don.experto
20.12.05, 23:19
jak "chamom lzej w zyciu". Slowa te zostaly wypowiedziane przez czlowieka,
ktorego do dzis lubie i szanuje:) Chodzilo mu konkretnie o ludzi, ktorzy
cierpia na totalny brak swiadomosci. Pamietam z dziecinstwa, jak z bratem
smialismy sie z sasiada Jurka, ktory regularnie wyjezdzal na saksy do
Austrii. Prymityw byl z niego straszny, chcial zostac taksowkarzem, ale nie
opanowal topografii miasta i wyjechal na zarobek. Trafil na austriackiego
wiesniaka, u ktorego remontowal obiekt gospodarczy. Sasiad byl bardzo dumny z
siebie, zawsze jak przyjezdzal w rodzinne strony, glosno trabil w swoim oplu
kadecie, zeby wszyscy slyszeli, ze Jurek wrocil. Rodzinka wybiegala wtedy na
przywitanie ojca i meza.
Ale do czego zmierzm. Sasiad Jurek z duma opowiadal, jak to wlasciciel
gospodarstwa rzucal mu pomidory, ktorych sam nie mogl zjesc i tlumaczyl mu,
ze wiecej przywiezie. I o czym to mowic?