IP: *.setup.com.pl 11.09.02, 08:44
Wiem, że to nie sredniowiecze, ale ciągle nurtujemnie mnie ten problem.
Mam narzeczonego który pochodzi z bogatej rodziny, ja nie.
W pzryszłym roku zamierzamy się pobrać. Boje się że kiedyś rodzina jego
wypomni mi, że ,,przyszłam na gotowe". Rozmawiałam o tym z narzeczonym i on
nie widzi żadnego problemu, jednak ja zdaję sobie sprawę z tego, że teraz
nasze stosunki z jego rodzicami wyglądaja inaczej a po slubie bedą wyglądały
inaczej. Napiszcie mi jakie wy macie doswiadczenia i czy moje obawy są
słuszne. Z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • naturella Re: Mezalians 11.09.02, 08:51
      Hej, wydaje mi się, że o ile ludzie czasami wspominają coś o mezaliansie, to
      obecnie dotyczy ten termin już tylko i wyłącznie wartw społecznych, z których
      wywodzą się partnerzy. No i wykształcenia (w przypadku rażących różnic). A co
      do stanu majątkowego... musisz się liczyć z tym, że będą tak uważać, że
      przyszłaś na gotowe. Mam kilka przykładów w mojej rodzinie. Ale - o ile
      będziesz realizować swoje plany zawodowe, sprawiać, że Twój mężczyzna będzie
      zadowolony, szczęśliwy i jego rodzina to zauważy, wówczas nie masz się co
      martwić. Wypominanie Ci tego, że nic nie wniosłaś w kwestii finansów
      nastąpiłoby wtedy, gdybyś się obijała, żerowała na ich biednym synku,
      siostrzeńcu, wnuczku etc, a nie daj Boże jeszcze go unieszczęśliwiała i nie
      dbała o niego. Nie dopuść, żeby ten Twój zapuścił włosy, przyszedł na imprezę
      rodzinną nieogolony, czy też zaczął się dziwnie ubierać. Gwałtowne schudnięcie
      też nie jest mile widziane. A w ogóle to nie martw się na zapas, powiedz sobie,
      że jesteś atrakcyjna, mądra, czuła - i że to nie są rzeczy, które można kupić.
      A Ty to właśnie wnosisz.
      • Gość: dafne Re: Mezalians IP: *.setup.com.pl 11.09.02, 12:19
        naturella napisała:

        > Hej, wydaje mi się, że o ile ludzie czasami wspominają coś o mezaliansie, to
        > obecnie dotyczy ten termin już tylko i wyłącznie wartw społecznych, z których
        > wywodzą się partnerzy. No i wykształcenia (w przypadku rażących różnic). A co
        > do stanu majątkowego... musisz się liczyć z tym, że będą tak uważać, że
        > przyszłaś na gotowe. Mam kilka przykładów w mojej rodzinie. Ale - o ile
        > będziesz realizować swoje plany zawodowe, sprawiać, że Twój mężczyzna będzie
        > zadowolony, szczęśliwy i jego rodzina to zauważy, wówczas nie masz się co
        > martwić. Wypominanie Ci tego, że nic nie wniosłaś w kwestii finansów
        > nastąpiłoby wtedy, gdybyś się obijała, żerowała na ich biednym synku,
        > siostrzeńcu, wnuczku etc, a nie daj Boże jeszcze go unieszczęśliwiała i nie
        > dbała o niego. Nie dopuść, żeby ten Twój zapuścił włosy, przyszedł na imprezę
        > rodzinną nieogolony, czy też zaczął się dziwnie ubierać. Gwałtowne
        schudnięcie
        > też nie jest mile widziane. A w ogóle to nie martw się na zapas, powiedz
        sobie,
        >
        > że jesteś atrakcyjna, mądra, czuła - i że to nie są rzeczy, które można
        kupić.
        > A Ty to właśnie wnosisz.
        ---------------------------------------

        Naturella,z Twojego listu wynika, że mam być niemal służącą.Po części jednak
        zgadzam się z Tobą, cos za coś.
        Jeżeli chodzi o pochodzenie społeczne i wykształcenie to na szczęście nie ma
        różnicy poza tym, że ja kończę studia a on już skończył je wcześniej.
        Tylko sama wiesz, moja przyszła teściowa niestety to typowa teściowa. Wszędzie
        węszy i nic jej sie nie podoba. Także kłótnie czy zgryxliwe uwagi raczej
        nieuniknione.
        Ja mam koleżankę która jest w podobnej sytuacji i tam z tego powodu jest piekło
        w całym słowa tego znaczeniu.
        Pocieszam się tylko, że narzeczony przynajmniej teraz zawsze stoi po mojej
        stronie, jeśli dostane jakąś uszczypliwą uwagę ze strony jego rodziny i że
        raczej tak zostanie.
        Dzieki za słowa otuchy.
    • Gość: kol5 Re: Mezalians IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 09:53
      Może masz w sobie coś takiego, co jest warte więcej niż szmal?
      Skoro on to widzi, spróbuj zobaczyć i TY.
    • Gość: oak Re: Mezalians - to się czuje ((( IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.02, 12:57
      Zyczę Ci by nie spełnił się punkt widzenia Naturelli. Co zaś się tyczy twych
      obaw, niestety nie są zupełnie bezpodstawne. Czasem strasznie boli gdy się to
      czuje, choć nikt tym słowem przy tobie nie wspomni ..... to się czuje. Życzę Ci
      byś nigdy tego nie poczuła.
      • naturella Re: Mezalians 11.09.02, 13:32
        Hej, nie masz być służącą! Chodziło mi o to, że mogą sobie przypomnieć,
        że "nic" nie wniosłaś wtedy, gdy będziesz się zachowywała jak jedna z moich
        znajomych - od początku małżeństwa siedzi w domu, nic nie robi, ma gosposię,
        nianię, a jej jedyne pasje to seriale brazylijskie, ploty z psiapsiółkami i
        kupowanie ciuchów. Jej facet zapieprza całymi dniami, a w domu nie ma nawet
        obiadu, jeśli godposia nie przygotuje. Jego kobieta chce za to więcej i więcej.
        Facet się zaniedbał, bo jego żona nie ma czasu zwrócić mu uwagi, że mógłby się
        inaczej ubierać i częściej odwiedzać fryzjera. Ogólnie biorąc, partnerstwa tam
        nie ma żadnego, a żona jest pijawką, którą wyciąga rękę po kasę, nie dając nic
        w zamian.
        To był tylko przykład, że w takiej sytuacji rodzina może się zwrócić przeciwko
        Tobie, że nie dość, że żeruje, to nic nie wniosła. Ale to najgorszy wariant i
        zbyt przejaskrawiony przykład. Ja na Twoim miejscu bym się nie martwiła. Nie
        jestem aż tak wyemancypowana, żeby uważać, że powinno być po równo. taka
        sytuacja daje mężczyźnie miłą świadomość bycia tym, co zabija zwierzaka i
        ciągnie do jaskini, żeby nakarmić swoją kobietę. I już.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka