Gość: Julia IP: 212.244.46.* 28.09.01, 14:31 Moje pytanie dotyczy uczelni gdzie można studiować psychologię podyplomowo zaocznie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
nikita11 Re: Gdzie się uczyć 02.10.01, 20:31 Psychologii jako takiej nie da się uczyć podyplomowo. A na pewno żadne studia podyplomowe nie dadzą Ci tytułu psychologa. Mamy, albo lada moment będziemy mieli, nową ustawę o zawodzie psychologa, zgodnie z którą psychologiem może tytułować się tylko ten kto ukończył pięcioletnie studia magisterskie na kierunku psychologia. Istnieją natomiast różnego rodzaju kursy podyplomowe związane z psychologią np. podyplomowe studium trenerów grupowych itp. Polecam stronę internetową Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej www.swps.edu.pl, tam znajdziesz info na temat oferowanych przez nich studiów podyplomowych. Uprzedzam jednak, że nie jest to tania zabawa. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena Re: Gdzie się uczyć IP: *.acn.waw.pl 02.10.01, 22:01 Zaoczne podyplomowe studia z psychologii oferuje także Wydział Psychologii na Uniwesrytecie Warszawskim. Jednak, jeśli się nie mylę - a mogę, bo tablice ogłoszeniowe na wydziale czytam dość nieuważnie - oferta nie jest szczególnie imponująca czy różnorodna - skupia się w zasadzie jedynie wokół szeroko rozumianej psychologii społecznej i ekonomicznej (Psychologia zarządzania personelem, Psychologia zachowań ekonomicznych). Jedyne studia podyplomowe mające więcej związku z psychologią kliniczną i psychoterapią (czyli tym, co jest chwalebną esencją psychologii) to chyba Rehabilitacja dzieci z dysfunkcjami rozwojowymi - ale to tylko skromny wycinek psychologii, niekoniecznie całkowicie satysfakcjonujący. Polecam Ci zajrzenie na stronę www.psych.uw.edu.pl, na pewno znajdują się tam bardziej szczegółowe i aktualne informacje na ten temat. Mam jeszcze kilka słów do nikity - nie wiem, czy miałaś w ręku nową ustawę o zawodzie psychologa; jeśli nie - to zapraszam do zapoznania się z poniższym paragrafem. W jego świetle ukończeniu studiów magisterskich na kierunku psychologia jeszcze nie uprawnia do wykonywania tego zawodu. "Prawo wykonywania zawodu psychologa powstaje z chwilą dokonania wpisu na listę psychologów regionalnej izby, o której mowa w art. 30 ust. 2 pkt 2. Art. 8. 1. Na listę psychologów wpisuje się osobę, która łącznie spełnia następujące warunki: 1) uzyskała w polskiej uczelni dyplom magistra psychologii lub uzyskała za granicą wykształcenie uznane za równoważne w Rzeczypospolitej Polskiej, 2) posiada pełną zdolność do czynności prawnych, 3) biegle posługuje się językiem polskim w mowie i piśmie, 4) odbyła roczny podyplomowy staż zawodowy na zasadach określonych przez Krajową Izbę Psychologów, pod merytorycznym nadzorem psychologa posiadającego prawo wykonywania zawodu, który ponosi odpowiedzialność za czynności zawodowe wykonywane przez psychologa - stażystę." Domyślam się, że owe niezbędne staże będą płatne - i to słono - i stać na nie będzie jedynie nielicznych. Ciekawa jestem zatem, co mi przyjdzie z tych pięciu lat studiów, które właśnie kończę, i jaki bedę z nich miała zawodowy pożytek? Chyba tylko satysfakcję z kurzącego się na biurku dyplomu magistra. Odpowiedz Link Zgłoś
nikita11 Re: Gdzie się uczyć 02.10.01, 22:26 Gość portalu: Xena napisał(a): > > "Prawo wykonywania zawodu psychologa powstaje z chwilą dokonania wpisu na listę > psychologów regionalnej izby, o której mowa w art. 30 ust. 2 pkt 2. > > Art. 8. > 1. Na listę psychologów wpisuje się osobę, która łącznie spełnia następujące > warunki: > 1) uzyskała w polskiej uczelni dyplom magistra psychologii lub uzyskała za > granicą wykształcenie uznane za równoważne w Rzeczypospolitej Polskiej, > 2) posiada pełną zdolność do czynności prawnych, > 3) biegle posługuje się językiem polskim w mowie i piśmie, > 4) odbyła roczny podyplomowy staż zawodowy na zasadach określonych przez > Krajową Izbę Psychologów, pod merytorycznym nadzorem psychologa > posiadającego prawo wykonywania zawodu, który ponosi odpowiedzialność za > czynności zawodowe wykonywane przez psychologa - stażystę." > > Domyślam się, że owe niezbędne staże będą płatne - i to słono - i stać na nie > będzie jedynie nielicznych. Ciekawa jestem zatem, co mi przyjdzie z tych pięciu > > lat studiów, które właśnie kończę, i jaki bedę z nich miała zawodowy pożytek? > Chyba tylko satysfakcję z kurzącego się na biurku dyplomu magistra. A to jeszcze nic. Ja na przykład po skończeniu studiów zamierzam zostać licencjonowanym terapeutą PTP. W związku z czym czeka mnie: własna długoterminowa terapia indywidualna u licencjonowanego terapeuty (ok. 70 PLN za godzinę), własna terapia grupowa, 5 lat pracy terapeutycznej za psie pieniądze z superwizją jeśli znajdzie się miejsce gdzie uda mi się dostać na staż. A potem w swej łaskawości PTP być może dopuści mnie do wielce szacownego grona swoich członków. Fantastyczne perspektywy. A swoją drogą uważam, że nowa ustawa nie jest taka głupia, w każdym razie jeśli chodzi o obowiązek posiadania tytułu magistra. Jeszcze do niedawna było mnóstwo pseudo szkółek pomaturalnych, które nauczały na bardzo niskim poziomie i po dwóch latach nauki wypuszczały w świat ludzi, którzy uważają się za psychologów i za takich się podają. Nie wiem czy się ze mną zgodzisz, ale taki niedokształcony psycholog jeśli zacznie zajmować się pracą z ludźmi (nie mam tu na myśli trenera czy tego typu zawody) może narobić więcej szkód niż korzyści. Pozdr. Ola Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena Re: Gdzie się uczyć IP: *.acn.waw.pl 02.10.01, 23:45 nikita11 napisał(a): > A to jeszcze nic. Ja na przykład po skończeniu studiów zamierzam zostać > licencjonowanym terapeutą PTP. W związku z czym czeka mnie: własna długotermino > wa terapia indywidualna u licencjonowanego terapeuty (ok. 70 PLN za godzinę), własna terapia grupowa, 5 lat pracy terapeutycznej za psie pieniądze z superwizją jeśli znajdzie się miejsce gdzie uda mi się dostać na staż. A potem w swej łaskawości PTP być może dopuści mnie do wielce szacownego grona swoich członków. Fantastyczne perspektywy. Zgadzam się, że to długa, żmudna i męcząca droga, ale rozumiem wymagania PTP. Jeśli towarzystwo ma ręczyć za psychologów, których zrzesza i którym wydaje certyfikaty, to musi być pewne ich kompetencji. A nie ma chyba innej drogi do profesjonalizmu w tej dziedzinie, jak poprzez wieloletnią praktykę i nieustanne doskonalenie swych kwalifikacji zawodowych. Stąd pewnie takie wymagania. Nie wiem, gdzie studiowałaś i jakie są Twoje doświadczenia "akademickie" - ja jako absolwentka (in spe, obym tylko nie zapeszyła!) szacownego i z rzekomo wieloletnią tradycją wydziału na warszawskim uniwerku stwierdzam z przykrością, że to szkoła, która wypuszcza dyletantów. Jeśli ktoś sam nie ma motywacji do nauki, może prześlizgnąć się przez studia nie przeczytawszy NICZEGO poza notatkami od kolegów odbijanymi na ksero na dwa dni przed egzaminem, i to jeszcze - przy odrobinie sprytu i farta - na samych piątkach (a to dzięki upodobaniu wykładowców do testów, które jakoś mało trafnie weryfikują faktyczną wiedzę studentów, choć układają je naukowcy, którzy wszak metodologię i podstawy psychometrii winni mieć w małym paluszku). Wiem, co mówię, bo sama tak robiłam, dopóki nie zmądrzałam i nie uprzytomniłam sobie, że zdobywanie wiedzy jest wyłącznie w moim interesie - bo nigdzie długo miejsca nie zagrzeję, jeśli będę miała tylko mgliste pojęcie, co to jest dysonans poznawczy czy jakie są fazy rozwoju psychospołecznego wg Eriksona. > A swoją drogą uważam, że nowa ustawa nie jest taka głupia, w każdym razie jeśli > chodzi o obowiązek posiadania tytułu magistra. Jeszcze do niedawna było mnóstwo > pseudo szkółek pomaturalnych, które nauczały na bardzo niskim poziomie i po dwó > ch latach nauki wypuszczały w świat ludzi, którzy uważają się za psychologów i za takich się podają. Nie wiem czy się ze mną zgodzisz, ale taki niedokształcony > psycholog jeśli zacznie zajmować się pracą z ludźmi (nie mam tu na myśli trener > a czy tego typu zawody) może narobić więcej szkód niż korzyści. Całkowicie się zgadzam. Bycie terapeutą to ogromnie odpowiedzialna praca i nie może opierać się na lekturze kilku poradników w stylu "Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus" czy "Pokochaj swoją menopauzę". Tylko, że nie każdy psycholog chce być i będzie psychoterapuetą. Ja zdecydowałam się na inną specjalizację - i kompletnie nie wiem, jak miałby wygladać ów obligatoryjny staż z nią zgodny. I czy mogę - bez poełniania ustawowego wykroczenia - nazywać się psychologiem bez takowego stażu? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nikita11 Re: Gdzie się uczyć 03.10.01, 00:14 Gość portalu: Xena napisał(a): > > Zgadzam się, że to długa, żmudna i męcząca droga, ale rozumiem wymagania PTP. > Jeśli towarzystwo ma ręczyć za psychologów, których zrzesza i którym wydaje > certyfikaty, to musi być pewne ich kompetencji. A nie ma chyba innej drogi do > profesjonalizmu w tej dziedzinie, jak poprzez wieloletnią praktykę i nieustanne > > doskonalenie swych kwalifikacji zawodowych. Stąd pewnie takie wymagania. Oczywiście, że PTP ma racje stawiając kandydatom na swoich członków takie wymagania. Jestem jak najbardziej za. Tylko dlaczego musimy za to tyle płacić. Psychoterapia długoterminowa trwa około 3 lat. Raz w tygodniu trzeba zanieść w zębach terapeucie 70 zł. Łatwo policzyć jaka to fortuna. Nie wiem, może to jest metoda na nauczenie szacunku dla pieniędzy klienta. Jeśli sama tyle zapłacisz to potem będziesz z pewnością szanować czas, który spędzasz z pacjentem. Tylko skąd przeciętny student czy absolwent psychologii ma na to brać kasę? Nie > wiem, gdzie studiowałaś i jakie są Twoje doświadczenia "akademickie" - ja jako > absolwentka (in spe, obym tylko nie zapeszyła!) szacownego i z rzekomo > wieloletnią tradycją wydziału na warszawskim uniwerku stwierdzam z przykrością, > > że to szkoła, która wypuszcza dyletantów. Jeśli ktoś sam nie ma motywacji do > nauki, może prześlizgnąć się przez studia nie przeczytawszy NICZEGO poza > notatkami od kolegów odbijanymi na ksero na dwa dni przed egzaminem, i to > jeszcze - przy odrobinie sprytu i farta - na samych piątkach (a to dzięki > upodobaniu wykładowców do testów, które jakoś mało trafnie weryfikują faktyczną > > wiedzę studentów, choć układają je naukowcy, którzy wszak metodologię i podstaw > y > psychometrii winni mieć w małym paluszku). Ja akurat studiuję na konkurencyjnej do UW SWPS. Szkoła jest świetna, wykładowcy w większości fantastyczni, ale tak jak wszędzie jak ktoś chce się prześlizgnąć fartem to i tak się prześlizgnie. Przynajmniej przez egzaminy - wszystkie testowe. Ale za to mogę być pewna, że otrzymam rzetelne przygotowanie specjalizacyjne u najlepszych fachowców. A że studiuję ten przedmiot bardzo świadomie i z pasji, staram się uczyć nie po to żeby zdać egzamin tylko po to, żeby być w stanie w przyszłości jak najlepiej pomagać innym. Tylko, że nie każdy psycholog > chce być i będzie psychoterapuetą. Ja zdecydowałam się na inną specjalizację - > i > kompletnie nie wiem, jak miałby wygladać ów obligatoryjny staż z nią zgodny. I > czy mogę - bez poełniania ustawowego wykroczenia - nazywać się psychologiem bez > > takowego stażu? Oczywiście,że nie każdy psycholog chce być psychoterapeutą. A taki staż to jak sądzę można odbyć - w zależności od specjalizacji - we wszelkiego rodzaju firmach mających cokolwiek wspólnego z szeroko rozumianą psychologią. Moja koleżanka, która kończy psych. na UW zaliczyła na przykład taki staż w firmie doradztwa personalnego. Także chyba nie powinnaś mieć z tym większych problemów. A jeśli chodzi o terminologię zawsze możemy mówić, że jesteśmy psychologami z wykształcenia bez prawa wykonywania zawodu. Trochę przydługie, ale przynajmniej będziemy mieć pewność, że nie łamiemy przepisów :-) > > Pozdrawiam > > Również :-)) Odpowiedz Link Zgłoś