iwa_ja
07.10.02, 21:43
W ramach RESTRUKTURYZACJI (czytaj: efektów złego zarządzania firmą) szef
firmy zredukował najwyżej zarabiających, ot tak, automatem z listy płac.
Czeka mnie cykl rozmów z potencjalnymi pracodawcami. Jest to dla mnie coś w
rodzaju "beauty contest" i wewnętrznie się buntuję, ale muszę... OK. Jak się
sprzedać? Wiadomo, trzeba wczesniej przejść proces odnowy biologicznej
(psychiczne solarium i tak dalej). Ale JAK SIĘ SPRZEDAĆ? Przynieść kwity, że
coś tam zrobiłam? A jeżeli potencjalny szef zrobił mniej? Proszę o
wskazówki...
Jest mi z tym bardzo źle psychicznie, bo nie do końca jest tak, że nie ma dla
mnie pracy, ale krew mnie zalewa, że mam zdawać egzamin przed ludźmi, którzy
(często) są, moim zdaniem, słabo przygotowani merytorycznie, a z jakichś
względów zajmują tzw. STANOWISKA. Co robić? Pokora czy buta? Megalomania czy
ociekanie seksem? Poradźcie...