10.05.06, 19:30
pomagać znajomym i nie tylko
Uwazam, ze sama czesto dostaje pomoc, zrozumienie i na tym w duzej mierze
zasadza sie nasze zycie.
ostatnio mam jednak wątpliwosci. Niektorzy nie znaja umiaru. Zastanawiam sie,
czy naprawde trzeba budowac barykade lub huknac na kogos, zeby sam zajal sie
podstawowymi sprawami. Czy przyjaciel/przyjaciolka, kolega/kolezanka - ma
zaradzac problemom dotyczacym wychowania dziecka? Doradzic, wypowiedziec sie -
owszem, tylko czy ma wkraczac w rozwiazywanie problemow z dzieckiem? Po co?
Zeby bylo na kogo zwalic wine?
Uffffff
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka