soulache
14.10.05, 19:17
Mam 24 lata i wciąż nie mogę sobie dać rady ze sobą, mimo nieustannych walk i
prób. Mam niską samoocenę, nerwicę lękową, kupę fobii, które nie dają mi żyć.
Jedną z nich jest to, że często przypominam sobie sytuacje ze szkolnego
boiska sprzed lat i aż mnie ściska, zamieram, tracę humor na wiele godzin,
czasem myślę sobie o tym w nocy i czuję do siebie wstręt, nie akceptuję
siebie.
Byłem zawsze naprawdę beznadziejny w te klocki. Czy w kosza, czy w nogę -
totalna porażka. Nie umiałem kopnąć piłki, kozłować, rzucić poprawnie
chociażby w stronę kosza - nie wiem dlaczego. Nie miałem problemów z
refleksem, nie byłem otyły, byłem raczej wysoki, normalnie silny, biegałem
normalnie na czas, nie byłem łamagą. A jednak podczas gry, gdy słyszałem
gwizdek i piłka była wyrzucana przez trenera w górę, coś włączało się w mojej
głowie i ogarniał mnie paraliż. Gdy piłka leciała w moją stronę, zasłaniałem
twarz rękoma odruchowo, spalając się przy tym ze wstydu parę sekund później,
gdy już reszta chłopaków ryczała ze śmiechu. Stałem zazwyczaj na obronie, bo
na bramkę już nikt by mnie nie wpuścił, często przez cały wf nie dotykałem
piłki. Przykry też był moment wybierania składów, kiedy kapitanowie kolejno
wybierali do swych drużyn najlepszych, potem tych gorszych, no a na koniec
zawsze zostawałem ja i zaczynały się spory, który się zlituje i weźmie mnie
do swojej drużyny. Byłem dobrym uczniem, inteligentnym raczej facetem,
podobałem się nawet dziewczynom z innych klas, bo te z mojej często ćwiczyły
obok boiska aerobik i... wszystko widziały, nie mogłem być dla nich
pociągający. To był największy koszmar mojego życia, który trwał przez całą
podstawówkę, liceum... skończył się na studiach, gdy mogłem sobie w ramach wf
wybrać ping ponga. Ale to, że już nigdy nie będę musiał wyjść na boisko, nie
sprawiło, że problem zniknął. Moja samoocena jest wciąż bardzo niska, mam
kompleksy, a moje życie jest cały czas zatrute, nie akceptuje siebie, moja
słabość, która ujawniła się wtedy na boisku, ciągle gdzieś wyłazi w moim
życiu np. w sferze seksualnej rodzi poważne niepokoje i hamulce. Nie wiem jak
sobie z tym radzić.