Dodaj do ulubionych

jedna z epidemii

23.02.06, 14:02
Dlaczego ludzie zakochują się na wiosnę?
Czy to z powodu:
temperatury powietrza,
mody lub obyczaju,
naśladownictwa natury,
hormonów
???
Obserwuj wątek
    • illiterate Re: jedna z epidemii 23.02.06, 14:05
      A to ludzie sie zakochuja na wiosne?
      • jan_stereo Re: jedna z epidemii 23.02.06, 14:07
        illiterate napisała:

        > A to ludzie sie zakochuja na wiosne?

        Owszem,podobnie jak i w innych porach roku.
        • illiterate Re: jedna z epidemii 23.02.06, 21:34
          Pozostaje zapytac, czemu ludzie zakochuja sie latem, jesienia i zima.
          Czy to z powodu:
          temperatury powietrza,
          mody lub obyczaju,
          naśladownictwa natury,
          hormonów
          ???

          Pytania razy cztery, gaszcz rosnie, a nikt nie wie, po co
    • daggy4 Re: jedna z epidemii 23.02.06, 14:07

      tak jakos obniza sie poziom krytycyzmu na wiosne
      • fleuret Re: jedna z epidemii 23.02.06, 14:14
        ciekawe dlaczego?
    • paco_lopez Re: jedna z epidemii 23.02.06, 14:08
      No wiesz ? A ja sie nastawiałem, że będzie o ostatecznych prawdach i
      nieuniknionych tragediach. A w temacie to właściwie co za róznica kiedy sie
      zakochują, a dlaczego to oczywiście nie ma innego celu jak prokreacja. No to
      najblizej bedzie, ze ciepło, bo jak ciepło to i w stajence na sianie można.
      • fleuret Re: jedna z epidemii 23.02.06, 14:12
        Senor Lopez, przeceniasz poziom mojego idiotyzmu
    • jan_stereo Re: jedna z epidemii 23.02.06, 14:09
      fleuret napisała:

      > Dlaczego ludzie zakochują się na wiosnę?
      > Czy to z powodu:
      > temperatury powietrza,

      Owszem temepratura powietrza jest waznym czynnikiem,jeszcze nigdy nie zakochałem
      sie przy -15 stopniach.

      • fleuret Re: jedna z epidemii 23.02.06, 14:13
        a przy jakiej najniższej?
        • jan_stereo Re: jedna z epidemii 23.02.06, 14:19
          fleuret napisała:

          > a przy jakiej najniższej?

          Wiosną ? Jesli wiosną,to przy około 10 stopniach jak pamietam,ponizej dychy nie
          schodzę,mam swoją godnosć.
    • nattashaa Re: jedna z epidemii 23.02.06, 14:10
      Ty widac kazdego roku oczekujesz wiosny:)
      • fleuret Re: jedna z epidemii 23.02.06, 14:12
        tak, nie mogę sie wprost doczekać
    • prawiepsycholog Re: jedna z epidemii 23.02.06, 14:14
      z powodu mózgu i naszych korzeni
    • ala-a Re: jedna z epidemii 23.02.06, 14:32
      fleuret napisała:

      > Dlaczego ludzie zakochują się na wiosnę?

      nigdy nie zakochiwalam sie na wiosne..



      Ale u innych to pewnikiem jakis zwiazek z natura zwierzeca ma.
      • nattashaa Re: jedna z epidemii 23.02.06, 14:34
        Bardziej chyba w tym wszystkim chodzi o sama symbolike wiosny
    • zza_krzaka Re: jedna z epidemii 23.02.06, 19:16
      bo wiosna to początek
      przynajmniej dla mnie
      • fleuret Re: jedna z epidemii 23.02.06, 19:25
        a dla mnie nie...
        dla mnie to ciągłość
        czuję, że pod zwałami śniegu i lodu
        coś tętni
        i wkrótce uzewnętrzni się.
        słyszę rano coraz wiecej ptaków,
        nie wiem czy to te 'zimowe' - odlatujące
        czy może już 'letnie' - nawrócone.
        granica między porami jest bardzo płynna...
        • zza_krzaka Re: jedna z epidemii 23.02.06, 19:36
          fleuret napisała:
          dla mnie to ciągłość

          Oczywiście, ale zima to też sen i wypoczynek
          :)
        • illiterate Re: jedna z epidemii 23.02.06, 21:44
          mysle, ze dobrze byloby, gdybys sie na wiosne zakochala...
          na forum zaczelo by jeszcze cos tętnic pod zwalami komandosa i psychopaty
          i uzewnętrzniłoby się w postaci pytan z Kart Do Konwersacji Salonowej:
          czy Panstwo zakochuja sie i w kim?
          a dlaczegoz to Panstwo zakochuja sie a dlaczegoz nie?
          wolą Panie brunetow czy blondynow, a Panowie?
          a jak dlugo Panstwo zakochuja się?
          a co Panstwo lubia najbardziej w zakochaniu sie?
          a czego Panstwo w zakochaniu najbardziej nie lubia?
          a... (glos niknie w oddali, slychac szum moza, ptakow spiew, plaza, zachod
          slonca, ciemnosc)
          • fleuret Re: jedna z epidemii 24.02.06, 07:58
            illiterate napisała:

            > mysle, ze dobrze byloby, gdybys sie na wiosne zakochala...
            > na forum zaczelo by jeszcze cos tętnic pod zwalami komandosa i psychopaty
            > i uzewnętrzniłoby się w postaci pytan z Kart Do Konwersacji Salonowej:
            > czy Panstwo zakochuja sie i w kim?
            > a dlaczegoz to Panstwo zakochuja sie a dlaczegoz nie?
            > wolą Panie brunetow czy blondynow, a Panowie?
            > a jak dlugo Panstwo zakochuja się?
            > a co Panstwo lubia najbardziej w zakochaniu sie?
            > a czego Panstwo w zakochaniu najbardziej nie lubia?
            > a... (glos niknie w oddali, slychac szum moza, ptakow spiew, plaza, zachod
            > slonca, ciemnosc)


            ach, czemu chcesz bym dołączyła do chóru ?
            czy mało na forum wątków tej treści tzn o zakochaniu i okolicach?
    • alpha01 swedza ich ci..ka i wzwod maja....do wewnatrz 23.02.06, 21:39
      fleuret napisała:

      > Dlaczego ludzie zakochują się na wiosne?
    • zosia381 Re: jedna z epidemii 23.02.06, 23:08
      Zimą łatwiej schować uczucia pod ciepłym kożuszkiem,
      pod czapką, grubym swetrem, uczuć tak bardzo nie widać.
      Natomiast wiosną wychodzą na wierzch. Rozgrzewa je słońce, muskane są
      wiosennym wiatrem dzięki temu kwitną.
      Zakochiwanie się jest całoroczne.
      • fleuret Re: jedna z epidemii 24.02.06, 08:00
        zosia381 napisała:

        > Zimą łatwiej schować uczucia pod ciepłym kożuszkiem,
        > pod czapką, grubym swetrem, uczuć tak bardzo nie widać.
        > Natomiast wiosną wychodzą na wierzch. Rozgrzewa je słońce, muskane są
        > wiosennym wiatrem dzięki temu kwitną.
        > Zakochiwanie się jest całoroczne.

        a epidemie bywają zwykle wiosną
    • 1zeus1 Re: jedna z epidemii 26.02.06, 09:46
      fleuret napisala:

      "Wiosna to czas milosci, radosci oraz roznych zmian. Tamtej wiosny mnie i
      kilku moim kolezankom trafila sie nielada gratka, mialysmy w ubogich ale
      chyba drogich strojach uswietnic prezentacje najnowszego modelu samochodu. Z
      tego co nam powiedziano impreza miala byc zorganizowana z rozmachem a
      zaproszeni goscie to ludzie polityki oraz show biznesu wiec wszystko musi byc
      dopiete na ostatni guzik. Nie bardzo wiedzialam gdzie miedzy tymi wszystkimi
      VIP-ami chca postawic nas dziewczyny do towarzystwa. Na pierwszym spotkaniu
      organizacyjnym moja ciekawosc zostala zaspokojona. Pani menadzer, pod ktora
      podlegalysmy wyjasnila nam w jakim charakterze tutaj jestesmy. A wiec,
      podczas samej prezentacji auta mialysmy byc poprzebierane a raczej pomalowane
      jak dzikie koty i odgrywac pewne sceny, ale tym mial sie zajac pan
      choreograf. Brzmialo to wszystko fantastycznie, troche jakbysmy braly udzial
      w jakims wielkim spektaklu lecz to byla tylko pierwsza czesc naszej pracy. Po
      oficjalnej prezentacji tego modelu mialo odbyc sie party, na ktorym mialysmy
      podawac drinki, usmiechac sie i umilac pobyt zaproszonym gosciom. W umowie
      jaka dali nam do podpisaniaznajdowal sie punkt, ktory mowil, ze zgadzamy sie
      na dotrzymanie towarzystwa zaproszonym gosciom na sali bankietowej oraz na
      terenie calego hotelu w zaleznosci od wymagan gosci. Nie pamietam dokladnie
      jak to wszystko bylo ujete poniewaz umowy byly jednostronne i nigdy nie
      trafily w nasze rece (z wiadomych powodow). Ogolnie oferta byla bardzo
      korzystna dla nas pod wzgledem finansowym jak rowniez sama mozliwosc
      zrobienia czegos nowego i to w dodatku w takim towarzystwie robila na nas
      duze wrazenie. Przygotowania trwaly caly miesiac, nieustanne proby i
      cwiczenia rytmiczne daly nam niezle w kosc ale pierwszy raz mialam wrazenie
      ze ciezka i w dodatku normalna praca zarabiam na zycie (bylam w swoim
      zywiole). Nie myslalam o tym ze po pokazie kazdy moze zabrac mnie na pietro i
      zrobic to na co bedzie mial ochote, przeciez beda tu ludzie z wyzszych sfer a
      oni nie sa tacy. Czas do dnia pokazu minal blyskawicznie, zaczelo sie,
      muzyka, blysk swiatel, nowe auto i my, wszystko poszlo jak po masle,
      wypadlysmy super. Osiem pol nagich kocic zrobilo show jakiego zaden z
      zaproszonych dlogo nie zapomni. Flesze aparatow fotoreporterow blyskaly non
      stop, proszono nas o pozowanie przy prezentowanym aucie w przeroznych pozach,
      w pewnym momencie zaczelam sie zastanawiac co tu jest glowna atrakcja
      wieczoru, autko czy kotki? Czulysmy sie jak gwiazdy i tak nas tez traktowano.
      Zaczela sie czesc coctailowa, przebralysmy sie w inne, mniej skape ciuszki i
      zaczelysmy roznosic trunki. Rozmawialam z wieloma osobami, ktore znalam z
      ekranu telewizora lub z pierwszych stron gazet. Po okolo dwoch godzinach
      usmiechania sie i opowiadania smiesznych historyjek podeszla do mnie moja
      pani menadzer i powiedziala ze za pol godz ktos mnie oczekuje w pokoju 102.
      Czar calego wieczoru prysl w jednej chwili, w tej samej chwili przypomnialam
      sobie jaki mam zawod i za co biore pieniadze, poczulam do siebie obrzydzenie.
      Dlaczego wszystko co robie musi sie konczyc tak samo, czy jestem
      napietnowana? Niestety to bylo zawarte w kontrakcie, przyjemnosci i przykry
      obowiazek. Poslusznie opuscilam przyjecie i udalam sie do wyznaczonego
      pokoju, bylam ciekawa kogo zastane w srodku. Zapukalam. Drzwi sie otworzyly a
      moim oczom ukazal sie czlowiek, z ktorym rozmawialam wczesniej na przyjeciu.
      Sympatyczny lecz lekko podstarzaly biznesmen, ktory nie mial zamiaru wracac
      na noc do domu. Weszlam do srodka i razem usiedlismy na fotelach przy
      stoliku. Pan X otworzyl szampana i zaczal opowiadac o swoim zyciu, czego to
      on nie ma i jaki jest bogaty. Po kilku kieliszkach zaczal sie do mnie
      dobierac, nie byl szarmancki, probowal pokazac co mu wolno i gdzie jest moje
      miejsce. Szanowny pan biznesmen zazyczyl sobie zebym byla ulegla suka a on
      moim panem. Kazal mi prosic o laske i o mocne rzniecie, musialam go prosic
      zeby mi wsadzil palce w tylek, prosilam o pozwolenie wsadzenia jego penisa w
      moje usta itp. Dziadek chyba wzial Viagre bo wytrzymal nadwyraz dlugo tych
      swoich fanaberji, wsadzal mi palce we wszystkie mozliwe dziurki, fiuta
      zreszta tez, pieprzyl mnie na brzuchu, na plecach, na siedzaco i od tylu,
      rozkazywal i wyzywal mnie ale nie przekraczal pewnych granic, nie posunal sie
      do wiekszych rekoczynow niz klapsy w tylek. Na koniec calej akcji poprosilam
      o obciagniecie jego fiuta, spuszczenie sie na moja twarz i wyssanie resztek
      sokow z wiednacego juz kutaska. Dziadek lezal i dyszal a ja wzielam prysznic
      i chcialam sie ulotnic lecz on zawolal mnie, wyjal ladna sumke pieniedzy i
      zaplacil za mile spotkanie (choc nie musial, wszystko pokrywali
      organizatorzy) podziekowal i poprosil o dyskrecje. Opuscilam pokoj i hotel,
      zlapalam taxsowke i pojechalam do domu. Nazajutrz podzwonilam troche do
      kolezanek, ktore byly razem ze mna na imprezie, bo bylam ciekawa jak one
      zakonczyly wieczor. Okazalo sie ze kazda byla przydzielona do innego pokoju a
      panowie, ktorzy tam na nie czekali byli mniej lub bardziej znanymi
      osobnikami. Zgarnelysmy ladna sumke, bawilysmy sie w niezlym towarzystwie a o
      moim panu kilka razy czytalam w czsaopismach motoryzacyjnych (od tego czasu
      zaczelam je kupowac). Ta impreza byla pierwsza taka w moim zyciu ale nie
      ostatnia. Zadowolenie gosci oraz organizatorow nasza praca zaowocowalo nowymi
      propozycjami."

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka