Miłość to biegun ciepła

25.09.02, 12:54
Miłość to biegun ciepła
Transcendentna energia
Miłość to późna godzina
Absolutna przyczyna
I moje serce czasem też
Czuje jej rytm
Kiedy zamykam oczy
Gdy nie dzieje się nic

Taka miłość jest jedna
Ty jesteś jedna
Jesteś podwiniętą rzęsą pod moją powieką
Taka miłość jest jedna
Ty jesteś jedna
Dlatego chciałbym ukryć nas za najodleglejszą rzeką

Miłość nie drży na widok miecza
Jest kruchym ciastem powietrza
Którym zachłystuję się codziennie
To cholerna niepewność
Kiedy znowu wreszcie staniesz w drzwiach
I to czy zobaczę Cię na pewno

Taka miłość jest jednaÉ

Miłość to raczej nie chemia
To nie są małpie gaje
Kiedy uśmiechamy się przez łzy
Kiedy przeklinamy się nawzajem
Ja nie mówię kocham
Pewnie dobrze sama wiesz dlaczego
Jestem prostym pytaniem
Ty jesteś na nie odpowiedzią
Taka miłość jest jednaÉ

(Pidżama Porno, "28 (One Love)")


Ale mam dziś nastrój :D
Słuchajcie, temat miłości to studnia bez dna. Wiele słów
zostało powiedzianych na jej temat, a jednak ciągle nie
mamy jej dosyć!

Porozmawiajmy :)
Za co kochacie? Czy można kochać bezinteresownie?
Jakie są wasze ukochane połówki (charakterystyczne
cechy, humorki itp.)? Gdzie się poznaliście? Ile czasu
jesteście razem? Jak widzicie siebie za 20 lat?

Wszelkie inne pytania, odpowiedzi i przemyślenia -
dozwolone. Nie chodzi o intymną spowiedź (jeśli nie
macie na to ochoty), piszcie tak jak czujecie!

Poszukujący - też włączcie się do rozmowy :) O jakich
połówkach marzycie?

Czekam na Wasze opinie!
Kochajmy się! :)))

Pozdrawiam. Milusia
    • milusia_ Zaczynam od siebie :) 25.09.02, 13:16
      Miłość to wielkie wyzwanie.
      Gdzieś słyszałam lub czytałam, że po 3-4 latach poziom
      substancji chemicznych (brr... czy to tylko chemia?) spada
      i... kończy się miłość, a zaczyna zostaje wyłącznie
      przywiązanie... Co o tym myślicie?
      A może wypowiedzą się osoby, które przekroczyły już 4 lata
      w związku i dalej są zakochane?

      Moja miłość to Tomek :)
      Poznaliśmy się... prozaicznie: w klubie studenckim :)
      Zaimponował mi kulturą, wspaniałym uśmiechem i tym, że gdy
      koleżance ukradli na tej imprezie kurtkę (był marzec) to
      on odstąpił jej swoją i odprowadził nas w samej koszulce
      na krótki rękaw :) Potem "nie dawał mi spokoju", chociaż
      ja akurat byłam trochę poraniona po poprzednim związku
      (krótki, ale burzliwy) i miałam jakąś blokadę do mężczyzn.
      Pamiętam, że gdy powidziałam mu po którejś randce, że nie
      wiem, czy coś z tego wyjdzie... stał taki zmarznięty,
      śnieg padał mu na nos i powiedział: "będę cierpliwy".
      Wzruszyłam się :) Jakie to szczęście, że go wtedy nie
      odtrąciłam - mogłabym zaprzepaścić szansę na Miłość! Coś
      mi jednak w środku mówiło, że to ON!

      Jesteśmy razem już 2 lata i 3 mies. I wiecie co... z
      każdym dniem kocham go coraz bardziej! :)))

      Milusia :)
      • Gość: joanna zajaśniało, ociepliło tu na łączach... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.02, 15:31
        milusia_ napisała:

        > Miłość to wielkie wyzwanie.

        Ludzie tworzący parę pochodzą z dwóch róznych domów, jeśli reprezentuja podobne
        systemy wartości, podobny sposob postrzegania swiata, zwiazek ma szansę
        harmonijnie płynąc przez zycie wzbogacany wspólnie przeżywanymi doświadczeniami
        dąząc do wspólnego mianownika.Jeśli jednak te systemy się róznia, wymagać on
        będzie ogromnego nakładu tolerancji, empatii i analizowania innego sposobu
        postrzegania świata. Jedni wybierają, czy tez napotykaja na tzw. łatwych
        partnerów, inni na partnerow o zawiłych osobowosciach. Wtedy trzeba duzo siły,
        woli i checi by wytrwać w takim zwiazku. I jest to swoiste wyzwanie.

        > Gdzieś słyszałam lub czytałam, że po 3-4 latach poziom
        > substancji chemicznych (brr... czy to tylko chemia?) spada
        > i... kończy się miłość, a zaczyna zostaje wyłącznie
        > przywiązanie... Co o tym myślicie?

        A tak, o tym jest wiele rozpraw naukowych, definiowane sa zwiazki chemiczne, na
        podstawie ktorych zachodzi biochemia uczuć. Coraz więcej jest dyskusji nad
        wzajemną korelacją chemii, biochemii, innych nauk ścisłych i psychologii.Takie
        są prawa nauki.
        Moim zdaniem kolejność jest taka: zauroczenie, zafascynowanie, czy inne
        czynniki , ktore skierowały naszą uwage na konkretną osobę, często też ma
        miejsce idealizowanie partnera w pierwszej fazie zakochania.Później jest czas
        na dojrzałą miłość, pracę na podsycanie zwiazku, pilęgnowanie uczucia,
        rozwijanie więzi i umacnianie fundamentow.
        Miłośc bywa tez zmęczona trudami, jeśli jednak jest jescze dosc sily, czasem
        nawet dystansu, tą są szanse, że przezwycięzymy trudności.Ale nie wydaje mi
        się, zeby miłośc kończyła się na przywiazaniu. Miłośc kończy sie wtedy, gdy
        dwoje ludzi zaczyna sie zwalczać nawzajem, rywalizowac ze soba w sferze
        emocjonalnej.
        Miłość pomiędzy dwojgiem ludzi generuje dobro, gdy tego dobra jest coraz mniej
        ubywa też uczucia i dalsze zycie przypomina pole walki.
        Jedno jest pewne miłośc wymaga ciaglej pracy, nawet na chwilę nie mozna
        przystanąć.

        Aż sobie westchnęłam...
        Pozdrawiam cieplutko.
        • milusia_ Re: zajaśniało, ociepliło tu na łączach... 25.09.02, 16:01
          Dziękuję za komentarz :)

          Swoją drogą... dlaczego nikt nie chce mówić dziś na forum o miłości?
          Ej, ludki, gdzie jesteście? ;)
          • Gość: joanna Re: zajaśniało, ociepliło tu na łączach... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.02, 16:57
            Hej Milusiu, spokojnie, cierpliwości! Ludki zapracowane pewnie są lub zajęte
            prozą życia. Zobaczysz, słonko zajdzie, zrobi sie bardziej nastrojowo, to i
            towarzystwo dokona odsłony pod nazwą MIŁOŚĆ.
          • dekster przypadek czy nie ? 26.09.02, 21:32
            "Romatyczna i niepokorna :-) To cała ja! Płynę do ciebie tyle lat... I wciąż
            odnaleźć cię nie mogę. Taki ogromny mały świat... A ja w nim tonę, gubię
            drogę. Mój mały statek szybko mknie, wielką podróżą się utrudził. Gdyby tak
            spotkać cię we śnie! I nigdy już się nie obudzić... (wiersz mojego autorstwa)

            o osobie, której szukam:

            Ciebie! :) Romantycznego, męskiego, pomysłowego i lubiącego .... :) "

            Znasz to ?

            Czy to przypadek
            • milusia_ Re: przypadek czy nie ? 27.09.02, 14:32
              dekster napisał:

              > "Romatyczna i niepokorna :-) To cała ja! Płynę do ciebie tyle lat... I wciąż
              > odnaleźć cię nie mogę. Taki ogromny mały świat... A ja w nim tonę, gubię
              > drogę. Mój mały statek szybko mknie, wielką podróżą się utrudził. Gdyby tak
              > spotkać cię we śnie! I nigdy już się nie obudzić... (wiersz mojego autorstwa)
              >
              > o osobie, której szukam:
              >
              > Ciebie! :) Romantycznego, męskiego, pomysłowego i lubiącego .... :) "
              >
              > Znasz to ?
              >
              > Czy to przypadek
              >
              >
              >
              • dekster Re: przypadek czy nie ? 27.09.02, 15:08
                Zatem może zerknij do serwisu

                www.ajlawju.pl

                bo tam jest anons sygnowany Twym nickiem, który pozostaje w sprzeczności z Tym
                o czy wyżej piszesz.

                Wyjaśnie to, aby nie robić zamieszania.

                Może ktoś się pod Ciebie podszył

                Pozdrawiam

                A TEN WIERSZ JEST PODOBNO MILUSI WŁAŚNIE.........
    • Gość: Pola Re: Miłość to biegun ciepła IP: *.extern.kun.nl 25.09.02, 20:05
      Milusia, uwielbiam ten tekst :-))) Dzieki,ze go tu
      umiescilas :-)) na temat milosci niestety sie nie
      wypowiem w tej chwili...
      :-(
      P.
    • milusia_ Zapraszam do rozmowy :) 26.09.02, 11:35
      Drodzy forumowicze :)

      Wiem, że czasami warto porozważać o sensie, śmierci i
      naszych codziennych problemach.

      Chciałabym was jednak poznać od strony uczucia jakim jest
      Miłość :) Porozmawiajmy o tym najpiękniejszym uczuciu, o
      spełnieniu i marzeniach.

      Zapraszam do rozmowy nie tylko stałych bywalców, ale też
      osoby, które wpadają tu przypadkiem i na razie "tylko"
      czytają :)

      Dajcie się poznać od tej strony! :)))

      Milusia - wciąż w tym samym nastroju co wczoraj :D
    • kwieto Stawiam sie 26.09.02, 20:38
      Oj, tak stawiam sie od samego poczatku :"))
      Bo jestem takim dziwnym zwierzem, ze milosci nie traktuje jakos specjalnie
      i szczegolnie. Wlasciwie to ja chyba niczego nie traktuje z jakims
      pietyzmem :(( Milosc sobie jest, dobrze, nie ma jej - tez dobrze... :"))
      Dzis przeczytalem czyjas opinie gdzies, ze pamieta ze szczegolami
      pierwsza randke z pierwsza miloscia. A ja ni w zab nie moge sobie
      przypomniec :((( I pierwszej milosci nie darze jakims szczegolnym
      sentymentem, ot byla i poszla... (ech, nienormalny jestem po prostu).

      Za co kocham? Wlasciwie tez diabli wiedza. Bo nie ma jakichs szczegolnych
      gestow, slow... chyba wiec kocham za caloksztalt? Po prostu dobrze mi, ze
      jest obok. Ale nie czuje z tego powodu jakiejs szczegolnej euforii, po
      prostu dobrze mi.

      Czy mozna kochac bezinteresownie? Oj, wszystko co inne nie jest miloscia.
      Najczesciej jest tak, ze milosc jest "zbrudzona" wlasnie "interesownoscia" -
      zeby ukochany byl tak, smaki, zeby byl blisko, zeby w ogole byl...
      Ciezko jest znalezc milosc czysta - taka ktora nie ma w podtekscie
      zaspokajania jakichs wlasnych roszczen. Pytanie tylko na ile zbrudzona jest
      ta milosc, i na ile jestesmy w stanie ten "brud" zaakceptowac?
      • zlakobieta Re: Stawiam sie 26.09.02, 20:47
        Moze jeszcze nie kochales Kwieto ;)
        To, co napisales o milosci w Twoim wydaniu jakos tak mi za bardzo na milosc nie
        wyglada.
        To jednak oczywiscie subiektywne odczucie.
        Tak czy inaczej wszystko przed Toba. Podobno oczekiwanie jest przyjemniejsze od
        samego spelnienia. Zycze Ci jednak, zebys nie czekal zbyt dlugo.
        Milosc jest cudowna i nie mozna miec do niej stosunku obojetnego.
        • kwieto Re: Stawiam sie 26.09.02, 20:53
          Och, przerzylem kilka "plonacych" milosci, z wreczaniem dziewczynie
          bukietu tulipanow w srodku lutego, jazda samochodem z predkoscia
          150km/h (po niezbyt rownej drodze) byle sie tylko sie z nia zobaczyc na
          piec minut, z uchylaniem rabka nieba, i innymi takimi szalenstwami
          dyktowanymi totalna euforia - szczerze powiedziawszy, bardziej cenie sobie
          obecny stan.
          • zlakobieta Re: Stawiam sie 26.09.02, 21:08
            Jestes pewien, ze to byla milosc?
            Tak tylko pytam, bo nie taka euforie mialam wlasciwie na mysli.
            Pozostaje jednak przy swoim zdaniu. Tak z przekory kobiecej oczywiscie.
            ;)
            • kwieto Re: Stawiam sie 26.09.02, 21:21
              No wiesz... motyle w brzuchu i te sprawy :"))
              No dobrze ale czym w takim razie jest wg Ciebie milosc? Jesli nie jest
              maslanymi oczami i z_utesknieniem_wyczekiwaniem_ukochanej, a
              zarazem na spokojne bycie razem tez krecisz nosem, to czym jest milosc?
              Pomiedzy? a co za roznica, czy jest pomiedzy, czy ktoras ze stron bardziej
              przewaza?
              • zlakobieta Re: Stawiam sie 26.09.02, 21:49

                Skad Ci przyszlo do glowy, ze krece nosem na spokojne "bycie razem"? Krece
                nosem kiedy piszesz, ze wszystko jedno czy jest czy jej nie ma. Spokojne bycie
                razem w przypadku milosci nie jest obojetne. Jestes razem, bo nie wyobrazasz
                sobie bycia osobno.
                Ja kocham i chce byc razem, chce czuc obecnosc, bliskosc (przynajmniej
                mentalna) mam poczucie bezpieczenstwa i pewnosc, ze bez Niego nie jestem w
                pelni kobieta, ze zycie straciloby kolory... Chce dawac wszystko, co mam i nie
                oczekuje w zamian niczego poza tym, ze jest ze mna. Na sama mysl, ze kiedys
                tego mialoby nie byc lzy cisna sie do oczu, a jednoczesnie wiem, ze obojetnie
                co bedzie nigdy nie bede zalowac ani jednej minuty, ktora z nim spedzilam.
                Zastanawiam sie nawet czy nie zaczac pisac pamietnika, bo nie chce zapomniec
                zadnego szczegolu ;) Mnie na pewno nie jest obojetne czy milosc jest czy jej
                nie ma.
                • kwieto Re: Stawiam sie 26.09.02, 22:13
                  To tylko kwestia nastawienia - ja po prostu przyzwyczailem sie ze wszystko
                  plynie, i przychodzi lub odchodzi... I pozwalam (a w kazdym razie staram
                  sie pozwalac) plynac temu tak jak chce. Przyjdzie - dobrze, odejdzie - tez
                  dobrze.
                  Nie mowie, ze nie bedzie mi zal, jesli odejdzie. Lecz nie dramatyzujmy,
                  zycie dalej bedzie sie toczyc jak przedtem i barw nie straci...
                  • zlakobieta Kwieto 27.09.02, 10:50
                    kwieto napisał:

                    > To tylko kwestia nastawienia - ja po prostu przyzwyczailem sie ze wszystko
                    > plynie, i przychodzi lub odchodzi... I pozwalam (a w kazdym razie staram
                    > sie pozwalac) plynac temu tak jak chce. Przyjdzie - dobrze, odejdzie - tez
                    > dobrze.

                    Tu Cie rozumiem. Ja staram sie robic tak samo i chyba dzieki temu udaje mi sie
                    nie zwariowac ale... Milosc mi sie tu wymyka. Nie o to chodzi, ze umre, jak ja
                    strace. Znam siebie i wiem, ze bede umiala sobie jakos poradzic. Chodzi o to,
                    ze w momencie gdy jest, to jest dla mnie najwazniejsza i przeraza mnie mysl o
                    mozliwej stracie. Nie wiem czy umiem to wyjasnic. Mam swoje lata ;) przezylam
                    kilka zauroczen (jedno skonczone nawet malzenstwem) i dla mnie milosc to cos
                    tak wyjatkowego, ze nie mozna przyrownywac jej do innych rzeczy, ktore po
                    prostu przychodza i odchodza.

                    > Nie mowie, ze nie bedzie mi zal, jesli odejdzie. Lecz nie dramatyzujmy,
                    > zycie dalej bedzie sie toczyc jak przedtem i barw nie straci...
                    >
                    • kwieto Re: Kwieto 28.09.02, 20:53
                      Ale wlasciwie dlaczego nie traktowac milosci jak kazdej innej rzeczy? Czym
                      ona jest wspanialsza od innych rzeczy, ktore spotykaja Cie w zyciu?
                      Oczywiscie, "punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia" i ktomus dla kogo
                      milosc jest wazna, ciezko przyjac, ze drugi traktuje ja dosc lekko.
                      Moze dlatego ze milosc jest czesto utozsamiana ze szczesciem? Ze jak
                      kochasz, to jestes szczesliwy, a jak nie kochasz to nie?
                      Zawsze szukalem niezaleznosci i jakiejs stabilnosci w tym wszystkim. I
                      dlatego w ktoryms momencie stwierdzilem, ze poczucie szczescia trzeba
                      wzbudzic w sobie samym, dopiero wtedy mozna funkcjonowac w miare
                      stabilnie, nie popadajac raz w euforie, a raz w rozpacz. (upraszczam
                      oczywiscie). No a jesli odkryjesz radosc i poczucie szczescia w sobie
                      samym, to wtedy milosc staje sie rzeczywiscie tylko dodatkiem. Fajnym,
                      przyznaje, milym, cieplym - ale nie najwazniejszym i nie takim, bez ktorego
                      nie mozna by sie bylo obejsc. Przynajmniej przez jakis (nawet dluzszy)
                      czas.
    • roseanne Re: Miłość to biegun ciepła 27.09.02, 17:10
      a moja milosc ma oczy niebieskie
      wspaniale poczucie humoru
      i cierpliwosc calego swiata :)
    • re_ne Re: Miłość to biegun ciepła 28.09.02, 22:02

      >
      > Poszukujący - też włączcie się do rozmowy :) O jakich
      > połówkach marzycie?
      >
      > Czekam na Wasze opinie!
      > Kochajmy się! :)))
      >
      > Pozdrawiam. Milusia
      >
      ******************************************************

      Jesli o milosc i polowki chodzi, to marza mi sie polowki winogron, ale
      dokladnie co to znaczy, wie tylko jedna osoba! :)))) I Ona tez o nich
      marzy! :)))

      Pozdrawiam winogronowo!!! :)))))))

      Rene
Inne wątki na temat:
Pełna wersja