Dodaj do ulubionych

życiowy zakręt

30.03.06, 20:23
No i stało się to do czego podobno byłam psychicznie przygotowana.
Dziecko wyfrunęło z gniazdka, daleko, bardzo daleko.
Czas zająć się sobą. To wiem.
Tylko jak to sie robi?????
Nie chce zestarzec się jako zgorzkniała opiekunka rodziców.

Obserwuj wątek
    • ala-a Re: życiowy zakręt 30.03.06, 20:33
      ;)))

      zacznij od ....hmm..
      od zrobienia sobie manicuru;)
      • l-31-l Re: życiowy zakręt 30.03.06, 20:36
        Jaka franca, ja zawsze w stresie obgryzam, jak mi wstyd
        • ala-a Re: życiowy zakręt 30.03.06, 20:37
          Jaka franca, ja zawsze w stresie obgryzam, jak mi wstyd

          i smakuja Ci?
          fuj!!
    • znowuzagubiona Re: życiowy zakręt 30.03.06, 20:49
      nie rozumiem, po co piszecie w moim wątku?
      stwórzcie swój, albo zmieńcie dziedzinę.
      • ala-a Re: życiowy zakręt 30.03.06, 20:53
        nie wiesz co to manicure..pielegnacja paznokci..
        Zasugerowalam zebys zaczela cos robic dla samej siebie..

        ladne rece to wizytowka kobiety.
        • znowuzagubiona Re: życiowy zakręt 30.03.06, 20:59
          Dziękuję, masz rację,
          Ale wiem co to ładne rece.
          Jestem zadowolona ze swojego wyglądu.
          Chodziło mi o zmiane sposobu myślenia.
          Pozdrawiam!
        • lizzan Re: życiowy zakręt 30.03.06, 22:02
          Nie no lekka przesada.
          Kobieta pyta sie o jakas kulturalna rade a Ty wyskakujesz z takimi tekstami.
          Chcecie sobie porozmaiwac o paznokciach i ich obgryzywaniu to na privie, albo
          nowy watak np "stres a piekne dlonie"

          Co do problemu....
          Nie wiem czy moje rady sie na cokolwiek przydadza bo ze wzgledu na wiek ja nie
          tak dawno temu bylam tym wyfruwajacym w gniazdka ptaszkiem ale cos moge
          zasugerowac ;)
          Powiem tak...z podziwem patrze na moja mame...zmniela sie..wlasnie zajela sie
          soba. Zainteresowala sie astronomia, przeczytala pelno ksiazek na ten temat i
          teraz lubi mnie aginac pytaniami w stylu czy wiem jaka to gwiazda, jaki ma
          stopien jasnocie etc., zainteresala sie drzewkami bonzai i teraz pol domu stoi
          w malutkich zgrabnych roslinkach....mysle to jest klucz..zrobic cos dla siebie
          na co nie mialo sie czasu ze wzgledu na dziecko...poszukac jakiegos hobby,
          pasji, zainteresowac sie czyms. Co najwazaniejsze wydaje mi sie nie mozna sie
          zamykac na ludzi...spotykac sie z nimi na kawke, herbata czy wypad do kina albo
          na tzw babskie ploty. Cieszyc sie zyciem, radowac sie sukcesami dziecka

          powodzenia i pozdrawiam,
          lizzan
          • znowuzagubiona Re: życiowy zakręt 30.03.06, 23:02
            Dziękuję za zrozumienie.
            Jestem podobnie jak Twoja mama głodna wiedzy.
            Tyle, że ten głód jakos ostatnio przygasł.
            Wiesz? Zawsze miałam ochotę na drzewko bonzai,
            chyba zaprosze taką roślinkę do domu.
            Zaczne jednak - po swojemu - przypomnę sobie
            szperając w internecie co muszę zrobić,
            by dobrze jej było ze mną :-)

            • lizzan Re: życiowy zakręt 03.04.06, 16:53
              Powodzenia w hodowli ;-)
    • solaris_38 Re: życiowy zakręt 31.03.06, 00:11
      to sie robi tak jak w seksie czyli .. tak jak lubisz
      a to jest twoja słodka tejemnica co lubisz

      odkrywaj
      • znowuzagubiona Re: życiowy zakręt 31.03.06, 19:10
        Nigdy dotąd tak naprawdę nie zastanawiałam sie co lubię,
        tylko co lubią inni i co mogłabym im dać.
        Przypomniałeś mi słowa mojej gospodyni ze stancji w czasie studiów.
        Kiedy się z nią żegnałam powiedziała:
        kiedy bedzie Ci ciężko, pomyśl co najbardziej lubisz robić i rób to.
        Dzięki solaris!!!!
        Pozdrawiam ciepło.
        • solaris_38 :) nt 02.04.06, 22:00
    • mskaiq Re: życiowy zakręt 03.04.06, 15:13
      Kiedy odchodzi dziecko, odchodzi milosc i automatycznie motywacja. Bez niej
      pojawia sie pustka. Jesli nie wypelnisz jej nowa miloscia to jej miejsce
      zajmnie strach.
      Piszesz ze czas zajac sie Soba, mysle ze my sami nie jestesmy dobra motywacja
      do dzialania.
      • znowuzagubiona Re: życiowy zakręt 03.04.06, 20:19
        Dzięki, wyrwałaś mi na światło dzienne ten lęk.
        Mogę mu sie teraz mu przyjrzeć, jak na sekcji.
        I tu mam problem.
        Podobno , że żeby nauczyć się kochać, trzeba
        najpierw pokochać siebie.
        Nie wiem czy nie przemawia teraz przeze mnie lek przed
        odrzuceniem, stratą złudzeń, czy kolejną pomyłką.
        Dotychczas myliłam miłość ze współuzaleznieniem.
        Tyle się naczytałam,a tak naprawdę nie umiem kochać,
        bo chciałabym uszczęśliwić cały świat, za wyjątkiem
        jednej istoty - mnie. Jak to się robi????
    • jumbojet1663 Re: życiowy zakręt 03.04.06, 16:56
      Jak nie jetes jeszcze taka stara to znajdz sobie faceta:)
      • znowuzagubiona Re: życiowy zakręt 03.04.06, 20:24
        Uwielbiam Twoją troskę i uprzejmość na skróty!!!
        Dzięki za szczerą radę.
        Nie mam zamiaru reklamować Tu swoich niewątpliwych
        zalet jako typ " modliszki " :-)
    • mskaiq Re: życiowy zakręt 04.04.06, 01:43
      To prawda ze trzeba kochac Siebie zeby rozumiec milosc. Czesto milosc rani
      dlatego ze nie potrafimy kochac siebie, nie potrafimy sprawdzic czy nasze
      uczucie jest dobre czy zle. Kiedy kochasz siebie to potrafisz rozumiec co rani
      osobe ktora kochasz, bo ranisz siebie i wtedy wiesz.
      Jak odnalesc milosc do Siebie, nie mozesz ranic Siebie, musisz rozumiec Siebie,
      potrafic sobie wybaczac.
      Kiedy rozumiesz czym jest milosc wtdy mozesz ja oddawac innym ludziom, nigdy
      nie popelnisz bledu bo wiesz co rani, co przynosi bol.
      Jesli mozesz nigdy nie mysl przez strach, mysl przez milosc. Milosci nie musisz
      sie uczyc, jest w Tobie, jest w kazdym, ogranicza ja tylko strach.
      • znowuzagubiona Re: życiowy zakręt 04.04.06, 20:48
        Dzięki za cieple słowa. Doceniam Twoja pomoc!
        Wiele pięknych uczuć przywalonych jest
        gruzem doświadczen, konwenansów, wzorców wychowawczych.
        Odgruzowywanie bywa długie i niełatwe,
        ale z każdym kamyczkiem rośnie nadzieja
        osiągniecia celu.
        To niesamowite, czego dowiadujemy sie
        o sobie w czasie tej pracy.
        Fascynujaca podróż niby wgłąb siebie,
        a tak naprawdę do żródła zbiorowej świadomości
        jak to nazwał Jung.
        Oj! Chyba mnie troszeczke poniosło... :-)
        • mskaiq Re: życiowy zakręt 05.04.06, 09:35
          Mysle ze ten gruz doswiasczen, konwenansow, wzorcow wychowawczych bierze sie z
          naszego strachu. Usuwajac go, odkrywasz milosc, jest wtedy silniejsza. Milosc i
          strach to dwa przeciwstawne uczucia, kiedy dominuje strach milosc jest bardzo
          slaba, czesto niewidoczna, kiedy jest w nas coraz wiecej milosci wtedy
          zaczynamy dostrzegac rzeczy ktorych nigdy nie widzielismy, chociaz zawsze byly
          tutaj, wystarzylo tylko siegnac po nie.
          • znowuzagubiona Re: życiowy zakręt 05.04.06, 09:59
            Lek przed odrzuceniem o którym - jak myślę - piszesz,
            koduje na się do 4-tego roku życia, kiedy to zapisuje się
            matryca naszej osobowości.
            Chyba zrozumiałam Twoje pojęcie miłości.
            Przypomniałam sobie , że to słowo jest używane
            zamiennie z pojęciem "równowagi wszechobecnej energii".

            Przed chwilą znalazłam na tym forum słowa,
            które dotarły do mnie jak super przepis na to jak
            pokochać siebie.
            Doceniać w sobie wartościowe cechy.
            Widzieć w sobie dobro i kochać się za nie.
            Dotychczas zakrawało mi to na egoizm,a
            dodatkowo wpojona zasada: "nie wypada się chwalić",
            była blokadą która właśnie pękła!!! Poczułam ogromną ulgę!
            Zrozumiałam też teraz na czym polegają i jak działają
            afirmacje - tak polecane przez różnych niosących
            pomoc takim jak ja zagubionym.
            DZUIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚCIE !!!!
            • mskaiq Re: życiowy zakręt 05.04.06, 11:24
              Piszesz o leku przed odrzuceniem, mysle ze jest to jeden z wielu lekow ktore
              napotykamy w zyciu. Zobacz jak bardzo komplikuje zycie podejrzliwosc. Jak mozna
              kochac kiedy podejrzewasz. Nastepny lek to zazdrosc, potrafi zniszczyc kazda
              milosc.
              Wspomialas o leku przed odrzuceniem, odbiera zaufanie a bez niej nie mozna
              kochac. Kiedy zaczynasz pozbywac sie lekow, milosc staje sie silniejsza,
              pozbywasz sie strachu ktory ja odbiera.
              • znowuzagubiona Re: życiowy zakręt 05.04.06, 19:35
                Ciekawe dlaczego
                w każdej odpowiedzi używasz słowa:
                strach(lęk)

                Piszesz tak jakby tylko 2 skrajne uczucia:
                lek i miłość mogły być jedyną motywacją.
                W życiu nic nie jest tylko białe
                lub czarne.Równowaga tkwi w środku.
                I do tej równowagi dąże
                • mskaiq Re: życiowy zakręt 06.04.06, 12:06
                  Mysle ze strach i milosc to dwa uczucia ktore dominuja w nas. Wedlug mnie
                  rownowaga mie polega na tym aby zachowac polowe milosci i polowe leku. Nie
                  mozna sie troche bac albo troche kochac, taka rownowaga nie istnieje. Rownowaga
                  to umiejetnosc pozbywania sie wszystkiego co przynosi szkode. Kiedys
                  zrozumialem ze aby moc osiagnac rownowage musze pozbyc sie strachu i zastapic
                  go miloscia. Milosc to zaufanie, radosc, piekno, wybaczenie, wszystko co ma
                  sens co przynosi rownowage.
                  • znowuzagubiona Re: życiowy zakręt 06.04.06, 22:30
                    Zastapienie - to zaklamanie, wyparcie lęku,
                    ucieczka przed nim.
                    To nie zalatwia sprawy.
                    Nie będziesz umiał kochać nie znajac
                    przyczyny swojego leku.
                    Predzej czy później zniszczy miłość.
                    To tak jakbyś rane wymagająca zeszycia zalepił plastrem.
                    Zostanie brzydka blizna.
                    • mskaiq Re: życiowy zakręt 07.04.06, 13:30
                      Przed lekiem nie mozna uciec, aby sie go pozbyc trzeba go pokonac. Kiedy go
                      pokonasz wtedy nie bedzie wracal, bo uczucia somatyczne utozsamiane ze strachem
                      lub lekiem nie wywoluja zadnych reakcji i nie ma zadnego wplywu na nasze
                      myslenie.
                      Czesto wiele reakcji wywolywanych przez strach nie jest z nim utozsamiana.
                      Przyjmujemy strach jako cos bardzo normalnego, spotkalem sie nawet z opiniami
                      ze jest potrzebny ze dzieki niemu mozna osiagnac rownowage. Zwykle problemy
                      zaczynaja sie kiedy strach zaczyna zaburzac zycie, kiedy staje sie silniejszy
                      od naszej woli, kiedy zaczyna dyktowac zycie.
                      • znowuzagubiona Re: życiowy zakręt 07.04.06, 20:12
                        Sorry!
                        Nie mogę się z Toba zgodzić w nastepujących kwestiach:
                        -Praca z uczuciem lęku - to nie zapasy i walka,
                        wręcz odwrotnie trzeba go zaakceptować żeby poznac jego przyczyny,
                        czyli zgodzic sie na czasami bolesne spotkanie z przeszłością.

                        Nie ma czegos takiego jak cyt "uczucia somatyczne".
                        To dwa odrebne zagadnienia.
                        Uczucia wywołują emocje, to w wielkim skrócie dotyczy psychiki.
                        Soma - to jest ciało.
                        Chyba, że użyłeś swojego " nowotworu słownego"
                        jako karkołomnego skrótu myślowego.

                        Jesli natomiast myslaleś o zaburzeniach pracy ciała ( skrót myslowy),
                        to nie zgadzam sie, że jego reakcje nie maja wpływu na nasze myslenie.
                        Kiedy boli Cię np ząb nie jestes wstanie myslec o niczym innym.





                        • mskaiq Re: życiowy zakręt 08.04.06, 05:59
                          Jesli chodzi o uczucia somatyczne to termin powszechnie uzywany przez osoby z
                          depresja, zwykle w kontekscie nerwicowym ale nie tylko. Termin nie jest
                          stworzony przez mnie. Na forum depresja znajdziesz ten termin uzywany bardzo
                          czesto.
                          Strach zwykle objawia sie przez to co odczuwa nasze cialo, nasze cialo
                          przekazuje nam uczucie strachu. Sprobuj poobserwowac swoj strach, szczegolnie
                          ten silniejszy. Odnajdziesz odczucia somatyczne zwiazane z nim. Tych odzuc jest
                          bardzo wiele.
                          Jesli chodzi o pokonanie leku to zwykle oznacza pozbycie sie odczucia
                          somatycznego. Podam Ci przyklad. Osoba bojaca sie wyjsc na ulice kiedy probuje
                          to zrobic natrafia na silne odczucia somatyczne, na przyklad palpitacje serca,
                          motylki w brzuchu, nagle wystapienie potu, itp. To sa bardzo silne odczucia,
                          pojawia sie czesto paniczny strach zwiazany z nimi. Pokonanie strachu to
                          wyjscie na ulice wbrew tym odczuciom. Pokonujac te odczucia somatyczne
                          codziennie, powodujesz ze staja sie coraz slabsze w koncu nikna. Kiedy odejda
                          ten strach jest pokonany, osoba moze wychodzic na ulice bez zadnych przeszkod.
                          To dotyczy rowniez strachu zyciowego, np obawe o strate pracy, pozycji, bycia
                          naiwnym, itp.
                          Jesli chodzi o uczucia i mysli to zwykle uczucia biegna za myslami a mysli
                          podazaja za uczuciami. Stad nasze zle mysli wywoluja przygnebienie, podczas gdy
                          dobre mysli, optymizm objawiaja sie radoscia. o pracuje w droga strone rowniez.
                          Sprobuj poobserwowac to u Siebie.
                          • znowuzagubiona Re: życiowy zakręt 08.04.06, 21:37
                            Przyznaje sie do niewiedzy,
                            bijąc sie w piersi z pokornie
                            pochylona głową.
                            Dzięki!
    • mmax20 Re: życiowy zakręt 08.04.06, 08:35

      hm, może się po prostu przepędzisz (jakieś paskudne miejsce ), pomyśl że może
      nawet na zawsze, co nie jest przecież wykluczone, bo w zasadzie tak ci przecież
      na duszy, i nie żałuj przy tym niczego, a w szczególności siebie

      jak się wraca to (czasami) jest lepiej, ale na pewno inaczej

      a to już coś, czy nie?
      • znowuzagubiona Re: życiowy zakręt 08.04.06, 21:35
        Dzieki, dość drastyczna metoda.
        Wole zwykły wysiłek fizyczny na basenie.
        Po nim tez jest lepiej, jak odpoczywam.
        • mmax20 Re: życiowy zakręt 09.04.06, 07:36
          absolutnie racja

          nie upieram się przy swoim - bo to nawet nie jest moje - ale zaletą tej metody
          jest, że można ją stosować wszędzie i w każdej chwili

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka