Jestem macochą

IP: *.dip.t-dialin.net 15.11.02, 22:50
Temat bardzo trudny i delikatny.Trzeba wiele
umiejetnosci,wyczucia,taktu.Jednoczesnie to wielkie
poswiecenie.A co bedzie gdy sie nie uda? Nie spelnienie roli i
posmak przegranej bedzie towarzyszyc do konca.
    • Gość: annmaria Re: Jestem macochą IP: *.acn.waw.pl 31.03.03, 23:04
      Bylam macocha. Wychowalam dwojke nie swoich dzieci. Mialam
      wlasne. Kiedy podrosly ich tata uznal ze najlepszym
      rozwiazaniem jest rozstanie...Badz dobra macocha!
    • sawabud Re: Jestem macochą 21.09.03, 11:44
      Bardzo fajnie poszesz Wojtku o tym jak poprawnie zyc i nie
      cierpiec.
      Milosci nie da sie nakazac :-(
      A bez milosci, pozostaje poprawne zycie - jak u krolowej sniegu.
      Pozdr.
      Sava
    • Gość: hop_angel Re: Jestem macochą IP: 212.191.160.* 21.09.03, 18:13
      Witaj w klubie, ja założyłam topic być drugą żoną. Jestem macochą od lat 10 i
      wiele przeszłam z tym sytuacji różnych, i tych dobrych i tych mniej dobrych.
      zgadzam się w pełni co do mtaktu i wrażliwości. Ja traktuję swoją pasierbicę
      jak młodszą siostrę, która dopiero uczy się życia. Wiele jej tłumaczę, mamy
      bardzo dobry kontakt choć nie obyło się bez łez i kłótni. nigdy nie próbowałam
      jej zastąpić matki ale wspaniale jest dostać w ten dzień kwiatka i usłyszeć
      słowa: Kocham Cię. Jak długa macoszysz, napisz chętnie wymienię doświadczenia,

      Pozdrawiam wszystkie przybrane "mamy".

    • gso Nadzieja na powrót 22.09.03, 09:02
      To jest cytat z artykułu, jak taką nadzieję zachować w dzieciach kiedy
      podtrzymywanie tej wiary jest oszustwem. Jak wobec tej nadziei ma wyglądać
      życie macochy?
Pełna wersja