Dodaj do ulubionych

zdrada- czym jest dla mężczyzn???

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.02, 22:45
Jestem kobieta. Osobiscie nigdy nie byłam zdradzona. Ale napatrzyłam sie na
tyle zdrad, iż ciężko i zaufać. Moja koleżanka zostala zdradzona. Potem to
ona byla przyczyna zdrady i były tego bardzo przykre konsekwencje. A ja
rónież poznałam kilku żonatych gotowych na zdrade. I wiekszość kochała swoje
żony!!! Ja jeśli kocham , to jestem w 100% wierna. Jak i wiekszosc moich
kolezanek.
Prosze o wytłumaczenie- jak miłość da sie pogodzic ze zdradea? Jak można
spojrzec po czyms taki kochanej (?) osobie w oczy? Zwłąszcza, jesli nie jest
to jednorazowy wyskok, tylko romans.....
























Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? IP: *.unl.edu 30.09.02, 22:56
      Nie ma tak naprawde czegos takiego jak milosc miedzy partnerami. To iluzja,
      a z czasem staje sie to jasne. Wszyscy i wszedzie maja ochote, wczesniej czy
      pozniej skoczyc na bok, bo my nie jestesmy stworzeni do zycia w parach. To
      zostalo nam narzucone.
      Pozdr, Imagine.
      • proo zdrada- Imagine 30.09.02, 23:10

        Imagine? Nie żartujesz? :-)))))))
        To czym jest to uczucie ktore nas dopada jak
        grom z jasnego nieba , kiedy czujesz że świat wypiękniał,
        kiedy chcesz dotykac , przytulać się ? Kiedy nikt inny
        Cię nie interesuje , kiedy chcesz z nią/nim byc na zawsze?
        Kiedy (mówię o kobiecie) chcesz mu rodzić dzieci?
        To nie jest miłość?
        A co czują takie kobiety jak Asia , ktora nie chce zdradzać?
        Dlaczego nie chce jesli , podobnie jak my wszyscy, nie została
        stworzona do życia w parze i bycia wierną??

        pozdrawiam
        proo


        • Gość: Imagine Re: zdrada- Imagine IP: *.unl.edu 30.09.02, 23:20
          proo napisała:

          >
          > Imagine? Nie żartujesz? :-)))))))
          > To czym jest to uczucie ktore nas dopada jak
          > grom z jasnego nieba , kiedy czujesz że świat wypiękniał,
          > kiedy chcesz dotykac , przytulać się ? Kiedy nikt inny
          > Cię nie interesuje , kiedy chcesz z nią/nim byc na zawsze?
          > Kiedy (mówię o kobiecie) chcesz mu rodzić dzieci?
          > To nie jest miłość?
          > A co czują takie kobiety jak Asia , ktora nie chce zdradzać?
          > Dlaczego nie chce jesli , podobnie jak my wszyscy, nie została
          > stworzona do życia w parze i bycia wierną??
          >
          > pozdrawiam
          > proo
          >
          >
          Nie, nie zartuje. Nie ma milosci jest tylko tymczasowe zauroczenie,
          ktore mija. To zauroczenie jest potrzebne bysmy wlasnie mogli rodzic dzieci,
          i przez jakis czas mogli byc kolo siebie w tym wlasnie celu. Asie nie chce
          zdradzac, bo jest akurat w tym momencie zauroczenia, choc niektorzy nie beda
          zdradzac i z innych powodow, chocby religijnych, czy zwyklej przyzwoitosci
          wzgledem partnera.
          Pozdr, Imagine.
          • proo Re: zdrada- Imagine 30.09.02, 23:28
            Brzmi prawdopodobnie ...
            Coraz częściej mnie przekonuje to co mówisz i nawet
            Ci wierzę tym razem, Imagine! :-)

            A dlaczego mężczyznom to łatwiej przychodzi?
            Dlaczego kobiety (częściej od mężczyzn) wolą jednego partnera?
            Rzadziej zdradzają. Dlaczego?

            proo
            • Gość: Imagine do proo IP: *.unl.edu 01.10.02, 15:25
              proo napisała:

              > Brzmi prawdopodobnie ...
              > Coraz częściej mnie przekonuje to co mówisz i nawet
              > Ci wierzę tym razem, Imagine! :-)
              >
              > A dlaczego mężczyznom to łatwiej przychodzi?
              > Dlaczego kobiety (częściej od mężczyzn) wolą jednego partnera?
              > Rzadziej zdradzają. Dlaczego?
              >
              > proo
              Pisalem juz o tym w innym miejscu. Bo one w jednym widza wszystkich a oni we
              wszystkich jedna. To jedyna odpowiedz, ktora ma jakis sens.
              Pozdr, Imagine.
      • Gość: Trishna Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.09.02, 23:31
        Nie znoszę tej teorii Imagine...narzucone przez kogo???
        Jestesmy stworzeni do zycia w parach, choćby po to żeby wychowac potomstwo,
        czlowiek jest na tyle skomplikowaną istotą że optymalny rozwój może mu zapewnic
        tylko dwoje rodziców, kobieta i męzczyzna. Kwestionując taki model ograniczasz
        rolę męzczyzny do roli trutnia !!!
    • alpetrus Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? 30.09.02, 23:52
      Powodem, zeby juz nigdy nie zaufac swojej kobiecie.
      • Gość: elve Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? IP: *.netland.gda.pl 01.10.02, 02:43
        pokrętne.
    • Gość: oak Re: zdrada - czym jest dla mężczyzn??? IP: *.rudanet.com / 192.168.1.* 01.10.02, 00:18
      Zdrada wielkie słowo. A cóż to do cholery jest i kiedy nastepuje ?
      W myśli czy dopiero w uczynku ?
      Zdrada to cielesny skok na bok, czy zmiana obiektu uczuć nawet na zupełnie nie
      do zrealizowania platonię ?
      Co znaczy łatwiej, co znaczy trudniej ?
      Co oznacza wierność, czy że cię nie (o)puszczę, czy to że cię nie przestanę
      kochać, czy może to że nie przestanę szanować ?
      Czy to alternatywa czy koniukcja warunków ???
      Czy zdradą jest jedynie fizyczne pozycie z kimś innym, natomiast pogarda w
      miejsce szacunku zdradą nie jest ?.
      co jest wiekszą zdradą ulec chwilowemu zaślepieniu, czy świadomemu przelaniu
      uczucia ?

      Sprowadzono poziom świata do poziomu łóżka, .... a przecież wiadomo że to co
      na horyzoncie zalezy jedynie od wysokości z jakiej się patrzy.
      Ziarno zatrute zasiane można iść spać )))))
      pozdrowienia i udanego roztrząsania )))
      • Gość: dodo Re: zdrada - czym jest dla mężczyzn??? IP: *.sympatico.ca 01.10.02, 00:57
        nie dociera do mnie deklaracja o 100% wiernosci. to chyba
        mozliwe tylko gdy sie jest slepym, gluchym,
        niedorozwinietym i raczej martwym. w kazdym innym
        przypadku - watpie w owo 100%. watpie nawet w 50% :-)
        bo sa mysli i sny, i marzenia, i wspomnienia... ze nie
        jest to zaraz dotyk czy pocalunek to co? to zdrady nie
        bylo? bzdura - tygodnie pragnien i snow, opuszczania w
        myslach i w wyobrazni nic nie znacza? wciaz sa
        wiernoscia? eee tam - zaklamanie.
        kazdej i kazdemu z nas przytrafia sie owa niewiernosc,
        smiem twierdzic, ze kobietom nawet czesciej niz
        mezczyznom a na pewno w bardziej wyrafinowany sposob. i
        co? i nic - jestesmy sobie dalej w parach, kochamy sie i
        szanujemy latami, nie wprowadzamy marzen w czyn, bo albo
        jest to niebezpieczne, niemozliwe, zbyt kosztowne,
        niepraktyczne czy kto tam jeszcze wie jakie...
        ale prosze mi nie wmawiac, ze kobiety wierne sa a
        mezczyzni to tak tylko z kwiatka na kwiatek - coz za
        naiwnosc i samo-oszukiwanie sie!
        • proo Re: zdrada - czym jest dla mężczyzn??? 01.10.02, 08:33
          Oj,Dodo .. :-)
          w mysli , w zaniedbaniu .. moze i tak moze zdradzamy częściej!
          Ale w uczynku? Nie , sądzę że znacznie rzadziej niz mężczyżni.

          Choć zastanawia mnie wypowiedź mojego kolegi ktory w czasie burzliwej
          dyskusji na temat zdrady, w czasie ktorej rozjuszone kobiety atakowały
          mężczyzn stwierdzeniami typu " tylko was stać na takie podłości .."
          " my jesteśmy wierne , bo wyższy poziom wrażliwości i uczciwość
          każą nam żyć w wierności .." i inne takie tam stwierdzenia , powiedział:
          To z kim my zdradzamy? Skąd biorą się te dziewczyny , kobiety z ktorymi
          my zdradzamy , idziemy do łóżka? Czyż to nie wy?!!

          hmmm ... , może Dodo masz rację?

          pozdrawiam
          proo
        • zlakobieta Jak zwykle 01.10.02, 08:40
          w 100% zgadzam sie z dodo (to juz zaczyna byc podejrzane)
          Pozdrawiam
          • Gość: zula Re: Jak zwykle IP: *.binet.pl / *.leased-02.binet.pl 01.10.02, 09:12
            podobno do max 5 lat partner jest interesujący, seks satysfakcjonujący itp.
            poźniej pozostają 'hormony cichego szczęścia'- czyli własnie przyjaźń,
            przywiązanie...wtedy właśnie wychodzi 'w praniu' na ile byliśmy zakochani w
            partnerze jako obiekcie seksualnym, a na ile w jego osobowości.
    • pastwa zdrada- czym jest dla mężczyzn??? 01.10.02, 09:53
      Czym dla mnie jest zdrada? Moze na przykładzie.

      Swego czasu, będąc małym brzdącem razem z siostra i kolega bawiliśmy sie w
      pewna gre, niewazne jaka, najstotniejsze było to, ze siostra miała byc z kolegą
      przeciwko mnie ( tak zostało postanowione). Jednakze siostra źle pojmujac więzy
      rodzinne,przekazała mi pewne informacje w wyniku czego jej partner w grze mógł
      byc pewien przegranej. Krótko mówiac, ZDRADZIŁA GO, to było okropne, zepsuło mi
      całą przyjemnosć z wygranej, a i kolega był zawiedziony ;o)

      Zdrada jest zatem łamaniem wcześniej podjętych obietnic/przyrzeczeń.
    • Gość: kkk Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 01.10.02, 10:09
      Ja, mimo ze jestem facetem, nigdy nikogo nie zdradzilem i jestem pewien, ze
      nie zrobilbym tego. Jesli jestem z osoba, ktora kocham, to dlatego, iz spelnia
      ona moje wszystkie oczekiwania i nie potrzebuje szukac dalej wrazen. Moj
      system wartosci nie pozwala na cos takiego. Nie moglbym pozniej spojrzec mojej
      partnerce w oczy, jak i stanac przed lustrem i spojrzec sobie w twarz. Na
      pewno bym sie do czegos takiego przyznal. Sam tez nie bylem nigdy zdradzony i
      nie wiem jak bym zareagowal na taka sytuacje. Na pewno bylbym wsciekly, ale
      wydaje mi sie, ze nie zrezygnowalbym ze zwiazku. Ciezko byloby zaufac ponownie
      drugiej osobie, ale kochajac ja szczerze i widzac, ze ona zaluje swojego
      wybryku, bylbym w stanie sprobowac naprawiac co sie rozwalilo. Na pewno nie
      jest to krotki proces, ale nie bylbym w stanie zrezygnowac ze wszystkiego tak
      latwo.
      • kamill_a Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? 07.10.02, 07:53
        Dzieki ci Boże, że istnieją jeszcze tacy mężczyźni!!! Cieszę się że istnieją
        też takie kobiet, które mogą być z takimi mężczyznami. Doceniajcie, szanujcie i
        kochajcie sie! Życzę Wam szczęścia!
    • kol5 Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? 01.10.02, 17:54
      Zdrada, to niekontrolowana reakcja faceta na uroki mu dotąd nieznane.

      Co ja mówię!!!
      Błędna definicja.
      ........Na uroki ciągle te same...

      • kasia-s Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? 01.10.02, 18:10
        kol5 napisała:

        > Zdrada, to niekontrolowana reakcja faceta

        Facet, faceta, a kobiety takie wierne... zastanawiam się tylko z kim oni
        zdradzają? sami z sobą?
        Chyba tak, my przecież jesteśmy takie wierne...

        Pozdrowienia Dodo :)))
        • Gość: kol5 Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 01.10.02, 18:14
          kasia-s napisała:

          > kol5 napisała:
          >
          > > Zdrada, to niekontrolowana reakcja faceta
          >
          > Facet, faceta, a kobiety takie wierne... zastanawiam się tylko z kim oni
          > zdradzają? sami z sobą?
          > Chyba tak, my przecież jesteśmy takie wierne...
          >
          > Pozdrowienia Dodo :)))

          Uprzejmie informuję, że w pytaniu wyraźnie było napisane czyją zdradę
          obrabiamy.
          Proszę o nowy wątek!/czym jest dla kobiet/
        • Gość: joanna Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.10.02, 18:44
          zdradzają z kobietami, ktore sa nielojalne wobec innych kobiet
          • Gość: asia aLE PO CO FACECI ZDRADZAJA??? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.02, 17:12
            Przepraszam bardzo- czy to ja oszukuje JEGO kobiete czy on sam to robi? Jestem
            lojalna, bo nie chce by cierpiala, by sie dowiedziala. Reszta to ich sprawa.

            I PYTAM- PO CO ON TO ROBI?????
            • Gość: joanna Asiu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.10.02, 21:03
              Gość portalu: asia napisał(a):

              > Przepraszam bardzo- czy to ja oszukuje JEGO kobiete czy on sam to robi?
              Jestem
              > lojalna, bo nie chce by cierpiala, by sie dowiedziala. Reszta to ich sprawa.
              >
              > I PYTAM- PO CO ON TO ROBI?????
              Asiu, zebysmy się dobrze zrozumiały: napisałam, ze mężczyżni zdradzają z
              kobietami, ktore są nielojalne wobec innych kobiet w odpowiedzi na kwestię KASI
              S, ktora napisala" zastanawiam sie tylko z kim oni zdradzaja". Natomiast nie
              byl to zarzut skierowany do Twojej osoby, poniewaz wywnioskowalam, ze Ty nie
              chcesz zdradzac, aczkolwiek jesteś narażona na takie pokusy. Podobnie jak Ty ja
              również nie chcę zdradzać, niby dlaczego mamy rezygnowac z najwazniejszej
              zasady małżeńskiej dot. wierności. Mimo, iz sama miałam przykre doswiadczenia w
              tej materii,nie mam zakusow w stylu odegrania się pieknym za nadobne swojemu
              partnerowi. I jako ta zdradzona jestem sklonna stwierdzić, iz kobiety bardzo
              czesto prowokuja do odstapienia tej zasady poprzez albo traktowanie swojego
              partnera na zasadzie wlasnosci, ograniczja im kontakty interpersonalne w
              obawie, że poznaja kogos ciekawego i to w ich kierunku sie zwrócą, kierując sie
              brakiem poczucia wlasnej wartosci, czy niekotrolowaną zazdroscią.Pytasz
              dlaczego oni to robią, nawet jesli mają tzw szczęsliwe domy. Moim zdaniem
              dlatego, ze coś jednak wypala sie w ich zwiazkach ze stalymi partnerkami, oboje
              małzonków nie podsycają zwiazku, nie inspirują, zwiazek sie nie rozwija, rodzą
              się wczesniej wymienione ograniczenia, rozliczanie partnera z tego i owego, nie
              przenikaja się wzajemnie w swoich pasjach, często przechodzą zyciowa stagnacje-
              problem lezy w nich samych.Zawsze beda twierdzic, ze kochaja swoje partnerki,
              tyle ze oboje czegos nie uslyszeli, jakiegos znaku niewypowiedzianego. Jesli
              nie pojawi się czerwone światełko STOP, zdrady beda mialy miejsce, a Ty
              będziesz wtedy karta przetargową i w oczach żony delikwenta bedziesz ta
              najgorsza, bo na Ciebie będzie mozna zwalić winę najłatwiej. Powodzenia w
              wytrwaniu w zasadzie , czego i sobie życzę, pa.
            • Gość: kol5 Re: aLE PO CO FACECI ZDRADZAJA???-asia IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.10.02, 23:02
              Gość portalu: asia napisał(a):

              > Przepraszam bardzo- czy to ja oszukuje JEGO kobiete czy on sam to robi?
              Jestem
              > lojalna, bo nie chce by cierpiala, by sie dowiedziala. Reszta to ich sprawa.
              >
              > I PYTAM- PO CO ON TO ROBI?????

              Nikt nie oszukuje nikogo.
              Ty chciałaś i on chciał.

              Oszukujemy siebie, przysięgając sobie coś, co jest nie do spełnienia.
              /"miłość, wierność" na całe życie/...

              Więc kochaj go i nie oczekuj niczego. Żyj chwilą.
              A potem załóż swoją rodzinę pamiętając o zasadach j/w. I żyj chwilą.
              Z uśmiechem na ustach i... fachowym zrozumieniem.
              • Gość: inka_sama są tacy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.10.02, 23:41
                Gość portalu: kol5 napisał(a):
                > Oszukujemy siebie, przysięgając sobie coś, co jest nie do spełnienia.
                > /"miłość, wierność" na całe życie/...

                Cos co jest nie do spełnienia?
                Są ludzie którzy dochowuja sobie wierności przez długie lata małżeństwa az do
                śmierci. I kochają się!
                Zazdroszczę im.
                Jeśli są tacy - to znaczy ż eto jest możliwe. Trudne - ale możliwe. Ni ekażdemu
                dane.

                Ja doświadczyłam tego samego - miłości i wiernosci aż po grób.
                To jest możliwe.
                Ale nam było łatwiej. To tylko kilka lat...
                A mogło byc 50 lat...
                i_s
              • Gość: asia Re: aLE PO CO FACECI ZDRADZAJA???-asia IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.02, 23:47
                Zgadza sie- chcaiałam żyć chwila. Ale otoczenie (w tym moi najblizsi) zazczeli
                na to patrzec z pogarda. I sama zaczelam soba gardzic.....

                I czy nie bede żyła z piętnem,że ze mna zdradzał jeden mąż, więc moj zdradzi
                mnie tez z kims???
          • eva07 Wielkie słowo ZDRADA 06.10.02, 03:11
            Nie odczuwam lojalności wobec kobiet jako takich. Mam bardzo głębokie
            przekonanie, ze to jest sprawa pomiedzy mezem a zoną, a "ta trzecia" niewiele w
            rzeczywistosci ma do dodania. I naprawde znam sporo takich przykładów, gdzie
            próby rozbicia małżeństwa kończyły sie na niczym, bo w końcu okazywało się, ze
            malżeństwo NIE JEST NAJGORSZE. Znam i taki przykład, pary z jednym dzieckiem,
            super przykładnej,małżeństwa podziwianego i lubianego przez przyjaciół, gdzie
            facetowi kompletnie odbiło i odszedł od zony na dwa czy trzy lata. To było tak
            odjechane (oboje męczyli sie jak potepieńcy), ze znajomi sobie tylko kólka na
            czole malowali i wzdychali bezradnie. A potem oni sie zeszli. BO tak naprawde
            byli dla siebie stworzeni i bardzo, ale to bardzo sie lubili!!!!A szkode
            największą uczyniły trzy rzeczy: pierwsza, że on nigdy nie sadził, że mógłby
            cos takiego zrobić,nie był siebie swiadom, a potem nagle erotycznie i
            seksualnie oszalał. Druga,ze się temu nie oparł. A trzecia, ze miał narąbane w
            glowie w sprawie zdrady fizycznej i uważał, że tylko absolutna uczciwość może
            go uratować i ze jak sie z kobieta przespał i ona go strasznie podnieca, to
            musi z nia być. Napewno ja kocha. No i zamiast przykrego i bolesnego, lecz
            łatwiejszego do zapomnienia romansu, był z tego dramat na dwanascie aktów.
            Pare razy juz pisalam o mistyfikowaniu "zdrady" fizycznej. Ludzie nie sypiajcie
            z kim wam tylko przyjdzie pokusa, ale i nie rozwalajcie swoich związków TYLKO z
            tego powodu. Człowiek jest ułomny, a od odbycia aktu seksualnego z kimś innym
            go nie ubywa... I czesto może nadal kochać. Wiem ze zdradzonej (mu) trudno w to
            uwierzyć. MYsli, że jest gorsza(y), porównuje. Ale to nie jest taka prosta
            prawda. Czasem chodzi o czyjs specyficzny magnetyzm, ale i o urok nowości...
            odmienności... Najlepiej samemu postawić się w sytuacji swojego partnera,
            przypomniec sobie
            jakąś osobe która nas pociagała i pomysleć, czy "mnie by ubyło", czy byłabym
            kims innnym gdybym sie z nim przespała? Oczywiście, że seks to rodzaj bardzo
            specyficznej, intymnej więzi,ale tylko chwilowej. To cos więcej niz wspólne
            sniadanie, ale coś duzo mniej niż wspólne zycie.Ewa
            • tusiaz Re: Wielkie słowo ZDRADA 06.10.02, 17:16
              eva07 napisała:

              > Nie odczuwam lojalności wobec kobiet jako takich. Mam bardzo głębokie
              > przekonanie, ze to jest sprawa pomiedzy mezem a zoną, a "ta trzecia" niewiele
              w
              >
              > rzeczywistosci ma do dodania. I naprawde znam sporo takich przykładów, gdzie
              > próby rozbicia małżeństwa kończyły sie na niczym,

              Bardzo często jest odwrotnie ,niestety


              Znam i taki przykład, pary z jednym dzieckiem,
              > super przykładnej,małżeństwa podziwianego i lubianego przez przyjaciół, gdzie
              > facetowi kompletnie odbiło i odszedł od zony na dwa czy trzy lata. To było
              tak
              > odjechane (oboje męczyli sie jak potepieńcy), ze znajomi sobie tylko kólka na
              > czole malowali i wzdychali bezradnie. A potem oni sie zeszli. BO tak naprawde
              > byli dla siebie stworzeni i bardzo, ale to bardzo sie lubili!!!!


              A szkode
              > największą uczyniły trzy rzeczy: pierwsza, że on nigdy nie sadził, że mógłby
              > cos takiego zrobić,nie był siebie swiadom, a potem nagle erotycznie i
              > seksualnie oszalał. Druga,ze się temu nie oparł. A trzecia, ze miał narąbane
              w
              > glowie w sprawie zdrady fizycznej i uważał, że tylko absolutna uczciwość może
              > go uratować

              i ze jak sie z kobieta przespał i ona go strasznie podnieca, to
              > musi z nia być.

              A to nie jest "sens" zdrady....

              Napewno ja kocha. No i zamiast przykrego i bolesnego, lecz
              > łatwiejszego do zapomnienia romansu, był z tego dramat na dwanascie aktów.
              > Pare razy juz pisalam o mistyfikowaniu "zdrady" fizycznej. Ludzie nie
              sypiajcie
              >
              > z kim wam tylko przyjdzie pokusa, ale i nie rozwalajcie swoich związków TYLKO
              z
              >
              > tego powodu. Człowiek jest ułomny, a od odbycia aktu seksualnego z kimś innym
              > go nie ubywa... I czesto może nadal kochać. Wiem ze zdradzonej (mu) trudno w
              to
              >
              > uwierzyć. MYsli, że jest gorsza(y), porównuje. Ale to nie jest taka prosta
              > prawda. Czasem chodzi o czyjs specyficzny magnetyzm, ale i o urok nowości...
              > odmienności... Najlepiej samemu postawić się w sytuacji swojego partnera,
              > przypomniec sobie
              > jakąś osobe która nas pociagała i pomysleć, czy "mnie by ubyło", czy byłabym
              > kims innnym gdybym sie z nim przespała?

              Oczywiście, że seks to rodzaj bardzo
              > specyficznej, intymnej więzi,ale tylko chwilowej.
              To cos więcej niz wspólne
              > sniadanie,
              ale coś duzo mniej niż wspólne zycie.Ewa

              • Gość: eva07 Re: Wielkie słowo ZDRADA IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 07.10.02, 16:03
                Nie, nie będe sie upierać, że najczęściej tzw. "zdrada" dla "zdradzających"
                kończy się niczym. Nikt nikogo nie porzuca. A zzakochana "ta trzecia" jest
                samotna, przybita i bardzo rozczarowana. Zaś ogromna liczba przypadków, gdy
                porzucona małzonka mówi: "bo ta wywłoka ukradła mi męża" nie ma nic (albo
                niewiele) wspólnego z "tą trzecią". Ma wiele wspólnego z wzajemnymi stosunkami
                i uczuciami między małzonakami. Mam juz na tyle duzo lat, żeby wiedzieć, że
                najwazniejze jest to co niewidoczne dla oka.Przyjaźń, szacunek, miłość. Zas
                wszystko poza tym jest mniej ważne. Nawet jesli jest to bardziej lub mniej
                nieodpowiedzialny seks z kims innym.I przy tym stanowczo sie upieram. E.
            • capa_negra Re: Wielkie słowo ZDRADA 18.10.02, 13:40
              Nic dodać nic ująć
        • Gość: asia Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.02, 17:09
          Dlaczego wszyscy zakładaja,ze zdradzaja z zajetymi kobietami. ??? Ja byłam
          tą "trzecią", ale tylko dlatego,ze nie miałam nikogo na syale wiec nikogo nie
          oszukiwałam!!!!
          Oj, faceci, tłumaczycie samych siebie....
          • Gość: minia sex w łóżku małżeńskim IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 23:35
            ja jestem wolna i nikogonie oszukuje. Ale On.. Jak on moze spac w tym samym
            łóżku z żoną, w ktorym poprzedniej nocy kochal sie ze mna 2 razy?
            A nad łózkiem ich zdjecie ślubne. Ja bym, tak nmie mogla...
            • Gość: eva07 Re: sex w łóżku małżeńskim IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 08.10.02, 23:37
              Gość portalu: minia napisał(a):

              > ja jestem wolna i nikogonie oszukuje. Ale On.. Jak on moze spac w tym samym
              > łóżku z żoną, w ktorym poprzedniej nocy kochal sie ze mna 2 razy?
              > A nad łózkiem ich zdjecie ślubne. Ja bym, tak nmie mogla...

              Wiesz co? to jest odwieczne pytanie. Ja też tak nie mogłam. Ale może to nie
              zmienia istotty sprawy, a wynika tylko z mjego sumienia dbałego o pozory? Nigdy
              nie byłam w stanie sypiac "naprzemian" z dwoma męzczyznami. Zdrada to był
              kryzys w małżenskim zyciu seksualnym. Czy raczej w odwrotnej kolejnosci.Ale
              ludzie moga rózne rzeczy. I juz się przestałam dziwić.E.
              • Gość: ala Re: sex w łóżku małżeńskim IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.02, 01:24
                sperma na małżeskiej pościeli, ale zapach innej kobiety? Nie chcialabym tego
                zaznac...
                • Gość: Renka Re: zdrada IP: proxy / *.home.cgocable.net 09.10.02, 04:43
                  To wielkie slowo, a za nim kryje sie smutek, zal, przygnebienie i kompleks.
                  Dlaczego zdradzil? Moze w ogole nie pojmowal tego jak zdrade? Niektorzy z nas
                  naprawde nie przywiazuja zbyt wielkiej wagi do tzw
                  " przespania sie z kims ".
                  Moze dobrze byloby wyjasnic sobie pojecie zdrady przed slubem, bo
                  przypuszczam, jest wiele roznych definicji zdrady.Mnie osobiscie nie
                  przeszkadzaloby, zeby moj malzonek sypial z inna okazjonalnie, szczegolnie
                  jakby byla "lepsza" ode mnie :)))
                  Inna sprawa, to romans, ktory trwa niebezpiecznie dlugo.Wowczas przestaje to
                  byc chyba zdrada, a staje sie "czyms pieknym i niepowtarzalnym", oczywiscie
                  dla "zdrajcy".
                  • Gość: mimi Re: zdrada IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.02, 00:25
                    nie wierze... ile masz lat? 15?
                    • eva07 Re: zdrada 10.10.02, 01:00
                      Gość portalu: mimi napisał(a):

                      > nie wierze... ile masz lat? 15?

                      Ja mam prawie 40 i mi przeszkadza, ale przeżyłabym... hm, nawet przezyłam.W
                      obie strony.
                      • Gość: asia Re: zdrada IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.02, 17:45
                        eva07 napisała:

                        > Gość portalu: mimi napisał(a):
                        >
                        > > nie wierze... ile masz lat? 15?
                        >
                        > Ja mam prawie 40 i mi przeszkadza, ale przeżyłabym... hm, nawet przezyłam.W
                        > obie strony.


                        Przepraszam wiec Cie. Po prostu jestes pierwsza kobieta, ktora tak lekko do
                        tego podchodzi. Moja perzyjaciolka zostala zdradzona i do dzis nie otrzasnela
                        sie z tego... A mamy tylko ponad 20lat...
                        • Gość: Renka Re: zdrada(mimi) IP: proxy / *.home.cgocable.net 13.10.02, 06:04
                          Mysle, ze jestescie przewrazliwione. Skoro facet zdradzil, znaczy, ze chcial
                          to zrobic. Jezeli chcial, to mial jakis powod. Jaki? Niech odpowie i sprawa
                          sie wyjasni. Zycie w jakichs nierealnych wyobrazeniach na temat zwiazku
                          prowadzi do zdrady. Mimo wszystko, ja bym zdrade mojego meza tolerowala,
                          chociaz moze jego zycie u mojego boku mogloby sie stac udreka.. Jestesmy
                          wiecej lat ze soba, niz zapewne wiele z was MA.
                        • eva07 Re: zdrada 14.10.02, 02:56
                          Lekko to za duzo powiedziane. Ale może własnie takze w kwestii wieku tkwi ta
                          róznica. Ja tez uważałam, że umrę, jakby mie ukochany zdradził. Zrobił to, a ja
                          nie tylko nie umarłam,ale wróciłam do niego (chyba bardziej niz on do mnie). I
                          nie załuje.Do dzis nie wiem do końca, co nim kierowało. Troche się domyslam.
                          Troche to był strach przed "ztrzaskujacymi się drzwiami" (czuł,ze juz juz a sie
                          we mnie zakocha, a był młodym człowiekiem zyjacym "z kwiatka n akwiatek", z
                          duzym powodzeniem u płci pieknej...).Troche i to, ze byłam młoda i nieopierzona
                          i to co mu dawałam to nie był seks, a jakieś moje wstydliwe o tym wyobrażenia.
                          Troche byc może mu odbiło. Ale jedno jest pewne: tak naprawdę, to jest mądry i
                          porządny czlowiek. Pewnie , gdybym go wtedy rzuciła popełniłabym wielki błąd.
                          POtem zas on mnie nie rzucił,choc tez miał powód. Nie nalezy się oszukiwać
                          nawzajem - to prawda,ale tez prawda, że nie nalezy robic głupstw z powowdu
                          URAZONEJ MIŁOŚCI WŁASNEJ. A to ona najbardziej boli po zdradzie. Inna kobieta?
                          Lepsza ode mnie? On jej dał to samo co mnie? Tez ja piescił? I ona go widziła w
                          takiej sytuacji, tak intymnie? Może jest piekniejsza? Może lepsza w łózku?
                          To nie jednostkowa zdrada jest najwazniejsza, czy nawet przelotny romans, ale
                          to czy chce się naprawde z kims być!!!
    • Gość: zdradzony Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? IP: *.netlandia.pl 17.10.02, 12:34
      Ja doswiadczam tego na wlasnej skorze.Nie wyobrazacie sobie jak kobieta potrafi
      kombinowac,jak potrafi z meza robic barana!Na wszystko ma pieknie skonstruowane
      wytlumaczenie.To jest artystyczne robienie z kogos debila.Czy slyszeliscie zeby
      mezczyzna zalil sie ze zona jest chorobliwie zazdrosna o meza?Ta choroba jest
      zarezerwowana tylko dla zdradzanych mezow.Jest to wspaniala wymowka dla
      zdradzajacych zon.
      Czy na udowodnieniu zonie zdrady trzeba nakryc ja z kochankiem w lozku?To jest
      bzdura.Moge podzielc sie swoim doswiadczeniem z innymi zdradzanymi mezami.Zdrada
      zony jest dla meza straszna sprawa.Zdradzac i rozstac sie jest to dalszy ciag.
      Jest jednak lepszy sposob na psychiczne wykonczenie drugiej osoby.Trzeba
      wmawiac drugiej osobie ze to sa jej wymysly i zdradzac dalej na calego!Druga
      osoba albo sobie cos zrobi albo wykonczy sie psychicznie.Jest to swietny sposob
      na pozbycie sie niewygodnej osoby.
      • Gość: joanna Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.10.02, 13:01
        Jasna sprawa, mężczyzn zdrada boli bardziej.... a kobiety to tak otrą łezkę i
        heja dalej, dziarsko ocierając pot z czoła.
        Co do kombinatorsrwa hmm... im bardziej inteligentny model tym trudniej za nim
        nadążyć.
        Chłopie, dlaczego pozwalasz sobie na takie psychiczne pastwienie się nad Twoją
        osobą?Chyba potrafisz racjonalnie ocenic swój wklad w dezintegrację związku?
        Więc nie berz na barki czegoś, co jest ewidentnie debetem nie na Twoim koncie!
      • Gość: mimi Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? IP: 150.254.104.* 21.10.02, 12:01
        Czy nie znalazles sposobu na jednoznaczne stwierdzenie i udowodnienie zdrady???
    • wizzard3 Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? 17.10.02, 17:10
      Jestem 2 lata po ślubie, mamy pięknego synka niby wszystko powinno być OK.
      Ale nie jest. Ze swoją żona chodzilem tylko pol roku, na paczatku bylo to
      rzeczywiscie gorace zauroczenie. Gdy zaczynalem miec watpliwosci co przyszlosci
      tego zwiazku, zostalem poinformowany, ze bedziemy miec dziecko. Wtedy, pomimo
      bardzo powaznych watpliwosci wydawalo mi sie, ze jakos sie wszystko ulozy i
      bedziemy szczesliwi. Tak naprawde, to ona chciala malzenstwa, mi sie wydawalo,
      ze "lepszy wrobel w garsci niz kanarek na dachu". Niestety, zupelnie do siebie
      nie pasujemy, mamy roznych znajomych, rozne zainteresowania, rozne charaktery,
      rozne priorytety. Juz podczas naszej znajomosci dochodzilo do klotni raz na dwa
      tygodnie, ktore konczyly sie tygodniem cichych dni. Zdradzilem zone po raz
      pierwszy rok po slubie bo juz wtedy wiedzialem, ze sie pomylilem, ze to nie
      jest moja KOBIETA. Chcialem sie zemscic za zmarnowane zycie i udowodnic sobie
      ze zasluguje na kogos innego. I tak trwam w tym zwiazku, tylko ze wzgledu na
      synka. W glebi wcale nie odczuwam ze kogos zdradzam, bo nikogo nie mam. Wiem ze
      takie zycie jest bez sensu, bo zyje z kims kogo nie kocham i czekam na
      prawdziwa milosc.
      Wiem, ze zostane posadzony o egoizm, ale uwierzcie, w tej sferze zycia
      uszczesliwianie kogos na sile (partnerka, przyszle dziecko) kosztem siebie
      niczego dobrego nie przynosi. Pa.
      • Gość: Marek Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 18.10.02, 01:38
        wizzard3 napisała:

        > Jestem 2 lata po ślubie, mamy pięknego synka niby wszystko powinno być OK.
        > Ale nie jest. Ze swoją żona chodzilem tylko pol roku, na paczatku bylo to
        > rzeczywiscie gorace zauroczenie. Gdy zaczynalem miec watpliwosci co
        przyszlosci tego zwiazku, zostalem poinformowany, ze bedziemy miec dziecko.
        Wtedy, pomimo bardzo powaznych watpliwosci wydawalo mi sie, ze jakos sie
        wszystko ulozy i bedziemy szczesliwi. Tak naprawde, to ona chciala malzenstwa,
        mi sie wydawalo, ze "lepszy wrobel w garsci niz kanarek na dachu". Niestety,
        zupelnie do siebie nie pasujemy, mamy roznych znajomych, rozne zainteresowania,
        rozne charaktery, rozne priorytety. Juz podczas naszej znajomosci dochodzilo do
        klotni raz na dwa tygodnie, ktore konczyly sie tygodniem cichych dni.
        Zdradzilem zone po raz pierwszy rok po slubie bo juz wtedy wiedzialem, ze sie
        pomylilem, ze to nie jest moja KOBIETA. Chcialem sie zemscic za zmarnowane
        zycie i udowodnic sobie ze zasluguje na kogos innego. I tak trwam w tym
        zwiazku, tylko ze wzgledu na synka. W glebi wcale nie odczuwam ze kogos
        zdradzam, bo nikogo nie mam. Wiem ze takie zycie jest bez sensu, bo zyje z kims
        kogo nie kocham i czekam na prawdziwa milosc.
        > Wiem, ze zostane posadzony o egoizm, ale uwierzcie, w tej sferze zycia
        > uszczesliwianie kogos na sile (partnerka, przyszle dziecko) kosztem siebie
        > niczego dobrego nie przynosi. Pa.
        Chlopie ile Ty masz lat? na czym zalezy Ci w zyciu.Skad wzielo sie dziecko (Ty
        nic nie wiesz na ten temat).Jesli Ci nie zalezy na edziecku to sie rozwiedz-
        plac alimenty i szukaj prawdziwej milosci.
      • eva07 Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? 20.10.02, 20:07
        Trwanie w małżeństwie, o którym w dwa lata po ślubie wiesz, że to pomyłka, samo
        w sobie jest bez sensu i z pewnością nie uszczęśliwi twojego synka, który nie
        ma jeszcze dwóch lat i póki co jest w stanie zaakceptować rózne rozwiązania.
        Przecież i tak się rozstaniecie. Chcesz aby to się stało za 4, 5 lat, kiedy
        twoje dziecko wszystko już świetnie będzie rozumieć i bardzo cierpieć? Twój
        post nie jest na temat zdrady, bo o tym można mówić, jesli małżeństwo ma sens,
        jeśli kogoś "się zdradza". To jest na temat nieprzemyślanego "robienia dzieci"
        i pochopnego zawierania małżeństw. Weź się w garść i spróbuj naprawić, to co
        bez sensu narozrabiałeś w życiu, tak by nie stracić całkiem swojego dziecka. I
        życzę ci wszystkiego najlepszego. Naprawdę. E.
        • wizzard3 Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? 21.10.02, 13:37
          Evo,

          W tym jednym się zgadzamy, iż przeciąganie w czasie nie ma sensu. Co
          do "nieodpowiedzialnego robienia dzieci i zawierania małżeństw" to nie jest to
          takie proste. Jeśli moja partnerka zapewniała mnie, iż jest odpowiednio
          zabezpieczona (praktyka wskazuje, iż nie była...) to dlaczego nie miałem jej
          ufać? Właśnie kierując się względami odpowiedzialności za dziecko i chyba
          litością zgodziłem się na małżeństwo, do którego nigdy nie byłem przekonany.
          Dlatego uważajcie z kim się wiążecie, poznawajcie się wystarczająco dobrze,
          abyście nie mieli potem takich problemów. Kiedyś też sądziłem, że życie może
          być piękne i że nigdy nie zdradzę (lub jak tego nie nazwiemy...)

          Załamany
    • Gość: miki Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.02, 14:29
      Właśnie czy mogła byś spojrzeć swojemu mężowi w oczy po romansie z facetem
      który z różnych przyczyn jest lepszy od aktualnego?
      Pytanie na które dałaś odpowiedź przeczącą.
      Mam nieskromne, ale ważne pytanie w tej dyskusji, czy jesteście małżeństwem
      ustawionym finansowo bez problemów z rodzinnych ze strony męża i twojej rodziny?
      Gość portalu: asia napisał(a):

      > Jestem kobieta. Osobiscie nigdy nie byłam zdradzona. Ale napatrzyłam sie na
      > tyle zdrad, iż ciężko i zaufać. Moja koleżanka zostala zdradzona. Potem to
      > ona byla przyczyna zdrady i były tego bardzo przykre konsekwencje. A ja
      > rónież poznałam kilku żonatych gotowych na zdrade. I wiekszość kochała swoje
      > żony!!! Ja jeśli kocham , to jestem w 100% wierna. Jak i wiekszosc moich
      > kolezanek.
      > Prosze o wytłumaczenie- jak miłość da sie pogodzic ze zdradea? Jak można
      > spojrzec po czyms taki kochanej (?) osobie w oczy? Zwłąszcza, jesli nie jest
      > to jednorazowy wyskok, tylko romans.....
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      • fredekzfabryki Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? 21.10.02, 16:31
        Zdrada (fizyczna) jest dla facetow zaspokojeniem potrzeb i niczym wiecej.
        Czasami jest to potrzeba czysto seksualna a czasami chodzi o to aby poczuc sie
        jak "pelnowartosciowy - facet zdobywca / mysliwy". I mozna sie z tego smiac ale
        faceci maja to w genach i jedyne co moze to przycmic (a nie zmienic) to kultura
        (zasady), ktore dzialaja jak hamulce.

        Mysle, ze jesli faceci nie moga w domu zaspokajac potrzeb to predzej czy
        pozniej zaczna robic to poza domem. A predzej czy pozniej zalezy do tych
        wlasnie hamulcow - czasami po roku a czasami po 10 latach.

        Uslyszalem kidys od jednej bardzo maderej kobiety, ze aby facet nie zdradzal
        kobieta powinna byc:

        Dama na salonach, Kucharka w kuchni, Matka przy dziaciach i ... Dziwka w lozku!

        Pozdrawiam,

        Fredek
        • malwinamalwina Re: zdrada- czym jest dla mężczyzn??? 21.10.02, 16:37
          fredekzfabryki napisał:

          > Zdrada (fizyczna) jest dla facetow zaspokojeniem potrzeb i niczym wiecej.
          > Czasami jest to potrzeba czysto seksualna a czasami chodzi o to aby poczuc sie
          > jak "pelnowartosciowy - facet zdobywca / mysliwy". I mozna sie z tego smiac ale
          >
          > faceci maja to w genach i jedyne co moze to przycmic (a nie zmienic) to kultura
          >
          > (zasady), ktore dzialaja jak hamulce.
          >
          > Mysle, ze jesli faceci nie moga w domu zaspokajac potrzeb to predzej czy
          > pozniej zaczna robic to poza domem. A predzej czy pozniej zalezy do tych
          > wlasnie hamulcow - czasami po roku a czasami po 10 latach.
          >
          > Uslyszalem kidys od jednej bardzo maderej kobiety, ze aby facet nie zdradzal
          > kobieta powinna byc:
          >
          > Dama na salonach, Kucharka w kuchni, Matka przy dziaciach i ... Dziwka w lozku!
          >
          > Pozdrawiam,
          >
          > Fredek


          1° tez tak moge, zaspokoic potrzeby fizyczne, pewnie tak mam w genach (ktore maja silne i szerokie plecy
          zeby uniesc te wszystkie pierdoly ktore im sie wpycha !)
          2° prawdziwymniedozdradzenia mezczyzna jest : gentelman na salonach, kucharz w kuchni i przy
          odkurzaczu, ojciec dzieciom i ogier w lozku

          (wrrrrrrr)
          3 K mi to przypomina , ale bzdury ! :-(
          • fredekzfabryki geny 21.10.02, 16:45
            Mozna sie zgadzac albo nie ale to nie bzdury :)

            Kobiety sa inaczej uksztaltowane "genetycznie" w kwestii zdrady :)

            Polecam:
            "Ewolucja Pozadania" David Buss
            "Psychologia Milosci" Wojciszke

            dwie czolowe ksiazki na temat milosci (ujetej w sposob naukowy a nie
            harlekinowy)

            Fredek
            • bambi_ GENY?? hahaha 21.10.02, 18:13
              Czytałam gdzieś niedawno bardzo ciekawy artykuł, gdzie jakiś mądry napisał, że
              kobietom genetycznie opłaca się zdrada, bo zawsze lepiej, jak np 5 tatusiów
              łoży na dzidziusia, niż tylko jeden.
              A twierdzenie, że kobiety nie sa skonstruowane do zdrady, to jedna wielka
              BZDURA!!!
              Gdybyście wy faceci, wiedzieli, co kobietom siedzi w głowie! Jakie fale goraca
              moga oblewac twoją kobietę na widok innego mężczyzny! Nikt nie powiedział, że
              pożadać można tylko jednej osoby, tej, która kochasz.
              Ale kobiety się hamują przed popełnieniem fizycznej zdrady, a faceci wolą to
              zwalić na fakt, że "sa genetycznie nieprzystosowani". Większośc woli dac sobie
              przyzwolenie, niż się ograniczyć i nie pozwolic sobie na skok w bok. Czasem
              jest to przecież tylko kaprys! A ile oni ryzykują dla tego kaprysu!
              Czy z równym entuzjazmem usprawiedliwiałbyś kobietę, ktora twierdzi,ze ma duży
              temperament seksualny i musi, po prostu musi go zaspokoić??
              Bo tak się też często dzieje.
              Mniej jest takich osobniczek, niż tych wiernych, ale są.
              I wierz mi, że problem nie tkwi w genach czy temperamencie, tylko w głowie.
              Albo zapala ci się czerwone swiatło i mówisz sobie ze nie możesz, bo kochasz,
              bo masz zasady, bo nie chcesz krzywdzić... albo się na to nie oglądasz.

              Pozdrawiam
              • Gość: asia Re: GENY?? hahaha IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.02, 18:31
                Geny to ostatnia rzecz, na jaka mozna zrzucic niewiernosc!!! Czasem mowi sie o
                psychice, kulturze- ale geny??? Ja pale papierosy i nie mowie ze to wina
                genow, tylko moja. Troche samokrytycyzmu wobec siebie. Tyczy sie to zarowno
                kobiet a jak mezczyzn. Sypiam czasem z zonatym i nie mowie,ze mam geny
                predysponujace mnie do tego!!!
                • bambi_ Re: GENY?? hahaha 21.10.02, 19:12
                  No własnie. Faktem jest, ze kobiety zdradzaja rzadziej, ale to nie robota genów
                  i natury. One pomyślą, zanim coś zrobią. Myślę, ze faceci wykorzystują pewnego
                  rodzaju społeczne przyzwolenie. Kiedy to kobieta zdradza, to zostaje juz na
                  zawsze z piętnem pt "dziwka". Po facecie spływa to jak woda po kaczce. Bardzo
                  wygodnie jest powiedzieć: "Ja to robię, bo ja jestem do tego genetycznie
                  predysponowany".
                  Fajnie.
                  To na takiej samej zasadzie babeczka z co bujniejszymi potrzebami może np
                  powiedzieć: czemu mam byc wierna mojemu męzczyznie, skoro natura wyposażyła
                  mnie w temperament większy niż on posiada??
                  No przeciez się marnuję!!! Przeciez jestem "nieprzystosowana" do monogamii
                  przez Matkę Naturę!
                  Co za debilizm rrrrany Boskie
                  • fredekzfabryki GENY!!!! 22.10.02, 11:21
                    Geny :) Większość z nas boi się przyznać, ze jakaś „zewnętrzna siła” nami
                    kieruje – może nie kieruje, ale wpływa znacząco na nasze działania. Człowiek
                    rodzi z bagażem doświadczeń pochodzących z ewolucji. Czy chcemy tego czy nie
                    jedni rodzą się z lepszym potencjałem a inni z gorszym. Nie jesteśmy równi.
                    Równość to jakiś humanistyczny bullshit – marzenie dla mas. Wiec, geny to
                    potencjał początkowy. Następnie wychowanie i otoczenie kształtują nas do końca.
                    I każdy z tych elementów ma taki sam wpływ na nasze zachowania.

                    Nie twierdze absolutnie, ze kobiety nie maja skłonności do zdrady – każdy ja
                    ma. Facetom po prostu łatwiej to przychodzi. Dlaczego? Ryzyko praktycznie
                    żadne – a przyjemności sporo. Dla kobiety przyjemności sporo, ale tez ryzyko
                    bardzo duże – (ciąża). Tylko mi nie piszcie o pigułkach i innej antykoncepcji!
                    Wynaleziono ja 50 lat temu a podświadomość człowieka kształtowała się od
                    tysiącleci. Kolejnym faktem potwierdzającym wagę genów są badania, które
                    wykazują, ze kobiety, jeśli już zdradzają robią to najczęściej, gdy maja
                    owulacje. Dlaczego? Dlatego, ze z reguły ten, z którym zdradzają jest:
                    zdrowszy, przystojniejszy (po prostu fizycznie lepszy) od stałego partnera.

                    Te stwierdzenia bolą. Wiem. SA potwornie naturalistyczne. Ale potwierdzone i
                    teoria i badaniami.

                    Dużo było mowy o kochaniu, miłości. Ale co to jest? Czy kto może mi
                    odpowiedzieć??? Część z was się oburzy i pomyśli, ze przecież miłość to
                    najwspanialsze uczucie pod słońcem, to wspólne przezywanie życia, to wspólne
                    obcowanie z cudowna osoba, która nas uwielbia a my ja. O proszę, może to i
                    prawda, ale to nic więcej niż romantyczne określenie pewnego stanu rzeczy
                    żywcem zaczerpnięte z harlekina. Wg. Wojciszke „Psychologia miłości” miłość
                    składa się z 3 komponentów: namiętności, intymności i zaangażowania!

                    Jak widać, jednym z trzech elementów jest namiętność – a jej kluczowym
                    elementem dobór seksualny. Gdy ludzi nie sa dobrani to wpływa na ich miłość, bo
                    jeden z komponentów miłości szwankuje. I potrafię zrozumieć (nadal potępiając)
                    zdradę czy to ze strony kobiety czy mężczyzny - Jeśli nie ma namiętności w
                    związku. Idealna sytuacja jest poszukanie tej namiętności w tym związku, ale
                    czasami naprawdę się nie da. Wiec się szuka na zewnątrz.

                    Mowa o zasadach (w tym kontekście). Zasady sa najlepszym wytłumaczeniem,
                    dlaczego ludzie sa nieszczęśliwi i boja się z tym cos zrobić. Zasady, same w
                    sobie, sa już czerwonym światłem, gdy musisz odwoływać się do zasad a nie od
                    uczuć w kwestiach zdrady to już jest czerwone światło, ale dla Twojego
                    związku!!! Zasady sa jak hamulce. W końcu się zepsują. Lepiej ich nie używać za
                    często. Lepiej jeździć tak, aby nie trzeba było do nich sięgać:).

                    Pozdrawiam,

                    Fredek
                    • bambi_ Re: GENY!!!! 22.10.02, 12:28
                      Achhhhhaaaa, to facet, jak zdradza, to nie ryzykuje rozpadu zwiazku? No tak, po
                      co sie ograniczać po to, zeby nie robić krzywdy ukochanej osobie... co z tego,
                      ze ją to zaboli, że będzie płakac po nocach i sie obwiniać... że nigdy juz ci
                      nie zaufa. Przeciez to nic nie znaczy.
                      co do kobiet, to one sa może trochę bardziej wrażliwe na to, co może odczuwać
                      ich partner, tym bardziej, że mężczyzni bardzo mocno akcentują, że taka rzecz
                      by ich dotknęła do zywego.

                      Co do hamulców - mogą sie zepsuć, jak się ich odpowiednio nie pielęgnuje.
                      A może ty nie masz czym pielęgnować??
                      Pozdrawiam ciepło - Bambi
                      • fredekzfabryki Re: GENY!!!! 22.10.02, 12:51
                        Droga Bambi

                        Dla wyjasnienie:
                        1. Moj post nie atakowal Cie wiec prosze nie rob tego.
                        2. Mam cudowna narzeczona i nawet jak by rozebrala sie przedemna miss universe
                        to bym nic nie zrobil :)

                        A co do placzu po nocach to doprawdy nie rozumiem. Gdy sredniointeligentny
                        facet zdradza (chodzi mi o szybka, jednonocna akcje a nie o romans) to kobieta
                        najprawdopodobniej nigdy sie o tym ni dowie. Tak samo w druga strone!

                        Praktycznie jedyna mozliwoscia aby druga strona dowiedziala sie jest przynanie
                        sie.

                        Bambi, wydaje mi sie, ze Twoje wypowiedzi sa mocno teoretyczne i sama nigdy nie
                        doswiadczylas rzeczy o ktorych piszesz z takimi emocjami. Ja mam to za soba i
                        uwierz mi. Zamienilbym sie.

                        Trzymaj sie,

                        Fredek


                        bambi_ napisała:

                        > Achhhhhaaaa, to facet, jak zdradza, to nie ryzykuje rozpadu zwiazku? No tak,
                        po
                        >
                        > co sie ograniczać po to, zeby nie robić krzywdy ukochanej osobie... co z
                        tego,
                        >
                        > ze ją to zaboli, że będzie płakac po nocach i sie obwiniać... że nigdy juz ci
                        > nie zaufa. Przeciez to nic nie znaczy.
                        > co do kobiet, to one sa może trochę bardziej wrażliwe na to, co może odczuwać
                        > ich partner, tym bardziej, że mężczyzni bardzo mocno akcentują, że taka rzecz
                        > by ich dotknęła do zywego.
                        >
                        > Co do hamulców - mogą sie zepsuć, jak się ich odpowiednio nie pielęgnuje.
                        > A może ty nie masz czym pielęgnować??
                        > Pozdrawiam ciepło - Bambi
                        • bambi_ Re: GENY!!!! 22.10.02, 13:03
                          Nie atakuję ciebie, irytuje mnie tylko, że usprawiedliwiasz takie zachowania.
                          dla mnie liczy sie nie tyle fakt fizycznej zdrady, co nieszczerośc, oszustwo. I
                          to jest najgorsze, bo potem nie mozna zaufać tej osobie, z która się jest.
                          Dlatego nie rozumiem, jak mozna zdecydowac sie na taki krok, wiedzac, że ma sie
                          w rekach los własnego zwiazku.
                          Potrafisz wyobrazić sobie, że zdradzasz swoja narzeczoną, a potem wracasz do
                          niej, do łożka, głaszczesz jej włosy i patrzysz w jej oczy. Nie czułbyc się
                          ostatnią świnią??
                          Dziwi mnie to, że niektorzy po prostu nie mają takich odczuć.

                          A co do twojego przypuszczenia,ze pisze o rzeczach mi obcych - nie masz racji.
                          • fredekzfabryki Re: GENY!!!! 22.10.02, 14:16
                            Rozumienie nie oznacza usprawiedniwiania czy popierania.

                            Nie popieram zdrady - to obrzydliwe. Facet powinien powiedziec swojej
                            dziewczynie: jestes kiepska w lozku lub nie pasujemy do siebie lub cokolwiek
                            innego, a pozniej podrywac inne panny. To piekna teoria. W kwestii odrazy do
                            samego siebie po zdradzie, to mysle, ze kac moralny pojawia sie czesto ale
                            gaszony jest jeszcze szybciej i prosciej niz moglo by sie wydawac - w przypadku
                            facetow (nie wiem jak jest z kacem moralnym u kobiet).

                            A co do mojej narzeczonej, to owszem nie wyobrazam sobie zdrady bo dostaje
                            wszystko o czym kazdy normalny facet moze zamarzyc :)

                            Pozdrawiam,

                            Fredek

                            bambi_ napisała:

                            > Nie atakuję ciebie, irytuje mnie tylko, że usprawiedliwiasz takie zachowania.
                            > dla mnie liczy sie nie tyle fakt fizycznej zdrady, co nieszczerośc, oszustwo.
                            I
                            >
                            > to jest najgorsze, bo potem nie mozna zaufać tej osobie, z która się jest.
                            > Dlatego nie rozumiem, jak mozna zdecydowac sie na taki krok, wiedzac, że ma
                            sie
                            >
                            > w rekach los własnego zwiazku.
                            > Potrafisz wyobrazić sobie, że zdradzasz swoja narzeczoną, a potem wracasz do
                            > niej, do łożka, głaszczesz jej włosy i patrzysz w jej oczy. Nie czułbyc się
                            > ostatnią świnią??
                            > Dziwi mnie to, że niektorzy po prostu nie mają takich odczuć.
                            >
                            > A co do twojego przypuszczenia,ze pisze o rzeczach mi obcych - nie masz racji.
              • fredekzfabryki Re: GENY?? hahaha 22.10.02, 09:47
                bambi_ napisała:

                > Czytałam gdzieś niedawno bardzo ciekawy artykuł, gdzie jakiś mądry napisał,
                że
                > kobietom genetycznie opłaca się zdrada, bo zawsze lepiej, jak np 5 tatusiów
                > łoży na dzidziusia, niż tylko jeden.
                > A twierdzenie, że kobiety nie sa skonstruowane do zdrady, to jedna wielka
                > BZDURA!!!
                > Gdybyście wy faceci, wiedzieli, co kobietom siedzi w głowie! Jakie fale
                goraca
                > moga oblewac twoją kobietę na widok innego mężczyzny! Nikt nie powiedział, że
                > pożadać można tylko jednej osoby, tej, która kochasz.
                > Ale kobiety się hamują przed popełnieniem fizycznej zdrady, a faceci wolą to
                > zwalić na fakt, że "sa genetycznie nieprzystosowani". Większośc woli dac
                sobie
                > przyzwolenie, niż się ograniczyć i nie pozwolic sobie na skok w bok. Czasem
                > jest to przecież tylko kaprys! A ile oni ryzykują dla tego kaprysu!
                > Czy z równym entuzjazmem usprawiedliwiałbyś kobietę, ktora twierdzi,ze ma
                duży
                > temperament seksualny i musi, po prostu musi go zaspokoić??
                > Bo tak się też często dzieje.
                > Mniej jest takich osobniczek, niż tych wiernych, ale są.
                > I wierz mi, że problem nie tkwi w genach czy temperamencie, tylko w głowie.
                > Albo zapala ci się czerwone swiatło i mówisz sobie ze nie możesz, bo kochasz,
                > bo masz zasady, bo nie chcesz krzywdzić... albo się na to nie oglądasz.
                >
                > Pozdrawiam
            • otryt Erich Fromm "O sztuce miłości" 21.10.02, 18:29
              Polecam raczej Ericha Fromma " O sztuce miłości".

              Z tej lektury wynika, że tam gdzie nie ma miłości jest zdrada taka lub inna.
              To nie jakość seksu decyduje o jakości miłości lecz
              z prawdziwej miłości wynika wspaniały seks.

              pozdr, otryt
              • Gość: asia Wiecej okazji ma ON IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.02, 23:32
                Nigdzie w psychoanalizie nie ma przyzwolenia dla zdrady dla zadnej z płci.
                Prawda jest czesto prozaiczna- mezczyznie łatwiej wyrwac sie z domu i zlapac
                okazje. A kobieta siedzi z dziecmi, robi obiadki. Żona "mojego ..." wyjezdza
                do rodzicow. On sie melduje o 21 telefonicznie, czasem nawet gdy ja jestem u
                nich w domu a czasem tuz przed wyjsciem na miasto. Ja bym tak naprawde nie
                umiala.
                I co- on ma takie geny?
                Płeć?

                A moze charakter?

                • Gość: ala ...a cierpi ona IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.02, 20:55
                  Taka jest prawda. Jedna STRONA SIE BAWI KOSZTEM Drugiej. Jak czlowiek dorosly
                  moze nie myslec o tym? O konsekwencjach?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka