Dodaj do ulubionych

matka mojego mężczyzny

IP: 213.77.91.* 16.10.02, 13:00
Szukam rady, bo sama się już w tym wszystkim gubię.
Mieszkam z moim mężczyzną, znamy się czas jakiś, ale jedno mnie dręczy...
Jego mama, kobieta miła w stosunku do mnie, tolerancyjna, niby mamy dobry
kontakt, ale... mam wrażenie, że ona za bardzo się do niego klei, przytula,
podszczypuje za przeproszeniem w pośladki, cóż, dla mnie jest to zachowanie,
które wzbudza moją ewidentną zazdrość. Zrozumcie mnie dobrze, nie chodzi mi o
to, żeby trzymali się od siebie na dystans, ale jej kładzenie się mojemu
mężczyźnie na piersiach powoduje, że aż coś mnie w środku boli.
Czy to jest w porządku, czy się czepiam?
Małżeństwo jego rodziców nie jest wzorem (mało powiedziane), ale dlaczego to
on mam zaspokajać jej potrzeby czułości??
Obserwuj wątek
    • onnanohito Re: matka mojego mężczyzny 16.10.02, 14:14
      Wiesz co? Nie wyobrażam sobie tego podszczypywania w pośladki (???). Ale ...
      przytulenie własnej Matki? Ja z moją mam beznadziejny kontakt, zawsze czuję się
      niezręcznie, jak che się przytulić, to jest takie nieprawdziwe. Mam za to fajną
      teściową i do do Niej się przytulam na powitanie. I uważam, że to jest piękne,
      jak ona się wita ze swoim synem, czyli moim Ukochanym. Tak zwyczajnie, ale tak
      blisko i widać, że po prostu się lubią, kochają.
      P.S.: Jak mozna być zazdrosną "fizycznie" o Matkę? Wytłumacz mi. Bo gdyby
      poswięcał jej więcej uwagi, liczył się tylko z Jej zdaniem itd. - to rozumiem.
      Ale Ty jesteś zazdrosna, bo się ... przytulają?
      Pozdrawiam,
      M
      • Gość: mika Re: matka mojego mężczyzny IP: 213.77.91.* 16.10.02, 14:23
        Wiesz, to nie jest takie zwyczajne przytulanie, gdyby to było przytulanie na
        powitanie czy coś w tym stylu, to nie miałabym nic przeciwko temu, ale ...
        chodzi raczej o sytuacje, kiedy np. oglądają razem telewizję (ojciec jest w
        drugim pokoju), a ona po prostu kładzie mu się na piersiach, jak ukochanemu, bo
        potrzebuje czułości...
        Nie potrafię tego wyrazić, ale to dla mnie dziwny układ, kiedy matka zwierza
        się synowi, że przepraszam za wulgarność "dała ojcu", w wiadomym kontekście...
        Wiesz, są różne rodzaje czułości, ale ja czułabym się zażenowana, gdyby mój
        ojciec szczypał mnie w pupę... Rozumiem czułość przyjacielską, szacunek, ale to
        nie taki kaliber. Ja też na powitanie czy pożegnanie przytulam się do rodziców
        i całuję ich, ale nie jest to namiętny buziak w policzek....
        A poza tym za chwilę potrafi się na niego wydrzeć w stylu "ma być tak jak chcę,
        a jak i się nie podoba, to won".
        Nie wiem, gubię się w tym i boli mnie to....
    • piotr.kowal Re: matka mojego mężczyzny 16.10.02, 14:20
      Gość portalu: mika napisał(a):

      > Szukam rady, bo sama się już w tym wszystkim gubię.
      > Mieszkam z moim mężczyzną, znamy się czas jakiś, ale jedno mnie dręczy...
      > Jego mama, kobieta miła w stosunku do mnie, tolerancyjna, niby mamy dobry
      > kontakt, ale... mam wrażenie, że ona za bardzo się do niego klei, przytula,
      > podszczypuje za przeproszeniem w pośladki, cóż, dla mnie jest to zachowanie,
      > które wzbudza moją ewidentną zazdrość. Zrozumcie mnie dobrze, nie chodzi mi o
      > to, żeby trzymali się od siebie na dystans, ale jej kładzenie się mojemu
      > mężczyźnie na piersiach powoduje, że aż coś mnie w środku boli.
      > Czy to jest w porządku, czy się czepiam?
      > Małżeństwo jego rodziców nie jest wzorem (mało powiedziane), ale dlaczego to
      > on mam zaspokajać jej potrzeby czułości??


      Masz rację .Ten mężczyzna należy teraz do Ciebie.W końcu masz byc matką
      jego dzieci.Ew. tesciową szanuj ,ale z daleka - wyjdzie to na dobre.
      Jej i tak nie zmienisz i podejrzewam ,że synusia też .Dla niego to będzie
      szok jak dowie sie ,że masz cos za złe pieszczotom jego mamusi.Im predzej
      przez to przejdzie tym lepiej.Miej świadomość ,że prawdopodobnie 'poleci'
      na skargę do mamusi i dobre układy z jego matką prysną jak bańka mydlana.
      Jednak do tego dojdzie predzej czy później.Bądź sobą i walcz o swoje.
      • otryt Re: matka mojego mężczyzny 16.10.02, 14:45
        Piotr.kowal napisał:
        >Miej świadomość ,że prawdopodobnie 'poleci'
        >na skargę do mamusi i dobre układy z jego matką prysną jak bańka mydlana.

        Z Twojego listu, Miko nie wynika, że Twój mężczyzna jest emocjonalnie i
        psychicznie uzależniony od matki, że będzie każdą Waszą decyzję z nią
        konsultował , że będzie się skarżył, że będzie stawiany wobec wyboru : matka
        albo Ty.
        A może jednak coś takiego ma miejsce?

        • Gość: mika Re: matka mojego mężczyzny IP: 213.77.91.* 16.10.02, 16:00
          Nie, to nie do końca tak. Mój mężczyzna nie jest od niej uzależniony, ale mam
          wrażenie, że to ona nie przyjmuje do wiadomości faktu, że on nie jest jej małym
          syneczkiem, że on ma inną kobietę, którą kocha, czyli mnie. Te "dwuznaczne"
          gesty raczej nie wychodzą od niego, to ona się do niego przykleja...
          Im dłużej o tym myślę, tym bardziej mnie to boli.
          Rozmawiałam z nim, był zdziwiony, obiecał odpowiednią reakcję w razie podobnych
          sytuacji. Tylko że ona zawsze była taka chwiejna emocjonalnie, najpierw się
          przytula a za chwilę wpada w furię...
    • dorota-r Re: matka mojego mężczyzny 16.10.02, 16:01
      Upsss wyobrażam sobie Twój problem, sama dostałabym piany...
      ale nie mam zielonego pojęcia co można zrobić!
      Nigdy aż o takich aktach czułości nie słyszałam.
      Czy Twój mężczyzna był/jest maminsynkiem?
      Jemu takie zachowanie matki odpowiada???
      • Gość: Kim Re: matka mojego mężczyzny IP: 213.77.91.* 16.10.02, 16:09
        Nie jest maminsynkiem, jest wystarczająco niezależny. Kiedy powiedziałam mu o
        moich wątpliwościach, był zdziwiony. Przecież ona zachowuje się tak od zawsze,
        on nie ma innego wzorca postępowania, przecież skoro ojciec jest nieobecny przy
        matce duchowo, to on jest jedynym mężczyzną w jej życiu...Rozmawialiśmy o tym,
        wiem, że on nie zrobi mi krzywdy i z jego strony mogę być pewna, że zachowa się
        w porządku.
        Z drugiej strony mam świadomość, że w jej oczach mogę wyjść na tą, która
        próbuje zmienić układ, w którym tkwili od zawsze. Mam z nią dobry kontakt, ale
        raczej unikam sytuacji, kiedy miałabym się z nią nie zgodzić, ona raczej jest
        bezkompromisowa. Dla mnie to pewna manipulacja nim, kiedy przychodzimy do jego
        rodziców, ona się przytula, ale raczej sama do niego rzadko dzwoni, żeby
        pogadać, zapytać, co słychać.. Dziwne to...
        • Gość: mika Re: matka mojego mężczyzny IP: 213.77.91.* 16.10.02, 16:10
          przepraszam, wysłałaz z innym nikiem, chciałam zachować incognito, temat jest
          dla mnie szalenie intymny... Szkoda, że się nie udało, wybaczcie..
    • nieto Re: matka mojego mężczyzny 16.10.02, 19:38
      Matka twojego mężczyzny ma problemy emocjonalne i niezaspokojoną potrzebę
      czułości i pieszczot, których nie otrzymuje w związku ze swoim mężem.

      Niewykluczone,że nieświadomie, ale patologicznie zwraca się do syna.

      Nikt nie przekona mnie,że polegiwanie na piersiach syna i podszczypywanie go w
      tyłeczek oraz informowanie o swoim życiu intymnym to są zachowania normalne
      pomiędzy synem i matką.

      Przeciwnie, to są jednoznacznie zabarwione erotycznie zachowania i możesz być
      całkiem słusznie zażenowana i zaniepokojona.

      Należy o swoich spostrzeżeniach porozmawiać otwarcie z matką. Prawdopodobnie
      wywoła to ogromne oburzenie i pomówienie o nieuzasadnioną zazdrość.

      Nie ma jednak innego sposobu na przerwanie tej męczącej dla ciebie sytuacji.

      Jeśli twój mężczyzna nie widzi niczego złego w tej sytuacji, tym gorzej, bo nie
      bedzie w tej "akcji" ciebie wspierał.

      Tym gorzej także dlatego,że, być może, kiedyś nie będzie widział niczego złego,
      gdy zechce sobie podszczypać własną córkę.

      nieto
    • Gość: samanta Re: matka mojego mężczyzny IP: nchobo* / *.kabel.telenet.be 16.10.02, 19:54
      To fajny jest ten twoj misiek - przytulacz . Tez lubie takich .
      Wyprowadzcie sie jak najszybciej od tesciowej , a wtedy ty bedziesz miala
      wylacznosc na takie przytulanki , bo teraz rozumiem krepuje cie obecnosc jego
      matki .
      Zreszta zawsze uwazalam ,ze malzenstwo powinno miec "domek ciasny ale wlasny"
      Zeby nie wiem jak tesciowie dobrzy byli czy zli , to nigdy nie bedziesz przy
      nich soba i dla wspolmazonka zawsze to ciezko ogrywac role "pomostu"
      • Gość: mika Re: matka mojego mężczyzny IP: 213.77.91.* 17.10.02, 08:43
        Nie mieszkamy razem z teściową, zresztą nie jesteśmy małżeństwem, ale tzw.
        (bleee) konkubinatem.
        To nie tak, że mój mężczyzna to lubi czy akceptuje, ale to matka w większym
        stopniu "narzuca" relację między nią a synem, jest przecież poniekąd pierwszą
        przewodniczką dziecka na świecie. To normalne, że dziecko ufa matce i wie, że
        jeśli ona coś robi, to jest to dobre. Dużo o tym rozmawiam z moim mężczyzną i
        on rozumie mój "problem", chociaż nigdy nie traktował tych "gestów" w sposób
        erotyczny...Inna sprawa, że jej reakcja po zwróceniu na to uwagi może być dość
        niespodziewana.
        • dorota-r Re: matka mojego mężczyzny 17.10.02, 12:20
          On jest mężczyzną a nie małym dzieckiem.
          Jakbyś się zachowała gdyby Twój ojciec Cię podszczypywał. Ja z pewnością bym
          się oburzyła i powiedziała co myślę na ten temat.
          To że rodzic narzuca pewne zachowania to nie znaczy że dorosły, samodzielny
          człowiek ma je akceptować=pozwalać na nie. (Dla mnie skoro Twój facet pozwala
          na to tzn. że się z tym godzi!)
          Dla matki dziecko powinno być synem lub córką a nie mężczyzną lub kobietą.
          Inaczej wiąże się to w jakimś stopniu z seksualizmem, a to przecież nie jest
          normalne jeśli (odwrócę role) ojciec patrzy na córkę jak na kobietę="obiekt".
          Syn czy córka nie służy do tego żeby zaspokajać cielesne potrzeby czułości.
          Ona ma męża, niech jego podszczypuje. On jej nie przytula? Niech sobie znajdzie
          innego! Jej problem nie ma prawa być powodem Twojego cierpienia.
          Pomyśl jakbyście ewentualnie mieli dzieci... już nawet nie chodzi mi o wzorzec
          zachowania przekazany Twojemu mężczyźnie, ale o jej zachowanie wobec np.Twojego
          syna! Pozwoliłabyś na no?
          Popieram: postaw sprawę ostro: możesz zapowiedzieć Swojemu że nie będziecie
          odwiedzać jego rodziców dopóki ona tak się będzie zachowywać- brutalne ale może
          poskutkuje.
          Można też inaczej: kiedy pójdziecie do nich TY się mu wpakuj na kolana żeby ona
          zrozumiała że "to Twój teren".
          Nie martw się jeśli się pogniewacie facet jeśli kocha zadba o to żebyś dobrze
          się czuła. On jest Twoim facetem a nie własnej matki.
          Jak myślisz?
          • Gość: mika Re: matka mojego mężczyzny IP: 213.77.91.* 17.10.02, 13:00
            Tak jak już pisałam, rozmawiałam z nim, wiem, że zareaguje na jej zachowanie,
            bo powiedziałam mu wyraźnie, że tego nie zaakceptuję (rzadko jestem taka
            kategoryczna, ale to już przegięcie!) Trochę obawiam się jej reakcji, ona jest
            miłą kobietą, ale do wyrozumiałych nie należy i raczej, nie ukrywa zresztą
            tego, nie zamierza się z nikim liczyć. Trudno, będę tą złą, która psuje jej
            syna. Mądre są Twoje argumenty, dziękuję.
            Zależy mi na dobrych kontaktach z nią, nie chcę ich skłócić, ale w tym temacie
            jestem zdania, że takie jej zachowanie w jakiś sposób go krzywdzi, bo tak jak
            piszesz, to mieszanie seksualności z byciem rodzicem.
            Prawda jest taka, że nie chce mi siętam iść, boję się, że zareaguję za ostro,
            albo że nic nie będę w stanie powiedzieć...
            Dziękuję wam za opinię - oczywiście proszę o jeszcze. Po prostu nie wiedziałam,
            czy się czepiam, czy rzeczywiście coś jest nie tak...
            • dorota-r Re: matka mojego mężczyzny 17.10.02, 13:22
              Nie martw się byciem tą złą.
              Kobieta syna prawie zawsze wkracza pomiędzy jego relacje z rodzicami :-(
              I tutaj panowie dają dowód miłości i męskości :-)))

              Nos do góry i daj znać co dalej.
              • Gość: mika Re: matka mojego mężczyzny IP: 213.77.91.* 17.10.02, 13:28
                Dam znać... zbliża się weekend, a my pewnie pójdziemy ich odwiedzić. Kiedyś
                mnie to cieszyło, a teraz się boję:(
    • otryt Re: matka mojego mężczyzny 17.10.02, 14:52
      Miko;-)
      Mój niepokój wzbudza to, że ojciec Twojego mężczyzny jest w tym wszystkim
      nieobecny. Każdy człowiek potrzebuje od czasu do czasu wsparcia psychicznego.
      Gdzie takie wsparcie znajduje matka Twojego mężczyzny, jeśli nie w swoim mężu,
      gdzie go będzie szukać w przypadku różnych trudnych sytuacji? Czy zadzwoni do
      przyjaciół , rodziny, a może do swojego syna, aby ją pocieszył, aby zostawił
      wszystko i przyjechał?

      Czasami myślę , czytając Twoją historię, że matka Twojego mężczyzny zachowuje
      się tak tylko w Twojej obecności, aby prowokacyjnie zademonstrować: „ On należy
      do mnie i cóż Ty na to!?”. Może rzeczywiście dobrym rozwiązaniem jest to co
      proponuje Dorota. Z jedną drobną poprawką . Moim zdaniem to nie Ty powinnaś
      siadać jemu na kolanach, lecz On powinien wziąć Ciebie na swoje kolana. Zmienia
      się wówczas wymowa sytuacji. To nie Ty jesteś tą , która zabiera syna, lecz syn
      zmienia obiekt zainteresowania. Dla całej Waszej trójki taka zmiana jest
      korzystniejsza. Ty nie jesteś wrogiem , który zabiera syna, lecz syn zabiega o
      Ciebie. Syn uczy się właściwej dla jego sytuacji roli życiowej. Matka łatwiej
      zrozumie, że syn już jest dorosły. Zacznijcie w jej obecności przesadnie
      demonstrować czułość względem siebie. Niech on Ciebie co chwila całuje,
      przytula się, itd... Jeśli zrozumie powagę problemu powinien zgodzić się na
      takie przedstawienie. Jeśli sytuacja nie jest chora nie powinno to na matce
      zrobić większego wrażenia, jeśli jest inaczej może nie być łatwo....

      Rodzą się inne pytania: jaki jest wzajemny stosunek ojca i syna? Czy też są to
      dwaj obcy ludzie względem siebie? Jaki wzorzec rodziny ma Twój mężczyzna? Czy
      opowiada o tym jak ma wyglądać Wasza rodzina? Co zamierza zmienić w stosunku do
      rodziny w której się wychował? Czy na swojego męża matka również napada z
      furią, czy tylko na syna?

      Pzdr, otryt
      • Gość: mika Re: matka mojego mężczyzny IP: 213.77.91.* 17.10.02, 15:15
        otryt napisał:

        > Miko;-)
        > Mój niepokój wzbudza to, że ojciec Twojego mężczyzny jest w tym wszystkim
        > nieobecny. Każdy człowiek potrzebuje od czasu do czasu wsparcia psychicznego.
        > Gdzie takie wsparcie znajduje matka Twojego mężczyzny, jeśli nie w swoim
        mężu,
        > gdzie go będzie szukać w przypadku różnych trudnych sytuacji? Czy zadzwoni do
        > przyjaciół , rodziny, a może do swojego syna, aby ją pocieszył, aby zostawił
        > wszystko i przyjechał?


        Ona nie ukrywa, że niewiele ją z mężem łączy. Ale trwa w tym związku... Mam
        nadzieję, że nie spełni się to, co napisałeś(aś) - na razie nie było takiej
        sytuacji, ale mieszkamy krótko ze sobą.

        > Czasami myślę , czytając Twoją historię, że matka Twojego mężczyzny zachowuje
        > się tak tylko w Twojej obecności, aby prowokacyjnie zademonstrować: „ On
        > należy
        > do mnie i cóż Ty na to!?”.

        Nie pomyślałam o tym....

        Może rzeczywiście dobrym rozwiązaniem jest to
        > co
        > proponuje Dorota. Z jedną drobną poprawką . Moim zdaniem to nie Ty powinnaś
        > siadać jemu na kolanach, lecz On powinien wziąć Ciebie na swoje kolana.
        Zmienia
        >
        > się wówczas wymowa sytuacji. To nie Ty jesteś tą , która zabiera syna, lecz
        syn
        >
        > zmienia obiekt zainteresowania. Dla całej Waszej trójki taka zmiana jest
        > korzystniejsza. Ty nie jesteś wrogiem , który zabiera syna, lecz syn zabiega
        o
        >
        > Ciebie. Syn uczy się właściwej dla jego sytuacji roli życiowej. Matka łatwiej
        > zrozumie, że syn już jest dorosły. Zacznijcie w jej obecności przesadnie
        > demonstrować czułość względem siebie. Niech on Ciebie co chwila całuje,
        > przytula się, itd... Jeśli zrozumie powagę problemu powinien zgodzić się na
        > takie przedstawienie. Jeśli sytuacja nie jest chora nie powinno to na matce
        > zrobić większego wrażenia, jeśli jest inaczej może nie być łatwo....
        >

        Masz rację, to chyba dobry pomysł na sprawdzenie, o co w tym chodzi... Myślę,
        że nie będzie z tym problemu. Kiedy nie mieszkaliśmy razem i to ja tam byłam
        gościem, cieszyliśmy się sobą. Teraz, kiedy odwiedzamy jego rodziców starałam
        się tak postępować, żeby to oni byli najważniejsi... W końcu cieszą się z
        wizyty syna, a my mamy siebie na codzień.

        > Rodzą się inne pytania: jaki jest wzajemny stosunek ojca i syna? Czy też są
        to
        > dwaj obcy ludzie względem siebie? Jaki wzorzec rodziny ma Twój mężczyzna? Czy
        > opowiada o tym jak ma wyglądać Wasza rodzina? Co zamierza zmienić w stosunku
        do
        >
        > rodziny w której się wychował? Czy na swojego męża matka również napada z
        > furią, czy tylko na syna?
        Stosunek ojca do syna... hmmm trochę chyba żyli obok siebie, gdyż wytworzyła
        się sytuacja, że matka tworzy koalicję z synem przeciwko złemu mężowi, Boże, co
        za manipulacja. Mój mężczyzna zdaje sobie sprawę, że układ między jego
        rodzicami jest niezdrowy i nie chce go powielać.
        A jeśli pytasz o furię - na męża też napada...

        >
        > Pzdr, otryt
        • otryt Re: matka mojego mężczyzny 17.10.02, 15:42
          To On powinien być stroną aktywną. Twoja aktywność mogłaby być dwuznaczna.
          Niech Ciebie adoruje najlepiej i najpiękniej jak potrafi.;-))
          A Ty bądź Jego Panią , koniecznie obsypaną kwiatami.:-)))))
          I żeby to wszyscy widzieli !

          Pzdr, otryt:-)
          • dorota-r Re: matka mojego mężczyzny 17.10.02, 16:33
            też się z tym zgadzam
            Warto też lepiej przyjrzeć się odsuniętemu od syna przez panią manipulantkę-
            intrygantkę ojcu. Może cierpi, może jest między nimi jakaś więź?
            Może nawiązanie kontaktu z nim będzie korzystne dla oprotestowania matki, dla
            relacji między synem i ojcem i dla Waszego związku?
            • otryt Re: matka mojego mężczyzny 17.10.02, 16:50
              dorota-r napisała:


              > Warto też lepiej przyjrzeć się odsuniętemu od syna przez panią manipulantkę-
              > intrygantkę ojcu. Może cierpi, może jest między nimi jakaś więź?
              > Może nawiązanie kontaktu z nim będzie korzystne dla oprotestowania matki, dla
              > relacji między synem i ojcem i dla Waszego związku?

              Odbudowanie związku ojca i syna byłoby bardzo korzystne ze względu na bardzo
              wiele spraw. Np na relacje mężczyzny Miki z własnym synem, który być może w
              przyszłości się narodzi. Relacje w domu rodzinnym mężczyzny napewno również
              uległyby korzystnej zmianie gdyby panowie znaleźli drogę do siebie.
              Ale ta sprawa jest chyba jeszcze trudniejsza. Nie wiem, może się mylę...
    • nieto Re: matka mojego mężczyzny 17.10.02, 16:48
      Nie zgadzam się z proponowanymi propozycjami demonstracyjnego czułego
      traktowania swojej dziewczyny w obecności matki.

      To trąci manipulowaniem, jest nieszczere i jakby "obok" tematu.

      Daje też pole do rywalizacji i jeszcze bardziej gmatwa już i tak trudną
      sytuację. Zawsze też daje matce "furtkę" pod tytułem " nie zrozumiałam tych
      aluzji".

      Należy się zachowywać naturalnie, jak dotąd, dawać sobie tyle czułości ile
      dotąd i ile potrzebujecie w danej chwili. Wzdragam sie na myśl o przedstawieniu.

      Z matką POROZMAWIAĆ. Delikatnie, ale stanowczo i przede wszystkim szczerze.
      Nalezy powiedzieć, co TY czujesz, gdy obserwujesz opisane sytuacje, bez
      wartościowania JEJ zachowań. Mówić o sobie, nie o niej.Rozmowa tylko w cztery
      oczy, aby nie czuła się upokorzona.

      To jest trudne, ale możliwe.
      Odwagi i powodzenia.

      nieto

      • otryt Re: matka mojego mężczyzny 17.10.02, 16:58
        nieto napisała:


        > Należy się zachowywać naturalnie, jak dotąd, dawać sobie tyle czułości ile
        > dotąd i ile potrzebujecie w danej chwili. Wzdragam sie na myśl o
        przedstawieniu

        Można zapytać, czy do tej pory zachowywali się w obecności rodziców naturalnie.
        Czy nie hamowali w ich obecności zwyczajnego dla nich okazywania czułości?
        > .
        >
        > Z matką POROZMAWIAĆ. Delikatnie, ale stanowczo i przede wszystkim szczerze.
        > Nalezy powiedzieć, co TY czujesz, gdy obserwujesz opisane sytuacje, bez
        > wartościowania JEJ zachowań. Mówić o sobie, nie o niej.Rozmowa tylko w cztery
        > oczy, aby nie czuła się upokorzona.

        Z matką powinien porozmawiać w cztery oczy jej syn.
        >
        • Gość: mika Re: matka mojego mężczyzny IP: 213.77.91.* 18.10.02, 09:00
          Dotychczas nigdy nie ukrywaliśmy przed jego rodzicami naszych uczuć, byliśmy
          dla siebie czuli, co nie przeszkadzało jej w "zalotach"...Może było tego mniej,
          nie wiem, nie byłam z nim przecież 24 h na dobę, a teraz przecież jak ich
          odwiedzamy, to raczej razem (choć nie zawsze).
          W temacie rozmowy - uważam, że to on powinien z mamą porozmawiać i zasugerować,
          że jemu to przeszkadza, że to nie ten rodzaj czułości, który powinien być
          między nimi, moja osoba nie jest tu przecież decydująca.
          A poza tym - jestem tak rozżalona, że chyba nie stać mnie na spokojną rozmowę.
          • otryt Re: matka mojego mężczyzny 18.10.02, 09:29
            Wiesz Miko tak sobie myślę, gdybyś przedstawiła ten problem na forum
            Seksuologia. Tam siedzi specjalista, który być może rzuci inne spojrzenie na
            Twoją sprawę. Osobiście wydaje mi się, że klucz do rozwiązania tego problemu
            leży w rękach Twojego mężczyzny.
            Pozdrawiam serdecznie:-)
            otryt
            • Gość: mika Re: matka mojego mężczyzny IP: 213.77.91.* 18.10.02, 09:52
              Wiesz, raczej wolę tam o tym problemie nie pisać, gdyż komentarze co
              poniektórych są dość żenujące.
              Mam nadzieję, że się ułoży, rozmawiałam z moim mężczyzną, wiem, że w razie
              czego odpowiednio zareaguje. Zobaczę, co wyjdzie "w życiu".
              Po prostu nie lubię konfliktów, wykłócania się o swoje, awantur, raczej staram
              się być ugodowa, ale dostaję piany, gdy ktoś włazi na moje terytorium.
    • nieto Ejże Otryt, ejże Mika 18.10.02, 23:35
      To nie syn ma porozmawiać z Matką na ten temat, bo i o czym ?
      Przecież jemu ta sytuacja wogóle nie przeszkadza. Nie zwróciłby na nią uwagi,
      gdyby nie rozdrażnienie Miki. Stwarzane przez matkę sytuacje były jego chlebem
      powszednim i do tej pory nie budziły w nim i nie budzą nadal sprzeciwu!!!

      Rozmawiać ma ten, kogo ta sytuacja drażni,a więc Mika.

      Przerzucanie "załatwienia" tej sprawy na syna jest i owszem wygodne, ale
      tchórzliwe.
      Syn może co najwyżej powiedzieć, że jego dziewczynie ta sytuacja się nie podoba
      ( bo jemu, powtórzę, ta sytuacja przecież nie przeszkadza).

      Czy Mika nie ma własnego głosu?

      Matka pieści dorosłego syna za jego przyzwoleniem, do tych pieszczot trzeba
      dwojga ( chociażby do biernego "udostępnienia" piersi do spoczęcia ).
      I to jest następny temat, który powinna Mika omówić ze swoim chłopakiem, bo coś
      mi się widzi, że on lubi być przez matkę adorowany i negując ten fakt "rżnie
      głupa". Tu nie tylko mama winna...

      I to by było na tyle
      nieto

      • otryt Re: Ejże Otryt, ejże Mika 19.10.02, 13:11
        nieto napisała:


        > Przecież jemu ta sytuacja wogóle nie przeszkadza.

        I to mnie również najbardziej niepokoi. Co prawda Mika twierdzi, że pod jej
        wpływem dostrzegł problem, ale jego akcja jest dosyć niemrawa. Nikt mi również
        nie powie, że gdybym tego nie chciał, ktoś mógłby mi położyć głowę na piersi.
        Aby uleczyć chorobę chory musi się jednak najpierw zgodzić z tym , że jest
        chory. Konieczność przeprowadzenia poważnej rozmowy syna z matką musiałaby być
        poprzedzona szczerą odpowiedzią syna na pytanie: "czy mi to rzeczywiście
        przeszkadza, a może to jednak lubię...?". Stąd moja propozycja porady
        seksuologicznej. Cała ta sytuacja między matką a synem ma coś z Edypa i
        Jokasty.


        >
        > Rozmawiać ma ten, kogo ta sytuacja drażni,a więc Mika.

        Najbardziej prawdopodobnym skutkiem takiej rozmowy będzie wyparcie się: " O cóż
        Ci chodzi, chyba jesteś przewrażliwiona". A dopóki syn nie będzie widział nic
        złego w tym co się dzieje sprawa nie ruszy z miejsca. Czy myślisz Nieto, że po
        rozmowie Miki z Matką Matka powie Synowi: " Wiesz synu chyba rzeczywiście
        musimy z tym skończyć, weź teraz przytulaj się do Miki" albo pomyśli
        sobie „chyba rzeczywiście przesadzam z tym przytulaniem , muszę z tym
        skończyć”. Czy naprawdę w to wierzysz? Raczej dojdzie do zaognienia stosunków,
        tego rodzaju sprawy nie są chyba do końca uświadomione. Proces prostowania
        świadomości u Syna może nie być prosty i krótki. I nad nim powinna pracować
        Mika.
        .
        > Syn może co najwyżej powiedzieć, że jego dziewczynie ta sytuacja się nie
        podoba

        Syn nie tylko może, ale nawet musi powiedzieć matce, że jemu samemu ta sytuacja
        się nie podoba i chce aby się skończyła. Jeśli tego nie potrafi zrobić, źle to
        wróży jego związkowi z Miką. Przecież to jest dorosły, świadomy człowiek. Jeśli
        mu to w dalszym ciągu nie będzie przeszkadzać to chyba nie mamy o czym mówić...
        Przecież Mika nie będzie przez całe życie załatwiać nie swoich spraw. Ta sprawa
        uderza w nią pośrednio, lecz bezpośrednio jej nie dotyczy.

        > Czy Mika nie ma własnego głosu?
        Czy mężczyzna Miki nie ma własnego głosu i Mika musi załatwiać sprawę, która
        tak naprawdę jest jego problemem i on sam musi ją rozwiązać w ten lub w inny
        sposób...?


        > Matka pieści dorosłego syna za jego przyzwoleniem, do tych pieszczot trzeba
        > dwojga ( chociażby do biernego "udostępnienia" piersi do spoczęcia ).
        > I to jest następny temat, który powinna Mika omówić ze swoim chłopakiem, bo
        coś
        >
        > mi się widzi, że on lubi być przez matkę adorowany i negując ten fakt "rżnie
        > głupa". Tu nie tylko mama winna...
        >
        >
        Nic dodać nic , ująć. Może rzeczywiście rżnie głupa przed Miką...?

        pozdr,otryt
      • Gość: mika Re: Ejże Otryt, ejże Mika IP: 213.77.91.* 21.10.02, 09:23
        Witam po weekendzie, byliśmy u "teściów", ona ograniczyła się do trzymania go
        za rączkę i patrzenia mojemu mężczyźnie głęboko w oczy, niby nic, ale mnie
        teraz wszystko drażni i już sama czasem nie wiem, gdzie przebiega granica.
        Szeptali coś do siebie, ja stałam z boku i autentycznie czułam się jak intruz,
        nie wiem, po co tam polazłam. Potem dowiedziałam się, że przecież ona może mieć
        tajemnice tylko z nim. Tylko w takim razie po co chciał, żebym z nim poszła??
        Na razie dam sobie spokój.
        Natomiast wkurza mnie, że jego matka wtrąca się do naszych spraw, próbuje
        kontrolować nasze sprawy finansowe, mój mężczyzna nie protestuje, wprawdzie nie
        słucha się jej i robi swoje, ale też i nie powie jej wyraźnie, że to nasze
        sprawy. Nie jestem zazdrosna o szcunek czy miłość do niej, ale chyba są jakieś
        granice włażenia na nasze terytorium.
        Nie chcę, żeby mój mężczyzna był pod moim pantoflem, cenię sobie jego zdanie i
        jego niezależność, szanuję jego odrębność i nie chcę, żeby robił cokolwiek pod
        moje dyktano. Tylko dlaczego mam się zgadzać, żeby uzależniała go od siebie
        inna kobieta?
        On ma dosyć jej furii, wykłócania się z nią, powtarzania 1000 razy, że jest
        dorosły i sam chciałby decydować o sobie, do niej to nie trafia, ona na krytykę
        często reaguje gniewem, krzykiem, dlatego woli nic nie mówić i robić swoje.
        Tylko w ten sposób nas krzywdzi.
        • dorota-r Re: Ejże Otryt, ejże Mika 21.10.02, 13:41
          Ależ to dobrze, że on nie przejmuje się jej zdaniem i "robi swoje", gdyby tak
          nie było to dopiero byłby problem. Co do powtarzania 1000 razy, że jest dorosły
          to sądzę, że do tej kobiety 1001 też nie dotrze; chyba, że on kilka razy
          odpowie na takie wtrącanie wyjściem.
          Trzymanie za rękę i patrzenie mu w oczy...brrrrr....
          Tajemnice przed Tobą? Zawsze się powtarza, że szeptanie w towarzystwie jest
          niekulturalne. Dziwi mnie, że Twój chłopak na to pozwolił; w każdym razie
          sądzę, że powiniem przynajmniej Ci później powiedzieć o czym była mowa.
          W moim przekonaniu ta kobieta jest tak skoncentrowana na sobie, że nie obchodzi
          ją reakcja otoczenia, z Twoją włącznie.
          Coś mi się tutaj jeszcze nie podoba... Jak ona się zachowuje w stosunku do
          Ciebie tzn w jaki sposób Cię traktuje?
          • Gość: mika Re: Ejże Otryt, ejże Mika IP: 213.77.91.* 21.10.02, 14:21
            Miałyśmy dość przyjacielskie stosunki, kiedy nie mieszkaliśmy razem z moim
            mężczyzną, chociaż prawda jest taka, że starałam się nie poruszać tematów, w
            których mogłybyśmy się nie zgodzić, czyli takie uprzejme, ciepłe stosunki, ale
            niestety dość powierzchowne. Raczej było to tak, że robiłam za jej powierniczkę
            lub rozmawiałyśmy o zwyczajnych sprawach (mamy jedną podobną pasję).
            Wysłuchiwałam jej żalów, że jest sama i nie może na nikogo liczyć i czasem
            szlag mnie trafiał, bo wiedziałam, że mój mężczyzna jej pomaga. Zawsze w takich
            momentach starałam się delikatnie reagować. Jednak teraz mam wrażenie, że ona
            ma tylko oczekiwania wobec innych, żąda, a nawet nie potrafi podziękować.
            Mój mężczyzna powiedział mi, o czym szeptali, chodziło o jej problemy z mężem,
            czyli ojcem mojego mężczyzny... Zwróciłam mu uwagę, że szeptanie w towarzystwie
            kulturalne nie jest... Był trochę zaskoczony, bo przecież może mama chciała
            tylko jemu coś powiedzieć w tajemnicy. Mam wrażenie, że to osoba, która
            potrzebuje innych ludzi, żeby się nią zajmowali i zgadzali.
            Załamuje mnie to coraz bardziej, czuję się jak intruz. Mam mętlik w głowie, nie
            chcę być zaborczą despotką, sama już się gubię, gdzie jest granica jej
            interesowania się dzieckiem.
            A z drugiej strony... czy to jest zainteresowanie dzieckiem, jeśli mieszkamy
            razem od kiliku miesięcy, a jego rodzice nawet nas nie odwiedzili, chociaż
            mieszkamy w jednym mieście, a oni nie są staruszkami. Zresztą nieraz ich
            zapraszałam do nas. Co robić? Jak się zachować?
            • dorota-r Re: Ejże Otryt, ejże Mika 21.10.02, 14:35
              Ja też odniosłam takie wrażenie co do niej. Skoro taka jest to po co ma Was
              odwiedzać...
              Nie mogę Ci powiedzieć: zrób "tak i tak" .
              Mnie do głowy przychodzi mała izolacja chociaż przez miesiąc: wyjechać, mieć
              coś bardzo ważnego do załatwienia w weekend. Jednak sama tego nie
              zrealizujesz... Twój facet musiałby powiedzieć "sorry mamo, ale muszę cośtam,
              masz ojca, radź sobie sama, przecież jesteś dorosła ;-)".

              Czy czujesz się zagrożona, że w sytuacji gdybyś Ty potrzebowała jego pomocy np.
              w czasie choroby on by poleciał na skienienie mamusi?

              A co Ci przychodzi do głowy żeby zrobić?
              • Gość: mika Re: Ejże Otryt, ejże Mika IP: 213.77.91.* 21.10.02, 15:23
                Dużo rozmawiam z moim mężczyzną, staram się być spokojna. Chciałabym, żeby on
                spojrzał na tę sprawę nieco "trzeźwiej".
                Szczerze powiedziawszy nie mam ochoty ich odwiedzać, na szczęście teraz siłą
                rzeczy będziemy zajęci, więc pewnie nie będzie okazji.
                Zależy mi, żeby sprawę wyjaśnić, a nie udawać, że jest ok. Na dłuższą metę to
                nie do wytrzymania.
                • Gość: mika Re: Ejże Otryt, ejże Mika IP: 213.77.91.* 21.10.02, 15:28
                  Za szybko wysłałam.
                  Boli mnie, że ona potrafi go (niejednokrotnie) wyzywać używając bardzo
                  wulgarnych słów (kobieta wykształcona...), obrazić, poniżyć, a potem mówi, że
                  to nic, że on powinien wiedzieć, że ona go mimo wszystko kocha...Kiedy on nie
                  spełni jej oczekiwań (w końcu jest dorosły i żyje wg własnych zasad), słyszy
                  wyrzuty i pretensje, że na nikogo nie może liczyć.
                  • dorota-r Re: Ejże Otryt, ejże Mika 21.10.02, 15:57
                    Gość portalu: mika napisał(a):

                    > Za szybko wysłałam.
                    > Boli mnie, że ona potrafi go (niejednokrotnie) wyzywać używając bardzo
                    > wulgarnych słów (kobieta wykształcona...), obrazić, poniżyć, a potem mówi, że
                    > to nic, że on powinien wiedzieć, że ona go mimo wszystko kocha...Kiedy on nie
                    > spełni jej oczekiwań (w końcu jest dorosły i żyje wg własnych zasad), słyszy
                    > wyrzuty i pretensje, że na nikogo nie może liczyć.

                    To jej problem, że ma za duże wymagania wobec innych (szkoda że nie wobec
                    siebie). Można ją ignorować! Wpadnie w furię, a w końcu może się uspokoi.

                    kobieta wykształcona... a wydaje się być: szantażującą, histeryczną,
                    schizofreniczną alkoholiczką z marginesu społecznego
    • Gość: MIKA Re: matka mojego mężczyzny IP: 213.77.91.* 21.10.02, 17:43
      Gość portalu: mika napisał(a):

      > Szukam rady, bo sama się już w tym wszystkim gubię.
      > Mieszkam z moim mężczyzną, znamy się czas jakiś, ale jedno mnie dręczy...
      > Jego mama, kobieta miła w stosunku do mnie, tolerancyjna, niby mamy dobry
      > kontakt, ale... mam wrażenie, że ona za bardzo się do niego klei, przytula,
      > podszczypuje za przeproszeniem w pośladki, cóż, dla mnie jest to zachowanie,
      > które wzbudza moją ewidentną zazdrość. Zrozumcie mnie dobrze, nie chodzi mi o
      > to, żeby trzymali się od siebie na dystans, ale jej kładzenie się mojemu
      > mężczyźnie na piersiach powoduje, że aż coś mnie w środku boli.
      > Czy to jest w porządku, czy się czepiam?
      > Małżeństwo jego rodziców nie jest wzorem (mało powiedziane), ale dlaczego to
      > on mam zaspokajać jej potrzeby czułości??
      • Gość: zuza Re: matka mojego mężczyzny IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.10.02, 19:59
        Miko, ta sytuacja rzeczywiście nie jest normalna. Nigdy w życiu nie przyszłoby
        mi do głowy podobne zachowanie, gdy mój syn przychodzi do nas ze swoją
        dziewczyną. Czy ta kobieta nie potrafi wyobrazić sobie jak Ty się czujesz w
        takich sytuacjach? Widzę, że Twoje delikatne dawanie do zrozumienia i spokojne
        rozmowy niewiele dają. Spróbuj parę razy wykręcić się od tych wizyt - niech to
        stanie się widoczne dla Twojego mężczyzny na tyle, żeby zaczął dociekać
        przyczyny. I wtedy nie bój się mu powiedzieć jasno i otwarcie co jest powodem
        Twojej niechęci, co jest dla Ciebie bolesne i trudne do zaakceptowania - nie
        bój się, od tego zależy tak wiele ważnych dla Was spraw! Rozmowa z matką,
        ewentualne zdecydowane działania to jego rola, nie Twoja. Ty możesz natomiast
        wpływać na niego. Walcz, dziewczyno, walcz!!! To nie jest Twoje widzimisię, to
        jest poważna sprawa i jeśli nie zaczniesz działać trochę ostrzej, to ta kobieta
        może wkrótce sobie pozwalać na znacznie więcej.
        Życzę Ci odwagi!
        Przyszła teściowa.
        • Gość: mika Re: matka mojego mężczyzny IP: 213.77.91.* 22.10.02, 08:51
          Dziękuję zuza za głos matki, zależało mi, żeby odezwała się osoba stojąca po
          drugiej stronie. Mój mężczyzna już wie, że mi to nie odpowiada, na początku był
          trochę zdziwiony, ale chyba teraz już to do niego trochę dociera.
          Zuzo, napisz mi z punktu widzenia matki jakich argumentów użyć w rozmowie, żeby
          jej nie urazić, chcę uniknąć sytuacji, że się na nas wydrze i obrazi... a
          potrafi. Nie chcę zaostrzenia stosunków, ale nie potrafię też tolerować takiej
          sytuacji.
          • Gość: zuza Re: matka mojego mężczyzny IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 22.10.02, 16:48
            To nie Ty powinnaś rozmawiać z tą kobietą, tylko jej syn, w innej sytuacji
            można się spodziewać zaostrzenia stosunków, a przecież nie o to chodzi. Twoja
            rozmowa z nią może być odebrana jako chęć całkowitego zawładnięcia przez Ciebie
            jej synem. Mam wrażenie, że ona demonstruje przed Tobą swój związek uczuciowy
            ze swoim dzieckiem. On powinien poprosić ją, żeby zrezygnowała z tych
            demonstracji, niech spróbuje sobie wyobrazić, co czujesz w takich chwilach,
            można jej spokojnie zarzucić wielki brak taktu. Czy jej teściowa w okresie
            narzeczeństwa, czy na początku małżeństwa robiła to samo? Może trzeba jej
            podarować psa albo kota, żeby miała na kogo przelać nadmiar tych swoich
            macierzyńskich uczuć w dziwnym wydaniu. Miko, trudno mi coś więcej Ci poradzić,
            ta sytuacja jest tak chora, że nawet nie potrafię się postawić na jej miejscu,
            żeby powiedzieć, co by na mnie podziałało. Wiem tylko, że powinnaś mówić
            swojemu mężczyźnie jak bardzo przykre są dla Ciebie wizyty u jego rodziców.
            Jeśli jemu zależy na dobrych stosunkach z nimi, a przede wszystkim zależy mu na
            Tobie, powinien sobie poradzić. Ta kobieta powinna sobie zdać sprawę z tego, że
            czas na dopieszczanie synka minął, jej syn ma swoje życie i swoje sprawy, o
            których ona nie musi być wcale informowana, a to, czy będzie traktowana jak
            przyjaciel, czy jak wróg to zależy tylko od niej.
            • Gość: mika Re: matka mojego mężczyzny IP: 213.77.91.* 23.10.02, 09:31
              Dziękuję zuza za Twoje słowa:-)

              > To nie Ty powinnaś rozmawiać z tą kobietą, tylko jej syn, w innej sytuacji
              > można się spodziewać zaostrzenia stosunków, a przecież nie o to chodzi. Twoja
              > rozmowa z nią może być odebrana jako chęć całkowitego zawładnięcia przez
              Ciebie
              >
              > jej synem.

              Właśnie tak mu to przedstawiłam - moje "zdejmowanie jej rąk z niego" może
              wyglądać jak zaborczość z drugiej strony. Chciałabym, żeby to on jej pokazał,
              że wybrał mnie jako "adresata" pieszczot i czułości, że to jego wybór, a nie
              mój despotyzm.

              Mam wrażenie, że ona demonstruje przed Tobą swój związek uczuciowy
              > ze swoim dzieckiem. On powinien poprosić ją, żeby zrezygnowała z tych
              > demonstracji, niech spróbuje sobie wyobrazić, co czujesz w takich chwilach,
              > można jej spokojnie zarzucić wielki brak taktu.

              Problem w tym, że wybuch jej gniewu, sprzeciwu może być niekontrolowany, raczej
              nie dotrze do niej argument o braku taktu - ma swoje zasady i raczej nie liczy
              się z innymi.

              Czy jej teściowa w okresie
              > narzeczeństwa, czy na początku małżeństwa robiła to samo? Może trzeba jej
              > podarować psa albo kota, żeby miała na kogo przelać nadmiar tych swoich
              > macierzyńskich uczuć w dziwnym wydaniu. Miko, trudno mi coś więcej Ci
              poradzić,
              >
              > ta sytuacja jest tak chora, że nawet nie potrafię się postawić na jej
              miejscu,
              > żeby powiedzieć, co by na mnie podziałało.

              Mnie to autentycznie przerasta, duszę się w tym, boli mnie, kiedy ona najpierw
              się do niego przymila, a za chwilę potrafi go autentycznie zbluzgać. Wiem, że
              jeśli będzie go obrażała w mojej obecności, zareaguję, bo mam dosyć takiego
              traktowania osób, które kocham.

              Wiem tylko, że powinnaś mówić
              > swojemu mężczyźnie jak bardzo przykre są dla Ciebie wizyty u jego rodziców.
              > Jeśli jemu zależy na dobrych stosunkach z nimi, a przede wszystkim zależy mu
              na
              >
              > Tobie, powinien sobie poradzić. Ta kobieta powinna sobie zdać sprawę z tego,
              że
              >
              > czas na dopieszczanie synka minął, jej syn ma swoje życie i swoje sprawy, o
              > których ona nie musi być wcale informowana, a to, czy będzie traktowana jak
              > przyjaciel, czy jak wróg to zależy tylko od niej.

              Powiedziałam mu o tym i wyraziłam jasno, że jeśli nasza następna wizyta będzie
              miała analogiczny przebieg i on nie zwróci jej uwagi, że szeptanie i
              przymilanie się jest nie na miejscu, to albo ja zareaguje, albo szybko tam nie
              wrócę. Obiecał mi, że zwróci jej uwagę. Pozostaje mi ufać i czekać na efekty...
              • Gość: mika Re: matka mojego mężczyzny IP: *.inetia.pl 30.10.02, 09:37
                Wczoraj mój mężczyzna rozmawiał z rodzicami na nasz temat.
                Jestem roztrzęsiona, mama nie przebierała w słowach, na koniec podsumowała, że
                nim manipuluję...
                Nie wiem, gdzie kończy się nasz teren, gdzie są nasze sprawy, nasze tematy,
                gdzie oni powinni zacząć się z nami licyć.
                Nie wiem, co robić.
                • anx Re: matka mojego mężczyzny 30.10.02, 10:23
                  Ale czy zwrócił jej uwagę tylko na temat "macanki" czy ogólnie?
                  Mogę Ci powiedzieć tylko jedno: ciesz się, że mieszkacie razem i on nie musi
                  znosić na co dzień takich uwag.
                  Ja mam podobną sytuację do Twojej z tym, ze nie mieskzamy razem i wyobraź sobie
                  co się dzieje? Po kazdym naszym spotkaniu - awantura.
                  Matka faceta (przynajmniej taka matka jak Twojego i Mojego faceta ) to
                  taki "stwór" nireformowalny niestety. Ja się męczę z taką sytuacją 5 lat i
                  końca nie widać. Myślałam że jak zamieszkamy razem to się to skończy, ale po
                  Twoim poście czarno to widzę.
                  Jedyne co można zrobić to chyba przesatć się przejmować i zając sobą ( tzn.
                  Wami)
                  • Gość: mika Re: matka mojego mężczyzny IP: *.inetia.pl 30.10.02, 11:16
                    Rozmowa nie dotyczyła raczej jej spoufalania się z synem, ale ich wtrącania się
                    w nasze życie, a właściwie wtrącania w jego sprawy w ich mniemaniu, a
                    faktycznie nasze z ignorowaniem mojej obecności przy jego boku (np. finanse).
                    Boli mnie, że on nie stanął jednoznacznie w mojej obronie, kiedy jego mama mnie
                    obrażała, że pozwolił na takie teksty. Że nie powiedział wyraźnie, że my to my,
                    a oni to oni.
                    Sama nie wiem, co robić dalej. Czego mam prawo od niego oczekiwać, a gdzie
                    zaczyna się właśnie ta manipulacja jego osobą. Gdzie są granice troski rodziców
                    o dziecko, ile im się od niego należy...
                    I gdzie jest tu moje miejsce...
                • dorota-r Re: matka mojego mężczyzny 30.10.02, 11:18
                  Gość portalu: mika napisał(a):

                  > Wczoraj mój mężczyzna rozmawiał z rodzicami na nasz temat.
                  > Jestem roztrzęsiona, mama nie przebierała w słowach, na koniec podsumowała,
                  że
                  > nim manipuluję...
                  > Nie wiem, gdzie kończy się nasz teren, gdzie są nasze sprawy, nasze tematy,
                  > gdzie oni powinni zacząć się z nami licyć.
                  > Nie wiem, co robić.

                  Ej! Co się z Tobą dzieje?! Weź kilka głębokich oddechów i przeczytaj ten wątek
                  od początku. Wracamy do punktu wyjścia...
                  Nie dawaj Sobą manipulować!
                  • Gość: mika Re: matka mojego mężczyzny IP: *.inetia.pl 30.10.02, 11:33
                    Tylko ja sama zaczynam mieć wątpliwości, kiedy kończy się granica uprawnionej
                    troski rodziców a zaczyna wtrącanie.
                    Czy fair jest argument, że ona zna go dłużej (i on ją), więc jeśli my dwie mamy
                    na temnat jakiejś sytuacji inne zdanie czy odczucia, to pytanie, kto tu kłamie
                    i manipuluje?
                    Jakie prawo ma ona do niego, a jakie my do siebie nawzajem?
                    Powiedziałam mu jedno: to on decyduje, jak blisko jest z matką, ja nie mam
                    prawa mu niczego narzucać. Mogę jedynie powiedzieć, jakie są moje oczekiwania,
                    ale decyzja i wybór należy do niego. Jeśli jemu odpowiada wtrącanie się mamy w
                    jego (nasze ) sprawy, to ja tu nic nie poradzę, bo nie zamierzam go zmuszać czy
                    nim manipulować. Mogę walczyć o nasz związek, ale z nim walczyć nie będę.
                    Tylko pojawia się pytanie: jakie jest moje miejsce przy jego boku?
                    Czy w ogóle jest...
                    • dorota-r Re: matka mojego mężczyzny 30.10.02, 12:13
                      Gość portalu: mika napisał(a):

                      > Tylko ja sama zaczynam mieć wątpliwości, kiedy kończy się granica uprawnionej
                      > troski rodziców a zaczyna wtrącanie.
                      > Czy fair jest argument, że ona zna go dłużej (i on ją), więc jeśli my dwie
                      mamy na temnat jakiejś sytuacji inne zdanie czy odczucia, to pytanie, kto tu
                      kłamie i manipuluje?

                      TO NIE JEST ARGUMENT, RODZICE INACZEJ PATRZĄ NA DZIECKO, MOGĄ NIE ZNAĆ GO JAKO
                      CZŁOWIEKA. TY GO POZNAŁAŚ, OCENIŁAŚ I WYBRAŁAŚ. NIE JEST WYKLUCZONE ŻE ZNASZ KO
                      LEPIEJ. KTO TAK POWIEDZIAŁ ONA CZY ON?

                      > Jakie prawo ma ona do niego, a jakie my do siebie nawzajem?

                      ONA MA TAKIE, JAKIE ON JEJ DA!

                      > Powiedziałam mu jedno: to on decyduje, jak blisko jest z matką, ja nie mam
                      > prawa mu niczego narzucać. Mogę jedynie powiedzieć, jakie są moje oczekiwania,
                      > ale decyzja i wybór należy do niego. Jeśli jemu odpowiada wtrącanie się mamy
                      w jego (nasze ) sprawy, to ja tu nic nie poradzę, bo nie zamierzam go zmuszać
                      czy nim manipulować. Mogę walczyć o nasz związek, ale z nim walczyć nie będę.

                      NO WŁAŚNIE, TYLKO JEŚLI ON POZWOLA MATCE SIĘ WTRĄCAĆ TO TY TYLKO PRZEZ TO
                      OBRYWASZ. CZY ON POZWOLI CIĘ TAK KRZYWDZIĆ? JEŚLI ON BĘDZIE PRZECIWKO TOBIE TO
                      MOŻNA MIEĆ PODSTAWĘ ŻEBY STWIERDZIĆ, ŻE TEN JEST ZWIĄZEK NIC NIE WARTY.

                      > Tylko pojawia się pytanie: jakie jest moje miejsce przy jego boku?
                      > Czy w ogóle jest...

                      HMMM, NA RAZIE NIC CI NIE POWIEM
                      • Gość: mika Re: matka mojego mężczyzny IP: *.inetia.pl 30.10.02, 12:33
                        dorota-r napisała:

                        > Gość portalu: mika napisał(a):
                        >
                        > > Tylko ja sama zaczynam mieć wątpliwości, kiedy kończy się granica uprawnio
                        > nej
                        > > troski rodziców a zaczyna wtrącanie.
                        > > Czy fair jest argument, że ona zna go dłużej (i on ją), więc jeśli my dwie
                        >
                        > mamy na temnat jakiejś sytuacji inne zdanie czy odczucia, to pytanie, kto tu
                        > kłamie i manipuluje?
                        >
                        > TO NIE JEST ARGUMENT, RODZICE INACZEJ PATRZĄ NA DZIECKO, MOGĄ NIE ZNAĆ GO
                        JAKO
                        > CZŁOWIEKA. TY GO POZNAŁAŚ, OCENIŁAŚ I WYBRAŁAŚ. NIE JEST WYKLUCZONE ŻE ZNASZ
                        KO
                        >
                        > LEPIEJ. KTO TAK POWIEDZIAŁ ONA CZY ON?

                        To są jego słowa - ale nie w formie stwierdzenia, ale raczej jako odczucie,
                        którym się ze mną dzieli, spytał po prostu, komu ma wierzyć, jeśli jego mama i
                        ja mamy inną "wersję wydarzeń" danej sytuacji.
                        >
                        > > Jakie prawo ma ona do niego, a jakie my do siebie nawzajem?
                        >
                        > ONA MA TAKIE, JAKIE ON JEJ DA!
                        >
                        > > Powiedziałam mu jedno: to on decyduje, jak blisko jest z matką, ja nie mam
                        >
                        > > prawa mu niczego narzucać. Mogę jedynie powiedzieć, jakie są moje oczekiwa
                        > nia,
                        > > ale decyzja i wybór należy do niego. Jeśli jemu odpowiada wtrącanie się ma
                        > my
                        > w jego (nasze ) sprawy, to ja tu nic nie poradzę, bo nie zamierzam go zmuszać
                        > czy nim manipulować. Mogę walczyć o nasz związek, ale z nim walczyć nie będę.
                        >
                        > NO WŁAŚNIE, TYLKO JEŚLI ON POZWOLA MATCE SIĘ WTRĄCAĆ TO TY TYLKO PRZEZ TO
                        > OBRYWASZ. CZY ON POZWOLI CIĘ TAK KRZYWDZIĆ? JEŚLI ON BĘDZIE PRZECIWKO TOBIE
                        TO
                        > MOŻNA MIEĆ PODSTAWĘ ŻEBY STWIERDZIĆ, ŻE TEN JEST ZWIĄZEK NIC NIE WARTY.

                        Byłam pewna, że on nie pozwoli mnie nikomu skrzywdzić... Miałam taką nadzieję,
                        ale teraz pewna nie jestem.
                        >
                        > > Tylko pojawia się pytanie: jakie jest moje miejsce przy jego boku?
                        > > Czy w ogóle jest...
                        >
                        > HMMM, NA RAZIE NIC CI NIE POWIEM
                        • dorota-r Re: matka mojego mężczyzny 30.10.02, 13:58
                          Jasne że ma wierzyć Tobie! Tylko nie możesz mu tego tak powiedzieć ;-))
                          Możesz z nim porozmawiać, a jako argumentu użyć że to Ty z nim dzielisz życie
                          więc Tobie bardziej zależy żeby było ok. A gdzie tu jest jego zdanie? Przecież
                          on powinien wiedzieć co robić a nie pytać o to.

                          > Byłam pewna, że on nie pozwoli mnie nikomu skrzywdzić... Miałam taką
                          nadzieję, ale teraz pewna nie jestem.

                          Tego rozwiązanie przyniesie czas. Nic się nie zmieni nagle. Kolejne
                          doświadczenia to pokażą. Jakiś czas po rozmowie zastanowisz się czy coś jest
                          lepiej czy gorzej.

                          > >
                          > > > Tylko pojawia się pytanie: jakie jest moje miejsce przy jego boku?
                          > > > Czy w ogóle jest...

                          No właśnie, a jak on się wobec Ciebie zachowuje? Jesteście jakiś czas razem to
                          sama napisz jakie jest to Twoje miejsce. (Jest na pewno, tylko on ma problem z
                          określeniem własnego miejsca wobec wszystkich)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka