sagaris_x
13.08.05, 23:09
Niewazne dlaczego, niewazne kiedy... - postanowilem ze soba skonczyc rzucajac
sie pod pociag.
Dzwonienie w uszach, niesamowity bol i skurcz zoladka, jelit i innych
narzadow, dreszcze, to tylko niektore objawy ktore towarzyszyly mi mojemu
stanowi ducha, ktorego czulem ze juz tym razem nie potrafie opanowac...
Wiedzialem ze nic i nikt nie jest w stanie mi pomoc i nie jest w stanie
mnie przed tym zatrzymac, no... moze z wyjatkiem jednej osoby ktora jednak
krotko mowiac wiem ze ma mnie w d.... ! Jakis lekarz czy psychiatra moze i
moglby usmierzyc bol fizyczny, ale nie to co bylo wewnatrz mnie.
Doszczetnie zdesperowany wyszedlem na ulice kierujac sie w kierunku torow
widzac przed soba obrazy z calego swojego zycia. Czulem jak cisnienie
rozsadza mi glowe. Bole w klatce i ucisk w gardle sprawily ze w pewnym
momencie az trudno mi bylo oddychac. Usiadlem na lawce i gdy sie juz troche
ocknalem, ujzalem nieopodal swoja ulubiona knajpe. Postanaowilem do niej
wstapic i zjesc na koniec swoja ulubiona potrawe, napic sie dobrej wodki,
wypalic papierosa i w duchu pozegnac sie ze wszystkimi.
Do stolika dosiadla sie prostytutka proszac o ogien. Byla ladna i miala ladne
ksztalty. Zaprosilem ja na jedzenie i nawiazala sie rozmowa. Pomyslalem, ze
na sam koniec dobrze byloby sie jeszcze pokochac... Wyladowalismy w hotelu z
pokazna bateria alkoholu. Kiedy sie rozbierala zrobilo mi sie ciemno w
oczach, znowu dopadly mnie te objawy..., rzucilem sie na lozko i wylem! To
nie byl placz. Wylem jak wsciekla krowa!!! Nie bylo sexu. Przegadalismy cala
noc i oproznilismy wszystkie butelki a kiedy sie obudzilem juz jej nie bylo.
Zostawila mi tylko kartke, na ktorej napisala ze jestem najfajniejszym
facetem jakiego dotad poznala + nr telefonu. Obok lezal moj portfel. Nie
wziela pieniedzy. Zaduma. Jak to sie stalo ze sie nie zabilem przeciez bylem
tak bardzo zdecydowany??? Wiedzialem ze moze od tego uchronic mnie
ewentualnie tylko ta jedna osoba... A jednak... potrafil mnie ktos
powstrzymac i to kto!? - prostytutka!!! Nie pamietam juz o czym zesmy
rozmawiali ale wiem ze to wlasnie ta rozmowa sprawila ze czuje sie juz lepiej
i wiem ze taka sytuacja juz nigdy wiecej sie nie powtorzy. A jedyne co teraz
mi pozostalo, to zadzwonic do niej i podziekowac...