Gość: asia
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
30.09.02, 22:45
Jestem kobieta. Osobiscie nigdy nie byłam zdradzona. Ale napatrzyłam sie na
tyle zdrad, iż ciężko i zaufać. Moja koleżanka zostala zdradzona. Potem to
ona byla przyczyna zdrady i były tego bardzo przykre konsekwencje. A ja
rónież poznałam kilku żonatych gotowych na zdrade. I wiekszość kochała swoje
żony!!! Ja jeśli kocham , to jestem w 100% wierna. Jak i wiekszosc moich
kolezanek.
Prosze o wytłumaczenie- jak miłość da sie pogodzic ze zdradea? Jak można
spojrzec po czyms taki kochanej (?) osobie w oczy? Zwłąszcza, jesli nie jest
to jednorazowy wyskok, tylko romans.....