pasior76
02.11.05, 23:10
Wydawało mi sie,ze umrę z miłosci do niej.Nie umarłem z miłości lecz ta
miłośc umarła we mnie.Może moje cierpienia nie miałyby konca gdyby nie to,ze
ta, którą kochałem jak nikogo , odeszła okazując mi pogardę dla mojego
intelektu, sposobu bycia,dla moich przekonań.Kopnęła mnie w samo serce i w
samoocenę.To nie cierpienia miłosne lecz jej pogarda najbardziej mnie
zniszczyła...Zatem byla to nieszczęsliwa ,nieodwzajemniona miłość, teraz to
wiem i jest mi lżej.Gdyby mnie kochała nie byłoby w jej slowach i gestach
tyle pogardy!!!