13.10.05, 09:29
..powiedziałam żeby już do mnie nie dzwoinił, nie pisał... żeby zapomniał..
bo czas na to...
boli..ale tak trzeba..
Obserwuj wątek
    • cheeringup Re: koniec... 13.10.05, 11:39
      a on już rano maila.... czy chociaż może mi coś wysyłać..
      nie, nie może..
      czy on nie rozumie że to mi tylko otwiera ranę??
    • getting_better Re: koniec... 13.10.05, 11:50
      Przepraszam, ze ja nie w temacie Cheering Upciu, ale czemu ta rana? Co delikwent
      zrobił?
      • cheeringup Re: koniec... 13.10.05, 12:01
        nic takiego...byłam jego kochanką, potem przestałam, nie chciałam... mieliśmy
        sie nie kontaktować ale jakoś nie wychodziło... esy, maile, tele z zapytaniem
        co u mnie .. i prośba o spotkanie.. jest mi miło że się odzywa, ale ja chcę o
        nim zapomnieć.. decyzja została podjęta...
        boję się...
        • j_ar Re: koniec... 13.10.05, 12:06
          no wiesz... czemu niby mialby tracic kontakt z kochanka, tylko dlatego, ze ona
          nie chce juz, ale jej milo mimo wszystko?
          • cheeringup Re: koniec... 13.10.05, 12:23
            miło, ale on o tym wiedzieć nie musi..skoro powiedziałam, że wolę żeby się nie
            odzywał to przekaz chyba jasny??
            chyba jestem nienormalna... czym ja się przejmuję??
            jakimś frajerem, który zdradzał swoją ukochaną przez pół roki a teraz ciężko mu
            zapomnieć...??
            • j_ar Re: koniec... 13.10.05, 12:25
              to bylas kochanka frajera? o moj boze.. i milo ci jak sie odzywa?.. nie pojmuje
    • q02121974 Re: koniec... 13.10.05, 12:07
      ośmieszasz nazwe PSYCHOLOGIA
      • cheeringup Re: koniec... 13.10.05, 12:21
        ??
        • getting_better Re: koniec... 13.10.05, 15:19
          Pół roku to kawał czasu...
          Czy ten, nazwijmy rzecz po imieniu, idealny frajer, jest pewien, że "ukochana"
          którą zdradzał (czas przeszły, złożony, DOKONANY) jest jego ukochaną? Jak on w o
          góle potrafił się z tym tak długo kryć? Ona nic bidula nie wie?
          A Ty...? Tobie odpowiadał taki układ przez pół roku?>
          • cheeringup Re: koniec... 13.10.05, 15:42
            widzisz.... tak to już jest z rozumem i emocjami... czy pasował?? ja nie wiem,
            ja wogóle o tym nie myślałam. widzieliśmy się prawie codziennie, codziennie na
            dobranoc rozmowa tel., codzienny kontakt... nie czułam wogóle jej obecności..
            były zakusy żeby ją zostawić, wiem o tym.. ale ja nie naciskałam, i pewnie ten
            układ zaczął mu odpowiadać... czy ona podejrzewała?? na pewno, ale nie
            rozmwialiśmy o tym wcześniej...
            dziwne to bardzo.. dla mnie naprawdę pomimo wszytsko jest ideałem. gdyby się
            zdarzyło, że rozstają się, i on chce mnie.... nie zastanowiłabym się ani
            minuty.. O JA GŁUPIA...
            ale czekać nie będę..szkoda czasu..
            dylematy, analizy... całe moje życie..
            nieproste...bo sama je utrudniam
            • getting_better Re: koniec... 13.10.05, 15:46
              Jeśli szanujesz siebie- zapomnij o nim i zamknij się na "powroty".
              Pamiętaj, ze sama możesz się kiedyś znaleźć na miejscu tej "ukochanej".
              Może on zawsze musi mieć dwie?
              • cheeringup Re: koniec... 13.10.05, 15:55
                nie wiem.. niesądzę.. troszkę rozbita jestem, bo jakby nie patrzeć strata..
                czegoś/kogoś nie ma... ale wiem, że dla każdej ze stron jest to na korzyść..
                mogę jej współczuc, bo są na początku 'drogi" a on już taki numer jej
                wykręcił.. jakoś dziwnie czuję że to kochanie nie jest, ale jakiś układ, w
                który są uwikłani.. czymś go trzyma i on nie może się wyplątać..
                ale nie będę o tym myśleć.. ich/jego problem
                • getting_better Re: koniec... 13.10.05, 20:20
                  Gdybym była jego dziewczyną (a fe) to jednak chciałabym wiedzieć...
                  Przecież ona prędzej czy później się DOWIE!!
                  Może ją uświadomcie, Ty, albo on.
                  Co za beznadziejna sytuacja, słowo daję, jedyne wyjście to po prostu z niej
                  wyjść i zamknąć za sobą drzwi! To do niczego nie prowadzi.
                  Nikogo z trójkąta...
                  Trzymaj się i cheer yourself up :))
                  • cheeringup Re: koniec... 14.10.05, 08:33
                    właśnie dlatego zamknęłam te drzwi..niech sobie żyją w spokoju:)
                    dzięki za wsparcie... I'm getting better:)
                • milosniczkaradiamaryja Re: koniec... 13.10.05, 20:46
                  nie doluj sie, on nie jest jedynym facetem na swiecie. Zle trafilas, moze i
                  fajny ale juz czyjs.
                  Znajdziesz sobie takiego co bedzie tylko twoj, i nikogo (zadnej dziewczyny) nie
                  bedziesz prosic o laske zeby ci go "pozyczyl".
                  To przenosnia, wiem ze nikogo nie prosilas, ale z punktu widzenia obserwatora
                  na to mi wychodzi. Pozyczony facet. Czyjs. Dla niej serce i dusz,a dla ciebie
                  ochlap pod stol. Resztki.
                  To z nia spedzial dnie i noce. Ty bylas tylko dodatkiem.
                  Taki uklad nie ma sensu.
    • fati02 Re: koniec... 13.10.05, 17:05
      Bylam/Jestem w podobnej sytuacji..
      Nie wieze w uklady.
      Wiem ze faceci to asekuranci. Po co rezygnowac skoro nie musza.
      • cheeringup Re: koniec... 14.10.05, 08:34
        racja, święta racja... dlatego zrezygnować muszę JA..
        • amaterasu1 Re: koniec... 14.10.05, 08:36
          I do przodu :) Na pewno spotkasz kogoś bardzo fajnego, dla kogo nie będziesz
          tylko dowartościowaniem na boku. Powodzenia :)
    • j_ar betty....co z chamem 14.10.05, 11:03
      nie rozumiem co ciebie tak urazilo, ze wycielas ta dyskusje... co z toba?
      • cham_ten_sam Re: betty....co z chamem 14.10.05, 12:00
        cham ma sie dobrze ale dziekuje za troske
    • q02121974 Re: koniec... 14.10.05, 11:33
      tak bylam kochanka, bylam bardzo szczesliwa kochanka i nic nikomu do tego.
      prawda?

      i nie jest to bynajmniej problem psychologiczny

      a teraz prosze zamknac szanowna buzie
      • cheeringup Re: koniec... 14.10.05, 11:37
        racja... popieram!! niech się nie wypowiada ten kto nie przeżył... bo morały to
        ja też umiem prawić...
        • cham.no.po.prostu.cham prosba 14.10.05, 11:43
          OUT z butami z cudzego zycia
      • dundrub Re: koniec... 14.10.05, 11:44
        q0212......
        odnosze wrazenie, ze temat cie mocno poruszyl..
        co cie tak zbulwersowalo?
        • q02121974 Re: koniec... 14.10.05, 11:46
          nie ruszyl mnie bo ja nie mam czego sie wstydzic w przeciwienstwie do 1 "damy"
          na wybiegu
          • cheeringup Re: koniec... 14.10.05, 11:47
            kto to 1 dama na wybiegu?
            • cham_ten_sam Re: koniec... 14.10.05, 11:48
              nie badz taka ciekawska bo cie pajaki za obraz wciagna
          • dundrub Re: koniec... 14.10.05, 11:49
            hmmm.. czy q0212 i cham.ten.sam to jedna osoba?
            • cham_ten_sam Re: koniec... 14.10.05, 11:50
              ty juz wszedzie widzisz jedna osobe masz obsesje
              • dundrub Re: koniec... 14.10.05, 11:52
                nie stwierdzilem.. zadalem pytanie..
                poruszylo cie moje przypuszczenie az tak, ze probujesz mnie obrazic?
                • cham_ten_sam Re: koniec... 14.10.05, 11:55
                  pokaz mi w ktorym momencie cie obrazilem

                  nie lubie tylko jak ktos plota sie z butami w cudze zycie wpier dala
                  czy wyrazilem sie jasno czy mam powiedziec dosadniej przemysl to
            • cheeringup Re: koniec... 14.10.05, 11:50
              nie sądzę...
          • dundrub Re: koniec... 14.10.05, 11:51
            dlaczego uwazasz, ze powinna sie czegos wstydzic?
            czemu stwierdzasz, ze osmiesza nazwe psychologia?
            czemu prosisz o zamkniecie buzi?

            coz.. odbieram takie teksty jako nacechowane emocja..
            • cheeringup Re: koniec... 14.10.05, 11:53
              bo może ten temat jest jej bliski...
              nie rozumiem tylko tego z 1"damą" ..
              • q02121974 Re: koniec... 14.10.05, 11:57
                Po co drazysz temat, nie zdołujesz mnie. Nie próbuj, bo ci się to nie uda
                • cheeringup Re: koniec... 14.10.05, 11:58
                  nie mam zamiaru nikogo dołować... proszę, nie bądź taką egocentrycką..
                  • cham_ten_sam Re: koniec... 14.10.05, 11:59
                    juz sie nakarmilas
                    nie przeginaj bo wyrzygasz jasne
    • dundrub Re: koniec... 14.10.05, 11:41
      wspieram cie mocno!
      wazne, ze wiesz, czego i jak chcesz!
      pozdrawiam!
    • cham_ten_sam jakby uczciwie zyla jedna z druga i trzecia 14.10.05, 12:10
      cham nie bylby potrzebny zrozumiane czy inaczej wytlumaczyc
    • cheeringup Re: koniec... 14.10.05, 12:17
      matko... myślalam że to ja mam problem z głową... ufff, są jeszcze bardziej
      pokręceni...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka