14.04.06, 17:19
Coś iskrzyło między mną i kolegą z pracy. Oboje wolni. On zaczął mnie
podrywać, powolutku się zaczynało. I nie było to moje urojenie, podchodziłam
do tego na spokojnie, nie chciałam się zbyt nakręcać, ale czułam że mu się
podobam, jak patrzył. Bardzo lubiliśmy ze sobą przebywać. Myślałam, że to
kwestia czasu kiedy się rozwinie. Czekałam co dalej.
I dziś klapki opadły. Wyszło, że chwilę temu robił u siebie imprezę. Okazało
się , że jedynie ja nic nie wiedziałam, byłam jedyną niezaproszoną. I że
kolega był z nim i jego Kobietą na nartach. Ma dziewczynę z sąsiedniego
miasta, straszną lufę- jak określił kolega. I chyba to trwa już ze 4 mce.
A ja głupia nic nie wiedziałam. To nie tak, nie miał żadnych zoobowiązań, czy
w ogóle, bo nic nie było. Ale jakoś tak mi głupio, że uwierzyłam w coś, jemu
się odmieniło, bywa.
Tylko muszę jakoś się normalnie zachowywać.
Dziekuję w duchu temu koledze, że powiedział, chyba zrobił to celowo.Pewnie
widział, że się poddurzyłam.

Obserwuj wątek
    • hatroha Re: Naiwna.. 14.04.06, 17:25
      jesli młody to dalej szuka partnerki. Młody byk rzadko kiedy potrafi dostrzec zalety kobioety a tymbardziej docenić. szuka tak długo póki nie dojrzeje, więc nie dziw się że zaznacza teren. Widac nie dojrzał skoro robi innej nadzieję będąc w związku

      Powinnas osobiśice wyjaśnic sprawę a nie za plecami na powazne tematy rozmawiać
      Obrażasz kolegę a siebie poniżasz

      Osobiście załatwiając sprawę być może samca czegoś nauczysz a sobie dodasz...madrości, która czasami potrafi załatać kobiecą intuicje gdy emocje pozostawią rdzawą dziurę...
      • balbina06 Re: Naiwna.. 14.04.06, 17:39
        Zle mnie zrozumiałaś.
        Nie obrabiam nikogo, za niczyimi plecami. Bo na ten temat z nikim nie
        rozmawiam, więc nie poniżam siebie, a Jego nie obrażam.
        Coś się zaczęło między nami kręcić, myślałam że rozwinie się i pomyliłam się.
        Ale On mi nic nie obiecywał, więc nie mogę z nim na ten temat rozmawiać i nie
        ma czego wyjaśniać. Skończyło się zanim na dobre się zaczęło. Bywa.
        I kiedy zaczynał mnie podrywać, nie był w związku.
        czy jest młody? 39 lat, po przejściach, ale szuka partnerki na nowy związek.
        W pewnym momencie myślałam, ze to będę ja, ale wszystko powoli. Sama też byłam
        po " uczuciowej traumie".
        Od pewnego czasu był bardziej zabiegany, mniej miał czasu. czułam, ze coś nie
        tak, a z drugiej strony chyba nadal robił mi nadzieję ( albo sama ją sobie
        robiłam- juz nie wiem).
        Nie rozmawiam w pracy na takie tematy. Z Nim tez nie porozmawiam, bo o czym? To
        tylko moje zranione uczucie.
        sama podchodziłam do tego z rezerwą i ostroznością ( bo kiedyś coś podobnego
        przerobiłam), ale znów się złapałam.
        • hatroha Re: Naiwna.. 14.04.06, 17:44
          żadnej urazy ...to podstawa -NAWET do siebie
          nawet w wikeu 39 lat robimy sytraszne gafy -
          moja Pani mówi jak coś nie gra - to "wóda" na stół i rozmawiamy...
          to niewiarygodne jak rozmowa potrafi obalić niejeden mur własnych punktów widzenia....

          Przypomniał mi się kawał..ile jest 2x2 ??? cztry
          klasa: dać jej szansę, dać jej szanse...
          - pamietacie/
          Pozdrawiam!
          moje imię to "człowiek wzięty z ziemii"
          ;)
          • balbina06 Re: Naiwna.. 14.04.06, 17:56
            Oj, myślałam, ze z kobietą rozmawiam.
            Wiem , rozmowa to podstawa. Ale w tym wypadku, nie ma racji bytu. Nie powiem
            przecież:" Myślałam, że mnie podrywasz."
            Każdemu może się odwidzieć.
            Nie mam urazy, ale jest przykro, czuję się w jakiś sposób...oszukana.
            I zaczynam wierzyć, że wszystko sobie uroiłam.
            • hatroha Re: Naiwna.. 14.04.06, 18:00
              jak możesz obwiniać(zwał jak zwał) się za pragnienie miłości, sympatii, zainteresowania- chore jest to, że się "obwiniasz" (czujesz źle) za to
              KOBIETO na przyszłość pamiętaj TO WY MACIE WŁADZE NAD MĘŻCZYZNAMI, i to najczesciej oni maja miekkie nogi gdy przypierasz ich do ściany składając jednoznaczną propozycje...
              Więcej tygrysicy w sobie. Rwij życie pazurami w drobne kawały
              (ADAM )
              • balbina06 Re: Naiwna.. 14.04.06, 18:23
                Dziękuję. Mądrze piszesz.
                • hatroha Re: Naiwna.. 14.04.06, 18:29
                  Mam pomysł - zrób imprezę i zaproś wszystkich z jego kolegów i koleżanek prócz niego samego -hahah
                  • balbina06 Re: Naiwna.. 14.04.06, 18:38
                    Nie mam ochoty na żadne bliższe kontakty ani z nim ani z jego kolegami czy
                    kolezankami.
    • oollaa3 Re: Naiwna.. 15.04.06, 19:26
      Nic Ci nie obiecywał, musisz zeozumieć, czasem się mylimy, zmieniamy decyzję,
      poznajemy kogoś innego. Takie życie. Ty też chciałaś być kochana, więc to nie
      głupota. Przejdzie.
      Trzeba tylko zachowywać się normalnie, jak do kolegi, ale na dystans.
      To, że nie zaprosił Cię na imprezę, jako jedyną osobę z grona- wiele mówi. On
      chyba też nie chciał niedomówień.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka