Dodaj do ulubionych

Materialistyczne podejście do życia

02.10.05, 21:11
Jestem antymaterialistą.
Lekkim antymaterialistą.
Typowy antymaterialista nie ma nic albo ma niewiele. A ja mam sporo.
Ale do rzeczy - Od pewnego czasu w rozmowach z innymi lub w czasie własnych przemyśleń określam siebie jako antymaterialistę. Do końca nie jestem przekonany czy to właściwe określenie i czy mogę go używać bowiem: mam trochę kasy, dobrze zarabiam, pracuję w dobrej firmie, jeżdżę dobrym samochodem niemniej coraz częściej podczas rozmów z ludźmi różnego pokroju, wykształcenia i zasobności portfela zaczęło mnie denerwować, że większość rzeczy kręci się wokół tego "czy ktoś ma kasę" oraz "ile jej ma"


Przykłady:
1. Mówię komuś komplement że ma ładne meble w kuchni, a ktoś odpowiada " nic dziwnego w końcu kosztowały 15 tys pln.
2. Ktoś zapytany przeze mnie jak się pracuje koledze X w nowej firmie - zamiast coś powiedzieć na temat sfery pracy, wyzwań - odpowiada o tym koledze " dobrze, dostał od firmy Passata" . Zapytany o to samo 0,5 roku i 1 rok później - udziela identycznej odpowiedzi. Nic więcej.
3. Spotykając się ze znajomymi, z którymi nie widzieliśmy się kilka lat, po kurtuazyjnym pytaniu " co słychać" i " gdzie mieszkacie" pada jako 3 -cie pytanie " ile metrów ma wasze mieszkanie"
4. Po przyjeździe z wakacji z egzotycznego kraju nikt nie pyta cię o doznania z wyjazdu (poza kurtuazyjnym "jak było? ) tylko w 2-gim lub 3-cim pytaniu pyta cię "ile wydałeś na ten wyjazd" tworząc w ten sposób też okazję żeby powiedzieć (raczej policytować się) ile to on wydał na wyjazd.

Dodatkowo, denerwuje mnie np.:
- chodzenie po marketach budowlanych pośród ludzi którzy zastanawiają się czy lepiej kupić sedes za 100 czy też za 700 pln.
- Patrzenie na ludzi którzy chodzą po galeriach handlowych w celu spędzania wolnego czasu tudzież kupienia sobie 10-tej pary spodni.
- Licytowanie się pomiędzy ludźmi kto ma jaki model telewizora a TV
- Wyniosłe spojrzenie kierowcy BMW na kierowcę małego fiata w stojących na światłach- samochodach
- i wiele innych zachowań które mają jedną cechę wspólną - materialistyczne podejście.

Chcę poznać wasze opinie na ten temat, szczególnie osób mających podobne poglądy.
Przyjęło się że typowy antymaterialista to ten obdarty, zarośnięty kontestator w pogniecionym ubraniu. (Tzn ludzie lubią takie typowe symbole - jak hiphopowiec - to musi być łysy i w dresie, jak alterglobalista - to człowiek z dziwnymi włosami, regularnie biorący udział w przemarszach z nośnymi hasłami na tablicach itp.)

Czy może być antymaterialistą osoba taka jak ja ? Tzn. osoba w miarę majętna, pracująca w korporacji, itp. itd.
Czy ktoś z was ma podobne poglądy ? Może masz podobny status materialny i podobne poglądy ? Czy warto w ogóle o takich rzeczach rozmawiać i o głośno się zastanawiać ? (Przez takie głośne dywagowanie i lekkie krytykowanie postaw materialistycznych straciłem paru znajomych - no cóż ale pewnie z 97% ludzi na świecie to ludzie uwielbiający konsumpcję dóbr wszelakich. Czy coś w ogóle daje takie zastanawianie się nad tym tematem poza wewnętrznym zadowoleniem że "ja jestem OK." a inni " przesiąknięci filozofią kasy - materialiści" .

Nie chcę porad typu: "zaszyj się w pustelni, wyzbądź się dóbr, dołącz do komuny hippisowskiej" itp.itd. To zbyt daleko posunięte działania. Obecnie po części realizuję się i pomagam materialnie biednym - ale to osobny wątek.

Czy potraficie mnie zaszufladkować do jakiejś grupy ? Do jakiej ? Wygodnych antymaterialstów ? Czy są w ogóle takie ruchy , trendy w Europie Zachodniej ? Jeśli tak to czy są w Polsce ? A może nie ma na to jeszcze mody ? To może warto coś uruchomić, zorganizować coś takiego ? Tylko co ? - towarzystwo "wygodnych antymaterialstów" ? I w jakim celu ? - żeby sobie pogadać ?

Jak widać zadałem masę pytań, ale to wszystko żeby sprowokować was do odpowiedzi, wniosków, pomysłów itp. itd. Szukam ludzi o podobnych poglądach.

Obserwuj wątek
    • exwitch Re: Materialistyczne podejście do życia 02.10.05, 21:44
      Jesteś moją bratnią duszą.:) Myślę i czuję podobnie jak ty, rownież zostawiłam
      parę znajomych osób własnie ze względu na męczące podejście do drugiego
      człowieka takie odczłowiczające. Typu, a co robisz, jakim samochodem
      jeździsz,ile zarabiasz a X ma aż tyle itp.
      Myślę, że to jest, jak w czasch Rubensowskich:)) Kiedy otyłe panie były w
      modzie, i kobieta o wybujałych kształtach i fałdach tłuszczu była ideałem
      piękna. A wszystko dlatego,że brakowało jedzenia i ludzie, przymierali głodem
      oraz chłodem.Podobnie teraz z materializmem.
    • solaris_38 bądzcie szczesliwi 02.10.05, 21:57
      jesteś teraz w okresie przejściowym

      to dobrze że szanujesz sprawy matrialne bo one zasługują na szacunek

      wiele sie moze teraz zmienioć w twoim zyciu
      energia zmiany sie w tobie już szamota coraz mocniej

      ustalieś swoje bezpieczeństwo w świecie amterialnym a teraz czujesz że
      potzrebujesz więcej

      daj spokój znajomym
      nie zrywaj ani nie złosc się

      oni doszli do etapu wartości materialnych , zrozumieli madrości zwiazne z
      prosukowaniem zdobywaniem i unwestowaniem
      moze pozstaną na tym etapie

      jesli będa miec wiecej energii TEŻ poszukają czegoś więcej

      je sli nie
      niech będą szczesliwi tam gdzie są

      a ty jesli czujesz że chesz isć dalej IDZ
      czy nie piekna podróż cię czeka ?
      tajemnicza i niepewna ?

      skad wiesz kim jeszcze będziesz i gdzie ....
      • nabij_faje Re: bądzcie szczesliwi 02.10.05, 21:59
        rewelacja :D:D
      • tubu5000 Re: bądzcie szczesliwi 05.10.05, 02:27
        w koncu ktos sie wypowiedzial po ludzku na tym forum :)
        • solaris_38 homusiowa 06.10.05, 00:49
          ludzka cześc mnie dziękuje :)
    • jula09 Re: Materialistyczne podejście do życia 02.10.05, 22:11
      Byt określa świadomość.
      Prawdopodobnie wychowałeś się w dość zamoznej rodzinie
      i wiesz jakie wartości są najważniejsze w życiu.
      Masz racje że wiekszość ludzi podchodzi do zycia tak jak opisałeś. Nie tak
      dawno jeden z moich znajomych wybierał sie na krótki wypad w Bory Tucholskie.
      Nim zdażylam zapytać o piękno przyrody w tym regionie usłyszałam że hotel jest
      tam bardzo drogi chociaż wcale nie miałam zamiaru pytać o koszty pobytu.
      • km500 Re: Materialistyczne podejście do życia 02.10.05, 23:00
        >>>>>Prawdopodobnie wychowałeś się w dość zamoznej rodzinie
        >>>>>i wiesz jakie wartości są najważniejsze w życiu.

        Wychowałem się w zwykłej rodzinie takiej jak było wiele w PRL czyli ani biednej ani zamożnej. Od rodziców nic nie dostałem w sensie materialnym gdyż nie chiałem bo mocno wierzyłem we własne siły i się udało. Zatem kariera zawodowa i obecne dobra materialne które posiadam pochodzą z mojej pracy + kilka kredytów : )
        • femmina1 Re: Materialistyczne podejście do życia 02.10.05, 23:24
          jeny, sa jeszcze normalni ludzie :)

          pozdrawiam
          Kobietka
    • r.richelieu Re: Materialistyczne podejście do życia 03.10.05, 01:14
      bo gadanie o cenach jest łatwiejsze niż o wartościach. Szybki konkret jak
      dwulatkowi, nie i koniec, bo więcej nie zrozumie. Zamiast zagłębiać się w
      dochodzenie czy Jan Kowalski, który tak pięknie opowiada o Borach Tucholskich,
      jest estetą, ekologiem, romantykiem czy wariatem, ma się na widelcu Kowalski -
      1000 za wyjazd, cienki bolek znaczy. Lenistwo po prostu, ale lenistwo troszkie
      usprawiedliwione, bo drzewiej człowiek spotykał w życiu dużo mniej ludzi niż
      teraz i miał czas się nad każdym z nich zastanowić. Teraz szufladkuje i prędzej
      wybierze człowieka mu potrzebnego niż po prostu dobrego.
    • woman4 polecam ksiazke, moze dowiesz sie wiecej 03.10.05, 02:46
      Czytalam ciekawy artykul w miesieczniku Charaktery pt: "Polakow Portet
      Prawdziwy", w ktorym polecono ksiazke "Jak Polacy przegrywaja, jak Polacy
      wygrywaja" a oto jej fragment:
      "Jestesmy nastawieni materialistycznie.
      Wydaje sie nam, ze to raczej pieniadze daja szczescie, a nie ciekawa praca,
      milosc, awans czy slawa. Cenimy sukces tym bardziej, im latwiej zostal
      osiagniety". TO CHYBY CALA PRAWDA O NAS POLAKACH, a ksiazka moze dostarczyc Ci
      jeszcze innych odpowiedzi na Twoje pytania.

      Jasne, ze w Polsce wszystko sie kreci wokol kasy, a przestajesz sie nia
      cieszyc, jak dojrzejesz do innych wartosci i po osiagnieciu juz jakiegos tam
      standardu zycia. Prosty przyklad, zawsze bylam zwariowana na punkcie muzyki, na
      studiach kupienie CD raz na jakis czas sprawialo mi tyle radosci a teraz... ide
      do sklepu, kupie 3 CDs i wcale nie wariuje ze szczescia. Przykladow mozna
      mnozyc i mnozyc. Ile mozna kupowac ciuchow, telewizorow, kosmetykow i innych
      mniejszych dobr, bo na wieksze niekoniecznie starcza kasy (mam na mysli dom
      albo jakies wieksze mieszkanie lub chata w Toskanii), to w pewnym momencie nie
      CIESZY. I stwierdzenie "pieniadze szczescia nie daja" jest jak najbardziej
      aktualne (nie mylic pieniedzy z klasycznymi polskimi wyplatami, ktore na pewno
      szczescia nie zapewnia).
      Generalnie wszyscy rozmawiaja o kasie (ja tez), ale oprocz pytania: ile
      kosztowal cie urlop na Kubie? zapytalabym czy np. byles w jungli w Baracoa i
      jak czesto miales okazje tanczyc Salse? To zdecydowanie ciekawsze opowiastki.
      Poza tym zalezy od znajomych, jakie oni maja priorytety i co dla nich wazne, bo
      wlasnie takie tematy sie porusza.

      Na Zachodzie tez kalkuluja, ale tutaj wiecej stawia sie na zdrowie, sport,
      wypoczynek a nie na nowosci Plasma TV czy tez hity z satelity. Jest inny model
      zycia i nie rozmawia sie wiele o kasie (a juz tym bardziej o zarobkach!), a
      jezeli juz to o ubezpieczeniach i polisach:-) Nie mozna porownywac.

      Moda na antymaterialistow w Polsce nie nie pojawi:-)
      A Tobie proponuje isc dalej do przodu, materialisci znajomi nie warci sa
      wielkiego zachodu ale kontakt z ludzmi jest na pewno potrzebny. Moze sprobuj
      skierowac pogawedki na przyjemniejsze, ciekawsze tematy niz kasa, ale to musi
      byc obustronne zainteresowanie, inaczej bedzie to monolog. Widocznie masz
      kontakt z ludzmi, ktorzy po prostu nie maja nic ciekawgo do powiedzenia, zero
      pasji zyciowych...masakra! Czyli "wyscig po kase" nadal kroluje w salonach:-)

      A co do stowarzyszenia polskich "antymaterialistow", mysle ze takich ludzi
      bylaby garstka i lepiej faktycznie pomoc ubozszym niz tylko dyskutowac i
      dyskutowac.

      Ciekawy watek poruszyles.

      • exwitch Re: polecam ksiazke, moze dowiesz sie wiecej 03.10.05, 09:59
        Tym bardziej jest to smutne ponieważ, wielu z Polaków, opowiada się za religią i
        wiarą a Boga, która sama w sobie podpowiada człowiekowi jego właściwy cel
        ziemskiego żywota.
    • korniz Re: Materialistyczne podejście do życia 03.10.05, 10:05
      Możemy sobie podać ręce.Też mnie to denerwuje że ludzie dopytują się ile
      zarabiasz ile zaoszczedziles co masz nowego i za ile.Wynika to z tego że ludzie
      nawzajem sobie zazdroszczą ,cieszą sie że ktoś tam ma gorszy telewizor ,czy
      mniejszy metraz czy mniej zarabia,bo ten ktoś nie jest dla nich
      zagrożeniem.Natomiast wkurzają się jak widzą ,że komus sie lepiej powodzi ,ma
      lepsze mieszkanie samochód- to już jest dla nich wrogiem.Jest taka rewalizacja
      miedzy ludzmi ,nikt nie chce byc gorszy i wiscigują się między sobą.To jest
      chore.Ludziom brakuje w życiu Boga uświadomienie sobie że On jest najważniejszy
      w życiu a nie jakis wyścig ,czy rewalizacja.Podchodzę do życia właśnie
      tak ,dziekuję Bogu za to co mi daje i nie mam zamiaru interesowac sie kto co ma
      i ile ma i dużo lepiej mi się żyje.A musze się przyznać że kiedyś byłam właśnie
      taka też się interesowalam kto co ma,ale teraz wiem nie warto, szkoda nerwów.
    • drak62 Re: Materialistyczne podejście do życia 03.10.05, 10:49
      TRudno sié z tobá nie zgodzić przy czym wydaje mi się ża należałoby odróżnić
      dziki pęd za dobrami materialnymi podszyty snobizmem od chęci nabywania
      podstawowych produktów materialnych dobrej solidnej jakości.
      Cjcąc kuoić dobrej jakości produkt trzeba za niego zapłacic więcej niż za
      produkt tandentny i nie chodzi o to aby szpanować nowym gadżetem tylko
      ciezyć sie z tegoi że kupiony produkt nnie rozleci się po kilku tygodniach.
      Jednocześnie potępiam obnoszenie sie ze swoim statusem materialnym, ludzie z
      klasą z regóły sa bardzo powściagliwi.
    • psychopata.z.borderline Re: Materialistyczne podejście do życia 03.10.05, 10:53
      Taki mamy obecnie trend, który zapocząkowały amerykańskie korporacje,
      europejskie później też. Pamietam ze studiów, 90% znajomych marzyło o dostaniu
      sie do wielkiej 5 doradczej. Jendej z nich udało się i prawdą jest, że
      tematyka, którą opisałeś jest jej najbliższa. Nigdy mnie tam nie ciągnęło, z
      jednej prostej przyczyny: jestem zbyt leniwa. A tematyka, kto co kupił i za
      ile nie interesuje mnie. Między innymi dlatego wolę posiedzieć na forum, niż
      gonić po marketach i pić w towarzystwie to, co wypada.
    • hieroglif1 Re: Materialistyczne podejście do życia 03.10.05, 11:31
      > Dodatkowo, denerwuje mnie
    • amaterasu1 do km 03.10.05, 15:07
      Czemu chcesz, żeby Cię wsadzić do szufladki?
      • km500 Re: do km 03.10.05, 20:49
        amaterasu1 napisała:
        > Czemu chcesz, żeby Cię wsadzić do szufladki?

        gdyż wtedy będę wiedział czy taka szufladka istnieje i jak sie nazywa
        • amaterasu1 Re: do km 03.10.05, 22:42
          No tak, ale czemu chcesz być W SZUFLADCE?
          Z innymi (dziwnymi) raźniej?
          Szuflandia dla każdego?
          :)
          • exwitch Re: A czemu na siłę chcesz go do szuflady wpakować 04.10.05, 10:01
            amaterasu1 napisała:

            > No tak, ale czemu chcesz być W SZUFLADCE?
            > Z innymi (dziwnymi) raźniej?
            > Szuflandia dla każdego?
            > :)

            Jak sam/a widzisz on się do szufladki nie wciska ze swoimi poglądami, wręcz
            odwrotnie, szuka głębszej myśli w życiu. Do szufladek pakują ludzi, osobnicy
            trywialni, których ciasnota umysłowa nakazuje im wszystko czego nie są w stanie
            pojąć, poszufladkować i oznaczyć numerem.

            Czy ludzie, którzy nie mają zamiaru rozprawiać, ani dyskutować na tematy zysków
            materialnych są dla ciebie ..."dziwni"?! Ekscentryczne są jedynie twoje pytania,
            co świadczy, że sam pochodzisz z bagiennych nizin umysłowych.A szkoda, bo
            prawdziwe bogactwo znajduje się poza materią...

            ________________
            "Najtrudniejsze do zniesienia są rady doświadczonego kretyna."
            • amaterasu1 do exwitch 04.10.05, 16:33
              Widzę, że nie załapałaś kontekstu, ale nie szkodzi, nie wszyscy lubią polskie
              komedie.
              Na kategorie trzeba uważać, bo łatwo mogą stać się sposobem na odgradzanie się
              od innych ludzi, którzy może wbrew pozorom nie są wcale tak od nas inni. Stąd
              moje pytanie - czemu km ich potrzebuje. Przeczytaj DOKŁADNIE jego wypowiedź,
              sam w niej prosi nas o wstawienie do szufladki.
              A stwierdzając, że pochodzę "z bagiennych nizin umysłowych" tylko dlatego, że
              nie rozumiesz pytania - wystawiasz sobie konkretną wizytówkę. Zresztą inne
              Twoje wypowiedzi są bardzo kategoryczne i pełne czarno-białego myślenia.
              A poza tym pytanie nie było do CIebie, czekam na odpowiedź km.
          • km500 Re: do km 04.10.05, 22:54
            >>>No tak, ale czemu chcesz być W SZUFLADCE?
            >>>Z innymi (dziwnymi) raźniej?
            >>>>Szuflandia dla każdego?
            >>>>>:)
            Słowo >Szufladkowanie< ma u nas raczej znaczenie negatywne, pomimo to szukam takiego zaszufladkowania lub innymi słowy – zaklasyfikowania.

            Po prostu zastanawiam się jak moje poglądy pozycjonują mnie na mapie nurtów, idei, subkultur itp. I ponieważ ten świat materialny mnie mierzi szukam jakiejś przynależności do ww nurtów, idei, subkultur, trendów itp. Sam nie wiem jak to nazwać.
            Taka przynależność daje ci siłę, że są inni ludzi podobnie myślący i twój pogląd nie jest jakimś szalonym odosobnionym pomysłem.

            Każdy szuka jakiejś konkretnej społeczności lub etykiety na to co robi lub na swoje poglądy. Przykłady : – młodzi zdolni cięzko pracujący, nie zakładający rodzin przed 30-tką to yuppies, osoby negujące politykę Busha, krajów zachodnich oraz przeciwne globalizacji – to altergobaliści. Itp. itd.

            • vitoria3 Re: do km 05.10.05, 09:15
              Ok, rozumiem.

              To może moje stanowisko, żebyś wiedział czemu tak dopytuję.
              Mam, podobnie jak wszyscy chyba, wokół siebie mnóstwo osób dla których bogactwo
              materialne jest wyznacznikiem twojej wartości. Zjawisko podobne jak w Stanach,
              tylko że tam to jest na znacznie większą skalę ( to na pocieszenie :)
              Cała rodzina mojego męża jest taka np. (poza nim, oczywiście!!!!) Aż wydawało
              mi się to nieprawdopodobne, że można tak myśleć, serio, a tu się okazało że to
              jak najbardziej serio. OOOO, to się zdziwiłam.
              Mnie to zjawisko nie wkurza, dziwi raczej. Mam tu bliskie podejście do j_ar
              ze "kibel za 700?.. no coz.. moze
              ladny chociaz? ;)" i jest to chyba jedyny sposób na rozmowę z ludźmi, których
              system wartości jest tak kompletnie odmienny od mojego.
              I nie ma to nic wspólnego z kontestowaniem materii - szanuję pracę, zarobione
              pieniądze, ale nie mogłabym pracować tylko dla kasy np. Musi być coś więcej.

              I teraz w kontekście Twojej odpowiedzi rozumiem Twoją potrzebę etykietki.
              Stara maslowowska potrzeba przynależności - podstawowa potrzeba człowieka.
              Racja, każdy ją ma.
              Chodziło mi tylko o przesunięcie ciężaru gatunkowego.
              Żebyś nie czekał na to jaką etykietkę dostaniesz od innych. Rób to, co lubisz,
              nie przejmuj się, ludzie podobnie myślący szybko się znajdą. Razem z
              odpowiednią etykietką :)
              Bo wiesz, wbrew pozorom tych dla których nowy stół w jadalni nie jest celem
              życia jest mnóstwo. Tylko po co się z tym obnosić wśród tych, dla których jest.

              Z mojej działki - Jasne, śliczny ten wasz stół za 5000 zł. (a w myśli -
              Spotkamy się za pół roku. O ile w ogóle)....Heh. NUUUUDY
              I ja wracam do swoich zajęć i oni do swoich.
              Szkoda mi czasu na takie SPOTKANIA. Więc go nie tracę ;)
              Pozdrawiam
            • amaterasu1 Re: do km 05.10.05, 09:19
              Ok, rozumiem.

              To może moje stanowisko, żebyś wiedział czemu tak dopytuję.
              Mam, podobnie jak wszyscy chyba, wokół siebie mnóstwo osób dla których bogactwo
              materialne jest wyznacznikiem twojej wartości. Zjawisko podobne jak w Stanach,
              tylko że tam to jest na znacznie większą skalę ( to na pocieszenie :)
              Cała rodzina mojego męża jest taka np. (poza nim, czywiście!!!!) Aż wydawało mi
              się to nieprawdopodobne, że można tak myśleć, serio, a tu się okazało że to jak
              najbardziej serio. OOOO, to się zdziwiłam.
              Mnie to zjawisko nie wkurza, dziwi raczej. Mam tu bliskie podejście do j_ar
              ze "kibel za 700?.. no coz.. moze
              ladny chociaz? ;)" i jest to chyba jedyny sposób na rozmowę z ludźmi, których
              system wartości jest tak kompletnie odmienny od mojego.
              I nie ma to nic wspólnego z kontestowaniem materii - szanuję pracę, zarobione
              pieniądze, ale nie mogłabym pracować tylko dla kasy np. Musi być coś więcej.

              I teraz w kontekście Twojej odpowiedzi rozumiem Twoją potrzebę etykietki.
              Stara maslowowska potrzeba przynależności - podstawowa potrzeba człowieka.
              Racja, każdy ją ma.
              Chodziło mi tylko o przesunięcie ciężaru gatunkowego.
              Żebyś nie czekał na to jaką etykietkę dostaniesz od innych. Rób to, co lubisz,
              nie przejmuj się, ludzie podobnie myślący szybko się znajdą. Razem z
              odpowiednią etykietką :)
              Bo wiesz, wbrew pozorom tych dla których nowy stół w jadalni nie jest celem
              życia jest mnóstwo. Tylko po co się z tym obnosić wśród tych, dla których jest.

              Z mojej działki - Jasne, śliczny ten wasz stół za 5000 zł. (a w myśli -
              Spotkamy się za pół roku. O ile w ogóle)....Heh. NUUUUDY
              I ja wracam do swoich zajęć i oni do swoich.
              Szkoda mi czasu na takie SPOTKANIA. Więc go nie tracę ;)
              Pozdrawiam
            • anuti1 Re: do km 05.10.05, 11:19
              Mam dla Ciebie szufladkę: "Ludzie pozytywnie zakręceni"
              Witam w klubie :-)
    • k.j Re: Materialistyczne podejście do życia 04.10.05, 10:50
      Wedlug mnie "materialistow" nie okresla sie na podstawie posiadanych przez nich
      dobr materialnych, ale ich podejscia do zycia. Od ich charakteru zalezy do
      jakiej grupy sie ich "szufladkuje". Materialista moze byc nawet osoba, ktora
      bardzo malo posiada, ale najwyzsza wartoscia jest dla niej chec posiadania
      wiecej i tym ona kieruje sie w zyciu. Zauwaza tylko osoby majetne i tylko te
      dla niej sie licza, bo moga jej cos dac. Ty, zdaje sie, nie jestes materialista
      • exwitch Re: Materialistyczne podejście do życia 04.10.05, 10:53
        k.j napisała:

        > Wedlug mnie "materialistow" nie okresla sie na podstawie posiadanych przez nich
        >
        > dobr materialnych, ale ich podejscia do zycia. Od ich charakteru zalezy do
        > jakiej grupy sie ich "szufladkuje". Materialista moze byc nawet osoba, ktora
        > bardzo malo posiada, ale najwyzsza wartoscia jest dla niej chec posiadania
        > wiecej i tym ona kieruje sie w zyciu. Zauwaza tylko osoby majetne i tylko te
        > dla niej sie licza, bo moga jej cos dac. Ty, zdaje sie, nie jestes materialista
        >
        I właśnie takich ludzi nie zaliczam do grona moich przyjaciół...
    • j_ar Re: Materialistyczne podejście do życia 04.10.05, 11:29
      mnie jakos nie rażą twoje przyklady, ot, tacy ludzie, takie ich problemy...
      tez sie pytam czasem ile ktos wydal na wyjazd, i nie wynika to wcale z checi
      licytacji, ale ze zwyklej ciekawosci, jak i ile metrow ma nowe mieszkanie
      znajomych... jak chce porozmawiac o sprawach niematerialnych to po prostu o
      nich rozmawiam, kiedy jest czas do tego.. a ze kibel za 700?.. no coz.. moze
      ladny chociaz? ;)
      • luty10 Re: Materialistyczne podejście do życia 04.10.05, 11:45
        _ar napisał: ..

        a ze kibel za 700?.. no coz.. moze
        > ladny chociaz? ;)

        ale czego 700...?
        bo mnie to zainteresowalo....:)
        • j_ar Re: Materialistyczne podejście do życia 04.10.05, 11:51
          luty10 napisał:
          > ale czego 700...?
          > bo mnie to zainteresowalo....:)

          sadzilem ze euro, bo w pln to nie taki znowy wystrzal ;)
          • luty10 Re: Materialistyczne podejście do życia 04.10.05, 11:53
            j_ar napisał:

            > luty10 napisał:
            > > ale czego 700...?
            > > bo mnie to zainteresowalo....:)
            >
            > sadzilem ze euro, bo w pln to nie taki znowy wystrzal ;)

            rany, to w Polsce euro juz macie, nie wiedzialem...
            >
          • yoosh Re: Materialistyczne podejście do życia 04.10.05, 11:54
            Najlepszy wysadzany diamentam-ipodczas s...a masz wrazenie,ze siedzisz na
            tronie:))))))))))))
    • justyna41 Re: Materialistyczne podejście do życia 04.10.05, 12:05
      Czy może być antymaterialistą osoba taka jak ja ? Tzn. osoba w miarę majętna, p
      > racująca w korporacji, itp. itd.

      Może, to zależy nie od tego ile masz pieniędzy, tylko jaki masz do nich
      stosunek.

      > Czy ktoś z was ma podobne poglądy ? Może masz podobny status materialny i
      podobne poglądy ?

      Nie jesteś sam ;)

      Czy warto w ogóle o takich rzeczach rozmawiać i o głośno się zastanawiać ?

      Myslę, że warto, ja rozmawiam, ale tylko z przyjaciółmi.

      (Przez takie głośne dywagowanie i lekkie krytykowanie postaw materialistycznych
      straciłem paru znajomych - no cóż ale pewnie z 97% ludzi na świecie to ludzie
      uwielbiający konsumpcję dóbr wszelakich. Czy coś w ogóle daje takie
      zastanawianie się nad tym tematem poza wewnętrznym zadowoleniem że "ja jestem
      OK." a inni " przesiąknięci filozofią kasy - materialiści" .

      Na pewno daje, ale muszę się przyznać, że ja też czuję wyższość nad innymi z
      tego powodu.



      • luty10 Re: Materialistyczne podejście do życia 04.10.05, 12:12
        bo do zycia trzeba podejsc ze spokojem i rozwaga...
        i wykorzystywac nadarzajace sie okazje

        jak spotkam jakiego filozofa, to nie bede gadal z nim o kasie, tylko o filozofii

        ale jak spotkam materialiste, to prosze bardzo, moge gadac o kiblach nawet...
        oni tez maja wiedze...:)
        • justyna41 Re: Materialistyczne podejście do życia 04.10.05, 12:29
          Może wiesz jak to zrobić, żeby do życia podchodzić ze spokojem i rozwagą? Ja
          zawsze prawie wszystkim się przejmuję, a rozwagi to u mnie jak na lekarstwo ;)
          • luty10 Re: Materialistyczne podejście do życia 04.10.05, 13:26
            justyna41 napisała:

            > Może wiesz jak to zrobić, żeby do życia podchodzić ze spokojem i rozwagą? Ja
            > zawsze prawie wszystkim się przejmuję, a rozwagi to u mnie jak na lekarstwo ;)

            wychodze z zalozenia, ze w kazdym czlowieku jest wszystko, mam na mysli
            cechy dodadnie, spokoj i rozwaga tez jest w kazdym czlowieku, trzeba tylko
            to znalezc...

            znalezc mozna, nalezy rozejrzec sie w sobie, a mozna to zrobic za pomoca
            cwiczen, i tak np. zdarzy sie, ze ktos Cie nazwie hiena...wtedy nie lecisz z
            jezorem i nie krzyczysz - a ty jestes malpa...
            wtedy jest czas na poszukanie w sobie owej rozwagi i spokoju, a moze nawet
            cierpliwosci...
            na pewno bedziesz miala duzo okazji w zyciu, do tego rodzaju cwiczen...

            dobrym cwiczeniem jest przygladanie sie swoim uczuciom...
            czesto jest tak, ze dzialamy pod wplywem uczuc, z ktorych nie zdajemy sobie
            sprawy...zatrzymanie sie i zapytanie siebie - co ja teraz czuje i dlaczego,
            przybliza nas do samych siebie...zaczynasz siebie poznawac...jezeli zadasz
            sobie kolejne pytanie, skad biora sie Twoje uczucia, to szybko zorientujesz
            sie, ze szarpie toba jedno i to samo uczucie w roznych odcieniach...strach...

            strach w 90% dotyczy rzeczy urojonych np. niekorzystnie wyobrazonej
            przyszlosci, ktora nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia, jednak strach ma
            wplyw na wynik koncowy...wyobraz sobie dwoch narciarzy, maja takie same
            umiejetnosci, jeden z nich kiedys zlamal noge, noga jest w porzadku, ale
            narciarz boi sie kolejnej kontuzji...jak myslisz, ktory narciarz lepiej i
            szybciej zjedzie...?
            tam gdzie jest strach, tam nie ma rozwagi i spokoju...

            jak pozbyc sie strachu...?
            moze to byc jeden blysk swiadomosci i strach uleci na zawsze,
            albo kolejne cwiczenia...:))
            • exwitch Re: Świetne Luty!:))) 04.10.05, 13:46
              Jak zwykle mnie zadziwiasz..Ja też skorzystam z twoejej rady>:)))))))


              ________________
              "Najtrudniejsze do zniesienia są rady doświadczonego kretyna."
              • luty10 Re: Świetne Luty!:))) 04.10.05, 14:18
                exwitch napisała:

                > Jak zwykle mnie zadziwiasz..Ja też skorzystam z twoejej rady>:)))))))
                > > "Najtrudniejsze do zniesienia są rady doświadczonego kretyna."


                biorac pod uwage Twoja sygnaturke, nie bardzo wiem, co masz na mysli..hihihi
                • exwitch Re: Świetne Luty!:))) 04.10.05, 15:47
                  luty10 napisał:

                  > exwitch napisała:
                  >
                  > > Jak zwykle mnie zadziwiasz..Ja też skorzystam z twoejej rady>:)))))))
                  > > > "Najtrudniejsze do zniesienia są rady doświadczonego kretyna."
                  >
                  >
                  > biorac pod uwage Twoja sygnaturke, nie bardzo wiem, co masz na mysli..hihihi
                  ...................

                  Ta sygniaturka to tarcza obronna na wypadek ataku ze strony pewnego zasłużonego
                  kombatanta, wszyscy wiemy kogo, hahhahah....:)I nie ma z tobą nic wspólnego...
                  ________________
                  • luty10 Re: Świetne Luty!:))) 04.10.05, 16:04
                    exwitch napisała:

                    > luty10 napisał:
                    >
                    > > exwitch napisała:
                    > >
                    > > > Jak zwykle mnie zadziwiasz..Ja też skorzystam z twoejej rady>:)
                    > ))))))
                    > > > > "Najtrudniejsze do zniesienia są rady doświadczonego kretyna.
                    > "
                    > >
                    > >
                    > > biorac pod uwage Twoja sygnaturke, nie bardzo wiem, co masz na mysli..hih
                    > ihi
                    > ...................
                    >
                    > Ta sygniaturka to tarcza obronna na wypadek ataku ze strony pewnego
                    zasłużonego
                    > kombatanta, wszyscy wiemy kogo, hahhahah....:)I nie ma z tobą nic wspólnego...
                    > ________________

                    a mnie sie przypomniala piosenka...

                    oto jest zycie kretyna,
                    zycie kretyna to mgla,
                    ktoraz pokocha dziewczyna
                    kretyna takiego jak ja...?:))))
                    • fleuret Re: Świetne Luty!:))) 07.10.05, 12:26
                      luty10 napisał:

                      > a mnie sie przypomniala piosenka...
                      >
                      > oto jest zycie kretyna,
                      > zycie kretyna to mgla,
                      > ktoraz pokocha dziewczyna
                      > kretyna takiego jak ja...?:))))
                      • fleuret Re: Świetne Luty!:))) 07.10.05, 12:27
                        Któraż pokocha rudego
                        Kretyna infernalnego?
                        W ręku mam róże
                        I uszy za duże,
                        A w sercu Moniuszko mi gra...
              • deep_deep_red Re: Świetne Luty!:))) 09.10.05, 12:18
                wow! naprawde zadziwiajace - przeczytac cos poradnikowego czy innego de Mello i
                przytoczyc jako wlasne slowa. Luty jestes genialny!
                • luty10 Re: Świetne Luty!:))) 11.10.05, 05:14
                  deep_deep_red napisała:

                  > wow! naprawde zadziwiajace - przeczytac cos poradnikowego czy innego de Mello
                  i
                  >
                  > przytoczyc jako wlasne slowa. Luty jestes genialny

                  czy to trzeba az poradnika czy 'innego de Mello', zeby swiadomie przygladac sie
                  swoim uczuciom...?
                  przyjmuje jako komplement...dzieki...:)
            • justyna41 Re: Materialistyczne podejście do życia 04.10.05, 14:27
              Luty, bardzo Ci dziękuję za tę odpowiedź, ja też podejrzewałam, że moim głównym
              problemem jest strach, tylko nie wiem, jak sie go pozbyć albo okiełznać. Ale
              jak się w tej chwili przyjrzałam swoim uczuciom to zobaczyłam własnie strach i
              rozpacz (której nie byłam świadoma). Czy mógłbyś napisać, jakie ćwiczenia masz
              na myśli?
              • luty10 Re: Materialistyczne podejście do życia 04.10.05, 15:58
                justyna41 napisała:

                > Luty, bardzo Ci dziękuję za tę odpowiedź, ja też podejrzewałam, że moim
                głównym
                >
                > problemem jest strach, tylko nie wiem, jak sie go pozbyć albo okiełznać. Ale
                > jak się w tej chwili przyjrzałam swoim uczuciom to zobaczyłam własnie strach
                i
                > rozpacz (której nie byłam świadoma). Czy mógłbyś napisać, jakie ćwiczenia
                masz
                > na myśli?

                z tymi cwiczeniami, to troche byl zart...
                ale...
                dobrze jest znac przyczyny strachu, moze byc ich sto tysiecy, wiec nie bedziemy
                sie tym zajmowac...
                kiedy juz rozpoznalismy przyczyny strachu, lub nie rozpoznali, bo roznie moze
                byc, powinnismy ten strach zaakceptowac, powiedziec sobie - ok, boje sie i mam
                do tego prawo, kurcze boje sie jak cholera...pozwolic sobie na
                SWIADOMY strach...to bardzo wazne, zeby jak juz sie bac,to bac sie swiadomie...

                co dalej....

                dalej to moze byc tylko o tym, co ja robie w takich sytuacjach...

                w takich wypadkach swiadomie wzbudzam w sobie odwage, czyli znajduje sposob,
                aby to, co mnie straszy, nie straszylo mnie juz wiecej...
                rozwalam w sobie strach...

                np. lecialem niedawno samolotem z osoba, ktora boi sie latac
                strach tej osoby, wywolal we mnie strach, nie, nie przed samym lataniem ale
                przed tym, ze nie jestem w stanie tej osobie pomoc...a najgorsza byla mysl,
                ze jakby sie cos zaczelo dziac, to co ja bym wtedy tej osobie powiedzial, czy
                nie spanikowalbym, nie krzyczal razem z reszta pasazerow, kiedy nasz samolot
                spadalby na ziemie, wiadomo z jakim skutkiem...
                pomyslalem sobie, ze gdyby to byla juz ekstremalna sytuacja i trzeba by
                bylo umrzec, powiedzialbym tej osobie, ze to tylko koszmarny sen, ze zaraz sie
                z niego obudzi...
                to bez sensu, prawda? ale mysl ta, ze jednak moglbym cos tej osobie powiedziec
                w chwili grozy, tak mnie uspokoila,ze strach ulotnil sie jak kamfora...
                spokojnie moglem zajac sie strachem tej osoby, sam strachu nie odczuwajac...

                odwage mozemy wzbudzac roznymi metodami...
                najgorszym wyjsciem jest uciekanie przed tym, czego sie boimy...
                uciekajac na oslep, nie wiemy, gdzie to, przed czym uciekamy sie znajduje
                i czy rzeczywiscie nam zagraza...
                zatrzymanie sie i chec zmierzenia sie z obiektem strachu, wyzwala w nas
                wole walki, dodaje sily i odwagi...
                nigdy nie uciekaj, stan i popatrz temu czemus w 'oczy', no chyba, ze jest to
                bandzior z nozem, wtedy lepiej jest jednak spieprzyc...:)
                • justyna41 Re: Materialistyczne podejście do życia 05.10.05, 10:28
                  > kiedy juz rozpoznalismy przyczyny strachu, lub nie rozpoznali, bo roznie moze
                  > byc, powinnismy ten strach zaakceptowac, powiedziec sobie - ok, boje sie i
                  mam
                  > do tego prawo, kurcze boje sie jak cholera...pozwolic sobie na
                  > SWIADOMY strach...to bardzo wazne, zeby jak juz sie bac,to bac sie swiadomie..


                  Jeszcze raz dzięki Luty. Nigdy jakoś mi nie przyszło do głowy, żeby
                  zaakceptować swój strach, zawsze starałam się go pozbyć za wszelką cenę i
                  gardziłam soba, że nie potrafię. Jaka to ulga :)

                  > najgorszym wyjsciem jest uciekanie przed tym, czego sie boimy...
                  > uciekajac na oslep, nie wiemy, gdzie to, przed czym uciekamy sie znajduje
                  > i czy rzeczywiscie nam zagraza...
                  > zatrzymanie sie i chec zmierzenia sie z obiektem strachu, wyzwala w nas
                  > wole walki, dodaje sily i odwagi...
                  > nigdy nie uciekaj, stan i popatrz temu czemus w 'oczy'

                  Właśnie to była moja strategia, uciec przed tym czego się boję.
                  Od tej pory faktycznie postaram sie 'zaglądać strachowi w oczy'.


                  Niestety jak wzbudzać w sobie odwage nie wiem, ale może do tego też dojdę.
    • exwitch Re: Zrozumieć prawdziwy sens materializmu... 04.10.05, 12:36

      Każdy rozmawia na tematy "materialistyczne" taki klituś-bajduś, na temat rzeczy.
      Jednak m a t e r i a l i s t a i materialista potrafią się różnić pomiędzy sobą.
      Dla mnie materialistą jest człowiek, który dla spraw przyziemnych traci swoją
      wolność osobistą dla tego "czegoś". To 'coś' staje się tak wielkie,że ktoś dla
      tego 'czegoś' traci swoją osobistą godność i szacunek.

      Znam osoby, które oprócz tytułów naukowych innych osób, ich zarobków,nie widzą w
      drugiej osobie człowieka z wadami, brakiem morali, egoizmem, zarozumialstwem
      itp. Zamiast zostawić taką znajomość i iść dalej, zostają w relacjach z tymi
      ludzmi niedojrzałymi, chamskimi, bez empatii i szacunku dla innych, tylko
      dlatego,że taki kontakt z tym "lepszym" daje im poczucie....bycia również
      lepszym w sensie typowo materialnym.Coś w stylu"'Bo jestem przyjaciółką tej
      wspaniałej X o której piszą w gazetach..."Itp. Przykładów można by namnożyć bez
      liku.
      I to jest cecha główną materializmu,że niweczy człowieka spłycając go do roli
      rzeczy. I tacy własnie ludzie są niebezpieczni i destruktywni dla bardziej
      wrażliwych osób.
      Koniec i kropka.
      ________________
      "Najtrudniejsze do zniesienia są rady doświadczonego kretyna."
    • basiahm Do autora 04.10.05, 19:54
      Jestes wolnym czlowiekiem! Przywiazanie do dobr czyni kazdego niewolnikiem.
      Pieniadze daja Ci wolnosc i pewnosc, ale dobrze , jesli mozesz sie bez nich
      obyc i przetrwac np. w ekstremalnie trudnych warunkach, chociaz
      czasowo.Ludzie, ktorzy nie sa prostakami, nie afiszuja sie swoim stanem
      materialnym specjalnie.Tacy, ktorzy maja pieniadze nosza markowe rzeczy z
      niewidocznym znakiem marki. Ale widocznie w Polsce jeszcze wiekszosc ma
      kompleksy....Ty ich nie masz. Uwolniles sie od chciwosci i obsesyjnej mysli o
      pieniadzach w pierwszej linii...Inni aktywnie i swiadomie uczestnicza w wyscigu
      szczurow.
    • hsirk Re: Materialistyczne podejście do życia 04.10.05, 20:22
      jestes materialista, ktory probuje sobie wmowic i uwierzyc, ze jest inaczej.
      przekonalbys sie o tym, gdyby (odpukac!!!) zalamalby ci sie doplyw kasy i
      trzeba by zaczac sie wyprzedawac np. na splaty kredytow...
    • jakob9 Re: Materialistyczne podejście do życia 04.10.05, 20:26
      Uważam że nie jesteś materialistą ponieważ materialista interesuje się tylko
      bytem materialnym.A ty jak widać z twojego postu masz jakiś byt niematerialny.
      Jednak z drugiej strony dbasz o swój byt. Można z tego wywnioskować,że jesteś
      materialistą który posiada życie duchowe pełne przemyśleń.i jeszcze zzdajesz
      sobie z tego sprawę.
    • komandos57 o tak...wiec ogor w paszczu 04.10.05, 22:56
      km500 napisał:

      > Jestem antymaterialistą.
      > Lekkim antymaterialistą.
    • radinka Re: Materialistyczne podejście do życia 04.10.05, 23:30
      > 1. Mówię komuś komplement że ma ładne meble w kuchni, a ktoś odpowiada " nic
      dziwnego w końcu kosztowały 15 tys pln.

      Może wydał te 15tys. i jeszcze nie całkiem po tym ochłonął? A może ma być to
      forma żartu? Jak szukałam mebelków, na ultoce kosztowały 2.5tys, w postaci
      zestawu pokazowego w sklepie 3.5tys, a gdy doszło do płacenia... 11tys. Też
      było mi trochę ciężko ochłonąć :-)

      > 2. Ktoś zapytany przeze mnie jak się pracuje koledze X w nowej firmie - zamias
      > t coś powiedzieć na temat sfery pracy, wyzwań - odpowiada o tym koledze " dobr
      > ze, dostał od firmy Passata" .

      Bo fajnie dostać Passata. Atmosfera też jest ważna, a nawet ważniejsza(!), ale
      dla ludzi z zewnątrz to Passat jest czymś wymiernym, a nie atmosfera. Gdybyś
      zapytał kolegi X, to z pewnością nie wspomniałby o Passacie, lecz o ludziach.

      > 3. Spotykając się ze znajomymi, z którymi nie widzieliśmy się kilka lat, po
      kurtuazyjnym pytaniu " co słychać" i " gdzie mieszkacie" pada jako 3 -cie
      pytanie " ile metrów ma wasze mieszkanie"

      Bo jest to cecha, która charakteryzuje to mieszkanie (a nie tylko wpływa na
      jego cenę). Za każdym razem, gdy ktoś mówi, że kupił mieszkanie, pytam ile ma
      metrów. Chociażby kurtuazyjnie, aby wyrazić swoje zainteresowanie. Na takiej
      samej zasadzie, jak zapytałabym się o płeć, gdyby komuś urodziło sie dziecko.

      > 4. Po przyjeździe z wakacji z egzotycznego kraju nikt nie pyta cię o doznania
      z wyjazdu (poza kurtuazyjnym "jak było? ) tylko w 2-gim lub 3-cim pytaniu pyta
      cię "ile wydałeś na ten wyjazd"

      Jeśli wyjazd mnie zainteresował, to mogę zapytać chociażby dlatego, aby samej
      się przymierzyć do takiego wyjazdu. Aczkolwiek byłoby mi trochę niezręcznie
      pytać o cenę i zapytałabym tylko wówczas, gdybym była z tą osobą w b. dobrych
      stosunkach.

      Czy jestem materialistką? Do pewnego stopnia i owszem, bo nie chciałabym
      zarabiać 800zł miesięcznie i klepać biedy, odmawiając sobie ciuszków,
      kosmetyków, drobnych przyjemności, od czasu do czasu wizyty w teatrze czy w
      restauracji. I podejrzewam, że Ty jesteś takim samym materialistą w tym
      kontekście. A Twoja ocena ludzi jest chyba trochę za surowa. Materialiści pełną
      gęba tez się zdarzają, ale nie sądzę by było ich tak wielu. Tu na forum
      przynajmniej żaden sie nie odezwał ;-)

      Pozdrawiam serdecznie!
    • microtune Re: Materialistyczne podejście do życia 04.10.05, 23:54
      pewnie powiesz ze jestem
      pracuje dla pieniedzy
      nawet gdybym miala nie wiem jak ciekawa prace to i tak nic z tej radosci jakbym
      przymierala glodem
      na studia poszlam nie z pasji a kierujac sie ich uzytecznioscia
      i dzieki temu... teraz kiedy czesc z tych pasjonatow bieduje ja mam moge
      rozwijac swoje pasje o ktorych nie moglam wczesniej nawet myslec
      pieniadze sa srodkiem, a nie celem, gdybym miala za co zyc to nie chodzilabym
      do pracy tylko jezdzila po swiecie i robila zdjecia ratujac jakies wieloryby
      lub inne ginace zwierzaki
      fakt ze sie szuka dobrze platnej pracy i ma sie troche kasy nie oznacza ze sie
      jest materialista - z reszta - kazdy na to stwierdrdzenie patrzy jak na
      negatyw - dla mnie jest pozbawione zabarwienia emocjonalnego

      bo czy materialista jest ktos, kto rezygnuje z super atmosfery pracy dla
      beznadziejnej atmosfery pracy za wyzsza kase, ktora wydaje na to zeby sobie
      uprzyjemnic zycie i rozwijac sie poza praca?
      to nie jest ani biale ani czarne
      jak chcesz zeby cie ktos zaszufladkowal to ja sie nie podejme, chociaz sam na
      poczatku przedstawiasz sie... "jezdze dobrym samochodem, pracuje w dobrej
      firmie, dobrze zarabiam" jakby to mialo jakies wielkie znaczenie
      • radinka Re: Materialistyczne podejście do życia 06.10.05, 02:18
        > sam na
        > poczatku przedstawiasz sie... "jezdze dobrym samochodem, pracuje w dobrej
        > firmie, dobrze zarabiam" jakby to mialo jakies wielkie znaczenie

        O tym samym pomyślałam. "Antymaterialista" wytyka nam nasze materioalistyczne
        teksty (ile metrów to mieszkanie?), a jak charaktyzuje siebie w pierwszych
        słowach? Nie inaczej jak przez swój sposób posiadania ;-) Może to coś na
        zasadzie wytykania drzazgi w oku biźniego? ;-) "Antymaterialisto", może
        zupełnie niepotrzebnie stawiasz się do nas w opozycji ;-) Każdy z nas balansuje
        trochę i po jednej i po drugiej stronie barykady.
        • radinka Re: Materialistyczne podejście do życia 06.10.05, 02:19
          "sposób posiadania" --> miało być "status posiadania" ;-)
    • wlodek.pater Re: Materialistyczne podejście do życia 05.10.05, 00:24
      jednak chodzilo ci o to aby sie dowartosciowac piszac wszystkim o kasie jaka
      zarabiasz i rzeczach ktore z tego wynikaja. czleku, a co to kogo obchodzi?
    • tppiotr Re: Materialistyczne podejście do życia 05.10.05, 06:59
      Jesteś normalny. To najkrótsza definicja.
    • smokpz Myślę dokładnie tak jak Ty. Pozdrawiam serdecznie 05.10.05, 10:50
      .
    • muklo "Syty nie zrozumie głodnego" 05.10.05, 10:53
      Jak będe miał stabilną sytuację materialną, to myślę, że moje myśli też przestaną krążyć tak często w okół "kasy". W tej chwili saldo mojego konta oscyluje w granicach 10 zł i bardzo często zastanawiam się czy mi starczy na te podstawowe potrzeby. Tutaj widzę przyczynę dlaczego jedno z pytań dotyczy pieniędzy.. po prostu myślę o nich i w jakiś tam sposób ma to wpływ na temat rozmowy.

      Być może zanim dotarłeś do tego punktu w życiu też podobnie się zachowywałeś i już nie pamiętasz. To naturalne.

      Zakończę też przysłowiem (chociaż przysłowia głupotą narodów):
      "Głodnemu chleb na myśli"
      • vvanguard Re: "Syty nie zrozumie głodnego" / trochę inaczej 05.10.05, 11:36
        > Jak będe miał stabilną sytuację materialną, to myślę, że moje myśli też przesta
        > ną krążyć tak często w okół "kasy". W tej chwili saldo mojego konta oscyluje w
        > granicach 10 zł /ciach/

        Ja myślę, że nie o to chodziło km500. Jest oczywiste, że ludzie, którzy nie mają
        z czego zapłacić rachunków (mówię w 3 os., ale wiadomo - bywa różnie - raz na
        wozie, raz pod wozem) starają się zdobyć pieniądze, żeby je uregulować, ale to
        nie jest ani materializm ani antymaterializm.

        Km500 chodziło - jeśli dobrze rozumiem - raczej o ogólną filozofię życia i o
        fakt, że gromadzenie KOLEJNYCH (nie podstawowych) dóbr, szczęścia nie daje i że
        czerpać z życia to nie zawsze to samo, co kupować nowy telewizor, wylegiwać się
        na plaży 5 gwiazdkowego hotelu, czy spędzać cały wolny czas w galerii handlowej.

        Pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka