Dodaj do ulubionych

zginął mój ociec

30.06.05, 10:14
przedwczoraj, pod kolami busa, byl w stanie nietrzezwym.
kierowca busa byl mlody czlowiek, od roku posiada prawo jazdy.

rodzina jest pelna nienawisci do mlodego kierowcy.
ja jestem pelna nienawisci do rodziny.
zglosilam policji, ze przedstawie dowody ktore pomoga tego chlopca uniewinnic.

czy to ja jestem chora czy moja rodzina?
Obserwuj wątek
    • psychopata.z.borderline Re: zginął mój ociec 30.06.05, 10:17
      chyba jednak z toba cos nie tak
    • kobieta_po_30tce to zalezy 30.06.05, 10:21
      czy kierowca naprawde zawinil.
      A ty kierujesz sie zemsta na ojcu
      czy poczuciem sprawiedliwosci...
      • reni6 Re: to zalezy 30.06.05, 11:08
        ojciec cale zycie pil, niezyje
        chlopak zyje i nie zrobil tego specjalnie.
        policja bada sprawe.
        zal mi chlopaka, chce byc sprawiedliwa.
        • kobieta_po_30tce no to ratuj go - mlodego! 30.06.05, 11:12
          Ale nie dopusc by czul sie calkiem niewinny.
          Powinien byl byc bardziej ostrozny.
          Jednak w tonie Twoim jest zal do ojca.
          Pomysl kiedys,
          jak juz bedzie "po wszystkim"
          czyli pogrzeby i cala batalia rodzinna przejdzie
          zeby mu wybaczyc
    • ja-jestem Re: zginął mój ociec 30.06.05, 10:24
      Nienawisć jest ostatnią rzecza potrzebna wam w tych dniach i w przyszlosci.
      Nienawisc nigdy nie rozwiazala zadnych problemow ,lecz tworzy nowe.To jest
      chore.
      Policja sam dojdzie do tego,kto jest winien.Moim zdaniem nikt.Ale swiadkiem nie
      jestem.

      Serdecznie wspolczuje ci.Naucz się wybaczac-bedzie ci lzej w zyciu.
      • reni6 Re: zginął mój ociec 30.06.05, 11:19
        dziekuje, staram sie nie czuc nienawisci do ludzi ktorzy starali sie zrobic
        wszystko aby mnie nie bylo:(
        to oni nie moga mi wybaczyc, ze przezylam..
    • m.malone Re: zginął mój ociec 30.06.05, 10:53
      Bardzo Ci współczuję.
      TY jesteś zdrowa

      Smutne pozdrowienia
      MM
      • reni6 Re: zginął mój ociec 30.06.05, 11:09
        dziekuje...
        • desmo74 Re: zginął mój ociec 30.06.05, 11:17
          Nie nam osądzać sposób, w jaki chcesz się zachować...
          Rób tak, jak podpowiada Ci serce...
          Trzymam kciuki

          Pozdrawiam
          D.
          ---
          "I'm a cosmic girl. And I'm on the wrong planet."
          • reni6 Re: zginął mój ociec 30.06.05, 11:19
            tak wlasnie podpowiada mi serce, dziekuje.
    • rybolog Re: zginął mój ociec 01.07.05, 00:26
      Przyjmij moje wyrazy wspolczucia. W swietle prawa zawsze jest ktos winny. To ze
      Twoj ojciec byl po drinku to nic nie znaczy, tak samo jak mlody wiek kierowcy.
      Pozwol ekspertom wskazac winowajce tego nieszczesliwego wypadku.

      Zarowno Ty jak i rodzina jestescie w stresie, trudno w takich przypadkach o
      racjonalne myslenie.
      • psychopata.z.borderline Re: zginął mój ociec 01.07.05, 00:31
        a co? jak czowiek na bani to juz mozna go przejechac?
        komu sie nie zdarza?
        • rybolog Re: zginął mój ociec 01.07.05, 00:35
          jak czlowiek jest na bani to jest o wiele wieksze
          prawdopodobienstwo...wszystkiego. Przejechania rowniez.
          • psychopata.z.borderline Re: zginął mój ociec 01.07.05, 00:42
            OK, ale np. ktoś, kto łamie przepisy, dlaczego ma być usprawiedliwiony dlatego,
            że trzeźwego pierdyknął. ja też nie jeżdze przepisowo, ale jak mam ochote
            zaryzykowac, jade tam, gdzie moge zabicsiebie, nie innych, niezależnie czy
            trzeźwi czy pijani
            • rybolog Re: zginął mój ociec 01.07.05, 00:44
              przeczytaj jeszcze raz moj pierwszy post. wyraznie napisalem: ze jak ojciec byl
              po drinku to nic nie znaczy...
              • psychopata.z.borderline Re: zginął mój ociec 01.07.05, 00:50
                fakt, ... a ja wiem, jak jeżdzą kierowcy busów. Powinno sie uważać podobnie,
                jak na kierowców daewoo, tzn. testy jak na pozwolenie na broń. to samo na
                kierowców busów, których nienawidze i zajebałabym jak psów. przez jednego
                s.syna mało nie zeszłam na tamten świat zimą. i byłam trzeźwa, jechałam 40 km/h
                i dachowałam w rowie. później miałam lęk
                • rybolog Re: zginął mój ociec 01.07.05, 00:53
                  Lek przed czym? trzezwoscia, jazda czy rowem?
                  • psychopata.z.borderline Re: zginął mój ociec 01.07.05, 00:57
                    bałam sie jeździc, straciłam pewnosc za kółkiem, pomimo, że prowadze bardzo
                    dobrze. Moj własny stary, który mnie wiecznie krytykuje jak wsiada ze mną za
                    kółko mówi '"jakbys wszystko w zyciu robiła tak jak prowadzisz, nie musiałbym
                    sie martwić o ciebie"...
                    tylko czemu to było nie dla kobiety, nie wiem
                    • rybolog Re: zginął mój ociec 01.07.05, 01:02
                      Zaczynam coraz bardziej lubic Twojego "starego". Dobranoc:)
                      • psychopata.z.borderline Re: zginął mój ociec 01.07.05, 01:03
                        nie ma za co
                        to tak jak dziecku zabierzesz ulubiona zabawke

                        ale ja sobie kiedys ja kupie, choćby skały srały
    • jotrope Re: zginął mój ociec 01.07.05, 08:11
      Bardzo serdecznie wspolczuje.
      To szlachetne, co chcesz zrobic, pamietaj tylko, zeby nie kierowac sie checia zemsty.
      Pamietaj rowniez o reakcji Twojej rodziny. Dojdzie z pewnoscia do konfrontacji.

      Pozdrawiam.
    • reni6 Re: zginął mój ociec 01.07.05, 08:30
      witam,
      dziekuje za mile slowa, a te mniej mile pomijam (psycho).
      dzis juz czuje sie lepiej, puscil stres wiec probuje spojrzec na sprawe
      trzezwo.
      i nadal uwazam, ze musze chlopakowi pomoc. mam dokumenty swiadczace, ze ojciec
      kilka razy w roku zaklocal porzadek w miejscach publicznych "pod wplywem".
      policjant twierdzi,ze takie pisma moga pomoc.

      jak sie dowiedzialam, chlopak zawinil tym, ze jechal akurat lewym pasem na
      ktory wszedl ojciec. jechal zbyt szybko (tam wszyscy jezdza zbyt szybko) ale
      gdyby nawet mial przepisowa predkosc, prawdopodobnie nie zdolalby nic zrobic
      zeby tego uniknac.

      jego kara bedzie juz sama swiadomosc zabicia czlowieka.

      swoim dzialaniem mam nadzieje podreperowac jego psyche.

      pozdrawiam, reni.
      • jotrope Re: zginął mój ociec 01.07.05, 08:57
        Reni,
        Stresowe sytuacje dopiero przed Toba...
        To dobrze, ze myslisz o tym chlopaku. Ale zostaw moze wymierzanie sprawiedliwosci innym.

        Pozdrawiam.
        • reni6 Re: zginął mój ociec 01.07.05, 09:01
          wiem,ze jeszcze wiele przede mna. ale zrozum, moj ojciec nie zyje, a
          kierowca...przeciez niewiele mnie bedzie kosztowalo przekazanie spraw karnych
          mojego ojca. ja tutaj nie kieruje sie checia zemsty (zbyt wiele doznalam w
          zyciu zlego aby chciac sie mscic na kazdym). tylko mi zal chlopaka.
          przypomne, ze policje tez byla zainteresowana dikumentami ktore posiadam.
          czy to zle, ze chce pomoc?

          pozdr, reni
          • psychopata.z.borderline Re: zginął mój ociec 01.07.05, 10:13
            dziwie Ci sie, że wykazujesz taką chęć pomocy. czy Ty sobie nie zdajesz sprawy
            z tego, jak jeżdżą busiarze-wiochmeni? To jest śmierć na drodze. Powinni oni
            przechodzić kontrole, bo jeżdża często nietrzeźwi (panowie z koziej wólki
            często przecież jeżdzą pod wpływem- nie wiesz o tym), mają niesprawne, stare
            auta, zabierają taką ilość pasażerów, że prawie kierowcy na kolanach siadają,
            wymuszają pierwszeństwo, na oślep wyjeżdzają z przystanków i nie tylko,
            zatrzymują sie niemal na środku drogi, wypuszczają ludzi na środku
            skrzyżowania.
            Wiem co mówie a Tobie sie dziwie
            • reni6 Re: zginął mój ociec 01.07.05, 10:22
              jechal z towarem, byl w pracy, sprawnym autem, trzezwy.
              ojciec byl pijany, (zawsze byl pijany), prawdopodobnie wtargnal na jezdnie.
              staram sie byc obiektywna: pijany zul, a czlowiek na poczatku zyciowej drogi.
              • psychopata.z.borderline Re: zginął mój ociec 01.07.05, 10:31
                ja mam wyjątkową niechęć do kierowców busów przewożących ludzi, poważnie. Jak
                ich widze lub o nich czytam, odzywają sie we mnie najgorsze instynkty, klne i
                mam ochote wysłać wieśniaków na księżyc.

                i tego chłopaka, który potrącił Twojego ojca wzięłam za kogos takiego.

                Raz tez jadąc przez wiejska droge wyskoczyl mi pijany człowiek, którego mało co
                nie potrąciłam. Gdybym byla facetem, wysiadłabym z auta i mu obiła gębe.

                Inna sprawa, że trzeba uważać na drodze (a jak wiadomo, rok praktyki za kółkiem
                to jest zbyt mało jak dla kierowcy, wiem coś o tym bardzo dobrze). Spróbuj być
                obiektywna i nie obwiniaj do końca ojca.
                Sama wiesz najlepiej jakie były okoliczności, wiec chyba niepotrzebnie pytasz o
                to na forum
              • jotrope Re: zginął mój ociec 01.07.05, 10:32
                Reni, Ty nie mozesz byc obiektywna...

                Pozdrawiam;
                • reni6 Re: zginął mój ociec 01.07.05, 10:55
                  dlaczego nie?
                  o ojcu wiem tylko tyle, ze byl ojcem. nigdy mnie nie wychowywal. nie znalam go.
                  na szczescie poradzilam sobie w zyciu bez niego (i praktycznie bez matki) wiec
                  teraz juz, po ilus tam latach mojego zycia byl mi obojetny.
                  dlatego sytuacje staram sie oceniac "z boku".
                  uwazasz,ze to niemozliwe?
                  R.
    • marusia_ogoniok Kondomlencje.... 01.07.05, 10:46
      reni6 napisała:

      > ja jestem pelna nienawisci do rodziny.
      > zglosilam policji, ze przedstawie dowody ktore pomoga tego chlopca uniewinnic.
      _____________

      Składam najgłębsze wyrazy współczucia, raz - z wiadomego powodu, drugi raz - z
      jak się zdaje nieuleczalnej już, bezdennej głupoty pacjentki o nicku Reni6.
      Nie mam teraz czasu zastanawiać się nad motywami obiektu Reni z numerem
      szóstym, czy to nienawiść?, czy świadomość, że niektórzy młodzi kierowcy
      posiadają.... prącia i sama myśl o tym wyciska rzewne łezki i chęć
      przytulenia...., nie wiem...., może później pomyślę albo i nie pomyślę.....
      Tak czy inaczej, obiekt ciekawy.....
      Nie szczyp się z nimi Psychopatko...., zawsze istnieje możliwość, że na
      pogrzebie ktoś może uronić łzę za biednym człowiekiem, /który być może popadł w
      szpony etylowego....., albowiem granica pomiędzy lubiał wypić a musiał wypić
      jest tak ulotna.... jak różnica między orgazmem pochwowym i
      łechtaczkowym...../, a łzy są drogie...., wypadałoby więc przygotować mowę
      pośmiertną, mowę twardą, mocną...., żeby stary pos rał się w trumnie, a
      żałobnicy zamiast popłakiwać....., poszli podymać się z kierowcami.....
      Trzeba zgłosić Komandosowi, aby ograniczył limit przepustek Tworkowiczom, a
      jeśli juz wychodzą na krótki spacer... to tylko z opiekunem, Betty lub Angiebe.


      • psychopata.z.borderline Re: Kondomlencje.... 01.07.05, 10:53
        No tak Maruśka, biedny chłopak młody, móghłby sobie poru.chać... a ta.. kto
        wie, czy nie będzie odwrotnie

        chamska jestem, ale cóż, taka ze mnie już chamka i prostaczka
    • witch-witch Re: Ojciec pijak to na odstrzał... 01.07.05, 11:57

      Wiesz reni, ty masz pewne cechy typowe dla DDA reagujesz bardzo emocjonalnie tam
      gdzie nie trzeba i jesteś zimna tam gdzie powinnaś reagować uczuciowo.
      Współczujesz i załujesz "biednego" kierowcy, bo jest młody i zycie przed sobą i
      szkoda Ci go. Pewnie do tego ma rodzinę i jest jedynym żywicielem gromadki
      dzieci plus żona. Wszystko to straszne jak to mozliwe... ojciec pijak, zasłużył
      sobie na taką straszną smierć, po co się pałętał pijany po ulicy. Teraz tylko
      zmarnował życie młodzikowi. I komu tu współczuć?

      A nie przyszło ci do głowy, że moze w ten sposób ten młodzik uratuje sobie wręcz
      życie, odsuwając się od zawodu, w którym wyraźnie nie pasuje i nie sprawdził
      się? Przecież ojciec twój pewnie by żył, gdyby nie niedbalstwo na drodze owego
      kierowcy. Przecież jeżdżąc po drogach nie ma napisów typu: uwaga, jestem młody,
      czy stary, ślepy, niedbały dlatego jeżdze jak chcę. Na drogach wszyscy mają
      obowiązek jeździć prawidłowo i ostrożnie.

      Nie ma wypadków ani wydarzeń bez przyczyny i pijaństwo twojego ojca też ma swoje
      przyczyny, tak jak niedbalstwo owego kierowcy i nie zawsze to co złe wiedzie do
      złych konsekwencji. Mozna bajerowć się dalej wizjami co by i gdyby, ale pomyśl
      tylko, gdyby wszyscy kierowcy byli sumienni i ostrożni na drogach ilu
      nieszćzęściom możnaby było zapobiec.
      __________
      • reni6 Re: Ojciec pijak to na odstrzał... 01.07.05, 12:12
        tak, jestem DDA.
        i nie tylko.
        staram sie pracowac nad soba.
        ale fakty sa jakie widac.
        dziekuje za trafne uwagi.

        pozdr, Reni.
        • bubliczka Re: Ojciec pijak to na odstrzał... 01.07.05, 13:00
          OK chcesz ukarac swojego fatalnego ojca ale pomysl, ze ten rozpedzony samochod
          i kierowca nie panujacy nad sytuacja na drodze mogl w ten sam sposob zalatwic
          dziecko, rozkojazona starsza osobe....etc. Rzecza policji jest ustalic stopien
          winy kierowcy i elmenty lagodzace w tej sprawie. Przeciez ustala sie chyba,
          nawet u zmarlego stan jego poczytalnosci i winy.
          Nie mscij sie na ojcu, bo bedziesz dalej z tym zyla i mysle, ze bez satysfakcji
          a to moze byc droga do uzaleznienia, ktorego ofiara byl Twoj ojciec. Nie
          rozgrzeszaj go ale daj mu spokoj w imie wlasnego.
    • eremittka Re: zginął mój ociec 01.07.05, 15:02
      nic nie rób
      żebyś potem nie żałowała

      daj ochłonąć emocjom
    • aniol.z.rozkami Re: zginął mój ociec 01.07.05, 15:11
      Reni - nie jestem dokladnie zorientowana w tym, jak sytuacja wyglądala na
      drodze. Tez martwi mnie, gdy po tragedii na sile szuka się winnego - może Ty
      widzisz, że nienawisc do kierowcy jest wlasnie takim szukaniem na silę...
      Jesli w tych trudnych chwilach moglibyscie sie od nienawisci odciąć byloby Wam
      chyba jednak latwiej... Ojca nic nie wroci do zycia - nawet odwet.
      trzymaj sie

    • zeitgeist Re: zginął mój ociec 01.07.05, 18:26
      >dziekuje, staram sie nie czuc nienawisci do ludzi ktorzy starali sie zrobic
      wszystko aby mnie nie bylo:(
      to oni nie moga mi wybaczyc, ze przezylam..

      To twoj ojciec probowal Cie zabic? No mialas niezle szczescie ze udalo Ci sie
      przezyc...


      >jak sie dowiedzialam, chlopak zawinil tym, ze jechal akurat lewym pasem na
      ktory wszedl ojciec. jechal zbyt szybko (tam wszyscy jezdza zbyt szybko) ale
      gdyby nawet mial przepisowa predkosc, prawdopodobnie nie zdolalby nic zrobic
      zeby tego uniknac.

      Sama piszesz ze kierowca jechal zbyt szybko, i tu jest wlasnie jego wina!
      Na co tu jeszcze komentarz, ze "gdyby nawet mial przepisowa predkosc,
      prawdopodobnie" by nie uniknal wypadku...
      Tu nie ma co gdybac, tu zginal czlowiek! Niewazne czy stary pijak, czy mloda
      kobietaa czy dziecko. Przestepstwo pozostaje przestepstwem.
      Ciekawe, czy tez bys tak bronila kierowcy, gdyby nie byl on mlodym mezczyzna
      tylko starym brzydkim facetem? Co za roznica w jakim byl wieku...
      Zreszta nie bylo Ciebie na miejscu wypadku.

      Piszesz tez:
      >ojciec cale zycie pil, niezyje
      chlopak zyje i nie zrobil tego specjalnie.

      Twoj ojciec tez specjalnie pod kola mu sie nie pchal!

      >ja tutaj nie kieruje sie checia zemsty (zbyt wiele doznalam w
      zyciu zlego aby chciac sie mscic na kazdym)

      A ja raczej odwrotnie to widze.

      >o ojcu wiem tylko tyle, ze byl ojcem. nigdy mnie nie wychowywal. nie znalam go.
      na szczescie poradzilam sobie w zyciu bez niego (i praktycznie bez matki) wiec
      teraz juz, po ilus tam latach mojego zycia byl mi obojetny.

      ALbo jest Ci obojetny albo go nienawidzisz.
      Sam juz nie wiem.
      Skad tyle o nim wiesz, jesli go nie znalas?
      Od matki?

      Daj dowody policji, jesli Ci to zycie umili, ale skad tyle wspolczucia dla
      kierowcy? Nie chce mi sie wierzyc ze tez bys go tak bronila, gdybys to Ty
      zostala potracona i ledwo uszla z zyciem.

      I daj spokoj z ta nienawiscia do rodziny, czym ona zawinila? Ze boleje za strata
      czlowieka, ktory jest Twoim ojcem?
      To wspanialy ludzki gest. Nie pluja na jego przeszlosc tak jak Ty.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka