Dodaj do ulubionych

Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką

    • kawal.sqrwiela Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 08.12.05, 11:12
      qrwa czy nieumumiejetnosc odmowy majstrowi jest tematem na miare 60 wpisow?
      • czarojdziejka Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 08.12.05, 11:19
        hahaha
        a nie zauważyłeś, że tu sie zebrała cała grupa terapeutycza :) psycholog za
        darmo i w godzinach pracy :)
    • annam-s Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 08.12.05, 11:33
      Oj znam te problemy. Z wiekiem oduczam się po trochu, ale i tak za łsba jestem
      w te klocki zwane asertywnością -ryzykuję złamaniem nogi usiłaując sama
      wciągnąć wózek do tramwaju czy autobusu, strczę z Maleństwem w koljkach, tak
      samop jak stałam w ciąży, a potem jestem wściekła nasiebie, bo dziecko
      zmęczona, spcone , złe :( Ale powoli staram się walczyć z samąsobą. tzrymaj za
      mnie kciuki, a ja będę za Ciebie! :)
    • boldepop Panie majstrze, 08.12.05, 12:30
      Jesteś za grzeczna i jesteś frajerką :
      Twój post, to prowokacja, ale chciałam się podzielić ze wszystkimi moją
      radością : ja się z tego wyleczyłam ! :))) Nie mówię, że nie ulegam innym, ale
      robię to wtedy, z wyboru.
      To jest też odpowiedź na twoje pytania.
      Potrzebne jest: sporo kasy na psychologa, tak przez parę lat :)
      Zyski są jednak duuuuużo większe, niż koszty.
      Z książek można się tego nauczyć, tak jak języka obcego: potrafi to jeden na
      10.000 :)
      Życzę miłych konwersacji z majstrami, w obcym języku:)



      • katja Re: Panie majstrze, 08.12.05, 15:21
        Jestem troche ja ty, ale doszlam do wniosku , ze lepiej byc oszukana pare razy
        wiecej niz inni niz uczyc sie egoizmu. Mysle, ze ludzie asertywni nie maja tej
        delikatnosci uczuc i odczuwania ,wole juz byc soba. Sprawia mi przyjemnosc
        pomagania innym i dobrze sie z tym czuje a ze ktos jest brutalny i niuczciwy
        wobec mnie? To juz jego sumienie nie moje.
        Mysle, ze raczej powinno sie uczyc ich wspolczucia innym niz nawracac nas na
        twardzieli.
        Nawet gdy oni robia cos dobrego dla innych nie maja tego zadowlonienia jak my.
        Ich odczuwanie jest stepione.
        • katja tomcis! 08.12.05, 15:22
          Wspaniale i madrze napisane oby tak dalej
          • katja Re: tomcis! 08.12.05, 15:26
            aaa...jeszcze . Z oddawaniem zielonej wedliny tez mam czasami klopoty ale
            mowczas wiem ze robie przysluge komus innemu kto by sie ew. mogl zatruc. Czynom
            nieclym trzeba sie zdecydowanie opierac wykazujac tym odwage i nie dawac zlu
            panowac nad swiatem. Precz z Egoizmem wbrew co twierdza wszystkie amerykanskie
            podreczniki
            • tomcis Re: tomcis! 08.12.05, 17:01
              hej , wspaniale jest spotkac sie z ludzmi myslacymi w tych samych kategoriach.
              Tak trzymac i nie dawac sie cha...om. :) Pozdrawiam . tomcis
        • 11kama11 Re: Panie majstrze, 08.12.05, 19:42
          Ludzie, nie mylcie pojęcia asertywności z egoizmem i niewrażliwością. Przecież
          problem tej dziewczyny nie polega na tym, że nie potrafi oddać wędliny, tylko
          na tym, że jej z tym źle i chciałaby to zmienić. Asertywność to narzędzie, uczy
          jak dbać o swoje prawa, respektując prawa innych. Łatwo i przyjemnie kontaktuje
          się z takimi osobami. To duża ulga móc poprosić o wszystko, mając świadomość,
          że ktoś się zgadza, bo chce, a nie, bo nie umie odmówić, a potem czuje się
          wykorzystany. Sama mam z tym czasami problem( tzn. z odmawianiem). Jeśli jestem
          w dobrej formie, to zgadzam się, jeśli chcę, a odmawiam, jeśli nie chcę i
          wszystko jest o.k.A kiedy jestem w złej formie(zmęczona, zestresowana czy
          chora), to wracam do starych nawyków.Zgadzam się odruchowo, zajmuję sie cudzymi
          sprawami i czuję się wykorzystywana. Pomagam, zamiast poprosić o pomoc. Ale
          uważam, że to mój problem i pracuję nad tym.
    • azha Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 08.12.05, 16:46
      Dużo różnych rad... ja nie jestem za opcją uczenia się egoizmu od innych, ani
      też pozostania pobłażliwym dla wszystkich i wszystkiego. Najlepszy jest środeczek.
      Uwierz, że możesz to zmienić jeśli naprawdę tego chcesz - mi się udaje. Piszę w
      czasie niedokonanym, bo ciągle walczę z pokusom poddania się bez wysiłku.
      Nie czytałam książek o asertywności, przeczytałam 'Przebudzenie' A. de Mello.
      Polecam!

      Ja po prostu traktuje takie sytuacje, jak zadanie, które chce wykonać jak
      najlepiej. Satysfakcję mi sprawia, kiedy przełamie barierę strachu, poddaństwa itd.
      Spróbuj każdą taką sytuacje potraktować jak wyzwanie.
      I koniecznie zauważaj te sytuacje, w których Ci się udało. Będzie ich coraz więcej.

      Powodzenia - odwagi!

      ^ ^ ^ ^
      Jeżeli wydaje Ci się, że wiesz wszystko - masz rację - wydaje Ci się.
      • jonaszkowalski Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 08.12.05, 17:43
        słuchaj , mam prośbę
        czy mogłabyś ? :
        - zrobić za mnie zakupy przed świętami
        - posprzątać przed świętami
        - przylecieć , żeby prowadzić samochód za mnie jak stoję w korku , ja sobie coś
        w tym czasie poczytam
        - wyjść z moim psem , rano
        - ugotować za mnie obiad , ja już go zjem
        - postać za mnie w kolejkach za prezentami
        - zapłacić moje wszystkie zaległe rachunki
        - iść za mnie do roboty , dasz sobie radę , nie robię niczego nadzwyczajnego
        od razu chcę powiedzieć że bardzo cię polubiłem
        to , co mogę na ciebie liczyć

        ps. jak byś chciała mi odmówić , to nic
        to nie martw się . naprawdę , trudno . trochę mi smutno będzie .
        o , już pochlipuję , ale to nic . nie przejmuj się .
        to , jak będzie :D
        • amaterasu1 Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 08.12.05, 17:46
          ja to bym uważała na tego pana Jonasza
          on chyba jest już po kursach tej asertywności wielostronnej, jak nic
          • jonaszkowalski Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 08.12.05, 17:56
            a czytałaś definicję imaga ?:D
            • amaterasu1 Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 08.12.05, 17:59
              to się nazywało żaluzja
              • zlotoslanos Mam dokładnie to samo... 08.12.05, 18:24
                ...nawet jak widzę ,że wciskają mi coś nie teges patrzę i niereaguję.Nie
                wściekam się potem w domu, bo jestem już przyzwyczajona.Słucham jak na
                balkonie nakładają dodatkowe ocieplenie a ja j u ż g o m i a ł a m i myślę
                sobie " jak im powiedzieć?" a w ten sposób pomniejszyli mi balkon.
                • jola38 Re: Mam dokładnie to samo... 13.12.05, 22:12
                  mysle ze to problem wielu z nas
              • jonaszkowalski Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 08.12.05, 18:34
                o,oo łuu :)
                nieźle , tego to się po tobie nie spodziewałem , amaterasu
                prezeska cię złapie , zobaczysz
                • amaterasu1 Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 08.12.05, 18:46
                  co mi zrobi jak mnie złapie....?
                  a ładna chociaż :P ???
                  • jonaszkowalski Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 08.12.05, 19:40
                    ładna i ogień w czystej postaci , ta moja prezeska
                    i złapie cię , zobaczysz
                    czym jest włoski temperament :D


                    • amaterasu1 Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 08.12.05, 19:46
                      ojej, jak fajnie :DDD
                      to możesz ją na mnie słać
                      chętnie poznam :))) temperamentna, ooooooo :))))
                      i zagraniczna, jeeeeej
                      • jonaszkowalski Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 08.12.05, 19:52
                        niczego , więcej nie napiszę o prezesce
                        już fleuert , chciała mi kiedyś zabrać prezeskę
                        ale jest fajna , to prawda :)

                        • amaterasu1 Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 08.12.05, 19:57
                          dobra, jak taki jesteś - nie, to nie!!! nie będę się prosić
                          a już myślałam, że sobie razem z prezeską poćwiczymy ....asertywność :DDDDD

                          no, trudno się mówi :((((
                          • jonaszkowalski Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 08.12.05, 20:08
                            to samo prawie , powiedział psychcio . w dodatku zaproponował zamiast basenu
                            kąpiel w morzu . wyobrażasz sobie , a prezeska ...
                            normalnie , tu siedzi cała banda zabawowych cwaniaków :D

                            papatki
                            • amaterasu1 Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 08.12.05, 20:11
                              nie no, to strrrrraszne, faktycznie
                              lepiej uważaj, bo....
                              będziesz potem jej musiał po jakichś basenach albo nie daj Boże plażach
                              szukać....eeeeh
                              to ja mówię pas w takim razie, za duża tu konkurencja
                              z kim innym asertywność poćwiczę :(((
    • 18_lipcowa Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 08.12.05, 23:09
      a ja nie mam z tym problemu
      nigdy nie mialam
    • ninus7 Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 09.12.05, 06:33
      nisar napisała:

      > Kurza stopa, no. Mam cholerne problemy z:
      > - poproszeniem o pomoc

      licz tylko na siebie, musisz pokazać innym że dajesz sobie radę sama, nie
      szukaj pomocy na siłę u innych,

      nisar napisała:
      > No teraz np. będziemy remontować chałupę. Widzieliśmy się z dwoma poleconymi
      > majstrami. Zdecydowaliśmy się na jednego, drugiemu trzeba dać znać, że nie.
      > No i oczywiście mam z tym dziki problem. Bo jemu będzie przykro.

      jemu na pewno nie będzie przykro, pomyśl czy on miałby wyrzuty sumienia gdyby
      coś zchrzanił podczas remontu i potem wziął kasę, wątpię


      jeżeli ludziom nie powiesz "nie" w odpowiednim momencie zaczną to
      wykorzystywać, ja tez zachowywałam się podobnie w stosunku do moich znajomych,
      najbliższych, efekt był taki że przyzwyczaili się do tego że ich problemy, ich
      sprawy są najważniejsze, a moje mieli gdzieś, kiedy zaczełam im odmawiać tak
      zupełnie poprostu mówiłam "nie" byli w szoku,
      musisz sobie uświadomić tak w głębi siebie, że masz prawo do tego aby odmówić,
      postawić się jeżeli coś ci się nie podoba, może z początku będzie to trudne,

      nisar napisała:
      > Czy ktoś tak ma? Miał i się wyleczył? Ma pomysły na "ćwiczenia psychiczne"?
      nie wiem czy są takie ćwiczenia, w moim przypadku terapią było UŚWIADOMIENIE
      SOBIE że jestem wykorzystywana przez znajomych, najbliższych, a tak nie powinno
      być, bo oni często mi odmawiali, to dlaczego ja mam być w porządku,
    • ajmj Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 09.12.05, 08:04
      mam tak samo jak Ty nisar
    • lakrimoza Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 09.12.05, 10:33
      proponuje Ci na dobry poczatek kogos obrazić. Potem juz pójdzie z górki -
      zobaczysz, że to nie takie trudne. Ludzie nie przywiazuja az tak dużej wagi do
      słów i czynów bliźnich:) Nie ma sie czym przejować - po prostu staraj sie robic
      tak, aby tobie było dobrze, a nie innym - troche zdrowego egoizmu jeszcze
      nikomu nie zaszkodziło. Powodzenia życzę.
    • spin_spin_sugar Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 09.12.05, 14:24
      brak Ci asertywności - poczytaj na ten temat jakieś książki psychologiczne -
      typu poradniki - tam moższ znaleźć wiele cennych rad, są też kursy
      asertywności - do wyboru do koloru;)

      pozdro
    • berecik7 Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 09.12.05, 15:52
      Ja się tej pierdołowatości oduczyłam w ciąży. Tzn. oduczyła mnie rodzina męża i
      co poniektórzy "przyjaciele". Dopóki byłam super sprawna, zawsze radziłam sobie
      sama, bo mnie też nie przechodzi przez gardło prośba o pomoc. Sporo pomagałam
      też innym, czasem zupełnie bez sensu (potrafiłam z własnej woli przyjść do
      tesciowej i pomóc jej przy baaardzo generalnych porządkach). No a jak ja
      potrzebowałam pomocy (siódmy miesiąc, przeprowadzka, pakowanie dziesiątek
      ciężkich kartonów z książkami itp.) - teściowa nawet nie zadzwoniła, wiedząc,
      że jestem z tym sama (mąż za granicą w delegacji). Ot, co. Takich przykładzików
      mogę podać jeszcze z dziesięć, ale nie o to chodzi. Ja będąc w ciąży naprawdę
      poczułam się zagrożona - uświadomiłam sobie, że jeśli coś mi się stanie, pies z
      kulawą nogą nie będzie o tym wiedział. Przykra jest taka świadomość, ale też
      leczy z pierdołowatości (czy frajerstwa, jak to okreslają inni). Od tamtej pory
      nie jestem już taka chętna do pomocy (zwłaszcza w pracy taka postawa okazała
      się dość opłacalna) i myślę przede wszystkim o sobie i swoim dziecku. Czego i
      tobie życzę.
    • bialeoko Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 09.12.05, 17:16
      no tak
      nie cenisz siebie za bardzo, i nie wiesz, co dla Ciebie jest tak naprawdę
      istotne...
      taka moja obserwacja w pracy (jaskrawy przykład): np. ludzie mający dzieci
      cenią swój czas itp. choćby ze względu na nie, dlatego trudniej od nich
      wyegzekwować zostawanie po godzinach w pracy lub zamiany w grafiku. Oni widzą
      pewne wartości wyraźniej. (ważniejsze są dzieci niż koleżanki z pracy).
      umiejętność oceny sytuacji też gra dużą rolę.
      mówiąc prosto, zastanów się, czy każdemu musisz koniecznie dobrze posmarować...
    • kurka.mala Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 09.12.05, 20:29
      Nie wiem, czy Cię to pokrzepi, ale ja też tak mam. No może teraz już nie tak
      bardzo. Ale zawsze czułam się paskudnie jak musiałam komuś odmówić, nawet jeśli
      to była "najlepsza przyjaciółka". W ogóle nie zdawałam sobie sprawy z tego, że
      mój interes jest istotny, wybierałam czy zrobić tak, żeby wyszło na siostry czy
      na koleżanki stronę, bo obie takie obrotne dziewczyny, które wiedzą czego chcą,
      bystre, egoistki, tylko ja jedna sierotka marysia przy nich, ale mi się trafiło
      towarzystwo! Przy nich czułam się jak g...wno, naprawdę, tylko trwać i czekać
      aż któraś będzie potrzebowała pomocy czy wygadania się, bo moje problemy nikogo
      nie obchodziły. Powiem Ci, że to trochę jakoś przechodzi (przynajmniej w moim
      przypadku) z wiekiem. Teraz widzę to wyraźniej i staram się reagować, wiem, że
      to była moja wina, że pozwoliłam się tak traktować, ale ja po prostu nie mam
      świadomości swojej wartości. Nisko się cenię i inni to widzą. Może nie mam
      problemów typu jak odnieść popsutę wędlinę do sklepu, bo wiem, że należy mi się
      zwrot pieniędzy i nawet gdyby ekspedientka robiła jakieś uniki to ja się
      wykłucę o swoje, ale to tylko słowa, wiem, że tak powinnam powiedzieć, że mi
      się należy, ale nie mam tej pewności siebie. Wszystko w porządku jeśli uda się
      wybrnąć z takiej sytuacji, sprzedawczyni widzi mój brak pewności siebie, ale
      moje argumenty są dosadne. Mam jednak ostatnio inny problem, bo trafiła mi się
      praca z dziewczynką upośledzoną, która jest bardzo agresywna i co mnie
      przeraża, mimo wszystko jednak na swój sposób bystra. Mogę sobie mówić wyuczone
      formułki, ale ona wyczuwa mój brak pewności siebie i robi co jej się podoba, z
      gnojeniem mnie włącznie. Czasami mam jakieś przypływy takiej wewnętrznej
      pewności siebie i jak powiem coś tak bardzo od siebie, stanowczo, to ona wtedy
      mnie respektuje, gorzej jak mam gorszy dzień (prawie zawsze :( ), wtedy mogę
      nawet na nią wrzeszczeć, a ona śmieje mi się w twarz i przyłoży jeszcze jak
      próbuję ją powstrzymać :(. To dopiero szkoła życia. Czasami (prawie codziennie
      albo i codziennie) przychodzę do domu załamana i nie przestaję o tym myśleć
      nawet w czasie wolnym, to mnie zatruwa. Ale cóż, w czasach, w których tak
      trudno o pracę, głupio rezygnować z pwodu rozwrzeszczanej 6 latki, która włazi
      mi na głowę. Jakoś będzie, chyba powoli się zbieram, a może to tylko taki
      lepszy okres, jak to u mnie bywa. Sorki za to biadolenie, wiem, ze bardzo nic
      nie wniosłam do tej dyskusji, ani nic Ci nie poradziłam, ale jak sie tak pożale
      to mi lepiej :)
      • gumabalonowa Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 10.12.05, 09:32
        Myślę, ze ona nie yyle wyczuwa Twój brak pewności siebie, co lęk. Jak zaczęłam
        pracę z dziećmi z upośl. przeszłam pranie mózgu zrobione mi przez szefową
        pt "Rób cokolwiek ,ale nigdy nie bój się dziecka, czy też dorosłego" I taka
        jest prawda, nie masz czego się bać, bo nawet jak będzie b źle, to od dziecka
        jesteś silniejsza, więc Cię nie zabije, a od doroslej osoby z upośl mimo
        wszystko mądrzejsza:)Cokolwiekk by sie nie działo, cokolwiek by to dziecko nie
        robiło, jakby to przerażające na pierwszy rzut oka nie było, nie bój się, bo
        dajesz dziecku (dorosłemu z upośl) przewagę, którą raz dwa wykorzysta:)Po
        powtórzeniu sobie z tysiąc razy, że się nie boję, zaczyna to działać, uwierz:)
        A dzieciaki i nie tylko lek wyczuwają bardzo dobrze:) A więc głowa do góry i
        nie bój się, bo nie masz czego:)
    • cetka Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 09.12.05, 22:09
      ja niestety mam podobnie jak ty, a nawet chyba gorzej. ja zle sie czuje, jak
      musze zachowac sie asertywnie, ale rownie zle, jesli zgodze sie na cos wbrew
      sobie. takze i tak zle i tak niedobrze. niestety to wina moich rodzicow -
      wychowali mnie na XIX wiek, a nie XXI. nigdy nie staneli w mojej obronie,
      zawsze kazali dla swietego spokoju przytakiwac innym, do dzis mnie strofuja,
      gdy sie z czyms nie zgadzam. czesto robie po swojemu mimo wszystko, ale z
      poczuciem winy, bo te "nauki" rodzicow tkwia we mnie gleboko:(

      a przy okazji - mam wrazenie, ze wiekszosc osob odpowiadajacych w tym watku
      wogole nie wie, o czym pisze - ucza cie definicji asertywnosci, pisza, ze jak
      trqafisz na chama, to w koncu sie jej nauczysz. mysle, ze tak jak kazdy -
      nieraz trafilas na zlych ludzi i wcale cie to nie nauczylo na przyszlosc
      asertywnosci. mysle, ze oprocz zlego wychowania, jest to tez kwestia
      nadwrazliwosci... nadwrazliwcom zyje sie strasznie ciezko, czego nikt z
      normalnie wrazliwych nie zrozumie:(
    • maciek20001 JESTEŚ RELIKTEM GINĄCEGO GATUNKU 13.12.05, 20:15
      w układności i dobrym wychowaniu.Niestety,świat poszedł do przodu , głównie w
      hamstwie.
    • amaterasu1 Re: Jestem za grzeczna... albo jestem frajerką 15.12.05, 15:38
      Nisar, nie daj się wrabiać. Wszyscy, którzy Ci tu doradzili, żebyś się nie
      zmieniała to prawdobnie pijawki ludzkie żerujące właśnie na takich naiwnych jak
      Ty, co to każdemu chcą pomóc a potem czasu dla siebie nie mają + fundują sobie
      jeszcze stresy do tego. Bardzo często pomoc udzielona w niewłaściwy sposób i w
      niewłaściwym momencie (np kiedy osoba zwala na nas swoje obowiązki) bywa bardzo
      demoralizująca.

      Ceń swój czas i siebie.
      Wybieraj ludzi i sprawy, którym chcesz swój czas poświęcić.

      Bo inaczej jak poprosisz o pomoc kogoś, komu Ty wcześniej pomogłaś, to się
      zdziwisz, gdy każe sobie za nią np zapłacić. Dla takich lepiej sobie zawczasu
      ustal swój cennik.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka