IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 23.10.02, 18:25
Dzis wlasnie rozstalam sie z mezczyzna ktorego bardzo kocham.
Bardzo dlugo zbieralam sie do tej decyzji i w koncu to zrobilam.
Wiem ze kiedys musialam to zrobic bo byl to zwiazek toksyczny bez szans. Ale
jest mi tak bardzo ciezko.
Czy jest na tym forum ktos kto moglby mi dac recepte na zapomnienie?
Obserwuj wątek
    • arek_cz Re: rozstanie 23.10.02, 18:47
      Gość portalu: Gosia napisał(a):

      > Dzis wlasnie rozstalam sie z mezczyzna ktorego bardzo
      > kocham. Bardzo dlugo zbieralam sie do tej decyzji i
      > w koncu to zrobilam. Wiem ze kiedys musialam to zrobic
      > bo byl to zwiazek toksyczny bez szans. Ale jest mi tak
      > bardzo ciezko.
      > Czy jest na tym forum ktos kto moglby mi dac recepte
      > na zapomnienie?

      Wiesz na to chyba nie ma recepty. Kazdy indywidualnie
      przezywa takie chwile. Jedni potrafia dosc szybko
      zapomniec lub odsunac od siebie to a inni calymi
      tygodniami/miesiacami nie potrafia. Mimo iz byloa to
      poprawna decyzja bo zwiazek byl zbyt toksyczny/niszczacy.
      A czy jestes swiecie przekonana ze to koniec, ze juz nic
      nieda sie zrobic? Jak chcesz napisz czemu stalo sie to co
      sie stalo.

      Pozdrawiam i zycze wytrwalosci w podjetej decyzji
    • proo Re: rozstanie 23.10.02, 18:49
      Gosiu miła , gdybyśmy tę receptę mieli .. jakże proste byłoby życie
      a o ile piękniejszy świat!
      Ale sprobuj:
      Licz dni ktore Cię oddalają od niego , spal zdjęcia , podrzyj listy ,
      skasuj e-maile , kup dobre wino i płacz - jeśli łzy przynoszą Ci ulgę.
      Patent nie jest mój. Pewna mądra osoba poleciła to komuś na tym Forum.
      Powodzenia i pisz kiedy będzie Ci źle.

      Całuję cieplutko.
      proo
    • Gość: OLT Re: rozstanie IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 23.10.02, 18:51
      Gość portalu: Gosia napisał(a):

      > Czy jest na tym forum ktos kto moglby mi dac recepte na zapomnienie?

      oj, tak od razu sie przeciez nie da :(
      ale to na pewno wiesz.
      wazne bys nie zaczela watpic w slusznosc argumentow ktore doprowadzily cie do
      podjecia takiej a nie innej decyzji (ktora nie byla chwilowym kaprysem, jak
      piszesz). nie roztrzasaj tego, zajmij sie czymkolwiek innym, spedzaj czas z
      ludzmi, poznawaj nowych. brzmi banalnie, czasami moze niewykonalnie, ale chyba
      innej rady nie ma...?
      wiec uszy do gory i naprzod, choc z poczatku w takich sytuacjach nigdy lekko
      nie jest, co tu duzo mowic.
      ;-)

      pozdrawiam cieplo

      OLT
    • Gość: pom Re: rozstanie IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.02, 19:17
      To, że potrafiłaś podjąć i wcielić w czyn taką decyzję świadczy o dużej Twojej
      sile. Sam wiesz, ile ludzi tkwi w toksycznych związkach, zakręcając się z
      tygodnia na tydzień.
      Poniekąd jesteś szczęściarą... wiem, że to brzmi niewiarygodnie ale wiele
      kobiet tak by to oceniło. Chyba najgorsze masz za sobą. Teraz może być już
      tylko lepiej w Twoim życiu. Najpierw tęsknota i zwątpienie, potem spłynie
      spokój i cisza... a potem swiat znowu stanie się kolorowy i ludzie w nim
      kochani i wspaniali. Oby ten czas nastąpił jak najszybciej. Zyczę Ci tego z
      całego serca i pozdrawiam,

      pom
    • kwieto Re: rozstanie 23.10.02, 19:36
      Zachowuj sie tak, jakby nigdy go nie bylo w Twoim zyciu. Odwiedzaj znajomych,
      chodz do kina, na imprezy do teatru. Nawet jesli nie bardzo masz ochote ruszac sie z
      domu. Nie rozpamietuj, nie narzekaj "bo ide tu sama, bez niego". Baw sie bez niego,
      zyj bez niego, jakby nigdy nie zagoscil w Twoim zyciu - przeciez udawalo Ci sie to,
      gdy jeszcze go nie znalas, prawda?

      Potem bedzie mozna sie zastanowic, czemu wyszlo jak wyszlo.
    • Gość: Gosia Re: rozstanie IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 24.10.02, 08:50
      DZIEKUJE WAM WSZYSTKIM ZA TE SLOWA. JESTESCIE KOCHANI.
      PIERWSZA NOC JUZ ZA MNA...
      W TAKICH CHWILACH BARDZO WAZNE JEST WSPARCIE I WIARA ZE PODJELO SIE SLUSZNA
      DECYZJE. DZIEKI WAM WIERZE ZE KIEDYS WSZYSTKO BEDZIE DOBRZE.
    • Gość: mks Re: rozstanie IP: *.firma / 192.168.20.* 24.10.02, 09:16
      Trzymaj sie cieplo. Wiekszosc z nas przezywala ciezkie chwile i rozstania z
      kochanymi osobami. I zyjemy dalej. I jestesmy szczesliwi, mniej lub bardziej.
      Pierwsze dni beda ciezkie i bedzie ci czegos brakowalo, ale pomysl teraz o
      sobie. Masz dla siebie wiecej czasu i korzystaj z tego!!!
    • ostinato Re: rozstanie 24.10.02, 09:57
      ktoś napisał, że należy w takiej sytuacji przejść przez
      wszystkie etapy żałoby [związanej nie tylko ze
      śmiertelnym odejściem ukochanej osoby, ale również
      odejściem od siebie osób żyjących, porzucenie,
      rozstaniem, rozwodem, separacją].

      pierwszy etap: szok

      drugi etap: zaprzeczenie

      trzeci etap: wyrażenie uczuć

      czwarty etap: wykonywanie zadań związanych z żałobą [w
      sensie dosłownym to rytuały pogrzebowe]

      piąty etap: odkrycie sensu straty

      szósty etap: pojednanie [chodzi o wybaczenie - w różnych
      kontekstach, można mieć pretensje do kogoś o to, że
      umarł, odszedł, zdradził. wybaczenie - sobie i innym -
      jest trudne, dlatego jest AŻ szóstym etapem]

      siódmy etap: dziedziczenie [w przypadku rozstania dwóch
      osób chodzi o to, by pozwolić na kontynuowanie,
      rozwijanie w sobie, w swoim życiu tych talentów, zalet,
      które podziwialiśmy w człowieku, który odszedł]

      etap siódmy: uroczystość końca żałoby [w sensie dosłownym
      to symbolizne zdjęcię czarnego ubioru, w sensie straty
      rozwodowej, rozstaniowej warto ogłaszać podobny koniec
      żałoby przyjaciołom, grupie terapetycznej]

      nie wiem, na jakim etapie jesteś.
      ale wierzę, że wyjdziesz z tej sytuacji mocniejsza.
    • Gość: ja Re: rozstanie IP: proxy / 212.244.226.* 24.10.02, 10:32
      Jeszcze może ja..
      Spróbuj wyszukac jego największe wady i wyolbrzymiaj je ...
      Pozdrawiam , trzymaj się ciepło i poręczy :))
    • Gość: Ania Re: rozstanie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.10.02, 10:54
      Gość portalu: Gosia napisał(a):

      > Czy jest na tym forum ktos kto moglby mi dac recepte na zapomnienie?

      Zazdroszczę Ci i podziwiam siły. Tkwię w takim związku choć wiem, że powinnam
      go zakończyć. Prędzej czy później i tak się wszystko rozpadnie, ale to ON
      zdecyduje o tym, kiedy. Lata lecą, ja czuję, że marnuję sobie życie, ale tak
      strasznie boję się samotności :((
      Pomyśl, że zrobiłaś coś fantatycznego dla siebie samej, zadbałaś o swoje
      zdrowie psychiczne - może to Ci pomoże.
      pozdrawiam serdecznie,
      podziwiająca Ania
      • dorota-r Re: rozstanie 25.10.02, 14:44
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        > Gość portalu: Gosia napisał(a):
        >
        > > Czy jest na tym forum ktos kto moglby mi dac recepte na zapomnienie?
        >
        > Zazdroszczę Ci i podziwiam siły. Tkwię w takim związku choć wiem, że powinnam
        > go zakończyć. Prędzej czy później i tak się wszystko rozpadnie, ale to ON
        > zdecyduje o tym, kiedy. Lata lecą, ja czuję, że marnuję sobie życie, ale tak
        > strasznie boję się samotności :((
        > Pomyśl, że zrobiłaś coś fantatycznego dla siebie samej, zadbałaś o swoje
        > zdrowie psychiczne - może to Ci pomoże.
        > pozdrawiam serdecznie,
        > podziwiająca Ania

        Dla Gosi brawo!
        Aniu nie bój się, jeśli jesteś pewna, że nic z tego nie będzie to czym
        wcześniej to będziesz miała za Sobą tym szybciej Ci minie żal.

        Co do lekarstwa na samotność: Pomyśl ile to wolnego czasu, ile można robić
        fajnych rzeczy, które zawsze się chciało a brakowało czasu albo facet nie
        chciał. Naciesz się to wolnością zanim (a pewnie) znajdziesz kogoś wartego
        Twoich uczuć. Teraz możesz chodzić z kimś innym do kina, z kimś innym na piwo,
        z kimś innym potańczyć, a komu innemu się wyżalić. Możesz zrobić wszystko, na
        co masz ochotę i zawsze znajdzie się ktoś kogo też to kręci. Takie kompleksowe
        rozwiązania, do których jeden facet niestety raczej nie będzie zdolny...
        Na pewno nie radzę wiązać się z kimś od razu bo możesz skrzywdzić tym i Siebie
        i jego. Gdy dobrego do pogaduszek przyjaciela zrobisz Swoim chłopakiem to może
        się okazać kiepskim a możesz stracić cennego kumpla. Jest to możliwe po odbyciu
        kwarantanny :-)))
        Jak masz warunki możesz też zafundować Sobie psa- rewelacyjny sposób na
        samotność.
        No i jeszcze nie patrz na facetów jak na potencjalny materiał bo to Ci wcale
        nie pomoże znaleźć kogoś nowego. Przyplącze się jak będzie na to pora...
        Pamiętaj NIC NA SIŁĘ.

        Służę doświadczeniem.
    • duszek_ Re: rozstanie 24.10.02, 12:31
      Gosieńko, dwie rady ode mnie.
      Tylko dwie, ale skuteczne na 100% - przetestowane:

      1. Wybierz sie na pozegnalny spacer do miejsc, ktore sie Tobie z Nim kojarza.
      Bedzie cholernie ciezko pojsc tam samej, porozmyslac, powspominac i wlasnie...
      pozegnac sie. I juz pozniej nigdy, przenigdy, pod zadnym pozorem, tam nie chodz.
      Zapomnij o tej ulubionej knajpce, o miejscu wspolnych spacerow czy spotkan.

      2. Sprobuj sobie Go obrzydzic, wyolbrzymic Jego wady, spojrzec na Jego niektore
      zachowania okiem niezaleznego obserwatora i przede wszystkim przestan oceniac
      go poprzez swoj system wartosci.

      Niestety, musisz byc przygotowana na to, ze to zapominanie jakis czas potrwa i
      nie bedzie przebiegalo bezbolesnie. Ja zapominam juz drugi miesiac i dopiero
      jestem na finiszu (tak mi sie przynajmniej wydaje)
      Glowa do gory! Trzymam kciuki!

      D.
    • Gość: wania Re: rozstanie IP: *.gdansk.agora.pl 24.10.02, 13:42
      Jestem dwa miesiące po rozstaniu z człowiekiem, którego kochałam (i wciąż
      kocham, żeby było "dramatyczniej") i który mnie kochał, a nasz związek nie był
      toksyczny... Tak, jak i u Ciebie, to była moja decyzja. Początek był ciężki i
      bolesny. Poczucie potwornej pustki i osamotnienia. Jakby ktoś wyrwał Ci kawał
      duszy, albo jakbyś - co gorsza - sama ją sobie wyrywała. Wydawało mi się, że to
      nie minie. Później, po jakimś miesiącu, było trochę lepiej. Teraz są "górki"
      i "dołki". Bywają dni, że wydaje mi się, że już wyszłam na prostą, nie
      rozmyślam, nie analizuję, nie tęsknię, nie pragnę. A potem znów przychodzą dni
      szalonej tęsknoty i liczenie jakiś na cud. Staram się przeczekiwać te chwile i
      żyć, jak żyłam nim się poznaliśmy. Nadganiam wszystkie zaniedbane rzeczy,
      spotykam się z ludźmi, uprawiam sport, dużo wychodzę z domu... Musisz
      przygotowac się, że nie będzie łatwo i nie raz będziesz wątpiła w swoją
      decyzję. Ale żałobę należy przeżyć, nie da się "przeskoczyć" tego cierpienia.
      • malwinamalwina Re: rozstanie 25.10.02, 15:33
        mozecie sobie pogratulowac ! 2 miesiace ! wspaniale !
        ja sie wygrzebuje dopiero z 4 zalobnych lat ! i nawet nie potrzebuje niczego wyolbrzymiac, zadnych wad
        czy potworrnosci. I go juz nie kocham. I to ja zerwalam !
        eeeeh , zycie jest pokrecone i zlozone !
    • Gość: Maryla Re: rozstanie IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 25.10.02, 16:59
      hm... moze poprostu pomysl "to było dla mnie złe".Zaczynasz swoje i tylko
      swoje zycie, kto jak nie Ty sama chce dla Ciebie jak nalepiej?Więc
      szybciutko weź sie za siebie,nowa fryzura,nowy ciuch,uśmiech (chocby
      przez łzy)patrz przed siebie ,tam jest to co najlepsze,przeszłość juz
      mineła.Wiem ,że to trudne,ale musi sie udać. w końcu chodzi o Ciebie!!!
    • Gość: madziamadzia Re: rozstanie IP: *.lodz.dialog.net.pl 26.10.02, 11:10
      Przechodzę to samo,rady przeczytałam,ale....no właśnie,nie potrafię wywalić go
      z mego serca.Żadną siła,choć to ja byłam tą co dawała,on tylko brał i ranił,aż
      zranił tak,że bardziej już chyba nie można,ja wciąż go kocham;(((Jestem
      szurnięta????Chyba tak,ale postaram się wykorzystać Wasze rady.Może i mnie się
      kiedyś uda.Malwina czekała na spokój 4 lata,oby na mnie spłynął prędzej.Na
      razie jestem jedną wielką jątrzącą się raną i każdy dotyk tak cholernie
      boli.Nie mam gdzie uciec przed tą miłością,jest w każdym miejscu.;((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka