to co robili w zyciu aby pomoc
        innym. Niestety niektorzy juz nie zyja. Ale prawdy napisane w ich ksiazkach sa nie smiertelne.
        Pracuje na strona web aby ludzie mo
        • Gość: Ola Re: Emigracja? (OLA ZYCZE CI WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO)-dziekuje! IP: *.ne.mediaone.net 14.08.01, 19:24
          Dziekuje ci, Witold, za twoje rady. Widzisz, jednym z powodow, dla ktorych
          pojawiaja sie moje watpliwosci jest fakt, ze nie znam (ososbiscie) udanych
          malzenstw, w ktorych po latach wspolnego zycia oni nadal mowia o milosci. Twoj
          przyklad daje mi wiare, ze to jest mozliwe.
          Poza tym, ja koncze studia w Polsce i kiedy/jesli przeprowadze sie na stale do
          Stanow, boje sie, ze realia mnie przytlocza. Moj chlopak ma juz teraz dobra
          prace, a ja, po studiach jezykowych, jaka prace moge tu znalezc?
          Ale chyba masz racje - jesli on we mnie wierzy, dlaczego ja mialabym watpic?
          Bedzie dobrze!
          • Gość: volny Re: Emigracja? (OLA ZYCZE... )-dziekuje! odp Wazne IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 15.08.01, 21:14
            Gość portalu: Ola napisał(a):

            &#62 Dziekuje ci, Witold, za twoje rady. Widzisz, jednym z powodow, dla ktorych
            &#62 pojawiaja sie moje watpliwosci jest fakt, ze nie znam (ososbiscie) udanych
            &#62 malzenstw, w ktorych po latach wspolnego zycia oni nadal mowia o milosci. Twoj
            &#62 przyklad daje mi wiare, ze to jest mozliwe.
            &#62 Poza tym, ja koncze studia w Polsce i kiedy/jesli przeprowadze sie na stale do
            &#62 Stanow, boje sie, ze realia mnie przytlocza. Moj chlopak ma juz teraz dobra
            &#62 prace, a ja, po studiach jezykowych, jaka prace moge tu znalezc?
            &#62 Ale chyba masz racje - jesli on we mnie wierzy, dlaczego ja mialabym watpic?
            &#62 Bedzie dobrze!

            Czesc Ola To ja jeszcze raz. Twoja odpowiedz inspiruje mnie do opisania naszych przykladow zyciowych
            w ksiaze. Oczywiscie razem z moja zona. Czytalem jej Twoja opowiedz. Moze zapytasz dlaczego jeszcze
            nie napisalismy. Odp jest prosta brak czasu, oraz pare innych rzeczy.
            Podam CI w skrocie pare informacji z mojego zycia do ktorych nie przywiazywalem uwagi.
            Z wyksztalcenia i podejscia do zycia jestem bardzo logiczny.
            I paradoks moze dlatego jak pierwszy raz 7 lat temu uslyszyalem informcje na kursie na tematy jak
            czlowiek mysli jak dziala jego umysl to doznalem pewnego szoku. Bo byly to tematy o ktorych nie mialem
            pojecia oraz nie myslem ze sa wazne w zyciu. Po czterech dniach kursu ( oczywiscie bylem z Rosa moja
            zona) rozpoczela sie droga powiekszania wiedzy na ten i podobne tematy.
            Dlatego "polknelismy" z zona 150 ksiazek. Czytalem w pociagu ( z warszawy do zamoscia przyczyalem
            karttka po kartce 250 str autorka Louise Hay "Mozesz uzdrowic swoje zycie"
            mozesz przeczytac kilka stron ktore wybralem z tej ksiazki. Autorka wyleczyla sie z raka.
            ........................................................................
            http://www.volny.com/book1/000.htm
            .......................................................................
            To jak myslimy to jest nasza mapa zyciowa, i zalezy to od nas. I nie ma to zadnego znaczenia czy
            jestesmy wierzacy czy nie. Dlatego ludzie tak czesto myla wiare religilna i wiare w siebie.
            Podam Ci przyklad jaki zaistnial w maszej rodzinie i to na przelomie 10 lat na dlugo przed kursem.
            Czyli wtedy kiedy myslaem tylko logicznie.
            Ala najpierw uwaga na moj temat bedzie to wazne aby zrozumiec calosc przykladu.
            Urodzilem sie jako wczesniak z 6 miesiaca ( czyli to byl pierwszy cud w moim zyciu - ja zyje )
            ale jak to bywa w takiej sytuacji dobre znajome mojej mamy wlacznie z lekarka mowily
            " no to teraz pani zobaczy bedzie chorowal do 18 roku zycia. ( niby ja ) "
            oczywiscie ze sie tak stalo bo jak nie zastosowac sie do takiego rozkazu. jezeli ja pamietam takie zwroty
            to musialo to byc czesto powtarzane. Byly lata ze mialem opuszczone w szkole po 100 dni w ciagu
            jednego roku szkolnego. I bylo tak nawet w szklole sredniej.
            ALE ALE w 1975 poznalem moja przyszla zone ( jak to bylo to tez temat do opisania )
            OD TEGO CZASU przesalem w zasadzie chorawac. Jak reka odjal nie milaem na to czasu.
            Byl to tak zwany szok dla umyslu ( spotkanie z tak cudowna dziewczyna )
            W 1982 roku zaczkismy nowe zycie w USA w Los Angles. Jak urodzil sie nasz pierwszy syn a pozniej
            drugi nie mielismy duzej ilosci kontaktow z ludzmi polakami ( w kalifornii jest mala polonia )
            Ja nie chorowalem nie chodzilem do lekarza moja zona taze.
            W 1993 roku nadarzyla sie okazja zeby moje dzieci tu urodzone ( usa ) zaczely uczeszczac do polskiej
            szkoly w Krakowie ( fajna sprawa do tej samej do krorej ja chodziem ) W momencie przyjecia do szkoly
            trzeba bylo zalozyc ksiazeczka zdrowia no bo przeciez takiej nie posiadaly.
            Moja
            • Gość: gadula Re: Emigracja? (OLA ZYCZE... )-dziekuje! odp Wazne IP: *.ym1.on.wave.home.com 15.08.01, 23:39
              Louise Hay "Mozesz uzdrowic swoje zycie"
              Słyszałem o tej książce jak i o kasetach Stevena Robertsona, którego wielu na
              emigracji słucha.
              Interesujące bo, ci, co sukces osiągnęli nigdy nic takiego nie słuchali.
              Jeżeli masz zdrowe poglądy i motywacje do działania to nie potrzebujesz żadnego
              prania mózgu czy uzdrowienia, aby funkcjonować poprawnie.
              Pozdrowienia.
              • Gość: volny Re: Emigracja?do gadula oj gadula oj IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 16.08.01, 02:06
                Gość portalu: gadula napisał(a):

                &#62 Louise Hay "Mozesz uzdrowic swoje zycie"
                &#62 Słyszałem o tej książce jak i o kasetach Stevena Robertsona, którego wielu na
                &#62 emigracji słucha.
                &#62 Interesujące bo, ci, co sukces osiągnęli nigdy nic takiego nie słuchali.
                &#62 Jeżeli masz zdrowe poglądy i motywacje do działania to nie potrzebujesz żadnego
                &#62
                &#62 prania mózgu czy uzdrowienia, aby funkcjonować poprawnie.
                &#62 Pozdrowienia.

                wersety z bibli i afmacje !!!!!!!!!!!!!!!!!
                nazywasz praniem mozgu ........ chyba pozostalosci epoki komunizmu....................
                Emil Coue to tez byl moze jakis oszust
                galulko prosze cie nie wpieprzaj sie tam gdzie nie masz zielonego pojecia o co chodzi
                J Murphy doktror trzech nauk religioznawstwa, filozofii i praw napiszal ponad 40 ksiazek
                przeczataj sobie Magia Wiary a zaczyna sie ....Wiara, jezeli nie bylaby polaczona z uczynkami, martwa jest
                sw Jakub
                Norman V. Peale ( Pastor )Moc Pozytywnego Myslenia,
                Berni S. Siegel Milosc Medycyna i Cuda
                Ksiazki Mulfora gdzie pierwsze wydanie po polsku ukazalo sie w 1911 roku zamim jeszcze polska
                spowrotem wrocila na mape swiata
                Jezeli wiesz kto to byl Stanialaw Hadyna to on po kryjomu czytal ksiazki Mulforda swoim studentom.
                tak wiec pomysl gdulko zanim cos napiszesz !!!!!!!!!!!!!!!
                W polsce tego nie bylo bo samodzielnosc i odpowiedzalmosc za wlasne czyny byly tepione.
                Dlatego ludzie to przywiezli z zachodu.
                WIEC NIE POWTARZAJ BZDUR ZE SLYSZALAS ZE TO I TO
                A SAMA CZYTALAS NIE!!!!!!! WIEC SIEDZ CICHO
                JAK PISZE TYLKO TO CO SAM PRZEZYLEM W ZYCIU WIEC USZANUJ TO ALBO IDZ SOBIE GDZIE
                INDZIEJ.

                Witold
                • Gość: gadula Re: Emigracja?do gadula oj gadula oj IP: *.ym1.on.wave.home.com 16.08.01, 03:35
                  skoro to wersety z bibli i sw Jakub ...
                • Gość: gadula Re: Emigracja?do gadula oj gadula oj IP: *.ym1.on.wave.home.com 16.08.01, 04:15
                  mam nadzieje, ze sknczysz tylko na informacji plynacej gleboko z serca
                  i nie bedziesz nikogo naciagal.

                  p.s.
                  cos mi Louise Hay reinkarnacja nie chce isc w parze ze sw. Jakubem
      • Gość: renka Re: Emigracja? Raj na ziemi? IP: *.sympatico.ca 14.08.01, 16:37
        Wybralam emigracje z Polski glownie z powodu utraty nadziei ze sytuacja w
        Polsce zmieni sie na tyle, ze zdaze nacieszyc sie demokracja i dobrobytem moich
        dzieci.Decyzji swojej nigdy nie zalowalam, gdubym mogla jeszcze raz zrobilabym
        to samo. Mimo, ze nie pracuje w swoim zawodzie(a czy musze?), staram sie
        kontynuowac dalszy rozdzial mojego zycia wsrod roznych tysiaca grup
        narodowosciowych.Zauwazylam, ze Polacy staraja sie sobie pomagac, ale boja
        sie , ze ktos pomysli, ze im juz jest az tak dobrze, ze az moga sie dzielic z
        innymi. Zwykla ludzka zachlannosc, pazernosc tutaj na emigracji jest bardziej
        widoczna niz w Polsce.I dlatego, chociaz mogliby, nie pomagaja .Znam przypadki,
        ze pomogli, zalatwili komus prace, a potem zostali zwolnieni (co oznacza tu
        tragedie), bo ta osoba byla lepsza(?).Takie historie kraza wsrod Polonii i
        robia duzo krzywdy.Co do meza Amerykanina, nie rob sobie nadziei, ze jest
        lepszy od innych z powodu swojego obywatelstwa.Czlowiek jest dobry albo zly, i
        nie zalezy to od tego gdzie sie wychowal i jakim jezykiem mowi.Ty bedziesz
        musiala tam zyc i akceptowac innosc innych.Jezeli bedziesz wciaz porownywac,
        lepiej zapomnij o emigracji.Twoje zycie bedzie szare i smutne, niezaleznie od
        tego,ile bedziesz miala na koncie i gdzie bedziesz jezdzic na wakacje.Badz
        pewna, ze ON zawsze bedzie najlepszy, bo Amerykanie sa bezwzglednie NAJLEPSI we
        wszystkim. Takie maja zdanie O SOBIE.Czesciowa prawda.
        • Gość: gadula Re: Emigracja? Raj na ziemi? IP: *.ym1.on.wave.home.com 14.08.01, 21:05
          Czy nie za duzo o tej pracy Renko?
          Masz dobrych przyjaciol?
          Jezeli nie to ofiaruje swoja przyjazn.
          • Gość: renka Re: Emigracja? Raj na ziemi? IP: *.sympatico.ca 16.08.01, 07:43
            Gadulo, ja mieszkam w Kanadzie, tu jest POWAZNY problem z praca.
            • Gość: gadula Re: Emigracja? Raj na ziemi? IP: *.ym1.on.wave.home.com 16.08.01, 13:54
              a czy sa problemy z dobrymi przyjaciółmi?
              masz takowych?
    • Gość: mag Re: Emigracja? IP: *.nv.iinet.net.au 14.08.01, 11:47
      melbo ,krociotko:kto naopowiadal ci taki bzdur ze ponoc do australii latwo sie
      dostac(ktorys z twoich wczesniejszych postow)jest to absolutna
      nieprawda,poczytaj watki na kanale polonii i turystycznym ,jest tam sporo
      inform + obowiazkowo www.australia.pl a jesli chcesz napisz
      mag@tropicalstorm.com
      mag-western australia
      • Gość: REnka Re: Emigracja? IP: *.sympatico.ca 16.08.01, 07:29
        POlacy moga emigrowac do wielu krajow, musza tylko spelniac warunki konieczne
        do uzyskania pobytu stalego czy tymczasowego.Australia jest tak samo "latwa"
        jak Kanada czy USA.Rzeczywiscie trudno na takim kanale mowic o szczegolach, ale
        dla ludzi z zawodem poszukiwanym w kraju przeznaczenia nie ma problemow,
        wiekszych poza pienieznymi.Trzeba sie wykazac nie tylko dyplomem
        uniwersyteckim, ale i zasobami potrzebnymi na start. To wszystko.Wszystkie
        informacje mozna dostac w ambasadzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka