Dodaj do ulubionych

Mezalianse?

30.07.16, 00:56
Znacie takie prawdziwe?
Biedny z bogata, arystokracja i plebs, mieszane rasowo, profesor i sprzataczka,artystka i mechanik etc
Ja znam kilka przykladow- musze powiedziec, ze wszystkie ktore znam okazaly sie lepszymi i trwalszymi malzenstwami niz ponoc bardziej oczywiste i statystycznie lepsze z podobnymi sobie.
Sama trwam jjw z dlugo w mezaliansie- nikt nam nie dawal wiele szans, wiekszosc była przeciw nam, włączając nasze rodziny. A my trwamy- i to całkiem dobrze smile
Obserwuj wątek
    • jola-kotka Re: Mezalianse? 30.07.16, 01:03
      Znamy,ale czasy kiedy to mialo jakies znaczenie dawno minely.
      • hemp_plant Re: Mezalianse? 30.07.16, 01:06
        Wiesz powinnam napisac "mezalianse",w cudzywslowie. Oj dla ematek i nie tylko ma znaczenie i to duze tongue_out
        • jola-kotka Re: Mezalianse? 30.07.16, 01:13
          Ma to znaczenie dla ludzi glupich,kasa w zyciu wszystkiego nie wypelnisz,emocjonalnie cie nie zaspokoji. Madra ematka zapyta dziecko czy jest milosc i jesli uslyszy tak bedzie szczesliwa,glupia zawsze znajdzie dziure w calym i bedzie chciala sterowac wyborami swojego dziecka w rezultacie je unieszczesliwiajac. Tylko juz odpowiedzialnosci za ta krzywde na siebie raczej nie bedzie chciala brac.
          • ola_dom Re: Mezalianse? 31.07.16, 08:07
            jola-kotka napisał(a):

            > Ma to znaczenie dla ludzi glupich,

            To racja.

            > kasa w zyciu wszystkiego nie wypelnisz,

            Tyle że mezalians wcale nie musi dotyczyć kasy, a ostatnio przeważnie wcale nie tego dotyczy.
    • magkul99 Re: Mezalianse? 30.07.16, 08:51
      Będę wścibska, ale bardzo mnie ciekawi jakiego rodzaju "mazalians"ty popełniłaś ? Bogata- biedny czy mieszane rasowo ? Albo najszybciej pani doktor na uczelni i hydraulik...
      No, ale najważniejsze żeby być szczęśliwym. ...
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Mezalianse? 30.07.16, 09:09
      Hmm, jak tak się zastanawiam, to ja nie znam żadnego takiego małżeństwa.
    • lauren6 Re: Mezalianse? 30.07.16, 09:14
      Tak, zazwyczaj bogaty i zaradny facet bierze sobie ładnego garkotłuka do domu. W drugą stronę sytuacji nie znam, żeby to odnosząca sukcesy kobieta trzymała w domu faceta o dużo niższym statusie lub/i poziomie intelektualnym.
    • jowita771 Re: Mezalianse? 30.07.16, 09:15
      Znałam dwa takie małżeństwa, ale obie pary są już rozwiedzione.
    • ana119 Re: Mezalianse? 30.07.16, 09:16
      Jeśli ludzie nie rozwijają się to do zakochanie nie gwarantuje związkowi trwałości. Muszą się oboje rozwijać i pracować w szerokim tego słowa znaczeniu żeby ten przysłowiowy hydraulik miał o czym rozmawiać z panią profesor kiedy minie pierwsze zauroczenie. Żeby związek był partnerski a nie sluzalczo-poddany
    • vi_san Re: Mezalianse? 30.07.16, 09:24
      Na dzisiejsze czasy - jedyny "mezalians" z tych co wymieniłaś, który [moim zdaniem] absolutnie nie ma szans przetrwania - to profesor i sprzątaczka. Różnice materialne, rasowe, zawodowe - można przy dobrej woli zniwelować, albo po prostu zaaprobować. Ale profesor [a więc człowiek z założenia wykształcony, obyty i na poziomie] po prostu po dłuższym czasie nie będzie miał tematów do rozmów ze sprzątaczką, a na ile może wystarczyć seks? Jedyną opcją jest, że ktoś pracuje w sprzątaniu np. zarabiając na studia, rozwijając się przy tym itd. Nie wierzę w szczęśliwą parę w której jedno jest pracownikiem naukowym z tytułami i rozległą wiedzą a drugie pracownikiem fizycznym bez wykształcenia.
      • snakelilith Re: Mezalianse? 30.07.16, 11:52
        vi_san napisała:

        > Na dzisiejsze czasy - jedyny "mezalians" z tych co wymieniłaś, który [moim zdan
        > iem] absolutnie nie ma szans przetrwania - to profesor i sprzątaczka.

        A ja znam takie przypadki i jest zupełnie inaczej niż myślisz. No może nie profesor i sprzątaczka, ale mężczyzna z wysokim wykształceniem, na lukratywnym stanowisku i stosunkowo prosta kobieta, czasem nawet znaleziona gdzieś na wakacjach w kraju trzeciego świata. Skoro żyją ze sobą już tyle lat, to nie sądzę, by chodziło tylko o seks. I według mnie jest to możliwe, bo cała masa ludzi nie ma w ogóle potrzeby naukowych dysput ze swoim partnerem. Rozwijać intelektualnie to oni mogą się poza domem, w pracy, a u siebie w domu oczekują czegoś innego. Kobieta nie musi być dla nich wybitnie inteligentna, ale może być miła, ciepła, pragmatyczna, zaradna, rezolutna, pozytywnie nastawiona do świata, może być świetną kucharką (tak, wiele mężczyzn ciągle ceni sobie dobre jedzenie w domu), Niektórzy faceci lubią, jak kobieta im trochę matkuje, troszczy się, załatwia przyziemne sprawy, dba, poprzytula, jest bezkonfliktowa, za to w niego wpatrzona i nie stawia za dużych wymagań. No i zajmuje prawie w stuprocentach dziećmi. Całkiem sporo wybitnych mężczyzn artystów, naukowców, czy polityków było z takimi kobietami związanych i były to bardzo często niezwykle długie i trwałe związki. I jeżeli obie strony są z tego zadowolone, to dlaczego im to odbierać? Gorzej jest, jak kobieta jest też inteligentna i ambitna, a facet ją do tego układu zmusza, ale dla wielu prostych kobiet takie życie jest lepsze od sprzątania obcych kibli, czy siedzienia na kasie w supermarkecie.
        • rysiowa85 Re: Mezalianse? 30.07.16, 17:20
          "SPORO wybitnych mężczyzn artystów, naukowców, czy polityków było" mężami sprzątaczek? pań sprowdzonych z krajów trzeciego świata ? prostych kobiet ?
          Serio sporo?
          Raczej wyjątki
          Oczywiscie że zdarzają sie mężczyzni którzy szukają sobie żony w typie gosposi ale nie sporo...
          Piszesz że nie musi byc inteligentna ale moze byc za to rezolutna? chyba troche sama sobie przeczysz. Za chwile dowiemy sie że jeszcze błyskotliwa i lotna i bystra i rozumna i dopisz sobie jeszcze jakies synonimy
          Jak ktoś jest rezolutny to jest inteligentny

          Acha i to juz nie do ciebie ale do pomysłodawczyni watku: nazywanie zwiazku osób różnych ras mezalinsem jest rasizmem (zakłada że któraś z ras jest lepsza) Rozumiem, ze watkodawczyni ma hierarchie i według niej ustala czy małżeństwo azjatki i żyda jest mezaliansem dla niego czy dla niej.
          • triss_merigold6 Re: Mezalianse? 30.07.16, 17:31
            Nie, rezolutny to coś innego, niż inteligencja rozumiana jako potencjał do przyswajania wiedzy, studiowania, wykonywania bardziej złożonej pracy umysłowej, wymagającej analizy etc.
            • rysiowa85 Re: Mezalianse? 30.07.16, 17:42
              napisałaś czym nie jest . Napisz więc czym jest bycie rezolutnym. zdefiniuj i wtedy bedzie mozna ocenić czy mezaliansem jest małżeństwo inteligentnego człowieka z człowiekiem rezolutnym
              • triss_merigold6 Re: Mezalianse? 30.07.16, 17:53
                Rezolutny to sprytny, zaradny, bystry, potrafiący sobie poradzić. Prochu nie wymyśli, Nobla nie dostanie, ale rodzinę ogarnie, coś zarobi.
                • rysiowa85 Re: Mezalianse? 30.07.16, 18:09
                  umiejący sobie zręcznie poradzić w każdej sytuacji, zaradny i pewny siebie w kontaktach z ludźmi; bystry, zapomniałaś o roztropnym (sjp).

                  Inteligentni tez zwykle Nobla nie dostają , ani prochu nie wymyślają. Większość inteligentnych ludzi wcale nie popycha świata do przodu. To jedynie potencjał
                  Żaden mezalians, związek rezolutnego i inteligentnego człowieka.

                  Chyba że ten rezolutny ma sie wiązać z byciem bezrefleksyjnym (co raczej trudno udowodnić)
          • hemp_plant Re: Mezalianse? 30.07.16, 20:55
            Ojejej rasistka jestem big_grin
            Nie wiem czy wiesz ze dla Japonczyka czy hindusa a raczej ich rodzin poslubienie europejki czy innej amerykanki ti JEST mezalians wbrew temu co firumowe rasiski i czcicielki rasy bialej chca myslec tongue_out
            • rysiowa85 Re: Mezalianse? 30.07.16, 21:43
              Ojejjej nie ma z czego sie tak cieszyć, rozszerzanie pojęcia mezaliansu o rase jest rasizmem i ja tu nic odkrywczego nie piszę. Jak chcesz to sie możesz obwołać rasistką
              nie wiem czy jestes, ale niektórym ludziom najwyrazniej nie przeszkadza uważać się za rasistów.
              i kompletnie nie ma znaczenia akurat którą rase bedziesz wyżej w swojej hierarchii stawiała. Istotne jest że tworzysz pojecie mezaliansu nie na podstawie majatku/pochodzenia itp ale na podstawie rasy.
              jest mi kompletnie obojetne czcicielką, jak to nazwałaś, której rasy jesteś. Rasizm to poglądy że jedna rasa ma wyższość nad inną.
              Tak wsponiany przez ciebie Japończyk/ hindus jest rasistą.
              • hemp_plant Re: Mezalianse? 31.07.16, 01:06
                Wiesz- pojecie mazaliansu de facto oznacza pewnego rodzaju przekonania dyskryminacyjne. I jeszcze- przytoczylam takie ogólnie panujace stereotypy- dla mnie bzdury- jak napisalam popelnilam smiejac sie do rozpuku taki mezalians i zrobilabym to jeszcze raz smile
            • wheels.of.steel Japończycy to akurat "aryjczycy wschodu" 31.07.16, 11:03
              Bo w środowiskach rasistowskich mają często status "honorowych" białych. Sami bardzo pilnują swojej "czystości" etnicznej i koreański imigrant ma u nich przewalone, jako ten "gorszy".
        • vi_san Re: Mezalianse? 30.07.16, 22:00
          Może to zabrzmi okropnie, ale NIE WIERZĘ w partnerstwo w takiej relacji. Wierzę, że może funkcjonować taki związek, wierzę, że dla osoby "wyżej w hierarchii" jest on wygodny - ale sorry Winnetou, taka cicha i pokorna "kwoczka domowa" NIGDY nie będzie dla osoby rozwiniętej intelektualnie PARTNEREM. I nie, nie o płeć mi chodzi. Tak samo dla pani wykształconej i z karierą nie będzie partnerem pan po zawodówce murarskiej. Mogą stworzyć pozornie zgrane stadło - ale o partnerstwie - zapomnij. I owszem, są kobiety, którym nie zależy na byciu kimś więcej niż kucharką, nianią i materacem.
          Weź też pod uwagę, że nie oceniamy tu związku np. lekarza z habilitacją z nauczycielką niemieckiego - bo w tym przypadku, pomimo, że tylko jedno z nich ma tytuły naukowe a drugie nie - nie zachodzi ów "mezalians" - oboje mają solidne wykształcenie i oboje pracują w zawodach tzw. inteligenckich. Tu jest mowa o osobie na poziomie bardzo wysokim związanej z osobą na poziomie wykształcenia de facto zerowym, o pracowniku naukowym związanym z osobą pracującą fizycznie. I zupełnie serio - nie znam osoby inteligentnej i ambitnej, która MAJĄC WARUNKI - nie zaczęłaby czegoś robić w kwestii zniwelowania przepaści środowiskowej. Jeśli kobieta daje się partnerowi ZMUSIĆ do niezgodnego z jej umysłowością i preferencjami układu to nie jest ani ambitna ani inteligentna.
      • katriel Re: Mezalianse? 31.07.16, 01:49
        > profesor [a więc człowiek z założenia wykształcony, obyty i na poziomie]

        Profesor z założenia musi być wykształcony. Obyty i na poziomie być nie musi, niby z jakiej racji? Może humaniści to jeszcze, ale profesor w dziedzinie nauk ścisłych, przyrodniczych czy technicznych może spokojnie łączyć dużą wiedzę w swojej dziedzinie i wysoką inteligencję z plebejskimi gustami kulturalnymi i zamiłowaniem do prostych przyjemności.
      • katriel Re: Mezalianse? 31.07.16, 01:49
        > profesor [a więc człowiek z założenia wykształcony, obyty i na poziomie]

        Profesor z założenia musi być wykształcony. Obyty i na poziomie być nie musi, niby z jakiej racji? Może humaniści to jeszcze, ale profesor w dziedzinie nauk ścisłych, przyrodniczych czy technicznych może spokojnie łączyć dużą wiedzę w swojej dziedzinie i wysoką inteligencję z plebejskimi gustami kulturalnymi i zamiłowaniem do prostych przyjemności.
      • facetidealny Re: Mezalianse? 31.07.16, 08:16
        vi_san napisała:
        Ale profesor [a więc człowiek z założenia wykształcony, obyty i n
        > a poziomie]

        Napisz o tym obyciu poziomie do panny profesor Krystyny Pawłowicz big_grin
        • vi_san Re: Mezalianse? 31.07.16, 08:32
          Też prawda. big_grin No, jakoś jednak większość ludzi robiących kariery naukowe [nie twierdzę, ze wszyscy, ale WIĘKSZOŚĆ] te ogólne "obycie" posiada i zachować się oraz prowadzić kulturalną konwersację towarzyską umie. big_grin
          • berdebul Re: Mezalianse? 31.07.16, 18:44
            Chyba nie znasz zbyt wielu profesorów. big_grin Nigdzie nie widziałam brudniejszych łazienek niż w jednym z wiodących ośrodków naukowych w Polsce. I nigdy nie spotkałam większego chamidła, niż pewien profesor, który prezentuje niesamowitą pogardę wobec każdego bez nominacji profesorskiej.
      • wheels.of.steel Elektryk może mieć wyższy status od profesora 31.07.16, 10:53
        Nie dość, że więcej zarobi, to świetny fachowiec który dorobił się własnej firmy budzi większy respekt niż kiepski profesor. Zwłaszcza, że dzisiaj ze zwykłych doktorów robi się na uczelniach na siłę dr hab., żeby spełniać statystyki. A starsze pokolenie to często zasiedziałe wygi z PRL-u, które nie rozwijają się od lat.
        • wheels.of.steel Re: Elektryk może mieć wyższy status od profesora 31.07.16, 10:59
          A już tym bardziej ?tak naprawdę wyżej wykształcony jest spawacz z całym skoroszytem różnych certyfikatów (nie mówię o leszczu co ma tylko uprawnienia na MIG oraz góra TIG i spawa płoty u "prywaciarza" za 2 tysiące) niż ktoś po kiepskich studiach?.
    • tajemnicza.a.m Re: Mezalianse? 30.07.16, 10:58
      Znam.

      Profesor i niepracująca Ukrainka z mentalnością wiadomo jaką. Całkiem bystra i inteligentna ale oporna bo chęci brak. Ale jakaż to blondynka..ech. On rzucił dla niej żonę a ona rzuciła jego. On dziś jest sam no chyba, że ma tam jakieś ukryte romanse.

      Znam paru facetów z kasą co mają niżej wykształcone żony, fajne miłe i żyją ok.

      Znam panią taką ogarniętą, swoja działalność, po studiach i ma w domu męża co pracuje za granicą fizycznie.

      Znam panią co ma swoją działalność, hodowlę, dorabia za granicą, jest po studiach a on bezrobotny elektryk, który opiekuje się psami podczas gdy ona jest na kontakcie. Niestety robi to tak, że codziennie dzwoni a tu mu instrukcje podaje telefonicznie a potem opieprza z 10 razy.
      I co dziwne narzeka, narzeka ale iskrzy między nimi big_grin Sama była zdziwiona.

      I znam kupę małżeństw ( zapewne nie ematkowych) dobranych pod siebie - studia, podobny poziom intelektualny, ta sama branża ( lekarze, prawnicy, pracownicy biur) a zdradzają się na potęgę. Rekordzista zalicza pod nosem żony w tym samym miejscu pracy. Na wielu nie da się patrzeć -żyją jak cyborgi obok siebie, dla innych, dla pozorów.

      Znam całą masę par, które widuje tylko z widzenia - z pozoru się trzymają jak trzeba big_grin

      Znam kilak par tych samych statusów ( tak lepiej znam) mają swoje wzloty i upadki ale tworzą raczej fajne małżeństwa. Sporo tych par nawet bym rzekła.

      Znam parę gdzie jedno jest mocno chore..itp

      Myślę, że to zależy od ludzi i chemii - ogólnie od wielu czynników. Niektórzy nie idą za głosem serca tylko tego co ludzie powiedzą i czy są szczęśliwsi? Hmm

      Nie lubie generalizowania i fajnie, że to się pokrywa w życiu czyli że różnie bywa. Świat jest w tedy taki jakiś przystępny.
    • figrut Re: Mezalianse? 30.07.16, 12:49
      Znam. Ona jest stomatologiem, on mechanikiem samochodowym. Ludzie po sześćdziesiątce. Kolejne, ona sprzątaczką w szkole, on prokuratorem - w okolicach pięćdziesiątki. Ona jest kucharką w przedszkolu, on burmistrzem w tym samym miasteczku. Obydwoje po czterdziestce.
    • gaga-sie Re: Mezalianse? 30.07.16, 12:58
      Znam, on z bogatej, wykształconej rodziny, sam też z tytułem profesora, ona z biednej-wychowywana przez nieporadną i pogubioną życiowo samotną matkę. Oj nie miała lekko z początku, bo jego rodzina dawała jej popalić, on też nie był super troskliwy. Obecnie mają dorosłe dzieci, są świetnym małżeństwem, ona z sercem na dłoni-pomaga wielu osobom,wspiera mamę i chorą siostrę, on pod jej wpływem przeszedł na dobrą stronę mocysmile
    • mamma_2012 Re: Mezalianse? 30.07.16, 13:11
      OT
      Nie mezalians, ale tak właśnie przyszło mi do głowy. Znam małżeństwo, gdzie mąż ma skrajną otyłość, a kobieta jest chudsza od Angeliny w najgorszych momentach życia.
      Poza tym mniej więcej dopasowaniwink
      • taki-sobie-nick Re: Mezalianse? 30.07.16, 19:45
        mamma_2012 napisała:

        > OT
        > Nie mezalians, ale tak właśnie przyszło mi do głowy. Znam małżeństwo, gdzie mąż
        > ma skrajną otyłość

        i.zdrowie.wp.pl/gfx/wpfitnes/pl/defaultgalerie/36/822/1/1354290608.jpg
        ?
        • mamma_2012 Re: Mezalianse? 30.07.16, 19:55
          Dokładnie ten klimat. Jeszcze się rusza, ale czy jutro da radę nikt nie wie.
          • taki-sobie-nick Re: Mezalianse? 30.07.16, 20:45
            mamma_2012 napisała:

            > Dokładnie ten klimat. Jeszcze się rusza, ale czy jutro da radę nikt nie wie.

            A do lekarza by nie poszedł...?
    • kaz_nodzieja Re: Mezalianse? 30.07.16, 17:46
      On profesor- Ty sprzątająca? Wierzę.
      • hemp_plant Re: Mezalianse? 30.07.16, 20:41
        Eeeee. To do mnie? Nie ten typ mezaliansu- i to JA go popelnilam big_grin
    • kfugktru23 Niski z wysoką? 31.07.16, 08:36
      100/100
    • wuika Re: Mezalianse? 31.07.16, 08:44
      Znam jeden przypadek nie tak drastyczny. Pani ekonomistka po studiach i pan z trudem kończący podstawówkę. Są parą do tej pory, pani nadal zdarza się wypominać mężowi jest wykształcenie (a raczej jego brak), co dziwi, wszak tego nie ukrywał.
    • andaba Re: Mezalianse? 31.07.16, 08:49
      Chyba dość częste są pary - ona po studiach, on po zawodówce, po prostu więcej dziewcząt niż chłopców się kiedyś kształciło, facetowi wystarczyła zawodówka, żeby mieć dobry zawód i forsę.
      Niekoniecznie oznacza to różnice klasowe, intelektualne, czy majątkowe.
      • wheels.of.steel Re: Mezalianse? 31.07.16, 10:57
        Zgadzam się z Tobą. Zwłaszcza, że tak naprawdę wyżej wykształcony jest spawacz z całym skoroszytem różnych certyfikatów (nie mówię o leszczu co ma tylko uprawnienia na MIG oraz góra TIG i spawa płoty u "prywaciarza" za 2 tysiące) niż ktoś po kiepskich studiach.
    • swiezynka77 Re: Mezalianse? 31.07.16, 09:07
      kobieta po wymagających intelektualnie studiach, robi w życiu co prawda coś innego ale bardzo inteligentna, z dużą wiedzą ogólną - i facet pracujący fizycznie, bez studiów (owszem znam bardzo mądrych ludzi bez studiów ale to nie ten przypadek). nienajlepsze małżeństwo, parę razy już była mowa o rozwodzie. nie bezpośrednio z powodu różnic intelektualnych ale pośrednio trochę tak.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka